Światło w ciemnosci

Miejsce, w którym każdy może wcielić się w rolę Mistrza Gry i poprowadzić wcześniej przygotowaną sesję umieszczoną w dowolnych realiach.
Awatar użytkownika
Grynfa
Posty: 102
Rejestracja: 21 wrz 2014, 14:03
Lokalizacja postaci: Pożarka
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50750#50750

Światło w ciemnosci

07 lip 2015, 19:42

[/oldsize][/b]

Dzięki niesamowitym upałom letniego dnia droga dłużyła się niezmiernie. Natura rekompensowała uczestnikom niewielkiej ekspedycji chłód eksplorowanych za niedługo zamkowych sal i korytarzy takim skwarem, jakby już nigdy nie mieli szans ujrzeć światła słonecznego. Stukot końskich kopyt zagłuszał odgłosy ptaków i owadów zamieszkujących sosnowy lasek, przez który aktualnie przejeżdżali. Już dawno zboczyli z głównego traktu na boczną, słabo utrzymaną drogę do jednej z licznych w tej okolicy chłopskich osad, której mieszkańcy - a jakżeby inaczej - trudnili się produkcją gorzały i innych trunków. Co rusz mijali więc zataczających się amatorów lokalnych wyrobów, a nadzieja, że miast do posępnej twierdzy kierują się do pijalni napojów wyskokowych powoli kiełkowała wśród niektórych jeźdźców. Niestety - była ona płonna, bowiem szybko skręcili w jedną z niepozornych i zwyczajnych leśnych ścieżek, tak zwyczajnych, jak imię ich przewodnika - paladyna Tonuryna.

Ślady ludzkiej działalności objawiały się coraz rzadziej, w miarę jak oddalali się od traktu. Ścieżka, mimo, że praktycznie niedostrzegalna, była zaskakująco dobrze utrzymana, a wprawne oko mogło dostrzec wykarczowane pnie leżące wśród malin po obu jej stronach. Domysły, jakoby wkroczyli już na ścieżkę dla zamkowych posłańców, szybko się potwierdziły - przewodnik bowiem rozkazał zatrzymać konie i pokrótce wytłumaczył sytuację.

- Za parę mil wyjedziemy z lasu na otwartą przestrzeń. Utrzymywać rozproszony szyk, nie wiemy, czy jakichś chędożonych kuszników w wartowni nie umieścili. Gdy dostaniemy się do środka, zostawiamy tam konie - bo potem nie będzie gdzie. Ruszamy - postój zakończył się tak szybko, jak się zaczął i gromadka ruszyła dalej przez bór a następnie przez kosówki zarastające pokaźną półkę skalną, na której znajdowała się wieża. Gdyby spojrzeli w górę, mogliby dostrzec mury głównej części twierdzy, jednak - nie było na to czasu. Słowa Tonuryna na szczęście się nie sprawdziły - kuszników w wartowni nie było, więc po wyjściu z lasu nie przywitano ich salwą bełtów. Nie niepokojeni przez nikogo wjechali w pokaźną bramę w dolnej części wieży, bramę, która co dziwne - była otwarta. W środku uderzyła ich cisza, jednak raczej nie z rodzaju tych spokojnych i relaksujących. Przeciwnie, wzbudzała niepokój i potęgowała uczucie, że coś w tej całej wyprawie jest nie tak. Brak oczekiwanych przeciwników nie pomagał - już lepiej byłoby, gdyby grupka rozwrzeszczanych barbarzyńców wybiegła zza załomu muru, przynajmniej wiedzieliby, czemu stawiają czoło.

Stajnie posłańcze były puste, a po koniach, które tam przecież być powinny, nie pozostał nawet najmniejszy ślad. Jedynie sterta owsa przed bramą i puste boksy - częściowo murowane, a częściowo wykute w skale - świadczyły, że trafili tam, gdzie trafić mieli. Nie widać było również plam krwi i innych pozostałości po hipotetycznie toczonej tutaj walce - jakby jakaś tajemnicza siła wyssała z tego spektrum obrońców stróżówki. Mieliście aktualnie dwie opcje - zbadać wyższe piętra wieży korzystając ze schodów bądź iść na wprost i wyjść ze stróżówki, kierując się w stronę właściwego zamku. Mogliście w końcu zapytać Tonuryna, który zajęty był właśnie grzebaniem w jukach, o jego pogląd na sprawę dalszej decyzji.

