Mgła Wojny

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

Mgła Wojny

24 mar 2013, 14:37

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…


SoundTrack


STAR WARS

Epizod II / III

Mgła Wojny




Krążą pogłoski, że Separatyści
zbierają swoje wojska niedaleko
planety Bastion leżącej w sektorze
Braxant, na Zewnętrznych Rubierzach.

Aby sprawdzić
te informacje Republika wysłała
tam niewielką grupę składającą się z
przedstawicieli różnych ras, wspieranych
przez Radę Jedi młodymi padawanami,
aby sprawdzić plotki, i w razie ich
słuszności przeszkodzić w planach
Separatystów. Wysłano tam też flotę
składającą się z sześciu krążowników,
aby w razie bitwy wsparły odział.

W tym samym czasie dwóch
Mrocznych Jedi, którzy zapragneli
poznać tajniki Ciemnej Strony Mocy
poleciało na planetę Korriban sądząc,
że zdołają stawić czoła dawniej potężnej,
ojczyźnie sithów…
[/color]


REPUBLIKA:
[/oldsize]
Obrazek
SoundTrack

Cel był już niedaleko, droga dłużyła się niewyobrażalnie. Można byłoby użyć napędu hiperprzestrzennego, byłoby to jednak niebezpieczne, Republika nie podała dokładnych informacji o przebywaniu floty Separatystów. Co więcej, nie wiedziała nawet czy podane informacje są prawdziwe.. Trzeba było być więc przygotowanym na wszystkie opcje. Krążownik leciał spokojnie, przemierzając
bezkresny mrok galaktyki. Dotychczas nic się nie działo, nie licząc króciutkiej walki z jednym zabłąkanym myśliwca typu Vulture.
***
Vortan Andes przechadzał się po hangarze, przeglądając swój statek i rozmyślając o korzyściach i nagrodach które dostanie za wykonanie zadania. Nie chciał rozstawać się ze swoim statkiem. Choć Republika przyznała mu własne pomieszczenie Vortan niechętnie w nim przebywał. Wolił spać w swoim “Żółwiku".

Wpatrując się w bezkresny mrok galaktyki usłyszał za sobą kroki. Był to jeden z klonów. Miał niebieską plamę na ramieniu, nie zainteresowała ona jednak Vortana. Klon przybył z zawiadomieniem o naradzie na mostku. Vortan na tę chwilę nie miał nic do roboty, więc posłusznie ruszył za klonem.
***
Elenda medytowała na swojej pryczy. Dowódca przydzielił jej własne pomieszczenie. Bardzo się z tego cieszyła. Mogła spokojnie, bez żadnych hałasów poddawać się medytacji. Jednak najbardziej podniecał ją fakt, iż leci na pierwszą, samodzielną misję. Bardzo chciała wrócić z niej cała. jej mistrz byłby z niej dumny. Na razie jednak pozostawało tylko czekanie, aż statek dotrze na Bastion. Jej samotność przerwał odgłos otwieranych drzwi. Otworzyła oczy. Stał w nich jeden z klonów. Nie wyróżniało go nic spośród innych, poza niebieską plamą w kształcie litery “V" na prawym ramieniu.
– Generał Rod wzywa panią na mostek. – Powiedział i wyszedł z pokoju.
Eldena otworzyła oczy, chwilę przyzwyczajała się do blasku. Wstała i wyszła z pomieszczeniu zamykając za sobą drzwi.
***
Shi Areto szła na mostek wraz ze swoim Nexu. Klony z niechęcią akceptowały zwierze na statku. Raz omało nie postrzeliły go, myśląc, że chce ich zaatakować. Shi musiała bardzo uważać na swoje zwierze. Statek to ewidentnie nie miejsce dla niego. Cieszyła się, że już niedługo misja dobiegnie końca, jednak coś w duszy nie dawało jej spokoju… wprawiało w niepewność i niezdecydowanie. Bardzo chciała pozbyć się tego uczucia, jednak ani medytacja, ani zajęcie się czymś, nie dawały upragnionego spokoju.
Prowadzona przez jednego z klonów weszła na mostek.
***
Zark Davip, młody padawan przechadzał się niedaleko mostku. Rozmyślał nad sensem Jasnej Strony Mocy. Myślał nad czekającymi go trudnościami. Wiedział, że choć nie jest sam trudno będzie stawić czoła Separatystom. Czuł coś dziwnego wewnątrz siebie… Lęk przed czymś co ma się wydarzyć. Próbował go jednak stłumić i zastąpić wewnętrznym pokojem. Co chwile mijał go jakiś klon. Większość z nich miała niebieski znak na ramieniu w kształcie litery “V". Przechadzał się tak około pół godziny, aż został wezwany na mostek przez jednego z żołnierzy.
***
Cała czwórka zebrała się na mostku. Jakaś ważna sprawa nie cierpiąca zwłoki musiała ich tu przywieść. Na mostku od dłuższej chwili czekał dowódca floty gen. Rod. Coś najwidoczniej go zaniepokoiło. Stał nad hologramem uważnie oglądając wyświetlający się obraz.
– Mamy problem… – zaczął gdy przybyli zbliżyli się do niego.
– Nie spodziewaliśmy się blokady. – Tu wskazał wyświetlające się na hologramie statki Separatystów, krążowniki typu Lucrehulk, używane przez Konfederację Niezależnych Systemów do blokowania planet i szlaków handlowych. Było ich około stu.
– Przecieki o tak potężnej flocie powinny obiec już pół galaktyki. Dziwne, że nikt w Senacie o tym nie wiedział. – Zaczął kapitan stojący obok genarała.
– Mamy do dyspozycji siedem krążowników typu Venator, jednak zanim zjawią się tutaj minie dobre paręnaście godzin. Nigdy nie wiadomo co planują Separatyści. – Po chwili zastanowienia dodał. – Trzeba działać natychmiast. Nie byliśmy przygotowani na taką zaporę, spodziewaliśmy się tylko floty, trzeba się jakoś przedrzeć … A czy Wy macie może jakieś propozycje?

