Polana z głazem

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

Polana z głazem

10 lut 2013, 12:22

Otoczona potężnymi sosnami idealnie okrągła polana, pośrodku której znajduje się malutkie jeziorko z niewielkim głazem w centrum. Trawa porastająca to miejsce zawsze ma taką samą wysokość, przez co sprawia wrażenie nienaturalnie równej. Wraz z nią wyrastając różnorakie kwiaty o najrozmaitszej barwie. Począwszy od czerwieni, a na fiolecie kończąc, dzięki czemu całość przypomina kwiecisty dywan. Ci, którym dane będzie ujrzeć Ducha Lasu, będą mogli podziwiać niezwykłe zjawisko zaprzeczające jakimkolwiek prawom natury. Powiada się, że krystalicznie czysta woda z jeziora potrafi wyleczyć każdą ranę i zapewnia siły na wiele dni. Niezależnie od panującej pogody nigdy tu nie pada, ani nie wieje wiatr. Całość spowija silna aura magiczna. Tych, których serca przepełnione są mrokiem, odstrasza, zaś prawych i dobrych napełnia odwagą. Jedynie osoby o silnych zdolnościach magicznych mogą przejrzeć przez maskującą to miejsce magię. Jedynymi, którzy nie muszą spełniać tego wymogu to osoby o dobrych intencjach i ci, co dostali pozwolenie od samego Ducha Lasu lub jednego ze Strażników Gaju.

Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

13 lut 2013, 13:38

Była już znużona ucieczką, brakowało jej sił, a rana w boku zupełnie nie ułatwiała sytuacji, ba nawet cholernie drażniła. Gdyby nie wierność towarzysza, dawno temu by padła, ale również dużo zawdzięcza wrodzonej determinacji, chociaż co tu dużo gadać, ta również słabła wprost proporcjonalnie do długości marszu.
Karczma w lesie była już dość daleko od niej, więc nie musiała obawiać się dłużej wrogości drwali. Chłód również jej nie zagrażał, więc o ile nie napadnie jej jakiś dziki zwierz, o którego raczej trudno tutaj (jest już któryś dzień w lesie cieni i póki co żadna bestia nie pojawiła się jej oczom), jest zupełnie bezpieczna.
Po przejściu kolejnego etapu swojej wędrówki, coraz bardziej przekonywała się, że o ile przeżyje, musi ratować ukochaną swojego wroga. Nikt nie powinien cierpieć z jej powodu, to ona staje się okrutnikiem pozwalając na to, nie Albin, nic nie zwalnia jej z odpowiedzialności za kogoś, kto jest torturowany przez nią. Jak przeżyje, musi stawić temu czoła.
Nagle jej oczom ukazał się widok niczym z bajki, kolory żywcem wzięte z tęczy zalewały piękne otoczenie w lesie, a przede wszystkim znajdowało się tu źródło krystalicznie czystej wody. Podreptała do niego chwiejnym krokiem i pochyliła się, aby napić się ze dłoni. Woda smakowała niesamowicie, była najlepszą jaką do tej pory piła młoda szlachcianka, z może to tylko efekt zmęczenia i postrzegania boskiego nektaru przez pryzmat zmęczenia i głodu? Rzeczywiście, była już bardzo głodna i spragniona, piła łapczywie niczym zwierzę i polewała woda zmęczoną twarz.
-Chodź Derr, woda jest cudowna!– zawołała radośnie swojego przyjaciela. Czuła się tu niesamowicie, jakby jakaś siła utwierdzała ją w przekonaniu co do ratowania nieznanej kobiety. Adela w życiu nikomu nie wyrządziła krzywdy, a jej serce było nieskażone żadnym niecnym uczynkiem. Jedynie raz ogłuszyła kamerdynera, ale musiała uciec z Lokent, robiła to z wiary w ideały i w to, że miłość nie może być czymś wymuszonym, tak jak małżeństwo z Albinem. No tak, walczyła i raniła mocno Niba, ale on przecież zagrażał jej życiu, to w pełni ją usprawiedliwia. Miejsce to wydawało się odbiciem jej wnętrza, równie czyste, piękne i otwarte na innych. Czuła jakby duchy podtrzymywały ją, tak jakby ktoś wołał do jej myśli, że musi uwolnić tę biedną kobietę, bo nawet ktoś tak plugawy jak Chłód zasługuje na miłość i ciepło bliskiej osoby.
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

