Rzadko odwiedzana część lasu cieni

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

Rzadko odwiedzana część lasu cieni

22 sty 2012, 21:43

Pozornie zwyczajny wilk wędrował lasem, rozglądając się i chłonąc obrazy nowej okolicy. Podobało mu się tutaj, lubił takie powietrze, kolory. Czuł się w pełni bezpiecznie, ale czy to było uzasadnione sytuacją na tym terenie? Nie znał jej, wędrował sam, nie zdawał się polować na zwierzęta czy robić cokolwiek sensownego. Jedynie jego bystre czarne oczy wędrowały od jednego zioła do innego, ciekawszego. Stworzenie przypominało sobie nazwy i występowanie niektórych składników alchemicznych, od tak, by nie zapomnieć. Długi żywot sprzyja częstemu zapominalstwu. Coś co człowiek "zrobi za chwilę", będące odpowiednikiem kilku godzin, u Ao może oznaczać kilka dni, jak nie tydzień. Naturalną rzeczą jest zaburzenie percepcji czasu, gdy od dawna nie ma się kontaktu z krótkowiecznymi istotami. Z przyzwyczajenia samiec tłumił wszelkie oznaki swojej magicznej mocy, nawet dla wyczulonych zmysłów magów w tej chwili nie był niczym więcej jak dziwnym wilczkiem. Wędruję już setki lat, może czas w końcu zacząć działać? Umiem dość dużo, posiadam siłę i możliwości. Tak, powoli przychodzi odpowiedni moment. Chłód nie sprawiał mu problemów, futro było uniwersalnym "ubraniem" dobrym i na zimę i na lato. Coś mówiło zjednoczonemu, że niedługo, gdzieś tutaj napotka coś co będzie warto wspominać. Miał szczerą nadzieję, że przeczucie go nie myliło.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

28 sty 2013, 11:39

Pół elf zerknął kątem oka na Bolesława. Zastanawiał się jak wybrnąć z tej sytuacji. Najlepiej byłoby powiedzieć prawdę elfom, ale nie wiadomo jak by wtedy zareagowali. No i fircyk mógłby się zezłościć, co nie byłoby zbyt przyjemne. Jednak Lafran musiał coś powiedzieć. Wziął, więc głęboki oddech i westchnął. A swą dłonią wskazał na Bolesława.
Tegoż jegomościa obecnie nikt nie ściga mości Miltenie. Sam wiesz, jacy są ludzie. Kurczowo trzymają się swojego krótkiego życia. Spójrz na niego to bawidamek, który do każdej się zaleca byle spędzić z nią upojną noc. Przecież nawet, jeśli wyskoczyłoby na niego dziecko z pałką to by rady nie dał.
Prychnął wymawiając ostatnie zdanie jakby specjalnie chciał je tak zaakcentować
- Naszym celem jest Aparilume i Kaendra półwysep elfów. Ja idę poznać dziedzictwo moich elfickich przodków a ten tutaj… chce zdobyć złoty owoc. Nie pamiętam, co to dokładnie miało być. Jabłko, grusza albo i nawet poziomka. A po co mu to? By przypodobać się pewnej damie.
Po tych słowach wypuścił powoli powietrze jakby pozbył się ciężaru. Lepiej zagrać w otwarte karty niż ciągnąć tę grę pozorów. Zapewne jakby dalej zwodzili elfa ten kazałby ich zabić a istnieje większe prawdopodobieństwo, że albo ich zabiją albo wypuszczą a nawet uzyskają jakieś przydatne informacje.[/b]
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