Bastion malował się w całej swojej okazałości. Można było go już ujrzeć z mostku, wraz z szarą flotą Separatystów. Blokujących dostęp do planety.


MROCZNI JEDI:
[/oldsize]

SoundTrack

Planeta Korriban. Grobowiec Sithów… Owiana złą sławą w galaktyce. Z początku była zamieszkiwana przez rasę Sithów, opóźnionych technicznie istot. Po wojnie domowej, Jedi, którzy odwrócili się od zakonu przylecieli tu. Sithowie wzieli ich za bogów… Ułatwiło to Mrocznym Jedi zapanowanie nad nimi. Z czasem przejeli nazwę po rdzennych mieszkańcach planety. Tworząc swoje świątynie nauczali Ciemnej Strony Mocy. Po wielkiej świętości Sithów zostały teraz tylko grobowce…
***
Darth Arribecca leciał wraz z Nessirem. Spotkali się nie dawno, gdy Mroczny Wookie szukał transportu na Korriban. Nessir z chęcią przyjął propozycja przewiezienia tajemniczej postaci. Pragną poznać Ciemną Stronę Mocy, tak samo jak jego towarzysz. Nękał się jednak, że może nie wrócić cało z tej wyprawy.
Obrazek
Skalista planeta była już niedaleko. Gdy tylko dwójka Mrocznych Jedi wleciała w atmosferę planety ogarną ich lęk. Nie wywodził się on ze strachu przed nieznanym. Brał on się z wyczuwalnej dookoła Ciemnej Mocy. Jakby przepełniała to miejsce. Czuli, że ich otacza… Czuli potężne upadłe dusze Sithów. Dookoła rozciągały się skały blado-pomarańczowego koloru. Gdzieś w oddali widać było dolinę. Coś w głębi umysłu kazało im się tam kierować…

________________________________________________________________________________
Republika – Jesteście teraz na mostku w krążowniku typu Venator. Rozpocznijcie rozmowę z kapitanem i generałem. Przedstawcie swoje propozycje. Statek ma standardowe wyposażenie i Ghtroca 720 Vortana. Możecie przedstawić każdy pomysł. W ostateczności możecie poprosić nawet o nawiązanie kontaktu z Senatem i/lub Radą Jedi.

