Opuszczony Drewniany Dom

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 06 lis 2011, 20:29
Karta Postaci: viewtopic.php?t=977

Opuszczony Drewniany Dom

05 kwie 2012, 11:15

Niegdyś zamieszkiwał tutaj podstarzały myśliwy. Ludzie bali się do niego wchodzić, bo widywano tu dziwne rzeczy. Dom jest dość duży, o wiele większy niż inne chaty w lesie. Jest zbudowany z drewna, szkła w oknach są mocno zakurzone. Drzwi są zniszczone, jakby wdarł się przez nie niedźwiedź, a na framugach wiszą pajęczyny.
W środku chaty jest bardzo dobre, ale stare i zakurzone wyposażenie. W domu są cztery pomieszczenia i strych. Największe pomieszczenie to te widoczne od razu po wejściu – salon. Na środku rozłożony jest dywan. Przy ścianie, po lewej od drzwi stoją meble – jeszcze w dobrym stanie i są w nich stare ubrania.
Na środku jeszcze obok dywanu stoi bujane krzesło, a na przeciwko niego stary zakurzony kominek. Nad kominkiem wiszą dwa miecze z tarczą, a tuż pod nimi na kominku stoi mała, czarna, zrobiona z drewna, przypominająca człowieka figurka.
Obok salonu znajdowała się kuchnia. Większość tego pomieszczenia było zniszczone, jakby wściekła bestia z lasu wdarła się tu w poszukiwaniu jedzenia. Na szczęście dla tych którzy trafiliby tu przez przypadek głodni, drzwi do spiżarni stały twardo, niewzruszone przez żadne potwory, ani przez czas.
Spiżarnia była pod domem, w piwnicy do której przejście znajdowało się w kuchni. Było to dość spore pomieszczenie, pełne zasolonego mięsa, zniszczonego już chleba i ziaren oraz suszonymi jabłkami.
Kolejne pomieszczenie to dość mała sypialnia w której znajdowało się pojedyncze łóżko i mała szafka obok niego. Na szafce leżała jakaś zakurzona książka.
Strych, schody do niego były jakby ukryte w suficie, w kuchni zupełnie jak drzwi do spiżarni. Na górze była ogromna ilość kurzu i straszne ciemności. Gdyby zapalić tu światło, ujrzeć by można całe mnóstwo zwierzęcych skór i kilka futer, gdzie nie gdzie naszyjniki z zębów drapieżników, a w niektórych miejscach nawet kości. Strych skrywał w sobie też pewną mroczną tajemnicę, o której istnieniu słyszeli niektórzy mieszkańcy lasu oraz miasta nieopodal. Większość sądzi, że tą tajemnicą mogą być jakieś duchy, że ten dom jest nawiedzony, nieliczni mówią, że mieszka tam zły cień, ale to nie była żadna z tych rzeczy.

[ Dodano: 5 Kwiecień 2012, 11:52 ]
Cień w końcu dotarł do swojego starego domu. Był wokół strasznie zarośnięty, nie to co kiedyś, gdy regularnie z ojcem przycinał trawę i krzaki. Drzwi były zniszczone, ktoś wdarł się do domu, ale najwidoczniej nie znalazł tego czego szukał.
Pierwsze co zrobił cienisty to położył małą dziewczynkę na małym łóżku w sypialni i przykrył ja kołdrą. Zaraz potem poszedł szybko na strych i wziął, któreś z ciepłych futer. Otrzepał je z kurzu i okrył dziewczynkę. Poszukał krzesiwa w domu i rozpalił pochodnię (takie wyposarzenie też znajdowało się w domu) i powiesił ją w sypialni. Cienisty posprzątał w kuchni oraz postawił drzwi dzielące kuchnię i salon zamiast drzwi wejściowych. Rozpalił w piecyku, poparzył sobie przy okazji trochę ręce, ale przynajmniej ogrzał w domu. Wyją ze spiżarni jakieś jedzenie i obmył je. Resztę nocy spędził nad łóżkiem dziewczynki czekając, aż się zbudzi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