Obrazek
Mapka wieżyczki - parter
Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

15 lip 2015, 23:54

Z

askoczenie, które odmalowało się na jej twarzy było doskonale widoczne jej towarzyszom. Nie spodziewała się, że jej atak nie zadziała i trup będzie tak uparcie trzymał się spisy. Jej niepewność nie trwała długo. Zaparła się mocno o ziemię, ostrze spisy starała się utrzymać jak najdalej od swojej twarzy i ponownie rzuciła zaklęcie. W tym samym momencie przyszedł na pomoc paladyn Tonuryn ucinając górną kończynę nieumarłego, gdzieś mniej więcej w okolicy łokcia. Zwłoki dosłownie odfrunęły na drugi koniec pomieszczenia zostawiając swoje resztki na drzewcu broni. Kiedy doszedł ją smród palonego ciała doszła do wniosku, że jej „koleżanka” z „drużyny” zajęła się drugim trupem. Skinęła głową paladynowi w podzięce. Nie mogła powiedzieć, że poczuła do niego coś na kształt sympatii, po tym, że jej pomógł, ale z pewnością nie lubiła go troszeczkę mniej niż wcześniej.

-

Jak tak będziesz stał z rozdziawioną gębą to Ci much nawlatuje. – rzuciła do młodzika, który podczas całej ich walki stał w drzwiach z lśniącym mieczem wyciągniętym z pochwy i spojrzeniu utkwionym gdzieś w oddali. Oparła drzewce broni, którą trzymała i spokojnie zdjęła z niej dłonie umrzyka. Co prawda w wąskim korytarzu żaden pożytek z takiej broni, ale w obszernej komnacie to już co innego.

N

a końcu jeszcze otarła sztylet z każdych możliwych zabrudzeń i schowała go. Jako ostatnia zeszła z wieży, zabrała swoją sakwę, którą miała przeczepioną do siodła. Niepostrzeżenie, ciągle uparcie szukając czegoś w skórzanym pojemniku, czekała, aż wszyscy opuszczą strażnicę. Wyjęła wtedy jedną fiolkę z płynem o wyjątkowo nieprzyjemnym, czarno-brunatnym zabarwieniu i schowała go w kieszonce na piersi. Ot, tak na wszelki wypadek. Popędziła wtedy za resztą, jakby nie chciała zostać sama, a raczej sama z dwoma trupami.

N

ie widziała jej się droga wiodąca skalną półką. Jeszcze mniej podobała się jej przepaść, która majaczyła pod nią. Nie to, żeby miała lęk wysokości. Po prostu jakoś bardziej podobał się jej pustynny piasek, nawet jeżeli czasami bywał zdradziecki. Z przepaści nie da się już w żaden sposób odfrunąć, z ruchomych piasków na upartego da się wydostać. Kiedy wreszcie przeszła przez kratę odetchnęła w duchu z ulgą. Co prawda, zamek nie podobał się jej już zupełnie, ale po obu swoich stronach miała pewny kamień. Rozglądając się dookoła złowiła wzrokiem spojrzenie Arusa. Posłała mu swoje, coś w stylu „nie w tym życiu, słonko” i jakoś nie specjalnie przejmowała się jego obecnością. Był leniem, nie chciał stawać do walki – znaczył dla niej mniej więcej tyle, co dwa trupy w strażnicy. Obchodził ją mniej niż zeszłoroczny śnieg.

P

o rozejrzeniu się we wnętrzu jej uwagę zwróciły popiskiwania szczurów. One też odkryły najlepszy, chociaż może nie najłatwiejszy sposób na umrzyków – swoimi żółtymi, paskudnymi zębami po prostu odgryzły mu głowę. Po chwili na zorientowanie się w sytuacji ruszyła za mężczyznami w pewnym oddaleniu. Ani chciało jej się z nimi rozmawiać, ni słuchać ich sprośnych komentarzy. Lepiej zostawić ich samych sobie.
Awatar użytkownika
Tonuryn
Posty: 132
Rejestracja: 18 wrz 2014, 21:11
Lokalizacja postaci: Kamienica Artmerów
Discord: Youmuu
GG: 52562577
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50324#50324

