Rzadko odwiedzana część lasu cieni

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

Rzadko odwiedzana część lasu cieni

22 sty 2012, 21:43

Pozornie zwyczajny wilk wędrował lasem, rozglądając się i chłonąc obrazy nowej okolicy. Podobało mu się tutaj, lubił takie powietrze, kolory. Czuł się w pełni bezpiecznie, ale czy to było uzasadnione sytuacją na tym terenie? Nie znał jej, wędrował sam, nie zdawał się polować na zwierzęta czy robić cokolwiek sensownego. Jedynie jego bystre czarne oczy wędrowały od jednego zioła do innego, ciekawszego. Stworzenie przypominało sobie nazwy i występowanie niektórych składników alchemicznych, od tak, by nie zapomnieć. Długi żywot sprzyja częstemu zapominalstwu. Coś co człowiek "zrobi za chwilę", będące odpowiednikiem kilku godzin, u Ao może oznaczać kilka dni, jak nie tydzień. Naturalną rzeczą jest zaburzenie percepcji czasu, gdy od dawna nie ma się kontaktu z krótkowiecznymi istotami. Z przyzwyczajenia samiec tłumił wszelkie oznaki swojej magicznej mocy, nawet dla wyczulonych zmysłów magów w tej chwili nie był niczym więcej jak dziwnym wilczkiem. Wędruję już setki lat, może czas w końcu zacząć działać? Umiem dość dużo, posiadam siłę i możliwości. Tak, powoli przychodzi odpowiedni moment. Chłód nie sprawiał mu problemów, futro było uniwersalnym "ubraniem" dobrym i na zimę i na lato. Coś mówiło zjednoczonemu, że niedługo, gdzieś tutaj napotka coś co będzie warto wspominać. Miał szczerą nadzieję, że przeczucie go nie myliło.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