26 kwie 2012, 01:20

MG

Noc była chłodna, przenikająco zimne powietrze nie miało żadnej litości dla istot, które nie przystosowały się do jego srogiego oddechu. Zdecydowanie nie była to pora na przechadzki po lesie, szczególnie nocą. Niedogodne warunki pogodowe jak i czekający na późną kolację drapieżnicy – atrakcje czekające na każdego podróżnika pokonującego zastępy drzew. O ile wędrówka traktem dawałaby dozę bezpieczeństwa w tym miejscu, to zboczenie ze ścieżki gwarantowałoby spotkanie z czymś mniej lub bardziej interesującym. Nieznajoma cieniowi dziewczynka wybrała drugą możliwość, uciekając przed głodnym niedźwiedziem. Bieg co tchu i gnębiący chłód wyczerpało doszczętnie kondycję dziecka zmuszonego walczyć o życie, przedzierając się coraz głębiej w las. Gdyby nie Matthew los uciekinierki zostałby przypieczętowany przez ostre kły i pazury bestii. Teraz bezpieczna, i nieprzytomna, została przeniesiona przez malutką istotę mroku do jej byłego legowiska
Stary dom znajdujący się nieopodal traktu, to tutaj Matthew miał zamiar zaopiekować się dzieckiem. Czasy świetności chałupy już dawno minęły, teraz na budulcu rozwijały się kolenie mchu, a wszędobylski kurz najwidoczniej pokrył większą część wnętrza budynku. Na ścianach i podłodze widniały ślady pazurów niejednej bestii. Małe gryzonie osiedliły się tu, świadczyły o tym małe dziury w ścianach, w kilku pokojach. Domownicy wyczuli powrót byłego lokatora, nie podobał się im ten fakt.
Wyglądało na to, że wyposażenie starego myśliwego, przybranego ojca emanacji mroku, przetrwało przed rękoma ciekawskich, lecz przed surowym czasem nie mogły się uchronić. Ich stan nie był już taki, jak kiedyś, lecz w rękach sprawnego łowcy nadal demonstrowały zadowalający poziom.
Matthew położył swego gościa na łóżku, okrywając ją kołdrą. Widział jak przez ciało dziewczynki przechodziły dreszcze, zdecydowanie trzeba było ogrzać pokój, inaczej skończy się to źle dla dziecka. Niepozorne przeziębienie może zmienić się w coś znacznie gorszego… Cień rychło pobiegł na strych, gdzie odnalazł tuzin wilczych futer, spoczywających w zamkniętej skrzyni. Wydobył trzy ze skrzyni, następnie otrzepał je z kurzu. Wrócił do sypialni nakładając nową warstwę okrycia na kołdrę. Cóż, może i wyglądało to na ciepłe posłanie, ale prawda była taka, że bez ognia chłód nie da za wygraną. Gospodarz wpadł na pewien pomysł, postanowił rozpalić ogień. Nic dziwnego, ale w jego przypadku to czynność niecodzienna i wielce niepożądana. Istoty mroku, bowiem nie powinny tworzyć źródeł jakiegokolwiek światła, które jest zdolne je skrzywdzić. Jednakże trzeba było to uczynić, dla dobra dziecka.
Matthew rozpalił pochodnię, po wielu metodach prób i błędów, niefortunnie poparzył prawą rękę. Na szczęście, światło łuczywa nie było wystarczające, aby skrzywdziło jego powłokę, ale na tyle jasne, by osłabić go na krótki czas. Cóż, nie miał wyboru, przeniósł płonący kawał drewna do pobliskiego pomieszczenia, czując się niekomfortowo w bliskim zasięgu płomienia. Umieścił pochodnię w uchwycie umiejscowionym na ścianie pokoju sypialnego. Niedługo potem rozpalił i piecyk, co zakończyło się sukcesem, ale ponownie się poparzył. Jego prawa kończyna niemiłosiernie piekła…
Jedyny nadający się do spożycia posiłek to zasolone mięso i zasuszone jabłka. Wybrał najlepsze kawałki jedzenia i obmył je… Wodą, którą odnalazł w sadzawce, zza domem.
Uczynił wszystko, co w swej mocy, aby umilić warunki egzystencjalne w tym domu. Nawet naprawił drzwi. Ciepło dobrze działało na dziewczynkę, przestała niepokojąco drżeć.
– Gdzie… Ja jestem? – obudziła się późną nocą, mozolnie rejestrując miejsce, w którym się znalazła. Powoli kręciła głową, aby rozejrzeć się po pokoju.

