Autonomia pod groźbą wojny

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

Autonomia pod groźbą wojny

08 lut 2013, 20:42

MG:

Karczma "Pod Pechowym Linoskoczkiem" zawsze cieszyła się szczególną sympatią mieszkańców Wolenvain, ale nie tylko ich. Nawet Ci przyjezdni lubili spędzić tu noc. Albo dwie. Ewentualnie dziesięć. Zanosiło się jednak, że Włodzimierz z Derin, zwany Klejnotem będzie przebywał tu znacznie dłużej. Ktoś mógłby pomyśleć, że karczmarzowi się to nie spodoba – przylazł szlachetka, zajmuje pokój i myśli, że jest bogiem. Gówno prawda. Jeżeli gość tylko dobrze płaci, może siedzieć tu ile zechce. Może się nawet zesrać na środku karczmy – zapłaci suwerenami, to dziewki służebne to nawet posprzątają, nieistotne jest to, że zaraz później się porzygają. Fakt faktem, że akurat tego szlachcica nie można było zaliczyć do pospolitych chamów, ot co, aczkolwiek w całym jego dobrym wychowaniu znajdowało się coś irytującego. Coś, co przyprawiało sługi o szewską pasję. Jak do tej pory nikt nie doszedł do tego, cóż to było.
Przejdźmy jednak do meritum. Klejnot "huśtał się" na krześle w karczmie, ubrany dość biednie jak na niego, jednak nadal wiało od niego arystokracją, każdy głupi by się domyślił, że nie jest to pierwszy lepszy jegomość. Bezpieczniej dla niego było przebywać incognito, był przecież umówiony z ludźmi, którzy ponoć mieliby zapewnić mu władzę w Wolenvain. Mężczyzna wyglądał przez okno, licząc na to, że dojrzy pełznące do budynku sylwetki. I nie omylił się – pierwszy z nich już się pojawił, warcząc pod nosem, że gorąco. "Czego się spodziewał po schyłku lata?" Włodzimierz postawił krzesło tak, jak powinno stać i lustrował wzrokiem nowoprzybyłego, który zaczął rozglądać się po wnętrzu. Dostrzegł w końcu czekającego nań arystokratę z charakterystycznym pawim piórkiem w nakryciu głowy.
Byliśmy umówieni – rzekł spokojnie, lekko dysząc i drapiąc się po spiczastym uchu.
Darrian, tak?
Zgadza się.
Klejnot był wprost zachwycony aparycją mężczyzny. Nie to, żeby był homoseksualistą, ale właśnie kogoś takiego szukał do, jak uważali jego doradcy, samobójczej misji odnalezienia zaginionego dokumentu. Uśmiechnął się pod nosem, gładząc pawie piórko. Milczał przy tym, oczekując drugiego najemnika, co nieco mogło zirytować pół-elfa. Nie trwało to długo, chwilę potem do linoskoczka przyszedł drugi, ciemnowłosy człek, z głupkowatym wyrazem twarzy. Na jego widok Włodzimierz uniósł brew. Miał ochotę skomentować jego wygląd, ale stwierdził, że dobre maniery mu na to nie pozwalają. Wezwał istotę dłonią do siebie.
Nie musisz się przedstawiać, jesteś Ssenem i podobno szukasz u mnie pracy, a mnie zależy na czasie, zatem obaj słuchajcie, bo nie będę powtarzał – powiedział stanowczo, patrząc głównie na Darriana.
Waszym zadaniem jest odnalezienie pewnego dokumentu. Wygląda tak, jak każdy inny. Zwyczajny pergamin, zapieczętowany symbolem jednego z poprzednich władców Wolenvain, sam już nie wiem, jak on się nazywał. Co ciekawe, jest ponoć zaczarowany, jakby zamknięty magicznie. Ja się na tym nie znam, dlatego potrzebni jesteście mi wy - umilkł na chwilę, tylko po to, aby odpiąć od pasa sakiewkę, zawierającą szylingi o wartości w sumie 3 suwerenów. Rzucił ją na stół.
To tylko zaliczka. Pełna stawka to osiemdziesiąt suwerenów do podziału na dwóch plus domy dla obojga w Wolenvain albo Derin, ewentualnie jakieś kosztowności. Stoi? – Czekał na odpowiedź mężczyzn w skupieniu. Przypomniał sobie, że na pewno to samo teraz robią jego przeciwnicy polityczni. Właśnie dlatego szczególnie zależało mu na czasie. Jeżeli najemnicy od razu zaakceptują jego ofertę, będzie musiał przekazać im resztę informacji, które udało mu się zdobyć przez przeróżnych informatorów.

