Mgła Wojny

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

Mgła Wojny

24 mar 2013, 14:37

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…


SoundTrack


STAR WARS

Epizod II / III

Mgła Wojny




Krążą pogłoski, że Separatyści
zbierają swoje wojska niedaleko
planety Bastion leżącej w sektorze
Braxant, na Zewnętrznych Rubierzach.

Aby sprawdzić
te informacje Republika wysłała
tam niewielką grupę składającą się z
przedstawicieli różnych ras, wspieranych
przez Radę Jedi młodymi padawanami,
aby sprawdzić plotki, i w razie ich
słuszności przeszkodzić w planach
Separatystów. Wysłano tam też flotę
składającą się z sześciu krążowników,
aby w razie bitwy wsparły odział.

W tym samym czasie dwóch
Mrocznych Jedi, którzy zapragneli
poznać tajniki Ciemnej Strony Mocy
poleciało na planetę Korriban sądząc,
że zdołają stawić czoła dawniej potężnej,
ojczyźnie sithów…
[/color]


REPUBLIKA:
[/oldsize]
Obrazek
SoundTrack

Cel był już niedaleko, droga dłużyła się niewyobrażalnie. Można byłoby użyć napędu hiperprzestrzennego, byłoby to jednak niebezpieczne, Republika nie podała dokładnych informacji o przebywaniu floty Separatystów. Co więcej, nie wiedziała nawet czy podane informacje są prawdziwe.. Trzeba było być więc przygotowanym na wszystkie opcje. Krążownik leciał spokojnie, przemierzając
bezkresny mrok galaktyki. Dotychczas nic się nie działo, nie licząc króciutkiej walki z jednym zabłąkanym myśliwca typu Vulture.
***
Vortan Andes przechadzał się po hangarze, przeglądając swój statek i rozmyślając o korzyściach i nagrodach które dostanie za wykonanie zadania. Nie chciał rozstawać się ze swoim statkiem. Choć Republika przyznała mu własne pomieszczenie Vortan niechętnie w nim przebywał. Wolił spać w swoim “Żółwiku".

Wpatrując się w bezkresny mrok galaktyki usłyszał za sobą kroki. Był to jeden z klonów. Miał niebieską plamę na ramieniu, nie zainteresowała ona jednak Vortana. Klon przybył z zawiadomieniem o naradzie na mostku. Vortan na tę chwilę nie miał nic do roboty, więc posłusznie ruszył za klonem.
***
Elenda medytowała na swojej pryczy. Dowódca przydzielił jej własne pomieszczenie. Bardzo się z tego cieszyła. Mogła spokojnie, bez żadnych hałasów poddawać się medytacji. Jednak najbardziej podniecał ją fakt, iż leci na pierwszą, samodzielną misję. Bardzo chciała wrócić z niej cała. jej mistrz byłby z niej dumny. Na razie jednak pozostawało tylko czekanie, aż statek dotrze na Bastion. Jej samotność przerwał odgłos otwieranych drzwi. Otworzyła oczy. Stał w nich jeden z klonów. Nie wyróżniało go nic spośród innych, poza niebieską plamą w kształcie litery “V" na prawym ramieniu.
– Generał Rod wzywa panią na mostek. – Powiedział i wyszedł z pokoju.
Eldena otworzyła oczy, chwilę przyzwyczajała się do blasku. Wstała i wyszła z pomieszczeniu zamykając za sobą drzwi.
***
Shi Areto szła na mostek wraz ze swoim Nexu. Klony z niechęcią akceptowały zwierze na statku. Raz omało nie postrzeliły go, myśląc, że chce ich zaatakować. Shi musiała bardzo uważać na swoje zwierze. Statek to ewidentnie nie miejsce dla niego. Cieszyła się, że już niedługo misja dobiegnie końca, jednak coś w duszy nie dawało jej spokoju… wprawiało w niepewność i niezdecydowanie. Bardzo chciała pozbyć się tego uczucia, jednak ani medytacja, ani zajęcie się czymś, nie dawały upragnionego spokoju.
Prowadzona przez jednego z klonów weszła na mostek.
***
Zark Davip, młody padawan przechadzał się niedaleko mostku. Rozmyślał nad sensem Jasnej Strony Mocy. Myślał nad czekającymi go trudnościami. Wiedział, że choć nie jest sam trudno będzie stawić czoła Separatystom. Czuł coś dziwnego wewnątrz siebie… Lęk przed czymś co ma się wydarzyć. Próbował go jednak stłumić i zastąpić wewnętrznym pokojem. Co chwile mijał go jakiś klon. Większość z nich miała niebieski znak na ramieniu w kształcie litery “V". Przechadzał się tak około pół godziny, aż został wezwany na mostek przez jednego z żołnierzy.
***
Cała czwórka zebrała się na mostku. Jakaś ważna sprawa nie cierpiąca zwłoki musiała ich tu przywieść. Na mostku od dłuższej chwili czekał dowódca floty gen. Rod. Coś najwidoczniej go zaniepokoiło. Stał nad hologramem uważnie oglądając wyświetlający się obraz.
– Mamy problem… – zaczął gdy przybyli zbliżyli się do niego.
– Nie spodziewaliśmy się blokady. – Tu wskazał wyświetlające się na hologramie statki Separatystów, krążowniki typu Lucrehulk, używane przez Konfederację Niezależnych Systemów do blokowania planet i szlaków handlowych. Było ich około stu.
– Przecieki o tak potężnej flocie powinny obiec już pół galaktyki. Dziwne, że nikt w Senacie o tym nie wiedział. – Zaczął kapitan stojący obok genarała.
– Mamy do dyspozycji siedem krążowników typu Venator, jednak zanim zjawią się tutaj minie dobre paręnaście godzin. Nigdy nie wiadomo co planują Separatyści. – Po chwili zastanowienia dodał. – Trzeba działać natychmiast. Nie byliśmy przygotowani na taką zaporę, spodziewaliśmy się tylko floty, trzeba się jakoś przedrzeć … A czy Wy macie może jakieś propozycje?

