Purpurowy naszyjnik

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

Purpurowy naszyjnik

07 sty 2013, 15:17

Starzec jeszcze do niedawna zwany nauczycielem przez chłopaka, który był najprawdopodobniej odpowiedzialny za dziwne zdarzenia mające w miejsce w jeszcze do niedawna jednym z wielu domów w końcu wrócił pod dom swojego ucznia mając za sobą kilku śmiałków zwabionych obietnicą zapłaty w złocie. Dom nadal był na swoim miejscu na widok czego starzec odetchnął z ulgą jakby obawiał się, że ten może gdzieś zniknąć, co biorąc pod uwagę fakt, że jakaś niezidentyfikowana moc zabraniała do niego wejść nie było niemożliwe.
Dookoła, natomiast zebrało się niemałe zbiegowisko różnorakich osób, które, im było większe tym ściągało coraz to większą uwagę a jego powiększanie się przybrało postać reakcji łańcuchowej. Pierwsi zainteresowani zostali zwabieni działaniami ojca rodziny, który bezskutecznie próbował najpierw wyważyć drzwi, wejść przez oba okna, a nawet rozbić drewnianą ścianę, wszystko bezskutecznie. Tłum jak to tłum ma w zwyczaju w takich sytuacjach zaczął snuć własne teorie na temat sytuacji i trwało to, zaledwie kilka minut, zanim za wszystko byli odpowiedzialni szpiedzy Zachodu, demony albo smoki czy inne wiedźmy. Jakiś starzec pod kapturem nawet mamrotał, że bogowie zstąpili na ten budynek i upadł na kolana, z których z racji wieku nie umiał się podnieść.
- Cisza! Nie jest mi wiadome do końca jakie siły przywołał mój uczeń, lecz potrzeba mi śmiałków, którzy zgodziliby się z moją pomocą wejść do środka i się tego dowiedzieć! Jako, że ja jestem za wszelkie magiczne wybryki chłopaka odpowiedzialny, oferuję nagrodę w złocie dla ochotników! – Stary mag przerwał gderanie tłumu magicznie wzmocnionym głosem mając nadzieję jeszcze jakichś śmiałków odnaleźć. Kiedy, natomiast już wszyscy zdecydowani podjąć się wyzwania się zbiorą razem, zabierze on głos ponownie.
- Radzę się wam dogadać, kto co potrafi, gdyż nie wiem, co może was czekać w środku, podążę oczywiście za wami aby służyć magią i pomocą. Co najistotniejsze znam też chłopaka, a jeśli mam rację i to on przywołał coś czego nie jest w stanie opanować to powinienem móc mu przemówić do rozsądku.

// Czy przyszliście z magiem czy doszliście z tłumu to wasza decyzja, grunt że jesteście. Radze posłuchać staruszka bo słusznie prawi.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

07 sty 2013, 17:05

Przesiadywał właśnie nad piwem snując senne myśli na tematy z całego uniwersum. Bo właściwie czemu nie? Jak tak pomyślał o całym tym świecie gdzie mógłby znaleźć pełno pięknych kobiet, dobrego piwa i smacznej zagrychy to aż uśmiechał się pod nosem. Ahh… gdy przypomniał sobie ten krągły biust karczmareczki która podawała mu posiłek. Ahhhh…. Ślinka sama ciekła z ust. Zauważył, że szczerzy się jak debil do jedzenia więc przestał. Trudny los trolla, nie ma co. Nie znajdzie sobie żadnej pięknej karczmarki… Pociągnął solidnie z kufla i potarł nos. Trudno mu było przyzwyczaić się do warunków panujących w mieście. Tyle zapachów boleśnie raniących jego stosunkowo mocny węch. Począł się lekko kiwać, alkohol dawał się we znaki… To mogło oznaczać tylko jedno! Trzeba wypić więcej! Podniósł się powoli i podszedł do baru. Oparł się o niego ciężko i zaczął mamrotać. Po chwili ogarnął się i wrzasnął:

-Piwo dla mnie i dla jednej z tych pięknych karczmareczek!

