Mury północne

Największe, podupadłe na skutek wojen miasto Autonomii i jej stolica. Wiele z budynków, w tym zachodnia brama miejska, stoi w ruinie, a liczba bezdomnych jest tutaj przerażająco wysoka. Miasto dzieli się na cztery dzielnice, a jego rynek jest największy w Znanym Świecie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3773
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Mury północne

07 paź 2011, 20:50

Mury otaczające Wolenvain rozciągają się od jego północno-wschodniej części, przylegającej do jeziora, przez północ i zachód, aż do części południowej, gdzie miasto znowu styka się z rzeką.
Mury są grubości 2.5 metra, wysokie natomiast na 12 metrów. Przez całą ich długość w regularnych odstępach pobudowane zostały mniejsze wieżyczki obserwacyjne, razem było ich 18. Na mury można wejść schodami od wewnętrznej jego strony, wbudowanymi przy każdej wieżyczce. Na czas ataku przeciwnika zbudowano jednak parę silnych, drewnianych konstrukcji, po których można było spokojnie dostać się na mury.


MG
Ogólna nazwa dla murów okalających bramę zachodnią to „mury północne”, chociaż, gwoli ścisłości, winny nazywać się one murami „północno-zachodnimi”, czy też „zachodnimi”. Nazwa tradycyjnie pochodziła sprzed czasu przebudowy murów po poprzednim ataku Imperium Zachodu pięć lat temu, kiedy to mury znajdujące się tutaj miały inny układ.
Niestety, zbyt wiele po nich nie zostało, a odbudowa pochłonęła większość środków i tak już nadwątlonego skarbca Wolenvain.
Wokół murów istniała połać niezagospodarowanego terenu, gdzie właśnie, podobnie jak na murach odbywała się musztra oddziałów łuczniczych.
Dowódca dziewiątej kompanii łuczniczej, Diego Deloyal dostał w przydziale zgraję rekrutów, którzy zadeklarowali, że dobrze radzą sobie w walce na odległość. Drapiąc się po głowie, z powątpiewaniem obserwując mieszczanina próbującego napiąć kuszę, czekał z listą w drugiej ręce na wszystkich ze swego miernego oddziału.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 915
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

16 sie 2013, 19:24

MG

Trójka dzieci usiadła naprzeciw kapłana. Mówił, opowiadał, tłumaczył. Pełnił swego rodzaju rolę ojca. Przychodził w to miejsce od dawna. Od naprawdę bardzo, bardzo dawna. Starał się, próbował wpoić tym bezdomnym biedakom to, czego nie mogli wpoić im rodzice. Wychować te dzieci i sprawić, by poszły słuszną, przynajmniej w jego opinii, drogą. Co nakazywała ta słuszna droga? Wymagała od człowieka bardzo wiele. Nie podnosić ręki na innych, nie podnosić na nich nawet głosu. Dzielić się z każdym i wszystkim. Być dobrym, w dawno zaginionym tego słowa znaczenia. Nie zabijać smoki czy ratować księżniczki, ale wieść życie świadczące o dobroci.
Siedząc na ziemi naprzeciw dzieci, tłumacząc jak tylko mógł najlepiej nagle poczuł coś innego. Zalała go fala emocji i obrazów, myśli. Krótki przekaz. Nienawykły w żaden sposób do takiej formy kontaktu mężczyzna zachwiał się, wsparł prawą ręką o ziemię i rozejrzał zdezorientowany, instynktownie szukając źródła owego zdarzenia. Nie znalazł go. Dzieci wpatrywały się w niego zdziwione, nie wiedząc co powinny zrobić.
- Coś się stało? – odezwała się trwożnie dziewczynka, wyrywając kapłana z kompletnej dezorientacji.
- Nie, Mija… Nie, nic się nie stało moje dziecko. – odparł. Nie opuszczało go jednak dziwne uczucie, jakby po jego głowie spływał strumień wody. Mężczyzna mimowolnie uniósł rękę, przeczesując niedbale swoje siwe włosy. Migotliwi? Co to jest?
- Źle się dziadek czuje…?
Błysk mógł poczuć falę dezorientacji, która zalała kapłana. Umysł kompletnie nieznajomego mężczyzny nadal był dla niego trudny do rozszyfrowania. Zbyt skomplikowany, jeśli przyrównać go do wieśniaków, czy tym bardziej dzikich zwierząt. Młoda iskra nie zdawała sobie sprawy, jak trudną sztuką dla ludzi jest kontakt mentalny i jak niebezpieczny może się okazać dla niewykształconych osób. Uderzające w kapłana emocje, które pochodziły od migotliwego były dla niego niemal w równym stopniu niezrozumiałe, co zastanawiające. Błysk nie otrzymał telepatycznej odpowiedzi, nie zdołał też zinterpretować i zrozumieć myśli kapłana. Trudną sztuką jest rozumieć cudze myśli, każda jest inna. Każda szczególna. A im bardziej skomplikowany umysł, tym bardziej skomplikowana myśl. Migotliwy zdołał jednak nawiązać pewien kontakt. Czuł konsternację, która zrodziła się w umyśle kapłana.
Awatar użytkownika
Błysk
Posty: 73
Rejestracja: 31 maja 2013, 00:25
GG: 1748669
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2678

