Mgła Wojny

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

Mgła Wojny

24 mar. 2013, 14:37

Dawno, dawno temu w odległej galaktyce…


SoundTrack


STAR WARS

Epizod II / III

Mgła Wojny




Krążą pogłoski, że Separatyści
zbierają swoje wojska niedaleko
planety Bastion leżącej w sektorze
Braxant, na Zewnętrznych Rubierzach.

Aby sprawdzić
te informacje Republika wysłała
tam niewielką grupę składającą się z
przedstawicieli różnych ras, wspieranych
przez Radę Jedi młodymi padawanami,
aby sprawdzić plotki, i w razie ich
słuszności przeszkodzić w planach
Separatystów. Wysłano tam też flotę
składającą się z sześciu krążowników,
aby w razie bitwy wsparły odział.

W tym samym czasie dwóch
Mrocznych Jedi, którzy zapragneli
poznać tajniki Ciemnej Strony Mocy
poleciało na planetę Korriban sądząc,
że zdołają stawić czoła dawniej potężnej,
ojczyźnie sithów…
[/color]


REPUBLIKA:
[/oldsize]
Obrazek
SoundTrack

Cel był już niedaleko, droga dłużyła się niewyobrażalnie. Można byłoby użyć napędu hiperprzestrzennego, byłoby to jednak niebezpieczne, Republika nie podała dokładnych informacji o przebywaniu floty Separatystów. Co więcej, nie wiedziała nawet czy podane informacje są prawdziwe.. Trzeba było być więc przygotowanym na wszystkie opcje. Krążownik leciał spokojnie, przemierzając
bezkresny mrok galaktyki. Dotychczas nic się nie działo, nie licząc króciutkiej walki z jednym zabłąkanym myśliwca typu Vulture.
***
Vortan Andes przechadzał się po hangarze, przeglądając swój statek i rozmyślając o korzyściach i nagrodach które dostanie za wykonanie zadania. Nie chciał rozstawać się ze swoim statkiem. Choć Republika przyznała mu własne pomieszczenie Vortan niechętnie w nim przebywał. Wolił spać w swoim “Żółwiku".

Wpatrując się w bezkresny mrok galaktyki usłyszał za sobą kroki. Był to jeden z klonów. Miał niebieską plamę na ramieniu, nie zainteresowała ona jednak Vortana. Klon przybył z zawiadomieniem o naradzie na mostku. Vortan na tę chwilę nie miał nic do roboty, więc posłusznie ruszył za klonem.
***
Elenda medytowała na swojej pryczy. Dowódca przydzielił jej własne pomieszczenie. Bardzo się z tego cieszyła. Mogła spokojnie, bez żadnych hałasów poddawać się medytacji. Jednak najbardziej podniecał ją fakt, iż leci na pierwszą, samodzielną misję. Bardzo chciała wrócić z niej cała. jej mistrz byłby z niej dumny. Na razie jednak pozostawało tylko czekanie, aż statek dotrze na Bastion. Jej samotność przerwał odgłos otwieranych drzwi. Otworzyła oczy. Stał w nich jeden z klonów. Nie wyróżniało go nic spośród innych, poza niebieską plamą w kształcie litery “V" na prawym ramieniu.
– Generał Rod wzywa panią na mostek. – Powiedział i wyszedł z pokoju.
Eldena otworzyła oczy, chwilę przyzwyczajała się do blasku. Wstała i wyszła z pomieszczeniu zamykając za sobą drzwi.
***
Shi Areto szła na mostek wraz ze swoim Nexu. Klony z niechęcią akceptowały zwierze na statku. Raz omało nie postrzeliły go, myśląc, że chce ich zaatakować. Shi musiała bardzo uważać na swoje zwierze. Statek to ewidentnie nie miejsce dla niego. Cieszyła się, że już niedługo misja dobiegnie końca, jednak coś w duszy nie dawało jej spokoju… wprawiało w niepewność i niezdecydowanie. Bardzo chciała pozbyć się tego uczucia, jednak ani medytacja, ani zajęcie się czymś, nie dawały upragnionego spokoju.
Prowadzona przez jednego z klonów weszła na mostek.
***
Zark Davip, młody padawan przechadzał się niedaleko mostku. Rozmyślał nad sensem Jasnej Strony Mocy. Myślał nad czekającymi go trudnościami. Wiedział, że choć nie jest sam trudno będzie stawić czoła Separatystom. Czuł coś dziwnego wewnątrz siebie… Lęk przed czymś co ma się wydarzyć. Próbował go jednak stłumić i zastąpić wewnętrznym pokojem. Co chwile mijał go jakiś klon. Większość z nich miała niebieski znak na ramieniu w kształcie litery “V". Przechadzał się tak około pół godziny, aż został wezwany na mostek przez jednego z żołnierzy.
***
Cała czwórka zebrała się na mostku. Jakaś ważna sprawa nie cierpiąca zwłoki musiała ich tu przywieść. Na mostku od dłuższej chwili czekał dowódca floty gen. Rod. Coś najwidoczniej go zaniepokoiło. Stał nad hologramem uważnie oglądając wyświetlający się obraz.
– Mamy problem… – zaczął gdy przybyli zbliżyli się do niego.
– Nie spodziewaliśmy się blokady. – Tu wskazał wyświetlające się na hologramie statki Separatystów, krążowniki typu Lucrehulk, używane przez Konfederację Niezależnych Systemów do blokowania planet i szlaków handlowych. Było ich około stu.
– Przecieki o tak potężnej flocie powinny obiec już pół galaktyki. Dziwne, że nikt w Senacie o tym nie wiedział. – Zaczął kapitan stojący obok genarała.
– Mamy do dyspozycji siedem krążowników typu Venator, jednak zanim zjawią się tutaj minie dobre paręnaście godzin. Nigdy nie wiadomo co planują Separatyści. – Po chwili zastanowienia dodał. – Trzeba działać natychmiast. Nie byliśmy przygotowani na taką zaporę, spodziewaliśmy się tylko floty, trzeba się jakoś przedrzeć … A czy Wy macie może jakieś propozycje?