01 lut 2013, 19:58

MG

Ha ha ha! Szukacie złotych gruszek? Trzeba było tak od razu -napięcie znikło z elfiej twarzy. Uspokoił się. Ba, zaczął się śmiać.– Czyli dama serca Bolesława zażyczyła sobie złotych gruszek? Cóż za interesująca kobieta…
Podróżnicy mogli wyczuć, że niebezpieczeństwo minęło. Milten przestał wyglądać jakby zaraz miał ich posiekać, a truchła zrzucić z domku na drzewie. Nie, teraz wyglądał zupełnie inaczej. Przestał się śmiać na głos, ale z jego twarzy nie zszedł uśmieszek.
Macie szczęście. Mamy kilka sztuk tych przecudownych gruszek. Porozmawiamy o nich, ale nie tutaj. Chodźcie za mną.
Milten poprowadził zdziwionego Bolesława i nie mniej zaskoczonego Lafrana do innego nadrzewnego domku. Ich celem był centralny punkt obozu, największa z chatek. Prowadziło do niej wiele mostów, bo w końcu wszystkie mosty linowe prowadzą do głównej chatki. Tak to właśnie jest.
Centralnym punktem wewnątrz był pień drzewa, na którym była zbudowana. Kora pokryta była malunkami. Pewnie miały coś symbolizować ale co i dlaczego wiedział tylko sam autor. Chatka podzielona był na kilka części, jednak Lafran wraz ze swym towarzyszem wprowadzeni zostali do pierwszej. Znajdowały się tam poduszki leżące na podłodze. Były płaskie i wręcz zachęcały do tego, aby na nich usiąść. Powinny być bajecznie kolorowe, ale chyba żaden z elfów używający ich nie zaprzątnął sobie tym głowy. Nie znaczyło to, że wyglądały mniej zachęcająco. Ułożone były dookoła naczynia, które kształtem przypominało dzban, jednak było zamknięte. Odchodziła od niego elastyczna rurka, zapewne zwierzęce jelito. Na końcu owej rurki znajdował się ustnik a z niego wydobywał się delikatny dymek.
Usiądźcie ze mną i wypalcie trochę przedniego ziela. Porozmawiamy o waszym zadaniu i o twoim ojcu Lafranie, a w tym czasie Mara przygotuje dla was placek z cudownych gruszek.
Wtedy zza pnia drzewa wyłoniła się ciemnowłosa elfka odziana w błękitną tunikę i brązowe spodnie. Nie mówiąc nic skinęła głową i wyszła z chatki drzwiami, które położone były naprzeciwko wejścia, którym nadeszli Bolesław z Lafranem.
Milten usiadł na jednej z poduszek i wskazał swoim gościom te leżące obok. Gdy już wszyscy siedzieli, podał ustnik Lafranowi.
bolesław usiadł z drugiej strony Miltena. Ba, rozsiadł się. Wydawał się dziwnie spokojny, a sytuacja w której się znaleźli nie stresowała go ani ociupinkę. Albo zapomniał o wcześniejszych groźbach elfa, albo sam widok fajki tak na niego działał. Być może jedno i drugie.
Chcesz poznać elfy, Lafranie, i odnaleźć swego ojca? Musisz bardziej go opisać, roślinne tatuaże to u nas nic szczególnego…
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

02 lut 2013, 17:39

Lafran był wielce zdziwiony całym obrotem sprawy. Nawet nie podejrzewał, że powiedzenie prawdy wywoła taki efekt. Prędzej spodziewał się kpiny, wyrzucenia z osady jego oraz Bolesława by dalej błądzili po lesie, ale częstować zielem i proponować placel? Los zaprawdę bywa przewrotny. Teraz jak gdyby nigdy nic siedział na poduszkach wraz z bawidamkiem Bolesławem oraz elfem Miltenem i spoglądał na koniec rurki, którą to otrzymał od tego drugiego. Przez dłuższą chwilę spoglądał w jej koniec. Nigdy nie palił ziela. Co prawda jego wygląd sugerował inaczej. Niby widział podczas swej podróży jak inni palili, ale sam nie miał okazji. Z drugiej strony skoro elf im to zaproponował to znak, że jest to część jego dziedzictwa oraz nie wypadało odmówić gospodarzowi. Zwłaszcza, że niedawno jeszcze im groził, więc nawet tą odrobinę czujności lepiej zachować. Wziął koniec rurki do ust i wciągnął mocno powietrze. Po chwili jednak zaczął kasłać jakby się dusił. Po prostu nie był przyzwyczajony.
Przepraszam – mówiąc w przerwie między atakami kaszlu. – Nie jestem przyzwyczajony do ziela. – Zaczął już uspokajać swoje ciało oraz ocierać łzy z twarzy. – Naprawdę przepraszam – powiedział do Miltena a rurkę podał Bolesławowi. – Wracając jednak do twojego pytania. Tak. Matka moja zmarła dosyć wcześnie. Wychowywał mnie pewien człowiek, który nauczył wszystkiego, co teraz umiem. Nie opowiadała mi za dużo o ojcu. O jego wyglądzie wiem tylko tyle, że jego włosy są niczym zwietrzała słoma, oczy barwy wiosennych liści i to, że jest strasznie przystojny dla ludzkich kobiet. Co do tego tatuażu to słyszałem, że ma go na całej ręce od barku po koniuszki palców a na samej dłoni jest wielki czerwony kwiat. Ponoć miał uwielbiał ludzkie kobiety oraz zdobywanie ich serc. Kto wie czy nie mam jakiś braci i sióstr. Chwila jak on miał na imię. – Lafran zastanawiał się przez ładną chwilę. Matka tylko raz mu wspomniała jak się jego ojciec nazywał i to tuż przed jej śmiercią. – Chyba Kael, Kaen Minyatur czy jakoś tak. Znasz kogoś takiego mości Miltenie?
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

