Strona 1 z 2

Trzy pragnienia

: 22 paź 2013, 15:11
autor: Błysk
1. Tło sesji:

Opis dotychczasowych wydarzeń (by Infi):

Historia wyprawy do mitycznej Studni Życzeń zaczęła się jak wiele podobnych, od karczmy. Ilość osób przewijająca się wieczorową porą przed „Pod Pechowym Linoskoczkiem” była, jak zawsze, ogromna. W tłumie łatwo było o zawarcie nowych znajomości, wypatrzenie specyficznych jednostek, zyskanie przyjaciół i wrogów. Gdy do przybytku wślizgnął się opatulony w powłóczyste szaty bard, nikt nie zwrócił na niego uwagi. Był do tego stopnia nieuchwytny, że zdawał się przemykać ponad gawiedzią, zmierzając ku upatrzonemu z góry miejscu. Jawił się niczym pijacki zwid, otoczony mrokiem i niewyraźny; skupienie na nim wzroku, gdyby ktokolwiek w ogóle go zauważył, było niemal niemożliwe. Gdyby nie to, że zaczął grać na swoim dziwacznym instrumencie, zostałby kompletnie pominięty. Tymczasem jednak zdecydował się rozpocząć swój mały występ, przyciągając do siebie trójkę nieznanych sobie wzajem osób: niewidomą, lecz samodzielną Sonneillon, szybką w osądach Luvien i cwanego Vahzaha.

Widmowy bard śpiewał pięknie, roztaczając przed garstką słuchaczy fantastyczną wizję Studni Życzeń gotowej spełnić ich pragnienia. Były jednak pewne wymagania. Przede wszystkim, należało zebrać wszystkie trzy fragmenty magicznego kielicha. Przed Studnią należało stanąć w trzy osoby, jednak tylko jedna mogłaby skorzystać z jej mocy. W samym założeniu sugerowało to, że ci, którzy ją odnajdą, musieliby w jakiś sposób uzgodnić między sobą, kto będzie wybrańcem – walką, dyplomacją lub podstępem.

Pieśń jak pieśń i z pewnością nie spotkałaby się z niczym więcej, jak tylko uznaniem od strony jej odbiorców, gdyby nie to, z jaką siłą do nich przemówiła. Zauroczeni legendą, kompletnie niezwiązani ze sobą śmiałkowie poczuli podobną tęsknotę. Moc głosu muzyka i jego instrumentu dotarła do nich, choć znajdowali się w różnych zakątkach karczmy. Nieświadomie skierowali się wprost do barda; zachowywali się jak opętani, urzeczeni dźwiękiem do tego stopnia, że nie mogli nad sobą zapanować. Gdy odzyskali możliwość trzeźwej oceny sytuacji, mężczyzny już nie było. Zdążył powiedzieć tylko dwa słowa: „Las Cieni” i wręczyć Luvien fragment dziwacznego, kryształowego naczynia, co niejako potwierdziło prawdziwość jego pieśni.

Ta, która trzymała kawałek kielicha, otrząsnęła się jako pierwsza. Zdecydowała szybko, duch w przygody był w niej wielki. Nie miała zresztą zbyt wiele do stracenia. Zasugerowała pozostałym, że należy sprawdzić prawdziwość opowiedzianej przez barda legendy. Vahzah oburzył się na to, mówiąc – zgodnie zresztą z prawdą – że nie zna ani jej, ani Sonneillon. Kobiety zaintrygowały go jednak, więc nie odmówił kategorycznie, jak druga z nich. Niewidoma była negatywnie nastawiona do całego tego pomysłu, nie zamierzała uczestniczyć w żadnej wyprawie na złamanie karku. Miała złe przeczucia.

Od słowa do słowa, grupa poznała się nieco lepiej i umówiła wstępnie na kolejne spotkanie nazajutrz, pod południową bramą stolicy. Nawet Sonneillon, początkowo bardzo sceptyczna, zdecydowała się stawić. Na miejsce dotarła. W przeciwieństwie do Vahzaha. Zamiast niego pojawiła się Batsza – pogardzająca mężczyznami, prosta dziewoja, wyraźnie zainteresowana sprawą Studni Życzeń i bardzo chętna na wyprawę. Jej entuzjazm był ogromny, wydawała się tryskać energią. Dała znać, że Vahzahowi zmieniły się plany, sugerując, iż jest jego znajomą. Luvien i Sonn dały się jej ponieść, jednak zaraz za miastem farsa wyszła na jaw. Obie kobiety zostały ogłuszone przez nieznanych, ale współpracujących z Batszą sprawców. Lub sprawcę.

