Stara Chata

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

Stara Chata

08 sty 2012, 14:37

Stara, drewniana chata, o której każdy już dawno zapomniał, stoi w Lesie Cieni niedaleko Płytkiego Strumyka. Płynie on kilkanaście metrów od niej, za niewielkim wzgórzem.
Niewielka, jeszcze niedawno bardzo zniszczona, lecz teraz odbudowana – dziury w dachu załatane, drzwi wymienione, kilka desek w ścianach również nowych… Widać, że ktoś tu mieszka i dba swój dom. Zbudowana jest pomiędzy dwoma wiekowymi drzewami, których średnice dorównują szerokości jej samej, co daje wspaniałą ochronę przed drapieżnikami oraz działaniem czasu. Gdyby nie to, pewnie już dawno zostałaby pochłonięta przez Las.
W ścianach nadal dwa pozbawione szyb okna – jedno przy wejściu, drugie na wprost niego. W środku chaty kilka zniszczonych mebli. Stolik, który ledwo przetrwał zmaganie z czasem – pod najmniejszym dotykiem może runąć. Łóżko, w troszkę gorszym stanie, bo niezdatne do wygodnego użytku. I jakaś mała, wypełniona starymi naczyniami różnego rodzaju, szafka, na której leży kilka starych szmat, tworzących jakby legowisko dla tajemniczej istoty. Na przeciw wejścia, pod nieoszklonym oknem ktoś ułożył mały okrąg z kamieni, zapewne tworząc coś na kształt kominka. Przed chatą znajduje się podobny ale większy, choć niepełny. Większość kamieni leży w promieni kilku metrów od niego.


-----------------------------------------------------------–

Charm biegł już jakiś czas – wracał z polowania z bagien. Był cały umazany zieloną posoką stwora, którego łeb trzymał pod lewą pachą, by nie wyleciał, podczas gdy on biegł bardzo szybko, zwinnie omijając wielkie pnie drzew.
W końcu trafił na lód… zamarznięty strumień, który płynął gdzieś z oddali. Był dosyć szeroki, choć płytki w tym miejscu, kilka kroków dalej przybierał głębokości, jednocześnie tracąc szerokość, przez co woda nie zamarzła do końca.
Wilk zatrzymał się. Czas, by zmyć z siebie to śmierdzące bagno i zieloną maź – pomyślał. Zostawił węży łeb na brzegu a sam powoli wszedł do wody, brudząc ją zielonym kolorem. Była zimna – tak, odczuł to pomimo swej odporności na niskie temperatury. Zanurzył się cały. Ponurkował jeszcze kilka razy, starając się przemierzyć strumień wpław od brzegu, do tafli lodu, choć pływać nie umiał – strumień był głęboki, ale bez przesady. By się zanurzyć, Charm musiał prawie usiąść na dnie. Cały czas spoczywał na nim stopami, toteż utopienie mu nie groziło. Był też na tyle ostrożny, by nie dostać się pod taflę.
Po chwili wyszedł z wody, na brzeg, trzęsąc się z zimna. Strząsnął z siebie całą wodę wraz z resztkami brudu i poczuł się znacznie lepiej – cieplej i czyściej.
Zabrał swą zdobycz i poszedł kilka kroków wzdłuż strumyka. Natknął się na małe wzniesienie i postanowił na nie wejść, żeby zbadać okolice – na drzewo nie chciało mu się wspinać. Stanął nań, wyprostował się na tyle, na ile pozwalało mu jego przygarbione ciało, i począł się rozglądać.
- Wszędzie drzewa! Wielkie, stare drzewa…- powiedział do siebie z zadowoleniem. Las. W nim czuł się najlepiej – spokój, zwierzyna, ochrona drzew. To jest to! I jeszcze strumień w pobliżu!
Przewertował okolice jeszcze kilka razy i już miał schodzić z pagórka, by pójść dalej i poszukać jakiegoś miejsca do spania – była noc, choć niedługo miał wstać dzień – gdy zobaczył jakiś kształt.
Jego oczy dosyć dobrze orientowały się w otoczeniu w ciemności, ale ten kształt był dziwny. Jakby dwa wielkie drzewa połączony były jakimś obiektem. Drzewa rosły jedno za drugim, więc trudno było to zauważyć, ale jednak dalsze z drzew stało troszkę bardziej w lewo, ukazując fragment cienia, który kończył się jakieś 2,5 metra nad ziemią.
Wilk ruszył w tamtą stronę, wytężając wzrok i już po chwili pewien był swoich podejrzeń– to chata! Podszedł bliżej i potknął się o jeden z niedużych kamieni przed chatą– obejrzał okolicę. Kiedyś było tu coś na kształt ogniska. – rozmyślał – Ciekawe, czy ktoś tu jeszcze mieszka… Ostrożnie i czujnie podszedł do chaty i zajrzał przez dziurę po oknie. Wewnątrz ujrzał tylko prymitywne łóżko, stolik i półkę oraz kilka kamieni pod oknem, obsypane ziemią, zgniłymi liśćmi i śniegiem. W łóżku nikogo nie było, no bo i jak, skoro było połamane…
Charm wszedł do środka. Nikogo tam nie było od bardzo dawna. Nikogo nie czuł, żadnego zapachu, prócz zgniłych liści. To było opuszczone miejsce.
Zauważył w dachu kilka dziur, oraz wołający o pomstę stan miejscami spróchniałych, a miejscami podgniłych ścian. Musiał się tym kiedyś zająć.
Od tej chwili to miejsce jest jego domem. Już miał plany, co do remontów oraz zmian, jakie wprowadzi w tej starej, zniszczonej chacie. Ale teraz jest czas na odpoczynek. Wyszedł przed chatę, spojrzał na paszczę węża, o której niemal zapomniał i położył ją obok wejścia- Chroń to miejsce, bo znajdę Twoją duszę i rozprawię się z nią tak, jak z twoim plugawym ciałem. – warknął groźnie, jakby miał przed sobą wroga, gotowy zadać mu ostateczny cios. Och, to nie mogły być puste słowa.
Po nich na powrót wszedł do chaty, spojrzał na połamane łoże i zaśmiał się sam do siebie. Wypuścił powietrze powoli nosem i usiadł przed kręgiem z kamieni. Zamknął oczy i wprowadził swój umysł w stan, jakiego nauczył go tajemniczy mnich. Stan, gdzie odzyska swoją energię.
Od teraz zawsze będzie tu powracał i mieszkał – taki miał przynajmniej zamiar…