16 lut 2013, 14:44

Z każdym krokiem ból nasilał się, a zmęczenie coraz mocniej utrudniało poruszanie się po linii prostej. Nogi plątały się niczym u zaprawionego w piciu biedaka, a oczy widziały rzeczy, które w rzeczywistości nie istniały. Na przykład Nib, który czaił się za każdym drzewem czy monstrualnych rozmiarów potwory. Gdyby nie Adela najprawdopodobniej postradałby zmysły.
Dotarłszy na polanę wskazaną przez barda, niziołek puścił dziewczynę i upadł najpierw na jedno kolano, a potem całkowicie kładąc się na wyjątkowo zielonej trawie. Uspokajający szum liści koił zmysły, pozwalając zapaść w błogi sen. Ciężar minionych chwil momentalnie go opuścił, a zmartwienia stały się nieważne i jakby błahe.
Wtedy też Adela zawołała go, głos jej wydawał się równie czysty i świeży jak woda w naturalnej sadzawce. Podniósł się, co wymagało sporej ilości silnej woli i powoli podszedł do jeziora. Ujrzał w nim oblicze zapuszczonego i zaniedbanego skrzata, o brodzie i włosach tłustych i potarganych. W pierwszej chwili się nie rozpoznał. Uderzył pięścią w nieruchomą taflę, mącąc odbicie i zanurzając głowę we wodzie. Trzymał ją tak z dziesięć sekund, a z każdą jedną czuł jak wraca mu chęć do życia. Otwierał usta i pił zachłannie, krztusząc się.
W końcu wyrwał głowę z objęć życiodajnego płynu, wciągając powietrze w płuca tak mocno jak tylko się dało. Świat wydawał się lepszy i bardziej kolorowy, a dopiero teraz zauważył że miejsce to pokryte jest kwiatami we wszystkich kolorach. Przygładził włosy i uspokoiwszy oddech, usiadł ze skrzyżowanymi nogami. Adela również przeszła zmianę dzięki magicznej wodzie, odzyskując nastoletnią niewinność. DeLario przeszło przez myśl że zgrzybiały niziołek to nie najlepsze towarzystwo dla osoby jej pokroju. Nie w takim miejscu i przy takich okolicznościach.
Awatar użytkownika
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

16 lut 2013, 17:02

MG

Adela wkraczając na polanę skupiła się na pięknie tego miejsca. Nie mogła jednak wiedzieć, że jest cały czas obserwowana wraz ze swoim towarzyszem przez…tajemniczą istotę. Pijąc łapczywie krystalicznie czystą wodę poczuła niespodziewanie nagły przypływ sił. Zmęczenie odeszło. Rana przestała boleć, a ją opuściła trawiąca gorączka wraz z dreszczami. Ciało dziewczyny wypełniły nieznane siły. Czuła się jakby mogła przenosić góry. Podobnie stało się z Niziołkiem. Ich zmęczenie fizyczne, jak i psychiczne minęło niczym za sprawą magii – i było w tym wiele prawdy.

Kiedy tak beztrosko odpoczywali pośród dziewiczej polany, wezbrał wiatr i błysnęło białe światło. Nad głazem widniejącym pośrodku tafli jeziora ukazał się śnieżnobiały obłok. Wraz z jego pojawieniem kwiaty rosnące wokół zaczęły lśnić srebrzystym blaskiem, a temu towarzyszył cichy, wysoki, niezwykle czysty dźwięk. Mgła bieli zawirowała i wzniosła się ku górze, rozpraszając na wiele pojedynczych punkcików, które złączyły się w jedną, humanoidalną postać. Okazała się to być kobieta – cudnej urody, o twarzy delikatnej jak aksamit i srebrnych, prostych włosach sięgających samej ziemi. Jej oczy wypełniało magiczne światło zaś ciało przysłaniał świetlisty całun nadający niematerialnego, nieco duchowego wyglądu.

Przybysze pojawiają się w moim gaju – rozległ się donośny głos. Nie miał swojego źródła. Zdawał się brzmieć wszędzie, tworząc zwielokrotnione echo, a co najdziwniejsze – zarówno Adela jak i Derranein odnosili wrażenie, że przemawiał w ich myślach – Pijecie mą wodę – moją krew, stąpacie po mej ziemi – moim ciele.

Istota pojawiła się między dwójką, patrząc uważnie to na dziewczynę, to na niziołka, a świetlisty wzrok zdawał się wdzierać do samych dusz każdego z dwojga.