24 kwie 2013, 20:09

MG
-No ciągnij żeś te opary…-ponaglił półelfa niby od niechcenia, jednak to wargi nawilżając w zniecierpliwieniu. Prawdą jest, że całe napięcie związane z mało przyjemną groźbą wiążącą się z uszczerbkiem na zdrowiu – uszło z Bolesława, sprawiając, że ten wrócił do swojego wcześniejszego stanu bytowania. Natychmiast pochwycił końcówkę fajki zaraz po Lafranie rzucając mu żartobliwe "amator". Całe szczęście, że mimo wszystko on jeden tu był i rozpościerał testosteron, bo inaczej tutejsze elfy nie uległyby i zapewne skończyłoby się na strzałach w nerkach.
W każdym bądź razie kiedy to Bolesław szczodrze zaciągał się fajką, rozmowa między szpiczastymi trwała. Miltan zamyślił się przez chwilę, powtarzając miano , jakie przyszło mu posłyszeć, jakby go smakując.
-Hm…niestety, nikogo takiego nie znam. Jednak, jak będę miał możliwość skontaktuję się z towarzyszami z innych wiosek. Ten las jest w końcu obszerny i nie ogranicza się tylko do tej wioski, a pod jego koronami znajduje się wiele miejsc, które mogłyby być domem dla Twego ojca. Tak więc, jeśli to dla Ciebie istotne, spróbuję dowiedzieć się jak najwięcej. Jednocześnie cieszy mnie, że korzenie są dla Ciebie ważne i cię do nich ciągnie. Należy do nich wracać. Jednak, Twoja sytuacja jest o tyle trudniejsza, że Twój Ojciec nie zadbał o to by zaszczepić w tobie jakiekolwiek zalążki elfiego ducha, a on sam, nie jest godzien mianować się przynależnością do nas prowadząc taki, a nie inny styl bycia. Oczywiście, wybacz mi, jeśli powiedziałem za dużo. – Mówił spokojnie, jednak przy nawiązaniu do rozwiązłego sposobu bycia rodzica Lafrana, z wyraźną dezaprobatą i srogością przesuną wzrok na Bolesława, który czuł się najwyraźniej jak w niezgorszej oberży. Szybo jednak powrócił spojrzeniem na Lafrana, nie chcąc podnosić sobie zanadto ciśnienia osobą człowieka.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

25 kwie 2013, 18:11

Pół elf tylko prychnął na komentarz Bolesława. W końcu musi być kiedyś ten pierwszy raz nawet, jeśli chodzi o taką prostą czynność jak palenie zioła. Jednak ton głosu Miltena cały czas rozbrzmiewał w jego głosie niczym echo. Lafran zaczynał się poważnie zastanawiać nad sensem poszukiwania swego ojca. Czy może nie lepiej zostawić go samemu sobie, a samemu poznać dorobek elfów, z którymi czuł więź silniejszą niż z ludźmi.
Mężczyzna podrapał się po czole i spokojnie rzekł.
Mości Miltenie wszelkie grzeczności o tym osobniku może odsunąć na bok.
W tym momencie Lafran spojrzał prosto w oczy swego elfiego rozmówcy.
Powiedzmy sobie szczerze. Mój ojciec to zwykły dziwkarz i rozwiązła menda pokroju tego to człeka, co siedzi wraz z nami. Jedyna różnica to fakt, że mości Bolesław wie jak używać rybiego pęcherza na swej męskości. Przyznam, że nie zdziwiłby mnie fakt jakbym miał rzesze braci i sióstr.
W jego głosie było słychać wyraźnie obrzydzenie na każde wspomnienie o ojcu.
Czasem zastanawiam się, czemu to robię. Wtedy sobie przypominam swoją matkę jak ciężko pracowała by mnie wykarmić. I mojego mistrza, który był dla mnie jak ojciec. Chcę znaleźć tego elfa by mu to wszystko wygarnąć i niech piętnastka da mi siły tak mu przyłożyć za te wszystkie lata by się opamiętał, ale pewnie to niewiele da.
Westchnął ciężko. Wspomnienia zawsze były bolesne, ale co na to poradzić.
Wróćmy jeszcze do moich elfickich korzeni. Tak byłem wychowany wśród ludzi i zdaję sobie sprawę z faktu, że jestem mieszańcem.
W tym momencie wyrwał Bolesławowi rurkę i zaciągnął się. Tym razem Lafran był przygotowany i jedynie oczy zaczęły lekko łzawić.
Ależ proszę mości Miltenie mówmy szczerze. W oczach ludzi jak i zapewne oczach wielu elfów jestem, byłem i będę bękartem. Jednak przyzwyczaiłem się do tego i mi to lata jak osa koło nosa. Wiem też jedno. W mojej krwi płynie więcej tej elfie aniżeli ludzkiej. I czuję tę więź z moimi przodkami. Mości Miltenie czy gdybym nie czuł tego przywiązania to bym teraz z tobą rozmawiał i w ogóle chciał poznać moje korzenie i elfiego ducha? Może jest dla mnie jeszcze szansa. Chociaż nawet dla kogoś takiego jak ja w elfie społeczności znajdzie się miejsce. Jestem niczym dwa sznury splecione ze sobą. Znam ludzki świat, a gdy poznam elficki będę mógł stać się pośrednikiem pomiędzy nimi.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