Bastion malował się w całej swojej okazałości. Można było go już ujrzeć z mostku, wraz z szarą flotą Separatystów. Blokujących dostęp do planety.


MROCZNI JEDI:
[/oldsize]

SoundTrack

Planeta Korriban. Grobowiec Sithów… Owiana złą sławą w galaktyce. Z początku była zamieszkiwana przez rasę Sithów, opóźnionych technicznie istot. Po wojnie domowej, Jedi, którzy odwrócili się od zakonu przylecieli tu. Sithowie wzieli ich za bogów… Ułatwiło to Mrocznym Jedi zapanowanie nad nimi. Z czasem przejeli nazwę po rdzennych mieszkańcach planety. Tworząc swoje świątynie nauczali Ciemnej Strony Mocy. Po wielkiej świętości Sithów zostały teraz tylko grobowce…
***
Darth Arribecca leciał wraz z Nessirem. Spotkali się nie dawno, gdy Mroczny Wookie szukał transportu na Korriban. Nessir z chęcią przyjął propozycja przewiezienia tajemniczej postaci. Pragną poznać Ciemną Stronę Mocy, tak samo jak jego towarzysz. Nękał się jednak, że może nie wrócić cało z tej wyprawy.
Obrazek
Skalista planeta była już niedaleko. Gdy tylko dwójka Mrocznych Jedi wleciała w atmosferę planety ogarną ich lęk. Nie wywodził się on ze strachu przed nieznanym. Brał on się z wyczuwalnej dookoła Ciemnej Mocy. Jakby przepełniała to miejsce. Czuli, że ich otacza… Czuli potężne upadłe dusze Sithów. Dookoła rozciągały się skały blado-pomarańczowego koloru. Gdzieś w oddali widać było dolinę. Coś w głębi umysłu kazało im się tam kierować…

________________________________________________________________________________
Republika – Jesteście teraz na mostku w krążowniku typu Venator. Rozpocznijcie rozmowę z kapitanem i generałem. Przedstawcie swoje propozycje. Statek ma standardowe wyposażenie i Ghtroca 720 Vortana. Możecie przedstawić każdy pomysł. W ostateczności możecie poprosić nawet o nawiązanie kontaktu z Senatem i/lub Radą Jedi.

