Rzadko odwiedzana część lasu cieni

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

Rzadko odwiedzana część lasu cieni

22 sty 2012, 21:43

Pozornie zwyczajny wilk wędrował lasem, rozglądając się i chłonąc obrazy nowej okolicy. Podobało mu się tutaj, lubił takie powietrze, kolory. Czuł się w pełni bezpiecznie, ale czy to było uzasadnione sytuacją na tym terenie? Nie znał jej, wędrował sam, nie zdawał się polować na zwierzęta czy robić cokolwiek sensownego. Jedynie jego bystre czarne oczy wędrowały od jednego zioła do innego, ciekawszego. Stworzenie przypominało sobie nazwy i występowanie niektórych składników alchemicznych, od tak, by nie zapomnieć. Długi żywot sprzyja częstemu zapominalstwu. Coś co człowiek "zrobi za chwilę", będące odpowiednikiem kilku godzin, u Ao może oznaczać kilka dni, jak nie tydzień. Naturalną rzeczą jest zaburzenie percepcji czasu, gdy od dawna nie ma się kontaktu z krótkowiecznymi istotami. Z przyzwyczajenia samiec tłumił wszelkie oznaki swojej magicznej mocy, nawet dla wyczulonych zmysłów magów w tej chwili nie był niczym więcej jak dziwnym wilczkiem. Wędruję już setki lat, może czas w końcu zacząć działać? Umiem dość dużo, posiadam siłę i możliwości. Tak, powoli przychodzi odpowiedni moment. Chłód nie sprawiał mu problemów, futro było uniwersalnym "ubraniem" dobrym i na zimę i na lato. Coś mówiło zjednoczonemu, że niedługo, gdzieś tutaj napotka coś co będzie warto wspominać. Miał szczerą nadzieję, że przeczucie go nie myliło.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

02 lut 2012, 23:12

Mówi tylko gdy zrywa się ze snu w nocy? Cóż za potencjał ona posiada? Srebrnowłosy przyglądał się dziecku z zaciekawieniem. Dopiero teraz mógł być pewny, miała piękne szkarłatne włosy. Nawet dość długie jak na takiego malucha. Jednak była lekka, za lekka. Dziwne. Gdy zastanawiał się nad tym co mogło być tego przyczyną, dziecko otworzyło oczy, buchając wręcz pokładami energii magicznej. Trochę zaskoczyło to pradawnego, jak na człowieka i do tego prawie niemowlę dysponowała wielką ilością many, jednak… Nie było i zapewne nigdy nie będzie nawet porównania do mocy którą dysponował Ao. Ta młoda rasa ma potencjał, jednak jest zbyt krótkowieczna by go rozwinąć. Jej oczy wyglądały… Dziwnie. Widać było, że nie potrafi kontrolować swojej obecnej siły Czarnooki spojrzał na chłopca, który zasłabł, a do tego przestał oddychać. – Znam to… Musiał być wrażliwy na magię… Biedak, od dwóch lat sypiał koło niej, dziś pewnie nie wytrzymał. Mruknął do siebie, jednak był pewny, że Starsza także usłyszała, mając podobnie jak on sam wyczulone zmysły. Wyczuwał magię ognia, potężną… Jakby, czerpiącą siłę z otoczenia? To było zupełnie co innego niż ta którą dysponował on sam. Go nie ograniczały limity zewnętrzne, jego dusza płonęła jasny niebieskim ogniem, nie doznając przy tym uszczerbku. Właśnie… Czy ten pożar powoduje, że dzieciak nagromadził w sobie za dużo mocy? – Starsza, odsuńcie się ze stadem i bydłem, muszę pomóc temu dziecku pozbyć się tej many. Zjednoczony wstał spokojnie, poszedł lekko po okręgu, zbliżając się do wioski i oddalając od stada, tak by mieć je za sobą. Przykucnął na jedno kolano i usadził dwulatkę na udzie drugiej nogi. Swoją ręką uniósł jej prawą rączkę, w stronę wioski. Skupił się, spokojnie powiedział do niej w ludzkim języku, tak by jej podświadomość mogła zrozumieć o co chodzi. – Rozluźnij się i daj mi się pokierować, wyrzuć z siebie nadmiar mocy. Białowłosy starał się skontrolować jej energię. Przypuszczał, że to przez to, że nigdy nie mogła jej z siebie wyrzucić a ci wieśniacy nie mieli pojęcia jak się nią zająć, jak szkolić młodego maga, nadmiar many szkodził jej młodemu ciału. Szczególnie teraz… Uformować ogień, wypuścić go w postaci fali, kuli, w dogorywającą wioskę. Tak by nic już z niej nie zostało, gdy skończy się zaklęcie i moc napływająca z destrukcji okolicy. – Twoje dawne imię mało do ciebie pasuje, wiesz?… Daiana, tak, to jest o wiele lepsze. Co o nim sądzisz? Zapytał się gdy już (zapewne) było po wszystkim. Wziął ją z powrotem na ręce i poszedł w stronę stada, o ile poszło zgodnie z planem… Nie ma sensu grzebać ciał, tylko ludzie tak robią. Potem spalę ciało jej brata, nie powinien mieć mi tego specjalnie za złe.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