16 lip 2015, 18:11

Tonuryn szedł przez korytarze z trudną do określenia miną, stanowiącą jakieś dziwne połączenie zaintrygowania i rozczarowania, kto wie, z jakiego powodu. Być może to śmieszność dotychczasowych niebezpieczeństw miała na niego taki wpływ. Wśród ludzi łatwo było o usłyszenie przerażających historii o tym, co też zaszło w tym, zdawać by się mogło, niezdobytym miejscu. Co prawda, nie każdy dawał wiarę wszystkim tym, nie oszukujmy się, bajkom, ale nikt nie zaprzeczy, że łatwo było się nimi zarazić.
To, co spotkało ich dotąd, było względnie nieciekawe. Pewnie, żyjące trupy, zapewne wyczarowane z pechowych wartowników były czymś niezwykłym, a wiele osób nie wahałoby się nazwać to wszystko iście przerażającym, ale dla Tonuryna ci biedacy nie stanowili ani zaskoczenia, ani większego, jak się okazało, zagrożenia.
Tylko niesamowita cisza i martwa atmosfera była niepokojąca.

Truposza, którego spotkali na końcu korytarza, potraktował w ten sam sposób, co poprzednich przeciwników — posiekał go na kawałeczki, przysłuchując się spokojnie skwierczeniu i zatykając nos, by uchronić go od efektów ćwiartowania dawno już martwych rzeczy świętym mieczem. Nie była to przyjemna robota, ale przynajmniej mógł zająć czymś ręce na krótki czas. A jeśli kiedykolwiek zdecydowali by się na ucieczkę, mieli pewność, że żadne niespodzianki nie zaskoczą ich w drodze powrotnej.
Cała afera za bardzo śmierdziała pułapką.

Dogonił Arusa, który beztrosko wybrał kierunek podróży, zapewne bez większego zastanawiania się nad tą sprawą. Nie, żeby miał coś przeciwko. Tonuryn zrobiłby przecież dokładnie to samo.

Odpowiedział na pytanie mężczyzny chytrym uśmiechem.

- Powinieneś wiedzieć, że najważniejszą w moim życiu jest Ta, Której oblicze jaśnieje na niebie - dodał po cichu, żartobliwie - Poza tym, miałbym złamać śluby dla takiej sztywniary, albo, co gorsza, tej drugiej?

Pokręcił głową.

- Obie by mnie wykończyły!
Awatar użytkownika
Lakras
Posty: 38
Rejestracja: 16 lis 2014, 01:06
GG: 4918905
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51226&sid=346c605f8e6922b3cefce5a53452c75c#51226

16 lip 2015, 20:53

Szczury były ciekawą odmianą nieufnych bestii, gnijących ciał, przepaści i ciemnych korytarzy, przez które przechodzili. Ich przerośnięte ciała i poplamione jakimś paskudztwem sierści wyciągnęły Śmieszkę z parszywego nastroju, w jaki wprawił ją fakt braku poświęcenia krwią tych, których zostawili w wieży. Potrzebny był ku temu cały rytuał, a rwący się do dalszego zwiedzania zamku towarzysze zmusili ją do zduszenia chęci odprawienia go, lub nawet wspomnienia im o nim. Fakt niepoświęconych ciał zamienił się w denerwujące szepty, które odbijały się od ścian jej umysłu, targając duszę niepewnościami i zmuszając do milczenia w trakcie rozważania swojego postępowania przez praktycznie całą drogę do komnaty, gdzie odbyła się bardzo dziwna walka.

Jednak naprawdę fascynująca rzecz stała się po ucieczce zwycięzców, kiedy to Tonuryn postanowił poszatkować bezgłowe zwłoki swoim najwyraźniej świętym mieczem. Śmieszka patrzyła się na tą scenę z zafascynowaniem w oczach, odganiając tym samym mroczne myśli, które kłębiły się pod jej czaszką. Aby jeszcze bardziej je uciszyć, ukłuła się sztyletem w serdeczny palec lewej ręki i pokropiła to, co zostało z umarlaka swoją krwią.

Te poczynania, choć dla innych być może niezrozumiałe, uspokoiły jej duszę i na chwilę wyrzuciły w głąb jej umysłu to rozwrzeszczane niczym niemowlę rozrywające ją od środka szaleństwo. Jednak słodka cisza nie trwała długo.