Bastion malował się w całej swojej okazałości. Można było go już ujrzeć z mostku, wraz z szarą flotą Separatystów. Blokujących dostęp do planety.


MROCZNI JEDI:
[/oldsize]

SoundTrack

Planeta Korriban. Grobowiec Sithów… Owiana złą sławą w galaktyce. Z początku była zamieszkiwana przez rasę Sithów, opóźnionych technicznie istot. Po wojnie domowej, Jedi, którzy odwrócili się od zakonu przylecieli tu. Sithowie wzieli ich za bogów… Ułatwiło to Mrocznym Jedi zapanowanie nad nimi. Z czasem przejeli nazwę po rdzennych mieszkańcach planety. Tworząc swoje świątynie nauczali Ciemnej Strony Mocy. Po wielkiej świętości Sithów zostały teraz tylko grobowce…
***
Darth Arribecca leciał wraz z Nessirem. Spotkali się nie dawno, gdy Mroczny Wookie szukał transportu na Korriban. Nessir z chęcią przyjął propozycja przewiezienia tajemniczej postaci. Pragną poznać Ciemną Stronę Mocy, tak samo jak jego towarzysz. Nękał się jednak, że może nie wrócić cało z tej wyprawy.
Obrazek
Skalista planeta była już niedaleko. Gdy tylko dwójka Mrocznych Jedi wleciała w atmosferę planety ogarną ich lęk. Nie wywodził się on ze strachu przed nieznanym. Brał on się z wyczuwalnej dookoła Ciemnej Mocy. Jakby przepełniała to miejsce. Czuli, że ich otacza… Czuli potężne upadłe dusze Sithów. Dookoła rozciągały się skały blado-pomarańczowego koloru. Gdzieś w oddali widać było dolinę. Coś w głębi umysłu kazało im się tam kierować…

________________________________________________________________________________
Republika – Jesteście teraz na mostku w krążowniku typu Venator. Rozpocznijcie rozmowę z kapitanem i generałem. Przedstawcie swoje propozycje. Statek ma standardowe wyposażenie i Ghtroca 720 Vortana. Możecie przedstawić każdy pomysł. W ostateczności możecie poprosić nawet o nawiązanie kontaktu z Senatem i/lub Radą Jedi.

