Mury północne

Największe, podupadłe na skutek wojen miasto Autonomii i jej stolica. Wiele z budynków, w tym zachodnia brama miejska, stoi w ruinie, a liczba bezdomnych jest tutaj przerażająco wysoka. Miasto dzieli się na cztery dzielnice, a jego rynek jest największy w Znanym Świecie.
Awatar użytkownika
Infi
Kontakt:
Posty: 3807
Rejestracja: 01 wrz 2011, 19:59
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
Discord: Infi
GG: 12763543
Karta Postaci: viewtopic.php?t=638

Mury północne

07 paź 2011, 20:50

Mury otaczające Wolenvain rozciągają się od jego północno-wschodniej części, przylegającej do jeziora, przez północ i zachód, aż do części południowej, gdzie miasto znowu styka się z rzeką.
Mury są grubości 2.5 metra, wysokie natomiast na 12 metrów. Przez całą ich długość w regularnych odstępach pobudowane zostały mniejsze wieżyczki obserwacyjne, razem było ich 18. Na mury można wejść schodami od wewnętrznej jego strony, wbudowanymi przy każdej wieżyczce. Na czas ataku przeciwnika zbudowano jednak parę silnych, drewnianych konstrukcji, po których można było spokojnie dostać się na mury.


MG
Ogólna nazwa dla murów okalających bramę zachodnią to „mury północne”, chociaż, gwoli ścisłości, winny nazywać się one murami „północno-zachodnimi”, czy też „zachodnimi”. Nazwa tradycyjnie pochodziła sprzed czasu przebudowy murów po poprzednim ataku Imperium Zachodu pięć lat temu, kiedy to mury znajdujące się tutaj miały inny układ.
Niestety, zbyt wiele po nich nie zostało, a odbudowa pochłonęła większość środków i tak już nadwątlonego skarbca Wolenvain.
Wokół murów istniała połać niezagospodarowanego terenu, gdzie właśnie, podobnie jak na murach odbywała się musztra oddziałów łuczniczych.
Dowódca dziewiątej kompanii łuczniczej, Diego Deloyal dostał w przydziale zgraję rekrutów, którzy zadeklarowali, że dobrze radzą sobie w walce na odległość. Drapiąc się po głowie, z powątpiewaniem obserwując mieszczanina próbującego napiąć kuszę, czekał z listą w drugiej ręce na wszystkich ze swego miernego oddziału.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Tertio
Posty: 23
Rejestracja: 07 paź 2011, 19:18

18 paź 2011, 21:09

Wewnętrzny ból w ciele Tertia zmalał do zera, poczuł narastającą w środku energie i moc. Znał te moc, była to magia natury tak dobrze mu znana. Nie wiedział jeszcze kto doprowadza go do stanu używalności, ale w podświadomości był mu dozgonnie wdzięczny. Nagle coś ostro przewierciło jego czułe nozdrza i podrażniło oczy. Zakasłał kilka razy i odzyskał przytomność. Otworzył oczy, jednak fakt, że był ślepcem spowodował, że niczego to nie zmieniło w jego "spojrzeniu" na świat. Nasłuchiwał i zaczął wąchać, pomału zarysował sobie obraz pola walki wokół niego. Ktoś nad nim stał, trzymał w rękach coś bardzo drażniącego i mocnego w zapachu. – Gdzie ja jestem – Kim jesteś – Wygraliśmy – – Zapytał skołowany. Podrapał się po szyi i poczuł szwy, zrozumiał, że ten człowiek jest lekarzem i pomógł mu odzyskać przytomność – To Ty mi pomogłeś. Dziękuje, jestem Tertio, jeszcze się sobie nie przedstawialiśmy. Jestem twoim dłużnikiem, ale dość o tym muszę wrócić do walki, co mam robić kapitanie – – Wstał, obrócił się w stronę Diega i upadła na kolana, ból był jeszcze dość mocny i powodował zawroty głowy. – Doktorze nie ma pan coś na wzmocnienie? – Zapytał uśmiechając się krzywo. Przypomniał sobie o magu. Wyszukał jego zapach i podpełzł do przypalonego truchła. Chwycił swój nóż i rozciął klatkę piersiową. Wyjął serce trupa i rzucił je lekarzowi. – Tylko tak na razie mogę się odwdzięczyć. Proszę je schować, gwarantuje że się przyda. – Znalazł pod kapturem resztki włosów, wyrwał je i schował do sakwy, wyciągnął fiolkę i utoczył magowi krwi, ciemna i gęsta jak smoła wlewała się pomału do fiolki. Skończył kolekcjonować składniki, wtem coś uderzyło w niego jak fala ciepła napełniając go energią i siłą. Wziął głęboki wdech nosem i rozpoznał magię natury. Nieco dalej od nich stał nieruchomo Herubin. Prawdopodobnie to on przekazuje energię Tertiowi. – Dziękuje przyjacielu, niech matka natura ma Cię w swojej opiece. Już czuje się lepiej, nie trać więcej energii niż to konieczne. – Wykrzyczał w stronę towarzysza. Podjął próbę podniesienia się ponownie, tym razem z sukcesem. Poprawił pas i jeszcze raz stanął na baczność obrócony do Diega. – Już mi lepiej kapitanie Diego, czekam na rozkazy i melduje gotowość do akcji. – Dawno nie mówił takim tonem do ludzi. Coś się w nim zmieniło, nie spodziewał się takiej pomocy od przedstawicieli innych ras, chyba źle ich oceniał. Nie żałował, że zaryzykował życie w walce o nie swoją sprawę, było warto.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

