Smolary

Najważniejszy obszar, na którym toczy się gra. Autonomia to zamieszkane głównie przez ludzi państwo podzielone na pięć prowincji ze stolicami w Wolenvain, Derinie, Morinhtarze, Minaloit i Aparilume. Czytaj więcej…
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

Smolary

01 maja 2016, 00:28

Przy samym lesie, pokrywającym dolne partie Wichrowych Szczytów, piętnaście mil na północny wschód od Nalinu, znajdowała się mała, obskurna wioska - Smolary, osada, jak sama nazwa wskazuje smolarzy i drwali, utrzymujących się z handlu wycinanym tu drzewem i pozyskiwaną smołą, a także, w bardzo małych ilościach i ukradkiem, pokątnym handlu niskiej jakości miodem. Właściciel - Ragord Gonalor herbu Czarna Ręka, jeden z pomniejszych rycerzy, służących panu Virnhildowi Hilduunowi, bardzo rzadko tu się pokazywał - nieco częściej przysyłał poborcę, aby pobrać należne sobie dary natury. Nic dziwnego, jako że wioska była zapadłą, brzydką dziurą, jakich mało.

Jedyna droga, do niej prowadząca, wiodła na południe, w bardziej cywilizowane rejony, a i ona była koszmarnej jakości - nierówna, przez większość roku pokryta grubą warstwą błota i okazjonalnie nieprzejezdna. Wozy kupieckie, które z rzadka zapuszczały się aż tu, bardzo często miały problem z dotarciem. Wzdłuż tej wyjątkowo niskiej jakości nici, coraz bardziej niknącej ku końcowi daleko i szeroko rozrzuconych zabudowań, łączącej Smolary z bardziej cywilizowaną częścią świata, skupiły się brudne, małe, krzywe, w całości z bardzo topornie obrobionego drewna domki, tkwiąc jak krzywe zęby po obu jej stronach. Co poniektóre wyglądały odrobinę lepiej od pozostałych - prawdopodobnie były to sadyby tych, których domeną były smętne próby uprawiania wykarczowanej przez drwali ziemi.


Łącznie domków było jedenaście, a liczbę ludności możnaby szacować, łącznie z kobietami, dziećmi i nielicznymi starymi, na siedemdziesiąt osób - wioska była więc zaskakująco duża, jak na tak smętną, zabitą dechami dziurę bez perspektyw. Nie było tu karczmy ani niczego, co spełniałoby podobną rolę - mieszkańcy to lud mrukliwy, ponury i nieskory do rozmowy. Sołtysował wsi najbardziej doświadczony i utytułowany z drwali - czarnobrody Pograzd.

Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Kewc.
Ostatnio zmieniony 10 lut 2018, 14:19 przez Infi, łącznie zmieniany 1 raz.
Powód: Poprawa znaczników BB w związku z przejściem na nowy silnik forumowy.
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 111
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

Re: Smolary

03 lut 2019, 19:06

No i ruszył Kewc do przodu w stronę wioski a wzrok mieszkańców lustrował go i cały oddział. Pewnym wszak jednak było że to on był obiektem ich spojrzeń. A na przeciw nim wyszło kilku chłopów. No a Kewc był wręcz przerażony. Musiał z całych sił hamować się przed swoją mocą by przypadkiem ze strachu nie użyć którejś ze swoich niecodziennych zdolności. Skupił więc swój umysł na jednym celu a było nim wymyślenie jak wyjść z tej aż nadto problematycznej sytuacji.

