Purpurowy naszyjnik

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

Purpurowy naszyjnik

07 sty 2013, 15:17

Starzec jeszcze do niedawna zwany nauczycielem przez chłopaka, który był najprawdopodobniej odpowiedzialny za dziwne zdarzenia mające w miejsce w jeszcze do niedawna jednym z wielu domów w końcu wrócił pod dom swojego ucznia mając za sobą kilku śmiałków zwabionych obietnicą zapłaty w złocie. Dom nadal był na swoim miejscu na widok czego starzec odetchnął z ulgą jakby obawiał się, że ten może gdzieś zniknąć, co biorąc pod uwagę fakt, że jakaś niezidentyfikowana moc zabraniała do niego wejść nie było niemożliwe.
Dookoła, natomiast zebrało się niemałe zbiegowisko różnorakich osób, które, im było większe tym ściągało coraz to większą uwagę a jego powiększanie się przybrało postać reakcji łańcuchowej. Pierwsi zainteresowani zostali zwabieni działaniami ojca rodziny, który bezskutecznie próbował najpierw wyważyć drzwi, wejść przez oba okna, a nawet rozbić drewnianą ścianę, wszystko bezskutecznie. Tłum jak to tłum ma w zwyczaju w takich sytuacjach zaczął snuć własne teorie na temat sytuacji i trwało to, zaledwie kilka minut, zanim za wszystko byli odpowiedzialni szpiedzy Zachodu, demony albo smoki czy inne wiedźmy. Jakiś starzec pod kapturem nawet mamrotał, że bogowie zstąpili na ten budynek i upadł na kolana, z których z racji wieku nie umiał się podnieść.
- Cisza! Nie jest mi wiadome do końca jakie siły przywołał mój uczeń, lecz potrzeba mi śmiałków, którzy zgodziliby się z moją pomocą wejść do środka i się tego dowiedzieć! Jako, że ja jestem za wszelkie magiczne wybryki chłopaka odpowiedzialny, oferuję nagrodę w złocie dla ochotników! – Stary mag przerwał gderanie tłumu magicznie wzmocnionym głosem mając nadzieję jeszcze jakichś śmiałków odnaleźć. Kiedy, natomiast już wszyscy zdecydowani podjąć się wyzwania się zbiorą razem, zabierze on głos ponownie.
- Radzę się wam dogadać, kto co potrafi, gdyż nie wiem, co może was czekać w środku, podążę oczywiście za wami aby służyć magią i pomocą. Co najistotniejsze znam też chłopaka, a jeśli mam rację i to on przywołał coś czego nie jest w stanie opanować to powinienem móc mu przemówić do rozsądku.

// Czy przyszliście z magiem czy doszliście z tłumu to wasza decyzja, grunt że jesteście. Radze posłuchać staruszka bo słusznie prawi.
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

11 sty 2013, 13:52

Słowa trolla nieco go przeraziły. Nie dlatego, że był wielkim umięśnionym typem, który rozwala ściany bez szczególnego wysiłku, lecz dlatego, że z jakiegoś powodu obawiał się młodzieniaszka i Aredhel. Czy to oznacza, że grajek też powinien się ich obawiać? Zaproponował mu sojusz, w razie jakichkolwiek nieporozumień ze strony towarzyszy.

-Czemu nie, zawsze lepiej trzymać się razem. Przypuszczasz, że nasi kompani mogą w pewnym momencie odwrócić się od nas? To mało prawdopodobne zważywszy na okoliczności ale nigdy nic nie wiadomo po elfach. Mimo wszystko uważam, iż najlepiej będzie współpracować tak długo jak to tylko możliwe. Jednak gdy zaczną cokolwiek razem kombinować, możesz liczyć na moje nikłe, aczkolwiek pełne wsparcie. Wołają na mnie Leonard. – Nie pamiętał czy przestawiał się olbrzymowi ale warto było wymienić między sobą uprzejmości.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

