Ruiny bramy zachodniej

Największe, podupadłe na skutek wojen miasto Autonomii i jej stolica. Wiele z budynków, w tym zachodnia brama miejska, stoi w ruinie, a liczba bezdomnych jest tutaj przerażająco wysoka. Miasto dzieli się na cztery dzielnice, a jego rynek jest największy w Znanym Świecie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3793
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Ruiny bramy zachodniej

07 paź 2011, 20:36

Brama zachodnia była niegdyś głównym wejściem do Wolenvain, przez które zdolne były przejść karawany kupieckie i defilady wojskowe. Czasy świetności bramy minęły w 410 roku EF, kiedy to została ona zniszczona przez samych obrońców, aby uniemożliwić wojskom Imperium Zachodniego wdarcie się do miasta. Od tamtej pory niegdysiejszy powód przechwałek mieszkańców Wolenvain spoczywa w gruzach. Zalegające na ziemi pozostałości z czasem zostały uprzątnięte i jest ona przejezdna, choć nadal niewątpliwie zniszczona. Trzymetrowy wjazd do miasta osłaniają jedynie po bokach dwie popękane kolumny, które mają podobną do murów wysokość. Nie wyglądają imponująco, a cokolwiek dawniej się na nich wspierało było całkowicie i definitywnie nieobecne. Miejscami na najbliższych fragmentach muru, a także kamieniach traktu można było dostrzec ślady po odłamkach, które zostały wyrzucone z ogromną siłą z eksplodującej bramy.

Brama jest jednym z wielu powodów konfliktów, które narastają w Wolenvain. Ta część muru należy do cechu garbarskiego, który zresztą swojego czasu uprzątnął gruz. Jednak ze względu na fakt, że została ona zniszczona przez obrońców cech odmawia naprawy, twierdząc, że to miasto powinno zapłacić za szkody wyrządzone przez powołanych przez siebie żołnierzy. Miasto jednak nie jest skore do żadnych ustępstw. Idealnym rozwiązaniem byłoby znaleźć kozła ofiarnego, jednak zarówno sprawcy zdarzenia, jak i ówcześni rządzący ulotnili się już dawno temu. Tak długo jak cech garbarski, oraz miastowi urzędnicy nie dojdą do jakiegoś kompromisu brama ta pozostanie zniszczona.

MG
Obecnie przy bramie zbierała się czwarta kompania piechoty, dowodzona przez kapitana Ajena Firaara. W oczekiwaniu na rekrutów, kapitan przechadzał się w tę i wewte, co i rusz sprawdzając barykadę utworzoną przy zamkniętej na cztery spusty bramie. Niepokój malował się na jego twarzy – to tutaj prawdopodobnie uderzy pierwsza fala szturmowa wojsk Zachodu, chociaż kapitan modlił się, aby Imperium nawet nie pomyślało o szturmie. Śmierć w boju była bardziej chwalebna, niż śmierć z głodu podczas przeciągającego się oblężenia, ale walka czwartej kompanii jako pierwszej na linii defensywnej przy bramie zachodniej była z góry przegrana.

Każdy z rekrutów przydzielonych do czwartej kompani winien zgłosić się do kapitania i dostosować się do jego rozkazów.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

