Detroit

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

Detroit

04 mar 2013, 23:33

Obrazek
[/color]
Świat dawno zgnił w rozpaczy. Powalone budynki zmasakrowane, splądrowane i podpalone przez ludzi. Ludzi takich jak my wszyscy. Mężczyzn i kobiety walczące o lepsze jutro i przetrwanie w tej karygodnej, wynaturzonej przestrzeni zwanej Detroit. Niegdyś miasto znane z największych i najwspanialszych fabryk, miasto światłości i rewolucji. Dzisiaj zapadła dziura gdzieś na świadomości ludzkości przerażonej nadchodzącym jutrem.
Wielu próbowało wybić się tutaj na szczyty, udało się zaledwie garstce. Gruzy starego miasta stały się dla nich niewyczerpaną kopalnią bogactw i uciech. Ci ludzie posiedli wszystko i wszystkich których mogli w poatomowym świecie. Nic nie działo się bez ich zgody. Wydawali rozkazy niczym sami bogowie. Zapomniałbym dodać, w mieście zabroniono wyznawać jakąkolwiek religię. Każdy przejaw czegokolwiek innego niż kultywowanie władzy jest niszczony. Macie szczęście będąc pod opieką największej korporacji.
Wielki Erl. Tak, zaiste, postać na miarę legend. Przybył znikąd, dorobił się fortuny. Nikt właściwie nie wie jak, nikt nie pytał. Dyskrecja to ważna rzecz, nawet gdy kierujesz bandą najgorszych banitów jakich widziało to zasrane miasto. Tak, dokładnie, tym jest korporacja. Zbiorowiskiem ludzi zdegradowanych do poziomu marionetek swych własnych niepowstrzymanych instynktów. Dlatego właśnie samochody, dziwki, prochy i broń tak dobrze się tu sprzedają. Ponieważ u władzy są ludzie godni sprzedać własną matkę za garstkę cudownego specyfiku zwanego Tornado.
Ah, ten piękny sen. To cudowne odejście od rzeczywistości, to ukojenie jakie daje nawet garstka tego proszku. Tornado nie jest zwykłym halucynem który dawałby niezłego kopa. To gówno daje możliwość zaśnięcia snem proroczym. A raczej cofniętym w czasie. Człowiek dostaje wizji, majaków i widzi Stany na jeden dzień przed atakiem. Ma cały jeden dzień aby pożegnać swych bliskich i zrobić wszystko co trzeba. A na koniec i tak widzi ich śmierć. I to nie raz. Bowiem kto raz weźmie Tornado nie zaśnie bez następnej dawki. Już zawsze będzie śnił o zagładzie wszystkiego co kochał.
Wracając do Erla… miał chłop głowę do interesów. Wynalazł was z jakiś dziur i sprowadził w jedno miejsce proponując niezły zarobek. Banda recydywistów bez jakichkolwiek zasad moralnych– tak można by was aktualnie określić. Banda zbirów na usługach prawdziwego mafijnego bossa. Do szczęścia brakowało tylko fanfar i garniturów. Cóż, część z was pewnie nie wie o czym mówię, jesteście na to za młodzi. Urodziliście się przecież już po przejściu tego wszystkiego. Parszywe, pierdolone szczęśliwe łapserdaki. Pozabijałbym was wszystkich. Lecz opowieść musi się ciągnąć zaś wy musicie wiedzieć co stało się dalej…
Obrazek