***


Domniemany książę Lokent nawet nie zamierzał się pofatygować do swego dzielnego awanturnika. Wszystkim zajmował się Ryszard. Miejsce jeszcze mniej oficjalne, niż Linoskoczek, bo pewien zacieniony zakątek w Jaśminowym Parku. Może dlatego, że mag po prostu nie lubił ludzi. Niektórzy nazywali to socjofobią, on jednak sądził, że nie boi się tłumów, on ich po prostu nie lubi. Najchętniej pozbyłby się 90% z nich, a z reszty uczynił swoich niewolników. Tak, ta wizja bardzo spodobała się Srebrnemu. Cielska ponabijane na pal tuż przed Pałacem Sprawiedliwości i wielbiące go półnagie, złotowłose niewiasty, które…
Przybyłem – usłyszał czarodziej, klnąc na nowoprzybyłego mężczyznę. "Taka piękna wizja, a ten chłystek mi ją zniszczył. No ja chędożę."
Yy… Tak, tak. Jasne. Zapewne to Ty jesteś Kalen. Musimy załatwić to szybko, przeciwnicy mego pana już czyhają na tron Wolenvain, a prawda jest taka, że tylko książę jest go godzien… No. Tak czy siak, Twoim zadaniem będzie zdobycie pewnego magicznie zapieczętowanego dokumentu. Wizualnie to zwyczajny pergamin, jak mapa. Ma na sobie pieczęć królowej Nikol. Tak, tej która abdykowała parę lat temu i zapoczątkowała kata… – chrząknął i umilkł na chwilę. Jak zwykle się zagalopował z wyrażaniem swej opinii na obojętnie jaki temat.
Płacić Ci nie będę, bo wiem, żeś człek, któremu na sławie jeno zależy. Moi informatorzy co nieco o Tobie już wspominali… Tak, tak. Jak Ci się uda, to znajdziesz się na piedestale. Będziesz się pławił w chwale i ewentualnie rozpuście, jak Ci uderzy do głowy cała ta sytuacja. Ale najpierw musisz wykonać zadanie. Jeżeli umowa się nie zmieniła, to dam Ci parę drobnych na uzupełnienie zapasów. Musisz jednak potwierdzić symbolicznym uściskiem dłoni, że się zgadzasz – mówił tak, jakby dukał regułkę, nauczoną na pamięć. Tak naprawdę lekceważył Kalena i mężczyzna mógł to łatwo wyczuć, aczkolwiek, jeśli nie jest głupi, za taką błahostkę nie odrzuci zlecenia życia. Wystarczyło, że się zgodzi.


#Witajcie na pozafabularce Vitałki. Prepare your anuses.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

