Purpurowy naszyjnik

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

Purpurowy naszyjnik

07 sty. 2013, 15:17

Starzec jeszcze do niedawna zwany nauczycielem przez chłopaka, który był najprawdopodobniej odpowiedzialny za dziwne zdarzenia mające w miejsce w jeszcze do niedawna jednym z wielu domów w końcu wrócił pod dom swojego ucznia mając za sobą kilku śmiałków zwabionych obietnicą zapłaty w złocie. Dom nadal był na swoim miejscu na widok czego starzec odetchnął z ulgą jakby obawiał się, że ten może gdzieś zniknąć, co biorąc pod uwagę fakt, że jakaś niezidentyfikowana moc zabraniała do niego wejść nie było niemożliwe.
Dookoła, natomiast zebrało się niemałe zbiegowisko różnorakich osób, które, im było większe tym ściągało coraz to większą uwagę a jego powiększanie się przybrało postać reakcji łańcuchowej. Pierwsi zainteresowani zostali zwabieni działaniami ojca rodziny, który bezskutecznie próbował najpierw wyważyć drzwi, wejść przez oba okna, a nawet rozbić drewnianą ścianę, wszystko bezskutecznie. Tłum jak to tłum ma w zwyczaju w takich sytuacjach zaczął snuć własne teorie na temat sytuacji i trwało to, zaledwie kilka minut, zanim za wszystko byli odpowiedzialni szpiedzy Zachodu, demony albo smoki czy inne wiedźmy. Jakiś starzec pod kapturem nawet mamrotał, że bogowie zstąpili na ten budynek i upadł na kolana, z których z racji wieku nie umiał się podnieść.
- Cisza! Nie jest mi wiadome do końca jakie siły przywołał mój uczeń, lecz potrzeba mi śmiałków, którzy zgodziliby się z moją pomocą wejść do środka i się tego dowiedzieć! Jako, że ja jestem za wszelkie magiczne wybryki chłopaka odpowiedzialny, oferuję nagrodę w złocie dla ochotników! – Stary mag przerwał gderanie tłumu magicznie wzmocnionym głosem mając nadzieję jeszcze jakichś śmiałków odnaleźć. Kiedy, natomiast już wszyscy zdecydowani podjąć się wyzwania się zbiorą razem, zabierze on głos ponownie.
- Radzę się wam dogadać, kto co potrafi, gdyż nie wiem, co może was czekać w środku, podążę oczywiście za wami aby służyć magią i pomocą. Co najistotniejsze znam też chłopaka, a jeśli mam rację i to on przywołał coś czego nie jest w stanie opanować to powinienem móc mu przemówić do rozsądku.

// Czy przyszliście z magiem czy doszliście z tłumu to wasza decyzja, grunt że jesteście. Radze posłuchać staruszka bo słusznie prawi.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru. 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

14 sty. 2013, 15:29

Chłopak pokiwał głową. W pełni zgadzał się z bardem, który do tej pory w jego mniemaniu był szaleńcem, jednak teraz w zupełni się z nim zgadzał. Nie znał elfki. Nie wyglądała na osobę bogatą, a ich zadanie polegało tylko i wyłącznie na odnalezieniu chłopaka i ewentualnym przepędzeniu tego co przywołał. Jakaś mała cząstka w jego duszy chciała uratować dziewczynę, jednak decyzje podejmowała ta arogancka część, dla której liczyło się tylko jej własne dobro i bezpieczeństwo.
- Próbujcie ją ratować jeśli chcecie. Ja zamierzam iść z Leonardem zająć się głównym problemem.
Poszedł za bardem w stronę schodów prowadzących na górę, jednak na chwilę się zatrzymał i obrócił.
- Jeśli to coś dla was znaczy, to uważam, że świetlikojąki tracą swoją energię w kontakcie z naturalnym światłem, dlatego pod jego wpływem przyspieszają wysysanie energii życiowej z dziewczyny. – tutaj zrobił krótką pauzę i po chwili kontynuował. - To tyle. Zostańcie tu albo chodźcie z nami. Decyzja należy tylko i wyłącznie do was.
Nie czekał na odpowiedź dwójki, do której skierował te słowa. Od razu po ich wypowiedzeniu z powrotem ruszył w stronę schodów na górne piętro.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