[/oldsize]
Pod ścianą stał rosły mężczyzna, wasz kontakt. To było piąte piętro, wleźliście tu po prowizorycznym systemie drabin i schodów. Wyglądało niczym legowisko jakichś zwierząt, okazało się kryjówką niższych sfer Korporacji. Wszędzie porozrzucane kawałki drewna, trochę okruchów walających się po podłodze, kość porzucona w kąt ze śladami zębów. Na ścianach naklejone plakaty, stare i wypłowiałe, prezentujące nagie kobiety w dość obscenicznych pozycjach. Gdzieś koło drzwi podarta, czerwona kanapa, cała obsypana tynkiem. Kilka połamanych krzeseł gdzieś w rogu. Oraz jedyne drzwi.
Jesteście już wszyscy? Raz, dwa, trzy… kurwa, psia wasza mać. Powiedzmy, że wszyscy! Słuchajcie, to jest dyktafon.– Wyciągnął z czarnego, typowego skórzanego płaszcza mały szarawy przedmiot. Ręka w białej rękawiczce skierowała się ku wam podając ową mechaniczną ciekawostkę.–Macie tutaj rozkazy od szefa. Tylko spróbujcie coś spieprzyć. Kurwa, jak tu jebie.– Nie miał na sobie maski gazowej. Jego przeorana czasem twarz pokryta obrzydliwymi bliznami i strupami po prawdopodobnie jakiejś ciężkiej chorobie wyrażała nienawiść dla każdego żywego stworzenia w tym pomieszczeniu. Włosy spadały mu niemal do pasa, były białe niczym śnieg. Jednak dziwnie rzadkie i nieregularne. Odwrócił się i już zdawał się wychodzić… Odwrócił jednak twarz i spojrzał na was bystrym wzrokiem.– Mamy ogon. Radziłbym uciekać. Wycedził najciszej jak było to możliwe po czym wyszedł szybkim krokiem. Zostawił was samych.
Obrazek
W korytarzu jeszcze przez kilka chwil słychać było jego kroki. Samochód i motor zostawiliście na zewnątrz, w czymś co wyglądało jak dawny parking strzeżony. Obdrapane mury budynku przeżyły już naprawdę wiele. W tej właśnie chwili wśród jakiegoś wyłomu wiatr gwizdał swą cichą piosenkę. Jeśli to co powiedział mężczyzna jest prawdą nie macie za wiele czasu. Banici przeciwnej korporacji nie będą zbyt mili chcąc dowiedzieć się dlaczego w dawnej kryjówce ich przeciwników nadal odbywają się spotkania. Lecz z drugiej strony może was tylko wkręcał? W dzisiejszych czasach wszystko jest możliwe a zaufanie komukolwiek to pewna śmierć…
Rozdział pierwszy: Gdy rozum śpi budzi się koszmar.
Awatar użytkownika
Utirrenon
Posty: 35
Rejestracja: 02 lut 2013, 12:07
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2497

11 mar 2013, 23:23

Nagle fura się zatrzymała i Max uderzył głową w zagłówek siedzenia pasażera. Impet spowodował, że shotgun wyleciał mu z rąk. Na szczęście był zaprawiony w boju co pozwoliło mu w miarę szybko opanować sytuację. Opatrzność chciała, że kierowca musiał najpierw wyciągnąć broń, po drodze jeszcze ją odbezpieczyć, odwrócić się, po czym dopiero wycelować i oddać strzał. Mnóstwo czasu, aby zareagować. Tym bardziej, że on korzystał z szybkich i niezawodnych rewolwerów. Wiedział, że ma do czynienia z szaleńcem, który nie będzie miał skrupułów, gdy będzie do niego strzelał. Widział to już kilka minut wcześniej. Właściwie przez głowę przeleciała mu myśl, dlaczego pozwolił jeszcze żyć takiemu zwyrolowi, który zabija bez przyczyny. Właśnie przez takich ten świat był taki zły. A on jako stróż prawa miał go od nich uwolnić. Kierowca miał za dużo rzeczy do zrobienia, aby oddać strzał. A Max? Max był rewolwerowcem – szybkość to podstawa. Na wszelki wypadek, gdyby nie zdążył przed oddaniem strzału, podniósł się z siedzenia, aby przyjąć strzał na kamizelkę kuloodporną. Po czym ledwie zauważalnym ruchem sięgnął prawą dłonią do kabury pod lewą pachą i wyszarpnął srebrnego gnata. Przyłożył prosto do czoła kierowcy i odpalił.
Chwilę później opadł z powrotem na siedzenie od impetu przyjętej strzały.
Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