[z/t]
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2011, 23:47
Lokalizacja postaci: Chata Tarretha
GG: 6873872

09 sty 2012, 13:25

W szaleńczym biegu pomiędzy drzewami odnajdowała ukojenie, po całej tej dziwnej sytuacji, która ja spotkała. Przeskakiwała z gałęzi na gałąź, patrolując najgłówniejsze ścieżki i szukając głupców podróżujących w tym lesie, którzy w swej zuchwałości zachowywaliby się nieprzystojnie. Każdy miał prawo korzystać z Lasu, ale tylko wtedy gdy robił to z szacunkiem, a ona jako strażniczka natury była tu po to aby to egzekwować. Przynajmniej tak sądziła.
Nic więc dziwnego, że gdy natknęła się na ślady czyjejś obecności przy podniszczonej, dawno opuszczonej chacie, zatrzymała się z ciekawością. Upadła na gałąź, przywierając do niej zupełnie. Obserwowała to miejsce. Jej wyczulony węch pozwalał jej stwierdzić, że ktoś tu niedawno był. Nie trzeba było zresztą bardzo się wywąchiwać, zwłaszcza przez leżący przed drzwiami dziwny łeb. Nigdy nie widziała takiego zwierzęcia w tym lesie, co jednak nie oznaczało że nie było ono zwierzęciem. Przez myśl przeszła jej jednak straszna myśl. Upewniła się przez długą obserwację, że łeb jest martwy. Nie miała nic przeciwko polowaniom i zabijaniu zwierząt. Sama to przecież robiła. Chodziło jej o coś zupełnie innego.
"Ktokolwiek to zrobił, zajmę się nim." – pomyślała, po czym zeskoczyła na niższe gałęzie. Przymrużyła oczy, a płatki jej nosa zadrgały. Sięgnęła za plecy po strzałę i łuk, jednocześnie nasłuchując.
"Wykurzę go stamtąd."
Złożyła się do strzału, lekko obniżyła na nogach i wycelowała w drzwi. Od razu, gdy tylko wypuściła strzałę, wniknęła w pień obok niej, skrywając się przed wszelkimi zmysłami. Nie wiedziała czy ktokolwiek jest w chacie, sądziła że w ten sposób się dowie, a gdy już ten ktoś wyjdzie na zewnątrz – będzie na jej łasce.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

