Słoneczny gaj

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Posty: 338
Rejestracja: 06 lut 2011, 12:13

Słoneczny gaj

06 lut 2011, 20:17

Grad złocistych strzał wbijał się w zieloną ziemię naznaczoną gęstwinami złotych, zielonkawych, czerwonych, pomarańczowych liści. To słońce naciągało co chwilę cięciwę swojego łuku, by wypuścić swoje promienie w tę zalesioną ziemię. Szczupłe lub grube drzewa o konarach różnorakiej barwy pięły się aż do nieba, choć były również takie, które wolały zostać blisko ziemi. Korony roślin były tak barwne, że każda tęcza wstydziłaby się konkurować z nimi na piękno. Wszyscy aż widzieli promyki słońca, bądź też księżyca, kiedy przebił się przez armie liści na szczytach drzew. Wiązki światła często krystalizowały się i uwidaczniały w powietrzu. Gdy ktokolwiek wszedł w wiązkę światła przepuszczoną przez wielo, wielobarwne liście w gaju wyszedłszy z niej widział na swojej jeszcze przez pewien czas pobłyskujące światełka, które przyjemnie go masowały.
Słoneczny gaj to miejsce, gdzie najczęściej przychodzą medycy, szukając produktów na lekarstwa. Jednakże również artyści szukający inspiracji.


Tak też Kilian siedzi, oparty o mocny dąb porośnięty złotymi liśćmi. Skrobiąc coś gęsim piórem na kartce papieru kontempluje o pięknie przyrody, Sztuce i innych interesujących go sprawach. A najlepsze było to, że miejsce w którym teraz odpoczywa jest zupełnie podobne do tego, gdzie się urodził.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

21 wrz 2012, 10:16

Siwa z szeroko otwartymi ślepkami wysłuchiwała gadającego trupa, który miał…gadane. Pewnie nie był zbyt rozmowny za życia i teraz to sobie odbijał, to jest, odbijała, bo mimo wszystko wygląd truchła wskazywał na formę żeńską. Tak więc, ogólnie rzecz ujmując Ajlin z chwili na chwile czuła się bezpieczniej, a strach zaczynał ustępować miejsca ciekawości. Alchemiczka bowiem pierwszy raz miała możliwość kontaktu z martwym wykazującym wolę, jak i zachowanie ludzkie. Pierwszy raz słyszała o tym, że ktoś "źle umarł", właściwie słysząc to ściągnęła brwi, niemalże łącząc je ze sobą.
-Jak można "źle umrzeć"? Przecież to nie wykonalne. –Spojrzała na dowód mający przed sobą. Dobra, błędne założenie. – A przynajmniej bardzo dziwne. Musiałaś jakoś się do tego przyczynić. Może parałaś się dziwną magią, może ktoś cię potraktował jakimś specyfikiem, w końcu alchemia może zdziałać więcej niżli magia, a może Twój pochówek był za bardzo nieszczelny…?– zaczęła filozofować, jakby nigdy nic, próbując wyjaśnić ową zagadkę w jakiś racjonalny sposób, zapominając, że jeszcze chwilę wcześniej mało się nie posikała, czy też nie zeszła na palpitację serca ze strachu. Teraz najważniejsze była próba dowiedzenia się jakim sposobem osoba przed nią stała się nieumarłą. Wiedza, to na jej punkcie Wiedźma miała obsesję, a gdy czegoś nie wiedziała wyjątkowo ją to drażniło i denerwowało.
Pomijając ten fakt, a idąc dalej, kobiecina niemal się zaśmiała, słysząc ostatnia uwagę. Było to dla nic coś nowego żeby ktoś brał ją za zagrożenie…nie-życia. Lecz lepiej może trzymać pozory kobiety mogącej zrobić krzywdę nieumarłej.
-Ach, bez obawy, to nie tak, że nie jestem niebezpieczna, lecz jeśli ty mi nic nie zrobisz, to ja tobie również. Ja jestem Ajlin Malkotch, lecz wszyscy mi mówią Siwa Wiedźma i tego ostatniego się trzymajmy. Przybyłam tu w poszukiwaniu ziół. Zbliża się i zima i to właściwie ostatni dzwonek, że tak powiem, by uzupełnić zapasy. Param się alchemią. Ale nagle się zjawiłaś i się trochę…zestresowałam. Wiesz, ostatnio dużo plotek jest na temat nieumarłych w tym lesie, że chodzą i zabijają…– Skończyła spoglądając na gnijącą kobietę dość sugestywnie. Najwyraźniej i od tej reguły bywają odstępstwa. Dziwwwne.