03 lut 2012, 08:15

MG:
Chłopiec nie żyje. Ao dotyka ręką dziewczynki, która nie stawia najmniejszego oporu. Zjednoczony przymyka oczy, trwając w maksymalnym skupieniu – jednocześnie musi kierować przepływem magii w jej ciele, ale nie tak, żeby był on szybszy niż byłaby w stanie wytrzymać, a z drugiej strony musi chronić swojego umysłu, tak bardzo teraz wystawionego na penetrację z zewnątrz. Gdyby w okolicy był jakikolwiek mag wrogi Pradawnemu, nawet znacznie słabszy, pokonałby go bez trudu. Jednak jedynymi źródłami magii w okolicy była dziewczynka, obecnie kontrolowana przez Ao i Nerthasia, która łapą nakreśliła w ziemi potężną i skomplikowaną runę inhibitującą, ot, na wszelki wypadek. Nie była jednak potrzebna, srebrnowłosy bez najmniejszego problemu przekierował cały nadmiar energii na swoją dłoń, siłą woli uformował ją w kształtną kulę i bez większego wysiłku cisnął w wioskę. Nie zmieniło się w niej praktycznie nic, i tak była spalona na popiół.
Czarnooki usunął z dziewczynki nadmiar mocy, która była dla niej szkodliwa, ale pozostawił odrobinę miej, niż jej małe ciało było w stanie wytrzymać, zostawiając trochę szersze pole, gdyby jej moc miała nagle wzrosnąć. I wciąż była niezwykle potężna, prawdopodobnie najpotężniejszy mag wśród ludzkich dzieci.
Ao zdawał sobie sprawę z tego, że gdyby ją wyszkolić i wyedukować, kierując ją przy tym odpowiednim kompasem moralnym mogłaby być bardzo cennym sprzymierzeńcem – w wyniku klęski któregoś z większych miast wystawiałoby się ją, czerpiącą moc z jego zniszczeń i błyskawicznie odwracającą losy całej bitwy.
Była niebywale potężna i niebywale niebezpieczna zarazem, a marnowanie jej potencjału byłoby zbrodnią.
Daiana. To imię podobało się jej. Nie odpowiedziała. Nie było takiej potrzeby.
Ao ruszył w stronę stada. Historia dziewczynki dopiero się zaczęła.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