11 sty 2013, 15:23

MG

Współpraca, coś sprawiającego, że dwójka ludzi działających razem stawała się warta trzech działających osobno, tego było właśnie trzeba grupie zamkniętej w tej sytuacji. Na całe szczęście dla grupy elfka posiadała własne krzesiwo z hubką i postanowiła poświęcić część swojego dziennika na rzecz sprawy a w dodatku Zeler okazał się zdolny do podtrzymywania ciepła przy pomocy magii. Dwójka, która przystąpiła do działania jako pierwsza poradziła sobie całkiem dobrze, pierwsza próba Aredhel z pomocą magii jej towarzysza wywołała zapalenie się kartki, która trafiła do paleniska a na którą następnie trafiło kilka mniejszych palików drewna.
Troll, natomiast, który wolał spędzać cenne minuty na bezcelowym myśleniu zamiast działaniu zdecydował, że zerwie z siebie szaty i poda je dwójce pracującej nad ogniem jako podpałkę, tyle że… kiedy zerwał z siebie materiał ogień już ponownie rozbłysnął i nie było to potrzebne. Tak też Azur został z kawałkiem rozdartej szmaty w łapie którą od niechcenia wrzucił do ognia, gdyż nie była ona już w stanie używalności. Następnie zielony wpadł na kolejny genialny pomysł zakładający próbę zdemolowania chaty aby zdobić drzewo, które mieli na miejscu mimo tego, że próby zniszczenia ścian na zewnątrz spaliły na panewce. Widocznie troll miał problemy z ostrzeganiem rzeczy oczywistych i, kiedy jego maczuga zderzyła się ze ścianą odbiła się od desek jak od trampoliny i mało brakowało a trafiłaby w jego twarz.
Kiedy Troll i Grajek skończyli marnować czas na różne wygłupy i wymianę szeptów, ogień zapłonął dość mocno, by rzucić światło na sporą część wnętrza czemu towarzyszył przenikliwy metaliczny pisk dziesiątek pajączków, które czmychały od światła do przeciwległego pokoju i na górę. Po wspomnianym pisku zapadła chwila całkowitej ciszy przerywanej tylko odgłosem paleniska, nawet tajemniczy płacz ucichł. Cisza nie trwała jednak długo, przerwał ją krzyk pochodzący z drugiego pomieszczenia, krzyk przerażenia, którego właścicielka wydawała się być młodą kobietą, przynajmniej na tyle na, ile można było powiedzieć po pojedynczym usłyszeniu jej głosu.
Awatar użytkownika
Aredhel
Posty: 20
Rejestracja: 22 gru 2012, 20:47
GG: 7670338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39171#39171

12 sty 2013, 12:31

Ar zerknęła na człowieka, który jednak postanowił jej pomóc i kiwnęła głową. Dobrze się złożyło, że jednak ktoś postanowił wraz z nią zadziałać. Samej poszłoby o wiele dłużej. Tak więc wraz z pomocą młodego człowieka rozniecili ogień. Aredhel zignorowała panikującego barda. Najmniej potrzeba im teraz było strachu. Zaczęła się tylko zastanawiać, po co on się w ogóle wziął za wchodzenie do tego domu. Można się było spodziewać takich niespodzianek. Czyżby był tylko mocny w gębie? Troll zapragnął pomóc, ale spóźnił się trochę i w sumie zerwał szaty na próżno. Ar wyprostowała się i przyjrzała rozpalającemu płomieniowi, zanim jednak zdążyła powstrzymać trolla, ten wrzucił materiał w ogień. Głupota, można było z niego przecież wykonać jakieś prowizoryczne pochodnie. Zerkając na pozostałych, zaczęła się zastanawiać, czy to jakiś żart, obłęd padł im na mózg, czy po prostu głupota. Ale nie ważne… Ważne było to co dosłyszała, ku nieszczęściu barda i trolla, chwilę później. Elfka zmrużyła oczy i spojrzała na obu panów, sugerując, że dobrze zrozumiała o czym tam ćwierkają pod nosem. Jedynie rozsądek powstrzymał ją od wyrażenia swojego zdania na temat ich słów. Nie potrzeba im tu było teraz kłótni. Rozluźniła ściśnięte ze złości szczęki i odwróciła się do młodego człowieka, który wcześniej jej pomógł przy ogniu.
Jak cię zwą? Jestem Aredhel, pewnie słyszałeś wcześniej. Powiedz mi, jak długo jesteś w stanie utrzymywać temperaturę ognia, czy potrafisz zrobić z nim coś jeszcze? Przydałyby nam się pochodnie, albo choć jedna. Leżą tu wystarczająco grube i długie kawałki drewna. Niestety nie ma ich czym na końcu owinąć, chyba, że ktoś znowu chce poświęcić część ubrania…
Jej wypowiedź przerwał kobiecy, jakby się miało zdawać, krzyk, pochodzący z drugiego pomieszczenia. Ar złapała jeden z dłuższych kawałków drewna i przyłożyła jeden z końców nad ogień. Gdy się zapalił, uniosła drewno, płomieniem w górę, tak, by nadal się palił, ale nie na tyle szybko by ją poparzyć.
Ktoś powinien zostać tu przy ogniu. Myślę, że to pomieszczenie jest puki co w miarę bezpieczne. I powinniśmy w końcu sprawdzić, co wydaje ten rozdzierający krzyk.
Rzuciła na tyle głośno, by wszyscy ją dosłyszeli, o ile krzyk nadal rozdzierał wcześniejszą ciszę. Podeszła w stronę wyjścia z pomieszczenia i wyjrzała mrużąc oczy i trzymając palące się drewno tak, by kontrolować je kątem oka ile jeszcze ma czasu, zanim się nie sparzy. Zerknęła znacząco na pozostałych, co by się szybko zdecydowali, kto chce iść, a kto chce zostać i popilnować ognia, bo więcej takich palących się kawałków drewna może im być nagle potrzebne, w końcu nie wiadomo co jest tak naprawdę w tym drugim pokoju…
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