Ponieważ była zajęta pokutowaniem, nie zwracała uwagi na spojrzenia i zachowanie swoich towarzyszy. Teraz jednak, ciche szepty idących z przodu mężczyzn mierziły jej wyczulone zmysły aż za bardzo. Nie denerwował jej temat ich rozmowy, acz jej ton. Nienawidziła tych szemrzących dźwięków, które dochodziły do jej umysłu jeszcze bardziej wzmocnione i wyostrzone, tłukąc jej zmysły domagającymi się uwagi pięściami. Dlatego właśnie postanowiła wtrącić swoje trzy grosze do rozmowy młodzików.

-Tej drugiej? – Zbliżyła się do nich udając oburzenie – Czuję się zraniona. Me serce krwawi, towarzysze! Ja nigdy bym was tak nie potraktowała, właściwie…- Wyciągając dłonie dotknęła barków obu mężczyzn, przy okazji drzewce jej włóczni otarło się o plecy Arusa. – ….wybrałabym was oboje, najlepiej na raz i zaraz. Z pewnością bym sobie poradziła z tym wyzwaniem. – Odrywając od nich ręce, postukała się palcem w maskę i zwolniła kroku. – Cóż za szkoda, że mamy zamek do zwiedzenia, tyle zabawy nam umyka. – Zaśmiała się cicho drwiąc z ich męskich rozmówek. - A teraz, towarzysze, mam nadzieję, że zwróciliście uwagę na te nienaturalnie duże, brzydkie stworzonka czmychające w głąb tunelu, którym właśnie zmierzamy. – Jej oczy wpatrzyły się w pustkę przed nimi, a głos stał się poważniejszy i bardziej chrypiący – Nie chciałabym trafić do ich legowiska, skoro trupy powstały….

Ostatnie zdanie mruknęła pod nosem bardziej do siebie niż do nich, pozostawiając swoją myśl nieskończoną.

Awatar użytkownika
Grynfa
Posty: 102
Rejestracja: 21 wrz 2014, 14:03
Lokalizacja postaci: Pożarka
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50750#50750

17 lip 2015, 23:46

Obrazek

Korytarz, którym uciekły szczury nie zachęcał do eksploracji. Oczyszczone z mięsa do gołej kości bezgłowe trupy walały się tu i ówdzie, co sugerowało, że pojedynek, który obserwowaliście przy rozwidleniu był czymś typowym w życiu populacji gryzoni. Najwidoczniej nieumarli, chociaż całkiem dobrze uzbrojeni, dla szybkich i licznych szczurów stanowili nie więcej niż zwierzynę. No cóż, przynajmniej problem w postaci żołnierzy mieliście już z głowy. Droga prowadziła po łuku, cały czas łagodnie skręcając w prawo. Możliwe, że szliście po obwodzie dużej wieży, jednak na razie nic nie dawało wam takiej pewności. Piski zwierząt, początkowo sporadyczne, wraz z dalszym zagłębianiem się w mrok stopniowo przybierały na sile i częstotliwości występowania. W ścianach mogliście zauważyć otwory, niektóre niewielkie, w innych ze sporą trudnością moglibyście się zmieścić. Nie wyglądały one na część systemu fortyfikacji, były o wiele nowsze i zbyt nieregularnie rozmieszczone. Szczury ryjące w litej skale? Mogliście się tylko domyślać.

Paręnaście metrów za ostatnią dziurą w ścianie dotarliście do kolejnego rozwidlenia. Z lewej strony znajdowały się bowiem dwuskrzydłowe, lekko uchylone drzwi z okuciami, za którymi, sądząc po wydawanych dźwiękach, w kompletnej ciemności urzędowało sobie spore stadko gryzoni. Korytarz natomiast prowadził nadal po lekkim łuku w prawo. Nie mieliście wiele czasu na decyzję - za wami rozległy się piski, sugerując, że właśnie daliście się złapać w pułapkę. Przez drzwi po lewej stronie również wylewali się wąskim strumieniem szczurzy przeciwnicy, co mocno utrudniało koncentrację waszych niewielkich sił. Zawsze mogliście przebić się przez gryzonie za wami i wrócić do punktu wyjścia lub spróbować zostawić przeciwników w tyle, uciekając dalej wgłąb korytarza.

Awatar użytkownika
Sadrigal
Posty: 277
Rejestracja: 21 wrz 2014, 20:22
Lokalizacja postaci: Insmet
GG: 23150683
Karta Postaci: viewtopic.php?t=3060

18 lip 2015, 00:48

- Tonuryn, bierz tył - powiedział Arus z całkowitym, niezmąconym spokojem. Czas na rozgrzewkę - te kilka, kilkanaście szczurów nie będzie dla nich żadnym wyzwaniem. Zamaskowana potrafi wyczarować kulę ognia. To będzie prościutkie niczym konstrukcja cepa. Obnażył Larium, mając nadzieję, że epicki miecz wybaczy mu wyciąganie go na takich niskiego lotu przeciwników.