03 lut 2012, 15:25

Srebrnowłosy był zadowolony, że wszystko poszło zgonie z planem. Chociaż raz. – Wiesz Daiana, jesteś naprawdę niesamowitym dzieckiem. Pogładził ją po głowie, magia ognia była mu bliska. Czuł z nią naturalną więź. Idąc w stronę stada machnął krótko lewą ręką na ułamek sekundy materializując bicz, podpalając ciało Karthera. – Niech płomienie pozwolą twojej duszy spocząć w spokoju. Swoją drogą może dlatego od zawsze pradawni palili swoich zmarłych? By żadna magia nie była w stanie ściągnąć ich z powrotem na ten padół , by nikt nie mógł kontrolować opuszczonych przez duszę nadal potężnych ciał? Dla niego to była oczywista oczywistość, więc nigdy wcześniej głębiej się nad tym nie zastanawiał. – Starsza, wodzu, wybaczcie, że to skończyło się w ten sposób. Jednak, jeden deszcz i po tej wiosce nie pozostanie ani śladu. Rozsiejcie nasiona na całym tym terenie, niech las ponownie ogarnie nowe tereny. A teraz, jeśli możesz, starsza, zaprowadzisz mnie do najbliższego większego skupiska jakiejkolwiek rasy? Bo rozumiem, że ludzi już tu nie ma. Nigdy tego specjalnie nie potrzebowałem, ale teraz przydadzą się pieniądze. Ta mała nie może jeść tego co ja, jako wilk. Trzeba będzie sprzedać to stado, na pewno znajdę kogoś dobrego, kto się nimi zajmie. Cóż, takie są prawa natury. Poza tym, tym razem sam, porozmawiam z ich przedstawicielem tak by ten las był bezpieczny. Miał wiele planów, jednak w tym momencie nie musiał się śpieszyć, tym razem musiał zrobić wszystko poprawnie, dobrze.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

03 lut 2012, 22:32

Spokój. Ao czuje dumę z po sukcesie polegającym na uchowaniu dziecka przed cierpieniem. Zadowolony z siebie mówi do dziecka, spala ciało jej brata, oplatając je biczem i tym samym obracając w popiół. Przeprasza matkę. Przeprasza wodza. Ostatni raz.
Ciśnięta kula niebieskiego ognia, stworzona z pomocą nadmiarów energii pochodzącej z wiotkiego ciała czerwonowłosego dziecka, doleciała mniej-więcej tam, gdzie kilkanaście minut temu, które teraz zdawały się był odległe o całe lata, kilku wieśniaków zablokowało im przejście, zmuszając do odwrotu. Wybuchła, rozlewając dookoła niebieski ogień, który jeszcze bardziej zwęglił, co wydawało się już niemożliwym, ruiny domów i ciała. Niszcząc je tak, że nie pozostał po nich nawet ślad. Dookoła była tylko zwęglona ziemia, wszystko inne uległo zniszczeniu. Zniszczeniu. Zniszczeniu…
Oczy Daiany rozbłysły ognistym, czerwonym światłem, wyrwała się wysoko w powietrze, jej stopy dzieliło od ziemi co najmniej dziesięć łokci. Ao nie miał szans zareagować, nieważne, jak bardzo by tego pragnął. Energia eksplodowała, rozsiewając wokół istne fale śmierci. Dziecko nie mogło kontrolować swojej mocy, energia wybuchła. Jedno miejsce na ziemi zaczęło intensywnie świecić – była to nakreślona runa oporu, zdolna przyjąć na siebie część energii.
Ao stracił przytomność, podobnie Nerthasia. Szok wywołany magią był zbyt silny i poraził całe jego ciało, nie czyniąc szkód, jednak odcinając je od zmysłów. Upadł, twarzą zrównując się z trawą.
Zanim Zjednoczony doszedł do siebie minęło kilka godzin. Otworzył oczy, słońce było w zenicie, więc były okolice południa. W tym samym momencie ocknęła się Nerthasia.
Nikt więcej nie powstał. W okolicach nie było żadnego nekromanty.
Trupy nie chodziły. Nawet te wilcze.