Kot otrząsnął się z całego zamieszania. Zlustrował powód tego całego zajścia i przyczynę. Beżowy gryf. Kot zmrużył oczy i podszedł do włochato-pierzastej kuli przyczajając się. Źrenice miał rozszerzone. Wyciągnął swoją jedną długą, przednią kończynę i zaczął szturchać przerośnięte ptaszysko po łbie opuszkami swojej łapy. Czynił to wyjątkowo ostentacyjnie i wcale nie delikatnie, jakby próbował powiedzieć "Czym jesteś problematyczna cholero"
Awatar użytkownika
Posty: 55
Rejestracja: 25 lip 2012, 11:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2058

21 wrz 2012, 17:39

Upadek był niespodziewany i dosyć nieprzyjemny, Izydor po raz pierwszy raz ucierpiał w bitwie! Tym razem podstępny wykazał się kij. Wstrętny kawał drewna zwiódł młodego wojownika i powalił go. Ten jednak wyczuł podstęp i upadł w miarę bezpieczny sposób. Już zdążył mieć nabyć nieuzasadnioną nienawiść do zdradziecki stworzonych z drzew kijków.
Cwane ale nie na tyle by pokonać gryfa. Po chwilach taktycznego wycofania polegającego na kręceniu się w kółko, pomachał nieproporcjonalnie wielki łbem by błędnik powrócił na swoje miejsce. Zgrabnie upadł pupą na trawę, próbując zrozumieć co się do jasnej cholery dzieje. Czyżby czar osłabiły jego żelazne mięśnie?
Nie mogąc zrozumieć dziwnego zjawisko wypuścił powietrze nosem, ze słyszalnym gwizdem. Podniósł dziób i nagle bum, zauważył, że nad nim wielki kocur siedzi. Ta potworna, głupia bestia dotykała jego potężnej czupryny! Nie mógł jej tego wybaczyć. Zachował jednak zimną krew, stanął nie ruszając się nawet o centymetr. Nawet zbladł, ale nie przez strach ale szalejące w nim bitewne hormony.
W końcu niepewnie, albo raczej ostrożnie, ruszył ile sił w nogach. Robiąc wielkie koła wokół bestii, wydawał z siebie symfonie dziwacznych dźwięków. Według niego tak właśnie brzmiał groźna, żądna krwi, pieśń wojny. Cóż, kot raczej nie będzie usatysfakcjonowany małą kulką, która z wielką prędkością kręci się pod łapami. Izydor robił to w czym był najlepszy, w irytowaniu istot dwa razy większych i najlepiej niebezpiecznych.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

