Namiot Znachora

Najważniejszy obszar, na którym toczy się gra. Autonomia to zamieszkane głównie przez ludzi państwo podzielone na pięć prowincji ze stolicami w Wolenvain, Derinie, Morinhtarze, Minaloit i Aparilume. Czytaj więcej…
Awatar użytkownika
Aleksis Bentrum
Posty: 1190
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

Namiot Znachora

31 mar 2013, 22:58

Namiot Znachora był najbardziej wysuniętym namiotem ku Pustyni Śmierci. Brązowe płaty skóry, wzajemne ze sobą zszyte, tworzyły solidną konstrukcję – jak na namioty – w której rezydował znany ork.

Obecna kryjówka kształtem przypominała dość sporej wielkości sferę, którą jakby przekrojono na pół i ową połówkę postawiono na ziemi. Z góry wystawał szaroczerwony komin. Wykorzystany materiał był pochodzenia wielbłądziego, niektóre fragmenty skóry ozdobiono misterną symboliką, która w większości przedstawiała skorpiony.


Baldachim, który osłaniał wejście przed słońcem, utrzymywał się na dwóch długich drewnianych palach. Na ich szczycie przebite były na wylot pokaźne ogony skorpionów, wielkością dorównujące czterech stóp. Trza przyznać, niecodzienna ozdoba.


W środku dominowały dywany rozłożone na ciepłym, wpół piaskowym podłożu. Piękne czerwone i ciemno zielone. Większość wolnej przestrzeni zajmował piecyk z długim kominem. W jego wnętrzu palono drewno, rozgrzewano węgiel i wypalano skorpionowe żądła…


Na drogich dywanach walało się mnóstwo narzędzi, skorpionowych szczypców, i podejrzanych segmentów twardego, nieprzerobionego materiału, niewiadomego pochodzenia…

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Kenhkar
Posty: 278
Rejestracja: 12 maja 2012, 21:39
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?p=29652#29652

22 lis 2014, 20:39

Im dalej się znalazł od miejskich zabudowań, tym bardziej piaszczyste witało go podłoże. Pamiętał drogę do namiotu Znachora. Był tu ledwie parę dni temu, by odebrać Dźgacza.

Wydawało mu się, że po drodze minął się z Infim, ale nie mógł być pewien — dostrzegał osobę do niego podobną tylko przez ułamek sekundy.

Infi.

Dość ciekawa osoba. Co trzymało przy nim Kenhkara? Chyba swego rodzaju poczucie bezpieczeństwa. Przy mieczniku mało co mogło mu zagrozić. Poza samym miecznikiem oczywiście.

No i okazja do zarobku. Nadal liczył, że w jakiejś starej, opuszczonej świątyni stojącej na piaskach odnajdzie jakiś naszyjnik czy bogato zdobioną misę, których sprzedanie ustawi go na ładnych parę lat. Na razie jednak czekała go kolejna przeprawa przez żar.

Z każdym krokiem był coraz bliżej znajomego miejsca. W końcu dotarł do celu. Podszedł z wolna do wejścia namiotu, jakby nie chcąc urazić czymś zielonoskórego.

— Znachorze, jesteś tu? — zapytał donośnie.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

30 lis 2014, 14:09

MG

Widniejąca w oddali Pustynia Śmierci nie zmieniła się zupełnie od ostatniej wizyty mężczyzny. Morze piasków wciąż trwało nieporuszone, już zapewne dawno zapomniało o tym, że Kenkhar wraz ze swymi towarzyszami zabił część z jej wielu dzieci. Zapewne pamiętał o tym znachor. Burza piaskowa, która uderzyła w nich zupełnie niespodziewanie ukryła skorpionie truchło, odbierając mu tym samym materiały. Ork niewątpliwie nie był z tego zadowolony, jednak nie dał tego po sobie dosadnie poznać.