Kiedy ginął wilczy król zwykle stado w jakiś sposób honorowało jego śmierć i na jego miejsce wybierano nowego, zwykle powiązanego krwią z poprzednim władcą.
Jednak nie tym razem – nie miał kto honorować, nie było nikogo, kto byłby w stanie wybrać.
Dwie Strzałki leżał na ziemi. Z zamkniętymi oczami, bez ran na ciele, z zamkniętym pyskiem, na boku. Umarł dokładnie tak, jak powinien umierać król. Godnie i dumnie. U boku swoich ludzi, najlepiej w ich obronie. Jednak to ostatnie się nie sprawdziło. Przeżył tylko Ao, Nerthasia i mała, czerwonowłosa dziewczynka, leżąca na kamieniu, ze strużką krwi spływającą z ust i martwymi, nieruchomymi oczami wpatrującymi się w niebo. Niekontrolowane zaklęcie pochłonęło całą jej energię, była głodna. Głodna many. Jeżeli miała podróżować dalej musiała otrzymać choć trochę energii pochodzącej z magii.
Będąc bardzo niestabilnym dzieckiem należało obchodzić się z nią nadzwyczaj ostrożnie.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

04 lut 2012, 13:18

Stało się coś, czego Ao nie przewidywał nawet w swoich najśmielszych przypuszczeniach. Zero czasu na reakcję, jedynie wybuch mocy, zabijającej wszystko dookoła. Ocknął się, spojrzał na słońce. Nie minęło więcej jak kilka godzin. Rozejrzał się dookoła, starał się myśleć logicznie. Wilki, prawie wszystkie nie żyją. To było zaklęcie, nie chaotyczny wybuch mocy. Nie miała w sobie jej tak dużo by być zdolną do czegoś takiego nieświadomie. Srebrnowłosy wstał, przyjrzał się czerwonowłosej, podszedł do niej, przykucnął. – Nie sądzisz, że trochę przesadziłaś? Jeśli chciałaś mnie w jakiś sposób przetestować, mogłaś po prostu zapytać. Westchnął, machnął ręką spowijając ją na krótką chwilę niebieskimi płomieniami. To zaklęcie nie było nawet w skali potęgi jego bicza, jednak, powinno spokojnie starczyć małemu ciałku by nie umrzeć z głodu energii. – Daiana, nikt nie może ginąć za coś czego nie zrobił świadomie. Nie wiem czy na pewno mnie rozumiesz, ale przypuszczam, że tak. Usadził ją sobie na kolanach, siadając na ziemi. Przetarł palcem stróżkę krwi spływającą z jej ust. To co mówił było teraz skierowane także do Starszej, jednak nie chciał na nią patrzeć. Nie po tym jak nieumyślnie doprowadził do takiego końca. – Masz już ponad dwa latka, więc odpowiedz mi. Czy chcesz bym cię nauczał o magii, o świecie? Po chwili, na koniec, zadał jeszcze jedno "pytanie". – Jeśli chcesz ze mną podróżować, musisz stać się podobna do mnie. Czy gdy odszukam naznaczonego wilka na tym świecie, przyjmiesz jego duszę i staniesz się zjednoczoną, o silniejszym ciele, mogącym panować nad magią? Nie martw się, zjednoczeni potrafią przyjmować dowolną z dwóch postaci. Więc, Daiano, czy mam poprowadzić cię w przyszłość? Słuchająca tego wilczyca powinna rozumieć intencje Ao. Chciał on wychować dziewczynkę tak, by w przyszłości mogła przysłużyć się dobrym sprawom. Zabijanie jej teraz nie miałoby najmniejszego sensu, czy to wróciłoby życie martwym? Nie.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