12 sty 2013, 13:45

Grajek znowu skulił się w sobie na dźwięk topiącego łokcie krzyku. Odbyło się teraz bez zbędnej paniki na kurczeniu się kończąc. Pora coś ze sobą zrobić. Jeśli chodzi o ratowaniu własnego życia, to można powiedzieć, że jest zawodowcem. Miał równe sto procent skuteczności i nie miał zamiaru tego zmieniać. Lecz mimo to coś ciągnęło go na górę, do źródła krzyku. Uśpiony od lat heroizm przegryzł kraty bezpiecznego tchórzostwa i wprowadzał w ciele gruntowne zmiany. A zaczął od wstania z podłogi. Jego drugim krokiem było dobycie lutni w sposób sugerujący, iż ma zamiar za chwilę roztrzaskać nią komuś głowę. Zmarszczył czoło w grymasie oznaczającym pogodzenie się z nadchodzącym mordem. Związał ciasno karwasz usztywniając nadgarstek i skierował się za elfką. Nie miał zamiaru tu zostać i pilnować względnie bezpiecznego ogniska. Demony, krzyki i niewidzialne biurka przestały mieć znaczenie. Wszystko przestało mieć znaczenie. Cała jego egzystencja opierająca się na nie myśleniu o swojej żałosności wylewała się przez uszy i nos otaczając jego ciało nienaturalną zbroją pustych ideałów i krótkotrwałej odwagi. Należało ją jak najszybciej wykorzystać.
- Idę z tobą, albo raczej ty idziesz ze mną. Czas, topi nas w płytkiej kałuży świadomości. Pośpieszmy się jeśli kiedykolwiek mamy zamiar ujrzeć kiełkujące ziarna niewinności. – Mówiąc to minął Aredhel niezbyt delikatne taranując sobie przejście przez drzwi. W jego oczach paliły się iskierki obłędu, lecz nie było to nowe zjawisko. Uszy stawały się głuche a oczy ślepe. W swoim prywatnym świecie powtarzał jak mantrę słowa z pozoru dodające otuchy , które na równie wprowadzały w melancholię.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

