Detroit

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty. 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

Detroit

04 mar. 2013, 23:33

Obrazek
[/color]
Świat dawno zgnił w rozpaczy. Powalone budynki zmasakrowane, splądrowane i podpalone przez ludzi. Ludzi takich jak my wszyscy. Mężczyzn i kobiety walczące o lepsze jutro i przetrwanie w tej karygodnej, wynaturzonej przestrzeni zwanej Detroit. Niegdyś miasto znane z największych i najwspanialszych fabryk, miasto światłości i rewolucji. Dzisiaj zapadła dziura gdzieś na świadomości ludzkości przerażonej nadchodzącym jutrem.
Wielu próbowało wybić się tutaj na szczyty, udało się zaledwie garstce. Gruzy starego miasta stały się dla nich niewyczerpaną kopalnią bogactw i uciech. Ci ludzie posiedli wszystko i wszystkich których mogli w poatomowym świecie. Nic nie działo się bez ich zgody. Wydawali rozkazy niczym sami bogowie. Zapomniałbym dodać, w mieście zabroniono wyznawać jakąkolwiek religię. Każdy przejaw czegokolwiek innego niż kultywowanie władzy jest niszczony. Macie szczęście będąc pod opieką największej korporacji.
Wielki Erl. Tak, zaiste, postać na miarę legend. Przybył znikąd, dorobił się fortuny. Nikt właściwie nie wie jak, nikt nie pytał. Dyskrecja to ważna rzecz, nawet gdy kierujesz bandą najgorszych banitów jakich widziało to zasrane miasto. Tak, dokładnie, tym jest korporacja. Zbiorowiskiem ludzi zdegradowanych do poziomu marionetek swych własnych niepowstrzymanych instynktów. Dlatego właśnie samochody, dziwki, prochy i broń tak dobrze się tu sprzedają. Ponieważ u władzy są ludzie godni sprzedać własną matkę za garstkę cudownego specyfiku zwanego Tornado.
Ah, ten piękny sen. To cudowne odejście od rzeczywistości, to ukojenie jakie daje nawet garstka tego proszku. Tornado nie jest zwykłym halucynem który dawałby niezłego kopa. To gówno daje możliwość zaśnięcia snem proroczym. A raczej cofniętym w czasie. Człowiek dostaje wizji, majaków i widzi Stany na jeden dzień przed atakiem. Ma cały jeden dzień aby pożegnać swych bliskich i zrobić wszystko co trzeba. A na koniec i tak widzi ich śmierć. I to nie raz. Bowiem kto raz weźmie Tornado nie zaśnie bez następnej dawki. Już zawsze będzie śnił o zagładzie wszystkiego co kochał.
Wracając do Erla… miał chłop głowę do interesów. Wynalazł was z jakiś dziur i sprowadził w jedno miejsce proponując niezły zarobek. Banda recydywistów bez jakichkolwiek zasad moralnych– tak można by was aktualnie określić. Banda zbirów na usługach prawdziwego mafijnego bossa. Do szczęścia brakowało tylko fanfar i garniturów. Cóż, część z was pewnie nie wie o czym mówię, jesteście na to za młodzi. Urodziliście się przecież już po przejściu tego wszystkiego. Parszywe, pierdolone szczęśliwe łapserdaki. Pozabijałbym was wszystkich. Lecz opowieść musi się ciągnąć zaś wy musicie wiedzieć co stało się dalej…
Obrazek