09 sty 2012, 15:59

Charm właśnie drzemał przy ledwo tlącym się ognisku wewnątrz swojej "nowej" chaty, gdy nagle coś uderzyło w spróchniałe drzwi, aż podskoczył. Od kilku dni nikogo nie spotkał w tym lesie i nie był pewien, czy w ogóle tędy ktoś chodzi… tak więc było niemałe zaskoczenie.
Zerwał się na równe nogi, gotów walczyć w obronie swojej i swego domu. Ale nic się nie pojawiało… Powoli zbliżył się do dziury po oknie i zajrzał przez nią– niczego nie zauważył, ani przed chatą, ani w ogóle w zasięgu wzroku. Wychylił się, wciągnął powietrze nosem– nic nie… zaraz. Przez moment wyczuł jakiś delikatny zapach. Jakby ziemia, podeschłe liście…? Zapach tak szybko, jak się pojawił, tak szybko zniknął, jakby niesiony wiatrem. Co to było?
Już miał się odwrócić, otworzyć drzwi i wyjść na zewnątrz rozejrzeć się dokładniej, gdy nagle zobaczył coś wystającego z drzwi… strzała!!!
Szybko cofnął się do środka, nie wiedząc, czy czasami ktoś go nie obserwuje i nie szuka okazji, by taką samą wbić w jego w głowę. *Czyżby olbrzym miał rację?*-przeleciało mu przez głowę– *Witają mnie strzałami…*
Odetchnął– musiał się uspokoić. Zachować zimną krew…. Niczego nie musi się obawiać, to jego dom– nikt nie ma prawa mu go odbierać! A już w szczególności nie przez jego rasę! Będzie go bronił, nawet jeśli nie jest tego wart (te dziury, przegniłe deski… szkoda słów), w końcu to jakieś schronienie!
-To mój dom!!!– krzyknął w stronę drzwi, zanim jeszcze pomyślał, by przez nie przejść–Odejdź! Nikomu nie robię krzywdy, mieszkając tutaj! Po chwili uświadomił sobie, że zachowuje się jak tchórz– drze się przez drzwi? Jeśli chce wzbudzić w obcym szacunek, musi mu się pokazać.
Ruszył w kierunku wyjścia, gwałtownie otworzył drzwi– próchno poleciało z okolic miejsca, gdzie wbiła się strzała. Był czujny i w gotowości, by w każdej chwili odskoczyć na bok przed kolejną porcją drewna. Nie wiedział kto "pukał", więc nie miał pojęcia co go może czekać.
– Pokaż się! Chcę wiedzieć, kto się do mnie dobija!
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2011, 23:47
Lokalizacja postaci: Chata Tarretha
GG: 6873872

09 sty 2012, 17:04

Ona tez chciała wiedzieć do kogo się dobija, po to cały ten zabieg, który udał się dokładnie tak jak myślała – a nawet zbyt dobrze, bo nie spodziewała się zastać go akurat teraz w chacie. Czekała nie wychylając się z drzewa. Czuła się tu zupełnie bezpieczna, a nie potrzebny pośpiech niespecjalnie był jej teraz potrzebny. Czekała więc na jakieś oznaki wyjścia owej istoty przed swój dom, albo chociaż rozglądanie się za kimś kto mógłby do niego strzelać.
Po chwili usłyszała już pierwsze głosy, a raczej krzyki.
"Robi hałas." – pomyślała sobie nie widząc jeszcze nikogo, nie mogła przecież patrzeć przez korę. Wsłuchała się jednak w drzewo, które miała nadzieję, że przekaże jej kim jest ten ktoś. Faktem było, że być może ta osoba nikomu nie robiła krzywdy, tak jak sama twierdziła. Driada musiała się jednak o tym przekonać, bądź tego kogoś czegoś nauczyć.
Wreszcie, osoba ta wyszła ze swojego domu. Nigdy nie widziała kogoś takiego. Łeb, sierść, łapy – wszystko niemal wilcze, jednak postura bardziej w kształcie człowieka. W takiej sytuacji nie bardzo wiedziała co robić z ta istotą, ani co o niej myśleć. Nie znała ewentualnego zagrożenia i być może powinna po prostu dać sobie spokój, a w przyszłości bardziej obadać to zwierzę. Wołanie o pokazanie się nie zrobiło na niej żadnego wrażenia, to ona decydowała kiedy się pokazać. A było to właśnie teraz, postanowiła zaszaleć.
Usmarowana była cała szarymi i białymi farbami, które miały maskować ją w zimowym lesie, wprawne oko na pewno dostrzegłoby jednak ruch w nagich koronach drzew. Wyłoniła się szybko z głównego pnia, stając na gałęzi. Szybkim ruchem ponownie napięła łuk, a jej celne oko obrało za cel łeb węża, leżący przed drzwiami. Wypuściła strzałę, by potem przykucnąć na gałęzi i bez słowa obserwować wilkołaka.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