Zachwiał się. Wyciągnął mieszek i rzucił na stół karczmarza. Monety potoczyły się z brzękiem po ladzie. Widział wielkie oczy karczmarek. Widział także jak jest pijany.

– Zdrowie pięknych pań! Pijmy i bawmy się całą noc! Stawiam wszystkim pięknym paniom!

Noc zapowiadała się świetnie. Karczmarki przylgły do niego niczym język do zimnego słupa w mroźną zimową noc gdy nikogo nie ma w pobliżu. Bawił się jak nigdy. Pił coraz więcej alkoholu, tańczył w rytm muzyki granej przez ulicznych grajków. Mimo, iż był trollem udało mu się odpowiednio podchmielić dwie karczmarki które następnie zagarnął do pokoju jaki przygotował mu karczmarz. Cycate dziewczyny dawały się ujeżdżać niemal całą noc… Co prawda po 15 minutach nie chciały ale były zbyt nawalone by wyjść z pokoju. Noc była naprawdę bardzo przyjemna…

Obudził się rano. Napadł go kac gigant, próbował się podnieść… koło niego leżały dwie dziewczyny. Bardzo ładne dziewczyny. Zdziwił się, nie pamiętał ich. Powąchał je… pachniały bardzo przyjemnie, kwiatowo. Podniósł się i usiadł na łóżku. Przetarł oczy. Kręciło mu się w głowie i miał wrażenie, że zaraz zwróci wczorajszy posiłek… Pamiętał posiłek. Ale co było dalej? Chwiejnym krokiem ruszył w stronę swego ubrania. Przywdział wściekle czerwoną szatę i począł szukać przepaski lecz nie mógł jej znaleźć. Odpuścił. Jego uwagę przykuła obecność czegoś dziwnego… A raczej brak wypełnienia przestrzeni w miejscu wnętrza jego kieszeni. Nie miał sakwy…

Stał pod ścianą karczmy. Padało. Z jego wdzianka powoli zaczynał spływać kolor… Zacisnął pięści. Przez własną głupotę wylądował na ulicy i nie pamiętał co właściwie się stało. Wtem jakiś jegomość przechodząc obok zaproponował mu złoto za pomoc przy ratowaniu jakiegoś dziecka. Zgodził się od razu. Był trollem, to nie powinien być problem. Staruszek poprowadził go do domu i objaśnił całą sprawę. Azur nie myślał za długo i przystąpił do prób wybicia drzwi bądź wyrwania okiennic. Wszystko aby dostać się do środka i uzyskać środki do życia.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

07 sty 2013, 17:19

Zeler przechadzał się niedaleko centralnej części centralnej Wolenvain, gdy dostrzegł poruszony tłum znajdujący się niedaleko jednego z domów. Instynktownie zainteresował się wydarzeniem, wyczuwając w nim okazję do zarobku. Po przepchaniu się przez tłum gapiów, rzucając co chwilę obelgami w osoby, które uparcie nie chciały dać mu przejść, dostrzegł starca wygłaszającego jakieś przemówienie. Słowa, które dotarły do Zelera brzmiały w ten oto sposób: "Blargh blarh blrgh blr, blr blr nagrodę w ZŁOCIE".
W chwili usłyszenia magicznego dla siebie słowa, awanturnik łasy na pieniądze, przepchał się przez ostatnią grupę osób i stanął tuż przed staruchem.
– Powiedz mi dokładnie co tu się wydarzyło, a zobaczę co się da zrobić… dobry człowieku. – ostatnia część zdania została wyraźnie dodana przez awanturnika dopiero po krótkim namyśle. Nie mógł on wszakże pozwolić, żeby otrzymana nagroda została obniżona przez jego wrodzoną arogancję względem innych ludzi.
Zaczynał powoli się domyślać co mogło się tu wydarzyć. Spodziewał się, że był to rodzaj jakiegoś magicznego wypadku, coś w stylu przypadkowego przywołania pomniejszego biesa, którego gospodarzom domu udało się uwięzić w piwnicy czy coś w tym rodzaju. Z grubsza, spodziewał się udziału magii, co dodatkowo podpowiadał mu wygląd starego piernika oferującego drogocenny, błyszczący metal. Starzec wyglądał na maga, tego był pewien. Dodatkowo wyglądał on na maga doświadczonego, co Zelera trochę dziwiło, biorąc pod uwagę, że nie mógł się on dostać do chałupy. Gdyby młody mężczyzna dobrze władał magią, którą niestety władał w stopniu bardzo podstawowym, z pewnością spróbowałby wysadzić drewniany dom w powietrze.
Oczekując na wyjaśnienia maga, oparł się o drewnianą ścianę i zaczął lekko drapać się po brodzie.
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