Mroczni Jedi – Przebywacie aktualnie w statku Scimitar, za sterami siedzi Nessir.. Lecicie do doliny Sithów. Coś w głębi duszy nakazuje wam się tam kierować. Możecie wymienić między sobą swoje poglądy, możecie też poprostu podziwia otoczenie, komentować.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 265
Rejestracja: 31 sty 2013, 17:03
Lokalizacja postaci: Kanały
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

27 mar 2013, 23:48

O ucieczce z planety, rzecz jasna Nessir nawet nie miał zamiaru rozmyślać. Nie po to tłukł się tutaj z drugiego końca kosmosu żeby teraz uciekać przestraszony jakąś mgłą. Co dziwne, owa mgła i aura tajemniczości dodawały mu siły i chęci dalszego działania. Chwilę stał przy własnym statku, spoglądając w dal, delektując się otaczającą go Mocą. W końcu przycisnął odpowiedni guzik w swoim naręcznym kontrolerze i zamknął właz statku.


– Oczywiście że idę. – powiedział do towarzysza.

Był szczerze zdziwiony że jego kompan tak dobrze posługuje się wspólnym językiem. Może ta współpraca nie jest skazana na porażkę? Szybko porzucił zbędne rozważania i narzucił kaptur na głowę. Zdecydował się iść po prawej stronie Arribeci bez zbędnego gadania.

Awatar użytkownika
Risil
Posty: 88
Rejestracja: 04 mar 2013, 13:44
GG: 20238632
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2592

28 mar 2013, 12:35

Vortan wydawał się spokojny, jednak w duchu się niecierpliwił. W duchu był zdenerwowany na padawanów, za to, że opóźniają działanie wtedy, gdy ścigają się z czasem. "Czy oni nie potrafią samodzielnie podejmować decyzji?! Czy ta cała Rada myśli za nich?!", pomyślał, ale nic nie mówił. Zaczął za to nerwowo przechadzać się po mostku. Kiedy komunikacja zawiodła, stanął i spojrzał na zgromadzonych wokół generała.
– Świetnie! Wyśmienicie! – powiedział. – Skoro nas blokują, to już wiedzą, że tu jesteśmy. Dzięki temu nie mamy żadnych szans dostać się na powierzchnię planety, chyba że wrócimy tu za parę tygodni, miesięcy… O ile nas teraz nie dogonią i nie zniszczą. – urwał na chwilę, widząc, jak padawanka się cofa, mówi coś o odczuwaniu "czegoś" i doradza wycofanie się.
– Racja, musimy się wycofać i wrócić tu z cała flotą. Nie ma co czekać – zwrócił się bardziej do generała i kapitana oraz klonów znajdujących się na mostku, niż do padawanów. – Musimy skakać w nadprzestrzeń, byle dalej od Separatystów. Chyba że chcemy wykonać misję, wtedy… Możemy zrobić tak: krążowniki zwiążą walką jak największe siły wroga, podczas gdy my, na pokładzie mojego statku, postaramy się prześliznąć przez blokadę. Chociaż może szanowni Jedi – zwrócił się do trójki padawanów – mają jakiś lepszy pomysł, który nie wymaga zaangażowania w niego Mistrzów z Rady?
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