16 sie 2013, 20:17

Błysk szybko wycofał się z jaźni, z którą nawiązał kontakt. Zawstydziło go to co zrobił. Był za mało delikatny, wtargnął wręcz do tego umysłu, któremu przecież nie chciałby w żadnym wypadku wyrządzić krzywdy. Zdał sobie sprawę jak wiele musi się nauczyć i to nie tylko o sobie. *Jak mogłem być tak samolubny… Powinienem zrobić to delikatniej, spokojniej. Skupiłem się tylko na sobie, na tym by przemówić, zapominając przecież o tym, że ta istota mogła potrzebować czasu.* – migotliwy karcił się w duchu. *Co mam teraz zrobić? Chcę nawiązać kontakt, ale nie chcę znów przesadzić. Może po kolei, stopniowo…* – Błysk począł obmyślać strategię, jak najlepiej dotrzeć do tej niezwykłej osoby tak, by mu zaufała. Wyczuł bowiem dezorientację i konsternację, a przecież nie o to mu chodziło. Przez chwile przeszedł mu przez myśl pomysł, aby wywołać złudzenie rozmowy z drugą osobą, przez którą mówiłby on sam. Szybko jednak pomysł ten przestał mu się podobać. Same słowa i uczucia wyprowadziły człowieka z równowagi, cóż więc mogłoby poczynić z nim takie złudzenie? *Nie, stanowczo nie tak.* – Błysk miał coraz większy mętlik w umyśle, a musiał przecież działać dość szybko. Nie chciał bowiem zostawić po sobie złego wrażenia, a osoba, która tak go przecież zaintrygowała, zasługuje na to by wiedzieć, kto wdziera się do jej umysłu. *Muszę przekonać ten byt o dobrych intencjach, to najpierw. Oszczędnie, konkretnie, bez natarczywości…* – migotliwy powoli formował przekaz. Postanowił zrezygnować ze słów. *Język odczuć i emocji jest uniwersalny i przede wszystkim szczery.*
W myśl, którą zamierzał skierować do dobrotliwej jaźni, zawarł odczucia takie jak jego miłość do Lorven, dobre intencje i chęć spotkania nad jeziorem, poza miastem, którego obraz, jak i swój własny wygląd w oczach innych stworzeń, głównie zwierząt, wyczytany z ich umysłów, wplótł w ten krótki, ale wymowny komunikat. Następnie skierował się do tegoż pięknego umysłu, tym razem jednak pozostając jakby na jego skraju i delikatnie wpuścił weń uformowaną myśl tak, by miał on szansę spokojnie ją odczuć i zinterpretować.
Awatar użytkownika
Xariel
Posty: 915
Rejestracja: 23 mar 2013, 16:28
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 11721007
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42135&highlight=#42135

