Plac treningowy

Chroniona ze wszystkich stron przez wysokie, będące ongiś częścią Zamku Jasności mury, zamieszkana przez elitę społeczeństwa i mieszcząca w sobie Pałac Sprawiedliwości Twierdza zajmuje niemal jedną czwartą Wolenvain i jest najstarszą dzielnicą stolicy. Wstęp za jej masywną bramę mają jedynie przedstawiciele możnych rodów szlacheckich… albo wiedzeni do jej lochów, wysoko urodzeni skazańcy.
Awatar użytkownika
Naszja
Posty: 20
Rejestracja: 11 sty 2012, 10:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1406

Plac treningowy

17 sty 2012, 18:07

Naszja miała w zwyczaju przechadzać się tędy, ponieważ lubiła widok walczących mężczyzn.
Posiadała ona tylko swój sztylet do walki, ale nie umiała się nim posługiwać. Jej ulubionym zajęciem, było oglądanie walk, ale sama nie paliła się do owych.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Tarr
Posty: 408
Rejestracja: 05 paź 2011, 22:06
Lokalizacja postaci: Polana w lesie deszczowym
Karta Postaci: viewtopic.php?p=13313&highlight=#13313

09 mar 2013, 23:04

Pfeifer Broz – Glacial Supremacy

Stał. Po prostu stał. Stał i patrzył, jak Niniel odchodzi. Jego nowo budowany świat zaczął się walić. I wszystko przez cholerny punkt widzenia. Przez dumę, przez to, co słuszne. Co było słuszne? Czyja racja była prawdą?
A KOGO TO DO DIABŁA OBCHODZI?!
Z tą myślą rąbnął najbliżej znajdującą się kukłę z pięści, okrytej potężną rękawicą. Cios był tak potężny, że złamał ją. Ryk. Krótki, acz potężny ryk, oddający furię i żal zarazem. Ryk, który niósł się echem przez chwilę, sprawiając, jakby inne dźwięki świata zamarły. Jakby głos wilkołaka odebrał światu odwagę by choćby pisnąć.
Ta chwila ciszy jednak była krótka. Kolejny cios, wtórny ułamał kukłę w połowie. I tutaj kolejny okrzyk okraszał dźwięk łamanego drewna – po tym drugim ciosie, stary weteran zaczął dyszeć, nie ze wściekłości, czy zmęczenia. Musiał oddychać, by nie stracić nad soba panowania.
Niewiele to pomogło z rozpaczliwą furią demolował kolejne elementy pola treningowego. Nikt – NIKT nie śmiał mu przeszkodzić. Wielu żołnierzy i sług obserwowało ze strachem, przejęciem, zmartwieniem dziwny amok majordoma, lecz nikomu nie przeszło przez myśl, by mu przeszkodzić.
Trwało to… Długo. Na tyle długo, by wielka częśc pola treningowego nie nadawała się do użytku. Zniszczenie, straszne zniszczenie, pośrodku którego klęczał zmęczony wilkołak, opierający się o swój potężny miecz – Niszczyciela Legionów.
Już nie miał siły nawet ryczeć. Rozejrzał się lekko, odzyskując trzeźwość umysłu. Następnie wstał i obejrzał się w stronę garnizonu, gdzie istny tłum gapiów obserwował siwego żołnierza. Lecz nic go to nie obchodziło. Wyciągnął swe ostrze z ziemi i zawiesił je na plecach, po czym powolnym, cięzkim krokiem ruszył do pałacu.
Wszyscy ustepowali mu drogi, patrząc nań ze strachem, osłupieniem, zdziwieniem i przejęciem.

On tutaj faktycznie nie pasował…

<z/t>
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

30 wrz 2015, 14:28

MG

Poszukiwania zawiodły Iverdona na plac treningowy. Według tego co zasłyszał pytając kolejnych napotkanych ludzi - mógł jedynie mieć nadzieję, że nie wyszedł na głupka - Borykak jeszcze niedawno był gdzieś tutaj. Plac wypełniony był przede wszystkim młodymi chłopcami i podrostkami, jednak można było dostrzec na nim i dwóch starszych mężczyzn.

Dzieciaki okładały się drewnianymi mieczykami pod okiem instruktorów, którzy co rusz krytykowali ich niezgrabne, niepewne ruchy. Miejscami wyróżniali się wyżsi młodzieńcy, wymieniający ciosy już z dużo większą pewnością siebie. Ale i ci strofowani byli co chwilę przez starszych, bardziej doświadczonych rycerzy. Bo i spośród nich kilku można było dostrzec na placu, jak wyzywali się na kolejne walki mające udowodnić kto spośród nich najlepiej włada mieczem. Wszechobecny stukot zderzającego się drewna, czy - w niektórych przypadkach - metalu wypełniał plac niczym pole bitwy.

Dalej, niemal już pod samym murem dostrzec można było nieco bardziej imponujący widok. Dwóch mężczyzn odzianych w pełne zbroje płytowe walczyło zawzięcie stępionymi, stalowymi mieczami. Kolejne uderzenia odbijały się od tarcz, parowane były własną bronią, czy czasami z hukiem uderzały w zbroję przeciwnika. Wyglądało na to, że obaj mężczyźni biorą sprawę bardzo na poważnie. Młodzi chłopcy zerkali w tamtą stronę przy każdej okazji dosłownie chłonąc ów widok. Stalowe zbroje, potężne ciosy i upór w walce tej dwójki przedstawiały niemal wszystko do czego pragnęli dążyć.