[/oldsize]
Pod ścianą stał rosły mężczyzna, wasz kontakt. To było piąte piętro, wleźliście tu po prowizorycznym systemie drabin i schodów. Wyglądało niczym legowisko jakichś zwierząt, okazało się kryjówką niższych sfer Korporacji. Wszędzie porozrzucane kawałki drewna, trochę okruchów walających się po podłodze, kość porzucona w kąt ze śladami zębów. Na ścianach naklejone plakaty, stare i wypłowiałe, prezentujące nagie kobiety w dość obscenicznych pozycjach. Gdzieś koło drzwi podarta, czerwona kanapa, cała obsypana tynkiem. Kilka połamanych krzeseł gdzieś w rogu. Oraz jedyne drzwi.
Jesteście już wszyscy? Raz, dwa, trzy… kurwa, psia wasza mać. Powiedzmy, że wszyscy! Słuchajcie, to jest dyktafon.– Wyciągnął z czarnego, typowego skórzanego płaszcza mały szarawy przedmiot. Ręka w białej rękawiczce skierowała się ku wam podając ową mechaniczną ciekawostkę.–Macie tutaj rozkazy od szefa. Tylko spróbujcie coś spieprzyć. Kurwa, jak tu jebie.– Nie miał na sobie maski gazowej. Jego przeorana czasem twarz pokryta obrzydliwymi bliznami i strupami po prawdopodobnie jakiejś ciężkiej chorobie wyrażała nienawiść dla każdego żywego stworzenia w tym pomieszczeniu. Włosy spadały mu niemal do pasa, były białe niczym śnieg. Jednak dziwnie rzadkie i nieregularne. Odwrócił się i już zdawał się wychodzić… Odwrócił jednak twarz i spojrzał na was bystrym wzrokiem.– Mamy ogon. Radziłbym uciekać. Wycedził najciszej jak było to możliwe po czym wyszedł szybkim krokiem. Zostawił was samych.
Obrazek
W korytarzu jeszcze przez kilka chwil słychać było jego kroki. Samochód i motor zostawiliście na zewnątrz, w czymś co wyglądało jak dawny parking strzeżony. Obdrapane mury budynku przeżyły już naprawdę wiele. W tej właśnie chwili wśród jakiegoś wyłomu wiatr gwizdał swą cichą piosenkę. Jeśli to co powiedział mężczyzna jest prawdą nie macie za wiele czasu. Banici przeciwnej korporacji nie będą zbyt mili chcąc dowiedzieć się dlaczego w dawnej kryjówce ich przeciwników nadal odbywają się spotkania. Lecz z drugiej strony może was tylko wkręcał? W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe a zaufanie komukolwiek to pewna śmierć…
Rozdział pierwszy: Gdy rozum śpi budzi się koszmar.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 261
Rejestracja: 31 sty. 2013, 17:03
Lokalizacja postaci:
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

19 mar. 2013, 22:15

Loki zaczął wsłuchiwać się w słowa jegomościa nagranego na dyktafonie. Musiał przyznać że zrozumieć cokolwiek z tego bełkotu było naprawdę trudno. Mimo maksymalnej głośności oraz całkowitego skupienia nie był w stanie zrozumieć więcej niż połowy nagrania. Nie wiedział jak ktoś mógł pomyśleć że taki bełkot mógłby im w jakikolwiek sposób pomóc. Odtwarzał jeszcze kilka razy nagranie wsłuchując się w treść najdokładniej jak umiał. W końcu wyłączył urządzenie i pieprznął dyktafon na deskę rozdzielczą wyraźnie zdenerwowany. Zaklął cicho po czym zwrócił się do reszty towarzystwa zasiadającego w samochodzie.

– Czy ktoś zrozumiał coś więcej niż to że mamy wygrać jakiś tam wyścig i sprzątnąć jakiegoś pajaca?

Jeśli rzeczywiście mieli wygrać jakiś wyścig to na pewno nie tą kupą złomu jaką przyszło im podróżować. Musieli zdobyć nową furę i to w jak najkrótszym czasie. Zapach benzyny w połączeniu z wszechobecnym smrodem stawały sie nie do zniesienia. W końcu lekko dodał gazu na zaciągniętym hamulcu, sprawdzając czy silnik nadal działa jak powinien. Uśmiechnął się do siebie gdy usłyszał cichy pomruk wydobywający sie spod maski. Spojrzał ostatni raz na szeryfa który leżał za samochodem.

– Jakoś sobie dasz radę. – mruknął do nieprzytomnego po czym zwolnił hamulec ruszając samochodem. – Myślę że musimy zdobyć też lepszy wóz. W tym gównie nie da się wytrzymać. Nox, bądź tak miły i zamknij drzwi za szeryfem.