17 sie 2013, 00:51

MG

Minęła chwila, kapłan zdążył pożegnać się z dziećmi, powiedzieć im kilka słów na odchodne. Trzy rozczochrane czupryny zniknęły w końcu za rogiem by podjąć próbę przetrwania kolejnego dnia. Mężczyzna natomiast podniósł się i wsparł na swoim kosturze. Głowa bolała go po niecodziennym doświadczeniu. Czuł się zupełnie jakby wczoraj wypił dużo więcej niż był w stanie zjeść. A przecież nie pił nic, jeśli mówimy o alkoholu oczywiście. Gdy wstał dopadła go kolejna fala myśli i emocji. Kapłan chrząknął i zachwiał się wspierając na kosturze. Zrozumiał, że coś chce spotkać się z nim przy jeziorze. Ujrzał obraz świetlistego bytu. Pokręcił lekko głową, przecierając przekrwione oczy.
- Na Lorven. Czy na starość dotarło do mnie szaleństwo? – zapytał powietrze przed sobą. Stęknął rozglądając się za miejscem w którym mógłby usiąść. Nie znalazł go. Powlókł się zmęczonym, starczym krokiem na jedną z większych ulic miasta. Po drodze omal nie wpadł na powóz wiozący jakieś towary, zapewne należące do bogatszego handlarza. Przetarł ponownie dłonią oczy. Wspierając się na kosturze ruszył w stronę jednej z bram.
- Głupi starcze. Czego się spodziewasz. – westchnął do siebie. Jego kostur miarowo stukał w ubitą ziemię Wolenvainskiej drogi. Pomijając fakt, że nie było tego zupełnie słychać. Miastowy gwar skutecznie zagłuszał starszego, zmęczonego człowieka. Po raz już kolejny przecierając przekrwione oczy dłonią przyśpieszył nieco kroku. Widział odrobinę wyraźniej niż przed chwilą, jego wzrok wydawał się dużo mniej zamglony. Po dłuższej chwili opuścił miasto kierując się nad jezioro.
Gdy dźwięki miejskiej codzienności pozostały z tyłu starzec mógł odetchnąć z wyraźną ulgą. Pulsujący ból głowy mniej dawał się we znaki w spokojnym, cichym otoczeniu. Miał problemy by poskładać razem myśli. Ogromne problemy.
Awatar użytkownika
Błysk
Posty: 73
Rejestracja: 31 maja 2013, 00:25
GG: 1748669
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2678

17 sie 2013, 11:50

Kiedy Błysk był już pewien, że cały jego przekaz dotarł do umysłu osoby, która była jego adresatem, momentalnie zamknął swój umysł pozostawiając wokół siebie jedynie pole swojego specyficznego, mentalnego postrzegania. Dostrzegł tym samym, że "jego" wyjątkowa jaźń kieruje się ku położonej najbliżej miejskiej bramie. *Zrozumiał! Człowiek zrozumiał!* – migotliwego zalała fala nowego entuzjazmu. Widział, iż postać porusza się niezbyt szybko. Wiedział więc, że do ich spotkania pozostało jeszcze sporo czasu. Czasu, który pozwoli Błyskowi zastanowić się czego tak na prawdę chce od osoby z pięknym umysłem. *Czy chcę mu pomóc w czymkolwiek? Czy chcę prosić o pomoc? Nie wiem, chcę po prostu być blisko…* – młoda iskra nie potrafiła znaleźć powodu dla nadchodzącego spotkania, o którym mogłaby powiedzieć towarzyszowi. Nie zmąciło to jednak radości świetlistej istoty. *Może jednak pozostawię sprawy własnemu biegowi…? Nie wiem jak zareaguje. Może wcale nie chcieć mieć ze mną cokolwiek wspólnego…* – ostatnia myśl trochę zasmuciła migotliwego, ale szybko ją odrzucił. *Nie mogę nic zakładać. Może być tak samo źle jak i dobrze.* – uspakajał się w myślach.
Błysk korzystając z czasu, jaki dała mu przewaga szybkości nad wędrującą postacią, postanowił jeszcze krótko przeanalizować to, w jaki sposób nawiązał połączenie. Zdał sobie sprawę z tego, że rozszerzając swoje umysłowe pole, dociera do nie go za dużo na raz. *Jestem jeszcze za słaby i za mało doświadczony, aby odbierać na raz tak wiele. Jak jednak kontaktować się na większą odległość, kiedy do mojej jaźni dochodzą wszystkie głosy znajdujące się w promieniu rozszerzonego pola?* – zastanawiał się Błysk. *Kiedy koncentruję się tak mocno, nie mam już siły się kontrolować. Nie chcę robić nikomu krzywdy, a przecież muszę się kontaktować, jeżeli chcę komuś pomóc…* – migotliwy odczuwał coraz większą frustrację. Po chwili wpadł jednak na pewien pomysł. Przypomniał sobie swoje pierwsze spotkanie z blaskiem, który nauczył go podstawowych rzeczy o migotliwych. *Pokazał mi chyba więcej niż to, co było oczywistymi informacjami wlanymi w mój umysł…* – świetlista istota zaczynała nabierać nowego zapału. Błysk zdał sobie sprawę z tego, że jaźń, która go wtedy dotknęła, była tylko początkowo rozszerzona sferycznie, kuliście. Iskra pamiętała, że kiedy zbliżyła się do potężnego migotliwego, jej umysł znalazł się w falującym tunelu łączącym obie jaźnie. *Ten blask… To było jego pole… Można zmieniać jego kształt…!* – świetlisty doznał olśnienia. Jeżeli rzeczywiście miał rację, połączenie z innym umysłem mogłoby być o wiele mniej kosztowne i przede wszystkim ostrożniejsze – nie musiałby już myśleć o tym, by zagłuszyć myśli wszystkich wokół. *Będę musiał to sprawdzić i jeżeli okaże się, że mam rację – poćwiczyć. Ale to później… Teraz lecę na spotkanie. Jestem ciekaw, co z tego będzie…* – głowił się Błysk i choć zupełnie nie wiedział czego się spodziewać, skierował się w stronę jeziora i z zapałem ruszył w jego stronę.