07 sty 2013, 18:22

Zaciekawiony zbiegowiskiem podszedł do tłumu i przez chwilę nasłuchiwał co ludzie między sobą szepczą. Dowiedział się o jakimś nawiedzonym domu do którego nie dało się wejść i o nagrodzie za odzyskanie uwięzionego w nim chłopaka. Hmm… Czemu nie? Dawno nikogo nie uratował i właśnie zaczynał się zastanawiać czy nie wyszedł z wprawy. Jeśli ratowanie ludzi w opałach kiedyś mu wychodziło, to o przeciskanie się przez tłum nigdy. Bezcelowo napierał ciałem na rosłą kobietę, tuszą onieśmielając okolicznych drabów. Wybawienie przyniósł mu powiew wiatru, zefirek pociągnął za sobą odrobinę specyficznego zapachu Leonarda przyprawiając kobietę i kilku innych gapiów o mdłości. Dla efektu beknął głośno torując sobie drogę. Wydane na obiad pieniądze przysłużyły raz jeszcze.

Gdy dotarł na miejsce jego oczom ukazał się wyżywający się na domu troll. Kopał i walił pięściami to w drzwi to w ściany. Starzec wyglądający na rasowego maga i młodzieniaszek opierający się o ścianę. Grajek nabrał powietrza do płuc przygotowując się do miażdżącej mowy głosem czystym jak diament i donośnym o jakim marzą wszyscy heroldowie.

-Witajcie słuchajcie dobre ludzie. Zwą mnie Leonard i przybywam tu służyć pomocą i radą. Jak zapewne wiecie jestem bardzo popularnym w tych okolicach bardem.- Tu zrobił przerwę by puścić zalotne oczko do jednej z dziewcząt. Sprawa wygląda paskudnie i jeśli chcemy jeszcze zobaczyć chłopaka zdrowego na umyśle i ciele powinniśmy działać wspólnie. Trollu, moja kochana kupo mięśni, możesz na moment zrobić sobie przerwę i udostępnić mi drzwi? Jest coś czego chciałbym spróbować. Ale ostrzegam was dobrzy ludzie odsuńcie się kilkanaście kroków w tył, bo manewr jaki za chwilę mam zamiar wykonać z nieodpowiedniej odległości może wypalić oczy. Proszę o wyrozumiałość, na fajerwerki przyjdzie czas później. Odczekał chwilę tupiąc ze zniecierpliwieniem nogą i wlepiając gały w drzwi jak gdyby miał zamiar zmusić je do panicznej ucieczki samym wyrazem twarzy. Gdy uznał, że nic nie wskóra podszedł do nich i wymamrotał:
-Ciemne twarze u stóp tronu czaszek… Przestańcie się na mnie gapić! Bramo bez klucza napełniam misę śluzem, baw się dobrze na polanie pełnej karaluchów Nie mówię oczywiście, iż bramy nie potrafią bawić się dostatecznie dobrze bez udziału pola pełnego karaluchów ale dla pewnych drzwiczek kuchennych to spełnienie marzeń, DOCEŃ WIĘC MOJE INTENCJE! Miał nadzieję, że brzmiało to wystarczająco mrocznie lub niezrozumiale. Po tym pokazie "umiejętności" zwyczajnie zapukał. Przyłożył ucho i nasłuchiwał w milczeniu.
-Chuj tam. Najwyżej wejdę kominem.
Awatar użytkownika
Aredhel
Posty: 20
Rejestracja: 22 gru 2012, 20:47
GG: 7670338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39171#39171

