Rzadko odwiedzana część lasu cieni

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

Rzadko odwiedzana część lasu cieni

22 sty 2012, 21:43

Pozornie zwyczajny wilk wędrował lasem, rozglądając się i chłonąc obrazy nowej okolicy. Podobało mu się tutaj, lubił takie powietrze, kolory. Czuł się w pełni bezpiecznie, ale czy to było uzasadnione sytuacją na tym terenie? Nie znał jej, wędrował sam, nie zdawał się polować na zwierzęta czy robić cokolwiek sensownego. Jedynie jego bystre czarne oczy wędrowały od jednego zioła do innego, ciekawszego. Stworzenie przypominało sobie nazwy i występowanie niektórych składników alchemicznych, od tak, by nie zapomnieć. Długi żywot sprzyja częstemu zapominalstwu. Coś co człowiek "zrobi za chwilę", będące odpowiednikiem kilku godzin, u Ao może oznaczać kilka dni, jak nie tydzień. Naturalną rzeczą jest zaburzenie percepcji czasu, gdy od dawna nie ma się kontaktu z krótkowiecznymi istotami. Z przyzwyczajenia samiec tłumił wszelkie oznaki swojej magicznej mocy, nawet dla wyczulonych zmysłów magów w tej chwili nie był niczym więcej jak dziwnym wilczkiem. Wędruję już setki lat, może czas w końcu zacząć działać? Umiem dość dużo, posiadam siłę i możliwości. Tak, powoli przychodzi odpowiedni moment. Chłód nie sprawiał mu problemów, futro było uniwersalnym "ubraniem" dobrym i na zimę i na lato. Coś mówiło zjednoczonemu, że niedługo, gdzieś tutaj napotka coś co będzie warto wspominać. Miał szczerą nadzieję, że przeczucie go nie myliło.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

12 lut 2012, 19:16

Dobra, nie będę komentował… Dzięki za sesję.

Srebrnowłosy wzruszył ramionami, westchnął. Zakończenie tej przygody było całkowicie nieprzewidywalne. W sumie wszystko i wszyscy umarli, prócz niego. Wiec są i takie momenty, cóż, dałem z siebie wszystko, nie mam czego żałować. Momentalnie jego ubranie znikło, zapieczętowane w runie na klatce piersiowej. On sam już przemieniał się w wilka… Odszedł, przed siebie. Nie był smutny, to wszystko zostanie po prostu kolejnym doświadczeniem. Emocje? Żyje już za długo by przywiązywać się do czegoś co trwało mrugnięcie oka. Stłumił swoją magiczną moc, ponownie przechadzał się po świecie jako zwyczajny wilk, przynajmniej z wyglądu. Jednak… Chciałbym przeżyć coś przyjemniejszego, by mieć co wspominać. Ziewnął w zwierzęcy sposób, ukazując swoje piękne białe kiełki. Zawył, ostatni raz, w hołdzie dla tych którzy zmarli tu tego dnia. O ironio, nie pozostanie po nich nawet ślad.

<z.t>
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

30 lis 2012, 23:40

MG

Nie ma to jak męska wyprawa, co? Czujesz ten zapach? Czujesz? To nadchodząca przygoda! -Bolesław był zachwycony widmem wędrówki, odkrywania nowych terenów i zdobywania przedmiotu, który przybliżyłby go do zdobycia kolejnej kobiety.
Coś jesteś mało rozmowny Lafranie. Opowiedz coś o sobie. Kim ty jesteś? Widzę, że uszy masz spiczaste, ale z twarzy to taki nie do końca śliczny jesteś.
Idąc przez Las Cieni Bolesław starał się zagajać rozmowę w ten czy inny sposób. Obserwował też Lafrana spod zielonych denek od butelek.
Przemierzali las zagłębiając się w coraz bardziej dziewicze fragmenty. Pogrążali się w miejscach, do których większość istot nie zapuszczała się bo…? Trudno powiedzieć dlaczego, ponieważ ci, którzy w te miejsca nie wyruszali nie spotkali się z tymi, którzy te miejsca przemierzyli.
Teoretycznie kierowali się na Półwysep Kaendry, jednak las robił się coraz bardziej gęsty, dostęp do światła malał, czyżby zgubili się w dziczy?
W sumie nieważne kim dokładnie jesteś, ale… czy te twoje uszy mogą nas jakoś z powrotem na drogę naprowadzić? Zobacz, wyprowadziłeś nas w pole.. tfu w las!
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