12 sty 2013, 14:47

Uśmiechnął się, jego plan zadziałał. Elfka usłyszała. Teraz będzie już coraz łatwiej. Determinacja to jedna z cech które świadczą o kunszcie prawdziwego łowcy. Elfka miała w sobie ten ogień. Aktualnie próbowała także zawładnąć nad całą sytuacją. To dobrze. Wtem rozległ się krzyk. Spodziewał się go. Tamten łowca będzie próbował ich zastraszyć, nie ujawnia się na razie a więc próbuje ich zwabić lub wypędzić. Skoro uciec nie mogą pozostaje tylko pierwsza opcja. Westchnął melancholicznie, ten dzień zapowiadał się bardzo źle. Stracił swoją szatę, swój mieszek a na dodatek teraz jakiś dom chce go upolować. No cóż, musi działać razem z tymi ludźmi póki jeszcze może. Skupić się na pracy w drużynie czy jak to tam zwą. Poczłapał więc do wyjścia, rozejrzał się, powąchał powietrze… Następnie klepnął piękną elfkę po zgrabnym tyłeczku i podszedł do drzwi po drugiej stronie.

Słuchajcie. Ja ładuję w drzwi, wywalam je, Aedhel wchodzi do środka, świeci. Następnie Leonard pakuje się tam i zaczyna odprawiać te swoje ciekawe rytuały. Na końcu wchodzę ja, i gdyby okazało się, że trzeba z czymś walczyć ładuję w to maczugą. Plan prosty i zrozumiały. Za to tamten przy ogniu zostanie na razie przy ogniu!

Nie czekając na odpowiedź przyładował z kopa w drzwi. Jeśli nie pójdą za pierwszym razem postara się kopać do oporu. A potem użyje klamki. Ewentualnie.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

12 sty 2013, 15:08

Elfka zapytała go o imię oraz jego umiejętności. Normalnie wolałby ich nie wyjawiać, ale teraz znajdowali się w dosyć nieciekawej sytuacji, a wiedział, że podczas pracy w grupie potrzebne jest zaufanie.
- Możesz zwracać się do mnie Zeler. Co do moich umiejętności… Nie jestem magiem. Nie będę w stanie zrobić nic więcej niż utrzymanie stałej temperatury lub nieznaczne jej zwiększenie, który będzie wymagało ode mnie czasu i skupienia.
Lekko westchnął. Nie spodziewał się, że zechce tak szybko poprawić swoje umiejętności magiczne.
Po chwili usłyszał krzyk. Był to krzyk młodej dziewczyny. Szybko podniósł się z ponad ogniska i wyciągnął miecz, który miał zawieszony na plecach. Na jego twarzy pojawił się gorzki grymas. Rycerz ratujący królewnę w opałach. Nie lubił odgrywać takiej roli. Nie wtedy, gdy królewna była najprawdopodobniej zwykła mieszczanką bez jakiegoś dużego majątku.
Troll chciał wydawać mu rozkazy. Cicho zaśmiał się pod nosem. Zelerowi nikt nie wydaje rozkazów. Zupełnie zignorował słowa wypowiedziane przez zielonego i wyszedł z pokoju, w którym było ognisko. Ustawił się po lewej od drzwi, zza których dobiegał krzyk, trzymając nisko swoją Ersul.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

12 sty 2013, 15:27

MG

Troll co prawda miał dobry pomysł z byciem tym, który pierwszy wejdzie do drugiego pomieszczenia, ale grajek w swoim stanie wątpliwej kondycji psychicznej kompletnie go zignorował i wyminął stojącą przy drzwiach elfkę aby następnie z lutnią trzymaną niczym mieczem wkroczyć do drugiego pomieszczenia. Reszta dziwiąc się jego zachowaniu i obawiając się czy Leonard swoim zachowaniem czegoś nie nabroi ruszyła za, nim do drugiego, kompletnie wolnego od wszelkich mebli czy ozdób pomieszczenia. Kiedy elfka z pochodnią rzuciła światło na pomieszczenie, oczom czwórki ukazał sie przerażający widok, w najciemniejszym kącie pomieszczenia siedziała faktycznie młoda elfia dziewczyna, która wyglądała dość młodo, gdyby nie szpiczaste uszy możnaby było jej dać najwyżej siedemnaście lat. Dziewczyna siedziała w bezruchu i kompletnej ciszy, jedynie jej szeroko otwarte oczy pozwoliły przypuścić, że żyje, oczy, które wyrażały przerażenie. Przerażenie to było spowodowane dziesiątkami wcześniej napotkanych pajączków spacerujących sobie po jej ciele w najlepsze. Kolejną ciekawostką był fakt, że pajączki przyczepione do ciała młodej elfki z niewiadomego powodu nie uciekały od światła tak jak inne, wręcz przeciwnie, zaczęły jakby się energicznej poruszać. I właśnie we wzroście aktywności pajączków pojawił się kolejny problem z jakim musieli się zmierzyć śmiałkowie, po chwili od ich wejścia, włosy dziewczyny zaczynały tracić barwę, jej skóra wysychać a oddech zwalniać. Wyglądało to jakby zaczęła się błyskawicznie starzeć.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