12 mar 2013, 19:14

Maria tylko siedziała zrezygnowana, przyglądając się całej, dość osobliwej scenie. Nawet zastanawiała się czy nie podbiec do cycków na nogach i ze spluwą w dłoniach, jednak dzikość i fanatyzm kobiety przerażały ją. Zdecydowanie nie podejdę ją obejrzeć. Jeszcze mnie zabije i ukrzyżuje za napaść. Postanowiła zostać w środku z czterema napompowanymi adrenaliną mężczyzn. Znajdowała się na przednim siedzeniu, jednak czuła się jakby była zupełnie gdzieś indziej. W końcu usłyszała głos zdrowego rozsądku w całym tym krzyku, o dziwo od Noxa.
-Jako jedyna kobieta tutaj i najwidoczniej jedyna rozsądna osoba także proponuję przesłuchać nagranie, jeśli już się zatrzymaliśmy. No, chyba że wolicie się pozabijać.
Pozostawała jeszcze sprawa japonki. Odrzuciło Azjatkę dość daleko, ale nie wyglądała jakby potrzebowała opieki medycznej.
Awatar użytkownika
Aurora
Posty: 44
Rejestracja: 06 sty 2013, 00:23
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2536

12 mar 2013, 21:33

Trafiła w martwe ciało. Taki strzał nie z pewnością nie był dla niej codziennością, bowiem nie co dzień strzelała do kogoś, kto już znajduje się pod ostrzałem. Wyglądało na to, że niepotrzebnie marnowała jeden pocisk. Była oszczędna, każda sztuka amunicji się dla niej liczyła.

Lekko się przeciągnęła, po czym odłożyła karabin z powrotem na motocykl. Pozostawała sprawa dłoni w bagażniku. Ku jej zdziwieniu, auto, w którym znajdowała się jej kompania gwałtownie się zatrzymało, a z jego wnętrza dobiegł odgłos licznych wystrzałów w dłoni palnej. Co było powodem tych ciągłych strzelanin wśród grupy? Nie miała pojęcia, przez co była jeszcze bardziej wściekła.

Mimo swojej złości, nie miała zamiaru jeszcze podchodzić do zardzewiałego samochodu. Była wszakże profesjonalistką, i pierwsze co robiła w takich sytuacjach to cierpliwie czekała, uważnie obserwowała i dbała o swoje bezpieczeństwo.

Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

13 mar 2013, 22:46

"Kto kopał kanały ulewie
lub drogę chmurze ze grzmotem,
by padał deszcz na pustkowiu,
w pustyni zupełnie bezludnej,
chcąc pustynię bezludną nasycić,
zasilić rosnącą tam trawę?
Czy deszcz także ma ojca?
A kto zrodził krople rosy?
Z czyjego łona lód wyszedł?
Kto rozmnożył szron z nieba?
Jak to woda krzepnie na kamień,
powierzchnia głębiny się ścina?"
Biblia Tysiąclecia, Księga Hioba, 38, 25–30
[/i]
Obrazek
[/oldsize]
Najszybciej zareagował Max. Jego ruchy były bezbłędne zaś postawa wyćwiczona w niezwykłym stopniu. Mężczyzna spiął się w ciągu sekundy a następnie podbił całym ciężarem ciała w górę. Niemal niewidocznym ruchem w jego dłoni pojawił się rewolwer. Bębenek zaskrzypiał napchany po brzegi kulami. Dosłownie sekundę później obaj mężczyźni oddali strzał. Bruce oraz Max, dwie jakże różne od siebie istoty. Jeden był podrzędnym kryminalistą drugi zaś, stróżem prawa. Odwieczna walka prawości z nierządem, dobra ze złem czy też skurwienia ze świętoszkowatością. Tym razem to wszystko nie miało znaczenia. Liczyły się tylko pociągnięte spusty. Kule pomknęły przed siebie, ułamki sekund mijały. Deszcz spływał powoli po szybach. Odrzut okazał się większy niż początkowo zakładał Max. Nie dość, że rąbnął o tylne siedzenie to jeszcze wyjebało go z auta. Kula utkwiła w kamizelce dymiąc lekko. Krople deszczu upadały na rozgrzany pocisk wyciszając go i zamykając jego śmiercionośny taniec. W tym samym czasie, na miejscu kierowcy leżał mężczyzna. Jego zamazana krwią twarz wciskała klakson słyszalne aktualnie w całej okolicy. Jego ciało, poranione na całej długości wystrzałami z karabinu zdawało się nie nadawać do niczego więcej. Przednia szyba, w kawałkach, opadła ostro na i tak już zniszczone ciało Bruca. Maria także została poraniona. Odłamki szkła przecinały jej delikatną skórę. Dziewczyna była jednak silna, nie krzyczała. Bardziej zajęta była wygłaszaniem swych przemyśleń.
Makoto otrząsnęła się. Jej bark, pogruchotany, prawdopodobnie wybity lub złamany nie pozwalał na dalsze ruchy ręką. Upadła więc ona mimowolnie wzdłuż ciała. Nie było w tym nic dziwnego, pierwszy raz celowała z ramienia karabinem snajperskim o takiej mocy. Profesjonalistka czy nie– wpadła i to nieźle. Oby w ich drużynie był medyk zdolny coś na to poradzić, inaczej nie będzie w stanie prowadzić motoru. Jej mokre włosy opadały teraz na wątłe ramiona. Dziewczyna była w beznadziejnym stanie. Wtem coś mignęło z boku, na granicy wzroku. Ktoś przemykał się między budynkami, wyglądał na zwabionego odgłosami walki. Niemal biegł w tamtą stronę nie bacząc na możliwość oberwania kawałkiem gruzu czy pociskiem. Po prostu biegł.
Awatar użytkownika
Altaris
Posty: 138
Rejestracja: 07 paź 2012, 13:30
GG: 2047632
Karta Postaci: viewtopic.php?p=35667#35667

14 mar 2013, 07:17

Obrazek
Odczekawszy, aż w zasadzie wszystko ucichnie i strzelanina się skończy, Dima wyczuł, że na razie powinno być w zasadzie bezpiecznie, chociaż trzeba było działać szybko i z wyczuciem. Jeżeli nie zdążą zwinąć się w kilka minut, to prawdopodobnie z najbliższej okolicy nadciągną wszelkie szumowiny, zwabione odgłosami strzelaniny i klaksonu.
Nie strzelajcie! – zakrzyknął, zeskakując z pobliskiego rumowiska i przemykając zwinnie pomiędzy gruzem wypadł na ulicę, bezbronny, w dłoniach nie mając żadnych niebezpiecznych przedmiotów, w ręku trzymając jedynie swoją wierną lunetę, dzięki której dostrzegł grupę, za którą podążał już jakiś czas, przemykając między ruinami starego świata i brnąc sobie znanymi, ukrytymi dla ciekawskich oczu ścieżkami. Z podniesionymi do góry rękoma powtórzył wcześniej rzucone hasło, dla pewności. W tych czasach trzeba było być ostrożnym i podejrzliwym. A Dima bywał bardzo ostrożny i podejrzliwy. Ale szansa taka jak ta, by pomścić dawne zbrodnie swoich wrogów i uzyskać wsparcie osób trzecich, może się nie powtórzyć…
Chciałbym rozmawiać z umownym przywódcą drużyny… Wysyła mnie Szef, żebym pomógł Wam w misji… – rzucił w stronę kobiet, opuszczając już ręce, trzymając je przezornie z dala od Glocka, czy Randalla. Nie wiedział, do kogo ma się z tym zwrócić, a nie chciał o tym trąbić. Szef wysłał go za nimi, a on biegł. Gdyby nie to, że jest najlepszym przewodnikiem w całym Detroit, to mógł ich nie dogonić.
I jeszcze ta strzelanina…
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 263
Rejestracja: 31 sty 2013, 17:03
Lokalizacja postaci: Kanały
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