18 paź 2011, 23:11

[Alisho, nie kieruj Diego, wszystkie akcje i słowa z jego strony ma wykonywać MG… Powtarzam to por raz enty, ale Ty jesteś usprawiedliwiona ;)
Nikol – właśnie prawie zginęłaś, przesadzając z mocą, gratuluję :> Do tego tracisz całkowita kontrolę nad Nicością… Niestety nie mogę pozwolić, żeby każdą wieżę niszczyła jedna osoba, a inni zadowolili się paroma pachołkami na murach.
Tertio – na litość boską! Gdybyś uważniej czytał moje posty, nie musiałabym znowu robić specjalnej adnotacji dla Ciebie. Mag rozsypał się w popiół, nie ma żadnych serc ani włosów, więc ta akcja jest nieważna. ]


MG:
Diego machnął ręką, zirytowany mocno długością występu.
To akurat średnio się przyda, żołnierze Zachodu zachowują zbyt dużą dyscyplinę. Ale kto wie. Po prostu rób, co możesz, a przede wszystkim wykonuj moje rozkazy. Dla własnego bezpieczeństwa… – Diego zawiesił na niej dłużej wzrok, jakby chcąc się upewnić, że zrozumiała, po czym odwrócił się w stronę Mordimera i kiwnął jedynie głową. Siekacz zapewne przydałby się bardziej przy bramie, ale widząc zbliżającą się wieżę, może i ta puszka się przyda. Deloyal uśmiechnął się na tę myśl – określenie było trafne, nie mógł dostrzec nawet kawałka ciała Sandra spod jego zbroi.
Widząc, że do abordażu została im jeszcze może minuta lub dwie, chciał się pośpieszyć, by zobaczyć co będzie z Tertiem. Królowa zaczęła wydawać rozkazy, więc on siłą rzeczy musiał się wycofać. Teraz sam miał się podporządkowywać.
Nie zdążył się jednak odwrócić od Nikol plecami, gdy ta znowu postanowiła uwolnić magię Nicości. Miażdżąca moc całkowicie zniszczyła najbliższą wieżę oblężniczą, która powoli zaczęła się kruszyć i walić na stłoczonych pod nią. Królowa jednak przeliczyła się jeśli chodzi o możliwości swojego ciała, które miało być "Bramą" dla jej nowej potęgi. Nie dość, że wampirzyca poczuła przez chwilę, że moc gaśnie, wymyka się, próbuje uciec i zostaje tylko dlatego, że jeden włosek utrzymuje ją przy właścicielce, jakby nie chciała już jej słuchać. To uczucie trwało jednak tylko sekundę, bowiem w następnym momencie Nikol padła całkowicie nieprzytomna na ziemię. Cóż za ironia, oboje z Tertiem stracili zmysły w niemal tym samym czasie, pozbawiając tym samym obrońców dwóch silnych sojuszników.
Królowa, królowa! – wrzasnął Diego, który padł koło niej na kolana. Nie miał jednak pojęcia, jak mógłby jej pomóc.
Cyrus dokończył spokojnie operację, którą już zaczął, a, nie wiedzieć czemu, Deloyal nie miał ochoty by protestować, czekał więc, wpatrując się w piękną i, jak się zdawało, martwą twarz królowej…
Gdy lekarz był już wolny, kapitan formacji zdecydował w jednym momencie: Nikol nie może tu zostać. Odwrócił się do siekacza Landy, który i tak jako osoba walcząca w zwarciu nie miał na razie nic do roboty.
Mordimer, czy jak wam tam! Podniesiecie królową i jak najszybciej razem z tym lekarzem odniesiecie ją do szpitala. Nie może tu zostać. Gdy już ją odniesiesz, wrócisz tu, jasne? – spytał rzucając mu dłuższe spojrzenie, zupełnie jak wcześniej Alishy, po czym podniósł królową i przekazał ją na ręce Landy. Bał się, nie wiedział, czy może tej puszce zaufać. Przecież to była ich władczyni, teraz wyglądająca tak krucho… Cóż, była w tym momencie bardziej martwa niż kiedykolwiek dotąd w swoim życiu, rehabilitacja będzie zapewne długa, ale ważne było jedno – by przeżyła.
Zachowała się bohatersko – skomentował Diego, odwracając spojrzenie od bladej twarzy Nikol i skierowując je na Cyrusa. – Zaopiekuj się nią.

