Mgła Wojny

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

Mgła Wojny

24 mar. 2013, 14:37

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…


SoundTrack


STAR WARS

Epizod II / III

Mgła Wojny




Krążą pogłoski, że Separatyści
zbierają swoje wojska niedaleko
planety Bastion leżącej w sektorze
Braxant, na Zewnętrznych Rubierzach.

Aby sprawdzić
te informacje Republika wysłała
tam niewielką grupę składającą się z
przedstawicieli różnych ras, wspieranych
przez Radę Jedi młodymi padawanami,
aby sprawdzić plotki, i w razie ich
słuszności przeszkodzić w planach
Separatystów. Wysłano tam też flotę
składającą się z sześciu krążowników,
aby w razie bitwy wsparły odział.

W tym samym czasie dwóch
Mrocznych Jedi, którzy zapragneli
poznać tajniki Ciemnej Strony Mocy
poleciało na planetę Korriban sądząc,
że zdołają stawić czoła dawniej potężnej,
ojczyźnie sithów…
[/color]


REPUBLIKA:
[/oldsize]
Obrazek
SoundTrack

Cel był już niedaleko, droga dłużyła się niewyobrażalnie. Można byłoby użyć napędu hiperprzestrzennego, byłoby to jednak niebezpieczne, Republika nie podała dokładnych informacji o przebywaniu floty Separatystów. Co więcej, nie wiedziała nawet czy podane informacje są prawdziwe.. Trzeba było być więc przygotowanym na wszystkie opcje. Krążownik leciał spokojnie, przemierzając
bezkresny mrok galaktyki. Dotychczas nic się nie działo, nie licząc króciutkiej walki z jednym zabłąkanym myśliwca typu Vulture.
***
Vortan Andes przechadzał się po hangarze, przeglądając swój statek i rozmyślając o korzyściach i nagrodach które dostanie za wykonanie zadania. Nie chciał rozstawać się ze swoim statkiem. Choć Republika przyznała mu własne pomieszczenie Vortan niechętnie w nim przebywał. Wolił spać w swoim “Żółwiku".

