Plac treningowy

Chroniona ze wszystkich stron przez wysokie, będące ongiś częścią Zamku Jasności mury, zamieszkana przez elitę społeczeństwa i mieszcząca w sobie Pałac Sprawiedliwości Twierdza zajmuje niemal jedną czwartą Wolenvain i jest najstarszą dzielnicą stolicy. Wstęp za jej masywną bramę mają jedynie przedstawiciele możnych rodów szlacheckich… albo wiedzeni do jej lochów, wysoko urodzeni skazańcy.
Awatar użytkownika
Naszja
Posty: 20
Rejestracja: 11 sty 2012, 10:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1406

Plac treningowy

17 sty 2012, 18:07

Naszja miała w zwyczaju przechadzać się tędy, ponieważ lubiła widok walczących mężczyzn.
Posiadała ona tylko swój sztylet do walki, ale nie umiała się nim posługiwać. Jej ulubionym zajęciem, było oglądanie walk, ale sama nie paliła się do owych.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

18 sty 2012, 11:43

Darrian popełnił błąd, nie docenił "przeciwnika". Nie wiedząc co kryje się za dotykiem Naszji pozwolił jej dotknąć swojej dłoni a efekt był niemal natychmiastowy. W jego głowie niemal natychmiast zaczęły pojawiać się nieobecne wcześniej myśli dotyczące dziewczynę. Niektóre mogłyby by się nawet jej nie spodobać.
*Co się dzieje.. uspokój się.. to na razie tylko rozmowa..* – powtarzał sobie w myślach Pół-elf jednocześnie uspakajając samego siebie przy pomocy swoich zdolności. Przypomniał sobie odpoczynek na jakiejś polanie z czasów zanim przybył do Wolenvain i zwielokrotnił uczucie spokoju jakie mu wtedy towarzyszyło. Miało to jednak pewną wadę, konieczność chwilowego zamknięcia oczu aby ich czerwony błysk nie zdradził tego co robi. Nagle szybko odwrócił głowę od dziewczyny i udał kichnięcie w innym kierunku.
– Przepraszam. Zima nie należy do moich ulubionych pór roku. – szybko się usprawiedliwił udając zakłopotanie i tłumiąc śmiech który cisnął mu się na usta po ostatnich słowach Naszji o sztyletach.
– Czasy w których ćwiczyłem swoje zdolności do najprzyjemniejszych nie należą, jednak w spokojniejszych warunkach wbrew pozorom opanowanie podstaw trudne nie jest. Bowiem tylko podstaw można się nauczyć, reszta przychodzi sama. Każdy sam musi się nauczyć sposobu walki najwygodniejszego dla siebie. Mógłbym pomóc jednak.. nic za darmo. – Darrian zakończył zdanie uśmiechem w stronę dziewczyny który o dziwo był całkowicie szczery. Możliwość nauczenia kogoś czegoś i jeszcze wyniesienia z tego zysku była kusząca a fakt że osoba którą miał uczyć łatwo zwracała na siebie uwagę nieprzeciętnym wyglądem był jeszcze przyjemniejszy zwłaszcza z racji sztuczki zastosowanej przez nią na Pół-elfie która mimo wszystko swoje piętno odcisnęła.
Awatar użytkownika
Naszja
Posty: 20
Rejestracja: 11 sty 2012, 10:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1406

18 sty 2012, 21:30

Mmmm… mruknęła na cicho w reakcji na ostanie zdanie.
– Zapłata? A w jakiej formie miała bym zapłacić? Niestety nie mam dużo pieniędzy. – Odwróciła się do pół-elfa tyłem, schylając po odstawione chwilę temu wiaderko. Krągłe kształty jej ciała, można było podziwiać, przez fioletowe, obcisłe szaty.
– Mam dużo czasu teraz, ale nie wiem jak go spożytkować, więc myślałam, że mógł by mnie ktoś pod szlifować, bo czyż nie jestem nieoszlifowanym diamentem
Uśmiechnęła się szeroko, odsłaniając nieludzko równe i białe zęby. W tych czasach niewiele ludzi było o podobnym stanie uzębienia.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

