Polowanie na Czarownice

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Dahhard
Posty: 632
Rejestracja: 11 lis 2011, 12:15
Lokalizacja postaci: Kanały
GG: 25113951
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1010

Polowanie na Czarownice

11 cze 2014, 19:07

>>Nessir na mnie krzyczał i mówił, że chcecie się sami poznać, żeby was sam nie próbował poznawać. Zgoda. Wszyscy znajdujecie się na niżej opisanej ulicy. Zabawa się zaczyna.

Czarodziejka siedziała w swym ulubionym fotelu i od dłuższego czasu czytała niewielką, zapisaną w starszej mowie, książkę.

Była nią zafascynowana do tego stopnia, że nawet uporczywie atakująca mucha nie potrafiła w żaden sposób oderwać jej od lektury. Owad nie poddawał się. Cały czas próbował zwrócić na siebie uwagę. Bzyczała, uderzała o sufit, odważyła się nawet usiąść na jej nosie i nic. Kompletny brak zainteresowania. Czarownica nawet nie próbowała jej zdmuchnąć. Niestety pech chciał, że gdy wszędobylska mucha usiadła na jednej ze stronic ciekawej książki, akurat w momencie, w którym Złotowłosa postanowiła ją zamknąć. Zatrzasnęła ją niespodziewanie, latający owad nie miał szans.

Kobieta podrapała się po nosie po czym wstała. Przeciągnęła się, ziewnęła. Było już dość późno, około północy. Nie planowała niczego na dzisiejszą noc, chciała odpocząć.

Ostatnio zbyt wiele czasu spędzała przy pracy, zapominając o tym co tak naprawdę sprawia jej przyjemność – sen.
Nie mogłaby, jednak zasnąć, gdyby nie zasiadła na swym dębowym krześle, obitym miękkim, fioletowym materiałem i nie spojrzała w swą magiczną kulę. Usiadła lekko i z wdziękiem, w taki sposób, że krzesło nawet nie zaskrzypiało. Demonstracyjnym ruchem ręki pociągnęła za
purpurowo-bordową chustę, czym odsłoniła okrągły przedmiot wielkości głowy kilkuletniego dziecka.
Lewą dłonią delikatnie ją przetarła, dotknięcie było tak lekkie, że nawet piórko nie powstydziłoby się tej lekkości. W tym samym momencie subtelnie wyszeptała zaklęcie, a gdy skończyła jej oczom ukazał się obraz. Obraz miasta nocą…

Ulice nawet o tak późnej porze były bardzo ruchliwe. W tłumnie spacerujących grupach próżno było, jednak szukać trzeźwych. Z reguły byli to strażnicy patrolujący miasto.

Chociaż i im zdarzało się nierzadko zresztą przyjść na służbę pijanym, czy też nawalić się już podczas pełnienia warty. Byli wtedy dosyć agresywni, a każda próba kontaktu mogła się w najlepszym wypadku skończyć długą i bardzo wyrafinowaną salwą obelg. Dzisiejszej nocy, dzień przed pełnią księżyca, również nie wyglądali na trzeźwych. Przynajmniej jeden z ich konfratrów zachowywał się tak, jakby zaraz miał się przewrócić i do samego rana już się nie pozbierać.
Po zmierzchu na ulicach zwykle panował półmrok co nadawało miastu o tej porze dość nieprzyjaznego wyrazu. Miało to, jednak swój urok. Tajemnicze miasto nocą, gdzie bardzo łatwo dostać drewnianą pałką w łeb od narżniętego draba, przyciągało nietutejszych, szukających przygód do zwiedzania ciemnych ulic.
Uderzony właśnie takim przedmiotem, starszy jegomość pluł krwią i psioczył. Wyzywał od najgorszych swych oprawców, a także czarownicę, przez którą coraz więcej ludzi zaczęło nosić przy sobie broń. Listy gończe, które całkiem niedawno postanowił rozesłać po całej okolicy Rogward sprawiły, że spora grupa ludzi powzięła sobie za cel pojmanie wiedźmy, dostarczenie jej przed obliczę Mortangira i otrzymania sowitej zapłaty.

- A niech ci kuśka uschnie – warczał ledwo mogący się wydostać z rynsztoku siwowłosy mężczyzna. - A żebyś se już nigdy nie pochędożył – dodał po ostatniej nieudanej próbie.

Przechodzący obok strażnicy nawet nie zwrócili na niego uwagi. Przeszli, jak gdyby dla nich nie istniał.
Gdzieś dalej, dwa długouche elfy wykłócały się o sposób w jaki można by było pojmać wiedźmę.
- Zrobimy zasadzkę, inaczej się nie da – rzucił wyższy, o siwo-czarnych włosach.
- Nie pieprz głupot. Bez przynęty nam nie pójdzie… – machnął ręką pokazując tym gestem bardzo dobitnie, gdzie ma plan swojego kompana. - Do tego potrzeba by nam młodego dzieciaka, a skąd my takiego weźmiemy? – zadał pytanie po czym sięgnął do niewielkiej kieszeni, wyciągnął równie niewielką buteleczkę, zapewne z wódką. Pociągnąwszy z niej solidnie wyrzucił ją na ziemię po czym skierował się w stronę portu. Niższy z dwójki, o bardzo ciemnej cerze jak na elfa, ruszył zaraz za nim.