W końcu doszli do grupy chłopów, na szczęście nieuzbrojonych choć w obliczu takiej przewagi nic by to nie zmieniło. No ale lepiej chyba nie mordować teścia. Ostatecznie do przodu wyszedł jeden potężny jegomość. Z jego słów zaś wynikało że jest Tidany ojcem a i dziadkiem ich dziecka. Jego postura nakłaniała do uległości ale na Bogów jeśli kiedyś musiał wykazać sie męstwem to właśnie teraz. Wyszedł przed resztę zespołu idąc spokojnie w stronę swojego przyszłego teścia. Spokojnie z wierzchu w sercu pragnąc uciekać. Jego ręce zaczęły się pocić ale on nie mógł okazać strachu. W końcu podszedł i kurwa mógł to lepiej ująć, tyle myślenia, tyle kombinowania i chuj to strzelił. Koniec końców wypalił.- Mam zamiar poślubić Tidanę, zając się dzieckiem i założyć rodzinę. Choćbym miał sczeznąć ale się nie poddam i nie zrezygnuję, choćby i mi przyszło zdobyć jej rękę siłą, będziemy razem albo umrę próbując. - powiedział co myślał zaskoczony własną szczerością. Już miał ochotę powiedzieć do siebie że sam pod sobą wykopał wilczy dół ale powstrzymał się. Patrzył w oczy swojemu teściowi tłumiąc w sobie ogromny strach i emocje. Na Bogów jeszcze chwile i mu puszczą zwieracze.

Awatar użytkownika
Kerreos
Posty: 49
Rejestracja: 06 maja 2015, 16:10
GG: 35260981
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3491#53102

MG-post: Smolary

04 lut 2019, 14:25

MG:
Po odpowiedzi Kewca obie strony przez parę chwil milczały. Powietrze jak gdyby zgęstniało, oczekując odpowiedzi dziadka mimo woli. Widać było po twarzach chłopów, że również z napięciem czekali na jakiś ruch swojego nieformalnego przywódcy. Najwyraźniej tamten powszechnie znany był ze swojej impulsywności, jednak tym razem stali przed uzbrojoną kompanią Ragorda. Nie było zatem zbyt wiele miejsca na porywy wściekłości.

Ojciec ukochanej Kewca mierzył go jeszcze chwilę wzrokiem, po czym powoli lekko odwrócił głowę w stronę jednego ze swoich i skinął na niego. Chłop zbliżył się parę kroków, po czym sięgnął za pazuchę. Na krótki moment Kewc mało co nie wyszedł ze skóry, wyczuł też napięcie u Kromodwoja i reszty, którzy z pewnością zastanawiali się, czy obecne traumatyczne wydarzenia poprzestawiały kilka klepek u co niektórych mieszkańców. Chłop wyciągnął powoli dłoń...

...ukazując skórzany mieszek. Potencjalny teść Kewca wziął tę wątpliwą broń zagłady, potrząsnął kilkakrotnie, a następnie - usatysfakcjonowany zgodnym brzdękiem - wcisnął w ręce oniemiałemu Kewcowi.

- Tu jest łącznie jakieś 20 szylingów - mruknął. - Zakładalim się, czy wrócisz. A jak wrócisz, czy postanowisz kryć się za swoimi nowymi kolegami. Oba warunki spełnione, więc kilku chłopaków będzie musiało obejść się smakiem - jakby na potwierdzenie tego Kewc dostrzegł twarze, na których było wręcz wypisana porażka. - Ale ty masz nieco na start. Nie waż się tylko tego wywalić na byle gówno, moja córka i wasz przyszły dzieciak mają dzięki temu nieźle pożyć, nie licząc na niczyją zapomogę - zakończył sucho.

Oczywiście w razie czego zawsze mogę coś dołożyć, z handlem nie jest źle w tym roku, więc i ja nie bieduję. No ale, jak widzę po twojej... eskorcie - tu łypnął beznamiętnie na Kromodwoja i spółkę, już wyraźnie zrelaksowanych i powoli szykujących się do odejścia - będziesz teraz na liście płac u pana Ragorda, mam rację?
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 111
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

Re: Smolary

05 lut 2019, 23:59

Przerażony chłopak patrzył jak znajomy teścia wyciąga coś zza pazuchy, Kewc praktycznie zamarł w strachu lecz na zewnątrz starał się być jak skała. Skała która zaraz będzie miała spore problemy z brudnymi spodniami. Lecz ku jego radości okazało się iż był to mieszek... Nieco go to zaskoczyło, popatrzył zdezorientowany co też tutaj się dzieje. Cóż ucieszyło go iż obyło się bez walki. Wszak była by to mało chwalebna rzeź która nie przyniosła by wiele pożytku.

