Gród Urtlan

Najważniejszy obszar, na którym toczy się gra. Autonomia to zamieszkane głównie przez ludzi państwo podzielone na pięć prowincji ze stolicami w Wolenvain, Derinie, Morinhtarze, Minaloit i Aparilume. Czytaj więcej…
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3805
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Gród Urtlan

14 mar 2014, 10:07

Ród Jamiga jako najpotężniejszy w namiestnictwie minaloickim posiadał największe ziemie w jego obrębie. Jego głowa, pan Devonhild, był zresztą namiestnikiem tej prowincji, stanowiąc w niej najwyższą, bo równą książęcej, władzę. Przeciwnie jednak do głów innych potężnych, rządzących Autonomią Wolenvain rodów, Devonhild nie rezydował na co dzień w mieście stołecznym swych włości, ale w należącym do jego rodziny z dziada pradziada grodzie Urtlan. Trafienie do niego nie było trudne – z prowadzącej do Minaloit części Traktu Iquańskiego wystarczyło skręcić na północ, zanim jeszcze przebyło się rzekę Napogę. Tam, gdzie jej nitka wpływała do dużo większej Verbny, leżała siedziba namiestnika.

Gród położony był w dość malowniczym miejscu, bo na wykarczowanym wzgórzu znajdującym się wysoko nad samym dopływem. Otoczony mocnym, drewnianym i szerokim jak wóz kupiecki murem obronnym z pewnością zapewniał swoim możnym mieszkańcom należyte bezpieczeństwo. Jego wysokich na ponad cztery metry fortyfikacji dniem i nocą bronili strażnicy dumnie kroczący pod srebrzystobłękitnymi proporcami rodu Jamiga. Ze swej perspektywy mogli zobaczyć nadjeżdżających gości z ogromnym wyprzedzeniem, mając przy okazji wgląd zarówno w toczące się pod grodem sprawy chłopskie jak i pracę flisaków na spływie rzecznym z Minaloit aż do samego Derinu. Wspomniany spływ był główną, niesamowicie szybką drogą sprowadzania cennych dóbr z trudno dostępnego miasta stołecznego, jednak ostatnimi czasy z powodu problemów miasteczka ruch na nim zdawał się zamierać.


Po przejściu przez bramę grodu wychodziło się prosto na dwupiętrową, całkowicie drewnianą siedzibę namiestnika. Mur, prócz niej, opasał również budynki mieszkalne służby i żołnierzy, spichlerz, stajnię, kapliczkę Lorven, studnię oraz kilka małych zakładów rzemieślniczych produkujących swe dobra wyłącznie dla pomieszkujących tu rycerzy, głównie do celów zbrojeniowych. Nie zabrakło tu również placu treningowego. Choć żołnierzy nie było może w Urtlanie szczególnie wiele, trzeba było przyznać, że w razie zagrożenia mieszkańcy pobliskiej wsi oraz zwołani na ten czas wojownicy mogli z powodzeniem bronić grodu przez długie miesiące. Z racji jednak na budowę był on całkowicie bezużyteczny przeciwko machinom oblężniczych – kto jednak spodziewałby się ich w głębi Autonomii?


Główna sala siedziby namiestnika balansowała na granicy surowości i książęcego przepychu. Starannie wyselekcjonowane drewno budujące każdy znajdujący się w tym wielkim pomieszczeniu mebel robiło ogromne wrażenie, a do wtóru z drogocennymi futrami, mocnymi, pustymi w środku zbrojami płytowymi i pozawieszanymi na ścianach elementami uzbrojenia dawało pełny obraz spuścizny rodu Jamiga. Cztery potężne, przebiegające wzdłuż sali stoły uzupełnione zostały długimi ławami, a całość sprawiała wrażenie, jakby częściej się tutaj biesiadowało, niż udzielało audiencji. Za piątym, umieszczonym na podwyższeniu i przeznaczonym dla członków rodu oraz ich najważniejszych gości stole znajdowało się co prawda przypominające tron siedzisko, ale było ono czymś całkowicie w tym miejscu naturalnym, podkreślając jedynie zasłużoną pozycję pana domu. Od wszechobecnych brązów odcinały się w większości błękitne lub niebieskawe insygnia rodowe z przynajmniej umownie zaznaczonym młotem, godłem rodziny. Narzędzie to było na najprostszych herbach krótkie i symetryczne pionowo, zwykle w białym bądź srebrnym kolorze.


Na wspomnianym siedzisku siedział zazwyczaj niezbyt wpasowujący się w surowe otoczenie mężczyzna. Owo niedopasowanie dotyczyło zarówno jego wyglądu jak i zachowania. Był on bowiem człekiem o korpulentnej budowie, dość okrągłym i zdecydowanie nienawykłym do walk, za to uwielbiającym rozliczne świecidełka, którymi przyozdabiał swoje palce i niechudy kark. Sprawiało to wrażenie, jakby Devonhild nie do końca zdawał sobie sprawę ze swojego otoczenia, zawsze ubierając się nieodpowiednio. Kontrastowało to z jego legendarną wręcz otwartością i skłonnością do spoufalania się nawet z plebsem czy chłopami, co w oczach innych szlachciców z pewnością stawiało go na przegranej pozycji. Co ciekawe, stronił on od zakładania korony namiestniczej, do której miał pełne prawo – wyglądał on przez to raczej jak bogaty, czasem tandetnie i z przesadą odziany urzędnik, niźli jedna z potężniejszych, przynajmniej wedle oficjalnej hierarchii, osób w kraju.

Obecnie ta lokacja jest pusta.

Wróć do „Autonomia Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 3 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.