28 kwie 2013, 19:38

MG

Lafran użył słów określających swego ojca, które aż wcześniej Miltenowi cisnęły się na usta, a których jednak się powstrzymał przez wzgląd na takt wobec gościa. Naturalnie, Lafran zaimponował elfowi swoim charakterem i postawą.
-Lafranie, potrafię Cię zrozumieć. Kiedyś kochałem ludzką kobietę i posiadałem z nią córkę. Ich żywota okazały się wielokrotnie krótsze niż przypuszczałem, jednak mogę śmiało powiedzieć, że w jednej, jak i w drugiej tlił się duch naszej wioski. – przerwał na chwilę, zaś w jego słowach wyczuć dało się jedynie dumę ani żeli obrzydzenie z powodu mezaliansu, którego się dopuścił, a którego nie żałował.
– W końcu życie pisze rozmaite scenariusze i to nie od Ciebie zależy kim się urodzisz, kto będzie twoją matkę czy ojcem, jednak ważny jest duch skrywany w ciele, a ja potrafię to docenić i dostrzec. Ślepy wszak nie jestem i widzę, że posiadasz dostojność sowych przodków o których wiedzy nie posiadasz oraz ich zapalczywość. Chętnie Ci pomogę oraz pokażę nasz dorobek i wiedzę, jeśli chciałbyś ją posiąść. – Uśmiechnął się, acz spoważniał chwilę potem.
– Choć zapewne, musisz się również liczyć, że nie każdy elf, posiada taką mentalność co ja i może na ciebie patrzeć spojrzeniem nieodpowiednim. To samo zapewne tyczy się ludzi. Tak, na pewno ci ciężko, w każdym bądź razie, jeśli moje działania sprawią, że choć w niewielkim stopniu twa dusza zazna znaczenia przynależności to możesz na monie liczyć i nie są to bynajmniej słowa rzucane na wiatr. – Skończył, a w tej samej chwili do budynku weszła elfka niosąc słodko pachnący placek, jednocześnie odzywając się w języku elfim, wyra zając skruchę za przerwanie rozmowy. Z gracją rozdała porcje nie wiedzieć czemu dla elfa i półelfa skąpe zaś dla człowieka szczodrą. Był to efekt zamierzony co też zasugerował przywódca elfiej wioski porozumiewawczym skinieniem w kierunku półelfa. Zaraz po tym Milten podziękował i odprawił kobietę nakazując jej przyszykowanie owoców dla podróżnych wraz z prowiantem. Naturalnie elfka była również oprowadzana przez wzrok Bolka który utrzymywał się od momencie przyjścia kobiety, aż po opuszczenie przez nią pomieszczenia. Miał przy tym przekrwione oczy i uśmiech wyjątkowo rozleniwionym wyrazem twarzy. Ach te elfie zioła…Całkowicie otumaniły słabe ludzkie ciało, które teraz potulnie z łakomą miną sięgało po placek, który był wyjątkowo słodki, a w chwili gdy lądował na języku zdawał się niemal rozpływać i przybierać piankową, delikatną.
-Możecie liczyć na nocleg dzisiejszego wieczoru. Jutro, dam wam to, czego poszukiwaliście oraz nakażę Elyonowi wyprowadzić was tam, gdzie pragniecie. Las w tej części jest bowiem wyjątkowo zwodniczy zwłaszcza dla ludzi z zewnątrz, a nie chcemy byście trafili, na mniej przyjemne, od mojego, towarzystwo, prawda? – I nim skończył mówić, Bolesław uroczo wręcz i spektakularnie odchylił się do tyłu i jak kłoda padł na podłogę. Oczy jego patrzyły wzrokiem przeszklonym na sufit. Wymamrotał coś, beknął do tego i stracił przytomność, a raczej zapadł w nagły i niespodziewany sen. Wyczyszczony z ciasta talerz wysunął się z jego bezwładnych dłoni i zatoczył po podłodze. Zapadła chwila ciszy.
-W końcu spokój. Doprawdy, nie mam pojęcia jak z nim wytrzymałeś sam na sam w tym lesie… –Zabębnił palcami o blat, po czym zakosztował gruszkowego placka, który był idealny, jak zawsze. Złoto w gębie.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