18 sty 2012, 21:46

*Panuj nad sobą.. co z tego jak wygląda.. opanuj się.* – uspokajał sam siebie Darrian kiedy dziewczyna kontynuowała zalecanie się do niego. Tak jak on wolał stronić od ułatwień jeśli chodziło o wpływanie na innych tak ona od razu użyła na nim swoich zdolności czego ten nie był w pełni świadomy lecz podejrzewał że coś jest nie tak. Jej zachowanie, jej słowa, podniecenie które ogarniało go o wiele wolniej niż powinno po sztuczce Naszji acz zawsze. Nie, to wszystko było zbyt sztuczne, zbyt .. kuszące. Mężczyzna zdawał sobie z tego sprawę jednak jakoś nie chciał z tym walczyć. Nie. MUSIAŁ z tym walczyć. Nie przegra we własną grę. Nie z pierwszą lepszą napotkaną osobą. Czas wyjść z ukrycia. Ryzykowny ruch, łatwo można go odwrócić przeciw niemu jednak.. lepiej odwlec porażkę i mieć szansę na wymanewrowanie z niej niż poddać się.
– Nie wiem co mi zrobiłaś .. ale jest to dość skuteczne. Samo twoje zachowanie nie powinno tak na mnie wpłynąć, nie powinno wywołać takiego podniecenia jakie mimo prób uspokojenia się odczuwam. Zasługujesz na moją pomoc, bo mi zaimponowałaś. Cokolwiek zrobiłaś. – Pół-elf przejmował inicjatywę. Jego oczy błysnęły na czerwono kiedy wdzierał się do umysłu dziewczyny byt znaleźć tam strach i spotęgować go.. odrobinę. Tylko trochę aby powrócił na dominującą pozycję, wytworzyć trochę dystansu między nimi.
Awatar użytkownika
Naszja
Posty: 20
Rejestracja: 11 sty 2012, 10:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1406

18 sty 2012, 21:56

Dziewczyna lekko straciła na humorze.
– Ależ, ja nic nie robię? Każdy mężczyzna tak reaguje na moją osobę. – Chciała go chwycić za ręce, ale nie używając mocy i przytrzymać delikatnie. Spojrzeć męskiemu pół-elfowi w oczy, jak to miała w zwyczaju flirtując. Zapewne kiedy to zrobi przestraszy się go, ale w chwili w której puści ewentualnie okalaną dłonią jego dłoń, użyje odrobiny mocy, by jego organizm ponownie wytworzył hormony, które odpowiadają za pożądanie.
Strach wzbudzony w jej sercu narastał, jej ciało ogarniało powolne, aczkolwiek skuteczne uczucie bezsilności. Posmutniała, a jej radosny wyraz twarzy uleciał gdzieś z przelotnym wiatrem.
Udawała ona dalej niewinną i grała w tą zabawną grę. Zabawnym było pogrywać z kimś z potężnymi mocami, ale nie chciała źle, taka po porostu była.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

20 sty 2012, 19:00

– Niestety moja droga ja nie jestem każdym. Wiem jak moje ciało i umysł reagują na co. Mimo że urody nie można Ci odmówić to fala uczuć które mnie zalały po tym jak mnie dotknęłaś nigdy wcześniej nie miała miejsca. – Odparł Darrian po czym schował ręce za sobą aby uniknąć jej dotyku i obserwował efekt działania jego amplifikacji strachu na dziewczynie. Odsunęła się a z jej twarzy znikła radość. Świetnie.
– Jak zapewne czujesz też potrafię wywołać kilka ciekawych uczuć. – Zaczął znowu pół-elf cały czas patrząc rozmówczyni prosto w oczy.
– Uroda to jedno a bycie interesującym to drugie. Z reguły. Ty łączysz w sobie obie te cechy przez co z przyjemnością mogę Ci pomóc i bez zapłaty. Zrobisz swoim maleństwom "dobrze". – Dodał po chwili kończąc zdanie śmiechem po czym odwrócił się i skierował ponownie w stronę pola treningowego. Jeżeli Naszja podąży za nim kiedy się do niego zbliży wyciągnie swoje sztylety i powie:
– Najpierw wypada zobaczyć czy czegoś może już nie umiesz. Spróbuj mnie zaatakować.
Następnie przyjdzie czas na przybranie pozycji bojowej i odparowanie ataku jeżeli los pozwoli.
Awatar użytkownika
Naszja
Posty: 20
Rejestracja: 11 sty 2012, 10:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1406