09 sty 2012, 21:41

Wilk odczekał chwilę w spokoju na jakąkolwiek reakcję ze strony napastnika– nic… żadnych słów. Wypatrywał obcego wśród drzew, szukał wzrokiem miejsca, z którego strzała mogła zostać wystrzelona– kąt jej nachylenia wskazywał na jedną z wielkich gałęzi potężnego drzewa (jak każdego zresztą w tym lesie).
*Kto mógłby tam siedzieć?*– rozmyślał, gdy nagle obok jego lewego barku po skosie w dół ze świstem przeleciała kolejna strzała. Charm odruchowo zasłonił twarz łapami, co pewnie i tak by mu nie pomogło, gdyby pocisk miał jego trafić, i cofnął się o krok.
Strzała wbiła się prosto w czaszkę jego trofeum! *Ten łeb miał odstraszać wrogów, a nie ich zwabiać!*– zdziwił się w myślach. Tym razem wystrzelono ją z innego miejsca– napastników musiało być więcej, no chyba, że jeden bardzo szybki i zwinny, gdyż nie było słychać najdrobniejszego dźwięku, który mógłby wskazywać na przemieszczanie się tajemniczej postaci.
*Nie… to nie możliwe. I dlaczego nikogo nie czuję?* Charm czuł tylko zapach ziemi, roślin, drzew… to co zawsze czuje się w lesie, ale intensywniej.
-Hej! -odezwał się na tyle głośno by obcy mógł go usłyszeć, niezależnie od tego gdzie jest– Spokojnie! Kimkolwiek jesteście, nie strzelajcie! Nie chcę kłopotów! Przybyłem tutaj tylko dla odpoczynku, nie dla walki!
Słowa te wypowiedział szczerze, choć wiedział też, że jeżeli będzie zmuszony– będzie się bronił. Czasami nie do końca rozumiał dlaczego mnich kazał mu postępować tak, a nie inaczej w niektórych sytuacjach… To była jedna z nich. Słowa mnicha: "Zawsze wpierw okaż swe pokojowe zamiary. Walcz tylko w ostateczności. Nie walcz z przeciwnikiem, który na to nie zasługuje…" Może i słusznie powiedziane, lecz czasami bardzo trudno zachować spokój.
Jeszcze raz przebiegł wzrokiem po gałęziach, z których prawdopodobnie do niego strzelano– a raczej do i tak martwego już potwora– ale nic nie zauważył. *Ciekawe co może tutaj jeszcze mieszkać, w tym dziwnym lesie!*– zastanawiał się nie do końca wiedząc, kto bawi się w kotka i myszkę… z wilkiem.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2011, 23:47
Lokalizacja postaci: Chata Tarretha
GG: 6873872

09 sty 2012, 22:26

Mimo jej poruszania się – nie zobaczył jej, najpewniej przez to że nie znał kierunku w który powinien od samego początku patrzeć. Nie skrywając się po oddaniu drugiego strzału, celowo pozostała na widoku. Teraz wzruszyła tylko brwiami.
Na krzyki wilkołaka odpowiedziała bezruchem. Chyba ją lekceważył, zważywszy że oskarżał ją że do niego strzela. Gdyby strzelała do niego, to trafiałaby przecież. Najpewniej zwierzę sądziło, że jego przeciwnik nie potrafi dobrze celować i dlatego strzela po drzwiach i zwierzęcych, martwych łbach, leżących obok. Natomiast jego decyzję o nieschowaniu się przed strzałami również można było interpretować dwojako. Albo rzeczywiście przewidywał, że driada nie potrafi w niego wycelować, albo po prostu odważnie nie bał się strzał, gotów ponieść konsekwencje swych czynów. Poniekąd urażało to jej dumę, postanowiła więc upewnić się co do samej siebie. Powstała, zupełnie nie kryjąc się, ponownie złożyła się do strzału. Oczywiście był to strzał niepotrzebny, marnujący strzałę, z tego strzału będzie później musiała przeklinać swą pychę. Była jednak kapryśną kobietą, znającą swą wartość. Wystrzeliła, ponownie celując w łeb węża, starając się trafić dokładnie w to samo miejsce gdzie poprzednio. Nikt nie będzie jej ignorował.
W każdym razie, teraz, musiał już widzieć skąd leciała strzała i wątpiła by jej nie dostrzegł. Spojrzała na niego z gałęzi, po czym po chwili rozłożyła szeroko ręce i zeskoczyła na ziemię, wydając z siebie dziki odgłos:
– Kakkakakakakakakaaaaaaaaa!
Upadła do przykucnięcia, podpierając się jeszcze lewą ręką, natomiast prawą, w której miała łuk, trzymając za plecami. Nie wstając ze swej pozycji, burknęła:
– Zabiłeś to zwierzę by przyozdobić swój dom. Nie musiało umierać.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