z/t
Awatar użytkownika
Luvien
Posty: 22
Rejestracja: 18 mar 2013, 12:26
GG: 2262311
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2594

27 paź 2013, 12:24

Podróż minęła spokojnie. Już tylko północne mury dzieliły Luvien od Wolenvain. Zaraz miała znaleźć się w mieście, które było skupiskiem całej masy bytów w większym lub mniejszym stopniu wzajemnie od siebie zależnych. Dziewczyna obecnie nie była zależna wobec nikogo. Pierwszy raz od lat – od narodzin? – miała sama stanowić o sobie. Mogła podejmować decyzje, nie patrząc na nikogo innego. Niby wygodne, niby to miała być prawdziwa wolność, ale czegoś brakowało…

Przebyła bramę, nie niepokojona przez nikogo. Mało kto w ogóle zwrócił na nią jakąkolwiek uwagę. Miało to swoje zalety, nie musiała bowiem znosić natarczywych osób, które zaczepiały innych z byle powodu. Ot, choćby po to tylko, by porozmawiać.

Słońce chyliło się już powoli ku zachodowi, otulając miasto ostatnimi promieniami. Chłodny wiatr wywiał wielu mieszkańców do domów. Czarnooka wiedziała, że dzisiaj już niczego nie załatwi, pozostało więc spędzić wieczór i noc w karczmie, a do pracy wziąć się od jutra.

[z/t]
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 103
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

14 gru 2015, 14:37

Kewc obchodził powoli mury miasta zbliżając się do rzeki. Zamierzał w jej pobliżu poszukać miejsca na obozowisko. Starał się nie schodzić zbyt blisko wody gdyż o tej porze roku rwący prąd rzeki mógł okazać się zgubny. Młody łowca szedł spokojnie w bezpiecznej odległości i szukał choćby małego zagajnika. Mógłby w nim bezpiecznie się rozłożyć. Miejsce musiało się nadawać też na ognisko. W planach był też prowizoryczne schronienie z gałęzi. Byle ochronić przed uporczywym zimnem. Jeśli znajdzie takowe miejsce stara się rozpalić tam ognisko o ile znajdzie w okolicy hubkę i materiał na samo ognisko. Był to swoisty rodzaj testu dla znalezionego miejsca.
Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 103
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