Tutaj percepcja obu poszukiwaczek Studni Życzeń zawiodła. Sonneillon wybudziła się całkowicie dopiero wiele dni później, na wozie karawany sunącej Traktem Południowym w kierunku Khan’Sal. Nic z tego nie zrozumiała, bo i nie było takiej możliwości. Wydarzyło się coś, na co nie miała wpływu, przespała wiele czasu i trudno było jej się odnaleźć w nowej sytuacji. Wiedziała, że nie ma w pobliżu ani jej konia, ani Luvien, ani tym bardziej Vahzaha. Była za to Batsza. Zachowywała się kompletnie inaczej.

Zaczęła tłumaczyć, głównie samej sobie, motywy swego postępowania. Wyjawiła, że zależało jej na Sonneillon ze względu na dar widzenia, jakim była ona obdarzona mimo swej fizycznej ślepoty. Mówiła szybko, jakby dużo wcześniej ułożyła sobie przebieg tej rozmowy w głowie. Usunięcie Vahzaha i Luvien było konieczne, aby mogła swój osiągnąć cel, który według niej uświęcał wszelkie środki. Zmusiła niewidomą do współpracy wbrew jej woli, ogłuszyła i wypytała Vahzaha, wywiodła Luvien w pole i z pewnością zabrała jej przy tym fragment magicznego kielicha – wszystko to po to, aby podjąć rozpaczliwą próbę uleczenia swojego sześcioletniego syna. Zdradziła wiele informacji, aby chociaż częściowo zmazać z siebie winę. Sonneillon dowiedziała się, że dziecko Batszy zostało przeklęte przez jego umierającego ojca. Mimo tego niewidoma uznała ją za krańcowo egoistyczną, czemu trudno było się dziwić. Nie miała jednak możliwości ucieczki.

Poznała za to towarzysza Batszy, z którym ta zdawała się podróżować już od dłuższego czasu i z którym zamierzała stanąć przed Studnią Życzeń wraz z Sonn. Darlos, bo tak było mu na imię, sam się do niej odezwał, zachowując się tak, jakby nie wiedział zbyt wiele o Sonneillon. Trudno było stwierdzić, czy mówił prawdę, bowiem Batsza z pewnością nie działała sama w swym niecnym dziele, jednak niewidoma zdecydowała się mu zaufać – przynajmniej częściowo, nie unikając kontaktu.

Tymczasem do karawany, która zdążyła już legnąć obozem, dołączył Misser – człek, który, jak sam utrzymywał, trafił na niegościnną Pustynię Śmierci pchnięty koniecznością leczenia złamanego serca. Jego opowieść była ujmująca i poetycka, a karawaniarze, choć początkowo bardzo ostrożni, wysłuchali go. Słowa Batszy, którą uważali najwyraźniej za jakąś wiedźmę, również ich uspokoiły. Nie widziała w Misserze żadnego zagrożenia.

Stary opis napisany przez Błyska, pierwszego Mistrza Gry „Trzech pragnień”:

Pokaż treść
Istnieje legenda, że gdzieś w Spektrum Lewiatana znajduje się pewne cudowne miejsce. Miejsce to nazywane jest Studnią Życzeń. Nikt nie wie jak miejsce to wygląda i gdzie się znajduje. Jak sama nazwa mówi, "Studnia", a dokładniej woda z niej spełnia życzenia, jednak nie jest prostym skosztowanie tej wody, a i nie każdy może być uszczęśliwiony w ten sposób. Napić się można jedynie ze specjalnego kryształowego pucharu, który składa się z trzech części zaklętych tak, że jedną część może posiadać tylko jedna osoba. Trudności przysparza również fakt, iż z całego pucharu może również skosztować wody tylko jedna z osób posiadających część pucharu.
Dwie kobiety, każda doświadczona nieodwracalną stratą. Jeden mężczyzna poszukujący przygód. Spotykają się pewnego dnia i dowiadują o mitycznej Studni Życzeń. Nie mając nic do stracenia, zmuszeni do współpracy, wyruszają w podróż upstrzoną przygodami i intrygami.
2. Cel sesji: Nadrzędny cel sesji to skosztowanie wody ze Studni Życzeń i tym samym odzyskanie tego, co utracone przez jednego z uczestników.

