Komnata Iverdona

Chroniona ze wszystkich stron przez wysokie, będące ongiś częścią Zamku Jasności mury, zamieszkana przez elitę społeczeństwa i mieszcząca w sobie Pałac Sprawiedliwości Twierdza zajmuje niemal jedną czwartą Wolenvain i jest najstarszą dzielnicą stolicy. Wstęp za jej masywną bramę mają jedynie przedstawiciele możnych rodów szlacheckich… albo wiedzeni do jej lochów, wysoko urodzeni skazańcy.
Awatar użytkownika
Iverdon Balgerand
Posty: 12
Rejestracja: 21 sty 2015, 13:38
Lokalizacja postaci: Brama Twierdzy z dziedzińcem zamkowym
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3400

Komnata Iverdona

30 sty 2015, 16:27

Do komnaty wchodziło się przez drzwi z dębiny. W środku panował przyjemny półmrok – jedyne światło wpadało przez dwa niewielkie okna. W pokoju znajdowały się również kaganki. Na środku pomieszczenia stał drewniany stół z czterema stołkami. Na nim leżała mapa Autonomii Wolenvain z zaznaczonymi trzema wioskami należącymi do Iverdona, pióro, kałamarz, trochę papieru i stalowa szkatułka zamykana na klucz.


Na tylnej ścianie znajdował się obraz przedstawiający założyciela rodu – Balgeranda. Był to człowiek przyodziany w kolczugę z mieczem opartym na ramieniu. Posiada brązowe włosy do ramion, a na jego twarzy widnieje zirytowany grymas. Komnata wyglądała na regularnie sprzątaną. Patrząc bardziej na lewo można było spostrzec dostawione do ściany drewniane łóżko z lnianą pościelą na nim. Prawie półtora metra nad nim znajdowała się półka i pięć książek na tejże.


Po prawej stronie komnaty leżały cztery skrzynie z dębiny, dwa stojaki na zbroje, dwie dwumetrowe włócznie oparte o ścianę, z czego jedna miała skrzydełka. Obok nich leżała drewniana, wypukła, mocowana pasami do przedramienia tarcza o kształcie przypominającym trójkąt. Zwężała się ona od góry do dołu, tworząc swoisty szpic. Jej wymiary to 100 centymetrów długości i 85 szerokości w największym miejscu. Po bokach była lekko zaokrąglona – z prawej i lewej strony na zewnątrz, u góry do środka. Na stojakach widniały zbroje. Jedna z nich, pełna płytowa, nie posiadała żadnych ozdób. Pod nią znajdowała się kolczuga i przeszywanica. Druga zaś była zbroją turniejową. Prawie identyczną co pierwsza, tylko że z namalowanym, zakrywającym cały napierśnik poderwanym do lotu feniksem z głową zwróconą w prawo. Zaraz obok obydwóch zbroi stała oparta o ścianę drewniana, ośmiostrunowa, niewyróżniająca się niczym szczególnym lutnia.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Iverdon Balgerand
Posty: 12
Rejestracja: 21 sty 2015, 13:38
Lokalizacja postaci: Brama Twierdzy z dziedzińcem zamkowym
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3400

09 lut 2015, 18:54

Iverdon zdecydowanym krokiem wszedł do komnaty, słysząc podążającą za nim matkę. Za długo zwlekał. Musiał to wreszcie zrobić. Tak, żona była niezbędna, jeżeli miał zdobyć jakiekolwiek wpływy. Chociaż miał już dalsze plany, na razie ograniczy się do ślubu.

Usiadł na stołku, patrząc na otwarte drzwi i słysząc kroki. Nie wiedział, że aż tak ją wyprzedził. Chyba było widać, że nie jest zbyt spokojny. Nigdy wcześniej nie myślał o ślubie “na poważnie", mimo że pochodził z rodziny szlacheckiej i to było poniekąd jego obowiązkiem. Miał ostatnio tyle rzeczy do zrobienia. Dopiero niedawno wszystko poukładał. I zorientował się, że spokój go nudzi. Lubi być zabiegany, mieć jakiś cel.

Matka weszła do komnaty. Nie mówił jej, co zamierza. Po prostu – powiedział, żeby za nim poszła. Już od dawna nalegała, żeby znalazł żonę. Oczekiwał, że wieść, iż wreszcie się zdecydował, raczej ją ucieszy. Wziął głęboki oddech i powiedział spokojnie:

- Zdecydowałem. Chcę znaleźć żonę. Właśnie dlatego cię tu sprowadziłem, matko. Wiem, że jesteś poniekąd obeznana wśród dworu. Czy możesz mi polecić jakąś konkretną osobę? Zależy mi na tym, żebyśmy jako rodzina uzyskali dzięki temu ślubowi jak największe wpływy. – Mówiąc to, cały czas patrzył jej w oczy.

Odwrócił się, czekając na odpowiedź. Napotkał wzrokiem obraz jego przodka – Balgeranda. Wpatrzył się w niego, zastanawiając się, czy dobrze postępuje. W końcu to był jego obowiązek. Wpływy. Tak, to się liczyło. To je musiał zdobyć.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

27 lut 2015, 18:41

MG

Matka Iverdona wpatrywała się w niego zaniepokojona. Jego nerwowe zachowanie, marsz przez korytarze i w ogóle ściąganie jej w to miejsce nakazywało jej sądzić, że wpakował się w jakieś kłopoty. Co prawda był nieco za stary, żeby uciekać w takim wypadku do mamy, ale kto wie…

Kiedy usłyszała, że ten postanowił się ożenić nie mogła powstrzymać rozbawienia. Uniosła dłoń do ust zasłaniając przed synem uśmiech, który właśnie na nich wykwitł. Dała sobie chwilę, aby uspokoić oddech zanim postanowiła mu odpowiedzieć. Pytanie wbrew pozorom nie było takie proste biorąc pod uwagę to, że jej syn zapewne wiele sobie wyobrażał, a na niewiele miał pomysł. Pozostał przecież sam, nie było już ani ojca, ani jego brata. Nie byli silnym rodem, żeby szukać silnych sojuszników.