Po tych słowach odwrócił się od tej trójki tyłem i odszedł, by zbadać sytuację. Na murach została lekko tylko zmęczona Leila, ale cała i zdrowa, Tertio, który potykał się o własne nogi, Herubin stojący w bezruchu oraz nowy nabytek – Alisha.
Diego odgarnął mokre kosmyki z twarzy i pogładził swój wąsik. Spojrzał na krajobraz przed nim.
Zapadał już zmierzch, czerwona łuna na niebie zdawała się symbolizować hektolitry przelanej dzisiaj krwi. A to nie był koniec. Z drabin i wież oblężniczych w innych częściach muru nadal wysypywali się wrogowie. Tylko przy Dziewiątej Łuczniczej było trochę puściej – najbliższa wieża, i to ostatnia przed nimi, znajdowała się w dobrej odległości kilkudziesięciu metrów od nich i poruszała się wolno, spotykając od czasu do czasu pnącza Herubina.
Stłoczeni pod murami przeciwnicy nadal byli ostrzeliwani gradem strzał, jednak było ich tak wiele. że trudno było stwierdzić, czy strzały cokolwiek robią.
Mamy trochę czasu – odezwał się Diego, analizując sytuację. – Tertio – usiądź i odpocznij. Psia mać, nie mamy nawet posłańca, by zaopatrzyć się w wodę. – Kapitan przeklął Loki po raz setny już tego dnia.
Herubin, widzisz te głazy tam? – wskazał leżące przy brzegu muru w odległości kilku metrów wielkie, kamienne bloki. – Specjalnie dla Ciebie. O ile masz siłę w ramieniu, zrzucaj je na przeciwników. Moje panie – tu zwrócił się do Leili i Alishy – Jeśli możecie, uprzykrzajcie jakoś życie tym na dole, dopóki kolejna wieża nie będzie w zasięgu.

Nie minęły jednak nawet dwie minuty, gdy obrońcy doznali najgorszego, co mogło ich dzisiaj spotkać. Najpierw była to jasna plamka gdzieś wśród wrogów, potem coraz bliżej zbliżająca się istota, na którą tak naprawdę nikt nie zwrócił uwagi, dopóki nie wpadła na mury znajdując się w samym środku Dziewiątej Łuczniczej. To zjawisko było wręcz paranormalne dla wszystkich, którzy je zaobserwowali, aż nie wiadomo, od czego zacząć…
Była to kobieta. Kobieta przerażająca i mroczna, jednocześnie niewinna i zagubiona. Poruszała się w powietrzu, poruszając gołymi nogami zupełnie, jakby w nim biegła. To, co pierwsze rzucało się w oczy, to fakt, iż dziewczyna nie miała na sobie niczego, oprócz białych bandaży okrywających jej łono i piersi, oraz zawiązanych w okół oczu. Jej skóra była tak blada, że materiał ledwo się na niej odcinał. Jej włosy, długie i jasne, sięgały jej do ud. Do tego jej dłonie były związane tuż przed nią tymi samymi bandażami, tak, że jeden nadgarstek dotykał drugiego. Nie mogła w ogóle nimi poruszać.
Kobieta wyglądała najpierw, jakby wpadła na mury z powodu zwykłej pomyłki. Zaraz jednak bandaże w miejscu jej oczu zaświeciły się leciutko niebieskim światłem, jakby jej oczodoły były dwiema, jasnymi gwiazdami. Dziewczyna wykrzywiła usta i zaraz też dało się słyszeć jej jęk bólu i rozpaczy.
Wykonała, jak na związane nadgarstki, zaskakująco sprawnie jakiś znak w powietrzu, po czym w okół niej powstała przezroczysta bańka, przez którą magiczka wyglądała jak za cienką taflą wody.
Po krzyku bólu po murach potoczył się głośny szloch. Jasnowłosa podniosła ręce do góry, jej włosy zafalowały jak zaczarowane, jedno kolano uniosło się lekko – pomiędzy jej dłońmi pojawilo się coś na kształt błyskawicy. Magiczka, szlochając przy tym, wykonała gest, jakby chciała energią z całej siły uderzyć w ziemię. I tak się stało.
Mur wręcz zadygotał od uderzenia, żołnierze Dziewiątej Łuczniczej w najbliższym otoczeniu stracili zupełnie równowagę.
Magiczka złożyła na chwilę twarz w dłoniach, jakby chciała zupełnie poświęcić się płaczowi, gdy nagle wyrzuciła ręce do przodu, a spomiędzy jej palców wyleciała niebieskawa kula światła, lecąca prosto w stojące niedaleko niej enta.