22 sty 2012, 23:07

Zwykły dzień w Lesie Cieni – kilka rodzin królików opłakiwało straty członków rodzin, którzy to członkowie urzędowali obecnie w żołądkach lekko rozleniwionych po obfitym posiłku wilków. Wilki te były dumne, potężne i przede wszystkim żyły znacznie dłużej niż normalnie – niektóre osobniki sięgały pamięcią nawet siedemdziesiąt jesieni wstecz. Było to siedemdziesiąt lat czystego doświadczenia, gdyż tak wspaniałe stado nie zaprzątało swojej pamięci niczym, co nie miało pomóc im przeżyć. Każdy dzień był dla nich walką o przetrwanie, codziennie z polowania wracał w najlepszym wypadku jeden osobnik mniej, czasem brakowało kilku. Kilka razy do roku nie wracał prawie żaden z nich – w tych dniach stado głodowało, a "zaginione" wilki były później bardzo cenione przez damy w tak kochanych przez nie futrach, kołnierzykach, czapkach czy dywanach. Mimo bycia panami lasu nadal musieli obawiać się każdego kolejnego dnia. To one były źródłem snutych czasami późnymi godzinami w karczmach Wolenvain opowieści, kiedy tłumy słuchające bajarza znudziły się opowieściami o epickich bataliach wielkich bohaterów, potężnej magii, uwodzicielsko pięknych demonicach czy zabójczo groźnych demonach i chciały posłuchać o czymś ich bliższym. Bard ów sięgał wówczas pamięcią do opowieści innych bardów i opowiadał, czasem nawet wplatając opowieść w pieśń i mówił, jak nieostrożni podróżnicy nocami ginęli wśród cieni, jak praktycznie każdej nocy słychać głośne wycie do księżyca, jak czasami wilki watahą wystrzelą z lasu i zaatakują którąś z przyległych do Lasu wiosek. Starcia te nie zawsze były zwycięskie dla ludzi – wilki zawsze działały w sposób zorganizowany, jak armia. Armia dowodzona przez wprawnego dowódcę.
Dowódcą tym był w owym czasie wilk z białą strzałką na lewym oku. Imię? Och, kochani, nie nie, im imiona nie są potrzebne. Liczyło się tylko to, jak planował ataki. Niejeden ludzki generał mu nie dorastał do pięt. A jednak – tutaj bajarz zatrzymał się, nabił ponownie fajkę, łyknął piwa, podpalił zioła, zaciągnął się dymem i kontynuował – a jednak nawet on upadł, kiedy ludzie w końcu mieli go dość. Rzucili się do lasu, dwie sprzymierzone wsie, około osiemdziesięciu zbrojnego chłopa. W co zbrojnego? Ach, w co popadło, przecież nie mogli mieć koncerzy! Walczyli cepami, kosami, może ze dwóch miało miecze. Doświadczenia w walce nie miał żaden z nich, to prości ludzie byli. Wielki Łowczy z miasta pomocy zaś odmówił, to i poszli bez niego. Z nim niechybnie szybciej by to poszło, a tak…wrócił niecały tuzin, ale wrócili z głową wilka. Tego z białą strzałką, która teraz była całkiem czerwona. Och, okrutne potem były żałoby, niektóre baby do dziś płaczą na wspomnienie tamtego zdarzenia, a przecież kiedy miało to miejsce to mogły mieć po kilka latek! Skąd oprawcy wiedzieli, że akurat ten wilk? Nie pytajcie mnie, wiedzieli i już. I nie bądźcie tacy dociekliwi, za długie nosy szkodzą, oj tak. Ale ale, popełnili jeden błąd – a może też o tym pomyśleli, ale przerażała ich zbyt mała ich liczba? Tak czy inaczej – nie wybili wszystkich. Między innymi karmiącej matki, która ówczas była wybranką Białej Strzałki. Bo tego samego dnia urodziła syna, z dwiema białymi strzałkami, po jednej na każde oko. I miało to być proroctwo, że to, co czynił jego ojciec on uczyni po dwakroć. Jeszcze jako mały wilczek udowodnił, że jest wytrawnym myśliwym, zabijając trzy króliki jednego dnia, a kiedy indziej, kiedy miał już wiek prawie dorosłego wilka, na skalę ludzką pewnie ze szesnaście wiosenek – o, o tak jak ty, dziewuszko – położył wraz z dwoma kamratami ze stada dorosłą niedźwiedzicę! Myśliwi z lasu mi tą historię opowiedzieli, bo cały bój z ukrycia oglądali, a słowo myśliwego to dla mnie pewniejsze niźli umowa spisana.

Ten sam wilk, którego nasz bajarz tak ubóstwiał właśnie stał na niewysokim, choć ukrywającym go przed wzrokiem wścibskich pagórku. Patrzył. Patrzył na śnieżnobiałego wilka, który wilkiem na pewno nie był. Wilk idąc patrzy przed siebie i przede wszystkim wącha – nie rozgląda się po krzakach. Wilki nie żerowały na terytoriach nienależących do ich stada, więc nie musiały się rozglądać – tereny swojego "królestwa" znały od najmłodszych lat. A wilk ten wyraźnie był dorosły.
Dwie Strzałki zeskoczył ze wzgórza, za nim zeszły dwa wilki, potężnej budowy i wyraźnie zaprawione w walce. Wódz warknął, obnażając zęby, nisko pochylił łeb. Dawał wyraźny znak, że nie życzy sobie obcych na swoim terytorium i zamierza go bronić.
Był wojownikiem. Walczył o swoją rodzinę. Każdy nieznajomy był potencjalnym zagrożeniem.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