07 sty 2013, 19:05

Aredhel podążała traktem w stronę miasta. Zmrok był jej przychylny. Nie czuła właściwie zmęczenia podróżą. W ciemności, zakapturzona postać nie przykuwała zbytniej uwagi. Dziewczyna dotarła do celu swojej podróży. Pokręciła się trochę po mieście rozglądając, poznając teren i tak dalej. Na koniec natknęła się na jakiegoś złodziejaszka. Cóż za urozmaicenie wieczoru… Chłopak okazał się tyle znać na trzymaniu noża, co zwykły wieśniak o czytaniu. W przypływie wyjątkowej dobroci, pozwoliła mu uciec. Niektórzy mieli swoje powody by próbować kraść. Cóż. Nie dałaby mu nic dobrowolnie, a i okraść się nie pozwoli. Nie miała zamiaru odwiedzać żadnej karczmy. Odszukała więc po prostu jakieś drzewo i dostała się na jakąś grubszą gałąź, gdzie pozwoliła sobie na drzemkę. Tak minęła jej reszta nocy. Rankiem, do jej uszu zaczęły docierać podekscytowane rozmowy. Ludzie mijający drzewo coraz częściej gorączkowo o czymś dywagowali. Nawet nie zwracając uwagi na zakapturzoną postać kilka metrów nad ich głowami. Ar westchnęła cicho i przeciągnęła się prostując kości i przywracając sobie siłę w mięśniach po nocy. Po czym zeszła z drzewa i dostrzegła sporawy tłumik w oddali. To stąd ten zgiełk, który ją zbudził? Zabili kogoś, czy może jakaś przejezdna trupa stacjonuje przed tym domem, bo wyraźnie zebrani ludzie skupiali na nim uwagę. Ciekawość… Ar poprawiła kaptur na głowie i ruszyła w stronę tłumu, wbrew własnym przyzwyczajeniom. Po to, by dowiedzieć się po chwili czegoś o domu, do którego nie da się wejść i nagrodzie. Uniosła brwi do góry i przemknęła sprytnie przez gapiów. Czemu by się nie rozerwać trochę, skoro już jest w Wolenvain… Kiedy trafiła przed dom jej wzrok w pierwszej kolejności padł na mężczyznę w sędziwym wieku. Spodziewała się, że to on jest tym magiem, o którym usłyszała gdzieś wśród tłumu. Po czym jej wzrok padł na dom i tym samym, na trolla. Tak trolla… To był, hm… W sumie pierwszy, którego widziała na własne oczy. Przyglądała się więc jego poczynaniom. Jej uwagę przykuł za chwilę jakiś bard. A jego słowa całkiem przypadły jej do gustu, pomijając fragment, gdy po prostu bez celu zapukał w drzwi. Chciała prawie że prychnąć ze śmiechu i rozczarowania. Wiodąc wzrokiem wzdłuż ściany budynku, zobaczyła także trzeciego osobnika, który sprawiał wrażenie, jakby się nad czymś zastanawiał, lub czekał. No nic. Ar podeszła do starca, który obserwował poczynania innych i delikatnie puknęła go dłonią w ramię.
Czy wiesz może co się stało i co blokuje wejście do tego domu? Łatwiej byłoby tam wejść, gdybyśmy to wiedzieli. Także spróbuję coś zaradzić.
Odezwała się spokojnym, trochę chłodnym tonem. Pogoda była nieco pochmurna, więc jej nastrój nie był aż tak zły, w porównaniu do tego, co by było przy słońcu. Obserwowała maga złotymi oczami, nie mając pewności, czy rozsądnie byłoby ściągać kaptur. Nie ufała zgromadzonym. Mogliby źle odebrać jej obecność. I nie chodziło jej jakoś specjalnie o nagrodę, a po prostu potrzebowała trochę treningu umiejętności i małej rozrywki…
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

08 sty 2013, 16:49

// Da'ran napisał na SB że rezygnuje więc jedziem.