09 lut 2013, 13:43

Mogę wiedzieć dlaczego postanowiłeś brać w tym udział? – Rozbrzmiał głos w głowie Darriana należący oczywiście do Rinej, Wiedźmy którą najpierw zabił, potem próbował zabić ponownie co skończyło się na tym, że musiał ratować i ją i siebie. Ich relacja biorąc pod uwagę szczególne warunki do normalnych nie należy. Po jakimś czasie w końcu po fochach Wiedźmy, nadmiernej brutalności jej nosiciela i kilku innych … epizodach pomiędzy nimi, doszło w końcu do unormowania się tej relacji jako dziwnego tworu będącego czymś więcej niż przyjaźń, ale jednocześnie czymś słabszym niż miłość. Ten dziwny, acz stabilny stan trwa już dobry rok, rok spędzony na powrocie Pół-elfa do rutynowej pracy najemnika, który jednak starał się pozostawać w cieniu aż do czasu, kiedy w Autonomii zapanował chaos, chaos, który można bardzo łatwo wykorzystać.
– Przegapiłabyś szansę nawet, gdyby wyrosła Ci przed oczami. W Wolenvain panuje polityczny chaos a ten koleś jest istotnym szlachcicem, jeśli szuka najemników akurat teraz to niemal na pewno chodzi o grę o władzę którą zamierzam wygrać. – Odparł jej w myślach wchodząc do karczmy i dość szybko zwracając uwagę na typa z przesadnie dużym piórem przy kapeluszu, do którego bezzwłocznie podszedł.
- Byliśmy umówieni .
– Darrian, tak?
- Zgadza się.
Mag usiadł przy stole zajmowanym przez szlachetkę i wraz z, nim w ciszy oczekiwał drugiego najemnika, który też miał się niedługo pojawić a fakt, że kazał na siebie czekać dobrze o, nim nie wróżył. Na szczęście przynajmniej wbrew pozorom nie siedział on kompletnie bezczynnie, o nie, Darrian zawsze miał kogoś do rozmowy czy mu się to podobało czy nie.
– Ten szlachcic coś się nam zbyt skrupulatnie przygląda, chyba mu się spodobałeś. – Odezwała się Rinej do swojego zdania dołączając denerwujący chichot od, którego gorszy był fakt, że miała trochę racji. Na całe szczęście nie było czasu tego roztrząsać, gdyż pojawił się ich potencjalny współpracownik, którego nie dało się raczej przegapić z racji faktu, że połowa jego twarzy była pokryta smoczą łuską, jakby brakowało kolejnego dziwadła do kolekcji znajomych Pół-elfa. Wygląd nowoprzybyłego pozostał na całe szczęście bez jakichkolwiek komentarzy, nie byłoby dobrze zacząć współpracy od kłótni. Mimo oczywistych różnic między szlachcicem a parą najemników, z których każdy był na swój sposób dziwadłem, wszyscy siedzieli przy stole a pracodawca postanowił w końcu powiedzieć o co chodzi … co okazało się kiepskim pomysłem biorąc pod uwagę co powiedział, lub raczej jak mało powiedział.

- Hm. Tak, wszystko brzmi dość łatwo, znaleźć jakiś świstek i go zwrócić… – Zaczął Mag Umysłu sięgając po sakiewkę rzuconą na stół aby ją otworzyć i zerknąć do środka, po czym wysypał mniejwięcej połowę jej zawartości przed drugim najemnikiem. - .. jest tylko fakt, że przeszukiwanie całego świata trochę nam zajmie, nie obrazilibyśmy się o jakiś punkt zaczepienia i ewentualne informacje o kłopotach, które możemy napotkać. Konkurencji na przykład. - Dokończył po uporaniu się z zaliczką. Szlachcic czegoś, im nie mówił, ba, Darrian był niemal pewny, że nie zamierzał, im powiedzieć o wielu szczegółach.


- Może sobie pan zdaje sprawę, że posiadam dość specyficzne zdolności magiczne, które pozwolą mi siłą wyciągnąć wszystkie fakty z waszej szlachetnie urodzonej głowy, więc proszę oszczędzić nam obu kłopotu i powiedzieć wszystko, co może się nam przydać. – Pół-elf definitywnie nie żartował, jego głos był stanowczy, słowa pewne a spojrzenie skierowane na zleceniodawcę wydawało się przeszywać na wylot. Znał swoją wartość, a demonstracja siły przed osobą odpowiedzialną za jego następną zapłatę nie powinna przeszkodzić, chyba że szlachetka zesra się w gacie i ucieknie.

Ssen
Posty: 50
Rejestracja: 24 gru 2012, 11:11
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39203#39203

15 lut 2013, 16:46

Ssen przybył do karczmy, gdzie był umówiony z swym przyszłym "pracodawcą". Tym razem nie chodziło o złoto, których co prawda nigdy za wiele. Jeszcze niedawno miał rodzinę, braci broni, która przecięła nie jedno gardło bogatych kupców, czy też szlachciców.
Tak, łuskonośny dokładnie sprawdził, czy ci "błękitnokrwiści" bardzo się od zwykłego chłopstwa.