07 lut 2012, 18:18

MG :
Ao oprzytomniał, wybuch potężnych ilości mocy skierowanej skrajnie ofensywnie pozbawił go przytomności, jednak nie wyrządził żadnej szkody. Prorok wstał, zwrócił się do dziewczynki.
Zajrzyjmy więc do jej umysłu. Dotarły do niej słowa, czas dookoła się zatrzymał. Dziecko zostało opętane, znowu. Bliżej niesprecyzowana osoba dostała się do jej wnętrza, przejmując kontrolę nad umysłem, mówiąc głosem, którego nie sposób było nie usłyszeć. Mówił powoli.
– Kim on jest? Znasz go? Zabrał ci imię, teraz chce zabrać ci również część duszy. Chcesz tego? Popatrz, co chce zrobić! Popatrz! Tak, on chce cię skrzywdzić, chce zabrać ci kontrolę nad tobą. Ja dałem ci moc, a on chce nad tobą panować, chce, byś była jego marionetką! Nie pojmujesz jak używać mojej mocy…wykorzystaj go. Niech cię szkoli. Niech nauczy cię kontrolować moc. Niech uczyni cię magiczką. A wtedy go porzuć, zostaw, i sama ruszaj w świat, niech legnie u twych stóp. Ale na żadne mieszanki masz się nie godzić. Jesteś wolna, i tak ma zostać. Jeżeli wpuścisz wilka do swojej duszy, zabiję was oboje. Proste, prawda?
Demon wycofał się ze świadomości dziecka, nie dając mu możliwości odpowiedzi. Mogło się tylko podporządkować. Cała rozmowa była niewykrywalna, nawet dla tak wyczulonego na magiczne bodźce obserwatora jak Ao – z zewnątrz nie widać było nic poza krótkim drgnięciem tęczówki Daiany.
Dwulatka uniosła swoje oczy, otoczone aurą czerwonych włosów, spoglądając w oczy Proroka.
– Ucz mnie. Naucz kontroli, ale duszę zostaw w spokoju. Nie chcę mieć w sobie żadnego wilka. Naucz mnie tak, jak uczyłbyś normalne dziecko. Naucz mnie jak mag, nie mieszając moją duszę. Wybieraj, magu. – zamknęła swoje słowa szerokim uśmiechem, który możnaby nazwać czarującym, gdyby nie płonące nad nim złowrogie oczy, wpatrzone w oblicze Zjednoczonego. Widać było w nich ciekawość i wyzwanie.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

07 lut 2012, 18:50

– Magu? Skąd takie określenie, skąd w tobie ta duma, arogancja? Widzę w tobie swoje odbicie, lecz gdy byłem tych rozmiarów liczyłem sobie wiele dziesiątek lat. Zastanawiał się jakim sposobem cechy które istoty posiadające moc często nabierają po pewnym czasie życia objawiają się u niej? Leżała w tej wsi od małego, skąd zna określenie "mag"? Dlaczego wypowiada się jak arystokracja, gdy zna jedynie język wsiurów? – Chyba czegoś nie rozumiesz, Daiana. Wydaje ci się, że jestem przesadnie spokojnym naiwniakiem? Zabiłaś wiele wików które były mi bliskie, i jeszcze śmiesz kazać Mi wybierać czy będę cię nauczał czy nie?! Postąpił krok do przodu, zazwyczaj, prawie zawsze tłumił swoją aurę, nawet podczas walki w wiosce nie pokazał prawdziwej potęgo swojej many, drzemiącej wewnątrz niego energii. Był bliski rozwiązania nakładanych na siebie limitów, lecz powstrzymywała go wiedza o tym, że to spowodowałoby jedynie wzrost potęgi dziewczynki, chwilowy, ale jednak. – Jednocząc się z magicznym stworzeniem nie tracisz swojej osobowości, możesz tylko nabyć różne dziwne zwyczaje kulinarne. Poza tym zwiększy to twoją moc i kontrolę nad nią. W twoim obecnym stanie gdy atakujesz wszystko dookoła nawet nie będ… Uświadomił sobie coś co było oczywiste. Nie posiadała w sobie wtedy nadmiaru mocy, po prostu jej płomień nie mógł jeszcze go skrzywdzić, czy próbowała go zabić? Potrafi mówić, jest inteligentna, więc to nie mogło być niezamierzone. Twarz pradawnego przybrała srogi wyraz, okazujący gromadząca się w nim wściekłość. – Jesteś mądra, więc powiedz mi jakim cudem nastąpił ostatni wybuch twojej mocy? Była w bezpiecznych ryzach, więc? Co się wtedy stało? Dopiero teraz uświadomił sobie, że powinien traktować ją jak dorosłą osobę. Nie miała głowy dziecka, więc także na wiele spraw które wcześniej zbywał nie chcąc o nich myśleć zaczynało mieć sens, dość straszny sens. Odezwał się w języku wilków, tak by mała nie zrozumiała. – Starsza, czy potrafisz dostrzec coś czego ja nie umiem?
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