23 wrz 2012, 02:24

Trza było powiedzieć wcześniej, ze nie można tak zrobić jak mnie się stało! -uparte twierdzenie Siwej, że Ari musiała coś namieszać, powoli wytrącało ją z równowagi. Jeszcze chwila a nieumarła zacznie mamrotać, a równie niewiele brakowało, żeby usiadła pod drzewem obok wołu i zacząć kołysać się w tę i we wtę, do przodu i do tyłu.– A bo to od razu jakieś czarne magie. Tfu! Żyłam sobie, a tu nagle budzę się w grobie. Nie moja wina. Chędożeni bogowie mnie tak urządzili. Magia! Też mi coś. Pff, na psa urok!
Ze zdenerwowanie oraz wypowiedzenie tylu słów naraz zaowocowało pojawieniem się stużki ślint w kąciku ust nieumarłej. Śliny, albo innego cholerstwa. Być może śluzu, a być może to gnijące tkanki upłynniły się i znalazły tak uroczą drogę ucieczki z martwego ciałka. Tak uroczą, jak Uroczy potrafi być tylko Wilcek. I ta oto ślinka.
Siwa Wiedźma? A coś wspólnego z czarami masz, czy tylko tak nazywają? Alchemia to coś straszliwego? Tyś czarownica? Kot jest, miotły nie widzę, ale może miotłę w woła zamieniłaś? Ale nie bój się, nie będę patrzeć wilkiem za twoje czarodziejowanie. Ari jestem.
Nie czekając ani na to, aż Izydor się uspokoi, ani na reakcję Siwej, usiadła przy ognisku. W dostatecznej odległości. Tak, aby ani nie zajęła się ogniem, ani nie mogła zostać do niego wepchnięta, ani żeby ciepło bijące od ognia nie zaszkodziło jej zanadto. Mówiąc prościej – usiadła tam, gdzie stała.
Izydor zajął się radosnymi harcami z Kotem. Ari była nawet zadowolona. Znalazł sobie przeciwnika prawie swoich gabarytów. A i przeciwnik miał panią, która jak wcześniej było widać, reagowała dosyć szybko. Młoda, nieświeża matka mogła więc dać dziecku trochę swobody, mając nadzieję, że przynajmniej woła nie będzie atakowało.
Łomatku, nieumarli się tu kręcą? Zabijają? Co ja pocznę? Wolno biegam, te cholery mnie dopadną -trudno było określić, czy Ari sobie żartuje, czy też nie. Pewnie dlatego, że miała kamienną twarz. Możliwe, że zapomniała o swoim martwym, aczkolwiek żwawym ciele. Dopóki nieumarli nie staną się kanibalami, była wzgędnie bezpieczna, ale cóż… popłoch trzeba zasiać.– Żadnego nie spotkałam. Trza by się było rozejrzeć, może kto ciekawy się znajdzie? Tylko, ze ja taka nie zrobiona należycie. Nekromantyjów żadnych nie trza było, co bym sie obudziła. Czy to się liczy, czy wielkie oszukaństwo?
Teraz miała dylemat. Przez specyficzny sposób początku nowego życia teraz poczuła się źle. Niedowartościowana, zepsuta, gnijąca mała nieumarła. Dziewczyna co to nawet umrzeć dobrze nie umiała. Wilk by się uśmiał.
Awatar użytkownika
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

24 wrz 2012, 10:08

Nieumarła była równie uparta. Ciągle i ciągle powtarzała jedno i to samo "źle mi się umarło". To było przecież wręcz absurdalne! Jak można umrzeć źle? Gdyby to było możliwe od tak to przecież po świecie pałętałoby się setki, jak nie tysiące nieumarłych, którzy umarli "źle", a w świątyniach kapłani przyuczali by jak poprawnie umrzeć. Aż na czole siwej wyskoczyła żyłka.
-No to dobrze, załóżmy, że źle umarłaś. Ktoś cię rozszarpał żywcem? Zakopał? W złym momencie przewróciłaś się na bok? Jak umarłaś? Hm? Ludzie od tak nie umierają, czy tam nie ożywiają się i…coś ci wyleciało, tu, tu…–Przerwała zalewanie nieumarłej toną pytań, po czym nie omieszkała zauważyć błyszczącej w obecności ognia przezroczystej posoki wypływającej z ust swojej rozmówczyni. Widok tejże nijako rozpraszał Siwą.
Następnie to gnijąca kobieta zalała Ajlin potokiem pytań, które w pewien sposób rozbawiły "Wiedźmę", tak, że aż ta zaśmiała się na głos.
-Ahah..hah…Wół to inna historia. Ale tak, miło mi Cię poznać Ari. Też nie będę spoglądać na Cię wilkiem. – Siwa sama była zaskoczona obrotem spraw. Jeszcze chwilę wcześniej bała się nieumarłej, a teraz dogadywała się z nią lepiej niż z nie jednym człowiekiem. Ba kłóciła się z nią, żartowała, a nawet ostrzegała przed innymi nieumarłymi, choć rozmówczyni wyraźnie przynależała do tej grupy.
-Ano, nieumarli. Lecz spokojnie, myślę, że oni też nie są zbyt wysportowani. Chyba. – Nie bardzo wiedziała czy Ari mówi poważnie, bo każdy wie, że swój swego nie ruszy, lecz nie bardzo wiedziała jak z poczuciem humoru u takich istot. Kto wie, może ono umarło wraz z nimi?
-Żadnego rozglądania! – Wyrwała się podnosząc nieświadomie głos. A nóż widelec Ari pozna jakiegoś umarłego kolegę, a następnie spędzą romantyczny wieczór nad truchłem Siwej. Przezorny zawsze bezpieczny, prawda?
-To jest, mam pewien uraz do innych nieumarłych. Nic osobistego ale wiesz, ja ciągle żyję, tak więc myślę, że wyróżniałabym się bardziej w tłumie niż ty. He heh…I zwierzaki! Byłabym zapomniała! – Ocknęła się Siwa kiedy to posłyszała tajemnicze jazgoty wydawane to przez ptaka, to przez kota, który nie miał pojęcia co też wyprawia biegający wokół niego gryf. Ten bowiem plątał się pod kocimi łapami jazgocząc i prychając, Kot zaś nie bardzo wiedząc z czym właściwie ma do czynienia, czy to z innym kotem, czy to z kurą, stawiał kroki do tyłu, mając położone po sobie uszy i wywijając ogonem we wszystkie strony po czym sam zaczął Syczeć odsłaniając swoje kiełki. Czyżby deklaracja wojny?!
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