23 sty 2012, 07:26

Cały smętny humor uleciał gdzieś w niepamięć. Naszja słysząc słowa towarzysza, chwyciła w dłonie swoje dwa piękne ostrza i ruszyła ku Darrianowi. Jej postawa mogła mówić, iż jest niedoświadczona, balans jej ciała opierał się na jednej nodze. Ruchy jej były mało skoordynowane i łatwe do przewidzenia. Gdyby pół-elf chciał łatwo mógł by skontrować atak łapiąc za nadgarstki, ewentualnie blokując swym orężem.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

24 sty 2012, 17:53

Atak nastąpił. Jego szybkość czy niezaradność można by wybaczyć ale opieranie się na jednej nodze było najzwyczajniej w świecie głupie.
Darrian zrobił unik przeskakując w prawo po czym obrócił sie na pięcie i wymierzył wystarczająco lekkie aby nie wywołać jakichś uszkodzeń acz dość silne by wytracić z równowagi kopnięcie w nogę na której dziewczyna się opierała co powinno ją sprowadzić na ziemię. Jeżeli się to powiedzie, poda jej rękę aby pomóc wstać i powie – "Teraz zastanów się i powiedz co było źle." Jeżeli jej nie przewróci to po prostu zada to samo pytanie.

[ Dodano: Wto Sty 31, 2012 1:08 pm ]
Kopnięcie było chyba efektywniejsze niż Pół-elf przypuszczał. Naszja po mimo upływu dłuższej chwili nadal się nie podniosła, prawdopodobnie źle upadła i straciła przytomność. Szkoda, może i by z tego coś było ale teraz najlepszym pomysłem było się ulotnić bo jeszcze ktoś się przyczepi i zażąda wyjaśnień czemu dziewczyna nie kontaktuje a Darrian nie miał zamiaru takich wyjaśnień (ani żadnych innych) udzielać dlatego też najzwyczajniej w świecie obrócił się na pięcie i odszedł zanim ktoś mógł się do niego przyczepić.

z/t
Awatar użytkownika
Tarr
Posty: 408
Rejestracja: 05 paź 2011, 22:06
Lokalizacja postaci: Polana w lesie deszczowym
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13313&highlight=#13313