01 gru 2012, 11:33

Usta półelfa ułożyły się w grymas niezadowolenia z lekką domieszką irytacji. Bolesław zaczynał go coraz bardziej irytować. Te jego ciągle trajkotanie sprawiało, że ciężko było myśleć. Choć z drugiej strony było to również wyzwanie miłe bogini Lafrana. Skoro, co i rusz nie mógł się skupić przy tym fircyku i emocje go ponosiły oznacza to, że musi więcej ćwiczyć.
Czuł już dłuższą chwilę, że coś jest nie tak. Jakby las sam ich prowadził wprost w pułapkę. W końcu spojrzał się na Bolesława z wyrzutem.
Ja prowadziłem? To ty parłeś naprzód i zboczyłeś z traktu, bo chciałeś pójść "skrótem".
Lafran zaczął rozglądać się po okolicy w poszukiwaniu jakiejkolwiek wskazówki. Westchnął ciężko. Nie chciał za zdradzać wszystkich swoich sekretów temu człowiekowi. Kiedy tak przeszukiwał okolicę mówił.
- Słuchaj mnie Bolesławie. Uszy może mam spiczaste, ale jestem elfem pół krwi, półelfem, bękartem. Spłodzonym przez uwodziciela takiego jak ty. Jedyna różnica między tobą a nim polegała na tym, że był elfem. Chodził z wioski do wioski i próbował uwieść każdą młodą, niezamężną kobietę. Oczywiście ludzkiej rasy.
Wtedy zamilkł albowiem uznał, że powiedział już za dużo.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

02 gru 2012, 13:14

MG

Bolesław wyglądał na niepocieszonego. Widocznie spodziewał się więcej atrakcji ze strony uszu Lafrana.
Żadnych interesujących zdolności? Nie wyczuwają niebezpieczeństw? Nie reagują na złoża złota? Srebra? Więdną, gdy słyszysz krasnoluda? -Bolesław świetnie się bawił kosztem swego towarzysza. Ba, bawiłby się tak dalej, gdyby nie wyczuł narastającego podenerwowania Lafrana.– No, ale co za dużo, to niezdrowo. Skończmy rozmawiać o uszach, wołami mnie do tej rozmowy nie nakłonisz.
Uciął rozmowę o uszach tak, jakby to Lafran ją rozpoczął. Uśmiechnął się pod nosem i odetchnął głęboko świeżym, leśnym powietrzem.
Niewykluczone, że razem podjęliśmy decyzję o znalezieniu skrótu, przez co hmm… nie to, że się zgubiliśmy, co to to nie. Po prostu wędrujemy trasą widokową, tak.
Jako mężczyzna, Bolesław nigdy w życiu nie przyznałby się do tego, że się zgubił. Tracić orientację w terenie mogły dziewki, a nie dwóch konkretnych facetów. Co do Lafrana to nie był pewny, wszak płynęła w nim elfia krew, ale on sam uważał siebie za konkretnego.