15 mar 2013, 23:15

Jedyne co Loki zdążył zrobić to opuścić głowę do klatki piersiowej osłaniając ją rękoma. Słyszał dźwięki wystrzałów, trochę krzyku zbite szkło. Najgorsze jednak przyszło na samym końcu. Wkurwiający klakson który pewnie zaraz zwabi wszystkie lokalne szumowiny tej dzielnicy. Czasu na reakcję było mało. Szybko spojrzał na to co zostało z Bruce'a a później na leżącego za samochodem dżentelmena którego imienia zapomniał. Najpewniej obydwoje byli po drugiej stronie świata. Wysiadł z samochodu i zaczął kierować się od strony maski do siedziska kierowcy.

- Nie no kurwa, drużyna marzeń.- powiedział do siebie zaciskając zęby.

Spojrzał krytycznie na to co zostało z szyby. Był zdziwiony jakie niebywałe gówno współcześni mechanicy pchają do samochodów. Otworzył drzwi i delikatnie chwycił to co zostało z kierowcy. Szybkim ruchem wyjebał martwe ciało. Ściągnął jego plecak i rzucił kobiecie na miejscu pasażera.


– Przeszukaj to, może ma tam coś przydatnego. Jeśli nie to wyjeb za okno.

Sam był zmuszony przetrzepać byłego towarzysza. Szybko zlokalizował położenie Glocka oraz wielkiego karabinu snajperskiego, prócz tego znalazł niemały nóż myśliwski i paczkę fajek. Na końcu ściągnął z niego maskę gazową i rękawiczki. Rękoma już ochranianymi rękawiczkami odgarnął zalegające szkło przy siedzeniu kierowcy. Gdy miejsce było pozbawione odłamków, usiadł za kierownicą. Miał nadzieję że cały ten cyrk nie rozjebał gruchota na dobre. Szybko zlokalizował stacyjkę oraz kluczyki. Odpalił samochód po czym chwilę wsłuchiwał się w nierówną pracę silnika.


- Dobra, przestańmy napierdalać do siebie przez chwilę i skupmy się na zadaniu. Mam nadzieję że wszyscy już siedzą na swoich miejscach. – powiedział dość głośno do pozostałych towarzyszy.

Wyciągnął w końcu dyktafon otrzymany na wcześniejszym spotkaniu i podregulował do maksimum pokrętło odpowiadające za głośność tak aby wszyscy słyszeli treść. Odetchnął w końcu z ulgą po czym wcisnął przycisk play.

Derranein
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

16 mar 2013, 14:34

-Sam go sobie wyjeb. Jakbyś nie zauważył, mam całe ręce w szkle. Nox, mógłbyś może odpalić kasetę, chyba że czekamy aż nasza drużyna zredukuje się do zera?
Maria otwarła łokciem drzwi i wyszła na zewnątrz samochodu, zostawiając otwarte drzwi aby słyszeć co działo się w środku. Rzuciła niezdarnie plecak na maskę i poranionymi palcami wyciągnęła pęsetę. Rozpoczęła trudny i bolesny proces usuwania szkiełek z rąk. Dobrze, że udało jej się instynktownie zasłonić twarz, inaczej mogłoby być z nią krucho. Sytuacja robiła się cholernie śmieszna, jeśli kogoś to bawiło. Stracili kolejnego człowieka, ale może mogli uzupełnić straty cycatą fanatyczną. Jeśli wiara w Boga obfituje takimi piersiami, jestem w stanie założyć sutannę nawet w tej chwili.
Udało jej się też odnaleźć spirytus. Polanie ran byłoby chyba najgorszym pomysłem jaki mogłaby teraz zrobić. Wlała sobie do ust nieznaczną ilość alkoholu, aby lekko uśmierzyć ból i kontynuowała usuwania ciał martwych. Butelkę pozostawiła otwartą na masce samochodu, aby potem obmyć dookoła większe rany. Nie miała jak zszyć rozcięć, toteż musiała poradzić sobie inaczej. Poprosiła Noxa aby rozdarł jej kawałek jej bluzki, aby mogła zatamować ewentualne krwawienie. Jeśli mężczyzna tego nie zrobi, pominie zatamowanie krwi czymkolwiek i obwinie ręce bandażem. Powinno pomóc na jakiś czas, może uda im się dotrzeć do punktu medycznego w przyszłości.
Awatar użytkownika
Utirrenon
Posty: 35
Rejestracja: 02 lut 2013, 12:07
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2497