3. Uczestnicy:
Luvien;
Sonneillon;
Vahzah;
Misser;
Darlos.

4. Uwagi dodatkowe:

Tabelka sesji:

MG prowadzący Uczestnicy Linki do sesji
Błysk, Darrian, Xariel, Infi Luvien, Sonneillon, Vahzah, Misser, Darlos [LINK I][LINK II][LINK III]

Sesja miała wielu Mistrzów Gry i wielu graczy, z których nie wszyscy przetrwali próbę czasu, na jaką zostali wystawieni tak przez swoich towarzyszy jak i przez MG. Różne style prowadzenia rozgrywki, liczne przeskoki czasowe i rozliczne trudności, jakie występowały w toku sesji, nie ułatwiły mi – Infiemu – pracy, ale dołożyłem wszelkich starań, aby historia przedstawiona w „Trzech pragnieniach” trzymała się kupy. Sądzę, że udało mi się dopiąć swego i wątek, który przejąłem potoczy się już odpowiednim torem do samego końca.

Początkowe ustalenia Błyska:

Pokaż treść
– Nie ustalam z góry czasu na odpisywanie, jednak apeluję tu o rozwagę i swojego rodzaju odpowiedzialność. W sesji uczestniczą trzy osoby, w tym MG i smutnym byłoby, gdyby dwójka osób czekała dwa tygodnie na odpis jednej.
– Każdy z uczestników we własnym zakresie dostaje się do Karczmy pod Pechowym Linoskoczkiem. Tam też cała sesja właściwie się zaczyna.
– Póki co nie ustalam kolejki, ponieważ zależy to od tego, jakie rozwiązanie da największą spójność. W razie jakiejkolwiek niejasności zwracajcie się do mnie: PW – lepiej, GG – nie najgorzej, ten temat – najlepiej! (również w przypadku dłuższych nieobecności czy innych wątpliwości)
– Dbajcie o logiczny porządek swoich postów – to jest podstawa do rozstrzygania walk czy innych aspektów rozpatrywanych przez MG.

Powodzenia!

: 17 lut 2014, 17:12
autor: Błysk
Po dłuższej przerwie pojawił się post przy Bramie Południowej. Pierwsza odpisuje Luvien, potem Sonn. Pozdrawiam was w semestrze letnim :)

: 16 mar 2014, 19:57
autor: Darrian
Proszę o kontakt użytkowników biorących udział w tej sesji gdyż mam ją przejąć.

: 14 lip 2015, 17:41
autor: Infi

Sesję wznowiłem tym postem, w którym krótko podsumowałem jej dotychczasowy przebieg.

Z oryginalnych uczestników została chyba* tylko Sonneillon, do wątku dołączył Misser. Prawdopodobnie w pewnym momencie przejmie Was MG Xariel, bo zdaje mi się, że moja postać przebywa zbyt blisko, abym mógł Wam z czystym sercem dalej prowadzić sesję. Ma już jakiś plan na fabułę, a ja postaram się Was do tego czasu nieco rozruszać.

Wszelkie pytania, sugestie i uwagi możecie zgłaszać w tym temacie. Tych, którzy w sesji nie uczestniczą, zachęcam także do jej komentowania. Postaram się tutaj informować o przewidywanych terminach postów, wrzucać ogłoszenia i omawiać sprawy organizacyjne. Jestem właśnie w trakcie aktualizowania pierwszego posta tego tematu. Gdy tego dokonam, edytuję ten post.

*Chyba, bo Luvien i Vahzah jeszcze nie odpowiedzieli na wiadomości, jakie im wysłalem kanałami prywatnymi.

: 02 sie 2015, 15:02
autor: Infi

Misser poinformował mnie, że do wtorku napisze post, więc Sonneillon daję limit do tego samego dnia. Jakby jej coś nie pasowało, to niech mnie poinformuje (tutaj albo kanałem prywatnym). Po wtorku będę pisał MG-post.


: 15 paź 2015, 22:25
autor: Infi

Do sesji bardzo niedługo dołączy trzeci gracz.


: 16 paź 2015, 20:53
autor: Darlos
Siemanko.

Dzięki Infi za ogarnięcie KP i wkręcenie mnie do sesji. Witam niniejszym moich współpodróżnych i mam nadzieję, że będzie nam się fajnie pisało ;)

: 17 paź 2015, 00:24
autor: Infi
Darlos pisze:(…) mam nadzieję, że będzie nam się fajnie pisało ;)
ObrazekObrazek

: 17 paź 2015, 01:07
autor: Darlos
Witamy w Kolonii!

Aż mnie sentymenty wzięły, ten sam klimacik...

W związku z ustaleniem paru pierdół z Infim, zedytowałem posta.