Mroczni Jedi – Przebywacie aktualnie w statku Scimitar, za sterami siedzi Nessir.. Lecicie do doliny Sithów. Coś w głębi duszy nakazuje wam się tam kierować. Możecie wymienić między sobą swoje poglądy, możecie też poprostu podziwia otoczenie, komentować.
Awatar użytkownika
Loki
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar. 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

21 kwie. 2013, 19:24

Czyli nie mieli wyboru. Ten dzień stawał się lepszy i lepszy. Zmusiła swoją głowę, by ta zapomniała o wszystkim i zwróciła swoją uwagę na jedno. Mianowicie przeżycie. Trudne to było zadanie, lecz nie awykonalne.
Powoli rozłożyła ręce niczym w geście poddania, lecz jeszcze nie gasząc dzierżonego miecza. To była jedyna szansa, by wykorzystać resztkę zaskoczenia jaka im pozostała.
Dobrze, poddajemy się. – rzuciła czystko, wyraźnie i nadzwyczaj przekonująco. Gdyby nie specyficzny gest ręką, można by uznać jej słowa za całkiem szczere. Próbowała bowiem nagiąć sposób myślenia czerwonego osobnika na tyle subtelnie i delikatnie, by nie mógł się temu oprzeć, czy chociażby tego zauważyć. Ten czas, jaki mogłaby zyskać miała przeznaczyć na znacznie trudniejsze czynności, które bez tej chwilowej przewagi nie miałaby większych szans wykonać.
Gromadziła odnajdywaną w sobie siłę, by móc uderzyć raz, a bardzo szybko i dokładnie. Emocje przeplatały się wraz ze specyficznym spokojem, jasno wyznaczając drogę, by w końcu energia znalazła swoje ujście. Używając samej mocy, postanowiła uaktywnić dwa schowane przy pasku detonatory, odrzucając jeden w stronę mrocznego jedi, a drugi za siebie, na droidy C2. Chciała to wykonać w czasie na tyle szybkim, iż obie strony nie mogłyby wykonać żadnych niepokojących ruchów typu bezpośrednie natarcie.
Następnie będzie próbować uciekać w stronę snajpera, jednocześnie skupiając się na ewentualnym ataku z tyłu, na jej plecy, starając się odbijać ewentualne strzały mieczem. Przed nią puści nexu, który klucząc długimi susami, będzie chciał zaatakować i zranić, albo chociażby zająć snajpera. Gdy już dojdzie do takiej sytuacji, padawanka spróbuje dobić zajętego potworkiem przeciwnika, po czym uciec jak najdalej wraz z towarzyszami, którzy być może załapią co się dzieje.
Awatar użytkownika
Slavius
Posty: 64
Rejestracja: 16 mar. 2013, 14:45
Karta Postaci: viewtopic.php?p=41866#41866

22 kwie. 2013, 18:04

Elenda od dłuższego czasu się nie odzywała, po prostu szła za innymi. Nie miała nic mądrego do dodania, bo cóż można zrobić w takiej sytuacji? To, co właśnie robili, dostać się do hangaru i uciec. Kiedy zaatakował ich ten Twi'lek, snajper i droidy, była trochę rozkojarzona. Nie wiedziała, co mogą zrobić. Więc ta misja nie będzie taka prosta, jak się zdawała. Co mogli zrobić dalej? Separatystów było za dużo, a Twi'lek nie wyglądał na takiego, co łatwo da się pokonać. Nagle zobaczyła ruch, kiedy to Shi wzięła ich los w swoje ręce. Po chwili Elenda zrozumiała, że próbuje ich oszukać, już się bała, że znalazła się na statku z tak tchórzliwymi Jedi, że mają zamiar się poddać. Kiedy Shi zaatakowała, wyciągnęła szybko dwa miecze i zaczęła atakować. Rozpraszał ją ciągły hałas, który wywoływała walka na zewnątrz. Nadal myślała nad jakimś rozwiązaniem, jak się z tego wyplątać, walczyła niemal instynktownie. Jej dwa czerwone miecze śmignęły w powietrzu i już po chwili kąsiły wroga. Irytowało ją powietrze na statku, było takie duszne, pozbawione wszelakiego wiatru. Po prostu stało w miejscu. Była przyzwyczajona do innych walk, ale to jej nie robiło różnicy. Po prostu wpływało na jej charakter.
Wreszcie czuła się lepiej, niż na nudnych rozmowach z generałem i wymienianiu uprzejmości. Choć ją nudził, smuciło ją to, że umarł. Rzuciła się na droida komandosa, lecz w porę zobaczyła co planuje Shi, wycofała się lekko, ale tak, aby nie nabrał podejrzeń co do jej zachowania.
"Tak nie pokonamy tylu statków, trzeba wymyślić coś innego… Ewakuacja najważniejsza, przynajmniej nie zgińmy tu, z rąk jakiś… droidów. To by była śmierć conajmniej haniebna." – Myślała podczas walki.
Awatar użytkownika
Risil
Posty: 88
Rejestracja: 04 mar. 2013, 13:44
GG: 20238632
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2592