28 mar 2013, 15:41

Na mostku zapanowało małe zamieszanie, które Shi skwitowała lekkim podniesieniem jednej brwi. Czyli zostali odkryci w czasie, gdy opracowywali plan polegający na elemencie zaskoczenia? Los potrafił być bardzo ironiczny. Cofnęła się jeszcze bardziej w tył, nie chcąc przeszkadzać przemieszczającym się wte, czy wewte kolonom. Statek ruszył się w końcu, pragnąc znaleźć się poza sferą rażenia wrogich jednostek. Nie potrzebowali dziur w kadłubie, jeżeli i tak te nie niosły żadnej sensownej ofiary.
Coś załomotało jej w sercu, pozbawiając na moment pewności, która nigdy przeto w takich sytuacjach jej nie opuszczała. Nexu zaskamlało cicho i zarzuciło zębatą głową, czując, że coś nie jest w porządku z jego właścicielką. Kobieta podniosła dłoń, uspokajając zwierzę niesłyszalnym rozkazem, na co te natychmiast zareagowało niepocieszenie zwieszając pysk.
Cokolwiek to może być, nie jest warte naszej interwencji. – stwierdziła zimno, kierując swój wzrok na padawankę – I masz absolutną rację. Coś jest bardzo nie tak. - skwitowała, kiwając potakująco głową. Komukolwiek innemu spoza grona Jedi trudno było cokolwiek zauważyć, choćby te dziwne anomalie były kilkukrotnie silniejsze. Dlatego rozumiała zachowanie dość rozdrażnionego mężczyzny, który chyba nie miał w zwyczaju się hamować z wyrażaniem swoich emocji. A przynajmniej była to w stanie zaakceptować, do pewnego stopnia.
Szanowni Jedi, pragną przekazać kondolencje w związku z tą sytuacją oraz mają skromną prośbę, by zachował pan spokój i przestał miotać bezsensownymi okrzykami sarkastycznego zadowolenia. - powiedziała cicho, a nawet grzecznie, uśmiechając się delikatnie. Trudno było powiedzieć czy jej słowa były szczere, czy też objawem ironii.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

30 mar 2013, 14:51

REPUBLIKA:
SoundTrack
Bastion był już bardzo blisko gdy krążownik zaczął zawracać. Jeszcze chwila, a użyją hipernapędu i uciekną od niebezpieczeństwa. Już tylko parę sekund dzieliło ich od upragnionego skoku w nadprzestrzeń…
Nagle z nadprzestrzeni, blokując drogę ucieczki wyłonił się olbrzymi, mierzący około 5000 metrów ciężki krążownik typu Subjugator i pięć małych fregat typu Munificent. Z hangarów wyleciały dziesiątki myśliwców. Cały ogień skierowały w silniki republikańskiego krążownika. Dwa promienie ściągające zaczęły przyciągać statek. Jeszcze tylko chwila a Separatyści rozpoczną abordaż.
Wszystko stało się tak nagle… Cała załoga znajdująca się na mostku patrzyła niespokojnie jak ich
krążownik łączy się z olbrzymim statkiem separatystów. Niektóre myśliwce, specjalnie do tego przeznaczone wbijały się w statek republiki transportując na niego droidy…

– Generale straciliśmy kontrole. – Krzykną jeden człowiek z załogi.
– To koniec. Opuścić statek. Naszą jedyną nadzieją pozostała planeta! – Opowiedział generał.
Jego rozkazy zagłuszył nagły wybuch drzwi prowadzących na mostek. Wytoczyły się z nich dwa droidy niszczyciele. Włączyły pola siłowe i rozpoczęły ostrzał.

Dwaj ludzie z załogi leżeli już martwi od strzałów na ziemi…
MROCZNI JEDI:
SoundTrack
Po krótkiej wymianie zdań dwaj Mroczni Jedi ruszyli w mgłę zostawiając za sobą statek… Szli długi czas. Lęk w głębi serca wzmagał się… Czuli, że są już blisko. Gdzieś w oddali dało się słyszeć ryk. Aribecca i Nessir szli dalej nie zwracając uwagi na dalekie odgłosy. Mgła zaczęła się rozpływać. Po niedługim czasie ujrzeli akademię sithów.
Obrazek
Wschodzące słońce oświetliło potężną dolinę. W oddali widniała akademia, miejsce nauki wszystkich Mrocznych Mistrzów. Niedaleko obok znajdowały się grobowce… Mimo tak bliskiego celu, coś jednak niepokoiło dwójkę rycerzy. Wkroczyli do grobowców…

Wędrowali około pół godziny przez niekończące się korytarze, prowadzeni wewnętrznymi przeczuciami. W końcu wkroczyli do olbrzymiego pomieszczenia.