21 sie 2012, 19:46

Darrian bił wszelkie rekordy w częstotliwości zmian profesji, właśnie stał się przewodnikiem. Takim chyba powinno się płacić, ale sytuacja była odmienna od normy jak z resztą cała okolica. Na rozwianie tej myśli przyszła na szczęście inna – miał rację. W oczach Xien wyglądało to źle i to bardzo.
– Mieszkańcy Wolenvain, zwłaszcza nieludzie, cieszą się że mają te gruzy. Są one symbolem odparcia najazdu Imperium z zachodu. Nie widziałem go na własne oczy więc nie będę opowiadać historyjek które mogą okazać się nieprawdziwe. W każdym razie od czasu najazdu sporo się popsuło w okolicy. Jedno z większych miast na przykład kompletnie się odcięło z tylko im znanych powodów, poza tym ogólna bieda niestety panuje. Powoli wszystko się jakoś podnosi ale miną lata zanim wszystko odbudują. To znaczy, jeśli Imperator ze swoją armią nie wróci. – Odpowiedział na większość pytań jedną wiadomością telepatyczną, nie zwalniając ani na chwilę kroku.
Kiedy dwójka minęła bramę zatrzymał się on jednak na chwilę aby odpowiedzieć na drugie pytanie Xien. – Zależnie od tego co zostało ukradzione taką złodziej dostanie karę. Chłosta, lochy a jeśli złodziej położył rękę na czymś należącym do kogoś wpływowego to i kary śmierci się znajdzie w dokumentach. – Przekazał telepatycznie a po chwili przerwy dodał – Oczywiście prawo chroni tylko kiedy wszyscy godzą się być nim obejmowani a nie każdemu się podobają zasady. Na inne ewentualne pytanie wolałbym odpowiadać w oberży.
Po dokończeniu ostatniej telepatycznej wiadomości Darrian znów ruszył przed siebie zastanawiając się czy po tej jakże wspaniałej reklamie jaką Wolenvain mu zawdzięczało, Xien raczy za nim podążyć czy będzie wolała się wycofać z miasta.

z/t
[/i]
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

02 wrz 2012, 23:41

Regularny odgłos uderzeń kopyt i łap o gościniec rozlegał się wyraźnie w towarzystwie delikatnego powiewu wiatru. Urlos zbliżał się do bramy, tobołki porozwieszane po całym ciele cicho grzechotały w środku przy każdym kroku, w końcu po długiej podróży był u celu. Zatrzymał się przed bramą, przyjrzał się temu co jest za nią, jak i samym murom – tak, zdecydowanie był u kresu swojej podróży – gwar, smród, pełno dwunożnych istot.
– Hm. Równowaga jest tu… specyficzna. – pomyślał z uśmiechem zaciekawienia.
Niemal dwa razy większy Urlos z wypiętą piersią zbliżył się do żołnierza, który stacjonował przed bramą, rzucając na niego całego cień, po czym spojrzał wyraźnie w dół i zmierzył go wzrokiem.
– Witajcie. – przebrzmiał niski głos centaura – jestem przybyszem z dalekiego zachodu i muszę porozmawiać z władzą tego miasta. Proszę, – przejechał pazurami łapy po gościńcu – powiedzcie mi gdzie mam się udać, by się do nich dostać?
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

03 wrz 2012, 01:18

MG

Na widok centaura dłoń strażnika mimowolnie powędrowała ku pochwie z mieczem, a brwi uniosły się w niemałym zdziwieniu. Ludzie, krasnoludy, jakieś skrzaty, czy elfy… wiele już widział na tym stanowisku. Nawet chodziły słuchy o wielkim smoku, który wylądował sobie kilka miesięcy temu tuż przy bramie i pytał o jakąś zieloną kobietę! Ale mężczyzna, który poruszał się na czterech kopytach, posiadał koński zad i ogon, to nie był codzienny widok. Do tego tak uzbrojony mężczyzna, który pragnie widzieć się z władzą miasta.
Chwilę to trwało, zanim strażnik otrząsnął się z osłupienia, zmierzając Urlosa wzrokiem na wskroś. Odchrząknął cicho i przymierzał się do zabrania głosu.
- Panie… - chsząknął jeszcze raz, tym razem głośniej, jakby maskując to, co chciał dalej powiedzieć - Panie, idźcie pan tą drogą prosto, cały czas, aż dojdziecie do rynku głównego. - odwrócił się bokiem i wskazał ręką drogę, która ciągnęła się prosto za bramą - Wtedy skręćcie pan na północ, wtedy, nie wcześniej, rozumiecie? Tam aż do wielkiej bramy i… I tam już się Wami zajmą.
Odetchnął cicho i powrócił do poprzedniej pozycji, starając się unikać wzrokiem końskiego ciała stojącego przed nim mężczyzny. Nie wychodziło mu to najlepiej. Ale był dzielny. Poważny i z maską srogości na twarzy. Odczekał chwilę w milczeniu, po czym zerknął raz jeszcze na łuk.
- Tylko uważajcie z tym… - kiwnął na oręż poważnie - Nie chcemy problemów.
Widać, choć miasto tolerancyjne, to inność nadal wzbudza nieufność. Jednak czemu ktoś miałby się dziwić? Nikt nie chce problemów, jak to strażnik powiedział, a obce jest… obce. Nikt nie wie co potrafi.
Przesunął się o krok w lewo, robiąc przejście dla gościa. Miasto Wolenvain stanęło przed Urlosem otworem. A strażnik, choć nadal lekko zdziwiony, ale również zaintrygowany i podejrzliwy, śledził go swoim czujnym wzrokiem, by później dalej wykonywać swoje obowiązki w ciszy i spokoju.
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