MG

Stary mag po prostu złapał się za głowę. Jeden z ludzi czy tam elfów, którzy za nim przyszli odszedł na dzieńdobry kiedy zobaczył dom, może słyszał o przytułku, który swego czasu pochłonął śmiałków, którzy do niego weszli i, których oficjalnie nikt później nie widział. Pozostała czwórka śmiałków była daleka od ideału. Troll, który próbował bezskutecznie dostać się do środka przy pomocy walenia o drzwi i jakiś grajek, który opowiadał niestworzone formuły w stronę domu.. dłoń staruszka nie odrywała się od jego twarzy przez dłuższa chwilę. Nagle jednak cud! Znalazł się najpierw człowiek, a następnie jakaś zakapturzona kobieta, którzy podeszli do niego z faktycznymi, sensownymi pytaniami.
- Chodźcie tutaj a będę w stanie przedstawić wam sytuację! - Mag od razu się trochę rozchmurzył i zawołał w stronę domu, co miało być raczej skierowane w stronę Trolla i grajka, którzy wyrażali zainteresowanie sytuacją. Jeśli Ci będą mieli na tyle rozumu w głowach to przy odrobinie szczęście posłuchają i podejdą do niego po informacje.
- Po pierwsze, dziękuję za odzew. – Zaczął staruszek. Ciekawostką którą grupka mogła teraz, z bliska usłyszeć był fakt, że mimo powierzchowności, głos maga był donośny i dumny, jakby pod tym już wyraźnie sponiewieranym przez czas ciałem był ktoś zupełnie inny. – Widzicie, mój uczeń, Maran miał pewien potencjał magiczny, więc zdecydowałem się go szkolić. Kiedy jednak dziś po niego przybyłem dom wyglądał jak jak wygląda, nie dało się do niego wejść a rodzice chłopaka obudzili się na własnym progu w niewiadomy sposób. – Dodał po chwili i znów przerwał robiąc sobie przerwę na oddech. Wygłaszanie długich wykładów z pewnością nie było jego specjalnością.
- Maran musiał coś przywołać, jakiegoś ducha lub demona. Stąd ciężko stwierdzić, co to konkretnie jest, ale energia którą to coś otoczyło dom jest conajmniej dziwna, przypomina czystą energię magiczną, ale bariera z niej stworzona w takim kształcie nie powinna istnieć. Tak czy inaczej, musimy wejść do środka a z racji, że nie wiem, co możemy tam napotkać zdecydowałem się szukać pomocy. Może być tak, że wyłącznie będziecie za mną szli i nic się nie stanie, a może czeka nas tam jakaś niespodzianka. Osobiście uważam jednak, że nic nie powinno się stać podczas pobytu w środku. – Starzec znów przerwał, tym razem jednak nie z racji zapotrzebowania na powietrze a wyglądało to jakby się zastanawiał czy mówić dalej lub jakby nie chciał czegoś powiedzieć. – Jeśli coś się stanie to ja będę, za to odpowiedzialny dlatego oferuję nagrodę. Zdecydowani? Czas to dobro, które raz stracone nie może zostać odkupione. – Zakończył wyjaśnienia, które jego zdaniem były wystarczające dla grupy i skierował się w stronę samego domu, oczekując czy chętni zdecydują się pójść za nim.
W międzyczasie natomiast tłum nadal się powiększał, wszyscy chcieli zobaczyć jak śmiałkowie ruszają do przeklętego domu, ktoś nawet rzucił kamieniem w jedno z okien, bez jakiegokolwiek efektu. Rodzice chłopaka natomiast stali z boku, matka we łzach a ojciec z nadzieją w oczach spoglądający na maga i otaczająca go grupkę. Jeśli z magiem i jego złotem coś by się stało, oni z pewnością dużo by oddali za zwrócenie im i domu i syna.