16 paź 2012, 17:06

Trzyosobowa Rada miasta kroczyła korytarzami pałacu, siejąc aurę władczości, majestatu, siły i mądrości. Ci, którzy opiekowali się Wolenville zmierzali do miejsca, które szczególnie bliskie sercu było największemu z nich – wilkołakowi Tarrethowi.
Żołnierz od kiedy tylko pamięć jego sięgała, doskonale pamiętam swą młodość w koszarach. Lata treningu, niekończące się rozkazy przełożonych, nauczycieli. Doskonale pamiętał swoje misje, pamiętał swoją służbę w Domu Zabójców, pamiętał wszystko. Przeżył wiele cierpienia, przelał wiele krwi. Wszystko… Z prostego rozkazu przełożonych. I wilkołak nigdy nie protestował. Posłusznie, wiernie, lojalnie wykonywał każde polecenie. Od prostego zwiadu, aż po dowodzenie wojskami na polu bitwy.
Wojsko było wszystkim, co Tarreth miał przez dziesięciolecia. I kochał je. Prostotę i skuteczność. Siłę i dumę. Honor.
Oddanie weterana jednak w końcu obróciło się przeciw niemu. Chciał opiekować się armią miasta, gdy już powrócił do czynnej służby. Chciał doprowadzić siły zbrojne Wolenville na szczyt swej siły i chwały… Niestety, wypadki losowe umieściły go na szczycie drabiny władzy całego miasta. Teraz, razem z Niniel i Herubinem musiał babrać się w polityce. W dyplomacji, decyzjach zagranicznych, rozmowach, zebraniach… Wszystkim, czym gardził za młodu. Z deszczu pod rynnę.
Jednak nawet zwierzchnictwo armii nie zwalniało z biurokratycznych zadań. Teraz to Tarreth musiał szukać pieniędzy na finansowanie swoich ambitnych planów odnowy armii i… przygotowania jej. Musiał tych pieniędzy szukać u innych członków Rady, którzy niewątpliwie znali się na gospodarce lepiej, niż on sam – żołnierz.
Zmiany, które chcę przeprowadzić w armii, wymagają wielu ścisłych wytycznych, których dowódcy poszczególnych gałęzi będą się trzymać. Przedstawiłem im zarys tego, co chcę, ale oni potrzebują spisanego planu, edyktu, w którym będą mieli wypisane, jak będzie każda akcja finansowana. I z czego. W końcu z pustego nie nalejemy – mówił, prowadząc swych towarzyszy na plac treningowy, gdzie miał się odbyć pokaz umiejętności centaurów.
Szedł w środku, by reszta mogła go dobrze słyszeć i nie wychylać się specjalnie.
No i tu wkraczacie wy. Macie większe pojęcie o naszych pieniądzach, lepiej nimi gospodarujecie. Wypiszemy ten cholerny edykt i niech się w końcu armia rozwija, bo czas nagli – wytłumaczył, machając teatralnie ręką, gdy wspominał o pośpiechu.
W końcu ujrzał bramę, prowadzącą do placu treningowego, obok pałacu. Przeznaczonego dla Gwardii Królewskiej… Która już niedługo królewską być przestanie. Zły dobór słów czasem źle się kończy.
Gdy stary wojmistrz ujrzał znajome kształty kukieł treningowych i innych typowych dla tego miejsca narzędzi, aż mu oczy zaświeciły. Tutaj czuł się, jak ryba w wodzie. Mogło się wydawać nawet, że wojownik urósł, ożył tak, jakby wcześniej był w dziwnym letargu, żałobnej melancholii.
Nie zważając na resztę Rady, jak zahipnotyzowany podszedł do kukły, stworzonej do treningu walki bez broni. Tak, w bitwie jest wiele wypadków, które mogą zakończyć się utratą broni. Trzeba zatem bronić się gołymi rękoma. I te kukły miały pomagać w szlifowaniu tych umiejętności.
Najpierw dotknął machiny, jakby była to rzecz, której majordom szukał od miesięcy. Jak czuły ojciec, spotykający swe dziecko po długim czasie rozstania…
Po to, by w ułamku sekundy przywalić w kukłę mocarną, okrytą twardą rękawicą pięścią. Uderzyć z siłą, która mocno zachwiała, wbitą w ziemię kukłą.
Ulżyło mu. I to bardzo. Od kilku dni, tygodni, od długiego czasu marzył, by komuś przeorać mordę. Za głupie odzywki, za cynizm, za brak szacunku, za pretensjonalna mordę, na widok której wilkołakowi robiło się niedobrze.
Ale nieeeee! Nie mógł nikomu złamać szczęki, bo źle by to wyglądało w oczach wszystkich! Polityka to walka bezkontaktowa! Wojna bez krwi – przynajmniej oficjalnie.
Pierdolone zasady świata, który tylko stworzą pozory tego, czym chce, być, a czym nigdy nie będzie. Dlatego Tarreth podziwiał Imperatora Zachodu. On miał rzesze niemal fanatycznie oddanych mu ludzi. On po prostu wydawał rozkazy. I inni mogli w kamień zęby wbijać, własnymi dziećmi orać ziemię pod uprawę, odcinać własne kończyny i mordować swoje rodziny – ale jego wola miała zostać wypełniona.