Nie wiedział gdzie jechać, dlatego raczej skręcał w pierwsze lepsze uliczki byle znaleźć się dalej od niedawnej strzelaniny. Prowadząc miał nadzieje że któryś z towarzyszy zabierze głos w sprawie tajemniczego nagrania a sam rozglądał się co jakiś czas za jakimś lepszym samochodem, który można by było łatwo zwinąć.

Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

22 mar. 2013, 14:27

// Krótko ale jakośtak chciałem coś wyprodukować zanim Azur sobie pójdzie na weekend.

- Wygrać wyścig? Zaje-kurwa-biście że dowiadujemy się o tym po fakcie zabicia kierowcy. - Zaczął Nox po wysłuchaniu nagrania. Dyktafon wyraźnie wydawał z siebie ostatnie tchnienia odtwarzając bełkot z którego dało zrozumieć się tylko kilka szczegółów. Fakt że Loki na koniec rzucił odtwarzaczem w deskę rozdzielczą też nie pomógł raczej małej kupce złomu.
- Coś o starej fabryce na początku, chyba tam mamy się udać. Problem tylko że tu jest od cholery starych fabryk więc szukamy takiej która ma coś wspólnego z wyścigami. Chyba słyszałem też imię Charlie i słowo "dowódca". – Dorzucił swoje trzy grosze na temat tego co usłyszał, darując sobie komentarz na temat tego że słowa typu "kurwa" czy "zajebisty" dosłyszał bez trudu lecz wyrwane z kontekstu.
- Tylko nie rządź się za bardzo. – Postanowił skomentować polecenie wydane przez Lokiego ale mimo to następnie je wykonać i zostawić szeryfa na pastwę hien cmentarnych, przy okazji korzystając z bliskości drzwi zawołać też dziewczynę która wcześniej prosiła go o pomoc. - Wsiadasz czy zostajesz?
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru. 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

24 mar. 2013, 19:14

Z nagrania zrozumiała chyba najmniej ze wszystkich. Skupiona na jak najprecyzyjniejszym zadbaniu o swoje ręce nie wsłuchiwała się w treść bełkotu człowieka. Przygryzła wargę ze złości. Fakt, że Loki zniszczył urządzenie przechowujące cenne wskazówki skomentowała tylko krótkim mlaśnięciem. Mężczyźni i te ich pełne agresji zachowania.
Nox rzucił jej pytanie, chociaż jego obojętny ton bardziej zdawał się liczyć na to, że dziewczyna nie pojedzie z nimi dalej. W jej głowie zrodził się poważny dylemat moralny– powinna podążyć za stadem i kontynuować misję, na którą się zapisała czy pomóc temu wyrzuconemu mężczyźnie? Wszak odpowiednia pomoc mogłaby go ocalić. Cholera. Zęby wbiły się w wargę tak mocno, że poczuła lekki posmak krwi.
-Wsiadam. Tylko spakuję swoje rzeczy.
Z pośpiechem schowała rzeczy z powrotem do torby, jednak każdy przedmiot dokładnie obejrzała. Na nic nie przydałaby się brudna od zaschniętej krwi pęseta toteż starła krew koszulą. Dokręciła też butelkę z alkoholem, aby nie wylał się do torby. Zapięła torbę i odgarnąwszy nią i sztywną ręką odłamków szkła z siedzenia, usiadła tam gdzie została skaleczona.
-A więc do fabryki? Czemu by nie. Przydałoby się odpicować ten złom. Może nawet uda nam się go domyć.– żachnęła się.
W głowie coś jej świtało. Charlie, imię które padło na nagraniu kojarzyło jej się z gangiem który zabił jej ojca. Nadal nie wie o co chodzi. Charlie był wtedy tym, który nadzorował egzekucję jej rodzica. Kojarzyłą to imię, ponieważ wielu podległych mu rzezimieszków nie bardzo wiedziało jak wykonać powierzoną im fuchę, krzycząc do niego "Charlie, nie powinniśmy wcześniej wyciągnąć z niego co wie?" czy "Charlie, za którą stronę pistoletu powinienem trzymać? ". Wtedy też została sierotą. Teraz miała szansę na odwet. Jednak może wyjdzie z tego coś dobrego.
Uśmiech wypełnił jej zmęczoną życiem twarz.
-Możliwe, że znam tego całego Charliego. Byłoby mi niezmiernie miło zobaczyć się z nim znowu.
Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty. 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