Mroczni Jedi – Przebywacie aktualnie w statku Scimitar, za sterami siedzi Nessir.. Lecicie do doliny Sithów. Coś w głębi duszy nakazuje wam się tam kierować. Możecie wymienić między sobą swoje poglądy, możecie też poprostu podziwia otoczenie, komentować.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

24 mar 2013, 16:24

Elenda trochę się zirytowała, kiedy wyrwano ją z medytacji. Przymrużyła nieprzyzwyczajone do światła oczy. Rozejrzała się po pokoju. Wszystko było tak, jak pamiętala. Jednak wysłuchała klona z literą V i odpowiedziała:

-"Dobrze, zaraz się zjawię." – Powoli wstała i wyszła przez drzwi.

Po tym jak zamknęła za sobą drzwi, znalazła się na sporych wielkości korytarzu. Była ona przyzwyczajona do porywistych wiatrów, które często występowały w jej wiosce. Jednak tutaj, w środku statku powietrze stało. Była trochę nieprzyzwyczajona i czuła się jakoś… nieswojo. Po drodze rozmyślała o tym, co zdarzyło się od początku. Ułożyła myśli po kolei i je powtórzyła. Zaczęło się, kiedy wezwano ją do mistrza w świątyni Jedi na jej ojczystej planecie. Dowiedziała się, że wyruszy w swoją pierwszą misję. Uważano od dawna, że jej umiejętności są wystarczające, lecz z nieznanych powodów nigdy jej nie wysyłano. Przy tym, jak wsiadała na statek uważnie przyglądała się jej kompanom. Nie sprawiali złego wrażenia. Nie wiedziała do końca, na czym polega ta misja, miała się dowiedzieć później. Pierwsza myśl po tym, jak została wezwana to było właśnie to, że ma zaznajomić się z szczegółami. Poprawiła miecze świetlne i ruszyła na mostek. Po dotarciu wysłuchała słów wypowiedzianych przez jej dowódców.
"Tak, to naprawdę dziwne, że nikt tego nie zauważył." – Pomyślała, jednak nie wypowiedziała tego na głos.
Później padło pytanie o pomysły, była stosunkowo młoda i energiczna. W jej głowie od razu zaczęły tworzyć się możliwe scenariusze. Reszta Jedi zgromadzonych na mostku na razie nic nie mówiła. Wzięła głęboki oddech, mając nadzieję, że ktoś inny odezwie się pierwszy. Nie chciałana sam początek się wychylać. Jednak nikt nie palił się do wypowiedzi. Więc powiedziała do generała i kapitana:

-"Generale, kapitanie. Myślę, że nawet z siedmioma krążownikami trudno będzie nam się przedrzeć. My, jako Jedi mogli byśmy w jakiś sposób pomóc. Jednak przedostanie się tam wydaje się niewykonalne. Myślę, że najpierw trzeba by było skontaktować się z Radą Jedi. Oni może będą wiedzieli, co robić." – Rozejrzała się po zebranych, szukając jakichkolwiek oznak, co myślą o tym, co powiedziała.

Jeszcze raz rozejrzała się po zgromadzonych. Klony od razu pominęła, wszystkie były takie same. Jej wzrok pierw przyciągnęła kobieta, a raczej to, co jej towarzyszyło. Miała przy sobie… zwierzę? Zastanawiała się, jakiż to powód Sepatatyści mają, aby blokować planetę. Może jest na niej coś cennego? Nie miała pojęcia, więc zapytała, mając nadzieję, że się dowie:

-"A przy okazji. Czy mogła bym się dowiedzieć, jaki jest cel naszej misji?"