22 sty 2012, 23:24

Oh, jak szybko natknąłem się na krewniaków. Niesamowite, wyglądają na grupę zwiadowczą. Zachowują się jak ludzie, jeden w środku i dwóch strażników. Zabawne, musieli mieć z nimi dużo kontaktu. Srebrny wilk nie okazał strachu, nie miał się czego bać. Spoglądał z pewnością siebie i charakterystycznym dla siebie spokojem na wilka który… Posiadał ciekawą charakterystyczną cechę wyglądu. Dwie strzałki w okolicach oczu, białe. Ależ one agresywne, nie wyglądają na nie inteligentne. Więc czy mają jakieś problemy? Wolą unikać walki, to sugeruje problemy. Zazwyczaj po prostu by wypłoszyły intruza, nie mam stu lat, co nieco już widziałem. Ao był dość ciekawy czy dwie strzałki jest na tyle mądry, by porozumiewać się jerzykiem wilków będącym swoistą zlepkom charakterystycznych dźwięków możliwych do wydania dla zwykłego, niemagicznego stworzenia. Postanowił spróbować porozumieć się tym sposobem. – Nie przybywam tu by wam zaszkodzić, widziałem w swoim życiu setki wiosen, podróżuję i pomagam gdy mam taką szansę. Powiedz mi, czy nie mógłbym przysłużyć się jakoś stadu zamieszkującemu tę okolicę? Zjednoczony zastanawiał się nad tym co może się stać. Och, jaką przyjemnością było dla niego przeżywanie nowych rzeczy. Kochał mieć co wspominać, a wcale nie łatwo stworzyć sobie piękne i godne uwagi wspomnienia. Pochylił delikatnie swój łepek, na tyle by okazać szacunek, jednak w żadnym wypadku uległość czy posłuszeństwo. Ot, taki już był i na to nie dało się nic poradzić.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

23 sty 2012, 03:45

Dwie Strzałki patrzył na przybysza. Warczał. Warczał tak, jak warczała stara matka, kiedy przemawiała językiem starych wilków. Patrzył na niego bez pogardy, nie chciał go już wypędzić. Obnażone kły zniknęły, warczenie umilkło. Ogień w oczach zgasł. Teraz otworzyła się w nich głębia oceanu, ciekawość. Chęć poznania przybysza. Mimo, iż zdawał sobie sprawę z zagrożenia, jakim mógł być Biały, Wódz krótko warknął i lekko szarpnął głową w bok, co mogło znaczyć tylko jedno. Chodź. Obrócił się i poszedł między drzewami do miejsca, gdzie stado tego dnia przebywało. Sam król wilków szedł przed przybyszem, dwaj jego strażnicy po bokach Ao. Doszli do czarnej wilczycy, w której oczach płonął ogień. Nie był to jednak zwykły płomień. Nie była to nienawiść, nie była to żądza zemsty. Był to pożar wieloletniego doświadczenia, olbrzymiej wiedzy i mądrości.
– Witaj, Ao. Zastanawiasz się, skąd znam Twoje imię? Określmy kilka podstawowych zasad rozmowy. Wielu informacji nie będziesz w stanie usłyszeć z moich ust, nawet jeżeli są mi znane. Niektórymi nie chcę się dzielić, niektórymi nie mogę ze względu na złożone kiedyś obietnice. To, skąd znam twoje imię to jedna z nich. Kto wie, może kiedyś, kiedy już zdobędziesz moje zaufanie, powiem ci? Zobaczymy, zobaczymy… zapewne dziwi cię, dlaczego Anvasthiel – bo tak właśnie nazywa się nasz król, choć on sam o tym nie wie – przywiódł cię tutaj. Pozwól mi wyjaśnić. Kiedy umarł, czy raczej został zamordowany, jego ojciec, Irthasthiel, umarł ostatni powiernik języka wilków. Tak, to, w czym się do niego zwróciłeś to nie są prymitywne warknięcia, choć nawet mądre, ludzkie księgi tak mówią. Jest to język, prastary, piękny język, jednak już nie możemy się nim posługiwać. Powód jest prosty – tylko osobnicy płci męskiej mogą go nauczać. Samica może się nim posługiwać, jednak tą wiedzą nie mogę obdarować nikogo. Cały kulturalny dorobek wilków przepadł….by. Bo jesteś jeszcze ty. Nie wiedziałam, że mówisz tym językiem. Och, gdybyśmy byli w stanie powrócić do czasów, gdzie każdy potrafił mówić w ten sposób…Ty. Pytałeś, czy mamy problemy. Tak, mamy. Ignorancja naszej rasy. Chcesz nam pomóc? Naucz moją watahę starowilczego. W ten sposób nam pomożesz. Jak? Po prostu, kiedy podczas pełni będą wyć do księżyca, wyj z nimi. Po prostu, wyj. To wystarczy. Pełnia jest dzisiaj w nocy. Zanim nadejdzie możesz iść zapolować. O ile polujesz. Nasz dom staje się twoim. – wypowiadając te słowa trąciła pysk Ao swoim, dając swoim "dzieciom" – jak określała swoje stado – wyraźny znak, że ten tutaj jest przyjacielem i chce pomóc.
Tak więc gwiazdy nie kłamały. Rzeczywiście, przed świtem było najciemniej, wiedza zginęła a teraz nadszedł prorok, który znów zasieje ziarno. Szkoda, że jego plony nie mnie przyjdzie zebrać. – pomyślała wilczyca patrząc w niebo.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