24 wrz 2012, 12:57

Pytania, pytania i jeszcze raz pytania. Zarówno Ari jak i Siwa obrały taktykę "zalej rozmówcę pytaniami". Żywa interesowała się śmiercia nieumarłej, a nieumarła życiem żywej. Logiczne, prawda?
Toć bym była i teraz rozszarpana, gdyby mnie jakiś wilk dopadł. Ale nie, wilków to ja się nie boję. Jak nie kijem go to pałka, jak to moja matka powiadała. Ale to o lisach było, co to przychodziły podkradać kury. Hmm… ale na wilka też by pasowało. Ale wracając do pałek… -odchrząkneła. Mówiła zbyt duzo naraz, tak więc skutkowało to coraz większą ilością ślinki a i jednocześnie jej głos robił się coraz bardziej chrapliwy. Jakby tarło się kamieniem o kamień.– Mało pamiętam, ale dostałam w głowę. Pałką właśnie. Tak, to było to. Zakopać zakopali, toć nieżywych się grzebie. Ale nie obudziłam się na cmentarzu. Ziemia nie była pobłogosławiona, może to dlatego? -opowiadając to, Ari odwróciła się i pokazała Siwej dziurę w głowie, która była niewątpliwą przyczyną jej zejścia. Odgarnęła włosy, które zasłaniały owoą dziurę i wystający z niej mózg, aby Wiedźma mogła dokładnie obadać co i dlaczego się stało. Widok ostrych brzegów rozłupanej czaszki połączonych z zaschniętą krwią, częściowo zabrudzonych ziemią, z wysuwającymi się fałdami mózgu musiał być niezwykle apetyczny. Smacznego!
Żadnego rozglądania? Idzie zima, nie będzie co robić, a ja sama z dzieckiem? Trza znaleźć kogoś do towarzystwa, żeby nie siedzieć samemu. -jesczze tego brakowało, żeby gnijący mózg do reszty sfiksował i Ariśka zaczełaby gadać do gryfa. Ach, już i tak do niego gadała. Więc pewnie zaczełaby nawiązywac znajomości z drzewami. Nieumarła drzewofilka. Zdecydowanie potrzebowała, oprócz Izydora, innych do swego nie życia. I wtedy zrobił się w jej głowie Plan, który nie był zwykłym, małym planem. Plan przez duże pe.
Tak mnie naszła mała myśl. Co ty na to, żeby razem poszukać jakiegoś miejsca do przetrzymania zimy? Ja sama mojego dziecka nie ogrzeję, ale jakby się koło woła położył, byłoby mu ciepło. Miałby też kogoś do zabawy, bo ja za nim nie nadążam -spojrzała to na Izydora, to na Kota, to na swoja powłóczącą nogę, która troszeczkę ją spowalniała.– A jakby pojawił się jaki inny nieumarły, to ja bym mu pokazała, że jesteś moim jedzeniem. Taka ochrona, co ty na to?
Nie ma co, propozycja obłędna. Siwa miała użyczyć woła i Kota w zamian za udawanie jedzenia. Ale to tylko zabrzmiało tak niekorzystnie. Może warto by było zastanowić się nad ta propozycją?
Izydorku, baw się grzecznie z kotkiem. To twój nowy druch, bądź miły.
Awatar użytkownika
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