04 maja 2013, 16:50

Na ustach Lafrana pojawił się delikatny uśmiech. Skłonił głowę w podzięce swemu gospodarzowi za posiłek i coś jeszcze. Doskonale wiedział, dlaczego dostał skąpą porcję tak jak Milten a Bolesław większą. Człowiek był traktowany, jako gość zaś Lafran, jako swój. Ciepło się zrobiło na sercu pół elfowi albowiem to może oznaczać, że pierwszy raz od wielu już lat będzie miał miejsce, które nazwie domem. W którym będzie mógł się odpocząć od świata, gdzie jak miał nadzieję tak jak Milten pozostałe elfy potraktują go jak swojego.
Wziął kawałek ciasta do ust. Jego zęby zanurzyły się w niezwykle delikatnym, puszystym nadzieniu, które wręcz rozpuszczały się w ustach. Ciężko było porównać to do czegokolwiek albowiem barwa smaku była nie do opisania. Widocznie, dlatego złote gruszki były tak poszukiwane. Zapewne możni, którzy raz ich skosztowali wydawali fortuny by sprowadzić, choć sztukę z elfach krain. W głowie Lafrana pojawiła się myśl, że będzie musiał pilnować ich do czasu aż Bolesław nie zapłaci za wyprawę albowiem człowiek pewnie gotów samemu pożreć każdą sztukę, którą otrzymają. Podczas posiłku słuchał cały czas swego elfiego gospodarza. Miło było słyszeć, że jest to ktoś który go rozumie. Miał też u Miltena dług, który będzie musiał kiedyś spłacić, ale to akurat był dług który można z radością zaciągnąć. Ten bowiem potraktował go jak swojego i jeszcze zaoferował pomoc w przyszłości. Kiedy on będzie potrzebował pomocy Lafran będzie gotów odwdzięczyć się mu i tym samym wyrównać rachunki. To była już kwestia honoru.
Fakt, że Bolesław zasnął tylko poprawiły pół elfowi humor.
Ciężko, przyjacielu oj ciężko, ale co poradzić. Gdyby nie dyscyplina i cierpliwość pewnie zostawiłbym go gdzieś w środku lasu nie zważając na to, że płaci.
Westchnął ciężko jakby na potwierdzenie swoich słów.
Na obecną chwilę odprowadzę go na skraj lasu i poczekamy razem na pozostałych. Jak mówiłem było nas kilkoro. Zaprawdę ciekawa gromada powiadam ci. Był nawet jeden elf. Stary czarodziej, którego zwę mistrzem Austem z racji szacunku. Jest jednak pewna niezwykle ciekawa rzecz z tym osobnikiem. Uwierzysz, że ma brodę aż do brzucha? Pierwszy raz coś takiego widziałem.
Uśmiechnął się krzywo. Mówił prawdę, chociaż nie wiedział jak jego rozmówca to odbierze.
No dobrze. Jeszcze raz dziękuję ci za gościnę i za szczere chęci udzielenia mi pomocy. Oraz co najważniejsze… za potraktowanie mnie jak swojego. Mam u ciebie wielki dług przyjacielu.
Lafran skłonił się nisko oddając szacunek Miltenowi.
Proponuję tak. Tego tutaj zamknąć, bo jeszcze okaże się, że potrafi dobierać się do kobiet przez sen, a tego zapewne nikt by nie chciał. Rano wyruszamy w drogę, odprowadzę mości Bolesława, poczekamy na resztę a potem się zobaczy. Albo od razu powrócę tutaj albo udam się na moment do Derin lub Minaloit. Jeśli mogę przyjacielu cię prosić o jeszcze jedną przysługę. Daj mi proszę jakiś symbol, że jestem przyjacielem by znowu nie uznali mnie za szpiega. Myślę, że sobie poradzę, jeśli chodzi o powrót.
Pół elf złapał się za szyję, którą zaczął powoli kręcić. Słychać było ciche trzaski kości.
- Chyba zbliża się pora spoczynku. I tak był to ciężki dzień dla wszystkich.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