Obrońcom nie dane było odpocząć. Chociaż przed chwilą był zmierzch, teraz, w obecności jasnowłosej, wszystko w okół nich sczerniało.
Ale na niebie próżno było wypatrywać gwiazd…

Obrazek

Uploaded with ImageShack.us
Awatar użytkownika
Alisha
Posty: 7
Rejestracja: 16 paź 2011, 17:11

19 paź 2011, 16:15

Magia cechuje się tym, że trzeba u niej zaciągać kredyty, dawać coś za coś. Alisha d dawna obdarowywała magię upragnioną wolnością – sztuka zaklinania była bramą, nie mocnym uwiązaniem i bezdusznym maltretowaniem czystej Energii. Ale właśnie teraz na ich oczach następowało katowanie magicznej eteryczności.
Wiedźma zachwiała się, gdy doszło do silnego wstrząsu. Należało szybko coś wymyślić i jeszcze szybciej wprowadzić to w życie. Jaśminowa aura wezbrała na sile zgrabnie rozprzestrzeniając się i otulając półprzezroczystą bańkę – zbierała o niej wszystkie informacje, porównywała, stwierdzała, choć była tylko przyjemną nutką urzekającego zapachu. Jaśmin dostarczy im potrzebnej wiedzy, ale teraz należało pomóc entowi, który tak naprawdę musiał wierzyć w swoich Stwórców.
Alisha zręcznie chwyciła za jedną z leżących nieopodal strzał, której grot natychmiast magicznie wzmocniła tak, aby mogła wyrysować nim wokół siebie okrąg. Zaklęcie nie mogło być zbyt skomplikowane, a tym bardziej czasochłonne – odpadało więc całkowite zatrzymanie świetlistej kuli oraz stworzenie magicznej osłony dla sprzymierzeńca i obrońcy Wolenvain. Pozostało niewiele wyjść z takiej niewygodnej dla wszystkich sytuacji, cała nadzieja w potęgach matczynej więzi.
Nagle w okolicy dłoni błysnął zaostrzony grot strzały. Kilka kropel ciepłej krwi spadło na wyrysowaną krawędź koła i o dziwo po rozpoczęciu wiedźmowej "przemowy", właśnie ta niewielka ilość posoki wypełniła cały rowek. Pora dać magii wolność.
– Natura. Życia strażnik, narodzin orator, słabości zabójca, siły przewodnik. O to jest moje szczere wiedźmy wołanie: abyś enta swą piersią broniła, wroga jego potężnie strwoniła a siebie w swojej dobroci nam odsłoniła.
Po błyskawicznym zaklinaniu, krew Alishy wypłynęła z granicy kręgu, tworząc mityczne wzory. Przedstawiały one potężne drzewa i nie mniej okazała leśne stworzenie – wszystkie te krwawe malowidła były mentalnym przekazem dla Natury. Włosy wiedźmy zafalowały a powietrze wokół niej zgęstniało, tworząc atmosferę mocnego napięcia. Teraz wszystko było pokładane w Matce Naturze i więzi enta z przyrodą… oraz wsparciu ze strony kobiety.
Jaśminowa wiedźma była bardzo mocno związana z siłami wypływającymi z naturalnych źródeł mocy. To właśnie takie skupiska energii dawały siły do życia i jego przedłużania. Potęga przyrody pełną gębą.
Awatar użytkownika
Tertio
Posty: 23
Rejestracja: 07 paź 2011, 19:18