Wpatrując się w bezkresny mrok galaktyki usłyszał za sobą kroki. Był to jeden z klonów. Miał niebieską plamę na ramieniu, nie zainteresowała ona jednak Vortana. Klon przybył z zawiadomieniem o naradzie na mostku. Vortan na tę chwilę nie miał nic do roboty, więc posłusznie ruszył za klonem.
***
Elenda medytowała na swojej pryczy. Dowódca przydzielił jej własne pomieszczenie. Bardzo się z tego cieszyła. Mogła spokojnie, bez żadnych hałasów poddawać się medytacji. Jednak najbardziej podniecał ją fakt, iż leci na pierwszą, samodzielną misję. Bardzo chciała wrócić z niej cała. jej mistrz byłby z niej dumny. Na razie jednak pozostawało tylko czekanie, aż statek dotrze na Bastion. Jej samotność przerwał odgłos otwieranych drzwi. Otworzyła oczy. Stał w nich jeden z klonów. Nie wyróżniało go nic spośród innych, poza niebieską plamą w kształcie litery “V" na prawym ramieniu.
– Generał Rod wzywa panią na mostek. – Powiedział i wyszedł z pokoju.
Eldena otworzyła oczy, chwilę przyzwyczajała się do blasku. Wstała i wyszła z pomieszczeniu zamykając za sobą drzwi.
***
Shi Areto szła na mostek wraz ze swoim Nexu. Klony z niechęcią akceptowały zwierze na statku. Raz omało nie postrzeliły go, myśląc, że chce ich zaatakować. Shi musiała bardzo uważać na swoje zwierze. Statek to ewidentnie nie miejsce dla niego. Cieszyła się, że już niedługo misja dobiegnie końca, jednak coś w duszy nie dawało jej spokoju… wprawiało w niepewność i niezdecydowanie. Bardzo chciała pozbyć się tego uczucia, jednak ani medytacja, ani zajęcie się czymś, nie dawały upragnionego spokoju.
Prowadzona przez jednego z klonów weszła na mostek.
***
Zark Davip, młody padawan przechadzał się niedaleko mostku. Rozmyślał nad sensem Jasnej Strony Mocy. Myślał nad czekającymi go trudnościami. Wiedział, że choć nie jest sam trudno będzie stawić czoła Separatystom. Czuł coś dziwnego wewnątrz siebie… Lęk przed czymś co ma się wydarzyć. Próbował go jednak stłumić i zastąpić wewnętrznym pokojem. Co chwile mijał go jakiś klon. Większość z nich miała niebieski znak na ramieniu w kształcie litery “V". Przechadzał się tak około pół godziny, aż został wezwany na mostek przez jednego z żołnierzy.
***
Cała czwórka zebrała się na mostku. Jakaś ważna sprawa nie cierpiąca zwłoki musiała ich tu przywieść. Na mostku od dłuższej chwili czekał dowódca floty gen. Rod. Coś najwidoczniej go zaniepokoiło. Stał nad hologramem uważnie oglądając wyświetlający się obraz.
– Mamy problem… – zaczął gdy przybyli zbliżyli się do niego.
– Nie spodziewaliśmy się blokady. – Tu wskazał wyświetlające się na hologramie statki Separatystów, krążowniki typu Lucrehulk, używane przez Konfederację Niezależnych Systemów do blokowania planet i szlaków handlowych. Było ich około stu.
– Przecieki o tak potężnej flocie powinny obiec już pół galaktyki. Dziwne, że nikt w Senacie o tym nie wiedział. – Zaczął kapitan stojący obok genarała.
– Mamy do dyspozycji siedem krążowników typu Venator, jednak zanim zjawią się tutaj minie dobre paręnaście godzin. Nigdy nie wiadomo co planują Separatyści. – Po chwili zastanowienia dodał. – Trzeba działać natychmiast. Nie byliśmy przygotowani na taką zaporę, spodziewaliśmy się tylko floty, trzeba się jakoś przedrzeć … A czy Wy macie może jakieś propozycje?

Bastion malował się w całej swojej okazałości. Można było go już ujrzeć z mostku, wraz z szarą flotą Separatystów. Blokujących dostęp do planety.


MROCZNI JEDI:
[/oldsize]

SoundTrack

Planeta Korriban. Grobowiec Sithów… Owiana złą sławą w galaktyce. Z początku była zamieszkiwana przez rasę Sithów, opóźnionych technicznie istot. Po wojnie domowej, Jedi, którzy odwrócili się od zakonu przylecieli tu. Sithowie wzieli ich za bogów… Ułatwiło to Mrocznym Jedi zapanowanie nad nimi. Z czasem przejeli nazwę po rdzennych mieszkańcach planety. Tworząc swoje świątynie nauczali Ciemnej Strony Mocy. Po wielkiej świętości Sithów zostały teraz tylko grobowce…
***
Darth Arribecca leciał wraz z Nessirem. Spotkali się nie dawno, gdy Mroczny Wookie szukał transportu na Korriban. Nessir z chęcią przyjął propozycja przewiezienia tajemniczej postaci. Pragną poznać Ciemną Stronę Mocy, tak samo jak jego towarzysz. Nękał się jednak, że może nie wrócić cało z tej wyprawy.
Obrazek
Skalista planeta była już niedaleko. Gdy tylko dwójka Mrocznych Jedi wleciała w atmosferę planety ogarną ich lęk. Nie wywodził się on ze strachu przed nieznanym. Brał on się z wyczuwalnej dookoła Ciemnej Mocy. Jakby przepełniała to miejsce. Czuli, że ich otacza… Czuli potężne upadłe dusze Sithów. Dookoła rozciągały się skały blado-pomarańczowego koloru. Gdzieś w oddali widać było dolinę. Coś w głębi umysłu kazało im się tam kierować…

________________________________________________________________________________
Republika – Jesteście teraz na mostku w krążowniku typu Venator. Rozpocznijcie rozmowę z kapitanem i generałem. Przedstawcie swoje propozycje. Statek ma standardowe wyposażenie i Ghtroca 720 Vortana. Możecie przedstawić każdy pomysł. W ostateczności możecie poprosić nawet o nawiązanie kontaktu z Senatem i/lub Radą Jedi.