Jednak te czasy się już minęły, pochowane pod żyzną leśną glebą razem z ciałami "braci" zabitych elfim orężem.
Teraz zaś te szpiczastouche stworzenia razem z najadami chcą panować w autonomii.
Gdzie jest ten dokument, lub jak go znaleźć- Proste pytanie Ssena mogło o tyle zdziwić, że on do tej pory milczał i jedyną oznaką, że jest zainteresowany rozmową, było odebranie sakiewki z mniej więcej połową pieniędzy.
Krótkie, bo krótkie, ale nie miałem nawet pełnej godziny na napisanie tego czegoś.
Awatar użytkownika
Kalen
Posty: 32
Rejestracja: 17 sty 2013, 15:01
GG: 44935374
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2483

15 lut 2013, 21:12

K

alen zmierzał do celu. Był już bliski miejsca spotkania. Poprawił rękawice , sprawdził czy cały sprzęt dobrze się trzyma i nim się spostrzegł prawie dotarł na miejsce. "Ciekawi mnie ile osób także podjęło się tej misji". Kalen już z daleka zauważył swój "kontakt", który najwidoczniej był tak zamyślony, rozmarzony i myślał teraz o niebieskich migdałach, że łowca musiał przebudzić tą śpiącą królewnę.
-Przybyłem – "Chuju. Typowy mag i nic więcej. Człowiek tak zafascynowany, że zapomniał o normalnym życiu".

P

rzyglądał się mężczyźnie z uwagą, gdy ten ględził jak baba o rzeczach oczywistych lub mało przydatnych. "To w takim towarzystwie obraca się książę… Współczuję. Nie spotkałem wielu magów, ale z tego co widzę to są to zazwyczaj tępe kmiecie, którym poszczęściło się i w jakiś sposób nauczyli się kontrolować magię". Złapał się ręką za głowę, i aby ten gest nie wyglądał jakby wyrażał pogardę przesunął rękę po czole niczym wycierając pot.

Dobra, wszystko się zgada. Na uzupełnienie zapasów potrzebuję przynajmniej pięć suwerenów. – Poklepał się po kieszeniach ukazując pustkę w nich się znajdującą, a tym samym brak funduszy. Wyciągnął otwartą dłoń do mężczyzny oczekując uściśnięcia dłoni lub (co lepsze) zaliczki–A teraz powiedz coś co mi się przyda. Na przykład gdzie mam szukać. Czy tylko ja pomagam księciu lub czy ktoś mi będzie pomagał w tym zadaniu. Z tego co mi wiadomo nie tylko książę poszukuje tego dokumentu, a jeżeli pracuję sam to mam małe szansę jeżeli napotkam większą grupkę konkurentów w trakcie drogi. Jeżeli rywale w walce o tron najęli więcej pomocników, a wiem że pewnego szlachcica stać na to, to nasze… Księcia szansę maleją.

U

tkwił swoje spojrzenie w magu wyczekując co takiego wyrafinowanego zechce mu powiedzieć i jak poinformuje go o braku pieniędzy na nowych najemników, gdyż skarbiec "Naszego Króla tych włości" jest tak ubogi, że liczy sobie tylko tysiące ton złota.
Awatar użytkownika
Elten
Posty: 506
Rejestracja: 05 mar 2011, 17:45
Lokalizacja postaci: Gabinet
GG: 6761131
Karta Postaci: viewtopic.php?t=228

15 lut 2013, 22:13

MG:

Klejnot był wniebowzięty, że mógł rozmawiać z kimś takim, jak Darrian. Jeszcze gdyby był kobietą… Nie, gdyby był kobietą, nie pozwoliłby mu… Jej iść na samobójczą misję. Dopisałby ją sobie do grona swoich nałożnic, czy by się jej to podobało, czy nie. Ale to facet, facetami się powinien brzydzić. Jeszcze zbytnio nie marudził. Pysznie.