03 wrz 2012, 20:38

– Przybywam w pokoju, dziękuję zacny panie. – nieznacząco zawahał się przed ostatnim słowem. Chciał powiedzieć człowieku, ale tak naprawdę nie był pewien czy tak wyglądają ludzie – do tej chwili tylko o nich czytał, a nie chciał jeszcze przed wejściem do miasta urazić jednego z obywateli.
Przed postawieniem kroku skorzystał z okazji, że był blisko i szybko, dyskretnie rzucił wzrokiem po żołnierzach przyglądając się ich uzbrojeniu, opancerzeniu i postawie, wyciągając wnioski.
Mam nadzieję, że to jest najgorsze co tutaj zastanę, bo w przeciwnym razie okaże się, że oni bardziej potrzebują pomocy od nas, niż my od nich…
Urlos ruszył pewnym, spokojnym krokiem przed siebie według kierunków, których udzielił mu żołnierz wszystkiemu po drodze się bacznie przyglądając. Nie spodziewał się, że jego obecność będzie aż takim zaskoczeniem dla mieszkańców Wolenvain. W tym momencie był pewien, że nie będzie miał ani chwili prywatności, dlatego będzie musiał być o wiele bardziej dyskretny w swoich czynnościach, gdyż będzie obserwowany na każdym kroku.
z/t
Awatar użytkownika
Koraks
Posty: 37
Rejestracja: 19 sie 2012, 17:46
GG: 47718175
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2121

13 paź 2012, 18:24

Trup machał swymi skórzastymi skrzydłami w gorączkowy sposób. Nie mógł przegapić tego tropu, czuł, że coś go wzywa. Leciał wysoko ponad dachami, nie chcąc wpaść na humanoidów. Nie obchodziło go czy jakiś człowiek na jego widok zacznie czynić znaki ochronne czy sięgnie po miecz. Chciał jak najszybciej dostać się do tej energii którą wyczuł, nikły, ni to zapach ni smak mocy znikał w tłumie ludzi by po chwili pojawić się w jakimś zaułku. Doprowadzało to ptaka do szału; życie posłańca boga śmierci jest takie irytujące. Wykonywał swoje obowiązki sumiennie, przepowiadał ludziom, elfom i całej reszcie tych dwunogów śmierć. Cóż…czasem sam egzekwował to co przepowiedział, ale o tym kiedy indziej.
Wylądował na kamiennym murze i wbił w niego głęboko swe zaropiałe szpony.
-Niech to Eeskar pochłonie !
Zwiesił ponuro łeb i patrzył na postacie sunące przez bramę. Stracił trop. Energia którą wyczuł zniknęła niemal tak szybko jak się pojawiła. Nie wiedząc co czynić spojrzał w niebo i wzbił się w powietrze, czuł, że jeśli jego Bóg nie przemówi stanie się z nim coś niedobrego.

z/t
Awatar użytkownika
Breiva
Posty: 264
Rejestracja: 03 gru 2012, 14:18
GG: 37377517
Karta Postaci: viewtopic.php?p=37917#37917