- Hej, Maska. Uważaj teraz i bądź gotowa, dobrze? - powiedział. Sekundę później był już bezpośrednio za ostatnim, najdalszym z atakujących z przodu szczurów, przecinając go niemalże na pół jakby niedbałym, pełnym elegancji cięciem, wykalkulowanym i wprawnym. Kopnął następnego, najbliżej siebie, wycofał się odrobinę w stronę bliższej ściany, dając szczurom sekundę na zorientowanie się, gdzie jest, po czym ponownie zniknął, pojawiając się z drugiej strony grupy szczurów, kontynuując atak, nie dając im ani sekundy wytchnienia, nie dając żadnej możliwości koncentracji, zmieniając swoje położenie na polu bitwy dynamicznie, wprawnie i sprytnie. Dwa razy przeprowadził jeszcze identyczny manewr, jak za pierwszym razem, za każdym razem pozostając w miejscu odrobinę dłużej - nie na tyle, żeby rozwścieczona horda szczurów go dopadła, ale na tyle, żeby była blisko. Nie miały szansy nawet go dotknąć.

Kiedy już wszystkie latały za nim jak szalone, pozwolił im niemalże się dopaść, po czym zniknął i pojawił się tuż obok Maski. Nie był nawet zdyszany, a wszystkie szczury były teraz zgrupowane w jednym miejscu - dokładnie tam, gdzie przed chwilą był. Stanowiąc idealny cel dla jej kuli ognia.

- Ogień, piękna! - powiedział z uśmiechem, a jego wzrok od razu zszedł nieco niżej, na krągły tyłeczek. Apetyczny. Korzystał z tego, że nie mogła tego zauważyć, będąc skupiona na byciu wielką, straszną, potężną władczynią magii, palicielką szczurów i mistrzynią ognia. Ciekawe, czy w łożu też, ale po tym, jak zagadała do niego i do Tonuryna spodziewał się wielkich i cudownych rzeczy. Strzepnął ostrze, oczyszczając je z paskudnej krwi w jakimś tam stopniu, po czym zerknął do tyłu - powinni już też zająć się szczurami ze swojej strony. W końcu, przegrać na szczury - cóż to by była za hańba?

Awatar użytkownika
Tonuryn
Posty: 132
Rejestracja: 18 wrz 2014, 21:11
Lokalizacja postaci: Kamienica Artmerów
Discord: Youmuu
GG: 52562577
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50324#50324

18 lip 2015, 19:27

Zaskoczenie wywołane niespodziewaną w tej chwili odpowiedzią zamaskowanej Śmieszki szybko ustąpiło miejsca humorowi, choć Tonuryn nie wątpił, że słowa kobiety nie były jedynie żartobliwym szturchnięciem. Z pewnością kryło się w nich coś więcej, jakaś nuta prawdziwej żądzy. Niewątpliwie podniecało to pewne osoby.

Wesołkowata atmosfera szybko się jednak rozwiała, pierzchając na widok ogryzionych kości i tego, co zostało z tutejszych martwiaków. Nawet w tym miejscu śmierć przegrywała z życiem, jakkolwiek zepsute i przeklęte by nie było.
Kiedy dotarli do rozwidlenia, wszycy byli już w stanie gotowości, przeczuwając, że tylko chwila dzieli ich od… spotkania z czymkolwiek zamieszkiwało to okropne miejsce, żywym czy nie.

Słowa Arusa były tym, czego potrzebowali, żeby ostatecznie wziąć się w garść.

Tonuryn nie wahał się ani chwili, podobnie jak reszta członków ich małej drużyny. Odwrócił się w stronę, z której przyszli.
Mało go obchodził fakt, iż miecz nie należał do broni idealnych do walki z dużą ilością bardzo małych przeciwników. Trudno było o taką. Raczej nic konwencjonalnego nie sprosta podobnemu zadaniu.
Nie, tutaj potrzebna była magia, a najlepiej dużo groźnej, niszczycielskiej magii.
Magia, albo… chwila boskiej uwagi.