Gdzieś pośród tej gromady, według co Iverdonowi powiedziano miał znajdować się Borykak. Jakiś przechodzący obok rycerz zmierzył młodego szlachcica wzrokiem, zapewne próbując ocenić szybko jego przydatność w walce. Bez słowa zaraz po tym ruszył w stronę niewielkiej grupki, która zebrała się w kącie placu i toczyła coraz to kolejne pojedynki. Bolesne pojedynki. Skórzane ochraniacze ratowały przed poważnymi obrażeniami, ale niewątpliwie nie zabijały bólu, jaki sprawiało trafienie tępym, metalowym mieczem. Nie do końca przypominało to codzienny trening, szło nawet pokusić się o stwierdzenie, że była to zabawa dla twardzieli. Iverdon mógł domyślać się, że pewnie w zgromadzeniu sypały się też zakłady.

Awatar użytkownika
Iverdon Balgerand
Posty: 12
Rejestracja: 21 sty 2015, 13:38
Lokalizacja postaci: Brama Twierdzy z dziedzińcem zamkowym
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3400

30 wrz 2015, 17:51

Iverdon rozejrzał się po placu treningowym. Nie wyglądało na to, żeby się tu działo cokolwiek nadzwyczajnego. Jacyś doświadczeni rycerze pojedynkowali się między sobą, młodzi ćwiczyli podstawy, a ci pomiędzy uważali to za zabawę. Iverdon naprawdę wolałby, aby Borykak był jednym z tych dwóch walczących, ale z tego co usłyszał od matki, to jest on niewiele starszy od samego Iverdona, a więc pewnie nie ma się czego po nim spodziewać. Szlachcic westchnął i skierował się do grupy, którą zauważył. Zakłady o walki, co za głupi pomysł. Nigdy nie widział sensu w takim... popisywaniu się.

Idąc, wciąż spoglądał w stronę dwóch walczących przy ścianie. Kiedy skończą, zapewne podejdzie do nich i spyta, czy któryś z nich to Borykak, jeżeli wcześniej go nie znajdzie. Mimo że widok tych dwóch był bardziej imponujący od wszystkiego, co działo się na placu, to szlachcic nie chciał tam iść. Gapiąc się tylko by przeszkadzał tamtym, a i nie widział w tym sensu, jeżeli, póki tamci byli zajęci, mógł zrobić rozeznanie w drugiej grupie.

Kiedy zbliżył się już na tyle, że pewnie ktoś zwrócił na niego uwagę, zdjął kaptur, rzucił zgodne z etykietą przywitanie i zaczął się przyglądać ludziom zebranym tutaj. Czyżby urządzali jakiś swój mały turniej? Sam Iverdon tego nie pochwalał, ale to mógł być dobry sposób, by zwrócić jakoś uwagę Borykaka i go znaleźć.

- Można się dołączyć? - rzucił do nikogo konkretnego, licząc na odpowiedź kogoś, kto wszystko w tym miejscu organizuje.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 912
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

23 lut 2016, 14:03

MG

Pytanie Iverdona powędrowało właściwie w próżnię. Nie było osoby, która organizowałaby tutaj cokolwiek. Ot, po prostu grupa szlachty zebrała się na placu i teraz walczy. Praktycznie wszyscy byli w podobnym wieku do Iverdona, może niewiele starsi. Zapewne w bardziej zaawansowanym wieku podobne starcia przestawały już bawić.

Tymczasem ktoś w końcu poinformował Iverdona, że owszem, może się dołączyć. Obecni przedstawili się dość szybko. Ich miana właściwie niewiele mówiły młodemu Belgerandowi. Nie było wśród nich najwidoczniej nikogo ważnego, a na pewno nie było Paszczyna. Iverdon pasował do nich idealnie.

Przyglądali się właśnie jednemu ze starć, dwóch mężczyzn wymieniało się co rusz seriami cięć i pchnięć, próbując wyłonić z tej niebezpiecznej zabawy zwycięzcę. Tępe miecze uderzały co rusz o siebie, by w końcu dosięgnąć chroniącej przeciwnika skórzni i tym samym zdobyć punkt dla dzierżącej jej ręki. Walczący raczej starali się unikać ataków skierowanych na głowę lub szyję, które mogłyby skończyć się poważnymi obrażeniami. Tępy czy nie, miecz nadal był mieczem i służył w jednym celu - żeby zabijać.

Belgerandowi nie przyszło zbyt długo oglądać toczącego się starcia. Nim dwójka skończyła i wyłoniła spośród siebie zwycięzcę (którym niewątpliwie zostałby starszy z walczących, jego przewagę widać było już właściwie od początku), po placu poniosła się plotka, iż do twierdzy przybywa ktoś ważny. Zaraz za nią poniosła się kolejna, iż jest to jego hrabiowska mość pan Virnhild Hilduun, który z dość sporym wyprzedzeniem przyjechał na zbliżający się zjazd szlachty.

Niektórzy spośród obecnych postanowili udać się na główny dziedziniec, chcąc zapewne zobaczyć hrabię. Czy to po to, aby później łatwo wypatrzeć go w tłumie, czy też zwyczajnie aby sprawdzić czy faktycznie ta - jakby nie było dość znacząca - osoba pojawiła się w Twierdzy.

Iverdon mógł zrobić to samo, lub też zagadać do kogoś z osób, które pozostały na placu. Również dwójka odzianych w zbroje płytowe rycerzy przerwała swoje starcie, chcąc dowiedzieć się o co jest tyle zamieszania. Jeden z nich właśnie rozmawiał z kimś niedaleko.

Wróć do „Twierdza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52124
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.