23 sty 2012, 17:03

Reakcja dwóch strzałek była taką jaką przewidywał biały wilk. Przypatrywał się zmianom w samym rozmówcy z prawdziwym zaciekawieniem. Tylko silne istoty potrafią w taki sposób okazywać swoje emocje, niewiele zwierząt potrafi to w tych czasach. Niestety wyglądało na to, że ten samiec nie potrafił odpowiedzieć mu w ten sam sposób. Delikatnie zawiedziony Ao zastanawiał się co teraz będzie, czy ciekawość stworzenia przeważy? Rozluźnił się gdy otrzymał zaproszenie w formie swoistego gestu. Poszedł za hersztem, nadal rozglądając się wokół i badając okolicę. Widząc resztę stada, szybko oszacował ich liczbę. Jego spojrzenie padło na czarnej wilczycy do której się zbliżali. Wódz ustąpił mu miejsca, by mógł w spokoju porozmawiać z samicą alfa. Ho, ho, więc jednak istnieją mądre wilki. Wysłuchał wszystkich jej słów. Z początku powstrzymywał się przed przerwaniem jej w pół słowa. Nie podobało mu się to, że się wywyższa. Nie podobało mu się to, że wydaje się jej, że ma przewagę w tej rozmowie. Zdecydowanie nie potrafił znieść bycia traktowanym z góry. Trudno było mu uwierzyć, by ta istota była potężniejsza od niego, dlatego uważał, że nie ma prawa zachowywać się w ten sposób. Dał smyrnąć się po pysku, gdy skończyła, miał sporo do powiedzenia. – Przedstawiłaś mi swojego zamordowanego partnera oraz waszego potomka, jednak pominęłaś swoje imię. Pozwól więc, że będę zwracał się do ciebie "Starsza". Nim porozmawiamy o drugiej część twej przemowy, zacznijmy od początku. Jestem pewny, że widziałaś w swoim życiu wiele i jesteś bardzo mądra, masz podstawy by stać ponad kimkolwiek z twojego stada, jednak proszę, nie traktuj z góry nowo poznanych istot, takich jak ja. Wielu mi podobnych prowadzi za sobą grupy pobratymców dziesiątki razy liczniejsze niż wasza, znajdą się i setki większe. Świat jest wielki, nie uznawaj, że widziałaś już wszystko. Tym samym ja także nie wiem wszystkiego, acz z pewnością moja wiedza jest szeroka. Mówisz, że może kiedyś powiesz mi jakim sposobem znasz moje imię, może odpowiem od razu? Wytęż swoje płonące mądrością oczy i dostrzeż to, co na chwilę ci pokażę. Wypuścił spokojnie powietrze z płuc, rozluźniając więzy narzucone na swoją moc. W czarnych źrenicach zaczęły płynąć szybkie, krótko widoczne fale rozlewającej się szkarłatnej energii. Ciało srebrnego stworzenia zaczęło bić delikatną świetlistą aurą, w której mieszały się w równych proporcjach kolory bieli oraz stonowanej czerwieni. Kilka sekund trwał cichy pokaz, by tak samo niespodziewanie jak się pojawił, znikł. Ao ponownie niczym nie różnił się od najzwyczajniejszego wilka, przynajmniej z wyglądu. – To, że wyczytałaś w mojej podświadomości moje imię jest jedynie gestem na który przyzwoliłem. Nie wolno ufać swoim mocom nadto, gdyż one mogą zostać bardzo łatwo oszukanie. Wiedz, iż wyczułaś moja prawdziwe intencje, naprawdę jestem za kogo się podaję. Pomogę wam, jednak mam kilka pytań. Jak to miał w swym zwyczaju, mówił. Naprawdę dużo, jednak jego wypowiedzi zawsze były spokojne, składne, sensowne i łatwe do zrozumienia. Może dlatego prawie nigdy nikt mu nie przerywał? – Mówiłaś, że ostatni lider został zamordowany. Kto jest temu winien? Jaka jest wasza historia? Czy jeśli otrzymacie ponownie dar języka, to czy planujecie zemstę? Tak, to interesowało zjednoczonego. Nigdy nie należało nikomu pomagać na ślepo, trzeba poznać całą sprawę, najlepiej z punktu widzenia obu stron konfliktu i wtedy dopiero zdecydować.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