Mroczni Jedi – Przebywacie aktualnie w statku Scimitar, za sterami siedzi Nessir.. Lecicie do doliny Sithów. Coś w głębi duszy nakazuje wam się tam kierować. Możecie wymienić między sobą swoje poglądy, możecie też poprostu podziwia otoczenie, komentować.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

06 kwie. 2013, 22:43

Republika:


SoundTrack do całości
Beat wraz ze swoimi siedmioma kompanami byli gotowi do starcia gdy statek dotarł w obszar planety Bastion. Klon kończył właśnie posiłek. Reszta drużyny udała się już do specjalnie przydzielonego im dużego pomieszczenia. Beat jednak nie za bardzo do niego przywykł. Nie podobały mu się klimaty statku. Rzadko na nich przebywał. Stołówka już opustoszała. Wszystie klony na statku miały powierzone jakieś zadania. Tylko drużyna specjalna mogła mieć więcej spokoju. Byli tutaj aby osłaniać i wspomóc wysłanników republiki.

Z nadajnika na ręce usłyszał krótki rozkaz. Miał natychmiast udać się na mostek. Najwyraźniej coś ważnego. Beat wstał i wyszedł ze stołówki.

Nagle statek się zatrząsł. Klon o mało nie stracił równowagi. Rozległ się przerywany głos alarmu.
Ktoś nadał, że zostali zaatakowani. Nagle z lewego korytarza wybiegł klon. Chwilę później padł trafiony w głowę. Beat przygotował się do odparcia ataku. Był sam… Za sobą miał korytarz na stołówkę. Zza zakrętu wyszły cztery droidy bojowe B2 i dwa B1. W korytarzu nie było nic za czym można by się schować. Z lewej strony było jednak średniej wielkości zagłębienie w ścianie.
***
Tym czasem na mostku rozgrywała się już walka. Po wtoczeniu się droidów niszczycieli republika zaczęła obronę mostka. Zark zaatakował dwa niszczyciele. Kierując się na nie odbijał lecące w jego stronę czerwone pociski laserowe. Na mostek wturlały się jeszcze dwa droidy. Każdy droid skupiał się na innej postaci. Jeden szczególnie chciał zestrzelić Vortana. Cwany szmugler schował się jednak za hologramem a później gdy taka okazja się nadarzyła, zeskoczył w miejsce gdzie siedzieli piloci.

Shi zachowała się najmądrzej z całej czwórki. Swoją mocą zepchnęła droida. Droideka przewróciła się uderzając o drugiego droida. Zdezorientowane dwa roboty leżały na ziemi. Jeden dostał z pistoletu od generała, który schronił się za wnęką znajdującą się po lewej stronie od kładki. Drugi robot został przecięty na pół mieczem Zarka. Dwa następne podały także przecięte od jego miecza. Droga na korytarz stała otworem.

– Drużyna Specjalna, zmiana planów. Spotykamy się w hangarze. – Rozległo się krótkie polecenie generała – Ewakułacja – dodał po chwili.

W korytarzu rozlegał się już urywany odgłos alarmu. Wysłannicy Republiki prowadzeni przez generała ruszyli w stronę hangaru.

Nie minęło jednak dużo czasu, gdy usłyszeli gardłowy krzyk. Wydał go nie spodziewanie generał, Chwilę później padł na ziemie. Krew rozlała się po podłodze. Kątem oka Zark ujżał droida komandosa klęczącego ze snajperką na końcu korytarza. Z lewego przejścia usłyszeli odgłos kroków. Pięć droidów C2 wyszło zza zakrętu i wycelowało w republikańskich wysłanników. Za sobą ujrzeli trzy droidy LR-57.
Wolne pozostało tylko prawe przejście. tam jednak ujrzeli coś czego najmniej się spodziewali. Ciemna postać ubrana w czarną pelerynę z kapturem. Jej twarzy nie było widać. Padawani wiedzieli, że to było to, czego się lękali. Z ręki ciemnej postaci wysunął się czerwony promień światła.
– Odłóżcie broń, albo zginiecie. – Odezwał się niskim rozkazującym głosem.