Pozostało tylko czekać na reakcję innych. Według niej skontaktowanie się z radą to była pierwsza rzecz, jaką powinno się zrobić. Byli oni od nich bardziej doświadczeni i mogli coś zaradzić. Wcale by się nie zdziwiła, gdyby kazali im wracać. Jednak jej pierwsza misja miała się zakończyć takim niepowodzeniem? Postanowiła, że do tego nie dopuści. Pierwszy raz spotkał ją ten zaszczyt, zaufali jej. Nie zyskała by dobrej sławy, kiedy ludzie by usłyszeli, że pierwsza misja na którą się wybrała zakończyła się porażką. Ich nie obchodziło, czyja to była wina. Po prostu nie mieli dostępu do takich informacji. Wpatrywała się w ich twarze, prawdopodobnie byli zaprawnieni w boju. Tylko jeden z nich wyglądał, jak by się jeszcze uczył, jak ona. Przestępowała z nogi na nogę, obserwując mostek. Nigdy wcześniej tu nie była. Był naprawdę imponujący, sporych wielkości. Miała nadzieję że jakoś przedrą się przez flotę Sepratystów i wypełnią swoją misję. Tak, musiała dowieść, czego jest warta.
Awatar użytkownika
Risil
Posty: 88
Rejestracja: 04 mar 2013, 13:44
GG: 20238632
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2592

24 mar 2013, 17:00

Vortan przechadzał się po hangarze, doglądając swojego statku, który nazywał "Żółwikiem". Było to jedno z jego głównych zajęć od kiedy wyruszyli na tę misję. Niby dostał do dyspozycji swoją kwaterę, ale nie chciał rozstawać się ze swoim frachtowcem. Gdy już upewnił się, że jego statek jest w pełni sprawny, usiadł na kokpicie, nogi zwisały mu na szybę i patrzył na mrok kosmosu. Do hangaru wszedł jeden z klonów, z jakąś dziwną plamą na ramieniu, na którą jednak Andes nie zwrócił uwagi. Wysłuchał tego, co mówi żołnierz, po czym zeskoczył ze statku i wyszedł z hangaru na korytarz. Wiedział, jak dojść do mostku, ale szedł grzecznie za klonem. Mijająć rzędy białych drzwi i świateł myślał o misji, jaka przed nimi stała. Jeszcze nie wiedział, o co dokładnie chodzi, domyślał się, że w czasie odprawy na mostku w końcu pozna szczegóły zadania. "Trochę niepokojące jest to, że oprócz mnie są tu sami Jedi, i to jeszcze młodzi", pomyślał. W końcu doszli do mostku. Wszedł do środka, czekali tam już Jedi oraz kapitan statku i generał Rod, dowodzący misją. Wysłuchał tego, co oficerzy mieli do powiedzenia. Trochę zaniepokoiła go blokada, ale bywał już w gorszych kłopotach. W jego głowie zaczął krystalizować się plan, prosty, ale mający duże szanse powodzenia. Jego rozmyślania przerwała jedna z padawanek. Wysłuchał jej, ale jej pomysł nie do końca jej się spodobał. Nikt nie kwapił się do wypowiedzenia swojego zdania, więc zabrał głos.
– Panowie oficerowie, panie i panowie Jedi. Na pewno – wyraźnie podkreślił te słowa – nie przedrzemy się przez taką blokadę siedmioma krążownikami. Ale sądzę też, że nie mamy czasu kontaktować się z Radą Jedi. Jeżeli my wykryliśmy ich statki, to nie pozostało nam dużo czasu zanim oni wykryją nas. Potrzebny nam plan, i to szybko. Nawet mam pewien pomysł.
Spojrzał na twarze swoich towarzyszy, próbując odczytać z nich jakiekolwiek emocje, odczucia. Po chwili kontynuował swoją wypowiedź.
– Mój plan jest prosty, ale ma szanse się udać. Załadujemy do ładowni mojego statku jakichś broni, zapasów. Polecimy w czwórkę w stronę planety. Blokada oczywiście nas zatrzyma, więc grzecznie zrobimy to, co nam każą. Kiedy spytają, po co przylatujemy, powiemy im, że przywozimy zapasy. W ten sposób wlecimy na powierzchnię planety i dowiemy się o położeniu bazy Separatystów.
Raz jeszcze spojrzał na swoich towarzyszy, raz jeszcze próbując wyłapać jakieś reakcje.
– Oczywiście mogą uznać, że chodzi nam o zapasy dla blokady. W takim wypadku powiemy im, że musimy wylądować, bo mamy uszkodzony hipernapęd. Mogą też spytać, dlaczego niby zapasy przylatują małym frachtowcem, a nie dużym okrętem. Wtedy powiemy im, że chodzi o to, żeby Republika nic nie podejrzewała. Jeśli nam nie uwierzą, to myślę, że – spojrzał wymownie na padawanów – nasi przyjaciele Jedi pomogą nam ich przekonać. Słyszałem o tym, że ludzie posługujący się Mocą potrafią z jej pomocą być bardzo przekonujący.
Rozejrzał się znów po zgromadzonych.
– Co sądzicie? Może ktoś ma jakiś inny pomysł?
Zamilknął, oczekując komentarzy reszty osób zgromadzonych na mostku krążownika.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