12 sty 2013, 15:43

Dziewczyna poczęła się starzeć gdy weszli tu z ogniem. To mogło oznaczać tylko jedno. Światło w jakiś sposób wpływało na pajączki na jej skórze. Musiał działać szybko i użyć wszystkich sił aby ją uratować i dowiedzieć się więcej.

Odsuń się!

Nie mówiąc wiele więcej rzucił się na Aredhel. Szybkim ruchem wyciągnął jej z ręki pochodnię a następnie wyciągnął ją na korytarz. Przez chwilę zastanawiał się czy to bezpieczna odległość po czym oddał jej kawałek drewna który płonął w jego dłoni. Następnie skierował się do pomieszczenia z młodą dziewczyną. Ukląkł i począł zrywać z niej pajączki. Nie dbał o to czy pokaleczą go czy też coś mu zrobią. Gdyby próbowały go obłazić zaciągnie dziewczynę bliżej drzwi a następnie zrzuci je z siebie do końca, tak samo jak z niej. Musiał działać szybko i pod maksymalną presją. Musiał użyć całej swojej trollowej siły której miał tak duże pokłady w swoim ciele. Nie mógł zastanawiać się nad tym czy czyni słusznie, musiał ją uratować za wszelką cenę. Od tego prawdopodobnie zależało także jego życie. Jako dobry łowca oprze się każdemu innemu łowcy. A przynajmniej taką miał nadzieję rzucając się na elfkę i zrywając z niej paskudne małe stworzenia których było tu tak wiele.
Awatar użytkownika
Aredhel
Posty: 20
Rejestracja: 22 gru 2012, 20:47
GG: 7670338
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39171#39171

12 sty 2013, 18:14

Nie spodziewała się, że wszyscy zechcą ruszyć do drugiego pomieszczenia. Czyżby ciekawość ich pchnęła? Bard poszedł pierwszy. Ten człowiek zastanawiał ją najbardziej. Co też roiło się w jego głowie… Na pewno poradziłby sobie tą lutnią, zdecydowanie. Wcześniej zebrane informacje od Zelera przyjęła potwierdzając kiwnięciem głowy. Cóż, warto wiedzieć, tylko trochę szkoda. Jej zaklęcia mogłyby się tu przydać właściwie tylko jej. Tak więc po planie trolla, którego nie omieszkał przedstawić, a zaraz potem udali się do drugiego pomieszczenia. Ar, klepnięta po chamsku wzdrygnęła się tylko i zacisnęła dłonie w pięści. Zabije go, jak wyjdą… W drugim pomieszczeniu, Ar od razu właściwie dostrzegła elfkę, a co za tym szło, łażące po niej pająkowate stworzenia. Dalej, istotki nie uciekły kiedy w pomieszczeniu pojawiło się światło, a nawet zaczęły być bardziej aktywne. Aredhel zmarszczyła brwi i już sama z siebie chciała się wycofać kiedy to została pochwycona przez trolla i wyprowadzona z pomieszczenia.
Dobrze, dobrze! Rozumiem. Wracaj tam, a ja tu postoję.
Powiedziała zirytowanym tonem, bo nie była kukiełką do wynoszenia, a miała też swój zmysł wzroku, by widzieć, że na te konkretne stworzonka światło nie działa. Oparła się plecami o ścianę i czekała, rozglądając się po korytarzu i zerkając na schody. Zaczęła się też zastanawiać, czemu te pająkowate stworzonka nie uciekły, w końcu nie różniły się od swoich pobratymców. A może to miało związek z energią życiową tej elfki? Może światło je osłabia z energii, dlatego zaczęły czerpać ją z dziewczyny? Zwykłe gdybania. Nasłuchiwała więc co też działo się w pomieszczeniu obok i nadal obserwowała z uwagą otoczenie…
Awatar użytkownika
Leonard
Posty: 189
Rejestracja: 24 wrz 2012, 16:18
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2214