Niech szlag trafi wszystkich szlachciców i innych popaprańców, którzy wolą patrzeć na siebie, a nie na dobro państwa…
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

16 paź 2012, 22:58

Czy słowa mogą ranić? Tak, choć kolejne głoski dodały mu nieco sił. Czyżby wielki Herubin użalał się nad sobą? Żałosne… był jednak nadal ponury, kto by jednak na jego miejscu miałby czas na choćby cień uśmiechu, po swojej krótkiej kadencji ma na swoim sumieniu kilkanaście istnień i porwanie.
Prostując się i przyjmując z pokorą słowa radne wstał idąc wolnym krokiem tuż za nią. Nie dziwiło także, że wolał wsłuchiwać się w słowa pięknej kobiety, niż wilka. Szanował go ale w najbliższym czasie wolał unikać jego osoby, nie ważne jak ale minimum kilka kilometrów było by idealną odległością między nimi. Zmartwiło go i jednocześnie ucieszyło, że rada się go nie pozbyła podczas gdy on najchętniej by rzucił swoją prace w ogień.
Był jednym z nich, ale słowem się nie odezwał podczas wspólnego marszu po pałacowych korytarzach. Jakże byli dziwną zgrają, pomyleńców, którzy jednak coś zdziałać chcieli. Może właśnie ich potrzebowało Wolenvain, tej szalonej mieszanki charakterów.
Niedługo miało się okazać jak bardzo dobrymi lub złymi władcami są, a każda ich skucha będzie karmiła tych którzy już szykują swoje łapska bo stanowiska i przywileje. Herubin jakoś musiał pomóc, lecz jego ostatnie wyczyny nie były zbyt efektywne. Miał zjednoczyć magów, nie przewidział jednak że zjednoczy ich przeciwko sobie. Miną lata nim swoją pozycje odzyska, cóż jako istota długowieczna miał mnóstwo czasu.
Teraz jednak liczyła się teraźniejszość, ze znanych tylko Tarrethowi powodów wylądowali na placu treningowym. Był zszokowany decyzją wojownika, rozumiał że Niniel miała zająć się sprawami pieniężnymi ale powiedzenie "dajcie mi pieniądze, bo już naobiecywałem armii" było rzeczą co najmniej nieprzewidzianą. Obawiał się, że nawet kopalnia diamentów nie pokryje ambicji wodza. Jednak od tego byli ponoć jego pomocnicy, czyli ent i najada.
Lud od spraw beznadziejnych obserwował poczynania wilkołaka gdy ten okładał manekina. Tan biedak najpewniej umarłby od pierwszego mocarnego pchnięcia, gdyby był nieco żywszy. Ent nie miał zamiaru podejść do niego blisko, dlatego wbijał jedynie w niego swoje ponure spojrzenie. Nagle przemówił;
- Trzeba podjąć decyzje w sprawie mości Urlosa… nie można zwlekać, a pokaz nie ułatwi decyzji. Jestem za podpisaniem traktatu, z kilkoma warunkami…
Ostatnie słowa zaakcentował wyraźnie, nie miał ochoty tracić okazji na taki rozejm ale czuł widmo jakie za sobą ciągnie.
W międzyczasie planował swoją tymczasową przeprowadzkę na wieś, ale to jeszcze daleka droga, teraz musieli podjąć pierwszą wspólną decyzje.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

31 paź 2012, 18:09

Niniel spojrzała na Tarretha z lekką urazą, chociaż tak naprawdę nie miała jeszcze wielu powodów żeby się złościć, ponieważ nie zaznajomił jej ze szczegółami zmian wprowadzanych w wojsku. Dręczyło ją jednak nieprzyjemne uczucie, że zmiany te niekoniecznie jej będą odpowiadały… Można powiedzieć, że przyglądała się wilkołakowi ze sporą dozą ostrożności i nieufności, bojąc się otwarcie tego, co już zaplanował.

Tarreth, ufam ci całkowicie jeśli chodzi o organizację, jednak mam wrażenie, że reformy które zaplanowałeś będą miały dużo większą skalę niż mieć powinny – odparła po chwili zastanawiania się, zaś jej uważne spojrzenie padło na majordoma. Ton jej głosu był ostrożny, nie chciała przecież podważać zdania swojego "starego przyjaciela", wiedziała jak bardzo bierze sobie do serca jej słowa. – Musimy się skupić na odbudowie miasta, na razie nie grozi nam żadne realne niebezpieczeństwo, nawet ze strony Lokent. – Podkreślała subtelnie znaczenie gospodarki, a nie militaryzacji. Jej wzrok pobłądził w okolicy Herubina, jakby spodziewała się znaleźć w nim potwierdzenie swoich słów. Westchnęła ledwie dosłyszalnie, wracając po chwili spojrzeniem do Tarretha.