Znam wasze cele, troski i marzenia. Wiem również, że to ten, którego zwiecie Hugo wskazał wam tutaj drogę. Jednak czemu miałabym dzielić się z wami swymi siłami? Jaki kieruje wami cel, dla którego i ja miałabym poddawać się trudom leczenia waszych ran oraz cierpień? Czy aby nie powinnam zignorować was, tak jak wy, śmiertelnicy, ignorujecie ból reszty świata?

Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

16 lut 2013, 18:31

-Gdybyś chciała nas zignorować, nie pojawiłabyś się tu i nie rozmawiała z nami– stwierdził niziołek, uśmiechając się szelmowsko. Znów mógł wszystko analizować i przemyśleć w spokoju, gdy kajdany blokujące jego umysł odeszły w zapomnienie dzięki "krwi" tego czegoś.
Skoro czytała ich umysły, na pewno wiedziała że nie przykładają się do "niszczenia i szerzenia bólu na świecie", chyba że bicie weźmiemy pod uwagę stłuczenie na kwaśne jabłko kilku nieważnych bandziorów. W tej chwili również mogła przeglądać jego myśli co go trochę zaniepokoiło. Nie lubił grać z przeciwnikiem który widzi wszystkie twoje karty i zna twoje przyszłe ruchy.
Nie mógł także ufać duchowi– równie dobrze mógł być wytworem potężnej magii, przywołanym demonem albo wyjątkowo mściwą zjawą. Mimo spotkania z niezwykłą anomalią, nie czuj podniecenia. Wyczerpał limit dziwactw na kolejny tydzień i miał gdzieś co tym razem zrobi "to coś". "Hugo", gdyż w końcu dowiedział się jak nazywa się bard kazał im tu czekać i nie wspominał niczego o tajemniczych lokatorów polany. Nie było tego w planie, a najlepszym sposobem aby czymś się nie przejmować jest wyprzeć to z pamięci, ewentualnie nie uwierzyć w istnienie tego co się widzi. Wybrał drugą opcję i po kilku sekundach nabrał sceptyzmu równie głębokiego co jezioro wypełnione wodą-krwią.
-Nieładnie jest krzyczeć na gości, nie przedstawiając się wcześniej– Zauważył, mrużąc oczy. Pozwolił sobie obejść istotę i stanąć obok Adeli. Duch powinien być mu wdzięczny, gdyż teraz mógł spoglądać na nich dwóch jednocześnie.
Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

22 lut 2013, 14:39

Pije czyjąś krew? Spojrzała jeszcze raz z niedowierzaniem na krystalicznie czystą wodę i na zjawę, która się przed nimi pojawiła. Zdecydowanie nie sądziła, że to co łyknęła przed chwilą mogło być czyjąś krwią, ale nie ładnie zasugerować zjawie, że ma się ją za kretyna. Nie miała pojęcia o czym mówi duch, dlaczego twierdzi, że ziemia to jej ciało, a woda to jej krew i co to za dziwne zarzuty pod adresem Adeli i niziołka? Przecież nic nigdy nie zniszczyła, więc o co ten cały krzyk… Przybysze pojawiają się w jej gaju… Dozorca? Słowa istoty jasno zasugerowały dziewczynie, że ma do czynienia z kimś, kto stracił zdolność rozumowania, ale kultura nie pozwoliła powiedzieć tego na głos. Co inne niziołek, ten to twardo leciał z tym co ma na myśli.
-Derr zachowuj się!– kopnęła go delikatnie w kostkę, przypominając o manierach. Dziwne, bo dziwne, ale duch zdaje się być całkiem potężny, w końcu uleczył ich prawdopodobnie. Adela czuła się świetnie, jej rana zniknęła, a siły znów wróciły. Co prawda zrobiło się jej gorzej gdy spojrzała na tafle wody, widząc przetłuczone włosy i brudne ubranie, ale trzeba było to zaliczyć do kosztów podróży.
Dworskie doświadczenie z rozmów na najwyższym szczeblu powodowało, że Adela umiała się zachować i wiedziała co jak zrobić dobre wrażenie, tylko czemu do cholery znów ktoś czyta w jej umyśle…
-Witaj Pani.– dygnęła starannie, nie spuszczając zjawy z oczu. –Jesteśmy wdzięczni za okazanie nam wsparcia, lecz skoro znasz nasze pragnienia i myśli, to wiesz sama co dalej zamierzamy. Wracam do Lokent, aby ratować życie ukochanej niejakiego Niba. Nie mogę pozwolić, aby ktoś cierpiał przeze mnie. Błędnie twierdzisz, że oczekujemy czegoś od ciebie pani. Chcieliśmy się wzmocnić i ruszać dalej. Jeśli zechcesz, karzę ufundować tutaj pomnik, w ramach wdzięczności za wyleczone rany.– dyplomatyczny akcent, ale taki który nie ujmuje szlacheckiemu pochodzeniu. Czy naprawdę mogła czegoś chcieć od ducha? Sprawa jest oczywista, powinna postępować zgodnie z własnym sumieniem, do czego może przydać się jej strażnik gaju? –Przydałoby się nam trochę jedzenia i nowe szaty, jeśli zechcesz Pani pomóc nam w taki sposób.– w końcu co jej szkodzi zapytać, może duch rzeczywiście dużo umie? –Pytasz dlaczego miałabyś nam pomóc, co prawda to nie najlepszy argument, ale wszystkie moje ruchy motywuję wiarą w czystą miłość, dlatego nie chciałam poślubić kogoś, kogo nie darzę tym uczuciem i dlatego teraz wracam ratować komuś życie, ale przecież wiesz o tym.– zakończyła swój wywód.
Adela była przekonana, że skoro odzyskała siły, powinna stąd spadać jak najszybciej, kontakty z duchami, nigdy nic dobrego nie przynoszą.
Awatar użytkownika
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