24 sty 2012, 01:07

– Ludzie. Zamordowały go dwunożne potwory, które nie potrafiły zrozumieć, że na krew odpowiadamy krwią. Ten łańcuch śmierci zaczął się jakiś czas temu, oni mordują nas, my ich, potem znowu oni nas. Ach, gdyby mieli choć jednego człowieka władającego starowilczym w szeregach, który mógłby porozumieć się z nami i doszlibyśmy do współpracy…ale, to tylko marzenia. Nigdy nie słyszałam, żeby człowiek mógł mówić w naszym języku. I pewnie nigdy nie usłyszę. Czy planujemy zemstę? Chłopcze, gdybyśmy chcieli to zrobić to takie błahostki jak niemożność porozumienia się w tak otwarty sposób, jak byśmy chcieli nie powstrzymałyby nas.
Nasza historia sięga bardzo starych czasów, nie starczyłoby mi czasu aby ci ją przedstawić, nawet pokrótce. Na razie zadowól się wiedzą, że Irthasthiel nie żyje, zamordowany przez ludzi, i w związku z tym nie mamy powiernika naszej mowy, co powoduje możliwość całkowitego wymarcia kultury wilków. I pamiętaj, że ja do niczyjej głowy nigdy nie sięgałam. Ale są na tym świecie istoty, które patrzą, choć przed wzrokiem są ukryte, które słyszą, choć ty nie wiesz, że akurat są za tobą, które mówią, kiedy tylko wiesz, gdzie ich szukać i czego za swą pragną. Prawdopodobnie jeszcze nieraz mnie zaskoczysz. Znam tylko twoje imię. Co do tych fal energii…cóż, nie mam pojęcia, co chciałeś przez to pokazać. To, że władasz magią? W takim razie przyjrzyj się.

Podniosła głowę, wyjąc do popołudniowego nieba. Z ziemi wytrysnęły płomienie wysokie na dwadzieścia stóp, tworząc szeroki, choć zamknięty krąg wokół dwójki wilków. Zawyła kolejny raz. Pojawiło się widmo wilka, prawie niewidoczne, choć wyraźnie ciemniejsze przy oku. Ao stał przed ostatnim powiernikiem wiedzy, Irthasthielem.
– Witaj, Ao. Obserwowałem cię podczas twoich wędrówek. Wiem, że jesteś wrażliwy na magię, jednak ja nie jestem magicznym duchem. Jedyne, co mogę robić to patrzeć, słuchać i mówić. Popatrz na mój lud. Popatrz na Nerthasię. Zrozum naszą sytuację. Ona już dawno straciła nadzieję, wierzy, że wraz ze mną umarła cała wiedza wilków. Jednak jesteś ty, możesz nauczyć mojego syna i cały jego lud mowy. A ja…a ja mogę przekazać ci cały nasz dobytek kulturalny, mogę dać ci całą wiedzę, którą zgromadziliśmy przez wieki. Wiedzę, którą przekazał mi ojciec, który z kolei otrzymał ją od swojego ojca. Którą ja miałem przekazać Anviemu, ale nie zdążyłem. Oferuję ci całą wiedzę rodu Sthielów, który rządzi wilkami z Lasu Cieni od niepamiętnych czasów. Wiem, że nie mogę nalegać, dlatego proszę. Poprowadź mój lud, ale jako doradca, nie jako wódz. Mój syn jest inteligentny, dostrzeże w Tobie iskrę mnie.
Matka, słysząc te słowa pospieszyła z wyjaśnieniem.
– Jeżeli zgodzisz się na przyjęcie tej wiedzy wasze dusze ulegną fuzji. Poza wiedzą otrzymasz moc przywołania duchów całego rodu Sthielów. Jednak pamiętaj, że będą oni niematerialni i niemagiczni, przez co poza możliwością rozmowy czy upozorowaniem ataku armii wilczych upiorów nie zdadzą ci się na nic. Co odpowiesz?
Zarówno Nerthasia jak i Biała Strzałka patrzyli na Ao z wyczekiwaniem w oczach. Wiedzieli bowiem, że jest jedyną nadzieją upadającej kultury wilków.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

