O elfach i Półwyspie Kaendry

Informacje dla dociekliwych, teksty uzupełniające oraz ujednoznaczniające, ciekawostki. Dział przeznaczony dla tych, którzy pragną stworzyć postać mocno osadzoną w świecie gry.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3708
Rejestracja: 01 wrz. 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

O elfach i Półwyspie Kaendry

24 sty. 2017, 21:16

W całej Autonomii Wolenvain nie było człowieka, który nie wiedziałby, czym jest Półwysep Kaendry. Leżąca na zachód od państwa ludzi nieprzebyta knieja głęboko zapadła w świadomość jej mieszkańców. To do niej bowiem na początku formowania się Autonomii zrejterowały wypędzone z zachodu elfy, zaszywając się wśród głuszy niczym u zarania dziejów. Od tamtego momentu niewielu ludzi mogło pochwalić się przekroczeniem granicy Półwyspu Kaendry. Przybyszów odstraszano, nierzadko ze skutkiem śmiertelnym, za pomocą precyzyjnie rażących strzał. Mało wiarygodne opowieści tych, którzy byli na tyle butni, by podawać się wszem i wobec za tych, których elfy sobie upodobały, niosły za sobą rozliczne fanaberie. Mówili o żyjących drzewach, o tygrysach białych jak śnieg, potężnych, elfich władcach fauny i flory, a nawet o pogodzie sprzyjającej długouchym, jakby sama Lorven ostrzegała ludzi przed wejściem na Kaendrę.

W praktyce, jeśli jacykolwiek ludzie się tam dostali i wrócili żywi, z pewnością woleli się nie wychylać. Elfy nie uchodziły bowiem za istoty przyjaźniące się z ludźmi o nadto rozsupłanym języku i rozpowiadanie o ich krainie z pewnością nie mogło skończyć się dobrze. Sprawy nie ułatwiał fakt, że elfów w Autonomii Wolenvain nie brakowało. Owszem, było ich niewiele, na tyle niewiele, że wzbudzały pewną sensację po wsiach, ale nie na tyle, by spotkanie jakiegoś w stolicy namiestnictwa lub samym Wolenvain było dziwne. Większość nie wydawała się skłonna do mówienia o swoim domu oraz powodach jego opuszczenia, a jeśli już, to czyniła wyłącznie mgliste, tęskne aluzje.

Strzępki informacji na temat półwyspu płynnie mieszały się z fikcją, tworami wyobraźni poetów, bardów i bajarzy. Manifestowane od setek lat w podaniach i pieśniach utrwaliły pewien spójny, choć utopijny obraz życia na Kaendrze.

Mówiono, że elfy żyją w swoistych miastach wzniesionych z żywych roślin, które słuchały się ich i rosły tak, by umożliwić im wygodne życie. Powstające z konarów domostwa zapewniały prywatność, ale pozwalały również na przyjmowanie gości, koniecznie z pewnym ceremoniałem, których społeczność Kaendry była ponoć pełna. Sądzono wręcz, że na Półwyspie nie istnieje waluta, a wszelkie dobra zdobywało się na skutek takiej czy innej zależności, normy lub tradycji.

Małe elfy były ponoć rzadkością, rzekomo dlatego, że elfie zaloty trwać mogły nawet setki lat, nie zawsze kończąc się powodzeniem. Każde z takich dzieciątek dorastało dłużej niż mógł dożyć człowiek, chłonąc świat przez ponad wiek i doskonaląc każdy aspekt swojego nieletniego życia. Trwał wtedy radosny czas szukania własnej drogi, powiązany nierzadko z całymi latami obracania się w jednej dziedzinie tylko po to, by zarzucić ją na korzyść innej. Ostatecznie jednak każdy młodzik znajdował zainteresowania, którym pragnął się całkowicie poświęcić. Prowadziło to do osiągnięcia niebywałej biegłości w wybranych dziedzinach przy jednoczesnym zaawansowaniu we wszystkich pozostałych.

Było to zresztą jednym z głównych powodów niezrozumiałej natury elfów. Ludzie Autonomii nie potrafili pojmować świata na poziomie istoty mającej przed sobą perspektywę kilkusetletniego życia. Elfy były dużo spokojniejsze, bardziej metodyczne, o wiele bardziej – mimo braku wiary w Lorven – uduchowione, a przy tym mniej emocjonalne. Ludziom, szczególnie tym gorącokrwistym, wydawało się wręcz, że elfy mówią zagadkami lub się z nich skrycie naśmiewają; w praktyce to ich niespieszny i perfekcjonistyczny tryb życia odcisnął tak daleko idące piętno na ich sposobie zachowywania się, że większość obywateli Autonomii rozmowa z elfem zwyczajnie frustrowała. Niekiedy długousi starali się dopasować do ludzkiego trybu życia, choć niejednokrotnie oskarżano ich wtedy o pobłażliwość. Trudno było się dziwić – każdy elf potrafił przeżyć kilka lub nawet kilkanaście pokoleń ludzi.

I choć wielu sądziło, że to odniesione nad elfami krytyczne zwycięstwo mające miejsce prawie czterysta lat temu spowodowało, że nie wyściubiają one nosa z Kaendry, było to prawdą jedynie częściową. Straty odniesione przez długouchą rasę były wprawdzie dotkliwe, ale jej gniew nie nadchodził głównie dlatego, że pokolenie, które powzięło decyzję o odwrocie, dopiero niedawno zaczęło wymierać.

Do najbardziej otwartego dla elfów miasta Autonomii Wolenvain, Aparilume, ściągało ich ostatnimi latami coraz więcej. Nie była to masowa imigracja, ale widać było, że młode elfy są zwyczajnie ciekawe świata leżącego tak blisko ich ojczyzny. Jej opuszczenie wiązało się z okazaniem pewnego rodzaju buntu wobec zasad, wśród których dorastały, co wskazywało na to, że i tak doskonałe istoty przechodziły w okresie dojrzewania różnego rodzaju perturbacje. „Ci o gorętszej krwi”, jak czasem na nich mówiono, czasem adoptowali ludzki system wartości do tego stopnia, że występowali o obywatelstwo w Aparilume i – z błogosławieństwem kochającego ponoć elfy namiestnika Giendowera Vedelana – wcale często je uzyskiwało. Oczywiście niedziedzicznie.

Osobną sprawą pozostawał fakt, że ci o gorętszej krwi znajdowali się również na Kaendrze, powoli dochodząc już do głosu. Istniała pewna obawa, że ów głos nie będzie tak pasywny wobec ludzi i ich państwa – obawa od lat ignorowana przez namiestnika, o którym mówiono nawet, że ma elfów za doradców i elfki za kochanki. Mimo wszystko nawet najwięksi z jego hrabiów nie byli w stanie zagrozić jego pozycji, głównie przez ogromny potencjał wojskowy ziem wchodzących pod bezpośrednią jurysdykcję pana Vedelana. Kwestia elficka stawała się ostatnimi czasy coraz bardziej paląca, szczególnie wobec innych problemów trawiących Autonomię Wolenvain.

Problemów zwiastujących szerokie zmiany nie tylko na jej tronie.

Wróć do „Dodatkowe”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 4 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ropień, Zadra
Liczba postów: 51989
Liczba tematów: 2958
Liczba użytkowników: 1034
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: kika2121
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.