19 paź 2011, 16:42

Tertio uśmiechnął się paskudnie do zjawy, jej zapach był mocny i charakterystyczny. Nastąpiła szybka analiza – Płaczka lub południca, zdolna do średnich wyładowań elektrycznych i szybkiego poruszania się, ewentualnie twór magiczny, coś w rodzaju żywiołaka. – Wszystkie te informacje szybko przetworzone trafiły do mózgu Tertia. Wiedział jak działać, jednak nie miał już siły do walki, starał się unikać ataków przeciwnika, szedł na ugiętych nogach, pewnie i spokojnie. Zatrzymał się na chwilę, wpadł na genialny pomysł. Niechętnie podniósł ręce w górę nieba i wykrzyczał co sił w płucach donośnym i twardym głosem. – Matko naturo, pani moja najdoskonalsza, pomóż staremu zdrajcy, pomóż w imię równowagi. Jest ze mną na murach twój oddany sługa, leśny strażnik, przecież nie możesz pozwolić aby coś mu się stało, on tak wiernie Ci służył. Zlituj się tu nad nami i zmieć naszego wroga siłą ziemi i roślin twych potężnych. Błagam! – Ukląkł i położył dłoń na ziemi wciąż w myślach błagając swoją panią o łaskawość. Żywił nadzieję, iż jego prośba zostanie wysłuchana, wszyscy byli zbyt zmęczeni, lub niezdolni wręcz do walki z tą zjawą. "Szelest" również był zbyt zmęczony, liczył na pomoc bogini. Był spięty i skupiony, gotowy do uniku lub bloku…
Awatar użytkownika
Wierzbiec
Posty: 399
Rejestracja: 28 lip 2011, 20:35
GG: 381201
Karta Postaci: viewtopic.php?t=621

19 paź 2011, 16:59

Herubin zaśmiał się w duchu, wreszcie większość z nich była bezpieczna. Na nieszczęście gupy królowa musiała wykonać taktyczny odwrót, a sama nie dotrze na miejsce. Stracili dwie kolejne osoby, w tej chwili nie byli potrzebni ale takie wydarzenie osłabiło ducha walki.
Entowi nie dane było złapanie oddechu, gdyż po chwili na murze pojawiła się prawie naga niewiasta o bladym licu. Nastąpiła chwila jak gdyby czas się zatrzymał, a raczej zwolnił. Z każdą sekundą coraz bardzie można było wyczuć rozpacz i ból. Nie znał tej istoty, ale wzbudzała ona w nim wielki żal. Nie wiedział co robić,zaatakować ją? czy… tak to może zadziałać.Mam stanowczo za dobre serce– pomyślał. Stanął tuż przed zjawą, na torze pocisku. Chciał jej pomóc, zaczął telepatyczną rozmowę
– Najdroższa kobieta, widząc Cię moje serce ściska żal ale, co Ci zrobili ludzie wokół? Przecież masz w sobie serce, a jeśli nie posłuchaj rozumu! Teraz będę chciał przeciąć więzy, które Cię zatrzymują ( w tym momencie małe pnącze zbliża się do rąk niewiasty, gotowe w każdej chwili przeciąć bandaże), także te mentalne. Pamiętaj, że jesteś wolną istotą i nawet jeśli kierujesz się tylko żądzami to wiedz, że one Cię zgubią. Teraz czas na Ciebie ja nie ulęknę się i nie schowam – Jego głos był niczym ojcowski, ciepły i ostry, nieco osądzający. Cały czas widziała przed oczami spokojną łąkę emanującą spokojem.Miał nadzieje, że młoda osóbka posłucha jego próśb.

Ciekawy czy bym tak ryzykował, gdyby nie ochrona sojuszników XD
Awatar użytkownika
Leila
Posty: 28
Rejestracja: 27 wrz 2011, 13:05