25 wrz 2012, 16:38

Siwa w osłupieniu spojrzała na swoją rozmówczynię.
-Pałka? Bogowie, to takie okrutne…– Współczuła Ari, że została zabita w tak trywialny sposób, a właściwie, że w ogóle została pozbawiona swojego życia za życia. Siwa w końcu była wyjątkowo pacyfistycznie nastawiona do wszystkiego co żyje i skracanie tego żywotu w nienaturalny sposób poprzez ingerencję broni, osób drugich, czy trzecich uważała za barbarzyńskie. Wyjątek stanowiły sytuacje walki o życie. Bo one były naturalne. W końcu z godnie z prawami natury – niezłomna walka o przetrwanie, zataczający się krąg życia. Tylko dlaczego to pojęcie zostało tak wypaczone przez konflikty, nieporozumienia i pijackie burdy. Bezsens!
Siwa prychnęła pod nosem słysząc, że powodem mogło być to, iż ziemia nie była pobłogosławiona. Wierzyła w leviathańskich bogów, lecz irytowało ją mentalność pospólstwa. Jak można tłumaczyć wszystko ich ingerencją? To śmieszne! Gdyby bogowie ingerowali by we wszystkie pierdółki i każdego nieumarłego to by przecież osiwieli! Ciemna masa! Ot i już!
Jednak tego już Ajlin nie dopowiedziała gdyż oczom jej ukazała się rana na głowie zmarłej…to jest żywej. W pierwszym odruchu przyłożyła dłoń do ust, lecz po chwili ją odwiodła. Właściwie, początkowo rzeczywiście ją obrzydziło, lecz szybko się przemogła gdyż…pierwszy raz mogła dostrzec co kryje się pod czaszką! Z pewnym zafascynowaniem przyglądała się organowi jakim był ludzki mózg. Choć jego struktura była nieco zdewastowana przez oczywistą pałkę, to wciąż wyraźnie widoczne były zwoje.
-Fascynujące…Mogę dotknąć?– Spytała mimochodem. W końcu na bogów! Taka okazja…Można by powiedzieć, iż Wiedźma świdrowała trupa swoimi brązowymi ślepiami próbując wywrzeć presję. Przecież chciała tylko pomacać…Ku chwale nauce. Tak, tak, nauce…
Jakkolwiek się sprawy potoczyło, padła pewna sugestia ze strony nieumarłej.
-Spędzić zimę? – powtórzyła pytanie. Właściwie jakby nie było dopiero co opuściła pustynne stepy, a teraz miała wylądować na zimę w Lesie Cieni po którym błąkają się nieumarli, mając za towarzyszkę…nieumarłą? Właściwie, czemu nie? Przecież równie dobrze może się zaszyć u leśniczego lub w jakimś przystanku karawany by czuć się bezpieczniej, a tak nie dość, że by pozbierała składników do swojej pracowni, to również przeprowadziłaby badania na temat nieumarłych? To również była szansa na naukę o ciele człowieka. Macając nieumarłą Ajlin dowiedziałaby się na pewno wiele rzeczy na temat anatomii i sposobu działania organizmu ludzkiego! I kto wie, może było więcej takich, jak Ari? P
-Tak więc, Na pewno parę dni, a może tygodni tu zabawię, nie jestem pewna co do zimy, lecz miło mi będzie w towarzystwie. Tak więc, miło będzie poszukać czegoś ze ścianami. Szczerze mówiąc samej nie chciało mi się pałętać wieczorem po lesie, bo to kto wie czy ktoś zaraz na ciebie nie wyskoczy…– Mówiła przezornie otrzepując swoją pelerynę po tym jak wstała potem to zauważyła co wyrabiają zwierza. Spokojna reakcja Ari, jednak i udzieliła się Wiedźmie która popatrzyła na swojego Kota i powiedziała podobną formułkę. "Baw się ładnie, bądź grzeczny", kto zaś spojrzał na swoją właścicielkę poirytowany, jakby chciał powiedzieć "Chyba kpisz, kobieto" po czym w akcie buntu zignorował "kolegę" i usadził tyłek na ziemi spoglądając na właścicielkę z urazą. A czy gryf znalazł się pod kocim tyłkiem czy nie…na to kotowaty nie zwracał uwagi.
Awatar użytkownika
Posty: 55
Rejestracja: 25 lip 2012, 11:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2058