Istotnie, wiedźma największe zło wyrządziła miastu porywając młode dziewczyny w niewiadomym celu. Nikt nie miał pojęcia dlaczego to robi, gdyż do tej pory nie udało się odnaleźć ani jednej z uprowadzonych.

Prócz tego naprzykrzała się na wiele innych sposobów. Rybacy nienawidzili jej za sztormy, które rzekomo raz po raz sprowadzała w ich tereny łowieckie, kupcy i rzemieślnicy oskarżają ją o odstraszanie klientów. Uważali też, że to właśnie przez nią zdarzało im się wytwarzać wadliwe uroki.
- Cholera by ją wzięła – burknął jeden z kupców wychodząc z karczmy, gdzie po raz kolejny nie udało mu się dobić korzystnego dla niego targu.
Na ulicy panował istny rejwach, jak w szczytowych godzinach przed placem ratuszowym, gdzie handlarze prześcigali się w najlepsze, w zachwalaniu swoich wyrobów.
Jedynie rudy kot, jakby nic sobie z tego wszystkiego nie robił. Wylegiwał się na niewielkim parapecie próbując znaleźć najwygodniejszą pozycję do obserwacji.

Z karczmy wyleciał z hukiem kolejny mężczyzna, jednak sprawiał wrażenie zupełnie trzeźwego. Nikogo to nie obeszło. Jedynie sam poszkodowany pokrzykiwał coś w stronę drzwi.

- Człowiek chce się tu czego dowiedzieć o tej pieprzonej wiedźmie, a tu go jak psa, jak gówno jakie, za drzwi i nie wracaj – krzyczał. - Ja wam jeszcze pokażę wy psie syny! – zapewne mężczyzna krzyczałby tak jeszcze bardzo długo, gdyby ktoś nie zdzielił go pałą w tył głowy. Szatyn osunął się na ziemię bezwładnie niczym szmaciana lalka. Rozbójnik odszedł zaś w ciszy. Miał szczęście, że w pobliżu nie było straży miejskiej.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

09 lip 2014, 09:45

Wszystko zdawało się iść zgodniie z planem, przynajmniej przez chwilę. Strzała trafiła w cel, który mimo, iż trafienie nie posłało go od razu na tamten świat, sam się wycofał, nie mając zamiaru ryzykować dalszej walki ze strzałą w klatce piersiowej i ewakułował się do jednego z pomieszczeń do których korytarz prowadził. Potem, na drugiego z elfów rzuciła się dziewczynka, którą próbował ratować, osiągając tyle ile możnaby się spodziewać, czyli nic, prócz odwrócenia uwagi na krótką chwilę. Mała szybko odfrunęła od swojego przeciwnika z kopniakiem w cztery litery na zachętę co mogło dać Amalorowi idealną okazję do strzału, gdyby nie silny uścisk, który poczuł na ramieniu. Przybyła straż, jak zwykle nie w porę.

- Heh, nie uwierzycie dobry strażniku, ale ja próbuję spać! – Wypowiedział radośnie, wprowadzając chwilę zamętu, po której mówił dalej. – Ten tu, i jego koleżka, który przeturlał się do tamtego pokoju chyba byli bardzo zdesperowani, próbując złapać tą małą w dość chyba oczywistych celach. Nie mój problem, dopóki nie zaczęli robić hałasu, uniemożliwiającego mi odpłynięcie do krainy snów. Zaproponowałem im, żeby wypierdalali z tym gdzieś indziej a oni z mieczami. – Znów przerwał na chwilę, zerkając na łuk. – Cóż, miałem przewagę. - Zakończył swoje tłumaczenia, wypowiedziane w sztandarowym dla niego rozbawionym, lekko lekceważacym stylu. Nawet musiał sam przed sobą przyznać, że nie skłamał, co dodawało jego słowom stanowczości a jego wyrazowi twarzy pewności. Faktycznie zwabił go tu hałas, faktycznie najpierw zaproponował elfom wypierdalanie, wszystko trzymało się kupy.


Pod tą całą fasadą jednak, najemnik był zły, a nawet wkurwiony. Zainteresował się cudzym problemem, i teraz miał przez to na karku straż i w dodatku nie czekała na niego pełna sakiewka za kłopoty. Ci, którzy byli w korytarzu byli zbyt blisko, by mógł się ich bez problemu pozbyć, a nawet jeśli, to raczej w głównej sali było ich więcej. Wyjście siłowe nie wchodziło w grę, trzeba było się wymigać słowami.