Wybacz za jakość, ale gonił mnie czas. Przepraszam cię za nieodpisywanie, dobrze wiesz czym było to spowodowane. Ale teraz mogę rzec, iż sesja została wznowiona.
Awatar użytkownika
Posty: 136
Rejestracja: 06 lis 2011, 20:29
Karta Postaci: viewtopic.php?t=977

08 maja 2012, 21:04

Siedząc nad łóżkiem małej dziewczynki i czuwając nad nią powoli już się nudził.
Jego powieki powoli zaczynały się zamykać, ale został nagle przebudzony przez głos dziewczynki. Podskoczył lekko w miejscu budząc się i powiedział
-Wwww wszystko w porządku! Jesteś w bezpiecznym miejscu! Nie musisz się bać!
Starał się powiedzieć to spokojnie i powoli, a wyszło szybko i tak jakby był umysłowo chory, do czego i tak mu niewiele brakowało. Tak czy inaczej, wyszło tak, bo nie chciał przestraszyć dziewczynki i się okropnie zdenerwował.
Oczywiście w całym tym przysypianiu i zdenerwowaniu zupełnie nie pomyślał o zmianie postaci, więc oczom dziewczynki ukazał się zdenerwowany, karłowaty, ciemny ludek, który na dodatek wydawał się być dosyć głupi.
Atmosfera w pokoju była miła i ciepła, po swoich słowach cienisty głupio się roześmiał i złapał za głowę – czuł się teraz trochę zawstydzony przez swoją głupotę.
Jego myśli były teraz pełne zmartwień, ale już nie o to czy dziewczynka będzie się go bała, tylko czy nie uzna go za małe, ciemne i tępe coś. Problemem ze strachem dziewczynki nie zaprzątał sobie głowy, można nawet powiedzieć zapominał o tym, ale teraz dziewczynka widziała wyraźnie. Jak mówią, najstraszniejsza jest ciemność, bo nie widać co się w niej czai, a teraz ten problem znikał, więc dziewczynka po przyjrzeniu się karłowatej postaci Matthewa nie powinna się bać.
Chwilę po głupawym śmiechu Cień ogarną nieco swój umysł i powiedział znowu, ale tym razem już całkiem normalnie.
-Nic Ci nie jest? D-d-dobrze się czujesz?
Awatar użytkownika
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

03 wrz 2012, 12:36

MG

Dziecko usłyszało szybki, delikatnie piskliwy głos. Rozejrzało się raz jeszcze po starym pokoju, rozświetlonym płomieniem pochodni. W całym domu panowała niemalże idealna cisza. Jedynie odgłos pękającego drewna w piecyku rozchodził się po pokojach, tworząc domową, spokojną atmosferę. Cienie harcowały na zniszczonych ścianach, figlarnie unikając blasku ognia. Mądra sowa wylądowała nieopodal, ściskając swe szpony na spróchniałej gałęzi lipy. Knieja spokojna dziś była. Grała melodię, setki tysięcy liści wprawionych w ruch podmuchem wiatru tworzyły muzę natury. Spokój…

Dziewczynka w końcu dostrzegła swego wybawiciela. Zbyt zmęczona, coby uciekać. Zbyt ciekawska, by zostać dłużej. Cienista istota zaopiekowała się nią, malutki ludek patrzący się lśniącymi ślepiami. Przetarła swe niebieskie inteligentne oczy jakby nie wierząc, w co widzi. Otworzyła ze zdziwienia usta. Bała się, ale to był inny strach – ta niepewność przed poznaniem czegoś nowego, niecodziennego.

- Czym jesteś? – zapytała szeptem, jakoby nie słysząc charakterystycznego cienistego skowytu. Ilustrowała byt ciemności, starając się zupełnie nie ruszać. Tylko jej klatka piersiowa poruszała się w rytmie lekko przyśpieszonego oddechu.

Zanim odpiszesz Cieniu, zapoznaj się z regulaminem. Parę rzeczy pozmieniało się. <<

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.