Chata Myśliwego

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

Chata Myśliwego

09 kwie 2012, 14:04

Obrazek

Dość okazała drewniana konstrukcja, opierająca się na szerokim pniu, potężnego i zapewne wiekowego drzewa. Przed konstrukcją znajduje się niewielki ogród z ziołami, zaś z odkrytych pomieszczeń wychylają się rzucające się w oczy beczki z wodą czy odpowiednio zakonserwowanym mięsem. Co by nie przyciągało zapachem dzikich zwierząt oraz powywieszane skóry różnych gatunków.
Mieszkanie to jest w bardzo dobrym stanie i jest przybytkiem należącym do pewnej myśliwskiej rodziny, która żyła tu pokoleniami. Obecnie jedyną osobą kultywującą rodzinną tradycję jest łowczyni zwana Renną, która pomieszkuje w tym właśnie domostwie samotnie. Dziewczyna jest towarzyska, miła i nie łasa na zyski, dlatego przyjemnie handluje się z nią futrem, mięsem, ziołami, jak i nie trudno uzyskać od niej pomoc w innych dziedzinach.
Warto wspomnieć, że w okolicy mieszkania rozpościera się słodki zapach palonych ziół. Jest to specjalna mieszanka mająca tłumić zapach krwi.

--------------------------------------------------------------------------
MG
Renny wracała w ciszy do swojego domu, wzdychając ciężko. Dlaczego nigdy nie mówi tego czego chce?
Przestań marudzić…–Upomniała siebie sama, po czym odrzuciła dwa zające w okolice paleniska przed domem. Długouche niestety, na swoje nieszczęście powpadały w jej sidła,, a fakt, że zielonooka miała chęć je dziś sprawdzić, dodatkowo przypieczętował los stworzeń. Dzień był wyjątkowo owocny w zwierzynę. Trzeba to było przyznać. I z tą myślą kobieta zabierała się za swoje obowiązki. Rozwiesiła świeżą skórę niedźwiedzia, by przeschła. Pogładziła brunatne, ciemne futro…po czym z niejakim ociąganiem zerknęła na palenisko. Należało przygotować drewno…Tak, nie lubiła tego, lecz co poradzić? Z niezadowoleniem wzięła w dłoń siekierę i podeszła na tyły domostwa, gdzie znajdowały się średniej wielkości drewniane belki. Było to jedyne suche drewno, zdatne do palenia. Wiosenna wilgoć trzeba przyznać utrudniały żywot łowczyni. Do tej pory kobieta żałowała, że nie poprosiła myśliwego o porąbanie drwa. Renny wzdychneła przeciągle i poczęła "męczyć" biedne drewno. W ciszy rozlegało się stukanie i marudzenie. Nie koniecznie rytmiczne…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 72
Rejestracja: 23 lut 2012, 19:19
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24416

09 kwie 2012, 21:19

Salgaja kroczył przez las. Powoli dzień uciekał za horyzont, robiąc miejsce nocy. Wojownik szedł w kierunku, w którym zniknęła nieznajoma niewiasta. W jego głowie panował chaos. Próbował przypomnieć sobie cokolwiek z przeszłości. Wszystko jednak kończyło się na jednym – potężnym bólu głowy i głośnym ryku w jego głowie. Jednak srebrnooki powoli przyzwyczajał się do tego, gdyż towarzyszyło mu to niezwykle często.
Gałęzie łamały się pod ciężarem jego stóp. Szedł zamyślony, aż wkrótce wyszedł na polanę, na której znajdował się sporej wielkości – drewniany dom. Z daleka wyglądał na stary, choć niezwykle wytrzymały. Wykonany z grubych beli. Nie wiedząc czemu przypominał on Salgaji jego własny przybytek, który był kilkukrotni mniejszy.
Z każdym krokiem przed siebie słyszał coraz głośniejszy dźwięk rąbanego drewna, który wydawał mu się być niezwykle znany. W powietrzu unosiła się woń lasu i ziół, które rosły przed domem.
Wojownik w oddali ujrzał kobietę, tę samą którą uratował przed niedźwiedziem. Poznał ją po długich, kasztanowych włosach. Czy mieszkała tutaj sama? W tak dużej chacie, zupełnie sama? Słyszał także po każdym rąbnięciu mamrotanie pod nosem.
Mimowolnie uśmiechnął się pod nosem, strzelając kośćmi dłoni. Podwinął rękawy, stając kilka metrów od niej. Poszerzył uśmiech i rzekł, uprzednio odchrząkając:
– Nie godzi się, by kobieta męczyła się w ten sposób – jego srebrne spojrzenie cieszyło się. Mimowolnie wypowiedź nabrała pewnej dwuznaczności, która rozbawiła nieco wojownika. – Pozwolisz mi sobie pomóc, niewiasto? – spytał, oczekując jej reakcji.
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