16 mar 2013, 17:21

Wyważenie drzwi własnym ciężarem na pewno nie należało do najprzyjemniejszych. Z jednej strony okropny ból w klatce piersiowej od przyjęcia kuli, z drugiej strony stłuczone plecy i bark od uderzenia w drzwi. Odrzut był tak mocny, że wyleciał na zewnątrz. Kolejne uderzenie, tym razem o twardy, podziurawiony asfalt, przysporzyło kolejnego bólu. Próbował wstać, ale nie był w stanie. Gdy próbował nabrać powietrza, przeszywał go okropny ból w klatce piersiowej. Dlatego jego oddechy były szybkie i płytkie. Wszystko wokół niego zaczęło się ściemniać. Oczy się zamykały, choć próbował z tym walczyć.
Panie jeśli to jest ten dzień, w którym odejdę do Ciebie, przyjmuję go z radością, bo 'choćbym kroczył przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę, bo Ty jesteś ze mną.'
Po tej myśli stracił przytomność. Jednak było to tylko omdlenie w wyniku odniesionych ran, lecz żadna nie była na tyle poważna, żeby doprowadzić do śmierci. To nie był jeszcze ten dzień, w którym Jedyny Bóg miał go wezwać do siebie. Miał jeszcze wiele do zrobienia na tym świecie, jako jego wysłannik.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

16 mar 2013, 18:53

Kolejny trup na jego koncie, nic zaskakującego niby, ale tym razem jeszcze przed chwilą ten trup usłyszał od niego, że myśleli podobnie, a nawet zarobił zachęcające klepnięcie w ramię. Nox nie należał do sentymentalnych czy takich, którzy, by się swoimi ofiarami przejmowali, acz w tej sytuacji wręcz się przez chwilę zastanowił przed ponownym zabezpieczeniem broni, jednocześnie ciesząc się, że obeszło się bez rykoszetów. Mimo wszystko, poszkodowanych było więcej, pseudo-szeryf wyleciał na asfalt i unosił się na granicy przytomności a dziewczyna skończyła z powbijanymi w rękę kawałkami szkła i ze wszystkich, to jego pomocy chciała.
- Nie wiem czy skończyłbym na bluzce, jeśli chodzi o rozrywanie ubrań. – Odparł w jej stronę, nie komentując faktu, że nie chciało mu się wychodzić z auta z racji, że nowy kierowca się już znalazł. Przynajmniej Loki w końcu postanowił odtworzyć nagranie z dyktafonu, nawet mimo tego, że jeden z nich był nieprzytomny i przegapi to, co mieli usłyszeć. Nox zastanawiał się czy nie dobić Maxa, ale postanowił z tym poczekać, raz, że szkoda kuli a dwa, że może dziewczyna coś na to poradzi, wydawała się wiedzieć co robi zajmując się swoimi ranami.
Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

17 mar 2013, 22:01

http://www.youtube.com/watch?v=ni1ZMWh6u1I

Tak, to cały post. Co z tym zrobicie to wasza sprawa.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.