Złamana, wiekowa brzoza

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

Złamana, wiekowa brzoza

16 sie 2012, 10:59

W sercu Lasu Cieni stała niegdyś wysoka, potężna brzoza, licząca sobie co najmniej kilka stuleci. W nigdy nieopowiedziany sposób drzewo złamało się, jednak żadne ze zwierząt czy leśnych straszydeł nie ośmieliło się nigdy dotknąć opadłego, pękniętego pnia. Wokół miejsca od bardzo dawna roztacza się niespotykanie potężna, choć przy tym przyjazna i zapraszająca aura. Podania ludzi, którzy trafili tu kiedyś przez przypadek głoszą, iż można tu otrzymać darmową pomoc, posiłek, choć na opiekę i możliwość nocowania raczej nie ma co liczyć. Co ciekawe, żaden z odwiedzających złamaną brzozę nie potrafił trafić tu drugi raz, tak, jakby miejsce było zaklęte, co niezbyt mijało się z prawdą. Przy drzewie swój "dom", o ile domem można nazwać najczęściej nawiedzane przezeń miejsce, miała Dobra Pani, duch, który niegdyś oddanie służył Ylminie, przy końcu drugiego stulecia zawładnięty przez Eesckara i splugawiony jego mroczną magią. Choć Pani nigdy nie zdołała wyplenić z siebie całej klątwy, stara się pomagać dobrym istotom jak tylko może licząc, że kiedy przyjdzie jej opuścić to spektrum czeka ją zaszczytne miejsce u boku swej ukochanej bogini, Ylminy.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

05 wrz 2012, 20:05

To, co powiedział skrzat, było bardzo interesujące. Całą sprawę można było rozwiązać bez udziału zabijania. Ucieszyło to elfkę, ale jak niby miała zgadnąć imię rycerza. Śledząc podróżników słyszała o wielu rycerzach, ale jak sobie przypomnieć te wszystkie imiona i wybrać z nich jedno? Mogło to być imię zarówno na "e" jak i na "m". Miała tyle liter do wyboru… Musiała jednak spróbować. Może imię wpadnie jej podczas drogi do grobowca.
Tak, zrozumiałam – odpowiedziała, lekko się rumieniąc. Głupio jej było, że z początku tego wszystkiego sobie nie ułożyła. Teraz jednak wszystko było dla niej oczywiste. Dobra Pani, Drwal, a między nimi Rycerz. Rycerz mógł pomóc jednemu z nich i musiała to być Dobra Pani. Inaczej jej dom zostanie zniszczony, a potem i inne miejsca, miasta, państwa, świat… Zapędy złych istot – pomyślała, przekręcając oczami. WŁADZA, WŁADZA i jeszcze raz WŁADZA.Skrzatku, ale na pewno nie słyszałeś może kiedyś o jakimś rycerzu? Jakaś podpowiedź? Słyszałam o wielu rycerzach. Wiele ich imion nadal pamiętam, niektóre z nich odeszły już w niepamięć. Rycerz? Rycerzy są setki… Ma tu grobowiec. Umarł. Musiał żyć w tych stronach, a jak nie? – Myślała na głos. – Rudolfie, jeśli już możesz, to prowadź do grobowca, a ja podumam. Jesteśmy na wschodzie… Jeśli założymy, że stąd pochodził oraz że tu umarł, to mamy zawężoną listę… Umarł prawda? Musiał umrzeć skoro ma grobowiec, prawda? Jeśli stąd pochodził, jeśli został sławny tu na wschodzie i tu umarł… Myśl, Złotko. Myśl…
Spojrzała na skrzata z nadzieją. Prawdopodobne imię rycerza miała na końcu języka. Wystarczyło sobie je przypomnieć.
Rozejrzała się ostatni raz wokół, na chwilę zatrzymując wzrok na brzozie.
Awatar użytkownika
Posty: 650
Rejestracja: 09 lis 2011, 19:58
GG: 36159745
Karta Postaci: viewtopic.php?p=15819#15819

09 wrz 2012, 01:16

MG:

W głowie skrzata rozległ się delikatny, władczy głos.
- Niech odejdzie. To ciemna elfka, nie może nam pomóc. Nie teraz. Daj jej sygnet, niech pamięta.
Rudolf zrozumiał. Wyciągnął z kieszeni złoty pierścień, ozdobiony misternie wykonanymi listkami, z małym szmaragdem, na którym widniała litera E.
Wsunął go do dłoni Złotookiej, szepcząc kilka rzeczy, które, miał nadzieję, za jakiś czas wspomni.
- Weź no ten pierścionek i jak ten kamyk się zaświeci, to przyjdź tutaj, ale teraz nie. Na razie idź.
Po tych słowach las powrócił do swej normalnej, standardowej formy, a skrzat dosłownie rozpłynął się w powietrzu.
Oczy Dobrej Pani, z których jedno miało na imię "Rudolf" zamierzały obserwować Złotooką, by w przyszłości jeszcze się do niej odezwać.

- Sesja zakończona. Jak na razie. Leć na przemytnika, napisz posta w zmianach.
+15 PCh.
Awatar użytkownika
Posty: 461
Rejestracja: 31 lip 2012, 22:44
Lokalizacja postaci: Pałac Sztychu
GG: 11589805
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2073

09 wrz 2012, 19:10

Skrzatku? – Spytała, przenosząc wzrok na Rudolfa. Milczał i to nie wróżyło niczego dobrego. Wydawał się skupiony, jakby słuchał kogoś w swojej głowie… Jakby ktoś przesyłał mu swoje myśli. Ona tego nie robiła, więc kto? Wiadomość była krótka, bo mały człek zaraz skupił się na wyciąganiu z kieszeni niewielkiego pierścienia. Wsunął klejnot do jej dłoni. Nic nie rozumiała. O co chodziło? Obróciła go w dłoni, uważnie oglądając. Złoty z zielonym kamyczkiem. Szmaragdowy kolor kamienia kojarzył się jej z leśnymi elfami. Nie z jej mroczną duszą. Kompletnie do niej nie pasował. Jak sytuacja, która teraz rozgrywała się teraz w Lesie Cieni z jej udziałem. Nic nie rozumiała.
Ma iść? Dlaczego? Co z Drwalem i Rycerzem? Czyżby to właśnie Dobra Pani przekazywała wiadomość Rudolfowi? Pierścionek zalśni, a wtedy ona miała powrócić. Przyjść tu w przyszłości. Miała mentlik w głowie. Czyli, że teraz nie była tu potrzebna. Widocznie Rycerz jeszcze nie zamierzał zawrzeć paktu z Drwalem. Może nawet Dobrej Pani udało się go przekonać…
Ale… – Zaczęła, ale skrzata już nie było. Rozpłynął się w powietrzu. I co teraz? Widocznie zmieniły się plany i nie mogła teraz pomóc Lasowi Cieni. Skrzat zniknął. Dał jej jedynie ten pierścień. Powinna go ukryć i chronić. Nie. Jeśli go schowa, to nie zauważy świecącego kamienia. Nie lubiła za bardzo nosić biżuterii na palcach, ale wcisnęła pierścień na jeden z nich i przyjrzała mu się z ciekawością. Bardziej zieleń pasowałaby do wysokiego elfa, a nie do mrocznego – pomyślała ponownie. Kontrastował z jej skórą. Uśmiechnęła się. Co za dziwne życie…
Zbliżała się zima. Czuła chłodne powiewy wiatru. Powinna zaszyć się w jakiejś mieścinie i jakoś przetrwać ten okres i poczekać aż Las ją wezwie. Niezadowolona z samotności, znów zostawiona sama sobie, wyruszyła w kierunku Derin. Mijała te miasto podczas drogi z Wolenvain do Lasu Cieni. Nie znała krain za Lasem Cieni, więc postanowiła wyruszyć właśnie do Derin. Z powrotem na zachód.
Po chwili już szła traktem Wolenvain-Lokent, o którego nazwie nie miała pojęcia.
[z/t]

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52216
Liczba tematów: 2975
Liczba użytkowników: 1049
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: katrost
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.