14 maja 2013, 10:11

MG

-Och, nie musisz mi dziękować po wielokroć. Największą bowiem nagrodą dla gospodarza jest szczęście i zadowolenie, tego, kogo gości. A co do naszego ludzkiego towarzysza to wątpię był w chwili obecnej gotowy podjąć się jakichkolwiek działań…Otóż widzisz. Złota grusza posiada specyficzne właściwości albowiem – działa uspokajająco, a w większych ilościach i to zwłaszcza w przypadku ludzi oraz ludzi którzy uprzednio upalali się oślą trawą daje właśnie taki efekt – Bezceremonialnie wskazał ustnikiem od fajki śliniącego się przez sen Bolesława.
– Tak więc, gwarantuję Ci, że do rana będzie bardziej bezbronny niż jagnię. – Wyszczerzył się niczym kilkunastoletni psotnik, po czym dłońmi sięgnął po szarfę która owijała materiał szat wokół pasa. Był z ciemno granatowego materiału wysokiej jakości. Na obu końcach materiału błękitną, zdająca się lśnić nicią został wyhaftowany jeleń stojący dęba o spektakularnym porożu, zaś w tle znajdowały się motywy roślinne.
-Myślę, że w zupełności wystarczy. Laktrońskie nici połyskują nawet w największym mroku, a nasi zwiadowcy i strażnicy wzrok mają bystry by dostrzec symbol naszego klanu.– powiedział, przekazując szarfę, a następnie zwołał kobietę która miała zaprowadzić Lafrana do miejsca spoczynku, oraz mężczyznę, który miał zanieść Bolesława do takowego.

Następnego dnia przy wyjściu z wioski stał Miltan, który przyszedł pożegnać gości. Naturalnie, jak było powiedziane Bolesław otrzymał worek z kilkoma złotymi owocami, zaś Lafran prócz granatowej szarfy otrzymał mieszek z suszoną złotą gruszą jako podarek od Miltana, gdyby Bolesław był dla niego nader męczący. Po pożegnaniu się, z wioski oraz pokrętnej części Lasu Cieni wyprowadził ich jeden z elfich zwiadowców.

//Dałam ci automatycznie zt, lecz jeśli chcesz możesz napisać tu jeszcze posta, jednak nie musisz i możesz przejść do kolejnego tematu.
Awatar użytkownika
Posty: 156
Rejestracja: 26 wrz 2012, 19:36
Lokalizacja postaci: Długi Trakt
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2220

15 maja 2013, 10:35

Tej nocy Lafran spał spokojnie. Dawno nie czuł takiego ukojenia w swoim sercu. Wiedział, że jest w miejscu, które może nazwać domem. Zresztą przyjaźń z całym elfickim klanem wiele dla niego znaczyło.

Nad ranem wstał rześki i wypoczęty. Niechętnie zaczął się pakować. Chciał zostać, ale oczywiście musiał odprowadzić Bolesława i spotkać się z resztą Czarnych Kotów. Zdawał sobie sprawę, że los może nie pozwolić mu prędko wrócić do tego miejsca, ale cóż mógł na to zaradzić?
Przy pożegnaniu uściskał Miltena po przyjacielsku ostatni raz dziękując za gościnę. Lafran wiedział, że już zaczyna przesadzać z tymi podziękowaniami, ale czuł w sercu, że ma wielki dług wdzięczności wobec tego elfa. W ogóle nie zwracał uwagi na Bolesława. Bawidamek nie zrozumie czegoś takiego jak przyjaźń.
Gdy odchodzili spoglądał raz za razem za siebie przysięgając w duchu, że jeszcze tu wróci. Jednak teraz czekała na niego jego drużyna, której był przywódcą.

z/t

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.