Zamczysko bandytów

Najważniejszy obszar, na którym toczy się gra. Autonomia to zamieszkane głównie przez ludzi państwo podzielone na pięć prowincji ze stolicami w Wolenvain, Derinie, Morinhtarze, Minaloit i Aparilume. Czytaj więcej…
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

Zamczysko bandytów

14 lut 2013, 02:11

Obrazek

Gdzieś w głębi północnych ośnieżonych zboczy gór Ikrem, wysoko ponad poziomem morza, gdzie mgła nie pozwala widzieć na dalej niż na sto kroków, mróz nie ustępuje nawet na krok, a do tego śwista powietrze przeszywające większość ubrań swym lodowym dotykiem, ukryte jest nieduże, czterobasztowe kamienne zamczysko na którym swe piętno mocno odcisnął ząb czasu.


Za bramą z żelazną kratą widnieje nieduży dziedziniec w kształcie kręgu. Wokół niego znajdują się kuźnia, stajnia, magazyn, kilka mniejszych pomieszczeń, a wszystko z drewnianymi, spadzistymi daszkami nad wejściami. Kilka kroków dalej znajdowało się wejście do głównego pomieszczenia zamczyska.


MG:
Piratka z zarzuconym na siebie śmierdzącym workiem, mocno obwiązanym sznurem, za który ciągnął jeden z bandytów krwawiła z prawej nogi i doświadczała silne pieczenie, kulała. Zaczęła odczuwać jak teren staje się coraz bardziej kamienisty i nierówny, nic nie widziała. Niedługo również pojawił się mróz.
Tutaj będziemy musieli jej pozwolić jej widzieć, bo się zabije… – rzekł chyba śliczny łowca.

W odpowiedzi słychać było tylko pomruk zastanowienia się. To była chwila, gdzie Janina mogła chwilę odsapnąć. Gdy nie widzisz gdzie idziesz – często się potykasz i wchodzisz na nierówne kamienie, co przy dłuższej podróży skutkuje niemiłosiernie bolącymi stopami, takimi jakie właśnie teraz miała kobieta.

Dobra, zdejmijcie jej ten worek, ale sznury zostawcie. Stąd i tak nigdzie nie ucieknie, ani nie będzie widziała jak tu trafić, ale lepiej nie ryzykować. – powiedział ten sam, który wcześniej nakazał ucieczkę z traktu.

Kobieta została ciągnięta przez kamieniste ścieżki, śliskie ze względu na oblodzenie. Gdzie indziej brnęli przez śnieg po pół piszczeli, przez co bose stopy piratki nie lada zmarzły. Możliwe, nawet że będą z tego powodu poważne odmrożenia – bardzo poważne.

W końcu pojawili się przed większym placem, gdzie mgła stawała się gęsta. Kobieta nie wiedziała dlaczego się zatrzymali, a siarczysty wiatr jej mocno dokuczał, toteż cała trzęsąca się z zimna zaczęła się rozglądać sama nie wiedząc za czym. Nieco na wzniesieniu, we mgle dostrzegła konstrukcje kamienną. Niedługo musiała czekać zanim ruszyli ku niej po stromej, krętej dróżce.

Gdy weszli na dziedziniec, okazało się, że miejsce tętni życiem. Kręciło się tam z piętnastu chłopa, kowal łupał młotem w rozgrzane żelazo, kilka zgrabnych dziewek zawiniętych w chusty przeskakiwało przez mroźny plac z jednego pomieszczenia do drugiego, śmiejąc się przy tym radośnie, trzech tęgich chłopów nosiło worki z placu do – zdaje się – magazynu.

Obecność obcej osoby – piratki – spowodowało, że wszyscy spowolnili swoją pracę przyglądając się jej uważnie. Na niektórych twarzach pojawił się szelmowski uśmiech. Janinę zaciągnięto do jednego z pomieszczeń przy dziedzińcu, które kamienną ścianą przedzielone było na dwa lochy. Wręcz wepchnięto ją do jednej komnaty, a ta przez obolałą nogę i odmrożone stopy – runęła na twardą posadzkę. Kraty zatrzasnęły się za nią.

Leż tu, suko. Wrócimy do Ciebie, chłopaki na pewno się ucieszą! Brało Cię kiedyś dziesięciu chłopa naraz, bo nasz kurwy już tak?! Haha! – zaśmiał się srogo obrzydliwy wojownik, który na samym początku "znajomości" macał kobietę. Radosnym krokiem odszedł gwiżdżąc i brzdękając kluczami.