Grota była długa na około dwieście metrów i wysoka na pięćdziesiąt. Z bocznych ścian wychodziły pomniki. Złote skrzynie pełne drogocennych metali otaczały posągi dawnych Mrocznych Lordów. Kryły się tu też holokrony. To ich pragnęli pozyskać Nessir i Arbecca. Wiedzieli, że tu są. Czuli to.

Nagle usłyszeli za sobą cichy warkot. Gdy odwrócili się zobaczyli olbrzymią bestię. Podobna była do psa. Jej wzrost wynosił około cztery metry, długość zaś dziesięć… Szykowała się do skoku… Za nią było widać drugiego osobnika. Znacznie mniejszego, jednak tak samo agresywnego. Oczy ich płonęły na czerwono. Z pyska kapała ślina.
Obrazek
Republika – Zostaliście zaatakowani. Przez kolejne post będziecie przedzierać się do hangaru. Nie możecie decydować o powodzeniu akcji. Hangar jest trochę daleko, więc przejście do niego zajmie parę postów.
Mroczni Jedi – Bestia zaraz zaatakują. Możecie spróbować używać mocy. Atakować mieczem. Jednak o powodzeniu akcji będę decydował ja.
Awatar użytkownika
Utirrenon
Posty: 35
Rejestracja: 02 lut 2013, 12:07
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2497

30 mar 2013, 17:02

Zaraz po jego ostatnich słowach ogarnęło go to dziwne uczucie. Jakiś lęk, coś co kazało mu uciekać. Nie specjalnie był w stanie wysłuchać słów generała, przez chwilę nie kontaktował w ogóle z otaczającą go rzeczywistością. Jego osoba, szczególnie wrażliwa na Jasną Stronę Mocy, była atakowana ze zdwojoną siłą. Czuł jak ogarnia go jakaś ciemność, nie tylko w duszy, ale i na zmysłach. Jego pole widzenia i słyszenia bardzo się zawężało. Zauważył jeszcze, że Elenda też kroczy do tyłu, jakaś rozkojarzona. Więc ona też to czuje… Powiedziała coś pierwsza i rozpoczęła się narada. Zark wciąż walczył z ogarniającym go uczuciem strachu. Strach. Właśnie. Gdy zdał sobie sprawę z rodzaju uczucia, które go ogarnia, odzyskał zdrowe zmysłu. Przypomniał sobie wszystkie nauki jego Mistrzów i zaczął medytować i się uspokajać. Powoli, ale skutecznie, odpychał od siebie te uczucie. Gdy w końcu mu się udało, był już zdecydowany na działanie, na silne stąpanie Jasną Stroną! Ona była tak wspaniała, tak niezwyciężona! Otworzył oczy i zauważył, że statek został związany przez krążownik Separatystów, a na mostku pojawiłu się dwa niszczyciele. Jeśli nikt nie potrafił zdecydować, on postanowił to zrobić. Nie wiedział, czy inni padawani też poradzili sobie z tym problemem jak on.
Wszyscy Jedi za mną. I pilot. Na statek. Przedrzemy się przez zaporę.
W międzyczasie dobył swoją własnoręcznie skonstruowaną, zakrzywioną rękojeść i uwolnił z niej wiązkę niebieskiego światła. Kolor idealnie oddający jego oddanie Jasnej Stronie. Jako pierwszy zasłonił oficerów i zaczął odbijać strzały droidów. Następnie zwinnymi piruetami zaczął zbliżać się do robotów, wciąż starając się odbijać strzały. Czekał aż jego towarzysze dołączą do walki.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

30 mar 2013, 19:30

Szedł spokojnie, skupiony na wyczuwaniu mocy. Spodziewał się obrazu który wymalował im się przed oczyma. W końcu była to planeta Sithów, stąd też pewnie akademia. Wiele dobrych dusz przeszło tutaj na właściwą stronę. Oczy zaświeciły mu się złowrogo. Byli już tak blisko a ten mały skurwysyn nadal się go trzymał. Aż dziw bierze, że jeszcze żyje pod takim natłokiem mocy. Może jednak źle go ocenił.
Weszli w korytarz. Tak, to prawdopodobnie droga do katakumb. Zaś w nich niemalże pewnym jest, że czai się coś niewyobrażalnie złego. Lecz nic nie było tak złe jak Arribeca. Nic i nikt, kimkolwiek była osoba wpływająca na ich myśli. Czuł strach, przygnębienie, żal… Przemianował to na siłę, moc oraz działanie. Nie czekając długo wyciągnął oba miecze patrząc na Nessira.