24 mar 2013, 19:44

Przemieszczała się między korytarzami statku, kierując się ku miejscu spotkania z samym generałem. Mostek był oddalony od kwater dość dlatego, temu też, musiała przyspieszyć kroku. W jej cieniu kroczył nexu, ujadając od czasu do czasu i śliniąc się na wszystkie strony, brudząc przy tym ściany i podłogę. Zapewne powodem było wyżynanie się zębów stałych, które niemal całkowicie zastąpiły mleczne uzębienie. W tym stanie wyglądał dość groźnie, przez co ostatnimi czasy musiała interweniować dość często, stając między bestią a zaniepokojonymi klonami, usilnie zapewniając nieszkodliwość młodego potworka.
Zerknęła za siebie gwizdnięciem przywołując czterookie zwierzę, które zatrzymało się zainteresowane jakimś ciekawym zapachem dochodzącym z otwartych drzwi.
Rusz się Viridar. Znowu cię ktoś postrzeli, czy coś. – skarciła cicho, klepiąc po boku kolczaste stworzenie.
Bez dalszych przystanków w końcu dotarli na mostek, gdzie chyba zdążyły się już zebrać wszystkie pożądane osoby, skupione w ogół osoby generała i kapitana.
Przystała trochę z tyłu, witając się z resztą przy pomocy bardzo formalnego kiwnięcia głowy, po czym w milczeniu wysłuchała opinii padawanki i nie znanego dotąd mężczyzny. Pomysły tej dwójki nie były złe, acz też nie do końca dobre. W jej mniemaniu. Zrobiła kwaśną minę, wyobrażając sobie różne scenariusze, zabarwione sporymi problemami.
Największą przeszkodą była oczywiście blokada, której po prostu ominąć nie mogli. A tym bardziej się przebić tradycyjną metodą.
Odchrząknęła cicho, kierując uwagę na swoją osobę.
Bądź też można spróbować posłużyć się eskadrą myśliwców. - rzuciła, ciągnąc temat – Nie wiem, co też może znajdować się na tej planecie, ale z pewnością jest to coś na tyle wartościowego, by to zbadać. Bądź zabrać, lub też zniszczyć. - miała nadzieję, że ten tok rozumowania był oczywisty dla wszystkich.
- O ile dobrze pamiętam, mamy na wyposażeniu Vortana. Mógłby osłaniać lecące tuż za nim myśliwce do ostatniej chwili, po czym rozbić swoją masą choć jeden ze statków Lucrehulk. Tym samym siły już po drugiej stronie mogłyby zrobić krótki zwiad, a potem ewentualnie czekać w ukryciu na powierzchni planety, czekając na posiłki i dalsze informacje. - najchętniej podsumowałaby wszystko wzruszając ramionami, lecz jako Jedi, nie było jej wskazane wykonać podobny gest, więc ciągnęła dalej.
A tak, krążownik mógłby związać flotę separatystów krótką walką, ściągając na siebie jak najwięcej ognia, po czym zmusić nieprzyjaciela do pościgu za sobą. Najlepiej w stronę naszych sił.
Lubiła działać potajemnie i skrycie, unikając nawiązywania wszelkich kontaktów, zawsze trzymając się cienia. Acz tu, w tak nie korzystnym położeniu wolała postawić na atak frontalny i dużo wybuchów.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