W celi było o niebo cieplej niż na zewnątrz, mury chroniły przed lodowatym wiatrem. Na pryczy ściennej zamocowanej na zawiasach i łańcuchach znajdowało się siano przykryte szarą, brudną tkaniną. Poza tym, nie było tam kompletnie nic. Kobiecie naprawdę zaczynał doskwierać głód i pragnienie. Jeśli trzeba było się załatwić – to tylko pod siebie, ale hej, zawsze to jakieś ciepełko.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

06 paź 2014, 15:14

MG

Smutek począł ogarniać Janinę, która siedziała i słuchała tego co miał do powiedzenia gospodarz. Jak się już rozgadał to mógłby cały dzień i całą noc nawijać. Zwłaszcza, że nieczęsto zdarzało mu się mówić do takiej kobiety, która potrafiła zmienić atmosferę samą swoją obecnością. Stan w jakim się znalazła był dla niej zupełnie obcy. Szybko złapała kufel z alkoholem, przystawiając go od razu do ust, ale nie piła łapczywie. Po jej minie można było dostrzec, że nie jest zadowolona przebiegiem tej rozmowy. Była wyraźnie lekceważona, a przecież tak nie mogło być. Z hukiem postawiła kubek na ladzie, domagając się dolewki i przedstawiła się mężczyźnie tak jak najlepiej potrafiła. Niemałe wrażenie wywarła na brodatym osobniku za ladą.

- Ho ho ho, nie rozpędzaj się tak. Widzę, że w gębie jesteś mocna, zobaczymy jak sobie poradzisz. Bo szczerze mówiąc, nie słyszałem o żadnym ptaszku, który takich czynów dokonał. – Rzekł brodacz, drocząc się nieco z Celiną, która zaczęła jeść tak, jakby nie miała od tygodnia nic w żołądku. Na następne jej słowa, opryszek rozsierdził się tak bardzo, że aż rozlał trochę piwa, gdy polewał kobiecie. Oburzenie uwidoczniło się na jego twarzy bardzo wyraźnie, zupełnie jakby miał zaraz wybuchnąć.

- Jak to?! Jesteśmy prawdziwym postrachem wszystkich karawan! – Wykrzyknął gospodarz, bulwersując się bardzo. Widać było, że dotknęła go wypowiedź Janiny, która większej wagi nie przywiązywała do dokonań innych. Była bowiem zbyt zajęta sławieniem swego imienia na lądzie i na morzu.

- Radziłbym ci nie zwlekać zbytnio i zabrać się do roboty. – Burknął jeszcze mężczyzna, dotknięty jeszcze poprzednią wypowiedzią Pani Kapitan. Na kolejną dolewkę raczej nie miała co liczyć. Nie pozostało jej nic innego, jak wyruszyć w drogę. W końcu miała zadanie do wykonania, które mogło jej sprawić pewne problemy.

Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

11 paź 2014, 00:54

Tak jak człowieka tego zbulwersowała niewiedza Janiny, która nie była niczym zaskakującym, tak ją drażniła niewiedza tegoż jegomościa o jej dokonaniach co wszak było już czymś niepojętnym dla bardzo sprawnego pirackiego umysłu. Na szczęście Janina była momentami wyjątkowo wspaniałomyślna, toteż uraczyła swego rozmówcę łaską znaczącą.
-Bierz w łapę kufel i siadaj tu, słyszę bowiem, że wiedza twa dziurawa i napraw wymaga. Już, już…– Pogoniła gestem ręki, poprzez wprawne smyranie kawałka blatu po swej prawicy równie własnościowymi paluszkami. Następnie czym to prędzej zabrała się za doedukowanie tego człowieka z zakresu wiadomości Janina-morze. Oczywiście świadoma była, że dokonać tego w pełni w stanie nie była, gdyż trzech dni wolnych nie miała, lecz jedną z swych bitew morskich opowiedziała wprawnie choć trochę nieskładnie, po czym odsunęła pustą miskę, jak i ponownie opróżniony kufel. Na koniec tego wszystkiego beknęła siarczyście jako wyraz aprobaty za gościnę.
Gdy usłyszała naglący komentarz wywróciła oczami. Doprawdy.
-Uszu parę posiadam i dźwięk do nich i przez nie na wskroś przenika sprawnie, a usta tego waszego Ciecha równie sprawnie dźwięk owy wypuszczają, więc wiem ile mam czasu i na ile trwogi pozwolić sobie mogę. – Zmarszczyła czoło od niechcenia, popierając brodę na swym łokciu. Nie lubiła ponagleń, uwag, ciągłego powtarzania tego samego co przyswoić już jej się udało. Janina bowiem choć chwiejnie świat przemierzała to umysł jej w porównaniu do reszty jej fizjonomii w stabilności niezwykłej się znajdował. Takie uwagi odbierała więc obraźliwie w stosunku do swej majestatyczności. Przez to wszystko czuła niechęć do całej tej bandy i planowała najzwyklej w świecie na swoich skrzydłach odlecieć daleko, lecz teraz poważnie zastanawiała się nad zmianą planów. Dalej zamierzała czuć do nich niechęć wielką, lecz uprzednio uświadomić ich o tym, że tej pary cycków nie można tak bagatelizować.Z myślą tą zaszczepioną w czerep, z uśmiechem na ustach ostatecznie pożegnała człeka, naciągnęła przygotowany dla niej płaszcz i ruszyła do miejsca zbiórki.
Awatar użytkownika
Drasim
Posty: 522
Rejestracja: 08 gru 2013, 12:55
Lokalizacja postaci: Kamienica Patriotów
GG: 7643593
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2815

