Ruiny opuszczonego zamczyska

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

Ruiny opuszczonego zamczyska

01 kwie 2011, 20:41

Tuż na skraju lasu znaleźc można ruiny starego, strawionego pożarem zamku. Czasy jego świetności przeminęły już dawno. Z dawnego, wielkiego zamczyska pozostały już tylko niemal same resztki murów oraz ścian. A jednak jest coś, co podobno przetrwało ogromny pożar domostwa niegdyś dumnego, szlacheckiego rodu który zginął w niewyjaśnionych okolicznościach. Pod zamkiem właśnie znajdował się bogaty kompleks piwnic oraz lochów. Mimo, że wiele z nich zapadło się z biegiem lat, kilka nadal podobno istnieje. A jednak jak dotąd nie znaleziono do owych pozostałości wejścia. Jedyną rzeczą wzbudzającą dziwaczne podejrzenia jest dziura w gładkiej mimo biegu lat podłodze niegdysiejszego plasu. Otwór ma może mniej niż pół centymetra średnicy. A z tego co widac, szpara jest dosyc głęboka.
Tak czy inaczej pozostałości nie wyglądają zachęcająco. Jak już wcześniej nadmieniono pozostały tylko resztki murów, częśc małego dziedzińca, zaś z głównej części budynku zostało jedynie kilka niedopalonych ścian. Ogółem ruiny te nie wyglądają zachęcająco. Na miejsce gdzie znaleźc skarby nie wyglądają, a odstraszają grobową atmosferą. Ot, zwykły niedopalony dwór.
Ostatnie plotki mówią, że widziano tam jakiegoś bladolicego jegomościa. Podobno znikał tam na długo, a potem pojawiał się w tym samym miejscu po pewnym czasie… Zazwyczaj w nocy. Ale czego to dzisiaj spragnieni plotek ludzie nie gadają?
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 cze 2011, 13:27

Nie zamierzała poddawać się lekceważącemu traktowaniu wampira. Nie tym razem, kiedy wreszcie miała okazję przebywać z kimś swojego pokroju. I wiele, wiele się od niego nauczyć.
– Nie zaprzeczę – odrzekła spokojnie na jego przytyk. – Być może będzie ci dane zobaczyć takowe polowanie na grubego zwierza. Wiem, że wydaje się to dziwne, ale prawdziwą sztuką dla wampira jest powstrzymanie się od picia krwi ludzkiej we właściwym momencie – w życiu nie przyzna się do picia posoki zwierząt! – Masz rację. Nie spotkałam w całym Wollneville żadnego wampira. Zaczęłam przypuszczać, że nie jesteśmy tu mile widziani. To prawdziwe zrządzenie losu, że dane nam było się spotkać, nieprawdaż? W każdym razie, wydaje mi się, że od tak dojrzałego wampira, jakim jesteś, panie, będę mogła nauczyć się tego i owego – zamilkła, nie wiedząc, jak daleko może się posunąć.
Odwzajemniła uśmiech skromniej.
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

05 cze 2011, 13:56

Wampir znów prychnął. Ta, jak dla niego, mała zaczynała mu się podobac. Uczennica? To by było miłe. Podzelic się z kimś swymi umiejętnościami… Ciekawe czy potrafiła czytac i pisac?
– Powstrzymac się od picia ludzkiej krwi? Kiedykolwiek? Chyba lepiej chłeptac kiedy tylko jest okazja. Sztuką jest robienie z picia krwi sztuki! – rzekł wyniośle– A masz rację, Pani, że mało tu osób naszego pokroju. Może wstąpi więc Pani na filiżankę świeżej posoki? Zostało mi nieco z ostatniego polowania. Wystarczy potrzymac w odpowiednich warunkach, zabezpieczyc przed wyschnięciem i możemy nie ruszac się nawet z siedziby przez kilka dni…
Ciekaw był tylko jak kobieta przejdzie przez wąską, niemal niezauważalną szczelinę? Dla niego nie stanowiło to problemu, ale dla niej? Czy potrafiła przyjąc gazową postac skoro mówiła, że chciałaby się od niego uczyc? A cholera wie. I tak miał już na to radę.
– Zapraszam, zapraszam! Porozmawiamy jak cywilizowani… Ludzie? – zaprosił wampirzycę gestem podchodząc do szczeliny z której się niedawno wyłonił.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 cze 2011, 14:28