25 mar 2013, 22:03

Patrzył przez szybkę przykrywającą przód kokpitu. Był lekko nieobecny, zamyślony nad przeszłością, przyszłością oraz teraźniejszością. Od niedawna jego futro elektryzowało się. Nie wiedział czy to jedynie normalna reakcja na podróż kosmiczną, czy też coś niezwykłego, ta moc ukryta w planecie. Lęk jaki opanował go kilka godzin temu, gdy wchodzili powoli w atmosferę sprawił mu kolejną zagadkę. Jak gdyby ktoś chciał aby Darth się lękał. Ciekawa sytuacja. Powoli wyciągnął rękę ku szybie. Starał się wyczuć źródło dziwnego zachowania jego własnych włosów. Stały teraz niczym porażone prądem. Szata opadała z nich falując lekko smagana ruchem. Żółte oczy pociemniały. Skóra na twarzy napięła się przybierając przerażający grymas. Tęczówki, zamglone i chwilowo falujące, zmieniły kolor na czerwień– ostrą, gryzącą, przenikliwą. Od Arribeccy czuć było moc. Jako jej niezwykle mocne skupisko mógł niemal manipulować rzeczywistością. Teraz zaś szukał kogoś jeszcze potężniejszego. Taka osoba nie mogła się ukryć, pokłady mocy były zbyt wielkie. Uśmiechnął się kącikiem ust, ukazując tym samym obrzydliwie białe zęby. Czuł jak futro stało na wszystkie strony. Musiał go szybko zlokalizować. Tak, tak, on tam był. Dokładnie w tej dolinie.
Na pewno też to wyczuwasz. Kieruj się ku dolinie.
Zamarł w bezruchu. Ręka znów zawisła wzdłuż ciała, oczy przybrały naturalną, żółtawą barwę. Wiedział, że to będzie coś ciekawego. Coś, co pozwoli mu uzyskać jeszcze większe pokłady mocy.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 265
Rejestracja: 31 sty 2013, 17:03
Lokalizacja postaci: Kanały
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

25 mar 2013, 22:18

Nessir naprawdę nie wiedział jakim cudem zgodził się wozić ze sobą tego… Stwora. Gdyby nie to że wyczuł w nim Moc, nigdy by przez głowę nie przeszedł pomysł wspólnej podróży. Do tego nigdy nie dane mu było spotkać kogoś z rasy Wookie, czego wcześniej nie żałował. Mimo że Arribecca był niewątpliwie przedstawicielem rasy rozumnej to jego krzyki czy pojękiwania nazywane ich językiem katowały jego uszy od samego początku podróży. Swój statek pilotował w milczeniu, traktując towarzysza jak powietrze. Dziwny przypadek sprawił że Wookie szukał transportu w to samo miejsce co on. Najwidoczniej po raz kolejny było mu dane przekonać o tym że ścieżki Mocy są niezbadane i nic nie dzieje się przypadkiem.

– Zaraz będziemy na miejscu. – zakomunikował krótko.

Włączył autopilota i wstał z miejsca pilota wpatrując się w planetę. Zamknął lekko oczy delektując się uczuciem strachu. Czuł wszechobecną Ciemną Stronę, wiedział że to miejsce pomoże mu w osiągnięciu swojego celu. Skierował się w stronę miejsc pasażerskich i mocą przyciągnął do siebie płaszcz. Gdy już był ubrany, znów usiadł za sterami statku. Korzystając z mapy, skierował się w kierunku Doliny.

– Wiem gdzie mam się kierować. Pamiętaj że jesteś tu pasażerem, nie kapitanem. Na twoim miejscu usiadł bym w fotelu. – znów zwrócił się do towarzysza. – Zaraz lądujemy.
Awatar użytkownika
Utirrenon
Posty: 35
Rejestracja: 02 lut 2013, 12:07
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2497