22 lut 2013, 15:19

MG

Po słowach niziołka zapadła głęboka cisza, w której pobrzmiewał jedynie szelest liści, a tajemnicza istota unosiła się nad ziemią spoglądając w twarz Derraneina beznamiętnie. Dopiero Adela zareagowała kopnąwszy towarzysza w kostkę i przemawiając. Jej słowa jednak nie zdawały się przynosić żadnego rezultatu. Wyglądało to tak jakby nawet nie trafiały do świetlistej kobiety. Minęła dłużąca się chwila nim ta raczyła odpowiedzieć, a zrobiła to tonem brzmiącym grozą.

Pomnik? W mym gaju?! – Dotychczas błogie, obojętne oblicze istoty nagle stało się pełne gniewu, a biel zaczęła błyskać niespokojnie – Nigdy nie słyszałam większej obelgi skierowanej w moją stronę. To miejsce to ja, a ono jest mną! Naprawdę sądzisz, że pozwoliłabym, aby ryto tę ziemię i stawiano w niej martwe kamienie?

Kobieta prychnęła i na powrót przeistoczyła się w śnieżnobiałą mgiełkę, która pofrunęła do góry i zaczęła krążyć nad ich głowami.

Weszliście tutaj, gdyż ten, zwany przez was jako Hugo wyprosił u mnie łaskę dla was. Nie interesują mnie wasze cele. Ten uczynek stał się zapłata za jego wyrzeczenie. Niczego ode mnie nie otrzymacie poza tym, co już otrzymaliście.

Obłok obniżył swój lot i zawisł tuż nad taflą mody, dotykając jej leciutko.

Woda ta zapewni wam siły w waszej podróży. Przez pięć dni i pięć nocy nie będziecie potrzebowali ani snu, ani odpoczynku, a wasze ciała nie zmęczą się. Szóstego dnia padniecie wyczerpani i zaśniecie, budząc się o północy.

Istota umilkła na moment i mgła bieli wróciła na głaz stojący pośrodku jeziora.

Hugo tu przybędzie. Zaczekajcie na niego. Przeprowadzi was przez Las Cieni…taka była jego wola.

I to powiedziawszy głos umilkł, zaś obłok wyparował rozpraszając się na maluteńkie świetliste punkciki, a uleciawszy do góry rozpłynęły się w powietrzu nie pozostawiając po sobie żadnego śladu. Momentalnie srebrzyste kwiaty zblakły natomiast jezioro pokryła gruba warstwa lodu, przez który przebijało się słabe, stłumione światełko.

Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 11 lis 2012, 14:04
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 40233331
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2317

24 lut 2013, 12:04

Adela patrząc na gniew zjawy, zaczęła myśleć, że chyba coś nie wyszło… Podrapała się z tyłu głowy i wzruszyła ramionami, patrząc na niego z wyrazem lekkiej skruchy w oczach.
-Chyba trzeba stąd spadać co? Czy czekamy na naszego barda?– zapytała, jakby nic się nie stało, szczerze mówiąc nie wierzyła w słowa ducha. Tak to było bardzo spektakularne i miło z jego strony, że dał im siły, aby nie musieli ani jeść, ani pić, ale to trochę mało wiarygodne. W końcu nawet duch nie powiedział kim właściwie jest, więc czemu wierzyć słowom, które od niego wyszły? Gorzej jeśli te słowa się spełnią, zapadnięcie w automatyczny sen po paru dniach, nie jest wyznacznikiem niczego dobrego, a co jeśli wtedy dorwie ją jakieś cholerstwo? Cholerstwa na świecie pełno, Nib, drwale, żołnierze Lokent, dzikie zwierzęta, najemnicy, zbójcy i pełno innych. Nie dobrze, nie dobrze. Co innego jeśli będzie z nimi ktoś jeszcze, np. Hugo, ostatnio przejawia potencjał całkiem sporej mocy, co naturalnie by się przydało dziewczynce i niziołkowi, niczego nie ujmując jej zdolnościom szermierczym i magicznym Derra. Ponownie uśmiechnęła się do swoich myśli, wspominając jak wygrała pierwszy swój prawdziwy pojedynek na rapiery.
Co do samopoczucia młodej damy, rzeczywiście było znakomite, wrócił jej dobry humor, miała pełno sił, werwy i energii, a nawet przeświadczenie, że wraca do Lokent, aby ratować komuś życie, nie męczyło ją, przyjmowała to dość spokojnie, z myślą, że niedługo znowu czmychnie i znowu będzie wesoło. Bądź co bądź, ale dawno tak dobrze się nie bawiła. Podróż to bóle, cierpienia, męka, niebezpieczeństwo, ale na wszystkie bogactwa ziemi, jest to dużo zabawniejsze, niż bycie ozdóbką przyjęć. Popatrzyła z dumą na pierścień rodu, na jej palcu i doszła łatwo do wniosku, że damie rzeczywiście nie przystoi szlajanie się po lesie, ale pieprzyć zasady, będzie je ustalała sama, wciąż pozostając dumna z tego, że jest z rodu Gremory.
-Muszę wrócić Derr. Trzeba ratować biednych, cierpiących ludzi, którzy tkwią w lochu prze ze mnie.– powiedziała spokojnym i zdecydowanym głosem do przyjaciela.
Posty: 89
Rejestracja: 26 gru 2011, 21:54
GG: 41713691
Karta Postaci: viewtopic.php?p=20157#20157

25 lut 2013, 20:47

-Już lepiej zaczekać –stwierdził, wzruszając ramionami. I tak Nib mógł ich dopaść nawet gdyby pędzili na koniach, dlatego uznał że poczekanie na Huga będzie najkorzystniejszym wyjsciem.
Duch zaczął burzyć się na propozycję Adeli co rozbawiło niziołka. Zjawa na początku grzmiąca, teraz stwierdziła że nie zależy jej na ich losie a już szczególnie na pomniku wystawionym na jej cześć. Odleciwszy zabrała ze sobą letni wygląd polany, pozostawiając ich w środku nieprzyjaznego, zimnego lasu.
Na szczęście moc czarodziejskiej wody dalej płynęła w jego krwi, a on czuł się szczęśliwy jak nigdy dawnej. Adela widocznie odczuwała to samo gdyż uśmiechnęła się do towarzysza.
Perspektywa pięciu dni wydawała się równie odległa co przyszły rok. Błoga chwila trwała i trwałaby, gdyby dziewczyna nie wyskoczyła z szalonym pomysłem.
Co?– Pomyślał zdziwiony. W pełni świadoma postanowiła rzucić się w paszczę lwa dla ratowania narzeczonej kogoś, kto jeszcze niedawno beznamiętnie mógłby ją przedziurawić. Właściwie, dalej mógłby to zrobić i najpewniej zrobiłby gdyby tu był. DeLario z grymasem niesmaku zaczął ubijać śnieg na kształt poduszki, na której mógłby położyć głowę i popatrzeć ze spokojem w niebo. Chmury nie zasłaniały gwiazd, a dumny księżyć pysznił się swoimi okrągłymi kształtami.
Już niedługo– stwierdził zawiedziony.– Tak jak księżyc staje się coraz cieńszy, tak Adela z każdym dniem staje się coraz bardziej lekkomyślna.
Bycie bohaterem tragicznym nigdy nie stanowiło jego mocnej strony. Może po prostu zbyt lubił swoje życie aby oddawać je za kogoś innego? Może. Tak samo nie lubił ckliwych historii ani jeszcze ckliwszych cnotek niewydymek które się nimi zachwycały. Szlachcianka wiedziona młodzieńczym buntem i brawurą postanowiła uratować wroga. Ciekawe.
Ale czy nie ofiarował jej pomocy w czymkolwiek by nie zrobiła? Ano, oferował. I teraz bardzo tego żałował. Wiedział że nie przemówi dziewczynie do rozumu, nawet gdyby posłużył się całą mocą jaką posiadał. Ona już zdecydowała. Teraz pora na niego.
-A więc planujesz odbić ukochaną Chłoda. Dobrze więc, pomogę ci w tym niepoważnym przedsięwzięciu, chociaż wiedz że nie popieram tego. Nie wiem tylko jak chcesz to zrobić, ale ufam ci.
Ubita śnieżna poduszka zapewniała mu wyjątkowo wygodną pozycję do obserwowania i tego co działo się wiele kilometrów nad nim jak i na swoja towarzyszkę. Wiedział, że ta odpowiedź ją zadowoli a on znajdzie nowe powody do narzekań, ale przygoda rządzi się swoimi niekwestionowanymi prawami, a szczęście bohaterów zawsze pozwala im wyjść cało z opresji. Przynajmniej tak mówili bardowie. Oto znalazł kolejny powód, aby poczekać na Huga. Zaczął nucić w myślach piosenkę, odpowiednią do swojego nastroju. Nie odważył się zaśpiewać jej na głos zważywszy na wiek jego towarzyszki. Zrobi to kiedy dotrą do końca ich wyprawy. A moment ten nadejdzie szybciej niż tego się spodziewa. Zawsze tak jest– wystarczy posłuchać legend o wspaniałych i dzielnych herosach.
Awatar użytkownika
Posty: 563
Rejestracja: 25 sie 2012, 00:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2150#33472