10 kwie 2012, 23:45

MG

Dziewczyna dziabała siekierą kawały drewna. Raz, drugi, trzeci…Marudziła. Bo jak by tu nie marudzić? To nie było zajęcie dla niej, lecz niestety konieczność. Bywa i tak, dlatego tez pracowała. Na jej czole pojawiały się krople potu. Jej oddech zmieniał się w białą mgiełkę, na chłodnym, wieczornym wietrze. Nie zauważyła srebrnookiego bruneta za sobą, nie usłyszała strzyknięcia palców– coś wówczas warknęła w gniewie. Zamachnęła się. Usłyszała głos. Spłoszyła się. Siekiera z rak się wyślizgnęła i poleciała…w tył. Kierując się na postać Salgaja. Przemykając koło jego głowy i wbijając się w ziemię ostrzem. Sama Renny odwróciła się niczym oparzona w kierunku srebrnookiego, przykładając do ust dłoń w geście zaskoczenia, strachu i ogólnie pojętej konsternacji. Wszak dziewczyna nie spodziewała się towarzystwa. Jednakże chwila grozy i zaskoczenia przeminęła. Nastała ulga i moment wyciszenia. Renny wypuściła z płuc powietrze.
-Na bogów…Nic Ci nie jest?! Ależ mnie wystraszyłeś. Ta siekiera…– Mówiła, nerwowo omiatając zielonymi tęczówkami sylwetkę mężczyzny którego mogła przed chwilą zabić! Przeprosiła kilka razy, po czym uśmiechnęła się wdzięcznie, że ten, jednak przyszedł. Położyła mu dłoń na ramieniu dłoń.
-Cieszę się, że przyszedłeś i pozwolę sobie pomóc. I będę bardzo wdzięczna jeśli mi pomożesz, znowu. Jeszcze raz wybacz, za tą siekierę…Będę czekała przy palenisku. – Powiedziała, zaczerwieniona ze wstydu, po czym poszła rozpalić ogień używając do tego suchych gałązek wyciągniętych z domu. Nie będą się one jednak paliły wiecznie. Miały one za zadanie podtrzymać języki ognia, do momentu, aż sam Salagaj przyniesie drewna. W tym samym czasie Renny przyniosła bukłaczek wina, rozłożyła na ziemi, parę jelenich skór. Dziewczyna siedząc na nich, opatulona, ciepłym brązowym pledem była nachylona ku ziemi, a właściwie, nad jednym z zajęczych ciałek na niej lezących. Patrzyła tępo w dalekie od stanu życia stworzenie, kręcąc w dłoni sztyletem. Dziewczyna oderwała się od rzeczywistości.
Awatar użytkownika
Posty: 72
Rejestracja: 23 lut 2012, 19:19
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24416

13 kwie 2012, 15:18

Wojownik uśmiechnął się, choć siekiera o mało nie trafiła go w nogę. Mimo, iż instynktownie chciał zadziałać – opanował się, gdyż dostrzegł kierunek lotu przypadkowego pocisku. Stał na lekko ugiętych nogach, wpatrując się w kobietę o kasztanowych włosach. Przestraszyła się zapewne o jego zdrowie, choć Salgaja i jego neurotyczne nawyki analizowały tą sytuację kilkaset razy na sekundę w poszukiwaniu innej teorii. Jego srebrne ślepia obejmowały sylwetkę Renny, która położyła dłoń na jego ramieniu, swoim słodkim głosem zgadzając się na pomoc, jaką zaoferował. Jej zaczerwienienie na twarzy wydawało się nieco komiczne z perspektywy mężczyzny. W momencie, gdy ruszały, on odwrócił się dokładnie przyglądając się jej ciału raz jeszcze. Nawet nie wiedział ile czasu minęło odkąd miał ostatni kontakt z kobietą…
Westchnął głośno, podnosząc topór z ziemi. Na jego rękojeści błyskawicznie pojawił się runiczny znak. Może się przydać… – podsumował w myślach. Wzmocnił chwyt i podszedł kilka kroków w przód. Wbił siekierę w pierwszy, lepszy, drewniany klocek i zdjął górną część odzienia. Słońce, choć chyliło się ku zachodowi, doskonale uwydatniało jego wyrzeźbione mięśnie.
Raz jeszcze chwycił toporek, który w jego mniemaniu był całkiem zdatny do rzucania. Drugą ręką ustawił pierwszy klocek drewna. Wziął silny zamach uderzając ostrzem w sam środek pieńka, przepoławiając go. Czynność to powtórzył kilka razy. Po skończonej robocie przetarł pot z czoła, chwytając swoją koszulę oraz drewno na opał, kierując się w stronę ogniska…
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