Wiadomo, że coś wyskrobiemy, nie jestem jednak w stanie obiecać góry złota – zakończyła treściwie swoją wypowiedź, chcąc już zmienić temat na ten, który ich naglił. Centaury.

Cieszę się, że nam o tym przypomniałeś, Herubinie – odparła nieco żywiej. – Jakie warunki masz na myśli? Ja po wysłuchaniu rad naszych drogich generałów jestem jeszcze bardziej zniechęcona niż przedtem. – Mówiąc o niechęci przypomniała jej się irytująca postawa centaura-postulanta. Skrzywiła się lekko na tę myśl. – Bez względu na to, jakie wrażenie wywarł na mnie ich dyplomata, plusy wywodzące się z paktu nie są jasne. Nawiązywanie współpracy z której miałyby płynąć korzyści dla naszej gospodarki nie jest złe – ale jak tu nie wątpić w tę skuteczność, jeśli nasz sojusznik znajduje się tak daleko? Zawsze istnieje jakaś granica. Poza tym to inwestycja – bardzo ryzykowna inwestycja. Musimy oddać im naszych chłopów, których – notabene – samych nie mamy, żeby ci produkowali nam żywność w przyszłości. Nawet jeśli ziemie tam są tyle żyźniejsze od naszych, to istnienia pustyni przez którą trzeba by się przedzierać też nie powinniśmy zapomnieć.

Niniel umilkła, wpatrując się w Tarretha, który zdawał się być pochłonięty obijaniem ćwiczebnej kukły. W jej wzroku pojawiło się coś, co można by zinterpretować jako rozczulenie. Ta krótka chwila słabości znikła jednak szybko, trzeba było wrócić do rzeczy.

Tarreth, trudno się nie zgodzić z Herubinem… Decyzję powinniśmy podjąć już teraz, a pokaz centaura powinien mieć na nią tylko niewielki wpływ. Zapewne tak czy siak pokaże nam niezłe przedstawienie. – Nie wiedząc czemu białowłosa uśmiechnęła się lekko, chytrze i… po prostu źle. Trudno było zrozumieć co ją napadło.

Jeśli chodzi o mnie, to mam dwa pomysły… Pierwszym jest odrzucenie paktu, lecz tylko tymczasowo… Niebawem znowu go byśmy rozpatrzyli, jeśli okaże się, że mamy wystarczająco wiele sił. Chociaż domyślam się, że centaury są zbyt dumne by ponownie wychodzić nam na przeciw. – Na końcu swych słów Niniel wzruszyła lekko ramionami, sama nie wiedząc co ma poradzić.

Drugą propozycją byłoby przystanie na pakt, lecz wysłanie do fortu tylko niewielkiej ilości rolników – akurat tyle, żeby mogli zapewnić stacjonującym tam żołnierzom jadło, lecz by nie produkowali nadwyżek. W ten sposób ani my ani centaury nic nie dostaną, lecz nadal możemy wyjść z tego na prostą. My oddajemy stu dwudziestu żołnierzy i – z ciężkim sercem – kilkunastu rolników, zdobywamy za to dwustu wojowników morain, będących nam wsparciem nie tylko na froncie, ale i w szkoleniu rekrutów. Poza tym to ich Alne by z nami handlowało, chociaż sama nie wiem jakie tam z tego mogą płynąć korzyści, nieczęsto spotykałam się z wyrobami centaurów.

Najada uśmiechnęła się półgębkiem.

W drugim przypadku największym problemem byłaby niezadowolona ludność… Ale jeśli będzie źle, to wygłosi się jakaś sprytną mowę i wszyscy się będą cieszyć – zakończyła wreszcie z niezrozumianym uśmiechem na twarzy. Mało kto potrafił rozgryźć buzujące w niej emocje, jednak jedno było widoczne gołym okiem – była niesamowicie pewna siebie.

Wróć do „Twierdza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 5 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.