Republika: Generał nie żyje, jesteście na celowniku dziewięciu droidów :) Króciutki schemacik .
Separatyści: Czekam na posty.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar. 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

08 kwie. 2013, 10:45

Dzięki kochany MG! Ty tak lubisz nam urozmaicać życie xD

Całe grono uciekało korytarzami, starając przedostać się do hangaru tym samym ratując się ze straconego już statku. Złe przeczucie dopadło ją jeszcze zanim opuścili cześć centralną. Od początku uczono ją by nigdy, ale to przenigdy, nie podróżować w grupie w sytuacji zagrożenia. Sprzeciwiając się temu narażała i misję i szanse reszty, wynikające z braku dodatkowo ukrytego wsparcia, biegającego swobodnie wokoło.
Oczywiście musiała mieć rację, co podsumowało wdepnięcie prosto w zasadzkę wroga. Nagle jej życie zmieniło się w nieprzyjemny zlepek niefortunnych wydarzeń, który dodatkowo nie rozgrywał się według jakiś zasad. Zapanował czysty chaos gdzie to przeciwnicy trzymali wszystkie karty w ręku.
No dobrze.. – podsumowała w myślach, podnosząc miecz w razie ewentualnego ataku. Jakoś.. Powinni sobie poradzić, czyż nie? Byli jedi. Starała się zdusić wątpliwości, które poczęły skubać jej duszę ze wszystkich stron.
Aaa… Jakie są szanse, że jeśli odłożymy broń przeżyjemy? - zagadnęła ciemną postać, starając się jednocześnie rozglądać na wszystkie strony w celu odnalezienia najprostszej drogi ucieczki. Nexu pisnął cicho, czasami powarkując groźnie w kierunku puszkokształtnych droidów, do których wykazał największą antypatię pośród wszystkich zebranych nieprzyjaciół. Shi poważnie zastanawiała się, czy aby nie machnąć w kierunku jedynego podatnego osobnika swoją niebieską dłonią z przesłaniem ‘Nie chcesz nas zabić.’. Była pewna swoich umiejętności, lecz ta groza, którą ten.. Ten… ‘Osobnik’ roztaczał była zbyt niepokojąca, zbyt burząca. Zazgrzytała zębami, wiedząc, że czas na myślenie już się prawie skończył. Jedyną chyba drogą był korytarz z którego padł strzał, kończący jednocześnie karierę ich generała. Obróciła w palcach miecz świetlny, na powrót wbijając żółte oczy w tajemniczą postać, wyraźnie rozdarta między decyzją ucieczki, a poddania się. Trudno było się domyślić, dzięki czemu zachowa życie, które mocno sobie ceniła.
Awatar użytkownika
Risil
Posty: 88
Rejestracja: 04 mar. 2013, 13:44
GG: 20238632
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2592