Wszak mieszek potrząśnięty ręką zabrzękał co zaciekawiło już Kewca do reszty. Czo się tutaj wydarzyło. Czyżby Jego teść coś wygrał... Miał się zapytać ale patrzył na razie licząc na wyjaśnienia no i się doczekał. Okazało się iż w mieszku jest 20 szylingów, które miały należeć do niego i jego żony. Pochodziły one wszak z przegranego zakładu związanego z jego powrotem. Cóż widać było Bogowie sprzyjali i jemu i Tidanie i ich dziecku. Chłopak uśmiechnął się, wszak teraz przy sobie miał jeno trzy szylingi- Dziękuję i przysięga na bogów iż nie zmarnuje tego. Nie martw się zadbam o twoją córkę najlepiej jak jeno umiem. -

Słysząc zaś co odparł dodał - A to już zależy jeno od pana Ragorda, jeśli się zgodzi. Ja sam chciałbym wszak dla niego pracować acz nie pytałem go o to jeno o możliwość osiedlenia. Wszak lepsza to praca niźli najemnika ale umiem też i garbować skóry więc co by nie było jakoś damy sobie radę. - skinął głową czekając na odpowiedź wszak pytanie teścia było dosadne. Sam chciałby o to zapytać Ragorda acz nie miał pojęcia w jaki sposób to zrobić. Nie był pewien czy wypada mu zadać takie pytanie czy w jaki sposób zgłosić się na służbę. Był dobrym łucznikiem ale nie wiedział na ile to wystarczy.

Awatar użytkownika
Kerreos
Posty: 49
Rejestracja: 06 maja 2015, 16:10
GG: 35260981
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3491#53102

MG-post: Smolary - epilog

13 mar 2019, 02:09

MG:
Napięcie zaczynało powolutku ze wszystkich schodzić. Z jednej strony chłopi, w pewnym momencie wystraszeni nie na żarty, co też ich nieformalny lider zrobi, z drugiej zaś Kromodwoj i jego grupa również średnio palili się do zadymy. Po pierwsze zwyczajnie dlatego, że nie mieli ochoty na żadną zadymę po tak długiej eskapadzie. Poza tym, afera oznaczałaby kolejne niepotrzebne napięcia w wiosce, która i tak była już wystarczająco umęczona.

- W porządku - odparł przyszły teść, ewidentnie ukontentowany. - Stary Ragord zazwyczaj lubi trzymać kogoś przy sobie, jak już go zwerbuje. Oby i tym razem było tak samo. No tak... a tymczasem trza ślub szykować! - po tych słowach ludzie zaczęli się rozchodzić. Kromodwoj wzruszył ramionami, poklepał Kewca po plecach i zabrał swoich chłopaków.

Wstępnie planowano zrobić huczne weselisko, jednak los nie był tym razem zbyt łaskawy. Szybko pojawiły się wieści, że Ragord otrzymał polecenie zebrania swoich ludzi i zmierzenia czym prędzej do samego Wolenvain. Nikt więc nie miał zbytnio czasu zajmować się takimi rzeczami jak wesele, do tego Kewc również został wezwany jako członek drużyny. Nie miał nawet kiedy i jak dowiedzieć się o co konkretnie chodzi, poza tym, że sprawa była pilna i trzeba było się spieszyć. W ten oto sposób nowożeńcy musieli nacieszyć się skromną uroczystością i jednym wolnym dniem, jako że Ragord musiał załatwić jeszcze kilka naglących kwestii w wiosce i ustalić plan działania pod własną nieobecność. Ruszono następnego dnia skoro świt i Kewc chcąc nie chcąc musiał pożegnać swoją kobietę.

z/t

Grupa poruszała się stosunkowo szybko i bez większych problemów na trakcie. Nikt nie chciał niepokoić dobrze uzbrojonej i zaopatrzonej drużyny. Kewc czuł z jednej strony żal i smutek z powodu tak krótkiego wypoczynku, z drugiej zaś poczucie bycia częścią czegoś większego. Niewiele mówiono o celach podróży Ragorda i jego świty, toteż póki co nie dopytywał się, wszak bynajmniej nie należał do łańcuchu dowodzenia. Pozostało tylko dotrzeć do Wolenvain...

Wróć do „Autonomia Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 17 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52311
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1053
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Lvgvs
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.