09 sty 2012, 22:57

Mężczyzna nie miał już sił do obcego… kolejna strzała przeleciała mu koło nosa i uderzyła w dokładnie to samo miejsce, co wcześniej. Szybko odwrócił twarz do miejsca, z którego wyleciała i tym razem zobaczył– kobieta w koronie drzewa! Dlaczego wcześniej jej nie widział? Była umazana na szaro i biało, zlewała się z tłem, ale i tak powinien ją zauważyć– przecież miał wspaniały wzrok. Może nie spodziewał się kobiety, nagiej, spodziewał się ujrzeć jakiegoś mężczyznę łucznika, albo łowcę.
Zaskoczony wilk nie milczał, nie ruszając się dopóki kobieta nie zeskoczyła na ziemię– z wysokiego drzewa!– wydając z siebie głośny okrzyk.
-Zabiłeś to zwierzę by przyozdobić swój dom. Nie musiało umierać.-powiedziała nie zmieniając pozycji, w jakiej znalazła się przy gruncie– opierając się jedną ręką o ziemię, a drugą trzymając z tyłu. Zza jej pleców widoczny był łuk.
Teraz wszystko stało się jasne! To była zapewne driada– obrończyni roślin i zwierząt! Niejedną taką osobę spotkał w swojej wędrówce, nie zawsze dobrze te spotkania wspominał… a właściwie nigdy. Ale wtedy mordował dla zemsty– przyjemności, można by powiedzieć. A teraz? Już tego nie robi.
-Nie, droga Pani!– powiedział szybko, kłaniając się lekko, oddając tak szacunek kobiecie – To nie jest ozdoba. A już na pewno właściciel owej czaszki nie został zabity tylko w tym celu!– zaczął tłumaczyć wskazując na łeb węża. Przerwał na chwilę i przyjrzał się jemu– teraz miał w czoło wbite dwie strzały, co nadawało mu jeszcze groźniejszego wyglądu! Odwrócił się na powrót do gościa – Musiałem zapolować, by nie umrzeć z głodu. To było daleko stąd– na bagnach, gdzie zawsze wisi mgła… Tak więc upolowałem to zwierze, a jego czaszkę przyniosłem tutaj, by chronić dom przed intruzami… Sama Widzisz, Pani, że ta chata może zawalić się pod najmniejszym uderzeniem… strzały.– dodał, patrząc z rezygnacją na małą dziurę powstałą po uderzeniu pocisku.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2011, 23:47
Lokalizacja postaci: Chata Tarretha
GG: 6873872

09 sty 2012, 23:24

Przymrużyła oczy słuchając jego wyjaśnień. Spodziewała się ich, bo przecież trochę tu postrzelała. Zresztą, wolała by nie musiała zabijać. Jego tłumaczenia były takie jakich oczekiwała. Najpierw oczywiste zaprzeczenie tego co sama powiedziała, możliwe, że tylko w celu tego by nie rozjuszać driady i z obawy o własny tyłek. Prostym słowem: kłamstwo. Nie odrzucała tej możliwości. Powoli podniosła się, ponownie sięgnęła po strzałę i przyłożyła ją do łuku, nie napinając póki co cięciwy. Nie obchodziło jej to gdzie to się stało. Wąż był wężem wszędzie, niezależnie czy był to ten Las, czy jakiekolwiek bagna. Na wspomnienie o tym, że głowa ma chronić jego dom przed intruzami… odchyliła gwałtownie głowę do tyłu i wybuchła zwierzęcym, donośnym śmiechem. Po chwili jednak równie gwałtownie zmieniła pozycję i przyciskała już naprężoną cięciwę do swego policzka, celując tym razem prosto w wilka.
Patrzyła na niego gniewnie.
– Żaden martwy łeb nie ochroni tej rudery. – warknęła, by potem już spokojniej dodać: – A jeżeli potrzebujesz domu, Las ci go zapewni, jeżeli zechcesz. Wyglądasz na zwierzę, więc powinieneś to wiedzieć.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