23 kwie. 2013, 11:06

Vortan zdziwił się lekko, gdy padawanka poddała się. Kątem oka zauważył jednak dziwny ruch, który wykonała ręką. Chwilę po tym zobaczył, jak odlatują od niej dwa detonatory termalne, jeden w stronę droidów C2, drugi w stronę twi'leka. Gdy to zobaczył, postanowił jednak nie wykorzystywać jeszcze swojego detonatora, w zamian odbiegł parę kroków w stronę snajpera, mając nadzieję, że tego zajmie dwójka padawanek, które już zaczęły wywijać swoją bronią. Kiedy odbiegnie na tyle, żeby droidy nie mogły go trafić ze swoich pozycji, wyceluje w snajpera i odda do niego cztery strzały ze swojego pistoletu, jeden po drugim, po czym podbiegnie do niego jeszcze bliżej, tak, żeby pomiędzy nimi zostało około pięć, dziesięć metrów. Jeśli droid nadal będzie w stanie strzelać, Andes wpakuje w niego jeszcze parę strzałów ze swojego pistoletu. Jeśli nie, odwróci się i szybko oceni sytuację na skrzyżowaniu korytarzy. Jeśli będzie to możliwe i nie będzie nazbyt ryzykował trafieniem któregoś z padawanów, wesprze Jedi ogniem swojego blastera. Jeśli jednak zobaczy, że ci sobie nie radzą, odbiegnie szybko w głąb korytarza, w którym był snajper.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru. 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

26 kwie. 2013, 18:51

Republika:
Szybki ruch, rzut detonatorem… Wielki wybuch rzucił wysłannikami republiki o ścianę. Tylko Anders odszedł wystarczająco daleko, żeby zasięg wybuchu go nie dotknął. Siła jednak spotęgowana jakimiś systemem który najwidoczniej miał swoje załączniki przy ścianie odrzuciła go na dobre sześć metrów.
***
Shi i Elenda ocknęły się po paru minutach. Było ciemno. Za sobą ujrzały martwego Zarka. Nie żył…
Nie to jednak było straszne… Ujrzały przed sobą stojącego z włączonym mieczem Twi’leka. patrzył na nie… Jego miecz połyskiwał czerwonym światłem. Wyciągną rękę w kierunku Elendy. Młoda padawanka poczuła ucisk na gardle. Coś zaczęło ją dusić. Nie mogła złapać tchu. Tajemniczy Twi’lek stał pięć metrów od leżących padawanek. To czas na działanie, tylko Shii mogła coś zdziałać.
***
Vortan podparł się na rękach. Coś nagle powaliło go znów na ziemie. Usłyszał warknięcie, coś się zaszamotało, usłyszał odgłos metalu. Powstał. Przed nim stał Nexu. Trzymał w zębach głowę droida. Reszta ciała leżała na podłodze. Teraz dopiero uświadomił sobie, że jest ciemno. Przejście przed nim zablokował zapadnięty sufit. Za nim zaś mieściły się zamknięte drzwi. A może było na odwrót? Anders nie orientował się.
Mroczni Jedi:
Ryki i wycie zbliżały się. Były coraz bliżej. Nie było to już pięć odgłosów… było ich co najmniej całe stado. Holokrony! Nie było czasu. Czuli je. Jenak w żadnej ze skrzyń go nie było. Co gorsza nie mogli zlokalizować z której strony promieniuje ich moc. Byli coraz bliżej. Czas! Czas! Mieli go za mało. Nagle… z za zakrętu prowadzącego do grobowca wypadły dwie masywne bestie. Za nimi kolejne… Nie było już odwrotu, zginął tutaj. Teraz dopiero zauważyli, że cała moc kierująca ich promieniowała od martwego już Tuk’ata. Czyżby wszystko było pułapką? Nie będzie to śmierć haniebna, wielu ludzi zginęło z łapy tych bestii.

Teraz… nie było zasad. Teraz… żarty się skończyły. Teraz… walczyli o własne życie. Teraz… mieli już nikłe szanse. Stali przy końcowej ścianie. Strażnicy grobowca biegli w ich stronę. Trzeba było użyć wszystkiego czego nauczyli się przez wszystkie lata nauki.

Mroczi Jedi: Walczcie!
Republika: Jesteście rozdzieleni.
Beat czekam na post.

Nie ma soundtracka bo nie miałem czasu.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 17 użytkowników online: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 13 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Drasim, Kerreos, Majestic-12 [Bot], Vereomil
Liczba postów: 52090
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.