12 sty 2013, 23:13

-Niesamowicie jestem rada z twojego przybycia Leonardzie – rzekła królowa odstawiając porcelanową filiżankę na grzbiet nagiego kamerdynera. – To zaszczyt móc gościć tu taką osobistość.
-Nie interesują mnie twoje zaszczyty Elżbieto, ani to dlaczego jak wszyscy normalni ludzie nie pozbyłaś się tego prymitywnego stroju. Doprawdy ludzka skóra już do dawien dawna straciła na funkcjonalności. Teraz prawdziwi artyści jak JA ubierają się w rzemienie. – Nie trzeba było długo czekać na okrzyk zachwytu gdy królowa dopiero teraz spostrzegła bardzo przewiewną opaskę z cieniutkich jak papier sznureczków. Przy każdym najdrobniejszym ruchu odsłaniając najbardziej strategiczne miejsca. –ouch mogę dotknąć?– Zapytała sprośnie królowa i już wyciągała swoją porośniętą brzozową korą dłoń.
-Gdzie z łapskami! Wiesz doskonale, że nie po to tu przybyłem. Na stole masz wszystkie potrzebne dokumenty przejrzyj je i sypnij jakąś pożyteczną radą. A poza tym to umyj ręce. -Szarpał się przez chwilę z ośmioma ramionami Elżbiety wymierzając im sprawiedliwość młotem kowalskim wielości kowadła.
-Umh, jaki stolik?– Zdziwiła się królowa – Zapomniałeś, iż znajdujemy się w królewskich ogrodach w samym środku nocy polarnej?
-No tak racja zapomniałem. – Odparł wyciągając kolczastego kasztana który utknął w kostce. –To ja skoczę po wszystko czego potrzeba i zaraz wracam. Ruszył w stronę olbrzymich drzwi odlanych ze srebra. Coś go jednak zatrzymało. No tak, ruchome piaski. Wszędzie gdzie nie spojrzeć ruchome piaski.
-Już do mnie nie wrócisz. –Odezwał się za jego plecami głos tak przygnębiający, że Leonard otarł łzy chusteczką, bezczelnie leżącą na skórzastej dłoni szympansa.

Znowu znajdował się w ciemnym domu. Troll odczepiał pająki które przyczepiły się do nieznanej mu jeszcze niewiasty. Coś było nie w porządku. Kobieta starzała się w oczach podczas gdy pająki rosły. Wniosek nasuwał się sam. One się nią żywią i gdy tylko skończą od razu przerzucą się na nich. Całe szczęście wydawał się najstarszy z grupy. Nie licząc trolla, ciężko określić ile ma lat, lecz przejawiał młodzieńczy zapał i fascynację do kobiecych tyłków. Trudno mu się dziwić. Lecz elfka wyglądała na osobę, która odbierała klepanie jako zaproszenie nie do flirtu, lecz do masowego mordu na wszystkich przedstawicielach męskiej rasy. Grajek wzdrygnął się i schował ręce za siebie zaciskając z całej siły.
-Kochani nie wiem czy to jest dobry pomysł. Gdy te świetliki skończą dobierać się do tej kobiety dobiorą się do nas. Myślę, że gdy zaczniemy im przeszkadzać zdenerwują się i zmienią kolejność wysysania. To co powiem jest okrutne, ale powinniśmy zostawić kobietę i ruszyć na spotkanie prawdziwemu demonowi najszybciej jak to możliwe. Gdy już rozsmarujemy go po podłodze te nienaturalne robactwo powinno zniknąć odcięte od swojej matki. Proszę cię trollu zostaw ją. Chodźmy rozejrzeć się za czymś co wygląda jak Wielkie Złe Coś Które Należy Zabić W Epickiej Walce
Mówiąc to ruszył mając nadzieję, iż ktokolwiek za nim pójdzie.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 3 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 3 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1046
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Senti
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.