- Nie poznałeś żadnej niewiasty przebywając tu tyle czasu? – zażartowała, podchodząc do stołu na środku komnaty.

- Nikt nie pozostał poza tobą i mną. Zapewne trudno ci będzie znaleźć bogatą narzeczoną. Rody Paszczyna i Imokurena mają wiele córek, ich ziemie leżą niedaleko od naszych. Próbuj, synu. Ale będziesz musiał sam wymyślić jak się za to zabrać.

Doskonale wiedziała, że jeśli Iverdon postąpi zgodnie z jej radą może odnieść sukces, ale to nie on będzie dyktował warunki tego małżeństwa, a raczej będą to robić rodziny jego narzeczonych.

Awatar użytkownika
Iverdon Balgerand
Posty: 12
Rejestracja: 21 sty 2015, 13:38
Lokalizacja postaci: Brama Twierdzy z dziedzińcem zamkowym
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3400

01 maja 2015, 13:01

Iverdon wsłuchał się w słowa wypowiadane przez jego matkę. Cóż, musiał przyznać przed sobą, że nie tego oczekiwał. Nie lubił, kiedy z niego kpiono. Wydało mu się, że matka właśnie w tym momencie to zrobiła. Nie dał tego po sobie jednak poznać. Rozmawiał z jedyną osobą, z którą jego personalne stosunki… cóż, w ogóle istniały.

Mimowolnie musiał przyznać jej rację. Ród Balgerandów był praktycznie na wyginięciu. Nie byli ani potężni, ani znani wśród potężniejszych rodów. Ale czy nie właśnie po to to robił? Miał zdobyć wpływy. Piąć się w górę. Miał zamiar to zrobić, nie zważając na koszta i straty, które poniesie. Pragnął więcej. Dla niego, dla jego rodu. Autonomia jest na skraju wojny, a on dobrze o tym wiedział. Wojna to najlepsza okazja do uzyskania wpływów. Musiał działać szybko. Wziąć się za siebie, działać z własnej inicjatywy. Skinął głową w stronę matki.

- Dobrze. Gdzie znajdę jakiegoś przedstawiciela rodu Paszczyna, który miałby na tyle wpływów, aby móc małżeństwo zaaranżować? Nie ma czasu na zbędne ceremonie, chciałbym załatwić to jak najszybciej.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 917
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

08 maja 2015, 11:00

MG

Matka Iverdona spojrzała na niego zdziwiona. Zapewne nie była pewna, czy mężczyzna żartuje, czy też po prostu nadal pozostał narwany niczym podrostek. Pokręciła jedynie głową licząc na to, że syn zrozumie jej gest i spowolni nieco bieg swoich myśli i planów.

- Na pewno jakiś Paszczyn jest na zamku. Musisz popytać, rozejrzeć się. Przedwczoraj miałam okazję spotkać jakiegoś przedstawiciela ich rodu... Borykak? Tak mi się zdaje. Wyglądał na niewiele starszego od ciebie. Możesz spróbować z nim porozmawiać - powiedziała podnosząc się z krzesła, na którym wcześniej usiadła.

- Ale - dodała z naciskiem, unosząc dłoń i kierując swój palec w stronę syna - nie śpiesz się. Chyba nie wierzysz, że zgodzą się na "jak najszybsze małżeństwo bez zbędnych ceremonii". Niby dlaczego mieliby to zrobić? Najpierw daj im powód do ślubu w pierwszej kolejności. Tutaj nie ma miejsca na taki pośpiech. Przecież oni pewnie nawet nie wiedzą kim jesteś.

Awatar użytkownika
Iverdon Balgerand
Posty: 12
Rejestracja: 21 sty 2015, 13:38
Lokalizacja postaci: Brama Twierdzy z dziedzińcem zamkowym
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3400

09 maja 2015, 10:54

Wyłapał wzrok swojej matki i jej pokręcenie głową. Faktycznie, zbytnio się pospieszył. Chciał zdobyć wpływy, ale musiał robić to z wyczuciem. Pośpiech niczego nie da. Ba! Jak już, to zepsuje. Wątpił, by ci ociężali szlachcice chcieli cokolwiek robić szybko. Prędze zauważyliby, że ktoś inny chce i wszystkimi możliwymi środkami utrudniali mu osiągnięcie upragnionego celu. Pokiwał wolno głową. Działać będzie rozważnie, tak. Musi porozmawiać z kimś od Paszczynów.

- Dziękuję, matko. Poszukam Borykaka. Albo innego przedstawiciela, jeżeli akurat ten nie będzie osiągalny. Tak, masz rację. Nie będę się spieszył, podejdę do tego rozważnie. Boję się, że nastroje panujące wśród szlachty wyprzedzą moje plany. Sama rozumiesz. Mówią, że wojna jest nieunikniona. A czy jest lepsza okazja do zdobycia wpływów niż wojna?

Wypowiedział słowa, odwrócił się nie czekając na odpowiedź rodzicielki i wyszedł z własnej komnaty, pozostawiając za sobą wszystko, co miał. Ruszył żwawym krokiem ku swojemu celowi. Tak, przy rozmowie spieszyć się nie będzie. Za to teraz liczyła się każda minuta.

z/t

Wróć do „Twierdza”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52169
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.