15 gru 2015, 22:43

Kewc po godzinie wędrówki znalazł odpowiednie miejsce. Było dość dobrze położone na niewielkim wzniesieniu pomiędzy polami tuż przy rzece. Kępka drzew stała niby wyspa przy poletkach sąsiadujących z rzeką. Przez ten zielony zakątek przepływał niewielki strumyk. Szum wody działał poniekąd uspokajająco. Znajdowały się tu trzy duże drzewa i spora liczba krzaków i mniejszych drzewek. Grusza i wierzba zdawać się mogło osłaniały swoje "dzieci" przed wiatrem a sporych rozmiarów świerk stał tuż obok.
Jak młody łowca rozpoznał po śladach niewiele zwierząt korzystało z strumyczka jako wodopoju. Tropy wskazywały tylko na kilka kuraków.
To było dobre miejsce. Zdecydowanie. Chłopak postanowił zrobić swój test i rozpalić tutaj ognisko. Naciął kilka świerkowych suchych gałązek z dołu drzewka. By ułatwić rozpalenie ognia użył suchych igieł spod świerka. Na wierzbie znalazła się też hubka. Kewc dobył swojego krzesiwa i po godzinie grzał się przy ognisku. Największym problemem był chyba brak większych ilości opału w tym miejscu. Z obserwacji Kewca wynikało że będzie musiał poszukać jeszcze miejsca gdzie zdobyłby więcej opału. Na razie jednak korzystając z ciepła ogniska postanowił upiec zdobytego wcześniej kruka. Szybko pozbył się piór które umieścił w worku. Zawsze mogły mu się przydać na strzały. Po nadzianiu ptaka na rożen zrobiony z patyka ściętego z gruszy rozpoczął opiekanie. Kruk miał być jego aktualnym zapasem żywności zastępując wcześniej posiadaną nóżkę. Gdy skończył młody łowca zorientował się że nie posiada rzemyka do umocowania ptaka. Po chwili namysłu wpadł mu do głowy inny pomysł. Mianowicie użycie włókienek które wytwarzał do zawiązania. Postanowił tym razem nie zamieniać ich w żywą tkankę. Tylko z samych włókienek zrobić coś w rodzaju sznurka. Nie wiedział jak to się sprawdzi. aby zapewnić sobie materiał pochłaniał nacięte na kolejny opał gałązki, w końcu już ognia nie potrzebował więc po co miałby się zmarnować.
Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 275
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

16 gru 2015, 22:01

MG:

Kewc odkrył, że połączenie włókienek, wyrastających mu z dłoni, w prosty splot sznura, kontrolując je jak kończyny, nie było trudne, i po kilkunastu minutach dysponował już kawałkiem cienkiego, białego sznura długim na cztery kciuki. Sprawdził go testowo, ciągnąc w przeciwne strony, próbując go rozerwać; wydawał się bardzo, bardzo trwały, zupełnie nie wydawał się możliwy do rozerwania dla Kewca. Kewc poczuł jednak wyraźny głód po wyprodukowaniu sznurka, a burczenie jego brzucha było mocno słyszalne w okolicy przez moment i wprawiło go w zakłopotanie, mimo że w okolicy najwyraźniej nie było nikogo, kto mógłby je usłyszeć. Gałązki okazały się mało witalnym produktem, dającym niewystarczającą ilość paliwa do sprawnej produkcji. W wyraźny sposób do tworzenia czegoś z włókien lepsze było mięso, organizmy białkowe. Lepiej, żeby zjadł ptaka szybko - głód naprawdę dawał mu się we znaki, ale podejrzewał, że taki ptak wystarczyłby co najwyżej na jeszcze jeden podobny sznurek, może troszkę dłuższy.

Awatar użytkownika
Kewc
Posty: 103
Rejestracja: 27 paź 2014, 15:42
Lokalizacja postaci: Smolary
GG: 48465527
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50548#50548

17 gru 2015, 22:32

Młody łowca miał początkowo zamiar zjeść ptaka później ale burczenie w brzuchu po ukończeniu sznurka dało mu się mocno we znaki. Skonsumował więc pieczonego ptaka a pozostałe niezjedzone części wchłonął. Zaskoczyła go jednak wytrzymałość sznurka, włożył go do sakiewki z krzesiwem. Nim wrócił do karczmy przed zmrokiem miał okazje nieco pomyśleć nad tym jak zastosować niedawne odkrycie. Był jednak pewien jednego. Technika ta była bardzo energochłonna. Znacznie bardziej niż sądził. Miał jeden pomysł ale postanowił o nim pomyśleć wieczorem. Zanim odszedł z miejsca obozowania zdobył kilka gałązek sosny. Postanowił wchłonąć je później razem z pozostałymi dwoma ptakami. Do karczmy chłopak dotarł truchtem. Drobny trening jeszcze nikomu nie zaszkodził. Strzelanie do ptaków było też niezgorszym ćwiczeniem łuczniczym. Kewc czół jednak potrzebę by zapolować na większego zwierza jednak nie odważyłby się uprawiać czegoś takiego przy mieście. Tutejszy myśliwy mógłby uchwycić go za kłusownictwo.
Lekko zdyszany wszedł do zajazdu pod Pancerną Emilią.
z/t

Wróć do „Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.