Kiedy tak się zagłębiał w swoich marzeniach, przypomniał sobie, że przeciez prócz niego siedzi przy stole jeszcze Ssen, odstraszający swoim głupkowatym wyrazem twarzy i, o zgrozo, łuskami na jej połowie. Na początku Klejnot był za bardzo skupiony na pierwszym najemniku, żeby przyjrzeć się drugiemu. A był on zdecydowanie bardziej charakterystyczny. To dziwne wynaturzenie brzydziło Włodzimierza, ale pocieszał się tym, że i tak pewnie w najbliższym czasie zginie, zaś Darrian wróci "na tarczy" i jeszcze przyniesie mu dokument.
Pomyślał, że trochę za dużo pieniędzy im zaoferował. Była to w końcu dobra 1/8 jego skarbca. "A co tam, niech stracę. Opłaca się."

Cóż, doszły mnie, khem, słuchy, że dokument zniknął wtedy, kiedy exradny Herubin, a jego niedawno widziano w okolicy Minaloit, przynajmniej tak twierdzą… No – urwał na chwilę, starając się skupić oczy w jednym punkcie, ale takim punkcie, który nie był Darrianem. Nie chciał wyjść na pederastę, bardzo nie chciał.
Informacji mam tak naprawdę niewiele. Podejrzewam, że zasrany Ryszard już kogoś od siebie wysłał i ten ktoś depcze mi po piętach. Wiecie, Ryszard Srebrny, ten mag na usługach księcia. Nie sądzę, żeby ten ktoś był lepszy od waszej dwójki. Zaś co do Issenii… Nie mam pojęcia. Możecie się spodziewać na swojej drodze spiczastouchej towarzyszki. Tak, dobrze usłyszeliście – towarzyszki – powiedział, naciskając na ostatnie słowo – I generalnie radziłbym wam najpierw sprzymierzyć się z psami innych… Pretendentów do tronu, a dopiero potem, kiedy będzie po wszystkim, uciec z dokumentem, przynieść mi go, a ja wypłacę wasze suwereny. Sugerowałbym też, żebyście, od razu po wyjściu stąd, ruszyli do oberży "Pod Czarnym Kotem". Myślę, że bywalcy tego przybytku będą mieli znacznie więcej wiadomości, niż ja. A teraz się wynoście, Ryszard nie będzie czekał, aż sprzątnę… Sprzątniecie mu dokument sprzed nosa – urwał i zupełnie odwrócił wzrok, skupiając go na jednej z dziewek służebnych – Wina!

***

Ryszard zaczynał być zniecierpliwiony całą tą sytuacją. Sam fakt, że w ogóle robił cokolwiek ku temu, aby książę zajął tron Wolenvain był wielką łaskawością z jego strony. W ogóle miał dobre serce. Trzeba się litować nad chciwymi szlachetkami. Próżnymi szlachetkami, nie to, co on. On był skromny. Cóż z tego, że głębia jego zwyrodnienia była bardzo, ale to bardzo pyszna. Nie miał jednak teraz czasu na marzenia. Musiał doprowadzić interesy do końca.

Kiedy Kalen ścisnął rękę w geście zawarcia umowy, mag od razu wytarł dłoń w szatę, jakby się brzydził. Cholera, nie jakby. On naprawdę się nim brzydził, choć tak naprawdę nie było czym. Był przecież zwyczajnym mężczyzną.
Chyba sobie jaja ze mnie robisz. Pieć suwerenów? Za to ja jestem w stanie wyżyć przez miesiąc, o ile nie wynajmuję sobie… – urwał chrząknięciem. Jakżesz on lubił się chwalić swoją pozycją…
Dostaniesz najwyżej trzy i pół. Jak Ci braknie, to nie wiem, daj dupy Klejnotowi? Co Ci tam tylko przyjdzie do głowy – powiedział stanowczo, bowiem nie zgadzał się na żaden sprzeciw ze strony Kalena. Albo się zgadza, albo niech wypierdala.
Co do wskazówek… Mam uzasadnione podejrzenia, że dokument raczej nie wyszedł poza tereny Autonomii. Co więcej, może być ukryty gdzieś między Lasem Cieni, a jeziorem Iqua. Bo ja wiem, zakopany? Ukryty przez mnichów w pobliskiej świątyni? Niewiele mam informacji. Lepiej wyjdziesz na pójściu do Czarnego Kota, wiesz, taka oberża w Wolenvain. Tamtejsi dużo wiedzą.