16 kwie 2012, 15:56

MG

Kobieta wznieciła ogień przy pomocy suchych gałązek, wsłuchując się w rytmiczny dźwięk rąbanego drewna, słyszanego za domem, jak i spoglądając martwego zająca. Wpadła w jakiś trans zamyślenia, lecz gdy tylko posłyszała kroki mężczyzny, podniosła na niego wzrok. Jego osoba wydała jej się jeszcze wyższy i silniejszy. Może to z powodu tego lichego ognia, który oświetlał nijako nagi tors mężczyzny…Wróciła na ziemię.
Szybko Ci zeszło. – Uśmiechnęła się do niego, zagarniając kosmyk za ucho, po czym podparła brodę ręką. Siedziała kucykiem, obracając ruchami nadgarstka niewielki sztylecik. Wzrok swój zachęcająco przesunęła z jego osoby na miejsce obok siebie, uśmiechając się przy tym delikatnie.
Jestem Ci wdzięczna. Naprawdę, za to, że jednak postanowiłeś przyjść. Bo wiesz…mieszkam tutaj sama, od lat paru już. Powinnam się już przyzwyczaić, lecz nieraz są takie chwile, dni, noce, gdzie po prostu nie chce ich spędzać sama…Nie wiem czy rozumiesz co chce powiedzieć, ciężko to ubrać w słowa…-zaśmiała się melodyjnie sama z siebie. Rozluźniła się, ale czy to nie było naiwne z jej strony? Na pewno, lecz zawsze taka była. Kiedyś to ja zgubi.
Wiesz, ale naprawdę, pod koniec tego tygodnia wyruszam do miasta, wyprowadzę Cię z lasu, do tego czasu, możesz tu zostać, naturalnie, pozwoliłabym sobie ciebie wykorzystać. Dodatkowa para dłoni, zwłaszcza dłoni silnych, przyda się. Dużo tu pracy. Drewno, grubsza zwierzyna, zlecenia…Pomógłbyś mi, ja tobie. To chyba nie taki zły interes, prawda? Na początek…– Dziewczyna spojrzała na zająca, to na mężczyznę, zaprzestając kręcenia sztyletem i skierowując go trzonkiem w kierunku Srebrnookiego. Uśmiechnęła się z niejakim cieniem nadziei, nieskrywanym.
-To jak? Podzielisz ze mną skórę, przez tych parę dni?
Awatar użytkownika
Posty: 72
Rejestracja: 23 lut 2012, 19:19
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?p=24416

17 kwie 2012, 16:19

Salgaja musiał spać naprawdę długo, gdyż jego umysł po części ignorował sygnały, jakie wysyłała mu świadomie i podświadomie Renna. Stał może z dwa kroki od niej, przyglądając się jej zgrabnej sylwetce. Słońca już nie było, za to było ognisko, którego płomienie oświetlały wszystko w promieniu kilku metrów. To dzięki nim postać niewiasty była jeszcze bardziej tajemnicza. Każdy tańczący w palenisku ognik uwydatniał jej urodę po stokroć.
Wojownik odwzajemnił uśmiech. Dawno tego nie robił. Od czasu przebudzenia w środku boru chodził niezwykle spięty, jakby obawiając się czegoś, co może go spotkać.
Kiwnął głową, jakby przytakując. Jego srebrne ślepia skupiły się na ruchu jej nadgarstka. Był niezwykle luźny, bawiąc się sztyletem niewielkich rozmiarów.
Zrozumiał, co pragnęła mu przekazać. Zbliżył się i usiadł tuż obok. Kręgosłup miał prosty, ciężar ciała opierając na piętach. Ręce miał na udach. Był obrócony w jej kierunku, czekając. Był spragniony kontakt z kimś takim jak ona. Wydawała mu się być najcudowniejszą osobą, jaką spotkał, choć nie pamiętał niczego sprzed letargu, z którego się wybudził.
Wysłuchał jej, po czym odchrząknął delikatnie, strojąc głos:
– Rozumiem Ciebie. Ja sam nie wiem… Chyba przywykłem do samotności, lecz Twe towarzystwo jest dla mnie zaszczytem, niewiasto… – dołożył do tego teatralny ruch głową, chyba bardziej podświadomie.
– Zostanę i pomogę z wielką chęcią, lecz co do wyjścia z lasu… No nie wiem. Chyba zostanę w borze... – można było wyczuć smutek w jego głosie. Nie pamiętał dosłownie niczego. Znał jedynie ten las. Bał się ludzi, ona była wyjątkiem…
– Wybacz… Nie jestem wprawiony w oddzielaniu skóry… – wydawało mu się to żałosne. Schylił lekko łeb, niczym pies czekający na karę…
Awatar użytkownika
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