25 mar 2013, 23:12

Od kiedy został Jedi, ulubionym zajęciem Zarka było zgłębianie tajników mocy. Uwielbiał siedzieć i po prostu myśleć o tym jak Jasna Strona Mocy jest wspaniała. Ile daje możliwości i dlaczego tak bardzo przewyższa tę ciemną stronę. Lubił też dużo czytać i oglądać holokronów dawnych Mistrzów , aby dowiedzieć się jak najwięcej.
Tak robił i teraz, podczas podróży na pierwszą samodzielną misję. Otoczony był przez klony, które zostały przywrócone Republice przez legendarnego Mistrza Obi-wana. Sam chciałby być kiedyś tak potężny. Ale wiedział, że to niemożliwe. Wcale mu to nie przeszkadzało. Wystarczyło dogłębne zrozumienie Mocy, żeby zyskać wysoki status w hierarchii Jedi. A jeśli Rada zdecyduje, że ma zostać padawanem do końca życia, to zostanie. Chyba nie wielu było takich, którzy tak bardzo wierzyli w mądrość rady.
W końcu jego rozmyślania przerwał jeden z identycznych żołnierzy i wezwał go na mostek. Zark posłusznie, lecz bez szczególnego pośpiechu, podążył za żołnierzem. Nie był specem od statków kosmicznych i wciąż się na nich gubił.
Z lekkim zaniepokojeniem wysłuchał słów Generała. Pierwsze co mu przyszło do głowy to to, że w akademii uczono go, że dowódcą okrętów wojennych jest admirał. Generał to były wojska lądowe. Ale szybko usunął tę myśl, bo nie miało to teraz znaczenia. Skupił się na słowach dowódcy.
Dał innym się wypowiedzieć, bo rzadko miał ciśnienie do wyrażania swojego zdania. Kolidowało to z pokorą, jaką powinien cechować się Jedi. Z aprobatą pokiwał głową na słowa o kontakcie z Radą Jedi. Przecież to oni cechowali się nie tylko największym doświadczeniem, ale na pewno i aktualną wiedzą na temat tej floty, której oni nie posiadali. Pomysł z dywersją też był całkiem niezły, jednak nie mógł zgodzić się na jakiekolwiek działanie poza wiedzą Rady. Ostatnie rozwiązanie w ogóle odpadało. Zbyt duże ryzyko. No i walka? Walka to ostateczność i Jedi powinien o tym wiedzieć. Takie zapędy mogły szybko sprowadzić ją na Ciemną Stronę, ale nie do niego należało upominanie jej. Nie był jej Mistrzem. Ba! Był jej przecież równy. A upominanie jej mogłoby ją jeszcze bardziej zdenerwować i pchnąć w Otchłań. Tak. Zdecydowanie dobrze postąpił, że powstrzymał się od komentarza.
Gdy wszyscy się już wypowiedzieli, najwyraźniej czekali na jego zdanie.
– Drugi pomysł z dywersją wydaje mi się sensowny. Jednak nie zgodzę się na żadne działania bez konsultacji z Radą Jedi.
Zabrzmiało to trochę autorytatywnie, lecz nie miało takie być. Zark miał na myśli, że on nic nie zrobi bez konsultacji. Reszta mogła robić jak uważa.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

27 mar 2013, 17:54

REPUBLIKA:
SoundTrack
Generał mierzył około 180 centymetrów. Miał pancerz drugiego typu. Na zbroi widać było wiele wgnieceń po uderzeniach i strzałach. Dodatkowe pancerze na ramionach sprawiały wrażenie mocnych i wytrzymałych. Zbroja umalowana była w nieregularne ciemno zielone pasy. Części okrywające nogi i ręce były w całości zielone. Chełm który generał trzymał pod pachą był standardowym chełmem klona kommando, miał duży ślad po wgnieceniu z lewej strony i parę śladów zębów, najwidoczniej jakiegoś dużego stworzenia, z prawej strony. Umalowany był wzdłuż wizjeru. Widać było, że Generał był już na wielu misjach.

– Celem misji było sprawdzenie plotek. Okazało się, że są słuszne. Skoro Separatyści ustawili blokadę, oznacza to, że na planecie muszą mieć coś tajnego i cennego. Biorąc pod uwagę ich liczebność nie mamy jednak szans…. – Zaczął kapitan.

– Dywersja wydaje mi się dobra, jednak zbyt niebezpieczna, nie możemy ryzykować starty tylu padawanów. – Zaczął generał. Moglibyśmy się narazić na wykrycie. Uważam, że nawiązanie kontaktu z Radą Jedi będzie najlepszym rozwiązaniem.