25 mar. 2013, 19:58

"W zyciu nie chodzi o posiadanie samych dobrych kart, ale o umiejętne granie tymi które już masz w ręku."
Obrazek
[/oldsize]
Loki ruszył. Samochód chwilę czkał niczym popieprzony alkoholik a następnie, po przejściu na wyższe obroty ruszył z kopyta. Kiwał się lekko, prowadził jednak dobrze. Nadal jebało benzyną ale mniejsza o to. Skręcił w najbliższą uliczkę. Chwilę jechał rozglądając się za samochodami. Prócz tych całkowicie zdezelowanych przy drodze zatrzymały się dwie, wyjebane w kosmos fury. Piękne, metalowe fele barwione na kolor czerwony odbijały się w wzeszłym teraz słońcu. Samochody były typowymi ztuiningowanymi ścigaczami jakie często widuje się na ulicach Detroit. Te jednak, miały specyficzne wzory oraz kolor czarny. Między nimi stało dwóch kolesi i krzyczało na siebie w najlepsze. Coś o kasie, narkotykach i dziwkach. Nic dziwnego, to przecież tak zwane miasto grzechu. W pewnym momencie jeden z nich wyciągnął nóż i począł grozić drugiemu. Słonko przygrzewało dość znacznie, zmiany pogody były tu zajebiście częste. Jeden z mężczyzn zauważył waszego grata. Wybuchnął śmiechem i pokazał drugiemu. Tamten odrzucił nóż śmiejąc się gromko. Oparł łapy o maskę samochodu i wypluwał z siebie kolejne kaskady rozbawienia. Cóż, jest ich dwóch, są dwa samochody. A wam potrzebne jest coś lepszego niż ten stary grat.
Obrazek
Makoto oraz popieprzona religijnie panna leżały martwe. Dwa strzały, w dwóch różnych stron. Dwóch snajperów.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 261
Rejestracja: 31 sty. 2013, 17:03
Lokalizacja postaci:
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

25 mar. 2013, 21:37

– Jeśli znasz tego całego Charliego, to powiedz gdzie mamy jechać. – mruknął do pasażerki.

Myć, ani tym bardziej naprawiać samochodu nie miał najmniejszego zamiaru. Modlił się w duchu aby szybko znaleźli coś lepszego niż to gówno. Klucząc między uliczkami, nieudolnie próbował włączyć jakiś nawiew lub klimatyzację. Chciało mu się rzygać od tego smrodu. Rozejrzał się przy okazji po wnętrzu samochodu. Jak do ciężkiej kurwy, można tak zaniedbać własne auto? Co on, w chipsach znalazł kluczyki do tego rzęcha? Szybko odgonił nurtujące go pytania widząc dwa piękne samochody stojące nieopodal dwóch bałwanów. A więc Bóg dość szybko odpowiedział na jego modlitwy. Uśmiechnął się na ich widok i spojrzał wymownie przez wsteczne lusterko na Noxa.


– Mamy jakiś plan jak szybko zmienić samochód, drużyno? – zapytał resztę, wyraźnie akcentując ostanie słowo.

Sam celowo, nieco zwolnił, zbliżając się do krzykaczy.