24 sty 2012, 01:46

Biały wilk nie zdziwił się dowiadując się, że to ludzie są sprawcami mordu. Jak zwykle. Ten niedorozwinięty, krótkowieczny gatunek zawsze mieszał w świecie natury. Nie potrafił jej zrozumieć, nie da rady jej opanować a próbuje i takie są tego skutki. Zaprawdę zemsta nie byłaby problemem, ale chyba zapomina, że jeśli kilka wiosek znikłoby z mapy to wkroczyłoby tu prawdziwe wojsko. Mimo, że ta rasa jest słaba, to rozmnażają się szybciej od królików. Ao odruchowo napiął mięśnie widząc jak ognista ściana otacza ich ze wszystkich stron. Nie czuł jednak wrogości od Starszej, dlatego czekał. Zawyła po raz drugi, pojawiła się nowa istota. Duch, którego obecności srebrny wilk nie potrafił w żaden sposób wykryć używając swoich magicznych zmysłów, nawet teraz. Poprzedni lider… Po co go przywołała? Słowa wypowiedziane przez nowego przybysza zaszokowały zjednoczonego. Nigdy nawet nie brał pod uwagę możliwości, że obserwowało go "coś" czego nigdy nie spostrzegł. Natomiast dalsza wypowiedź zaciekawiła go dogłębnie. – Co odpowiem pytacie? Przyjacielu… Zwrócił się do Irthasthiel'a. – Skoro obserwowałeś mnie tak długo, to z pewnością wiesz co odpowiem. To nie będzie moje pierwsze zjednoczenie z duchem wilka. Skoro mogę pomóc waszemu stadu, uczynię to z radością. A jeśli przy tym zyskam nie tylko piękne wspomnienia z przyszłych wydarzeń, a jeszcze wiedzę którą będę mógł przekazać twojemu synowi – mam nadzieję, że istnieje inna metoda poza fuzją, gdyż ja szybko nie umrę, oj nie… Tak, zgadzam się. Tak, będę służył radą i pomocą prawowitemu władcy waszego ludu, Anvasthiel'owi. Ao miał jeszcze całą masę pytań które chciał zadać, jednak nie wiedział jak długo może zwlekać z odpowiedzą, nie wszystkie rytuały da się podtrzymać w nieskończoność. Jego intencje były czyste, czekał na to co się stanie.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