08 kwie. 2013, 18:30

Vortan rozejrzał się po korytarzach, na skrzyżowaniu których znaleźli się po krótkiej ucieczce z mostku. Z jednej strony były beczkowate droidy, w sąsiednim korytarzu pięć droidów C2, w kolejnym Mroczny Jedi i w ostatnim droid-snajper. Szybko ocenił ich szanse na przeżycie – były nikłe. Praktycznie jedyną nadzieją było poddanie się – choć Andes szybko obmyślił plan, który jednak nie miał większych szans się udać – zakładał, że Jedi zwiążą walką osobnika z czerwonym mieczem świetlnym i droidy, zwracając na siebie uwagę snajpera, co wykorzysta Andes, zbliżając się do niego i niszcząc go swoim pistoletem blasterowym. Oczywiście nie było żadnego sposobu, żeby przekazać ten plan jego towarzyszom, a oni, sądząc po tym, co do tej pory zrobili, nie wpadną sami z siebie na tak ryzykowny plan. Niebieskoskóra padawanka zaczęła grać na czas, co mogło im pomóc, ale mogło też zaszkodzić. Widać było, że jest nerwowa, obraca w palcach swój miecz świetlny. Vortan powoli zrobił parę małych kroczków, oddalając się od Jedi, w zamian zbliżając się do snajpera. W prawej ręce trzymał swój pistolet. Zdawać by się mogło, że opuszczona w dół lufa blastera nie będzie w stanie szybko wypluć wiązki lasera w stronę któregokolwiek z przeciwników, ale to tylko pozory. Andes miał doświadczenie w takich sytuacjach, choć zwykle nie było aż tak źle. Lewą rękę wsunął za kurtkę, wymacując jeden z detonatorów termalnych. Złapał go i znalazł palcem przycisk, który musiał nacisnąć, by po sześciu sekundach obszar dwudziestu metrów od detonatora zamienił się w kulę ognia. W razie, gdyby ktoś zaczął rozpierduchę, planował rzucić detonator w droidy C2 i rzucić się biegiem w stronę snajpera. Jeśli ten zacznie celować w niego, Vortan pobiegnie zygzakiem, by utrudnić droidowi trafienie w niego, jeśli jednak droid zajmie się padawanami, Andes nie będzie mu przeszkadzał i grzecznie pobiegnie bokiem korytarza. Kiedy już znajdzie się wystarczająco, by trafić w snajpera z pistoletu blasterowego, wypali w niego pięć razy, szybko po sobie. Jeśli ten nadal nie zostanie unicestwiony, wypali w niego znowu, aż do skutku. Kiedy w końcu wyeliminuje snajpera, obejrzy się, aby ocenić sytuację, w jakiej znajdują się Jedi. Jeśli szala zwycięstwa będzie wyrównana lub przechylająca się na korzyść Republiki, jak najszybciej podbiegnie do nich i zacznie strzelać do droidów. Jeśli jednak padawani zaczną przegrywać, pobiegnie dalej korytarzem, w którym był snajper. Jeśli w końcu nikt rozpierduchy nie rozpocznie, a Jedi się poddadzą, Andes grzecznie położy na ziemi swój pistolet blasterowy.
Awatar użytkownika
Nirei
Posty: 2
Rejestracja: 01 kwie. 2013, 17:20
GG: 25030726

08 kwie. 2013, 20:37

Beat przeprowadził szybkie rozeznanie sytuacji. Miał broń, a jak powszechnie wiadomo, broń = szanse na przeżycie. Miał już taki nawyk, że na stołówkę nie chodził bez co najmniej karabinu i granatów. Chwila… Był tam sam? Matko…
W głowie klona już zrodził się plan. Kilka metrów do stołówki to nie tak w sumie daleko. Rzucił dość mocno termodetonator nastawiony na wybuch po dotknięciu ziemi. Nawet jeśliby nie dorzucił, to byłoby trochę zadymy. Przynajmniej na tyle, by dobiec do stołówki, a wtedy szanse Beat'a wzrosną znacznie. Po wejściu do pomieszczenia, postanowił upewnić się, czy aby na pewno jest sam. Cóż, raczej tak… Dobra, pełna determinacja. Musiał przeżyć – misja przede wszystkim. Poza tym, nie chciał umierać…
Raczej nie będzie musiał wzywać wsparcia, chyba, że to miałyby być jego ostatnie słowa. A i jego drużyna z pewnością bardziej przyda się na mostku… -Drużyna, na mostek. Z pewnością się przydacie – Powiedział do nadajnika na ręku. Zostały tylko droidy… Beat szczerze wątpił, czy jednym granatem zniszczył by sześć blaszaków. Ściągnął zza pleców karabin i "przykleił" się do ściany przed korytarzem . Lekko wystawił głowę, na tyle by widzieć, co tam się dzieje. Chwilę później wychylił się ostrożnie i pociągnął za spust kilkukrotnie, oczywiście celując w droidy. Zostały mu jeszcze trzy granaty. Tak dużo, a jednocześnie mało… Musiał sobie coś zostawić na później. W stronę puszek posłał jeszcze jeden detonator termiczny. W sumie, to powinny już paść. Pozostało mu czekać na rozwój sytuacji…
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 261
Rejestracja: 31 sty. 2013, 17:03
Lokalizacja postaci:
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