09 lut 2012, 19:49

MG :
Umysł dziecka jest podobno najmniej rozwinięty, jednak chłonie najwięcej wiedzy, toteż maluch może nauczyć się pisać bądź czytać z samej obserwacji. Podobnie rzecz ma się z magią – nawet niezbyt rozgarnięte niemowlę z ledwo iskierką nadludzkich zdolności może szybko nad nimi zapanować. Jednak nie Daiana. Ona nie była magiem. Nie miała w sobie dużych ilości mocy, nie była w stanie kontrolować energii wypełniającej jej drobne ciałko, i kiedy nagromadziła w sobie zbyt wiele, musiała to wypluć. Dosłownie wypluć, chaotycznie rozrzucając moc dookoła siebie, rzucając przy tym możliwie nieskomplikowane, a zarazem energochłonne zaklęcie, jakim na pewno była fala śmierci. Umysł Daiany zaczął bardzo szybko pracować. Nie miała więcej niż trzy lata, ale jej psychika była okrutnie rozwinięta. Był to rozwój sztuczny, wymuszony przez demona, zawierający wiele luk, przez które wprawny telepata mógłby zapanować nad jej jaźnią, a jednak…jednak nadal była bardzo potężna i bardzo niebezpieczna. I cholernie inteligentna.
Och, nasz srebrnowłosek myśli, że jest silny. Zobaczymy, co powie bez swojej koleżanki.
Słysząc te niewypowiedziane słowa w jej umyśle jak ogień trawiący drewnianą konstrukcję budynku wykwitła inna świadomość, jakby inna, ale jednocześnie taka sama jak jej własna. Przez jej ciało przepłynęła potężna fala energii, niekontrolowana, niemożliwa do zatrzymania. Uformowała się w ciemnoczerwoną smugę, wyglądającą jak telekinetycznie zmanipulowana krew dziewczynki. Szybko, w niemalże nieuchwytnym dla oka ruchu nić przerwała się, zlewając w kałużę obok dziecka i formując w humanoidalny kształt. Demon wyszedł z jej ciała by spełnić wolę swojej pani i niewolnicy. Zanim jeszcze przybrał swój ostateczny kształt wypalił promieniem podobnym do tego, z którego powstał. Ao nie miał szans zareagować, działo się to zbyt szybko. Strumień uderzył w Nerthasię, doszczętnie niszcząc jej ciało. W tym samym momencie przez ciało Zjednoczonego przebiegł silny dreszcz, wskazujący, że dookoła niego gromadzi się coraz silniejsza magia. Poza energią wydzielaną przez demona czuł wyraźne przebłyski innej mocy. Matka żyła. Jej fizyczna powłoka została zrujnowana, ale była zbyt potężna, by byle demon mógł pozbawić ją życia.
Daiana powoli osuwała się na ziemię, wyczerpana przejściem demona przez jej ciało.
Awatar użytkownika
Posty: 77
Rejestracja: 17 sty 2012, 22:25
GG: 7352404
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1475