Awatar użytkownika
Utirrenon
Posty: 35
Rejestracja: 02 lut. 2013, 12:07
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2497

25 mar. 2013, 23:23

Max gwałtownie nabrał głębszego oddechu. Po chwili jego oddech wrócił całkowicie do normy, a on sam zaczął powracać do świadomości. Najpierw zaczął odczuwać bół z tyłu głowy, potem fakt, że leżał chyba na ulicy. Później zwrócił uwagę na otaczające go dźwięki. Jakoś cicho, tylko pojedyncze dźwięki typu toczonej wiatrem puszki. Z ciekawości zmusił się do szybszego otwarcia oczu. Rozejrzał się. A tak. Teraz sobie przypomniał. Dostał kulę w klatę. Od razu sięgnął ręką w te miejsce i skontatował, że ma na sobie kamizelkę kuloodporną i to ona uratowała mu życie. Dźwignął się na nogi i zauważył kilka ciał leżących nie opodal, w tym tę dziewczynę z motoru i tę cycatą. Przed chwilą był tutaj taki huk, a teraz ani żywej duszy. Postanowił jak najszybciej zejść z otwartego terenu. Wziął swój plecak i bronie, które wyleciały razem z nim z samochodu, ponieważ były przezornie przytroczone do Maxa i zszedł z otwartej ulicy, kierując się pomiędzy bloki. Obserwował okolicę, próbując przypomnieć sobie część miasta, w której się znajdował. Gdy już się uwolnił od tej bandy popaprańców, postanowił skoczyć do jakiegoś baru na kolejkę.
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru. 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

26 mar. 2013, 19:50

-No jasne– prychnęła.– Znam dokładną lokalizację każdego kartelu w tym mieście, ich przywódców i liczbę kurew które ich obsłużyły.
Podróż nie przebiegała w miłej atmosferze, jednak czego można się było spodziewać po takim samochodzie. Mimo to, lepszy ten niż żaden. Denerwowała ją ciągła rotacja osób dookoła niej. Zastanowiła się co z Maxem i Makoto czy jak jej tam. O tej cycatej też pomyślała, ale myśli nie były już tak pozytywne.
Długo nie trwała ich podróż, bowiem okazja wpadła prosto na nich. Dwa świeżutkie pojazdy i tylko kierowcy. Nie wydawali się trudnymi przeciwnikami, a nawet jeśli to mogli pokonać ich przewagą liczebną.
-Ja bardzo chętnie– powiedziała, oblizując wargi.– Tylko kogo bierzemy na pierwszy ogień?
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty. 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

26 mar. 2013, 20:37

Pojechali więc, o dziwo z dziewczyną na pokładzie. Zostało ich trzech, mieli wygrać jakiś pieprzony wyścig a jedyne co mieli to stary gruchot który ledwo jeździł. Zajebiście. Jakimś dziwnym trafem jednak, nie zajechali daleko a trafili na dwóch kłócących się oprychów przy parze całkiem niezłych samochodów które mogły nadawać się do wyścigów. W dodatku widząc ich rzęcha zamiast sięgnąć po broń, zaczęli się śmiać a Loki zaproponował pozbawienie wspomnianych oprychów ich własności.
- Jeśli ten cały Bóg istnieje to ma poczucie humoru stawiając przed nami te praktycznie darmowe samochody. – Rzekł Nox po czym bez zawachania wychylił się przez tyle okno kupy złomu która nazywali samochodem z pistoletem w ręce i otworzył ogień do jednego z oprychów, celując oczywiście w głowę i starając się nie uszkodzić aut.. za bardzo.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 261
Rejestracja: 31 sty. 2013, 17:03
Lokalizacja postaci:
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

26 mar. 2013, 21:22

Lokiemu niezbyt spodobało się nagłe działanie Noxa. Zahamował lekko, tak aby nie przeszkodzić za bardzo strzelającemu kompanowi i sam chwycił swój karabin z plecakiem zabitego Bruce'a wysiadając z fury. Strzelanie do kogoś z samochodu który traci benzynę uznał za wyjątkowo głupi pomysł. Gdy już znalazł się w bezpiecznej odległości, pewnym ruchem odbezpieczył karabin i przyłożył kolbę do barku. Lewą nogę lekko wysunął do tyłu, zginając przy tym prawe kolano. W tej pozycji nie był narażony na jakikolwiek odrzut spowodowany wystrzałem. Chodziło mu o dwa celne strzały, dlatego przestawił broń w tryb pojedynczego ognia. Wykorzystał to że oprychy były raczej zajęte poczynaniami Noxa, wycelował najpierw do jednego i strzelił. Nie czekając na reakcję drugiego, skierował lufę w jego stronę i pociągnął za spust drugi raz.