: 01 gru 2015, 22:50
autor: Infi

Wrzucam widoczną część KP Batszy, NPC-a z tej sesji. Jest dostosowana do najnowszej wersji wzoru Karty Postaci, tego, który jeszcze się nie ukazał, ale ukaże niebawem. Przy formowaniu poniższego opisu korzystałem z tego, co napomknęli o Batszy poprzedni Mistrzowie Gry (np. tu).

1. Imię: Batsza

2. Płeć: kobieta

3. Wygląd:
3.1 Rysy twarzy, włosy, oczy:

Mimo przenikliwych, bijących doświadczeniem oczu o niewyraźnym, zielonoszarym kolorze, Batsza wydawała się nad wyraz młodą dziewoją. Okrągła, opalona lekko na pomarańczowo twarz z dużymi polikami przypominała brzoskwinkę. Obraz ten niszczyły jednak wyraźnie wykrojone, wysuszone i popękane usta, z szeroką linią górnej wargi i cienką dolną. Rzęsy Batszy, podobnie jak falowane włosy, były rude, a w swej barwie przypominały odcień sarniego futra. Choć ukryte obecnie pod kapturem, były spodeń dobrze widoczne – najwyraźniej bezcenie rozpuszczone – przez co głowa ich posiadaczki wyglądała, jakby otaczała ją spirala płomieni. Dziewczyna nie była umalowana, nie podkreśliła niczym swych jasnych rzęs czy bladych ust. Widać było, że jest zmęczona podróżą – zszarzałe worki pod oczami i pokryta lekkim pyłem twarz świadczyły o tym, że nie miała gdzie się porządnie wyspać czy obmyć.

3.2 Ubiór i widoczne części ekwipunku:

Niewiele można było wywnioskować po ubiorze Batszy – no, może poza tym, że kobieta była przygotowana do podróżowania przez pustynię. Długa do samej ziemi, obszerna i workowata szata nie ujawniała niczego, co jej posiadaczka mogłaby nosić pod nią. Podejrzenie czegokolwiek utrudniało również to, że szata była zawiązana od mostka po talię, na pięć mocnych sznurków i dodatkowo okolona na biodrach szerokim na dwa palce pasem bez sprzączki czy klamry (związanym na przedzie). Odzienie było wykonane z niebarwionego lnu, który mocno przybrudził się piaskiem, co nadawało mu beżową barwę. Wystawały spod niego tylko czubki wyglądających na stworzone z wielu pasów materiału butów. Na głowie Batsza miała kaptur z ogonem sięgającym jej łopatek. Wykonany był on z takiego samego materiału, co jej pustynna szata, jednak był nieco mniej zabrudzony i przez to jaśniejszy w odcieniu. Jako odrębna częścią jej garderoby, leżał na jej ramionach i zasłaniał je dodatkową warstwą tkaniny.

Przy pasie, po swej prawej, Batsza nosiła dużą, skórzaną, brązową sakwę, w której z powodzeniem mogłyby zmieścić się trzy pięści dorosłego mężczyzny. Zapięta była na jeden pasek, a jego mocna sprzączka wykonana została z mosiądzu. Ze swym lewym biodrze zawiesiła pochwę z długim na 48 centymetrów sztyletem. Miał szpikulcowate ostrze na 30 cm, rękojeść na 15 i okrągłą, stalową głowicą wielkości kasztana. Głowica była dwudzielna, przez jej środek przebiegał poziomo wąski na 2 milimetry, wypukły pasek metalu. Rękojeść została pokryta skórą, a końcówki jelca o długości 10 cm wygięte zostały silnie w kierunku ostrza, tak, że stały się z nim równoległe. Sama pochwa wykonana została najpewniej z drewna. Pokryto ją brązową skórą, a końcówkę okuto stalą.

3.3 Wzrost: 169 cm

3.4 Sylwetka i postawa:

Chociaż ze względu na szatę, którą nosiła, sylwetka Batszy była zagadką, nawet taki ubiór nie zdołał całkowicie ukryć faktu, że Batsza miała ponadprzeciętnie duże, niepasujące do jej dziewczęcej twarzy piersi. Trzyma się prosto, co przy jej wzroście powinno dodawać jej powagi, ale wrażenie to nigdy nie dochodzi do głosu przez wielką szatę, którą nosi.

3.5 Cechy szczególne:

Co zadziwiające, Batsza ma niespotykanie zdrowe, czyste zęby.

3.6 Aura:

Trudno wyczuwalna, dobrze tłumiona, niemożliwa do oceny w swej potędze. Niewywołująca żadnych fałszywych wrażeń zmysłowych i z tego względu możliwa do poznana tylko dla tych, którzy posiedli sztukę czytania aur.