19 paź 2011, 18:22

Dzięki udanemu, choć kosztownemu w zdrowie królowej atakowi wieża została zniszczona. Mogła chwilkę odsapnąć odnawiając swoje siły. Nie na długo oczywiście, przeszkodziło jej w tym pojawienie się jakiejś kobiety, która zatrzęsła całym murem. Podparła się jedną ręką muru żeby nie upaść na ziemię. Wnioskowała, że był to kolejny mag Imperium. Ciekawe, skąd oni biorą tych dziwolągów. Myślała, że to w Wolenvain są najdziwniejsze istoty. Widocznie się myliła. Dotarł do niej płacz kobiety, a w tym samym momencie coś jej się przypomniało. Czytała kiedyś o postaciach płaczących kobiet wyglądających jak zjawy w mitologii. Ale ta tutaj na pewno zjawą nie była. Patrząc na Herubina wydawało jej się, że próbuje w jakiś sposób do niej dotrzeć, zupełnie nie patrząc na to, że to "coś" widocznie chce się go pozbyć. Zdążyła to zauważyć widząc jego skupienie, a i kobieta wydawała się jakby coś dostało się do jej umysłu. Na szczęście nowa towarzyszka z drużyny starała się ochronić enta.
Herubinie, nie działaj pochopnie. Ona nie ma dobrych zamiarów, tym bardziej kiedy zaczyna trząść całym murem.
Rzekła do niego cały czas mając na uwadze kobietę. Gdyby była po ich stronie, nie strzelała by do nich, ani nie zasłaniała się za jakąś bańką. Nie można pozwolić, aby jej jęki i płacze dekoncentrowały wojsko. Trzeba było się jej pozbyć tak, jak wcześniejszego maga. Leila na razie nie robiła nic, ale była ostrożna. Gdyby kobieta próbowała ją zaatakować, ta odskakuje bądź próbuje zrobić unik zależnie od tego, czym zaatakuje. Gdy owa postać nie będzie chciała słuchać Herubina i go zaatakuje, Leila wystrzeli w jej kierunku średniej wielkości wilka, mając na uwadze także bańkę wokół niej. Uważnie wszystko obserwowała.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

19 paź 2011, 20:37

MG:

Alisha zadziwiająco szybko narysowała na ziemi pentagram i zaczęła swoje czary – była szybka, jednak wszyscy odnieśli wrażenie, że ich przeciwniczka jej na to pozwala. Gdy czarnowłosa skończyła, w ostatnim wręcz momencie, dosłownie znikąd pojawił się przed Herubinem sporych rozmiarów jastrząb, przyjmując na własną klatkę magiczny pocisk. Padł na ziemię z połamanymi wszystkimi kośćmi…

Tertio nawet nie wiedział, jak bardzo mylne były jego zmysły. Magiczka była bowiem zwykłym człowiekiem, chociaż racja… Takim, jakiego nikt jeszcze nigdy nie spotkał.
Kobieta obróciła ślepe oblicze do zbliżającego się mężczyzny. Prawda była taka, iż była tak nafaszerowana narkotykami, że nie potrzebowała oczu by widzieć – więcej, obrazy rejestrowane przez zwykłe oczy po prostu sprawiałyby jej ogromny ból, tak samo jak noszenie cięższego ubrania. Nie było jednak tak, że nic nie widziała – olbrzymi talent magiczny i jeszcze większa ilość narkotyków w jej ciele sprawiały, że widziała otoczenie w o wiele przyjemniejszych barwach, swoim trzecim okiem.
Lecz tego wszystkiego nie mógł nic wiedzieć. Jej moc była tak wielka, tak deformowała jej prezencję, że brali ją nawet za płaczkę.
Nie jest do końca pewne, dlaczego prośba Tertio do bogini nie odniosła żadnych skutków. Czy to dlatego, iż bóstwo nie chciało wysłuchać, czy może prosty fakt, że obrońcy nie stali ani na ziemi, ani nie było też w okół nich żadnych roślin? W każdym razie Extrem odwróciła w jego stronę swoje blade oblicze. Przez chwilę pozostało bez emocji, po prostu patrzyła w jego stronę. Za sekundę jednak jasnowłosa, bez żadnych emocji, machnęła dłońmi i korzystając, że Tertio klęczał w bezruchu, odrzuciła go w bok razem ze sporym kawałkiem muru na którym spoczywał. Niestety, oprócz mocy magicznej, okazało się, ze kobieta ma również świetny refleks. Tertio nie był wystarczająco szybki, upadł i stracił na parę sekund przytomność.