08 kwie. 2013, 23:23

Nessir zaklął szpetnie i spojrzał z nienawiścią na przerośniętego kundla. Czuł jak nienawiść do owego stworzenia miesza się z bólem i chęcią mordu. Nie wiedział czemu, ale te emocje bardzo mu się spodobały. Zaczął powoli kroczyć wokół rozwścieczonej bestii delektując się obecną w pomieszczeniu ciemną stroną. Przez chwilę starał się rozmasować obolałą rękę, jednak po chwili uznał to za bezcelowe. Minie trochę czasu, zanim do obolałej kończyny znów napłynie krew. W końcu zebrał się w sobie i znów skoczył do bestii. Tym razem miał tylko jeden miecz, ale nie był skazany na porażkę. W końcu Tuk'ata też była pozbawiona kończyny. Lecąc w stronę przeciwnika, znów szybko młynkował mieczem. Tym razem mógł skupić się na jednym celu co też zrobił. Gdy już opadał, znów kręcił ostrzem przed siebie, starając się trafić w napotkany cel, którym zapewne będzie druga łapa. Gdyby ten manewr udał się Nessirowi, ten natychmiast po wylądowaniu odskoczył by od przerośniętego psa o kilka metrów dając sobie trochę czasu na zaplanowanie kolejnego ataku.
Awatar użytkownika
Stori Moradrin
Posty: 32
Rejestracja: 03 sty. 2013, 21:29
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?p=42345#42345

09 kwie. 2013, 18:47

Muza

Potwór przewrócił go. Leciał około pięć metrów, teraz bestia skoczyła na niego. Nie było czasu na jakąkolwiek litość. Bawiła go walka z takim przeciwnikiem. Spodziewał się czegoś takiego. W końcu Sithownie to przecież nie małe dziewczynki. Skupił się. Obydwa miecze w łapach, wszystkie kości na miejscu, żadnych ran. Szybka ocena sytuacji, potwór próbujący go przygwoździć. Przepływ energii w normie. Miał już pewien plan, lecz czy warto? Tak, zawsze warto pokonać wroga. Podbił się w górę lekko zmieniając położenie swego ciała. Lewą ręką przygotował miecz aby wbić go w bestię, prawą zamachnął się. Zamierzał wykorzystać wbite ostrze dla odepchnięcia i odwrócenia bestii na plecy. Dzięki temu przebije jej bebechy drugim. Gdyby jednak plan się nie udał a bestia miała inne plany co do jego osoby będzie próbował odepchnął się nogami dając sobie przestrzeń oraz czas na następny atak. Dzięki swej mądrości dokładnie wiedział jak zadziała w związku z każdym atakiem. Miał jednak nadzieję, że nic nie pójdzie nie tak.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

11 kwie. 2013, 20:17

Mroczni Jedi:


SoundTrack
Walka trwała. Dwóch Mrocznych Jedi przeciwko dwóm strażnikom grobowca. Szanse były równe.
Nessir stracił miecz, zaś jego przeciwnik nie miał jednej łapy. Arribeca wydawał się jakby w lepszej sytuacji. Jednak jego przeciwnik był znacznie większy i straszniejszy od pierwszego Tuk’aty. Odgłosy walki odbijały się w tunelu. Cud, że nikt jeszcze nie przybył zwabiony rykiem bestii.