24 sty 2012, 02:01

Matka popatrzyła z zachwytem na Ao. Oto wypełniła się wilcza przepowiednia, nadszedł prorok, który podniesie cały wilczy lud Lasu Cieni. Irthasthiel schylił głowę, czekając.
– Nerthasio, czyń swą powinność.
Płomienie zmieniły barwę na jasnoniebieskie, oczy wilczycy rozbłysły białym światłem.
– Ao, przyjmij duszę i moc, przyjmij Sthielów! – wykrzyczała to głosem, za którym natychmiast poszło kilkukrotne echo. Zawyła, co było nieodłączną częścią jej czarów. Płomienie uniosły się do góry, nie tworząc już kręgu, zebrały się w kuli zawieszonej w powietrzu, by chwilę później opaść wraz z rozbłyskiem oślepiającego światła na starego wodza. jego duch zniknął, teraz były tylko smużki światła, latające tu i ówdzie. Po kilku sekundach zadrżały i szybko ruszyły w kierunku Ao, wchodząc w jego ciało. Kiedy ogon ostatniej strugi zniknął w białym futrze Zjednoczonego w jego umyśle wykwitła nowa, jakby odrębna, ale jednocześnie wspólna świadomość.
– Witaj, Ao. Zwykle nie będziesz mnie słyszał, będę przebywał w głębi twojej duszy, gotów odpowiedzieć na wezwanie. A teraz słuchaj… – wraz z ostatnimi słowami do umysłu białego wilka z niemożliwą do powstrzymania siłą wdarła się rzeka wspomnień, tak wyraźnych, jakby obserwujący był ich bezpośrednim uczestnikiem.
– Oto masz odpowiedź na wszystkie swoje pytania. Znasz naszą historię, wiesz, kto jest temu winien, wiesz, że pragniemy pokoju. Teraz naucz mojego syna języka wilków i każ mu uczynić to samo z resztą jego pobratymców.
Słońce zaszło, wilki powoli zbierały się do wyruszenia na wzgórze, by wyć, wyć tak, jak od zawsze wyły. Mimo, że ich dziedzictwo kulturowe było im nieznane one wyły. To był jeden z najbardziej pierwotnych, najgłębiej zakorzenionych instynktów.
– Idź, naucz ich.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

24 sty 2012, 02:24

Więc w końcu znam i jej imię. Założę się, że większość ludzi nawet nie potrafiłaby go wypowiedzieć. Srebrny wilk stał spokojnie, obserwując niesamowite anomalie. Ogień składający się w kulę, wycie będące zapewne formą inkantacji. W końcu… Cienkie nitki duszy wpływające w jego ciało i umysł. Znał moc zaklęć działających tylko za przyzwoleniem celu, nie stawiał oporu. Po pierwsze nie chciał, a po drugie, nawet gdyby chciał, nie miałoby to sensu. Poczuł się przyjemnie, zamknął oczy starając się posegregować w swej pamięci całą wiedzę prastarych pokoleń. – Wiesz przyjacielu, wolałbym gdybyś zjednoczył się ze mną w pełni, także charakterem. Nie zaszkodzi mi więcej spokoju i opanowania, gdyż do mej silnej już duszy nie da się zbyt mocno zmienić. Chyba, że preferujesz taką formę egzystowania, nie mam nic przeciwko. Słońce zaszło, księżyc ukazał się w swej prawdziwej krasie. Piękny… Ao udał się za pozostałymi wilkami, nawet nie potrzebowałby polecenia Starszej. Usiadł pomiędzy nimi, nawet nie musiał myśleć nad tym co robi. Nad wszystkim czuwał instynkt. To on kontrolował to niesamowite wydarzenie. Biały śpiewał, ucząc miał zapewne to przyzwolenie, które pozwalało mu ułożyć słowa które sam chciałby przekazać uczącym się. W melodię wiedzy mowy wplótł ważne zdanie. – Kierujmy się mądrością, nigdy pochopnością. Nie zapominajmy historii, gdyż to na niej się uczymy. Nie spierajmy się między sobą, gdyż to do niczego dobrego nie prowadzi. Jeśli sami sobie z czymś nie poradzimy, warto szukać pomocy u innych związanych z naturą. Cuda nie są nam dane z góry, to my powodujemy, że cuda mogą się zdarzać. Nie wiedział jak długo trwała cała ta ceremonia, stracił poczucie czasu. Po wszystkim, chciał przemówić do wilków posiadających nowo nabytą zdolność. – Pozwólcie mi dostąpić tego zaszczytu i przemówić jako pierwszym dzisiejszej nocy. Nie mam do powiedzenia wiele. Wiem, że pragnęliście kogoś kto mógłby porozumieć się z ludźmi. Jestem tu ja, istota zrodzona z przypadku, żyjąca cudem. Chciałbym pomóc wam wejść na nową drogę, gdyż pozwolono mi zostać waszym prorokiem. Mój język sięga w stronę wszystkich znanych ras, potrafię porozumieć się z każdym. Jednak ja mogę jedynie wskazać kierunek, to wy, wraz ze swoim wodzem wybierzecie gdzie chcecie podążyć. Starał się zapamiętać jak najwięcej z tej nocy, zaiste, będzie to niesamowite i cenne wspomnienie.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

