Słoneczny gaj

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

Słoneczny gaj

06 lut 2011, 20:17

Grad złocistych strzał wbijał się w zieloną ziemię naznaczoną gęstwinami złotych, zielonkawych, czerwonych, pomarańczowych liści. To słońce naciągało co chwilę cięciwę swojego łuku, by wypuścić swoje promienie w tę zalesioną ziemię. Szczupłe lub grube drzewa o konarach różnorakiej barwy pięły się aż do nieba, choć były również takie, które wolały zostać blisko ziemi. Korony roślin były tak barwne, że każda tęcza wstydziłaby się konkurować z nimi na piękno. Wszyscy aż widzieli promyki słońca, bądź też księżyca, kiedy przebił się przez armie liści na szczytach drzew. Wiązki światła często krystalizowały się i uwidaczniały w powietrzu. Gdy ktokolwiek wszedł w wiązkę światła przepuszczoną przez wielo, wielobarwne liście w gaju wyszedłszy z niej widział na swojej jeszcze przez pewien czas pobłyskujące światełka, które przyjemnie go masowały.
Słoneczny gaj to miejsce, gdzie najczęściej przychodzą medycy, szukając produktów na lekarstwa. Jednakże również artyści szukający inspiracji.


Tak też Kilian siedzi, oparty o mocny dąb porośnięty złotymi liśćmi. Skrobiąc coś gęsim piórem na kartce papieru kontempluje o pięknie przyrody, Sztuce i innych interesujących go sprawach. A najlepsze było to, że miejsce w którym teraz odpoczywa jest zupełnie podobne do tego, gdzie się urodził.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Posty: 329
Rejestracja: 04 lut 2011, 14:35

06 lut 2011, 20:25

Backero rzadko opuszczał miasto. Jednak, najprawdopodobniej z nudów, przybył tutaj. Było to bowiem miejsce zupełnie inne niż samo brudne i szare Wolinville. Przynajmniej on tak widział to miasto. Backero zauważył mężczyznę siedzącego pod dębem. Generał nie miał zwyczaju być miłym dla ludzi. Ale czego może się czepić?
– Witaj. – powiedział Backero niemal bez wyczucia. – Nie wydaję mi się, żeby to miejsce było dosyć bezpieczne. Lepiej wracaj do miasta.
Dopiero po chwili spostrzegł, że niepozorny mężczyzna jest jednak uzbrojony. Czy jednak potrafił dobrze obchodzić się ze swoją piką?
Awatar użytkownika
Posty: 60
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:32
GG: 23392892

06 lut 2011, 20:32

Verlax przemierzając okolice, nie zachwycał się widokami. Kiedyś nadejdzie czas że to miejsce już nie będzie takie piękne. Optymista by powiedział : No to ciesz się póki możesz! Dobra, ale czym tu się cieszyć? Co z tego że widok jest piękny, jeśli sam nie jesteś piękny a wręcz przeciwnie? Że jesteś tak ohydny że mylą cię ze strachem na wróble? Nie ma się czym cieszyć w takiej sytuacji.

Tutaj Verlax się zatrzymał, zauważył dwóch ludzi, jeden siedzący pod dębem a drugi stojący koło niego. Spotkanie było nie uniknione. Nie zamierzał mówić pierwszy, niech oni się wysilą. Zakryję się tylko głębiej by nikt nie zauważył że coś ze mną nie tak. Większość jak tylko zauważyła jego dokładny wygląd albo uciekała w popłochu albo łapała za broń by go zabić lub przepędzić. Wątpił żeby to był jakiś wyjątek.
Awatar użytkownika
Posty: 885
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:54
Lokalizacja postaci: Loszek
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?t=216&highlight=viridar

06 lut 2011, 20:40

Nad Słonecznym Gajem dało się zauważyć ciekawą osobliwość, w środku dnia, niebo już i tak słoneczne rozświetlił dodatkowy czynnik: Wiązka światła przecięła niebo, jakby błyskawica, tyle że całkiem prosta, a na niebie nie było widać chmur.
Promień ten zniknął za linią drzew, jednak nie wystąpił spodziewany huk uderzenia, jakby rozproszył się tuż nad ziemią.