Jeśli czyha tam na nas coś złego lepiej się przygotujmy. Nie wyglądasz mi na tak głupiego by pakować się w paszczę lwa bez broni, jednakże wolałbym się upewnić, że masz czym walczyć.

Korytarze skończyły się chwilę później odsłaniając ich oczom gigantyczną jaskinię. Holokrony– przemknęło mu przez myśl. Tak, to pewnie o to właśnie tutaj chodzi. Trzeba będzie je zdobyć i włączyć. Zapewne posiadając je będą w stanie dostać się do jeszcze większej mocy. Lecz czy ciało Nessira, tak drobne i młode, wytrzyma taki natłok energii? Wiadome było, że pewnie nie. Wookiee zmarszczył brwi. Coś tu nie grało. Dwie drogocenne skrzynie, dwa posągi… ale brak pułapek.

Coś warknęło. A jednak. Odwrócił się szybko wpatrując się w wielkiego psa. Chwilę później dostrzegł drugiego, mniejszego. Nie było czasu na jakiekolwiek rozmyślania. Jedynie chwila dzieliła go od skoku. Napiął mięśnie po czym wyskoczył w górze. W locie wrzasnął jeszcze Zero mocy. Jeśli to coś ją wyczuwa to zbiegnie się tego więcej.- Następnie zaatakował. Celował w szyję, tuż przy głowie, tam gdzie była najcieńsza. Miał nadzieję zakończyć żywot tego pacholęcia jednym, dokładnym atakiem. Jeśli potwór spróbuje się obronić łapą lub inną kończyną wtedy Darth przetnie ją jednym mieczem szykując drugi do ataku. Jeśli jednak bestia nie zdąży marny jej los. Los pochlastanej przez dwa miecze kupy mięśni.



Obrazek
Awatar użytkownika
Risil
Posty: 88
Rejestracja: 04 mar 2013, 13:44
GG: 20238632
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2592

31 mar 2013, 13:03

Vortan wysłuchał odpowiedzi padawanki. Skrzywił się lekko.
– Nie czas na ironię. Faktem jest, że próba skontaktowania się z Radą Jedi, nieudana zresztą, zabrała nam czas, którego dużo zresztą nie mamy… – urwał, widząc krążownik, który wyłonił się z nadprzestrzeni tak nagle, tak niespodziewanie. Z hangarów jego i towarzyszących mu fregat wyleciała chmara myśliwców, które skupiły ogień na silnikach Venatora. Jednocześnie republikański krążownik został unieruchomiony przez promienie ściągające krążownika Separatystów.
– Szlag by to trafił! – krzyknął Andes, szykując się do obrony przed abordażem. Jego krzyk zagłuszony został jednak przez wybuch, który zniszczył drzwi na mostek. Zaraz po nim do środka wtoczyły się dwie droideki, włączyły tarcze i zaczęły siać zniszczenie. Zdążyły zabić już dwóch ludzi, gdy Andes, zaskoczony i oszołomiony nagłym wybuchem, zareagował. Szybkim susem przeskoczył za emiter hologramu i schował się za nim, mając nadzieję, że da mu osłonę przed ogniem droidek. Wyszarpnął swój pistolet z kabury. Jego kochany, zaufany Power 5. Przez chwilę zastanawiał się, czy zostawić droideki padawanom, czy rzucić w nie detonatorem termalnym, lecz po chwili zauważył, że jeden z Jedi już się do nich przybliża. "Nie ma sensu go sprowadzać z powrotem", pomyślał. "Skoro tak pcha się do walki, nie zostawiając mi miejsca na żaden manewr, to kimże jestem, żeby mu przeszkadzać?". Zauważył jednak jeszcze jedną rzecz – szybko atakujący padawan starał się odbijać strzały droidek. Postanowił wykorzystać okazję i zerwał się do biegu w kierunku przeciwnym do tego, w którym znajdowało się wejście na mostek i droideki. Zwinnym ruchem zeskoczył z kładki i przykucnął za jednym ze stoisk, przy których powinni siedzieć żołnierze, sterującymi rozmaitymi funkcjami statku. Miał nadzieję, że prowizoryczna osłona ochroni go przed zabójczym ogniem droidek wystarczająco długo, żeby Jedi zdążyli je zniszczyć.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 265
Rejestracja: 31 sty 2013, 17:03
Lokalizacja postaci: Kanały
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