Rozmyślania maga znów wędrowały w stronę Infiego. Przywódca Entropii ostatnimi czasy wciąż zaprzątał mu głowę, zupełnie nieświadomie skłaniając do dziesiątek przemyśleń, czasami mniej, czasami bardziej poważnych. Zdawałoby się, że jako najstarszy członek Entropii nie ma on już potrzeby rozgryzać Infiego, paradoksalnie wyglądało na to, że to właśnie Kenkhar spośród wszystkich członków drużyny rozważał najwięcej. Może to dlatego, że znał miecznika dużo lepiej niż pozostali, więc tym silniej dostrzegł nagłą zmianę w jego zachowaniu.

Po raz pierwszy zawędrował pod chatę znachora samotnie, nie było z nim ani Asima, ani też reszty drużyny. Na jego nawoływania przez pewien czas nie odpowiedziało nic, jednak w końcu z namiotu wynurzył się niemały, dobrze znany Kenkharowi kształt. Znachor.

Ork skierował swoje spojrzenie na człowieka, nie sposób było wywnioskować co też o tej, raczej niespodziewanej, wizycie myśli. Przez chwilę patrzył na maga, by w końcu pokiwać głową i zbliżyć się do niego. Z ust orka uszło ciche ryknięcie, które od biedy można by uznać za wyraz rozbawienia. Znachor skrzyżował ręce na piersiach.

- Ty znowu coś zepsuć? – zapytał bez ceregieli, Kenkhara.

Awatar użytkownika
Kenhkar
Posty: 278
Rejestracja: 12 maja 2012, 21:39
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?p=29652#29652

02 gru 2014, 20:31

Mag oczekiwał przez jakiś czas. Dość nerwowo przestępował z nogi na nogę, jakby nie wiedział, jak powinien się w obecnej sytuacji zachować. Wejść bez zaproszenia? Nie, raczej zły pomysł. Nadal czekać? Ale ileż można! Zawrócić? Nie po to tyle się pocił, żeby tu dotrzeć.

W końcu Kenhkar dostrzegł wynurzającego się ze swego domostwa Znachora. Czarodziej uśmiechnął się na powitanie.

Ork z kolei przywitał go czymś na pograniczy ryku i charknięcia. Kenh za cholerę nie miał pojęcia, jak to odbierać — ale wolał założyć, że to dość pozytywna reakcja. Kto wie, może Znachor był w bardzo dobrym humorze?

Albo bardzo złym?

Gdy Kenh został zderzony z tak bezpośrednim pytaniem, które niejako wskazywało, iż zielonoskóry postrzega go jako osobę notorycznie psującą swój sprzęt, czarodziej na chwilę zmarszczył brwi. Oczywiście ta chwila trwała mniej niźli mrugnięcie okiem. Po prostu przez chwilę był zaskoczony. Zaraz jednak się zreflektował.

— Nie, nie. — Znów się uśmiechał, aczkolwiek tym razem nieco delikatniej. — Widzisz, gdy oddałem ci swój kostur do naprawy, z powrotem otrzymałem Dźgacza. Broń wzbudzającą szacunek, to niewątpliwe, i jednocześnie nieziemsko skuteczną. Tylko widzisz — luźno kierował się do sedna sprawy — co się stało z resztkami tej broni, którą u ciebie zostawiłem?

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

03 gru 2014, 21:47

MG

Ork fuknął, jakby niezadowolony. Choć powody jego niezadowolenia Kenkhar poznał dopiero po chwili, gdy znachor postanowił w końcu odezwać się i wytłumaczyć mężczyźnie całą sprawę.

- Ty mi dać, żeby naprawić. Ja naprawić. Twoja broń nadal być twoja – znachor wymierzył swój palec w stronę maga w niemal oskarżycielskim geście.