– Na chuj było się śmiać? – zapytał sam siebie, przy okazji czujnie sprawdzając czy kule dosięgły celu.
Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty. 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

26 mar. 2013, 22:24

"Tak więc, jeżeli ich Bóg ma jakieś przymioty czy też wyjątkowe właściwości, to na pewno nie miłość, nie sprawiedliwość i nie przebaczenie. Sądząc z tego, co działo się na Ziemi od chwili jej… eee… stworzenia, Bogu właściwe jest tylko jedno uczucie: uwielbia ciekawe historie. Najpierw robi jakąś drakę, a potem patrzy, co z tego wychodzi! Jak się robi nudno, dosypuje trochę pieprzu. Tak więc słuszność miał staruszek Szekspir: świat jest teatrem. Tyle że zupełnie nie takim, o jakim mówił."
Obrazek
[/oldsize]
Wóz zahamował znacząco dając Noxowi czysty strzał. Mężczyzna celował w głowę. Kule poczęły wypływać z pistoletu wydającego w tym momencie niezły huk. Istny rozpierdol. Koleś nie miał szans, nie spodziewał się otwartego ognia ze strony takiego rzęcha. Ba, spodziewał się raczej podkulonego ogona. Nie pomyślał, że na jego drodze stanie Nox. A Nox nie zakładał, że nie trafi. I słusznie. Pierwszy pocisk uderzył w oko powodując istną kaskadę krwi, szkła oraz kawałków gałki. Następne szyły prosto przez czoło, w głąb czaszki. Piękne widowisko mordy oprycha tańczącej pod ostrzałem zakończyło się równie szybko jak zaczęło.

Tymczasem Loki nie próżnował. Jego ruchy były szybkie, widać było wyćwiczonego strzelca. Drzwi samochodu otworzyły się dając mu wolną drogę ku wyjściu. Porwany karabin wydawał się nadzwyczaj użytecznym narzędziem mordu. Odbezpieczony istną bestią. Mężczyzna przybrał pozycję strzelecką. Strzał w pierwszego był już zbędny, wycelował więc drugiego, pochylonego nad samochodem. Mężczyzna miał już podniesione w górę ręce i krzyczał przeraźliwie. Można by pomyśleć, że chciał się ratować kapitulacją. Lokiemu wydało się jednak, że to swoista zachęta. Strzelił w brzuch, krew pizgnęła z trzewi kolesia. Spod maski gazowej jaką miał na sobie widać było wyraźnie zalane łzami, niebieskie oczy. Padł na ziemię twarzą w jej stronę. Obaj kolesie mieli na sobie czarne płaszcze. Obaj mieli maski gazowe typu słoń. Obaj mieli przy sobie po dwa colty. I obaj mieli zajebiste fury.

Gdy huk strzałów opadł już z wolna dało się słyszeć odkręcone niemal na maksa radio jednego z samochodów. Dość wkurwiająco wysoki głos spikera oznajmiał: –Uwaga, uwaga! Wielki Wyścig Ze Śmiercią zacznie się dokładnie za godzinę! Ruszcie więc dupę i wbijajcie na główną autostradę! Jak co roku, kierunek– MOLOCH!– Nastąpiła chwila ciszy po czym odpalona została muzyka. Jakiś miły dla ucha utwór o zabijaniu i szybkich wyścigach. Rzecz tak normalna dla Detroit jak to tylko możliwe.

Zza hałdy złomu wypadł jeszcze jeden czarny wóz. W nim zaś, czterech kolesi. Każdy z nich uzbrojony w M4 (prócz kierowcy), ubrani w podobne do poprzednich czarne płaszcze. Widać było, że wyraźnie słyszeli co tutaj zaszło. I byli z tego powodu ostro wkurwieni. Macie kilka sekund zanim otworzą ogień. Wykorzystajcie je dobrze.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot], Infi
Liczba postów: 52086
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.