Przez całą rozmowę mag nie patrzył w oczy łowcy. Przeciwnie – rozglądał się gdzie popadnie, często poprawiał na sobie szatę, czasem kiwał swoim kosturem z fioletowym kryształem. Wszystko, byleby tylko okazać, jak bardzo lekceważy swojego rozmówcę. Wyciągnął z jednej z kieszonek sakiewkę, której zawartością były pieniądze o wartości – tak, jak zapowiadał Srebrny – trzech i pół suwerena, głównie w szylingach. Potrząsnął nią i dał do rąk mężczyźnie. Nie zastanawiał się nad jego dalszą reakcją, liczył, że po prostu sobie pójdzie i zostawi go razem z jego piękną wizją zniszczenia cywilizacji.

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

16 lut 2013, 13:24

Gdyby nie fakt, że Szlachetka był nieprzyzwoicie bogaty i miał zamiar się tym bogactwem podzielić to Darrian w tej chwili, by go zabił. Najpierw nie umiał oderwać od niego wzroku, a kiedy Pół-elf przedstawił swoje warunki to wstydził się nawiązać kontaktu wzrokowego, nie trzeba było czytać w myślach, by wiedzieć co się działo w głowie człowieka.
– Jakie to urocze, romans pomiędzy szlachcicem a, byle najemnikiem któremu tamten płaci. – Musiała się oczywiście wtrącić Rinej, która nie była w stanie się oprzeć biorąc pod uwagę zarówno myśli swojego nosiciela, które słyszała jak i własne obserwacje. W głosie Wiedźmy było wyraźnie sztuczne i sarkastyczne uczucie wzruszenia mające na celu nic innego prócz zirytowania jedynej osoby, która była w stanie słyszeć jej zaczepkę.
– Kto jak, kto, ale ty powinnaś zdawać sobie sprawę najlepiej, że interesują mnie kobiety. – Odparł krótko Mag umysłu, nie chcąc się teraz "wyłączyć" w świecie rzeczywistym i poświęcać uwagi Wiedźmie z czego ta zdawała sobie świetnie sprawę i to wykorzystywała. Jako, że miała wpływ na jego umysł taki sam jak on (i vice versa), mogła też wpływać na to, co widział, w stopniu ograniczającym się jednak tylko do jednej konkretnej rzeczy na, która oboje się zgodzili. (TYLKO DARRIAN WIDZI WYBRYKI RINEJ) Rinej sprawiła, że przed oczami Darriana pojawiła się jej iluzoryczna postać, która przefrunęła za Klejnota, oparła ręce na jego ramionach i odezwała się.
– Bogaty, wpływowy, niebrzydki… czego tu nie… – Jak szybko zaczęła tak szybko skończyła, gdy jej nosiciel, wyraźnie nie rozbawiony jej zaczepką przełamał iluzję i sprawił, że projekcja Wiedźmy zniknęła mu z oczu.
– Wystarczy. Jeszcze się z tobą, za to rozliczę, kiedy będziemy mieli chwilę spokoju.
– Nie mogę się doczekać… – Skończyła Rinej, tonem wyraźnie zachęcającym Pół-elfa do przyśpieszenia tego rozliczenia.

- Dobrze, wystarczy tego gadania. Ruszmy się, zanim ktoś dobierze się do tego żywego stosu opału przed nami.

– Powiedział Mag, wstając z miejsca i ruszając do drzwi przy, których się na chwilę zatrzyma, by zobaczyć czy łuskowaty za, nim pójdzie. Tak czy inaczej, wiedział więcej niż często się zdarzało wiedzieć najemnikom. Miał punkt zaczepienia, wiedział o ewentualnej opozycji, z której tak naprawdę przejmował się tylko kimś kogo mógł wysłać mag wspomniany przez Szlachetkę, w końcu jakie zagrożenie mogła stanowić samotna Najada będąca religijną fanatyczką przeciwko trójce dziwadeł noszących imiona Darrian, Rinej i Ssen. Teraz tylko dostać się do wskazanej karczmy w Minaloit.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Rakczadra
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.