Kropla Jej świętej obecności, i wszelkie zło wypełniające ten okropny, przeklęty korytarz zniknie, obróci się w żałosny proch. Tego teraz potrzebował. I wiedział, że Ona odpowie.
Czuł ją. Gorąca, czysta moc bogini wypełniała szybko jego żyły, dodawała sił, wypełniała umysł niemalże nadludzkim spokojem i jasną, ognistą obecnością Nieśmiertelnej. Kątem oka widział, jak jego broń rozjarzyła się mocą, a jej aura stała się widoczna i zaczęła omywać ponury korytarz falami ciepła, falując niczym wzburzone morze, gotowa, by zostać wyzwolona w jednej, pięknej chwili oczyszczającej destrukcji.
Nie prosił o tak wiele. Za każdym razem dostawał od Niej więcej, niż pragnął. Nie zamierzał jednak narzekać.

Jeden prosty ruch, zamach mieczem, i paladyn dał upust mocy jeszcze przed chwilą wypełniającej go w całości. Fala świętego, złotego niczym blask słońca ognia pognała na spotkanie ohydnej hordzie spaczonych przez Lorven jedna wie jakie moce szczurów, a paliwem dla tych płomieni było przekonanie o słuszności ich palącego na popiół, śmiertelnego pocałunku.

Awatar użytkownika
Sonneillon
Posty: 71
Rejestracja: 13 lis 2011, 21:38
Lokalizacja postaci: Piaski pustyni
GG: 8551012
Karta Postaci: viewtopic.php?p=16225&highlight=#16225

20 lip 2015, 14:19

Z

awsze o tym marzyłam, skończyć w lochu bijąc się o przeżycie z wielkimi szczurami. Lepiej być nie mogło – przemknęło jej przez głowę, kiedy odwracała się w stronę kierunku, z którego przywędrowali. Pogromcy gryzoni, dobre sobie. Ujęła lepiej drzewce broni, którą przyniosła tutaj aż z wieży. Zamachnęła się nią nisko, niczym kosą. Ostrze raniło, odpędzało i rzucało o ściany tymi okropnymi szczurami, jednak rzesza stworzeń mogła ich dosłownie zalać, pozostawiając tylko oskubane kości. Marzenie. Udało im się uniknąć zabicia przez ożywione trupy to zeżrą ich szczury. Liham wychodziła coraz gorzej na tej wyprawie. Nie dosyć, że od samego początku ktoś próbuje dobrać się do jej tyłów, to teraz te obrzydliwe szczury…

Z

jej dosyć zapętlonego sposobu narzekania we własnej głowie wyrwał ją paladyn, który najwyraźniej stwierdził, że lepiej jest zlikwidować wszystkie futerkowce naraz i skutecznie. Fala mocy przetoczyła się przez korytarz w jedną stronę, a Liham nie miała już nic do roboty. Strzepnęła szczura, który nabił się na ostrze spisy i odwróciła się w stronę Arusa.

-

O wielki pogromco gryzoni! Gratuluję udanej walki – powiedziała, składając ukłon, kiedy wszystkie szczury zostały już spopielone. To jemu powinni dziękować za opracowanie tego cudownego i jakże skutecznego planu.
Awatar użytkownika
Lakras
Posty: 38
Rejestracja: 16 lis 2014, 01:06
GG: 4918905
Karta Postaci: viewtopic.php?p=51226&sid=346c605f8e6922b3cefce5a53452c75c#51226

21 lip 2015, 12:19

Tak, zdecydowanie nie powinni wybierać tego korytarza. Walające się po bokach kości strażników były niezbyt zachęcającym do dalszej podróży widokiem, chociaż nie wiadomo, czy inna droga nie byłaby pod tym względem nawet gorsza, z wersją szczurzych trucheł, ot tak, dla odmiany i kontrastu. Tą przynajmniej mogli się jakoś swobodnie poruszać, bez przymusu odgarniania martwych ciał na boki, a i jakiś rodzaj piskliwej muzyki został im zapewniony. Żyć, nie umierać.

Widząc wylewająca się na nich falę przerośniętych gryzoni Śmieszka prychnęła, wyrażając tym samym swoją pogardę do piszczących przeciwników. Szczurzy panowie zamku, też mi coś. Ścisnęła mocniej drzewce swojej włóczni, opuszczając jej ostrze ku ziemi i przygotowując swój umysł na ogniste powitanie, które już śpiewało cicho, drapiąc skórę jej ręki. Przygotowanie to zostało jednak przerwane przez Arusa, który najwyraźniej wziął sobie do serduszka przewodzenie tą małą drużyną i skoczył do przodu, zgarniając na siebie całą zwierzęcą uwagę.