24 sty 2012, 03:11

Ceremonia nauczenia odbyła się ze zdwojoną skutecznością. Matka miała nadzieję, że Ao wyedukuje Anvasthiela, a ten poświęci kilka żmudnych miesięcy na to, by przywrócić stado do dawnej chwały, a przynajmniej wpoić każdemu z nich język i jako-takie podstawy historii. Nie doceniła jednak mocy nauczyciela, którego mądre słowa trafiły do każdego zebranego na wzgórzu samca. Jednej nocy nauczył całe stado języka i nie tylko ogólnego zarysu historii, ale wszystkiego, dokładnego przebiegu wojen wilków z okolicznymi wieśniakami, historii matek, wodzów, ich przyjścia do Lasu Cieni. Wiedzieli wszystko.
Ogień w ich duszach zapłonął, chcieli jednego – zemsty na ludziach. Zemsty za wszystko to, czego doświadczyli z ich strony. Zemsty krwawej, okrutnej, zemsty, która miała zostawić ich na skraju wyniszczenia.
Anvasthiel szybko jednak wyperswadował im ten pomysł, pokazując, że starcia toczone przez ich przodków są godne zapamiętania, jednak nie należy ich naśladować. Pokazał, że z ludźmi powinni osiągnąć stan pokoju – niosłoby to obopólną korzyść. I rzeczywiście, po słowach wodza wszyscy zrozumieli, że bezmyślne przelewanie krwi w większości niewinnych wieśniaków nie przyniesie spodziewanego efektu, bo oto nadszedł ktoś, kto może całą watahę podnieść i pokazać innym gatunkom, że nie są zdziczałą hordą a zorganizowanym społeczeństwem.
Anvasthiel uznał, że jako król powinien przemówić.
– Chwała ci, Ao, za nauczenie nas języka przodków. Twoje imię nie zostanie nigdy zapomniane, jednak twa rola w historii naszego stada dopiero się zaczęła.
Poczekajmy do rana, wtedy pójdziemy do wsi, leżącej przy samym Lesie Cieni. Tam spróbujesz pomóc nam zawiązać pakt z ludźmi.

Czekali, aż nastanie świt.

*************************************
Na całym świecie jest niewiele rzeczy piękniejszych od powstania słońca w lesie. Zwierzęta budzą się po odpoczynku, pierwsze strumienie światła miękko opadają na dno leśnego oceanu przez przerwy między liśćmi, na których krople porannej rosy mienią się odbitym światłem. Co raz kilka kropli opadnie ku ziemi, kiedy liść zostanie ruszony przez ptaka, wiewiórkę, czy większego owada.
Świt jest początkiem nowego dnia. Jednak ten świt miał być początkiem nowej ery, zupełnie nowego rozdziału w historii ich życia.
Ao wstał pierwszy, chwilę później przebudziła się reszta stada. Udali się w kierunku wioski. Nie mogło być ich zbyt wiele, bo wzbudziłoby to panikę, czego chcieli uniknąć. Poszły więc tylko trzy wilki – sam Ao, wódz Dwie Strzałki i stara Nerthasia.
Dotarli na wzgórze, które miękko schodziło w szeroką łąkę, na skraju której rozciągnięta była wioska. Wybitnie spokojna, budząca się do życia tak, jak las, wioska, gdzie od pierwszych minut po świcie gospodarze pędzili krowy na pastwiska a baby przy studni plotkowały. Wilki zeszły powoli, ostrożnie stawiając każdy krok – nie obawiały się sideł, jednak zbyt szybkie przemieszczanie się w kierunku wioski mogłoby wzbudzić niepotrzebny niepokój. Doszli do człowieka, który wysunął się ze swoim bydłem najbliżej krawędzi lasu. Zbyt przerażony, by uciekać, wydukał "wi..wi…wilki.". Jeżeli Ao chciał cokolwiek wskórać, musiał jak najszybciej przybrać swoją zwyczajną, ludzką formę i porozmawiać z przerażonym wieśniakiem – zanim ten zemdleje ze strachu.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.