14 sty. 2013, 16:19

MG

Leonard i Zeler mieli niestety dobry pomysł na wprowadzenie w życie, którego było za późno. W chwili, w której Troll wypchnął Aredhel z pokoju i zasłonił drzwi swoim dwumetrowym cielskiem, w pomieszczeniu rozległ się znów odgłos metalicznego świerszczenia a na dwójkę w nim pozostałą rzuciły się tuziny pajączków. Zarówno grajek jak i jego towarzysz momentalnie zdali sobie sprawę, że dziewczynie, która dzieliła ich sytuację należała się pomoc kiedy małe zaostrzone odnóża pajączków zaczęły ich kłuć niczym setki małych igiełek. Małe stworzonka szybko dewastowały ich ubrania tworząc w nich setki małych dziurek, które pod wpływem ruchów towarzyszącym próbom pozbycia się nieproszonych gości szybko się powiększały, powoli rozpruwając szycie za szyciem. Tak jak ich pomysł był dobry, tak powodował on rozłam w grupie a sam dom, w którym byli wydawał się ich, za to karać.
Druga para, natomiast nie miała zbyt dużo czasu na reakcję, Troll wraz z Elfką nie byli w stanie uratować wszystkich. Czy ratować towarzyszy, z których jeden był wątpliwej przydatności czy kogoś, kto był potencjalną skarbnicą wiedzy na temat tego miejsca? Nadszedł czas moralnych dylematów. Poza tym mieli oni jeszcze inne problemy, czy walczyć z pajączkami w ciemności czy narazić towarzyszy na to, co działo się przed chwilą z dziewczyną. Wszystko niezwykle szybko odwróciło się przeciw nim.
Awatar użytkownika
Aredhel
Posty: 20
Rejestracja: 22 gru. 2012, 20:47
GG: 7670338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39171#39171

14 sty. 2013, 22:09

Krzyk… Nie elfki, stworzeń wzdrygnął nią całą. To nie wróżyło nic dobrego odskoczyła od ściany i wpadła do pokoju, gdzie wcześniej znaleźli elfkę oblezioną przez pająki. I niestety jak się spodziewała, to co zobaczyła nie było najprzyjemniejszym widokiem. Obaj ludzie zostali oblezieni przez pająkowate stworzenia. Co gorsza, światło sprawiało, że działo się z nimi to samo co z elfką. Elfka… Ar spojrzała na nią, trzeba ją było zabrać. była im potrzebna, mogła coś wiedzieć. I mimo, że mroczne elfy nie darzą sympatią tych zwykłych, Aredhel postanowiła, że to właśnie jej pomoże. Leonard radził sobie chyba trochę gorzej niż Zeler, więc widząc to Ar cisnęła pochodnię w stronę młodego człowieka
Jak się od nich uwolnisz, to łap!
Krzyknęła, po czym szarpnęła elfkę i wywlekła na korytarz w snop światła pochodzącego z pomieszczenia z kominkiem, a tam szybko zaczęła pozbywać się stworzeń na jej ciele, rzucając je w ciemność korytarza, gniotąc w dłoniach jak mocno się da. Pilnowała, żeby nic nie przeszło na nią samą i przede wszystkim spieszyła się maksymalnie jak dawała radę. A to już coś, bo elfy niby słyną z tej swojej szybkości i zwinności właśnie, tylko czy miały jej one teraz pomóc? Nie ważne. Nie mogła pozwolić tej dziewczynie umrzeć, bo potrzebowała od niej informacji. A reszta sobie pewnie, jakoś poradzi. Kiedy pozbyła się istotek weszła do pomieszczenia z ogniskiem i wciągnęła tam ostrożnie elfkę. Oceniając jej stan zdrowia…
Żeby tak szlag trafił te małe cholerstwa…
Mruknęła niezadowolona do siebie z powodu całej sytuacji, podsumowując małych mieszkańców tego ponurego, zaklętego domu. Westchnęła ciężko i teraz dopiero rozejrzała się chcąc dowiedzieć jak się mają pozostali, którzy z nią tu weszli. Troll powinien dać radę z obydwoma ludźmi, czyż nie? Przynajmniej tak sądziła…
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru. 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

14 sty. 2013, 23:08

Usłyszał dźwięki wydobywające się z ust mężczyzn. Usłyszał pisk pająków. Wiedział co się dzieje. Aredhel rzuciła się na elfkę. To dobrze, oszczędzi mu czasu na niesienie jej w bezpieczniejsze miejsce. Zaczął więc biec do reszty drużyny. Przypomniał sobie rozmowę z Leonardem, jego niekompromisowe podejście i jego wypowiedzi. Przypomniał sobie co mu obiecał. Tak, postanowił ratować właśnie jego. Kątem oka zauważył pochodnię ciśniętą w stronę drugiego mężczyzny… Dobrze mu tak, nie słuchał co do niego mówili. Teraz ma za swoje. Chciał być wielkim bohaterem a teraz poświęci się za nich. Cóż za cudowny plan, w myślach dziękował elfce za tak perfidne posunięcie. To odciągnie pająki na chwilę i pozwoli uratować Leonarda a jednocześnie pozbędzie się potencjalnego wroga. Nie myśląc wiele więcej złapał Leonarda i przeniósł do drzwi pokoju z ogniem. Począł wyrywać pająki zakorzenione w jego ciele. Starał się nie uszkodzić bajarza jednocześnie walcząc z bestyjkami z całych sił.
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz. 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