Pozbawiony przedniej łapy stwór stał niedaleko od Nessira. Nie zdążył nawet złapać tchu, gdy młody Mroczny Jedi skoczył na niego. Marny to był koniec bestii. W ostatniej chwili chciała jeszcze odepchnąć Nessira. On jednak rozprawił się ze stawianym oporem bez większego problemu. Miecz utkwił głęboko w ciele potwora. Bestia wydała ostatni w swoim życiu ryk. Zwijała się chwilę w agonii. W końcu padła. Martwe ciało leżało teraz na środku grobowca. Nessir upadł na kolana. Cała siła która pomagała mu w tym starciu naglę go opuściła.

Bestia leciała na Arribece. Samozwańczy Darth wybił się w powietrze. Nagle obaj przeciwnicy zamarli. Ciarki przebiegły Mrocznemu Wookie po plecach. Ryk mniejszego Tuk’ata rozbrzmiał w grobowcu. Większy strażnik grobowca jakby się zawahał. Arribeca wykorzystał ten moment. Zwinnie zmienił kierunek lotu, mocnym ciosem odepchną bestię. Przeciwnik przewrócił się na bok. Darthowi nie zostało już nic innego jak wbić miecz w Tuk’ata. Stworzenie próbowało jeszcze uciec. Nie chciało ginąć. Był tam by chronić grobowców. Arribeca zamachną się mieczem, by przeciąć potwora na pół. Spojrzał mu w oczy. Ujżał jak wzrok przeciwnika nagle się zmienił. Coś zalśniło w jego oku.

Nagle po pomieszczeniu, od strony Tuk’ata przeszła jakby fala mocy. Z falą przyszedł głos…
– Ja’ak – Syczący wrzask odezwał się w umyśle Mrocznych Jedi.
Po chwili rozległ się także ryk, może raczej wrzask. Odgłos przecinanego na pół stworzenia. Dwaj rycerze padli na ziemie, zasłaniając uszy rękoma. Głos przynosił ból. Coś jakby wrzynało się w umysł.
Nie minęła minuta wszystko się skończyło. Dwaj Tuk’ata leżeli martwi na ziemi. Ich oczy straciły niegdysiejszy blask.

Gdzieś z tunelu doszedł odgłos podobny do przed chwilą usłyszanego. Brzmiał jednak bardziej nienawistnie. Nie były to już tylko dwa głosy. Było ich przynajmniej dziesięć. Warczenie, syk… Głos był coraz bliżej. Jeżeli Arribeca i Nessir nie opuszczą tego miejsca najprawdopodobniej zginą tutaj…

Holokrony! One muszą tu gdzieś być! Dwaj Mroczni Jedi dosłownie to wyczuwali.

Mroczni Jedi: pamiętajcie po co tu przybyliście!
Republika: Czekam na posta Uttirenona. Slaviusa już dawno nie było na forum. Jeżeli się nie odezwie zginie. Do sesji dołącza Nirei. Więcej o nim dowiecie się już wkrótce.

Jeszcze jedno. Chciałbym, żebyście mniej więcej przeszli już do akcji.
Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 261
Rejestracja: 31 sty. 2013, 17:03
Lokalizacja postaci:
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

13 kwie. 2013, 22:10

Nessir gdy upadł na kolana, musiał podeprzeć się rękoma aby nie wyrżnąć twarzą w zimną posadzkę świątyni. Nie wiedział czemu, ale nagle poczuł sie wycieńczony oraz niezdolny do dalszej walki. Na szczęście ostatni atak pozbawił życia młodego Tuk'atę. Już miał zamiar dźwignąć się na proste nogi gdy usłyszał ten świdrujący głos w swojej głowie. Nie wytrzymał i runął na ziemię łapiąc się za głowę jakby to miało uchronić go od bólu. Już chciał krzyczeć gdy nagle wszystko ustało. Z początku martwa cisza a zaraz po tym te złowrogie posykiwania i warczenie. Zaklął cicho i w końcu stanął na nogach otrzepując się z kurzu. Ruszył szybkim krokiem w kierunku najbardziej interesujących go posągów. Mocą przywołał wcześniej swój płaszcz oraz wcześniej zgubiony miecz.