-Na palenie zawsze jestem gotowa.

Stwierdziła, kładąc włócznie na ziemi i stając nad przygaśniętą, porzuconą na ziemi pochodnią. Obserwowanie swojego towarzysza, który postanowił jeszcze bardziej rozwścieczyć te już i tak nieprzyjazne im stworzenia było całkiem zabawne, jednak nie obserwowanie zalecił jej ten ich śmieszny przywódca.

Rozczapierzyła więc dłoń nad tym naturalnym źródłem ognia i przymknęła oczy, skupiając się na użyciu już zapalonego płomienia, do powielenia go, nasycenia swoją magią i wysłania niszczycielskiej fali w stronę kłębiących się gryzoni. Kiedy Arus pojawił się za nią, wygłaszając swoje zdanie chwały, podniosła rękę, za którą podążył jęzor nienaturalnie żółtego ognia, a machnąwszy ją przed siebie, wysłała go w stronę przeciwników. Kiedy tylko jądro języka dotknęło ziemi, bądź szczura, rozbiło się na boki, wypełniając korytarz i pochłaniając coraz to większe i większe ilości szczurów, nabierając mocy z każdym kolejnym palonym ciałem.

Chwilę później, kiedy kwilenie śmierci ucichło, a żar i smród bijący przed nimi stał się całkiem nieznośny, Śmieszka zamknęła pięść, odłączając się od ognia i patrząc, jak jego płomienie gasnął dość szybko, pozbawione zbiornika energii, z którego czerpały.

Awatar użytkownika
Grynfa
Posty: 102
Rejestracja: 21 wrz 2014, 14:03
Lokalizacja postaci: Pożarka
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50750#50750

23 lip 2015, 21:57

Tylko ciche, kamienne ściany były świadkami walki, jaka rozgorzała w korytarzu. Lorven nie poskąpiła swego błogosławieństwa Tonurynowi, który z płomiennym mieczem i płomieniem w oczach rzucił się samotnie na szczurze zastępy, odcinające drogę powrotną. Święty szał paladyna nie pozwalał nieumarłym zareagować, pokawałkowane ciała gryzoni dosłownie fruwały więc w powietrzu. Obleczone w ogień ostrze jakby wydłużyło się, łapiąc w zasięg większość spaczonych stworzeń - gniew bogini rozgorzał na dobre, dając rycerzowi moc poradzenia sobie z siłami Eeskara. Po chwili bitwa na tyłach była skończona, a jedynym jej przypomnieniem były porozrzucane wszędzie upieczone kawałki szczurzego mięsa. Miecz Tonuryna zgasł od razu po tym, gdy wypełnił cel, w jakim bogini obdarzyła go swoim płomieniem.

Sytuacja z przodu nie wyglądała już tak kolorowo. Plan Arusa sprawdził się tylko częściowo, bowiem zwierzęta poruszały się z o wiele większą prędkością, niż nieumarli w wieży. Wojownik może nie dorobił się przez to paru szram na łydkach, ale skórzane spodnie nie były już w takim świetnym stanie, jak przed starciem. Jednak w końcu udało mu się zebrać wszystkich przeciwników w jednym miejscu i bezpiecznie się stamtąd teleportować, zanim potężna ognista kula nie spopieliła go żywcem. Gryzonie nie miały tyle szczęścia - w kakofonii agonalnych pisków zostały wymazane z historii.


Obrazek

Ciszę, jaka zaległa w korytarzu, mogliście potraktować jako swoistą nagrodą za oczyszczenie ze spaczenia chociaż tej części zamku. Gdy jednak zajrzeliście przez półotwarte drzwi do środka pomieszczenia, z którego wybiegły szczury, wrażenie bezpieczeństwa prysło. Pokój, który wam się ukazał - prawdopodobnie zamkowe więzienie - aktualnie pełnił funkcję szczurzej wioski. Mieszkańcy, którzy zaatakowali was na korytarzu, nie byli jedyni - na środku pomieszczenia znajdowała się bowiem kolejna grupka parunastu gryzoni, strzegąca pojedynczej karykatury żywego stworzenia. Mutant wielkości sporego dzika sprawiał wrażenie jeszcze mniej przyjaznego od swoich podwładnych. Zwierzęta jednak nie zaatakowały, prawdopodobnie wyczuwając los zmasakrowanych na korytarzu współbraci. Ciasnym kordonem otaczały swego wodza, który wpijał w was swe przekrwione ślepia. Decyzja, czy ruszyć do ataku, czy zostawić wyraźnie wystraszone gryzonie w spokoju i pójść dalej korytarzem, należała do was. Mogliście również podjąć próby komunikacji ze szczurzym królem. Bądź co bądź, ile zwierząt dzięki magii zyskało inteligencję?