10 lut 2013, 20:26

– Skończ, zanim zacząłeś.
– Prrrgprprp.
– Svarra.
– Prpr?
– Koniku, przepraszam, no. Zapomniałam ci kupić tej zasranej derki. No moja wina…Aaa! Przestań! – Breiva cudem utrzymała się w siodle, podczas gdy koń stawał dęba i rżał przejmująco. Breiva czuła wyrzuty sumienia na widok drobnych dreszczy przebiegających po srokatym cielsku. Aż tak zimno to z kolei nie było. Svarra był zresztą koniem północnym.
Ale i jej przyjacielem.
Jedynym.
Czuła się jak ostatnia imperialna świnia. Delikatnie dotknęła dłonią w rękawicy czoła zwierzaka, drugą ręką ściągając wodze. Jakoś osadziła rozbrykanego, nagle nadaktywnego konia w miejscu.
– Jestem trochę grosza do przodu – szepnęła. – Opitoliłam kupca, mam trochę pieniędzy. Srebrem. Musimy dojechać do Derinu, tam kupię ci derkę, obiecuję. Będzie derka, świeży obrok i wszystko. No? Dobrze? To jedziemy. Do Minaaa…aaaaa! Przestań, durna chabeto!
Svarra łupnął podkowami i przekroczył ruiny starej, zachodniej bramy. Lodowate zacieki stopniałego śniegu błyszczały w nieśmiałych promieniach wstającego słońca. Pachniało wilgotną ziemią i końskim moczem.
Breiva wyjechała z miasta.
Po piętach deptał jej świt.

z/t
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

11 lut 2013, 19:02

Podróż. To właśnie przed nią Zeler stał po raz kolejny. Prawie całe jego dorosłe życie polegało na podróży, co wcale nu nie przeszkadzało. Kochał poznawać i odkrywać nowe miejsca oraz rzeczy. Każdy krok, każdy przebyty metr był nowym doświadczeniem, które warto było zapamiętać.

Tym razem jego celem było Minaloit, mała, górnicza mieścina. Nie wiedział co go tam ciągnęło, ale czuł, że powinien się tam znaleźć. Jego przeczucia zwykle były dobre, dlatego też długo się nie zastanawiał zanim postanowił wyruszyć w drogę.

Zeler lekko się przeciągnął, włożył cztery nowe sztylety za pas, poprawił czarną szatę, po czym ruszył przed siebie, otoczony ciemnością nocy.

z/t
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

10 maja 2013, 18:14

Galopowanie przez miasto było co najmniej niebezpieczne. Zawsze z zaułka mógł wyłonić się ktoś lub [/i]coś[/i]. Z tego powodu Urlos poruszał się powolnym kłusem. Obywatele wciąż nie byli przyzwyczajeni do jego widoku. Po mieście na pewno rozeszły się plotki o jego osobie, więc co niektórzy po prostu chcieli zobaczyć ten dziw – człowiek i koń w jednym.

Tak, niemało osób miało wzrok pogardliwy, niemało osób prawdopodobnie traktowałoby centaura jako zwierzę i chcieliby go udomowić, czy ujeżdżać. Niektórzy wykazywali na tyle kultury, by nie gapić się bezczelnie. Urlos nie rozumiał tych zasad, dla niego, jeśli coś było interesujące – badał to, oglądał. Fakt, nie jak małe dziecko, niemniej jednak – patrzył. Wśród dwunożnych patrzenie, zwane "gapieniem się" nierzadko było traktowane jako coś bardzo wulgarnego. Jak wśród zwierząt, kontakt wzrokowy oznacza konflikt.

Mo cały czas w myślach wspominał małego, dzielnego Łajzę, który wprowadził go w tarapaty, ale i zapewnił mu rozrywkę. Zakładając tu świątynie, dyplomata miał nadzieję, że jeszcze go ujrzy. W myślach już układał kolejne kroki postępowania, gdy świątynia stanie, a relacje z Konsorcjum zacisną się na dobre.