Magiczna odwróciła się i machnęła znowu dłońmi, wytwarzając mocny podmuch wietrzny, który nie słabnął. Zapach jaśminu nie przeszkadzał jej, praktycznie straciła już węch, ale irytowało ją, że Alisha robi co jej się żywnie podoba.
Herubin zaczął pokojową drogą. Extrem, nadal niema, odwróciła się w jego stronę swoim spokojnym obliczem. Kiedy mówił, z jej oczu ponownie poleciały łzy po policzkach, tym razem nie było jednak słychać szlochu. Nie wypowiedziała jednak ani jednego słowa. Bańka w okół niej powstrzymała natomiast pnącza Herubina, zbliżające się do jej rąk.
Nagle jej twarz wykrzywił niesamowity grymas bólu, jakby ktoś właśnie smagnął ją po plecach. Dziewczyna wrzasnęła, odrzucając głowę do tyłu, po czym odwrócił się od enta, nie robiąc mu żadnej krzywdy. Spojrzała na przemawiającą do drzewca Leilę, po czym drgnęła lekko w powietrzu, a podmuch wzmógł się nagle, wąskim tunelem powietrznym lecąc prosto w stronę czerwonowłosej. Gdyby nie fakt, że Leila odskoczyła przy tym w bok (przewracając przy tym Aishę) zapewne już byłaby gdzieś w powietrzu, razem z sokołami.

Jasnowłosa zamarła.
Gdzie to jest?! – pojawił się ostry, niski i bardzo chropowaty głos, należący jednak niewątpliwie do kobiety. Jasnowłosa nie otworzyła jednak nawet ust, jakby nie umiała mówić – głos stworzyła i był on magiczny, dochodzący z zewsząd.
Sprytni zapewne odnaleźli powiązanie pomiędzy wybuchnięciem jednej z wieży oblężniczej a pojawieniem się najsilniejszego maga Imperium. Tak, Extrem szukała Nikol… Chociaż nie miała pojęcia, że sprawcą całego zamieszania jest królowa.
Nie słysząc żadnej odpowiedzi, kobieta wrzasnęła z wściekłością, a jej krzyk był torturą dla każdego ucha, zwłaszcza dla wyczulonego Tertia.
Awatar użytkownika
Tertio
Posty: 23
Rejestracja: 07 paź 2011, 19:18

19 paź 2011, 21:57

Więc magia Tetrtia nie poskutkowała, na dodatek te wysokie tony i potężna moc, która zwaliła Tertia z nóg. Podniósł się i oparł o mur w taki sposób, że głowę schował między nogi i zaczął płakać, płakał rzewnymi łzami. Miał już serdecznie dość rzezi jaka się tu wyprawiała, co prawda był łowcą i zabójcą potworów, ale to nie to samo co pusty rozlew krwi i bezmyślna krwawa łaźnia. Uspokoił się na chwilę, podniósł głowę i z lekko opuszczonym czołem podszedł nieco bliżej Extrem. Otarł łzy i podniósł głowę, na jego twarzy malował się grymas gniewu i czystej nienawiści. Poczuł przypływającą energię i połączył ją z mocą otrzymaną od Herubina. Podniósł rękę i wycelował nią w kobietę-zjawę. – Nie interesuje mnie czego chcesz ani kim jesteś, ja w przeciwieństwie do mojego przyjaciela Herubina nie będę Cię prosił o nawrócenie. Mieliśmy tu niedawno mrocznego maga i pokonaliśmy go wspólnymi siłami. Za dużo krwi się przelało, zbyt dużo cierpienia jest w oczach mych towarzyszy, abym się poddał. Nie znasz nas potworze. – Objął ręką wszystkich towarzyszy przedstawiając ich Extrem. – Spójrz na nich, nie masz pojęcia ile część z nich przeszła i może to Cię zdziwi, ale dzięki temu są silniejsi. Są silniejsi bo sobie ufają, a Ty przybyłaś tu sama i to był twój błąd! – Wykrzyczał ostatnie zdanie i przestąpił szybko kilka kroków od murów, kucnął lekko i rzucał seriami, na zmianę srebrne i żelazne sztylety. Odskoczył do tyłu i przymierzył z kuszy prosto w twarz kobiety. W kuszy tkwił srebrny bełt, po skończonej akcji wyciągnął miecz i czekał w napięciu, może jego towarzysze również się przyłączą –
Tymczasem spodziewał się riposty ze strony Extrem.
Awatar użytkownika
Alisha
Posty: 7
Rejestracja: 16 paź 2011, 17:11