Generał wcisną przycisk na pulpicie sterującym…
Na hologramie ukazał się mistrz Plo Koon, siedział w fotelu.. Obraz trochę przerywał, był jednak dość wyraźny.
– Generale. – Zaczął Kapitan stojący obok hologramu. – Chcieliśmy….
Nagle hologram przerwał. Zapadła długa cisza.
– Ktoś nas blokuje. – Krzykną jeden z ludzi zasiadających przy sterach.
Kontakt nie działa… Nie mamy czasu, decydujmy natychmiast. – Niespokojnie dodał generał. Wcisną jeden z przycisków na swoim panelu przyczepionym do lewej ręki.
– Drużyna Specjalna natychmiast na mostek. Nie mamy czasu. Reszta zająć miejsca, wycofujemy się.
Na mostku natychmiast nastał gwar. Na mostek wbiegło czterech klonów i zasiadło obok innych, sterujących statkiem. Statek gwałtownie ruszył.

Elenda stojąca dotychczas z boku wsłuchiwała się w rozmowę. Czuła coś dziwnego wewnątrz siebie. Nie umiała tego określić… Coś kazało jej uciekać… To samo czuli Shi i Zark. Cała trójka odczuwała ten sam strach… Coś zaraz się stanie… czuli…


MROCZNI JEDI:
[/oldsize]

SoundTrack
Nessir wraz z arribecą lecieli kierując się do doliny. Im bliżej Doliny Sithów, planeta pokazywała swoją mroczną stronę. Gdzieniegdzie mgła przysłoniła blado pomarańczową ziemię. Im bliżej grobowców mgła stawała się gęstsza, aż w końcu uniemożliwiła dalszy lot. Lecieli jeszcze chwilę. W końcu zdecydowali się wylądować. Mgła pozwalała zobaczyć jedynie ziemie w odległości dwóch metrów. Tajemnicza siła wskazywała im drogę pośród mgły. Stali teraz na skraju statku. Musieli jej zaufać. Stanęli teraz przed decyzją. Ruszyć w mgłę, czy się wycofać i odlecieć…


Republika: Coś zaraz się stanie…
Mroczni Jedi: Stoicie na skraju mgły. Idźcie albo zostańcie. Kierujcie się tym co chcecie, i czego pragniecie.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

27 mar 2013, 20:43

Tak, to było już tak blisko. Źródło całej tej mocy które posiądzie. Wyciągnął fajkę po czym nabił ją tytoniem. Kolejnym jego ruchem było podpalenie jej mocą. Nie było to trudne zważając na ilość zebranej jej wokół. Pociągnął pierwszy obłok po czym odwrócił się ku Nessirowi. Zmierzył wzrokiem młodego Sitha po czym rzekł spokojnie:
Idę. Jeśli chcesz podążaj obok. Nigdy jednak za mną. To może skończyć się źle.- Następnie odczekał na reakcję Nessira i jeśli ten zamierzał iść z nim przystąpił do drogi ku nieznanemu. Jeśli jednak Nessir zdecyduje iść w drugą stronę odczeka aż ten zniknie w głębi statku.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

27 mar 2013, 21:00

Uczucie Elendy nie ustawało. Rozejrzała się wokół, inni też wyglądali dość osobliwie. Jednak została w miejscu. Przesądy, prychnęła. Oglądała galaktykę przez szybę ich statku. Planety i gwiazdy rozświetlały niebo tak majestatycznie. Słuchała słów kapitana. Decydować natychmiast? Elendzie pozostało tylko powtórzenie propozycji.
-"Nadal sądzę, iż możemy dostać się na ich statki. Nie mamy innego wyjścia, bo niby co? Kontakt zablokowany, nasza siła nie starcza na walkę. Nic nie pozostało"
Ciągle oglądała gwiazdy, szykując się na walkę, która prawdopodobnie niedługo nastąpi. Jakieś uczucie w niej nie dawało jej spokoju. Trochę się odsunęła od głównej części mostku. Nie wiedziała dlaczego, ale coś jej mówiło, że lepiej tu nie pozostawać.
Zrobiła krok w tył…
Jeszcze jeden…
Zatrzymała się, szukając reakcji w twarzach innych. Jednak to coś nie dawało jej spokoju. Nie mogła się temu oprzeć, to nie przestawało. Zaczęła gorączkowo myśleć, co można zrobić.
"Może ich jakoś przekonam"
Po chwili zastanowienia powiedziała na głos:
-"Czy wy też czujecie… to coś? Jeżeli tak, to proponuję, aby się stąd ulotnić"

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Rakczadra
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.