27 lut 2013, 22:01

MG

Kiedy Adela i Niziołek rozmawiali między sobą coś nagle poruszyło się w gęstych krzakach. Szelest narastał i w pewnym momencie z roślin wyszedł posiniaczony Hugo, opierający się słabo o drewniany kij. Całą twarz miał osmoloną, w pewnym miejscach poparzoną, zwłaszcza w okolicach prawej brwi. Opuchlizna tak nabrzmiała, że nie można było dostrzec spod niej oka mężczyzny. To, co pozostało z jego szaty przypominało zaledwie parę strzępów materiału zwisających luźno na poprutych nitkach. Wolną ręką przyciskał ranny, obficie krwawiący bok, co jednak nie tamowało krwotoku ani trochę. Za bardem ciągnęła się smuga krwi powiększająca z każdą chwilą.

Widząc dwójkę uśmiechnął się słabo i padł na ziemię wypuszczając głośno powietrze z ust. Towarzyszył temu trzask łamanego kijka. Natychmiast otoczyło go srebrzyste światło, które przyległo do ciała niczym druga skóra. Westchnął z ulgą zaś tajemna energia wniknęła w ranę zmuszając ją do regeneracji. Der i Adela mogli na własne oczy zaobserwować jak krew zamiast wypływać, wraca z powrotem do organizmu, a uszkodzona skóra odnawia się, porusza i złącza na nowo w jedność.

Dziękuję, Pani - szepnął z błogim uśmiechem i przez chwilę leżał, kiedy światło go opuszczało, znikając w ciemnościach. Podniósł się żwawo na równe nogi.


Dobrze was widzieć! – powiedział uradowany i nie widać było po nim już żadnych oznak wskazujących na stoczony pojedynek, za wyjątkiem poszarpanego ubrania. Zaśmiał się pod nosem – Macie wielkie szczęście, że Pani wybrała mnie, gdyż w przeciwnym wypadku mogłoby to się skończyć tragicznie.


Potrząsł głową siadając na trawie. Uśmiech nie schodził z oblicza mężczyzny. Był wesoły, przyjazny i pełen ciepła.


Musicie mi wszystko opowiedzieć, co się wydarzyło w tej przeklętej karczmie. Wydawało mi się, że nie było mnie raptem, bo ja wiem? – Wzruszył ramionami – Godzinę? Jak w ogóle żeście przeżyli spotkanie z tym…tym czymś – wykrztusił z trudem mając na myśli Niba – Dziwię się, że jeszcze rozmawiamy, bo chyba nie miał przyjaznych zamiarów, prawda?

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52146
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1042
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: xXVukoXx
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.