15 sty. 2013, 17:57

Coś było nie tak – Pomyślał gdy stado świecących pająków oblazło go z piskiem i zaczęło dotkliwie kłuć. Niezbyt przyjemne uczucie, kątem oka dostrzegł, że młodzieniec który podążył za nim cierpi na ten sam problem. Trudno, lepiej on niż… no tak racja. Postanowił "zalać robaka" wlewając w swoje gardło znaczne ilości alkoholu. Czyn wielce szlachetny, lecz wątpił by zalewanie robaka działało na robactwo siedzące na zewnątrz nosiciela. Przynajmniej wódki nigdy nie za wiele. Gdy miał pewność , że alkohol na pewno nie działa postanowił zmienić taktykę. Czego mogą bać się wielkie świecące pająki. Prawdopodobnie wielkich świecących ptaków. Szkoda, że nigdy żadnego nie widział. Postanowił więc zdać się na niesamowitą siłę sugestii i kracząc jak prawdziwy świecący ptak przyłapany na rzeczach, które mali chłopcy wyprawiają pod kołdrą.
-Jestem wielkim świecącym ptakiem! Zaraz zjem was wszystkie! Kraa. – Rozpaczliwie podskoczył machając opętańczo rękami i szykując się do odlotu. Czuł, że jeszcze chwila i świetlikojąki uciekną ze strachu uwalniając Leonarda. Jednak trollowa łapa była szybsza, zanim prawdziwie wzbił się w powietrze. Był dokładnie wyskubywany przez olbrzyma. Nigdy wcześniej nie zdarzyło się, by ktoś go ratował. Ciekawa odmiana.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru. 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

15 sty. 2013, 21:49

A więc teraz to on miał kłopoty. Nie dość, że zaatakowały go świetlikojąki, to jeszcze Aredhel rzuciła w jego stronę prowizoryczną pochodnię, widocznie chcąc się go jak najszybciej pozbyć. Nie miał zamiaru dać się szybko wyeliminować. To nie byłoby w jego stylu. Jego stylem było bycie uporczywym wrzodem na dupie, który nie odpuszczał tak łatwo.
Musiał działać szybko. Teraz na szali nie stały pieniądze, ale jego własne życie. Zaciskając zęby z bólu, który powodowały atakujące go stworzenia prędko ściągnął z siebie swój skórzany płaszcz i rzucił go na drewno, które wydzielało obecnie zabójcze dla niego światło.
Zaraz potem rzucił się na ziemię z krzykiem, który tak jak zawsze dodawał mu siły i zwiększał determinację, po czym zaczął się turlać w nadziei, że świtlikojąki albo się zniechęcą ofiarą, która nie ma zamiaru się poddać, albo zostaną po prostu rozgniecione.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

16 sty. 2013, 16:38

MG

Grupa zdecydowała, Zeler miał zginąć. On sam nawet postanowił być tak miłym i im w tym pomóc najpierw gasząc swoim płaszczem źródło światła, a następnie uznając, że zostanie samemu w pokoju będącym jamą pajączków jest dobrym pomysłem. Kiedy człowiek był zajęty pieczętowaniem swojego losu, Troll wytargał z pomieszczenia grajka, który tak naprawdę potrzebował najmniej pomocy. Pajączki nie potrafiły bowiem dostać się do skóry Leonarda z racji bujnego owłosienia twarzy i długiej brody w którą pajączki się zaplątywały próbując przedostać się przez kołnierz do jego skóry. Bard po wyniesieniu z pokoju niestety utracił sporą część owłosienia, gdyż troll swoimi łapami nie potrafił delikatnie wyciągać z niej pajączków tylko wyrywał je razem z włosami co przyjemne nie było, ale spełniało swoje zadanie. Grunt, że żył.
W tym samym czasie, Aredhel, prezentując chyba najwięcej rozsądku z całej grupy, wyciągnęła dziewczynkę z pokoju i dość sprawnie zajęła się pajączkami, z których jeden ugryzł bądź użądlił ją w odsłoniętą część lewej ręki. Było to krótkie ukłucie po którym pajączek sam z siebie jakby zdechł, a przynajmniej przestał świecić i opadł na ziemię. Dziewczynka trząsła się ze strachu, lecz była bezpieczna, nie licząc kilkudziesięciu lat życia, które utraciła a, których i tak ma przed sobą jeszcze dość z racji posiadania szpiczastych uszu. Młoda elfka poruszyła ustami jakby chciała coś powiedzieć, lecz z jej ust nie wydostał się na razie żaden dźwięk.
Zeler, natomiast w swoim szaleńczym planie jakoś wytularł się na korytarz jednak nie był wolny od pajączków, jeszcze można mu było pomóc, ale zaczął odczuwać jak jego ciało powoli słabnie.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52088
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.