Mijali właśnie drzewo, Lafran z jednej strony, a Bolesław z drugiej, kiedy usłyszeli świst. Ułamek sekundy później w drzewo wbita była strzała. Spomiędzy drzew wyłoniła się postać celująca w nich napięty łuk.
Stać! Co tutaj robicie? -postać odezwała się męskim głosem i podeszła dwa kroki bliżej. Lafran i Bolesław mogli się lepiej przyjrzeć osobnikowi, który miał ich na oku (?). Był to wysoki mężczyzna, dość szczupły. Ubrany był w skórzane spodnie, dostosowane do lasu buty, zielonkawą tunikę płaszcz z kapturem, także zielony ale w odcieniu ciemniejszym niż tunika. Spod kaptura, który miał założony na głowę, aż do pasa spływały proste i lśniące blond włosy. Twarz miał skrytą w cieniu rzucanym przez kaptur.

Zaraz, zaraz, nie celuj w nas tym. Jesteśmy podróżnikami. Niegroźnymi -Bolek odezwał się pierwszy. W obliczu łuku gotowego do wypuszczenia strzału, natychmiast spoważniał.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

02 gru 2012, 19:26

Nie dość, że musiał przebywać z jakże irytującym Bolesławem to jeszcze to. Lafran trzymając ręce ku górze przyjrzał się dokładnie osobnikowi oraz okolicy wokół niego starając się przeanalizować wszelkie możliwe taktyki. Zastanawiał się czy jego ogień dosięgną by osobnika na tyle by go zaskoczyć i tym samym podbiec do niego i związać go w walce w zwarciu. Zawsze warto się zabezpieczyć i mieć drogę wyjścia.
W półelfie jednak wzrósł szacunek do Bolesława. W takiej sytuacji zachował zimną krew a nie zaczął na kolanach błagać o litość. Może nie jest aż taki zły, na jakiego wygląda.
Dokładnie. Jesteśmy tylko podróżnikami, którzy zboczyli ze szlaku. Nie mieliśmy najmniejszego zamiaru zakłócić twojego spokoju.
Powiedział spokojnie z kamienną, niewzruszoną twarzą. Dyscyplina i spokój w takich sytuacjach to podstawa.
Lafran spoglądał na ruchy mężczyzny. Starał się przeanalizować sposób, w jakim się porusza albowiem to może dać mu wiele informacji o wyszkoleniu przeciwnika.
- Możemy opuścić ręce? Nie chcemy żadnych walk tylko przejść w pokoju przez ten las.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

23 gru 2012, 01:12

MG

Elf, który w nich celował, opuścił nieco łuk, który jednak nadal był gotowy do oddania strzału. Badawczo przyjrzał się mężczyznom. To, co powiedzieli nie przekonało go na tyle, żeby powitac ich z otwartymi ramionami w tej części lasu.
Podróżnicy… tędy nikt nie podróżuje. Winniście wiedzieć o tym. Dlaczegóż więc wtargnęliście na ten teren? Historia wasza pokrętna niczym droga którą obraliście -głos elfa nie brzmiał już tak surowo jak na początku, jednak Lafran wraz z Bolesławem mogli mieć wrażenie, że nawet gdyby elf przemawiała do nich kobiecym, delikatnym głosikiem, musieliby go respektować.
Pójdziecie ze mną do miejsca, w którym wyjaśnicie, czego dokładnie szukacie tutaj szukacie. Bo szukacie czegoś…
Powiedziawszy to, wskazał głową leśną ścieżkę, którą mieli się udać. Przepuścił ich przodem, aby móc w nich wystrzelić, gdyby próbowali uciec.

Bolesław był dziwnie spokojny i poważny. Tak, żarty o elfich uszach stały się mglistym wspomnieniem, docinki, które serwował Lafranowi dla zabicia czasu, ustały równie szybko, co się pojawiły. Poza specyficznym wyglądem, Bolek w tej chwili był całkowicie nijaki, tak jak reszta istot.
Dokąd nas prowadzisz? -spytał od niechcenia maszerując jako pierwszy.– Nie mogliśmy porozmawiać tak, gdzie nas spotkałeś?