- Ja nie mieć żadne resztki – dodał na koniec, jakby nie był pewien, czy informacja ta dotrze do Kenkhara i wymagała ona powtórzenia. Możliwe iż ork poczuł się lekko urażony faktem, iż jego rozmówca uważał jakoby zatrzymał sobie coś z oddanego mu swego czasu kostura. Albo ork kłamał, albo też pod chropowatym, przypominającym kamień materiałem krył się stary kostur mężczyzny. Albo raczej dwa jego kawałki. Wątpliwe raczej było, aby znachor miał kłamać, bo po cóż by to robił? Nic by na tym nie zyskał, a już podczas ostatniej wyprawy pokazał, że jest raczej osobą bezpośrednią, która nie kryje się z tym co myśli, czy też z tym co robi. Jak zresztą większość orków.

Znachor uniósł dłoń i podrapał się po sporej bliźnie na swoim brzuchu. Nie odzywał się już ani słowem, najwyraźniej czekając czy może człowiek przyszedł do niego w jakiejś jeszcze sprawie. Jeśli Kenkhar nie miał nic więcej do dodania nic nie stało na przeszkodzie, aby pożegnali się i rozeszli.

Awatar użytkownika
Kenhkar
Posty: 278
Rejestracja: 12 maja 2012, 21:39
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?p=29652#29652

03 gru 2014, 22:21

W magu stopniowo narastał niepokój. Ork, pomimo bycie sprawnym rzemieślnikiem, czasami potrafił zachowywać się dość… instynktownie. I agresywnie.

Znachor poinformował go, iż Dźgacz nie jest osobnym tworem, a powstał na bazie kostura, którym Kenhkar posługiwał się aż do fatalnego incydentu z Infim w głównej roli. Kenh pokiwał głową, teraz rozumiejąc. Nie widział powodu, aby zielonemu nie ufać.

— Wybacz — przeprosił. — Tak bardzo się zmienił, że aż go nie poznałem. — W jego głosie nie było nawet nutki pretensji. Egzotyczny Glamaithil bardzo przypadł mu do gustu. — Tak właściwie… — kontynuował po chwili — idziesz z nami następnym razem? Może ponownie natrafimy na jakąś bestię. Burza piaskowa odebrała ci w końcu materiały.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

03 gru 2014, 22:41

MG

Ork jedynie machnął ręką na słowa Kenkhara i przytaknął, dając mu w ten sposób do zrozumienia iż przyjął jego przeprosiny. Najwidoczniej nie był kimś, kto chowa urazę o takie drobnostki i nieporozumienia.

– Następny raz? – znachor powtórzył niczym echo nieco zamyślonym tonem. Przestąpił z nogi na nogę. Wyglądało na to, iż sam nie jest pewien swojej odpowiedzi. To ci niespodzianka. Ork najzwyczajniej w świecie nie mógł się zdecydować i udzielić odpowiedzi na kolejne pytanie Kenkhara.

– Ale czy wy iść łowić skorpiony? – wyburczał, z nieco niepewną miną. Wielkie, białe kły, które sterczały z jego ust nadały jego niepewności groteskowy, ciekawy wyraz.

– Skorpion może być ciężko znaleźć, wiele dni – poinformował Kenkhara, choć obaj dobrze wiedzieli, iż mag doskonale zdawał sobie z tego sprawę, w końcu był już na jednym z takich polowań i trochę czasu minęło nim zdołali odnaleźć poszukiwane przez nich stworzenie.

– Ja móc iść z wami, ale nie cała droga. Ja pójść polować, wy pójść swoja strona – w końcu poinformował, zadowolony z tego, że udało mu się dojść do jakiś wniosków, które zapewne zadowolą obie strony. Niewątpliwie poczuł się przez Kenkhara zaproszony do wspólnej podróży, a głupio mu było najzwyczajniej w świecie odmówić. Ork wydał jeszcze jedynie krótkie, potakujące fuknięcie aby utwierdzić się w swoich słowach.

Awatar użytkownika
Kenhkar
Posty: 278
Rejestracja: 12 maja 2012, 21:39
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?p=29652#29652

04 gru 2014, 22:20

Fakt, iż Znachor nie brał do siebie rozmaitych nieporozumień, dał Kenhkarowi nieco luzu. Mag nie przepadał za konfliktami — wolał rozwiązywać jak najwięcej za pomocą słów i uśmiechu.