Właśnie tam pojawił się Viridar, istota jakiej nikt nigdy na tym świecie nie widział, i narazie nie miało się to zmienić. Eteryczny uniósł swoje "ciało" i zaczął szukać miejsca z którego mógłby zacząć prowadzić obserwacje tutejszych istot.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

06 lut 2011, 20:43

Pisarz uniósł wzrok znad kartki.
Stał nad nim barczysty mężczyzna, uzbrojony na tyle, aby poradzić sobie z każdym natarczywym stworzeniem. Poeta wstał, rozprostowując wreszcie nogi.
– Witaj wielmożny Panie – rzekł dość ceremonialnie, kłaniając się przed mężczyzną tak, jak to robią aktorzy po skończonym spektaklu. – To co piękne zawsze skrywa w sobie niebezpieczeństwo. – mówiąc przestępował z nogi na nogę, rozprostowując gnaty, lecz przestał po kilku sekundach. Rozglądnął się wokół. – Nie martw się, sir, jeszcze pamiętam jak wrócić do miasta – uśmiechnął się. – A jeśli zaatakowałoby mnie jakieś zwierzę, okiełznałbym je. Z demonem byłoby nieco gorzej – zachichotał cicho. – Zaraz, o czym to ja mówiłem?… wybacz, Panie, chyba za bardzo mnie wciąga urok tego miejsca i aż zapominam co mam mówić – szeroki uśmiech. – Tak czy inaczej bardowie lubią wypady na świeże powietrze. – Podsumował.
Mężczyzna wyglądał jak jeden z miejskich strażników, którzy wszystkim tylko wyznawali swoje nakazy i zakazy… nie zawsze mu pasowało, kiedy ktoś mu rozkazywał.
Ale cóż, wolał nie wyciągać za szybkich wniosków. "Poczekam chwilkę i zaraz wyjdzie kim jesteś", pomyślał.
Posty: 329
Rejestracja: 04 lut 2011, 14:35

06 lut 2011, 20:47

Backero uśmiechnął się niedbale do Kiliana i spojrzał na przybyłych. Verlaxa kojarzył. On także był członkiem Rady Królewskiej. Zawsze jednak się zastanawiał, jak ktoś "taki jak on" dostał się na tak wysokie stanowisko. Widocznie był on potęzniejszy niż na jakiego wyglądał.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

06 lut 2011, 20:51

– Coś ci dolega, Panie – Spytał odruchowo Backera. Pragnienie niesienia pomocy zawsze było impulsem. Pytał, czy może jej udzielić nawet zanim o tym w ogóle pomyślał. Tu pomyślał, że jednak spytał za wcześnie. Spuścił głowę zmieszany. W głowie nagle zaczęły mu się kołatać różne myśli, a czołową było:
"Nie jesteśmy tu sami…".
Awatar użytkownika
Posty: 60
Rejestracja: 05 lut 2011, 21:32
GG: 23392892

06 lut 2011, 20:55

No, nareszcie zauważyli. Gdybym wcześniej postanowił uciec to nawet nie doszło by do rozmowy. No ale cóż, trudno. To ciepło doprowadzało go do szaleństwa. Pech chciał że na złość skóra mu zmutowała aby było mu cieplej. Po prostu pięknie. Zastanawiające jest tylko czemu nagle widzę tu tyle najróżniejszych osobistości. Generał, coś wyglądającego jak artysta, i żywiołaczek. Normalnie w cyrku mogliby występować.
Awatar użytkownika
Posty: 92
Rejestracja: 05 lut 2011, 22:53

06 lut 2011, 20:56

W tym momencie przeszedł obok nich Ervin, który obserwował ich od dłuższego czasu, uśmiechnął się pogodnie spoglądając kątem oka na każdego z osobna, a następnie oddalił się w stronę lasu.
Posty: 329
Rejestracja: 04 lut 2011, 14:35

06 lut 2011, 21:07

Backero nic odpowiedział Kilianowi. Jedynie rzucił mu dziwaczne spojrzenie, którego chyba nikt, nawet on sam, nie byłby w stanie zrozumieć.
Nie no, nie wytrzymam. Oni myślą sobie, że mogą beztrosko łazić po polance i po lesie. A tymczasem lud Wolenvain ciężko pracuje w mieście, by dbać o rozwój ich Ojczyzny. W tym momencie Backero poczuł, że sam nic nie robi.
– Ja spadam. – powiedział. – Pamiętajcie tylko, żeby niebawem wrócić do miasta, zanim się ściemni. Nie chcę być potem o Was wypytywany przez płaczące żony i matki.
Backero opuścił Gaj i udał się w stronę miasta.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1043
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Ponczolinio
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.