Nie ze mną będziecie rozmawiać i nie z miejscu naszego spotkania. Im mniej będziecie mówić, tym więcej siły będziecie mieli na przebieranie nogami. -elf, który ich pojmał, nie wyglądał na zbytnio rozmownego. Nie pozostało im więc nic innego, jak znaleźć się tam, gdzie ich.. oczekiwano.
Idąc przez las, nie pilnując drogi, stosując się do krótkich komend elfa, Lafran i Bolesław zupełnie stracili poczucie kierunku. Gdyby teraz spróbowali obezwładnić elfa i uciec, mogliby błąkać się po lesie wiele dni. Nie bez przyczyny owa część lasu w której się znaleźli była niezwykle rzadko odwiedzana. Nie dość, że mieszkańcy nie życzyli sobie gości i ba, nie życzyli sobie ich wyjątkowo intensywnie, to na dodatek rozbujała flora efektywnie utrudniała podróznikom życie.
Las Cieni nie przypominał w tym miejscu samego siebie. Drzewa rosły tu jeszcze okazalsze. Teraz wszystko przykrywała warstwa śniegowej pierzynki, ale latem było tu w bród jagód, jeżyn i dzikich malin, które uginały krzaczki pod soim ciężarem. Jesienią zachwycało bogactwo grzybów czy też żołędzi.
Minęło kilkanaście minut, w których to nie mieli czasu podziwiać okazałych sopli, wyyślnych śnieżnych zasp, czy też tropów na ziemi. W końcu dotarli na miejsce, którym okazała się osada położona własnie w tym zakątku lasu. Bogactwo zwierzyny, owoców leśnych, grzybów i ziół sprawiało, że mieszkańcy nie musieli pozyskiwać czegokolwiek od kupców, którzy wraz z karawanami przemierzali LAs Cieni. Osada ta była idealnym miejscem dla istot, które chciały zniknąć.
Jesteśmy na miejscu. Zaraz ktoś z wami porozmawia -odezwał się w końcu elf i wprowadził ich do jednej z chat. Wprowadził, a raczej wskazał im okazałe drzewo na którym chatka się znajdowała. Nie, nie mieli wspinać się w pocie czoła. Dookoła pnia przybite były deseczki, które tworzyły stopnie. Wystarczyło po nich wejść, aby znaleźć się w drewnianym domku na drzewie. Wewnątrz znajdował się stół i kilka zydelków. Okna pozasłaniane były skórami zwierząt. W ścianie chatki znajdowały się też drzwi a raczej wyjście, ponieważ właściwego zamknięcia nie było. Również jak w przypadku okien, za drzwi słuzyły zwierzęce skóry. Wychodząc przez nie, trafiło się na drewniany podest od którego odchodził most linowy prowadzący do kolejnego domku na drzewie, jednakże elf nakazał im czekać w pierwszym budynku.
Lafran i Bolesław nie zdążyli się rozejrzeć, ale na każdym dzrewie w zasięgu wzroku znajdował się taki domek. Niektóre były większe, niektóre mniejsze, w zależności od pełnionej funkcji.

Nieźle się wkopaliśmy -odezwał się Bolesław, gdy na chwilę zostali sami w chatce. Usiadł na jednym z zydelków.– Jak myślisz, coś nam grozi?
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