20 paź 2011, 16:18

– Na Patronów, ile można się drzeć? – Alisha stała już na nogach, otrzepując swoją czerwoną pelerynę. Nie miała zamiaru rozmawiać z kobietą, a tym bardziej jej atakować – zaklęta bańka była idealną ochroną, do której utrzymania potrzebna była duża ilość energii. Wiedźma miała zamiar odciąć wszelkie pływy i prądy magiczne obecne wokoło bańki, co spowodowałaby zachwianie jej struktury, a może nawet jej zniszczenie. Nie możesz sam zabić wilka? Pomóż innym go złapać.
Alisha postąpiła krok w tył, a jej smukła dłoń natychmiast powędrowała do jednej z wielu, bardzo niewielkich kieszonek peleryny i po chwili wyciągnęła siedem białych, lśniących kulek. Co bardziej spostrzegawcze oko, mogło dostrzec w tych niewinnych kulach najprawdziwsze perły. Bardzo piękne, idealnie gładkie i odbijające nikłe światło – czyli takie, jakie były potrzebne do zaklęcia. Nie wiadomo kiedy druga ręka dosięgnęła kolejnej ingrediencji – były to płatki złocistego jaskra, a właściwe cała ich garść.
Herubin i Tertio nie musieli wpływać magicznie na umysł kobiety – "rozmowa" z nią powodowała gniew, rozgoryczenie i jak najszybszą chęć zdobycia poszukiwanej rzeczy. A co nagle, to po diable – cała nadzieja w ich szybkiej reakcji.
Żółte płatki zawirowały w powietrzu, tworząc ruchliwą i jaskrawą zasłonę. W jednej sekundzie magia wiedźmy znowu popłynęła, choć tym razem bez jakiekolwiek ubytku krwi. Perły również zaczęły latać wśród kwiecia, które bardzo szybko do nich przylegało. Morskie ozdoby zmieniały swój kolor i formę – teraz były półprzezroczyste a w każdej z nich unosił się złoto-żółty pył. Ożywione dusze głodnych stworzeń.
– Osłona ciałem kruchym się stanie – ono umrze, w proch się rozsypie, bo jest powodem błahym. Nie będzie już stała twierdza magiczna, tylko cień kobiety i jej wstydliwie skryte sekrety. Nikt nie znajdzie schronienia, gdzie się rozniesie bzyczenia rozgłos wielki! – Zaklęcie zaświsnęło w powietrzu.
Po chwili siedem kul rozbłysnęło groźnym ciepłem i… zniknęło, tylko po to by nagle rozbić się o gładką powierzchnię półprzezroczystej bańki. Z wnętrza zaklętych pereł wyleciały wściekle bzyczące, małe postacie. Mknęły szybko dzięki swoim owadzim skrzydłom, pozostawiając za sobą jedynie echo złowieszczego bzyku. Co ciekawe ich ciała pokryte były łuskami a oczy z powodzeniem mogłyby należeć do morskich ryb. Swoim wyglądem przypominały brutalniejszy obraz dobrych skrzatów. Ich zakończone pazurami ręce i ostre kły, nigdy nie znalazły by miejsca w dziecięcych bajaniach. Ciężko było policzyć człekopodobne miniatury, jednak Alisha dobrze wiedziała, że z każdej kuli powstały do życia trzy astralne postacie. I teraz musiały walczyć o swoje przetrwanie – w obecnej formie nie mogły dotykać materii, a jedynie magicznej energii. Im więcej mocy posiądą tym zdobędą większe szanse na przetrwanie.
Fearie zwęszyły bezosobową ofiarę. Smacznego!
Awatar użytkownika
Sandro Landa
Posty: 19
Rejestracja: 15 paź 2011, 02:00

20 paź 2011, 17:54

Wziął od swojego "kapitana" królową. Była lekka niczym poduszka. I dobrze, gdyby była za ciężka dla Landy, ten pewnie ciągnąłby ją bezceremonialnie za rękę po ziemi. Nie zważając, że to królowa. Sandro Landa nie ma przed sobą ani bogów ani królów. Nie robi mu różnicy, czy rozmawia z klechą, dyplomatą czy szlachcicem. Jest cały czas sobą i gówno go obchodzi myślenie innych. Rzucił miażdżące spojrzenie lekarzowi które wyrażało więcej niż tysiąc słów. Landa w niczym nie potrzebuje pomocy. Ot, zwykły Indywidualista. Więc przeklinając siarczyście pod nosem zaczął znosić "królową" do punktu medycznego.
Nawet nie wiem jak nazywa się ta cała królowa. – Warknął schodząc ze schodów. Był bardzo zły, do tej pory nie miał szansy z nikim walczyć a jeszcze musiał nosić zemdlone dziewki.
Tragarzem jestem do chuja pana?! – Wybuchnął ale nie wypuścił z rąk kobiety.

Wróć do „Wolenvain”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 20 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 19 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52251
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.