09 sty 2012, 23:51

Zachowanie driady było co najmniej dziwne… no ale cóż– driada, to driada. Wychowana w dzikiej naturze…
*Chyba mi nie uwierzyła*– pomyślał wilk, widząc, jak po odrobinę przerażającym śmiechu wymierzyła kolejną strzałę prosto w niego. Nie zareagował. Wysłuchał jej słów do końca, po czym dopiero zabrał głos.
– Tak, oczywiście. Rozumiem Twoją złość, Pani. Może nie powinienem tak traktować tego węża, skoro już się nim pożywiłem. To było głupie z mojej strony.– powiedział do driady, nie ruszając się z miejsca, tylko obserwując jej łuk i strzałę.-Ale, mam nadzieję, ze zrozumiesz, Opiekunko Natury, ja jestem mieszańcem. Takich się nie lubi! To nie miało uchronić tej, jak ją nazwałaś, rudery, tylko pokazać, że mieszka tutaj ktoś, kto potrafi poradzić sobie z niebezpieczeństwem, jeżeli takowe miałoby nadejść.– Miał wrażenie, że późniejsze słowa miały go w jakiś sposób obrazić– powiedziała, że Charm "wgląda na zwierze"… Przemilczał to, nie chciał bowiem pogarszać tej sytuacji– kobieta wyglądała, jakby chciała zburzyć jego chatę, a on jej jeszcze nawet nie wyremontował! Tego w tej chwili nie potrzebował…
-Dziękuję… Jestem niezmiernie wdzięczny za przyzwolenie. Ten las jest piękny– taki tajemniczy… i wielki. Na pewno znajdzie się miejsce i dla młodego wilka. Proszę, opuść broń… Nie chcemy przecież rozlewu krwi na tym terenie?
Nie wiedział co ta kobieta chciała jeszcze zrobić, więc na wszelki wypadek przygotował swoje ciało na wszystko– rozluźnił się nieco fizycznie i uspokoił umysł. Gotów był posunąć się do wyczerpujących sztuczek psychicznych, bądź szybkich reakcji fizycznych. Choć miał skrytą nadzieję, że driada w końcu odpuści.
Awatar użytkownika
Posty: 54
Rejestracja: 30 gru 2011, 23:47
Lokalizacja postaci: Chata Tarretha
GG: 6873872

10 sty 2012, 00:41

Miała dziwne wrażenie, że wilk się jej boi, co nie działo się często. W takiej sytuacji, jej kobieca próżność brała górę. Stojąc ze strzałą wymierzoną w niego, odezwała się:
– Jesteś mieszańcem? – zapytała zaciekawiona – Na twoim miejscu cieszyłabym się z tego, że jesteś zwierzęciem. I byłabym z tego dumna. A zwierzęta nie potrzebują pokazywać innym, że potrafią sobie z kimkolwiek radzić. Tylko sobie po prostu z tym kimś radzą. – czuła się dziwnie. Widziała w nim zwierzę, łeb, futro i pazury wilka, tymczasem jego umysł był tak bardzo ignorancki i ludzki. Nie tego spodziewała się w tym ciele. Na jego ostatnie słowa jej oczy rozszerzyły się, zmarszczyła nos i parsknęła. Po chwili jednak westchnęła. Mimo wszystko nazwał się młodym wilkiem, a takie mogą się jeszcze wielu rzeczy nauczyć. Opuściła łuk i złapała za jego koniec, strzałę wrzucając w skórzany worek na plecach. Wyprostowała rękę, w której trzymała łuk i jego drugim końcem celowała w wilka. W takiej pozycji nic już jednak nie mogła mu zrobić.
– To nie ja ci przyzwalam, tylko Las, który nie odrzuci nikogo, kto respektuje jego prawa. Nie chcemy rozlewu krwi, . – potwierdziła jego słowa, kiwając głową ze skupieniem
– Zjedz ten łeb, zakop go, albo wyrzuć innym do zjedzenia. A jeżeli potrzebujesz tego schronienia, zamiast zamieszkać w głuszy – twój wybór. – zamachnęła się łukiem, przecinając ze świstem powietrze. Patrzyła jeszcze badawczo na wilka, ale ogólnie nie widziała tu już dla siebie żadnego zajęcia.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 3 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Bing [Bot], Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52178
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.