26 wrz 2012, 16:28

Ignorują wszystko skupił się na walce, przecież taki jak on musiał być nie lada cierpliwy i opanowany. Wojownik dumnie pokazywał się z profilu, z tej pozycji jego mięśnie pięknie kontrastowały ze światłem ogniska. On, płomienie, światło gwiazd, lodowaty wiatr i godny przeciwnik, wszystko wyglądało by epicko gdyby nie pulchny, ledwo widoczny spośród traw wojownik.
Taktyka małego geniusza rozkojarzyła przeciwnika, Izydor widział to w jego tępych oczętach. Stanął śmiejąc się z jego durnej paszczy bez dzioba. Był dla niego istotą komiczną więc z głośnym skrzekiem go wyśmiał. Kolejne okrążenie i zatrzymał się tuż za kotem obserwując jego dwa krągłe pośladki.
Coś go obezwładniło, a mianowicie głos matki. Nie mógł dokładnie zrozumieć intencji rodzicielki, ale jego genialny słuch zaczął analizę dźwięku. Zrozumiał jasny, prosty ale jakże smutny i romantyczny wywód. Chodziło rzecz jasna o to by nie zabijać bezbronnej bestii i jej wybranki, doprawdy dziwna para. Przez miłość którą darzył matkę zostawił ich w spokoju.
Niestety stało się coś czego nie spodziewał! Bogowie zesłali na niego kare, wypełniły się słowa przepowiedziane dawno temu, których nie znał. Najpierw była ciemność, później smród podrażnił jego nozdrza, na koniec poczuł wielki ciężar spadający na jego głowę. Ogólnie rzecz biorąc to kot na nim usiadł, on nie jednak szukał głębszego sensu zjawiska. Szybko się wygramolił i oszołomiony usadowił swój wielki zad tuż przed siwą. Potrząsnął swoją pierzastą łepetyną i spojrzał złowrogo, oczy zmrużył, a skrzydełka rozłożył uroczo. Oczekiwał aktu poddaństwa, aktu wierności wobec jego wielkiej i wiecznej osoby, niecierpliwie czekał trzeba dodać.
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

26 wrz 2012, 20:44

Machnęła ręką, gdy Siwa zaczęła jej współczuć.
Okrutne? Pff… są okrutniejsze zbrodnie,niż przyłożenie komuś pałką. Ja tam się cieszę, że to na tyle skuteczne było, że od razu umarłam. Prawie nic nie poczułam. -pewnie dlatego Ari nie czuła tak silnej żądzy ludzkiego mięsa. Kto wie, może gdyby ginęła w męczarniach, pewnie chciałaby się odegrać na żywych, wtłaczając jak największą ich ilość do swego przewodu pokarmowego.
Dotknąć? Ano proszę -podstawiła się głową do Siwej.– Tylko delikatnie i tak już dużo przeszedł.
Małe macanki po mózgach? Och, dlaczego by nie, w końcu oprócz gryfa, kota i woła, nie było w gaju żadnych świadków, którzy mogliby pójść w świat i opowiadać o dziwnych praktykach tych dwóch kobiet. Pozwoliwszy chwilę nacieszyć się mózgiem, stała tyłem do Siwej, nienaturalnie wręcz odchylona do tyłu. Mogła klęknąć i wyszłoby na to samo, ale po co, skoro w tej sposób wygląda to efektowniej?
No dobrze, a więc odwiąż woła, zapakuj rzeczy i ruszamy na poszukiwanie jakiegoś miejsca do przetrwania zimy. Nie ma sensu tu dłużej stać, skoro kręcą się tu nieumarli. Co będzie jeśli znajdą jakieś dobre miejsce przed nami i nam go nie oddadzą? Nie, powinnyśmy ruszać jak najszybciej.
Przez chwilę cieszyła oczy tym, jak jej własne dziecko i Kot nawiązują nić porozumienia, która, jak miała nadzieję, przerodzi się kiedyś w piękną przyjaźń.
Hmm… nieumarli nie są tacy straszni. Jeśli chodzi o wyskakiwanie z krzaków, to prędzej jakiś wilk wyskoczy. Ale z wilkami sobie poradzimy, prawda? -ostatnią wypowiedź zakończyła grymasem, który uchodził za uśmiech.
Awatar użytkownika
Posty: 56
Rejestracja: 29 mar 2012, 10:59
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?p=26186#26186