18 kwie 2012, 17:21

MG

Dobrze jej było w jego towarzystwie. Z każdym słowem , które wypowiadała, czy też on wypowiadał czuła się coraz bardziej odpręona. Nie ma co ukrywać, gaduła z niej była. Lubiła dzielić się swoimi przeżyciami, chociażby z nieznajomym. Aż dziw bierze, że zdecydowała się na życie w samotności, które jej uprzykżało nieraz życie. No ale nic. Teraz dawała tego upust. Nie była sama. Tylko w towarzystwie jego, srebrnookiego, drugiego człowieka. To czasem jest niezbędne.
Tak więc zielonooka, patrzyła co rus na niego. Jak przysiadł koło niej, poczuła od niego niejakie ciepło. Było to miłe..
Praskała cicho pod nosem, widząc reakcję mężczyzny. Silnego, potężnego, o nieco chłodnym usposobieniu, który teraz…kojarzył jej się o dziwo z niezdarnym szczenięciem.
-Doprawdy…To nie jest jakaś specjalna umiejętność. Masz…-Powiedziała, uśmiechając się konspiracyjnie i podając Salagji, jednocześnie przyciągając i przewracając truchło zajęca na plecy, tak, że jego brzuch, po którym znaczyła kreślić linię palcem. Od końca mostka w dół…-To nic trudnego, naprawdę. Wystarczy raz zobaczyć, raz samemu spróbować, a nie uwierzysz, w to, jakie to proste. Na początek widzisz, musisz wzdłuż tej linii zrobić nacięcie. Równe. Nie zatapiając bogowie wiedzą jak głęboko ostrza. Tnij, śmiało…potem wnętrzności…– Przerwała i nerwowo odwróciła się, sięgając po drewnianą miskę i wprawnymi dwoma ruchami pozbawiła zwierzę bogatego wnętrza i odstawiała misę na bok, chwytając krawędź cięcia, na brzuchu zwierzęcia – Spójrz uważnie. Widzisz, cała sztuka polega na tym by wciąć się odpowiednio, między wartę skóry, a mięsa. Wystarczy niewielkie nacięcie, napoczęcie ostrzem, o tu…-Przybliżyła truchło, tak by Salagji mógł dokładnie zobaczyć jak pokazuje paznokciem linię w którym powinien naciąć.– Tylko delikatnie, nie brutalnie. Zobaczysz, skóra z futrem oddzieli się ładnie od mięsa, a potem wystarczy już ściągać dłońmi, pokażę Ci jak…-mówiła, przekazując zwłoki zajęca s powrotem w ręce mężczyzny. Czekając, aż ten będzie nadarzał za jj poleceniami. Nie spieszyła się. Polecenia dyktowała powoli. Kierowała i wskazywała co powinien uczynić. Jak "zedrzeć" futro z zająca, płynnymi, silnymi ruchami. Zwracając uwagę na to, by odciąć łapki zwierzęciu na odpowiedniej wysokości. Szczęśliwe cztery łapki…Naturalnie napomknęła o fakcie, że przy kicie należy dopomóc sobie nożem, jak i pozbawić zająca głowy. Dziewczyna co jakiś czas wskazywała co powinien, czyniła gesty dłońmi. Sprawiało jej to radość..

> Jako, że postać nie jest aktywna duugo, jak i porozumieniu się z właścicielem postaci na GG pozwalam sobie na manipulację postacią użytkownika w celu "wypchnięcia" Salagaja z tematu by dalej tu w nieskończoność nie zalegał i bym mogła zmienić w końcu status sesji. Tak więc…

Mężczyzna nie bardzo zgrabnie radził sobie. To nic. Uda mu się następnym razem. Ważne było, że rozbawił kobietę, a zaraz potem wysłuchał jej słowotoku na temat jej życia w lesie, codziennych trosk i zmartwień, a czas im mijał. Wieczór zmienił się w późną noc, ogień wygasł. Udali się do mieszkania kobiety. Mężczyzna spał na stosie futer, zaś zielonooka w swoim posłaniu. Skoro świt znów zaczęły się codzienne obowiązki. Salagaj był wyjątkowo pomocny przy noszeniu ciężkich rzeczy, rąbaniu drwa. Dziewczyna zaś odwdzięczała się miską jedzenia, noclegiem. Tak mijały dni, aż w końcu nastał obiecany moment w którym to łowczyni wyprowadziła małomównego Salagaja z lasu, żegnając się z nim na rozstaju dróg. Nie wiedziała gdzie udał się mężczyzna, lecz była zadowolona z jego towarzystwa. Miała nadzieję, że jeszcze kiedyś go ujrzy. W każdym bądź razie łowczyni sama udała się do miasta. Do swojego przybytku wróciła parę dni później. Tak, ona wróciła s powrotem do lasu, do tego domu, do swojej powinności.

Salagaj zt/

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Kerreos
Liczba postów: 52218
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.