// Ci którzy pójdą za magiem automatycznie uważam że się zgodzili i wejdą do środka kiedy ten zacznie swoje czarymary.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

08 sty 2013, 17:02

Demony! Duchy! Złoto! Przygoda!
Właśnie takie słowa teraz dominowały w umyśle młodego awanturnika. Starzec, mimo swojego sędziwego wieku okazał się wyjątkowo charyzmatyczną osobą. Zeler mimo swojej początkowej niechęci do starca, w momencie, gdy usłyszał wyjaśnienia prędko ustawił się za plecami staruszka. Oparł ręce na biodrach a na jego twarzy pojawił się łobuzerski uśmieszek. Czysta energia magiczna była czymś, co fascynowało Zelera, głownie z faktu, iż sam mógł ją kontrolować w bardzo ograniczonym stopniu.
Wszystko co wiązało się z niewyjaśnionymi, magicznymi wypadkami powodowało dreszcze podniecenia na skórze młodego awanturnika. Nie mogąc ustać w miejscu, przeskakiwał z nogi na nogę, nie mogąc się już doczekać otworzenia drzwi, skrywających jakąś niesamowitą przygodę. Dodatkowo, obiecana została mu zapłata, co jeszcze mocniej zwiększało dopływ adrenaliny do i tak już rozbudzonego, młodego ciała.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

08 sty 2013, 20:30

Demony, demony, demony… Pierdolenie. Popatrzył na staruszka który oferował złoto. Popatrzył na dziwnego człowieka którzy wrzeszczał na drzwi. Potaknął głową i uśmiechnął się. Misja wydawała się sensowna a zapłata godna wysiłku. Ale czy ten stary mag miał tyle pieniędzy aby opłacić ich usługi? Czy zamierzał ich oszukać i wykiwać?

– Przepraszam bardzo dobry człowieku… wielka misja, odbicie Twego ucznia, wszystko świetnie lecz mam jedno zasadnicze pytanie. Mianowicie czy jesteś w stanie nas opłacić? Chciałbym zobaczyć chodź część tego złota nim wejdę do środka i zaryzykuję życiem.

Podrapał się po głowie. To powinno zadziałać. Wyciągnął maczugę spod szaty i stanął koło reszty kompanii… Popatrzył na kobietę, ładna była, miło będzie z nią pracować. Popatrzył na mężczyznę… też był ładny ale nie interesował trolla w ten sposób… Zaraz mieli wejść do środka… Przygotował się.
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

08 sty 2013, 20:40

Takie buty. Leonard kilka razy miał z tyczność z szeroko pojętą magią, więc zawsze gdy działo się coś dziwnego nawet jak na czary oznaczało kłopoty. Słuchając mowy starca jedynie tępo potakiwał jak gdyby miało to wnieść cokolwiek do rozmowy po czym zwrócił się do ochotników.
- Miejmy nadzieję, że to jedynie Demon Wiecznej Biesiady a rodzice chłopaka zwyczajnie nie zostali zaproszeni. Na tego typu biesiady wypadałoby przynieść coś ze sobą. Ja tam mam lutnię i repertuar chamskich pieśni. To tyle na temat mojego pojęcia o demonologii. Chcę przez to powiedzieć, iż skoro mamy zamiar wejść do tego prawie na pewno nawiedzonego domu to powinniśmy się przygotować. Nie tylko na biesiadę. Lecz jeśli się uprzesz magu to wiedz, że stary wilk morski nigdy nie będzie przygotowany, dlatego zawsze jest gotowy. Nie ważne czy ma przy sobie świecący miecz czy nie.– I tak nie umie się nim posłużyć – Dodał w myślach.– Od dziś przestaję myśleć o sobie w trzeciej o sobie.

Niespodzianki, pułapki magia która dziwi nawet doświadczonego maga? Ja wolę trolla; Nowy nabytek w postaci tajemniczej kobiety nie był dla grajka czymś nowym bądź obcym. "Mhroczne, thajemnicze i phiękne"– sparodiował Ostatnio tylko takie szukały przygód, nie w sensie damsko-męskim. Jakoś mu to nie przeszkadzało, będzie na czym oko zawiesić.
- Witam cię pani. Jeśli nie zdążyłem ci się jeszcze przedstawić to wiedz, że zwą mnie Leonard, bard-akrobata.– Skłonił się. Wyglądało to na zabieg dość wymuszony i naciągany, lecz warto by zachować pozory uprzejmości.