27 wrz 2012, 01:40

Szybka śmierć. Skoro nieumarła cieszyła się z takiej i najwyraźniej się z nią pogodziła Ajlin nie miała zamiary jakoś żałować bardziej nieumarłej. W końcu jakby nie było żyła. W jakiś dziwny niepojęty nawet przez ją samą sposób, lecz jednak funkcjonowała i czerpała ze swego żywotu po śmierci.
Kiedy zaś nieumarła zgodziła się na swego rodzaju zagłębianie się w swoje wnętrze w sposób dosłowny. Wiedźma nie potrzebowała żadnych zachęt by przystąpić do dzieła. Podwinęła rękaw peleryny. Zbliżyła się do Ari, tak, że jej aromaty były bardziej wyczuwalne, przez co kobiecina się nieco skrzywiła, lecz nie wpłynęło to na czyn, jakim było zetknięcie się palców prawej dłoni z mózgiem. Był nieco kleisty w dotyku i miękki. To pierwsze to była zapewne spowodowane tym, iż Ari nie należała do najświeższych osóbek.
-Ciekawe…– Siwa w między czasie przyglądała się organowi, który wystawał z rozłupanej czaszki. Choć gdzieniegdzie czuła jakieś dziwne stwardnienia, uszczerbki nie przeszkadzało jej to. Podziwiała fakturę, skrzepy, a nawet piach zbierający się między zwojami. Gdy skończyła te oględziny, otarła dłoń o poły peleryny. Rozmyślając o tym czego doświadczyła. W końcu dotykała mózgu, w pewnym sensie, żywej istoty! Gdy emocje opadły Wiedźma zgodziła się z Ari. Podeszła do ogniska i wzięła swoje klamoty, a następnie udała do wielkiego roślinożercy. Załadowała swój niewielki bagaż po czym odwiązała lejce od drzewka.
Ostatecznie cała brygada odeszła z owego gaju. Wół był prowadzony przez siwą która w drugiej ręce trzymała płonącą gałąź oświetlającą jej drogę. Ari szła po drugiej stronie woła, będąc w bezpiecznej odległości od źródła ognia. Zaś Izydor? Kiedy tak stanął naprzeciw Ajlin, ta natychmiastowo uległa. Miała słabość do zwierząt, toteż po tym jak pieszczotliwie go zaczęła drapać i szeptać czułe słówka…ostatecznie usadowiła go delikatnie na wielkim wole który kołysał się leniwie. Ajlin bowiem bała się, że ten może nie nadążać za nimi na swoich krótkich łapkach.

3 x zt. [ Izydor, Ari, Siwa Wiedźma]
Awatar użytkownika
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

30 lis 2012, 22:11

MG

Zima, która zawitała do Lasu Cieni, nie ominęła Słonecznego Gaju. Miejsce, które mogło wydawać się magiczne, nie oparło się urokowi białej pierzynki, którą tak chętnie dało się pokryć.
Biały puch szczelnie otulił gaj. Śnieg prószył delikatnie, na ziemi nie widać było żadnych śladów czy to zwierząt, czy humanoidalnych istot.
Gaj wydawał się być pogrążony w głębokim, zimowym śnie, ale czy to była prawda? Wystarczyło zatrzymać się na chwilę, posłuchać, poobserwować, aby dostrzec, że pomimo śniegowego krajobrazu, Słoneczny Gaj był pełen życia. Czy była to sprawka driad?

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 7 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 7 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52125
Liczba tematów: 2968
Liczba użytkowników: 1039
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Mejb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.