Przyspieszył kroku i ruszył przez zrujnowaną bramę, którą przybył do miasta. Nie stał już tam ten sam strażnik, który go tu wpuszczał. Pożegnał się z, patrzącymi się w jego stronę, "stróżami prawa" skinieniem głowy i tuż na drodze, przeszedł swobodnie do galopu udając się na trakt prowadzący do miasta zwanego Varti.

z/t
Awatar użytkownika
Pogak
Posty: 33
Rejestracja: 12 maja 2013, 12:59
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=43188#43188

07 lip 2013, 13:19

Dalece spokojniejsza, druga część wędrówki Pogaka powoli dobiegała końca. Jego jelenie kopyta zaniosły go do zachodniej bramy Wolenvain. Pomijając to, że "brama" obecnie bardziej przypominała ruinę młody morain czuł się tu wcale nieźle. Ziemia i powietrze były wilgotne, gdzieś niedaleko miasta musiała znajdować się rzeka. Głęboko wdychając gęsto nagromadzone w atmosferze drobinki wody szafirowowłosy ruszył przed siebie, w stronę bramy. Omijając kolejne sterty gruzu i odłamy skał, niegdyś niechybnie stanowiące wspaniały portal wiodący do miasta Pogak czuł, że to miejsce musiało niedawno cierpieć z powodu klęski żywiołowej bądź wojny. Niezrażony tym, jak w krainach wschodu może zostać przyjęty przybysz z okolic samego Alne, młody morain przekroczył granicę Wolenvain.

To, co ujrzał przerosło jego oczekiwania. Spodziewał się, że krainy Wschodu zioną prymitywizmem, a barbarzyński charakter tych ziem jest unikatowy i niespotykany nigdzie indziej. Już pierwsze dwa rzuty niebieskich oczu wystarczyły by zrozumieć, że źle interpretował księgi wertowane w nadmorskim obozie. Wolenvain prezentowało się wcale nieźle, ludzie nie biegali nago, w rynsztokach nie leżały okrwawione ochłapy. Świadom ewenementu, jaki przedstawiciel morain będzie stanowił w tym mieście, ruszył wgłąb terytorium dwunożnych istot.

z/t
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

27 lip 2013, 15:39

– I co? Śmiałeś we mnie wątpić. Nowa zasada, nigdy nie wierz osobom bez palców. Przed nami. – Zrobił malutką przerwę, by koń zdał sobie sprawę ze swojej niewiedzy i braku zaufania. – Brama Zachodnia! A raczej to co z niej zostało…

Po kilku słodkich godzinach błądzenia w końcu trafił na trakt i ruszył w dobrym kierunku. Zbliżało się południe a on nie jadł od wczoraj, nie mówiąc o spaniu. Człapał razem z koniem. Nie mógł na niego wsiąść, gdyż utrudniała to pewna nieprzytomna niewiasta. Mając dużo czasu rozmyślał i śpiewał.
Doszedł do wniosku, że chce założyć cech żebraków. To właśnie ta myśl uciekała mu na targu w Derin. Chciał, by żebracy zaczęli zarabiać na własne utrzymanie. Miał zamiar w tym pomóc. Zorganizować kursy i szkolenia pozwalające oswoić się z trudną sztuką żerowania na litości innych ludzi. Ale to nie jedyny cel cechu. Sam kilkakrotnie się przekonał, że dobry nędzarz ma oczy i uszy szeroko otwarte samemu pozostając niezauważonym. Gdyby nauczył się robić użytek z takich informacji w Wolenvain powstałaby silna siatka wywiadowcza pod pozorem wzajemnej pomocy ludzi najniższy warstw społecznych. To oznaczało władzę. Leonard uważał, że coś mu się w końcu od życia należy. Chciał ją mieć. Pełen pomysłów wkroczył do miasta

z/t

Wróć do „Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Viridar
Liczba postów: 52209
Liczba tematów: 2974
Liczba użytkowników: 1048
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: WielkaNiewiadoma
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.