23 gru 2012, 12:30

Lafran chodził niespokojnie po pomieszczeniu dokładnie przyglądając się każdej jego części przy okazji całkowicie ignorując Bolesława. Bardzo chciał podejść do okna i drzwi i odsłonić płaty skóry by rozejrzeć się po okolicy jednak intuicja podpowiadała mu, że z pewnością gospodarze od razu by go dostrzegli i podarowali swojemu wścibskiemu gościowi prezent w postaci strzały w oko. Z drugiej strony czuł podziw dla elfów, którzy mieszkali w tej osadzie. Może to z powodu swojego pochodzenia albo po prostu z szacunku dla zdolności adaptacyjnych oraz uporu. W gdy zmęczyło go ciągłe chodzenie i rozglądanie się po pomieszczeniu oparł się o jedną ze ścian. Westchną ciężko i dopiero wtedy raczył odpowiedzieć swojemu ludzkiemu towarzyszowi.
Nic nie jest pewne przyjacielu. Weszliśmy na ich teren bez pozwolenia, nie wierzą w to, że zboczyliśmy z drogi, co akurat jest prawdą. Bogowie chyba nam dzisiejszego dnia nie sprzyjają.
Znów westchnął przecierając twarz swoją dłonią.
Myślę, że możemy powiedzieć im prawdę zresztą, co mamy do stracenia? I tak będą podejrzliwi. Powiemy, że dla swojej kobiety poszukujesz złotej gruszy a mnie wynająłeś bym ci w tym pomógł. W drodze zagadaliśmy się i nawet nie zauważyliśmy, że zeszliśmy ze szlaku. Przecież, po co mielibyśmy niby zakłócać ich spokój? Zwłaszcza, że ja sam jestem pół elfem z większą częścią tego drugiego.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

25 gru 2012, 12:14

MG

Oto właśnie chodziło, aby nikomu nie wyjawiać celu naszej wyprawy. Oni nie mogą być do tego dobrze nastawieni. Ale może rzeczywiście twoje powiązania będą tutaj pomocne. Zostawię więc tobie zadanie zjednania sobie długouchych.
Bolesław nie liczył na to, że do rozmowy z nimi przyślą elfkę, dlatego nie był szczególnie zainteresowany rozmową. Lafran mógł się wykazać. Jako, ze nie miał już nic do dodania poza wymamrotaniem czegoś na kształt "powodzenia", zdjął swoje zielone denka od butelek, które służyły mu za dekorację jego i tak zacnej facjaty i zaczął je energicznie czyścić kawałkiem swojej koszuli. Raz po raz chuchał na szkło a następnie intensywnie polerował materiałem.

Elf, który powiedział im, że zaraz ktoś z nimi porozmawia, nie kłamał. Nie musieli długo czekać, żeby z innej chatki, przez mostek linowy, przeszedł do nich, wysoki, ciemnowłosy elf. Czarny warkocz, w który splecione miał swe elfie kłaki, sięgał mu do lędźwi. Ubrany był w granaty. Ciemnoniebieska tunika, odcień jaśniejsze spodnie, czarne buty z wysoką cholewą. Na to zarzucony miał szary płaszcz podszyty futrem. Wyglądało to jakby niedbale zarzucił go przed sekunda, zanim do nich przyszedł. Ale nawet w takiej sytuacji elf prezentował się idealnie.
Witajcie. Wy, którzy zakłócacie nam spokój, jaki jest cel waszej podróży? -elf odgarnął z twarzy jedno czarne pasmo, które wysunęło mu się z warkocza.– Jestem Milten i jestem tutaj po to, aby was wysłuchać.
Elf zagarnął poły płaszcza i usiadł przy stole na jednym z zydli. Czekał na wyjaśnienia.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