Awatar użytkownika
Tonuryn
Posty: 132
Rejestracja: 18 wrz 2014, 21:11
Lokalizacja postaci: Kamienica Artmerów
Discord: Youmuu
GG: 52562577
Karta Postaci: viewtopic.php?p=50324#50324

24 lip 2015, 15:34

Satysfakcja przepełniała młodego paladyna, a jej słodkiego, jakże słodkiego smaku nie mógł zepsuć nawet okropny zapach, który wypełnił korytarz po tym, jak przetoczyła się po nim sama Otchłań.
Spoglądał to wte, to wewte, napawając się zwycięstwem, który zapewnił mu żar Jej gniewu. Ciszę mącił tylko dźwięk dopalających się trucheł.
Tonuryn dotknął miecza, przyglądając się, jak powoli odpływa z niego ognista aura.
Wiedział, że jeszcze tam wróci, obróci jego ostrze w płomienną Sprawiedliwość i jeszcze raz położy kres nędznym żywotom istot zła i ciemności.

Kiedy wkroczyli do komnaty za drzwiami, paladyn stanął jak wryty. Czego można było się spodziewać, było tam więcej tych szczurzysk, ale to nie one tak go poruszyły. Wszystkie jego myśli i poprzednie uczucia prysły, by zrobić miejsce czemuś znacznie większemu i poważniejszemu.
To okropny, zły, wykręcony sługa zła, kulący się pośród swoich podobnie spaczonych rówieśników przyciągnął jego uwagę. Jego wystraszone, płochliwe spojrzenie czerwonych ślepi, jego zgniłe, skrzywione cielsko, splugawione mroczną mocą do cna, przesycone złem. Wszystko to napawało Tonuryna furią, wypalało wszystkie inne myśli, świeciło w jego głowie jako jedyny, święty, jasny cel — zniszczyć tę aberrację, ten okrutny żart, ten wybryk natury. Spalić go na popiół, zdezintegrować tak całkowicie i nieodwracalnie, żeby nikt już nigdy nie musiał oglądać tej… karykatury nieżycia.
Krzyknął, w równym stopniu, aby dać upust swojej palącej wściekłości, co aby ponownie przywołać Jej moc, jej uwagę. Chciał, aby Ona skupiła swój święty wzrok na tym miejscu, tym stworzeniu, żeby dała swojemu wybrankowi potencjał, siłę potrzebną do zrobienia tego, co dobre, co właściwe.

Jego broń wybuchła świętym ogniem, a jego samego spowiło jasne światło, jak gdyby słoneczna aura, tęcza zapowiadająca całkowite zniszczenie. Oczy paladyna zaświeciły dziennym blaskiem, przepełnione nieskończoną furią, gotowe, by wypuścić tę świętą moc na świat, ponownie dać mu zasmakować boskiego gniewu, wywrzeć sprawiedliwość.

Szedł do przodu spokojnie, z umysłem niesionym na falach religijnego wzniesienia. W jednej ręce tarcza, świetlisty bastion, twierdza, o którą wszelkie zło rozbije się bez szkody. W drugiej — miecz, przepełniony ogniem i światłem, zwiastun destrukcji, wypalenia. Płomienie, które otoczyły Tonuryna, zostawiały ślady na posadzce, strzelały niczym świetlne bicze. Sam paladyn był tak jasny, tak szczelnie spowity aurą, że był widoczny jedynie jako powidok, ledwie kołyszący się kształt, jedynie narzędzie w rękach nieśmiertelnej, nieomylnej w swej furii bogini.

PRECZ, DEMONIE! — zagrzmiał, a jego głos był jak uderzenie gromu.

Wróć do „Sesje pozafabularne”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 6 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 5 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Majestic-12 [Bot]
Liczba postów: 52206
Liczba tematów: 2973
Liczba użytkowników: 1047
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Nightmare
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.