13 paź 2014, 13:16

MG

Obie strony były oburzone brakiem elementarnej wiedzy u swojego rozmówcy. Trudno było powiedzieć kto bardziej, chociaż to Janina od razu zabrała się do opowieści o jej wyczynach na morzu. Jako, że czas jej na to nie pozwalał, nie mogła zaznajomić gospodarza ze wszystkimi istotnymi faktami. Przytoczenie jednej z bitew morskich wystarczyło, żeby rozładować napiętą atmosferę.

- Niezła sztuka się nam trafiła. Będziesz miała okazję potwierdzić swoje opowieści czynami. Być może pozwolą ci nawet zostać za samą umiejętność bajania. Nie ma co, prawdziwy z ciebie bard. – Rzekł mężczyzna, wracają do swych obowiązków. Wysłuchał jeszcze ostatnich słów Janiny, ale nie powiedział nic więcej.

Nieźle poirytowana Janina ciągłym ponaglaniem, pożegnała gospodarza, ubrała się i ruszyła do miejsca zbiórki. Nie da sobie w kaszę dmuchać i udowodni swoją wielkość. Mimo, że świat najczęściej przemierzała dosyć chwiejnie, to jej umysł był ostry niczym brzytwa i takie powtarzanie jej po kilka razy tych samych rzeczy godziło w nią bardzo. Idąc tak, myślała czy by nie odlecieć na swoich skrzydłach jak najdalej stąd, gdyż cała ta banda działała jej na nerwy. Chciała jednak by ci godni pogardy bandyci uświadomili sobie jej wielkość.

Tak pogrążona w swoich myślach, zbliżała się do wieży, w której miała odbyć się zbiórka. Już z daleka dostrzegła sześciu uzbrojonych po zęby mężczyzn. Pięciu z nich było bardzo postawnych, gęby mieli niezwykle paskudne i ogólnie jakoś tak mało przyjemnie wyglądali. Wszyscy wyżsi od Pani Kapitan i niezwykle ponurzy. Ostatni z nich był mniej więcej tego samego wzrostu co Janina, szczupły, wręcz chudy o twarzy przebiegłej. Sprawiał wrażenie bardzo sprytnego i bezlitosnego typa, z którym mało kto chciałby mieć cokolwiek do czynienia. Oprócz trzymanej w rękach kuszy, którą posiadali również wszyscy zebrani, na pasie miał pokaźną ilość noży dobrej jakości.

- Wreszcie, ile można czekać. – Burknął Kosa, bo tak miał na imię chudy dowódca tej grupki, czego się kobieta od razu domyśliła. - Masz jakieś pytania? Jeśli nie, ruszamy. – Powiedział, zmierzając w stronę Janiny z zamiarem zawiązania jej oczu. Nie było możliwości by uniknąć tego zbytnio, kłótnia z tym osobnikiem mogła się źle skończyć. Opryszek nie zawiązał jej jednak rąk, więc miała nieco więcej swobody niż, gdy tutaj wchodziła. Grupka rabunkowa wyruszyła bez większego zwlekania.

*Janina zt na Trakt Iquański

Wróć do „Autonomia Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 18 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerra z Derinu, Kerreos
Liczba postów: 52217
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.