Gdy zaproponował orkowi ponowną wyprawę w jednej drużynie, zielony zdawał się nie wiedzieć, co odpowiedzieć. Kenh dał mu chwilę na spokojne podjęcie decyzji. Dodatkowa para doświadczonych rąk zawsze mogła się przydać. Gdyby nie Znachor, walka ze skorpionem mogłaby potoczyć się nieco inaczej.

— No to mamy układ — rzekł. — Najpierw wędrujemy razem, a jak zajdzie potrzeba — rozdzielamy się. — Kiwnął Znachorowi głową, jakby dodatkowo potwierdzając zawarte porozumienie. Mag wyciągnął dłoń, chcąc wymienić uściski. — Dzięki, że idziesz z nami.

Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 927
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

06 gru 2014, 12:15

MG

Znachor przytaknął.

– To my być umówieni – poinformował ostatecznie, po czym uchwycił wyciągnięta prawicę Kenkhara w swój żelazny uścisk. Był to co prawda gest raczej kupiecki i może nie w pełni adekwatny do sytuacji, ale żaden z obecnych się tym faktem najwidoczniej nie przejmował. Ork, uznając najwidoczniej iż wyczerpali już tematy do rozmowy, a wspomniana wymiana uścisków była pożegnaniem począł zbierać się, aby wrócić do swojego namiotu i tam zapewne powrócić do jakiejś żmudnej pracy związanej ze skorpionimi pancerzami.

Trzeba przyznać, że ork wybrał sobie nietypowe zajęcie. Zagadką pozostawało czy robił to wyłącznie dla siebie, czy może ktoś te zadziwiającego przedmioty kupował w tym, czy innym celu. Gruba chityna, z której składały się pancerze tych stworzeń niewątpliwie była wytrzymała, jednak czy dorównywała stali? Wątpliwe.

Awatar użytkownika
Kenhkar
Posty: 278
Rejestracja: 12 maja 2012, 21:39
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?p=29652#29652

07 gru 2014, 00:13

Gdy jego dłoń znalazła się w orkowym imadle, czarodziej zacisnął nieco mocniej zęby. Uśmiechnął się jeszcze do Znachora z zamkniętymi ustami. Masywny zielonoskóry wrócił do swego domostwa.

Mając pewność, iż rzemieślnik tego nie widzi, Kenh zaczął machać energicznie prawą dłonią, chcąc pozbyć się niemałego bólu w niemal zmiażdżonych palcach.

— Chędożony siłacz. — Wracał do Varti z uśmiechem na ustach.

Znachor mógł im naprawdę pomóc w przebiciu się przez jakieś paskudztwa na Pustyni. Poza tym, jako agresywny, mocarny samiec, mógł działać niczym czynnik rywalizacji dla Infiego. Kenhkar nie miał złudzeń — Infi stanowił trzon ich siły bitewnej. Piekielnie wytrzymały, znający się na wywijaniu mieczem i budzący strach w oponentach. Rola pozostałych drużynników polegała raczej na wspieraniu go w eliminacji kolejnych zagrożeń, gdy ten weźmie na siebie ich lwią część. Gdyby dodać do tego Znachora, otrzymaliby naprawdę pokaźne możliwości. Do tego spostrzegawczość Kenha, wszechstronny kostur oraz możliwość manipulowania wiatrem na sporą skalę. A to nie byli wszyscy: Infi z wielkim szacunkiem zwracał się do Ciemnego. Prawdopodobnie instynktownie czuł w zamaskowanym wędrowcu wielką siłę. A Vyrn i Lilianna także z pewnością posiadali jakieś umiejętności, które w jakiś sposób na piaskach się przydadzą.

Zdecydowanie — mieli mocną ekipę.

[z/t]

Wróć do „Autonomia Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 13 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Ciemny
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.