-Troll też ma fajny kuper. Jakaś złośliwa myśl oderwała się od kruchego umysłu Leonarda rozpoczęła siać zniszczenie. Wsadził sobie pięść głęboko w usta by przez przypadek nie powiedzieć tego nagłos.

Gdy sytuacja została już opanowana przez alarmowy system przywracania kontroli i pacyfikacji wrednych odłamów jego osobowości grajek ochłonął. Chciał w jakiś sposób wzbudzić napięcie i dodać sobie sławy przed prostym ludem. Coś dzięki czemu on i ta ciekawa zbieranina pozwoli zaskarbić sobie ich sympatie, licząc na drobny podarunek.

-Życzcie nam szczęścia pobożny ludzie, albowiem od niego zależeć będzie powodzenie naszej misji. Ciężkie to będzie zadanie nawet jak dla nas, lecz nie obawiajcie się. Wrócimy z chłopcem albo moi towarzysze zginą próbując. Albowiem zło i chaos panujące w tym domu nie należą do zbyt towarzyskich o czym przekonali się jego właściciele postaramy nie poniszczyć zbyt wielu mebli i nie opróżnić spiżarni, jeśli taką posiadacie. Nie mniej jednak magia jest bardzo kapryśna i pod jej wpływem wartościowe przedmioty i żywność często dorabiają sobie żwawe i skoczne nogi i ostre zęby. Zachęćcie więc mnie i moich towarzyszy do tego odważnego czynu jakim jest przekroczenie progu tego niewątpliwie nawiedzonego domu. Proszę o oklaski dla odważnych wojowników!- Szczypta uwielbienia zawsze poprawiała mu nastrój. Nie lubił jednak o nie prosić. Przyda się trochę rozgłosu nie tylko sobie ale i tym ciekawie zapowiadającym się poszukiwaczom przygód.
Awatar użytkownika
Aredhel
Posty: 20
Rejestracja: 22 gru 2012, 20:47
GG: 7670338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39171#39171

08 sty 2013, 21:44

Aredhel wysłuchała uważnie wszystkiego, co mag miał do powiedzenia. Odniosła też wrażenie, że ucieszył się niezwykle na obecność jej i tego człowieka, co wcześniej stał pod ścianą. No nic. Nadal stała obok niego. Jak na zwykłego maga był dość pewny siebie, albo po prostu odniosła tylko takie wrażenie. Potem zerknęła na podchodzących panów. Nie uszło jej uwadze, że troll chwilę jej się przyglądał. Nie rzekła jednak na to nic. Po co strzępić sobie języka. O złoto pytał? No cóż, nie mogła mieć za złe nikomu, kto przez czystą pazerność postanowił komuś pomóc. To bardzo popularna cecha swoją drogą w tych czasach. Gdy mag skończył wypowiedź, Ar zastanawiała się chwilę czy może by coś rzec, kiedy to jej uwagę przykuł bard, przedstawiając się. Uniosła lekko brew do góry, przybijając go chłodnym kalkulującym spojrzeniem swoich złoto-czarnych oczu.
Aredhel.
Odparła trochę obojętnie, a trochę zbywając pana, prostą odpowiedzią na jego uprzejmość. Równie dobrze mogłaby go zignorować, ale skoro za chwilę miałaby z nim współpracować, to po co sobie robić wrogów. Bard zajął się tłumem, mag chciał już udać się z nimi do wnętrza domu. Tylko… Jak chciał tam wejść? Aredhelw końcu zsunęła kaptur z głowy i poprawiła chustę na szyi. Jasnoszare włosy obsypały jej się na plecy, a były zebrane w koński ogon. Zaraz rozległ się cichy szept na temat jej wyglądu, ale umiała go nie słuchać.
Jak planujemy się tam dostać…
Zapytała konkretnie i znów spojrzała na dom. Ciekawa była, czy jej magia zdołałaby ją wpuścić do środka. Ale znaleźć się tam samej, to by był może problem. Skoro chłopak przywołał jakiegoś demona, lub ducha. Ciekawa sprawa nie ma co…

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 16 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.