25 gru 2012, 14:42

Lafran odsunął się od swojej ściany i stanął przed elfem, który jego zdaniem wcale nie miał z nimi porozmawiać a po prostu przesłuchać. Przywódca kotów, mimo iż był zaledwie półelfem nie chciał być gorszy wobec swojego kuzyna czystej krwi. Stanął w odległości dwóch kroków od niego i ukłonił się starając się zachować dumę. Być może myślał, że takie zachowanie sprawi, że zjedna sobie swojego rozmówcę. Następnie usiadł na zydlu obok poprawiając poły swojego płaszcza i skrzyżował z elfem swój wzrok. Mistrz Lafrana często mówił, że oczy są zwierciadłami duszy. Dobry obserwator może odczytać z nich prawdę oraz kłamstwo. Spoglądasz komuś w oczy w trakcie rozmowy to znak, że chcesz prowadzić uczciwe, poważne rozmowy.
Jestem Lafran przywódca najemników zwanymi Czarne Koty. Ten tutaj to Bolesław nasz pracodawca. Wynajął nas jako ochronę. U wrót lasu rozdzieliliśmy się. Dwójka moich ludzi poszła na północ załatwiać inne sprawy grupy a trójka na południe w tym samym celu. Ja miałem zostać osobiście przy mości Bolesławowi będąc jego tarczą przeciwko niebezpieczeństwom.
Półelf nie kłamał. Bolesław nie tylko wynajął ich by odnaleźli ów trzy przedmioty. Ktoś miał mu również zapewnić bezpieczeństwo podczas tej podróży. Lafran podczas podróży przyglądał się fircykowi i nie spodziewał się po nim by potrafił się umiejętnie obronić. O towarzyszach również nie kłamał. Sigrida z Jurmynem ruszyli powrotem do Wolenvain a mistrz Aust z Solfernusem w głąb lasu. Nie kłamał również, że właśnie teraz szli na wschód.
- Widzidzie mości, Miltenie. Los parszywy sprawił, że zabłądziliśmy. Rychło nam było na wschód, zagadaliśmy się i ze szlaku zeszliśmy to postanowiliśmy skrócić swą drogę przez las. Ot i cała historia. Nie zamierzaliśmy was nawiedzać. W ogóle nie spodziewaliśmy się tutaj elfie osady.
Lafran zerknął kątem oka zmieniając ton swojego głosu na bardziej rozmarzony.
- Gdybym wiedział sam bym do was przyszedł. Widzicie mości Miltenie mój ojciec sam był elfem. I mimo iż zmieszał swoją krew z ludzką kobietą odziedziczyłem więcej cech od elfów niż ludzi. Często czuję pociąg by odnaleźć swoich kuzynów czystej krwi i lepiej ich poznać. A może widziałeś kiedyś elfa z identycznymi jak ja blond włosami i charakterystycznym, roślinnym tatuażem na ramieniu?
Dokończył ostatnie zdanie z nieukrywaną ciekawością w głosie.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

31 gru 2012, 16:34

MG

Możliwe, że kogoś takiego znam. Nie czas jednak teraz na odnajdywanie utraconych więzi. Wiem dlaczego znaleźliście się tutaj, ale cel waszej podróży na wschód nie jest mi znany -Milten bacznie przyjrzał się Lafranowi jakby chciał dostrzec w nim kogoś innego, kogo być może znał. Później przeniósł badawcze spojrzenie na Bolesława, który uśmiechnął się odsłaniając niemalże wszystkie zęby. Gdyby tylko zydelek miał oparcie, rozłożyłby się wygodnie w nonszalanckiej pozie.– Czy ten człowiek jest w niebezpieczeństwie, że potrzebuje ochrony? Czy ściga go ktoś, kto mógłby zagrozić mojej wiosce? Co ześle na nas wasze pojawienie się tutaj?
Pomimo tego, że Lafran bardzo chciał sprawić wrażenie niegroźnego i całkowicie przyjaznego podróżnika, Milten miał pytania. Ba, czekał na odpowiedzi.
Czasami szuka mnie jakiś wściekły mąż, którego żona mi uległa… Ale ostatnio nikt taki mnie nie niepokoił -wspomniał Bolek zupełnie od niechcenia. Tak, jakby opowiadał komuś wczorajsze, mało istotne wydarzenia. Jednakże mina Miltena wyrażała więcej, niż mógłby w tej chwili wypowiedzieć. Nie wyglądał na wściekłego, jednak jego twarz przybrała srogi wyraz.
Świadomie czy nie, naraziliście na odkrycie naszą wioskę. Opowiedzcie wszystko, co wiecie inaczej uznam, że uczyniliście to celowo. Dokąd zmierzacie i w jakim celu?
Milten wstał i zaczął przechadzać się po chatce. Było pewne, że bez wyjaśnień ich nie wypuści. Ciekawe, czy to uwaga Bolesława wpłynęła na zachowanie elfa…

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52244
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.