09 lut 2012, 20:54

Srebrnowłosy wyczuł kolejną dawkę energii, lecz trochę inną. Obłok szkarłatnych oparów wyrwał się z małego ciałka, niespodziewanie przybierając formę cieczy i spadając na ziemię obok. Daiana wydawała się bardzo osłabiona. Pradawny zrozumiał, to było opętanie. Jednak jeśli moc demona ogranicza się do ognia, tego który pokazał wcześniej, to na tym walka się skończy. Ale… Czarnooki w ułamku sekundy skupił się, by dokładnie sprawdzić stan swojego umysłu i duszy. Zablokować wszelkie możliwe przejścia które mogły powstać, gdy był przez chwilę bez obronny wylewając moc z małej czerwonowłosej. Demon pojawił się, i to było jego błędem. Owszem, Ao był, jest strasznie dumny i pewny siebie. Ma jednak do tego powody i to nie byle jakie. Tylko, że… Jego nadmierna pewność siebie często skutkuje nieprzewidzianymi sytuacjami. Starsza została zaatakowana gdy on sam wzmacniał mentalne bariery chroniące jego umysł i duszę. Nie miał kiedy przekierować mocy, nie było czasu. Jej ciało znikło, spopielone. Ale… Gdzieś w okolicy wyraźnie dało się wyczuć prezencję ducha, potężne istoty nie giną tak łatwo… Zjednoczenie… Uniósł prawą rękę. Wypuścił powietrze z ust, nareszcie… Uwolnił swoją skrywaną aurę, swoją prawdziwą moc. Myśleliście, że to co pokazał starszej było czymś wielkim? Że walcząc z wieśniakami ukazał choćby mały procent swojej many? Myliliście się. Biel pomieszana z odcieniem pięknego Topazu biła od ciała mistycznej postaci, dziedzica mocy najstarszego magicznego rodu Leviatana, spotęgowana przez złączenie się z mistycznym wilkiem. Błękitny bicz świsnął w powietrzu, pojawiając się z samego rozkazu woli Ao. Opuścił rękę w dół, by trzasnąć nim demona, jednocześnie celując w jego ramię tak, by musiał odskoczyć od małej Daiany. Przypuszczał, że stworzenie odskoczy. Wiedział co zrobić, sam także był gotowy do skoku, zasięg jego broni nie był nieograniczony, jednak coś innego, owszem. Gdy tylko wróg zrobił pierwszy unik, spokojnie ruszył nadgarstkiem. Od tak, jego bat kierując się jego wolą i łamiąc prawa dotyczące materii zmienił kierunek lotu, by obkręcić się wokół demona. Jeśli to się uda, wystarczy, że długowłosy pociągnie mocniej, by więzy zacieśniły się, a jego magia płomieni zrobi resztę. Nawet istoty stworzone w ogniu nigdy nie doświadczyły czegoś tak gorącego.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

12 lut 2012, 19:10

MG :
Bicz oplótł demona, którzy wrzasnął rozdzierająco. Nie mógł znieść energii, która otaczała jego ciało. Był odporniejszy na ogień niż większość stworzeń, jednak nawet on nie był w stanie znieść gorąca wydzielanego przez niebieski płomień. Jego powłoka pękła w kilku miejscach, szczeliny natychmiast się pogłębiły. Demon eksplodował, uwalniając dzikie pokłady energii, które skupiły się w dziecku. Nie było w stanie tego wytrzymać. Ono również wybuchło, wypuszczając kolejną falę energii, zmierzającą w kierunku Ao. Przed nim, jak żywa tarcza, pojawił się duch Nerthasii. Przyjęła na siebie większość uwolnionej mocy, jednak sama została przy tym zniszczona. Kolejny przeskok, tym razem na samego Zjednoczonego. On nie umarł. Moc odbiła się od niego, rozpraszając po okolicy.
Miał pomóc stadu i ludziom żyjącym w pobliżu, jednak w wyniku jego działań i wilki, i ludzie zginęli. Jedyna faktyczna korzyść, jaką odniósł to wiedza wilków, którą mógł kiedyś wykorzystać.

***
Sesja zakończona, +10PCh.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52218
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.