- Chodź mała, zanim będę musiał cię ratować trzeci raz. – Zawołał do dziewczynki, chcąc dodatkowo poprawić swój wizerunek, jako "tego dobrego" w tej sytuacji.

Awatar użytkownika
Nessir
Posty: 263
Rejestracja: 31 sty 2013, 17:03
Lokalizacja postaci: Kanały
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2494

10 lip 2014, 00:08

Co tu się, kurwa, działo. Kapitan tego nie wiedział. Wszystkie najgorsze odczucia zaczęły wracać. Mdłości i ból głowy sprawiły, że James czuł się co najwyżej średnio. Czyżby ktoś znowu zrzucił go do tego paskudnego świata? Wszystko na to wyglądało, jednak było parę różnic.

Czuł się świeżo i dobrze. Była to miła odmiana. Przyzwyczaił się, że ranek głównie przynosił suchość w pysku i pustkę w sakiewce. Coś mu się zdawało, że to nie będzie zwykły dzień. On sam nie jest już zwykłym człowiekiem. Został zesłany, aby odnaleźć dziecko. Zesłali go żeby przyniósł dzieciaka w zamian za możliwość baraszkowania z ponętną blondynką. Czy cokolwiek z tego planu miało jakiś sens? Naprawdę w to wątpił.

Pewne było to, że obudził się w tej samej karczmie gdzie umarł, a dziewczynki nie było w pobliżu. Nadal była noc, a w budynku panował nieziemski burdel. Szanse na znalezienie dzieciaka były praktycznie zerowe. Kto, kurwa, porywa małe dziewczynki?

Tego też nie wiedział. Gdyby się dokładniej zastanowił, to nie wiedział praktycznie nic. Co za przesrany los spotkał starego pirata. Jedyną jego nadzieja był typek który go wybudził.
– Ta, żyje. Znowu. – mruknął pod nosem i podniósł łeb z ławki. – Widziałeś małego gówniarza kręcącego się przy łuczniku? Łucznik nie był stąd. Mały raczej tak. I co tu się kurwa działo? – dokończył. Wiedział, że chodziło o dziewczynkę, ale uznał, że lepiej pominie ten fakt. Nie chciał wyjść na nie wiadomo jakiego popaprańca, a bachor i tak przypominał bardziej chłopaka. Nie było mowy o pomyłce.

Awatar użytkownika
Ailea
Posty: 102
Rejestracja: 03 maja 2013, 16:08
Lokalizacja postaci:
GG: 4469192
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2639

12 lip 2014, 23:48

Krista zachwiała się na nogach, odbijając się od ściany. Zamierzała się odwrócić, dźgnąć nożem na oślep, gdyż przeczucie mówiło jej, że wróg jest tuż tuż. Nie umiała jednak chłodno ocenić możliwości dorosłego mężczyzny, który pchnął ją z siłą z powrotem na ścianę, zaciskając palce na jej szyi. Trzymał ją, jak szmacianą lalkę. Krista, krztusząc się i wierzgając dziko nogami, usiłowała rozewrzeć małymi dłońmi uścisk elfa. Nożyk uderzył cicho o podłogę. Świat kołysał się w jej oczach coraz gwałtowniej, tonąc w migoczących, żółtych gwiazdach. Brakowało jej powietrza, a długie, zimne palce nie zwolniły uścisku ani trochę. Plunęła w twarz cedzącemu obelgi pod jej adresem elfowi, ale ten tylko warknął ze złości.

I nagle ją puścił. Krista uderzyła kolanami o ziemię, łapiąc spazmatycznie powietrze. Ręce i nogi miała jak ze słomy, gięły się pod nią, niezdolne do utrzymania ciężaru jej ciała. Jęknęła płaczliwie, gdy rozwścieczony długouchy poczęstował ją kopniakiem. Odczołgała się gdzieś poza zasięg jego rąk i nóg, nie do końca orientując się w zaistniałej sytuacji. Gdzieś tam głęboko w jej głowie kołatała się myśl, że gdy tylko znajdzie się bliżej najemnika, będzie bezpieczna. Bardziej jednak absorbował ją kłujący ból gardła, obrzękły język i metaliczny posmak w ustach. Świat nadal kołysał się niebezpiecznie, ale z każdym gorączkowym oddechem wrażenie to ustępowało.

Doczołgała się z trudem do przeciwległej ściany korytarza i używając jej jako podpory, wstała z trudem, rozglądając się po zebranych tam ludziach. Zadrżała w duchu na widok strażników, którzy patrzyli na nią z niesmakiem. Istotnie, jej stan był wręcz opłakany, a ona zbyt skołowana i przestraszona, by próbować się jakoś tłumaczyć. Gardło bolało ją przy tym tak, że wątpiła, czy wypowiedziałaby choć jedno zrozumiałe słowo.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.