02 kwie 2013, 20:24

Nessir kroczył dumnie przed siebie w ciągłym milczeniu. Kierował się raczej natłokiem Mocy który był obecny w Akademii. Był całkowicie pewien że nawet z zamkniętymi oczami byłby w stanie tutaj trafić. Chwilę zastanawiał się czemu nie doleciał tutaj własnym śmigaczem który leżał w jego statku. Z początku nawet żałował tej decyzji bowiem wspólna wędrówka z owłosionym psem, który najwidoczniej miał marzenie o zostaniu prawdziwym Sithem była nad wyraz męcząca. W końcu gdy dotarł do świątyni, omiótł wzrokiem całą salę i musiał przyznać że nawet już jako opuszczony budynek, robiła o wiele większe wrażenie niż cała Akademia Jedi. Cicho westchnął, zachwycając się obecnością mocy. Jednak gdzieś w głębi jego duszy wiedział że od samego początku pakują się prosto w pułapkę. Nie musiał długo czekać aby przekonać się o tym na własnej skórze. Uśmiechnął się pod nosem słysząc złowrogi, cichy warkot bestii. Najwyraźniej opiekunowie Akademii, postanowili wyjść im na przywitanie. Odwrócił się powoli, przyglądając bestyjkom z którymi przyszło im walczyć. Sprawa nie wyglądała zbyt dobrze. O istnieniu tych stworzeń, wiedział kierując się w te strony, jednak nie spodziewał się ich w takiej ilości. Z jednym Tuk'atą poradzili by sobie bez problemów, jednak dwa osobniki w dodatku agresywne, mogły okazać się nie lada wyzwaniem. Osobiście obstawiał że był to dorosły okaz wraz z młodym. Jednak nie był tego pewien gdyż na ową planetę zamieszkiwały różne gatunki i odmiany tego monstrum.

Spojrzał jak Arribecca, bohatersko bierze się na większego osobnika. Chwilę myślał nad tym jak głupie było to posunięcie, jednak więcej czasu nie mógł poświęcić tym rozważaniom. Miał w końcu coś do zrobienia. Szybkim i zdecydowanym ruchem zrzucił z siebie powłóczystą szatę. Widział że bestia jest niemal całkowicie odporna na Moc, dlatego dobył broni. W skupieniu słuchał syku, leniwie wysuwających się czerwonych ostrzy. Zrobił szybkie młynki po czym również wzbił się w powietrze, wykonując liczne salta. Za cel obrał sobie mniejszego osobnika. Lecąc do bestii, skierował miecze na wprost siebie, szybko zataczając nimi okręgi. Celował w jego paszcze, chcąc jak najszybciej zakończyć jego żywot. Gdyby jednak przerośnięty kundel zdołał ochronić się łapami, przykry byłby stan jego przednich odnóży.

Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

04 kwie 2013, 19:01

MROCZNI JEDI:


SoundTrack
Mroczni Jedi zaatakowali. Walka która zaraz miała się wydarzyć zadecyduje nad dalszymi losami wyprawy.