Odetchnął ciężko gdy już znalazł się przed posągiem wielkiego Freedona Nadda a później Exara Kuna. Chciałby spędzić więcej czasu przed owymi posągami przedstawiającymi najznamienitszych Sithów w historii Galaktyki. Gdyby mógł, oddawał by się godzinnym medytacjom w tym świętym miejscu. Czuł że owe posągi same w sobie przepełnione są Mocą. W końcu nachylił się przy złotych skrzyniach w poszukiwaniu holokronów. Liczył że znajdzie holokrony należące właśnie do Freedona oraz Exara. Gdyby ta sztuka zakończyła się powodzeniem, schował by cenne przedmioty do kieszeni i wybiegł ze świątyni wcześniej krzycząc do towarzysza:

– Bierz holokrony i do statku!
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

15 kwie. 2013, 13:56

Republika:


SoundTrack
Beat miał całkiem niezły pomysł. Droidy nie spodziewające się tak nagłego ataku zaczęły strzelać o wiele za późno. Detonator termalny wybuchł. Klon nie spodziewał się tak dużej fali uderzeniowej. Sam padł na ziemię. Jakaś część jednego z droidów napędzana siłą wybuchu uderzyła w hełm żołnierza zostawiając na nim małe wgniecenie. Beat podparł się rękoma. Zobaczył leżące przed sobą części drodów. Ręką wymacał wgłębienie w hełmie. Następnym razem może nie zapomni, że detonatory mają całkiem duży zasięg rażenia. Wstał na nogi. W głowie lekko mu się zakręciło. Poprawił broń i ruszył biegiem przed siebie. Nagle usłyszał jakieś strzały. Gdzieś nie daleko jego kompani najwidoczniej mieli jakieś problemy
***
Ciemna postać stała z włączonym mieczem.
– A więc dobrze – powiedziała jeszcze bardziej szorstko niż wcześniej. – Skoro chcecie zginąć…
Cała czwórka usłyszała szczęk ładowania broni. Teraz był ten moment. Moment w którym trzeba działać. Droid komandos spuścił celownik z Andersa. Ciemna postać zrzuciła płaszcz.
Oczom posłańców Republiki ukazał się wysoki Twi’lek.

Miał ciemno czerwony kolor skóry. Na ciele widniały czarne pasy ciągnące się w różnych kierunkach. Razem tworzyły jednak coś więcej niż tylko przypadkowe tatuaże. Miał na sobie czarną koszulę z długimi rękawami i równie czarne spodnie.
– Ostatnia szansa… – Przemówił.

Trochę krótkie ale treściwe.
Nirei – Stoisz w korytarzu masz wolną rękę co do tego co zrobisz.
Republika – Trzeba zacząć działać. Pamiętajcie możecie używać mocy, mieczy, innych gadżetów.
Awatar użytkownika
Azur
Posty: 317
Rejestracja: 13 gru. 2012, 21:38
GG: 21882886
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2374

15 kwie. 2013, 15:44

Zabił. Moc przeszywała jego palce lecz nie użyje jej jeszcze. Weźmie jedynie holokrony najbardziej emitujące moc. Te najznamienitsze i najpotężniejsze. A potem będzie uciekał. Szybko i sprawnie. Z mieczami w pogotowiu. Będzie biegł, a nawet odbijał się od ścian. Holokrony będą ciążyły, to było pewne. Jeśli okażą się czymś nie do uniesienia trzeba będzie posłużyć się mocą. Taki był plan. Wookiee nie zamierzał ginąć. Był prawdziwym Sithem, z krwi i kości. Przerośnięte psiaki nie dały mu rady, to coś w korytarzu pewnie też nie. Jednak… należało uciekać. Wiedział to, więc zgarnął holokrony i uciekał. Zamierzał dobiec do statku pierwszy, choćby miał nadwyrężyć wszystkie mięśnie. Nie mógł przegrać z samym sobą. Był w końcu taki potężny.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos, Vereomil
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.