Arribeca wyskoczył atakując większego Tuk’ata. Gotując się do wymierzenia potężnego ciosu swoim mieczem. Stworzenie najwidoczniej było trochę zdezorientowane. To one chciało skoczyć… Nie rzuciło się jednak bezmyślnie na samozwańczego Dartha. Zamiast tego zwinnym ruchem wykonało unik przeskakując jak najniżej pod lecącym Mrocznym Jedi. Arribeca był jednak wystarczająco skupiony żeby końcem miecza wymierzył cios lecącej pod nim bestii, odcinając jej jeden z jej długich wypustek odchodzących od głowy. Olbrzymi strażnik grobowca rykną. Ogłuszający ryk odbił się echem po ścianach korytarza. Najwidoczniej Wookie tylko rozwścieczył bestię. Nie czekając ani chwili zwierze zamachnęło się odrzucając wroga, który wylądował parę metrów dalej. Tym razem Ono atakowało. Wyskoczyło na Arribece…

Nessir najwidoczniej chciał zaatakować bardziej przemyślanie. Zrzucając swoja szatę zaczął przygotowywać się do ataku. Można by myśleć, że dwaj Mroczni Jedi obrali tę samą taktykę. Mniejszy z Tuk’ata był widocznie mniej doświadczony. Nie zwracając uwagi na miecz Nessira zamachną się łapą. Miecz trzymany w prawej ręce wypadł siłą uderzenia na posadzkę grobowca. Miało to fatalne skutki dla obu stron. Bestia straciła swoją przednią rękę, odciętą drugim mieczem Nessira, zaś młody Mroczny Jedi stracił miecz. Jego ręka ucierpiała też w niemałym stopniu. Aktualnie była zdrętwiała aż po łokieć od mocnego uderzenia.

Nessir – Twoja prawa ręka jest zdrętwiała do łokcia. Stoisz cztery metry od Tuk’ata.
Arribeca – Aktualnie przeleciałeś jakieś pięć metrów odepchnięty przez Tuk’ata. Lądując zauważyłeś, że bestia wyskoczyła na ciebie.

Republika – Czekam na odpisy Loki i Slavius. Jeżeli nie odpiszą w ciągu 24 godzin od napisania tego posta pomijam ich. Dostaną średnie obrażenia i będą mogli kontynuować rozgrywkę od następnego MG posta.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

05 kwie 2013, 17:45

Wybaczcie, że tak długo. Dzięki, że MG poczekał mimo opóźnienia.

Wszystko wydawało się tak piękne, gdy już chcieli skoczyć w nadprzestrzeń unikając z góry przegranej potyczki. Powrót do szarej rzeczywistości okazał się wyjątkowo nieprzyjemny i przybrał postacie kolejnej fali statków separatystów, odcinających ich drogę ucieczki. Shi niemal zaschło w gardle, gdy usłyszała jednego z klonów, który poinformował o straceniu sterów nad całym krążownikiem. Zacisnęła palce na rękojeści swojego miecza świetlnego, jakby dodając samej sobie otuchy. A więc pozostała im jedynie ucieczka na tę przeklętą planetę, którą oblegało stado wrogich jednostek? Najgorszy plan jaki chyba dzisiaj usłyszała, lecz chyba jedyny, gdzie większość z nich mogła ujść z życiem. Dlatego Shi bez protestów zamierzała się dostosować.
Wdarcie się droidów na mostek był poprzedzony nagłym wybuchem drzwi, dzięki czemu jedi mogli zyskać tych kilka cennych sekund na przygotowanie. W jej ręce zapłonęła żółta struga energii, która pojawiła się z charakterystycznym zgrzytem niemal natychmiast, gdy wyjęła broń. Jeden z jej towarzyszy zaczął przedzierać się przez laserowy ostrzał prowadzony przez oba roboty, zwracając jednocześnie uwagę głównie na siebie. O ile roboty nie były na tyle głupie by ignorować faceta z mieczem świetlnym zbliżającym się w ich stronę. Shi postanowiła nie przeszkadzać zanadto, odbijając ewentualne strzały, jakie mogły być skierowane w jej stronę. Zamiast frontalnego ataku, wyciągnęła drugą rękę, starając się skupić pomimo panującego chaosu. Siłą woli starała się zmusić jednego z niszczycieli, by stracił równowagę i przechylił w bok, zahaczając jednocześnie o drugiego, dzięki czemu jej towarzysz mógłby szybko załatwić obie jednostki.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52244
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.