Przyjemny dreszcz przeszył jej ciało. Krew, najprawdziwsza ludzka krew, pita zwyczajnie z filiżanki. Jak na arystokrację przystało. Będzie musiała dużo się nauczyć, bo jak dotąd zwykła pić prosto z tętnicy ofiary, co uchodziło za barbarzyństwo.
– Bardzo chętnie – odparła uśmiechając się szerzej. Jak te pięć lat mogło zmienić "człowieka". Nadal poruszała się miękko, bezszelestnie, ale nabrała więcej wdzięku i kobiecości.
Poszła zatem za wampirem, dodając jeszcze:
– Proszę mówić mi Nikol. tytułowanie mnie "panią" strasznie mnie postarza – zachichotała, lecz potem jej wzrok spoczął na wąskiej szczelinie.
Świetnie. Co teraz? Nigdy nie wykształciła w sobie przemiany w postać gazową. Nie było takiej potrzeby. Czy wampir uzna to za totalna ignorancję?
– Jak już wspominałam, wiele muszę się nauczyć…
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

05 cze 2011, 15:38

Wampir popatrzył na nią lekko się krzywiąc. Zrozumiał o co jej chodzi. Przynajmniej tak mu się wydawało.
– Masz w sobie jakiś potencjał magiczny, co, Nikol? – zapytał, tym razem zwracając się do wampirzycy po imieniu. Jej sposób chodu naprawdę mu się podobał. Podczas gdy on w głównej mierze polegał na magii ona posiadła z pewnością umiejętnośc cichego chodu. Co prawda on też potrafił podkradac się do ludzi, lecz z pewnością nie na tak wielką skalę. Może i on nauczy się czegoś od wampirzycy? – Jeśli takowy posiadasz będzie o wiele prościej.
On sam zaś skupił się, po czym jego ciało stało się gazem. Kształt co jakiś czas rozmazywał się, w dodatku nadal mógł wydawac dźwięki. Co prawda były niezwykle ciche i brzmiały trochę jak szum wiatru, ale mógł je wydawac. A to było coś.
– Jeśli Ci się nie uda, pozostaje alternatywny sposób… – szepnął gazowy wampir.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 cze 2011, 18:08

Tak, Had wspominał jej o czymś…czego sam nie potrafił określić, ale najpewniej był oto związane z magią.
– Wydaje mi się, że tak, ale nie wiem, czy potrafię tego użyć… – zmarszczyła brwi, zacisnęła powieki i zaczęła intensywnie myśleć o przeobrażeniu. Przywoływała widok przemiany wampira w gaz, właściwie w smugę przejrzystego dymu. Oddychała miarowo, wyłączyła się na pozostałe bodźce, ogarnęła ją ciemność. Była niezwykle silnie skoncentrowana tylko na tej jednej czynności, gdy nagle poczuła się lekka i bezkształtna.
Gdy otworzyła oczy i uniosła rękę, wyglądała jak mgła.
– Udało się! – wykrzyknęła.
Jej postać nie szumiała jak wiatr, raczej skrzyła się i "trzeszczała" jak ogień w kominku.
Musiała posiadać niesamowity i do tego niespożyty potencjał magiczny.
– Idziemy? – zapytała po chwili, by w chwilę później zniknąć w szczelinie…
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

05 cze 2011, 20:32

Wampirzyca pozytywnie zaskoczyła starszego krwiopijcę. Najwidoczniej posiadała naprawdę potężny magiczny arsenał w tym niepozornym ciele…
– Tak.. Chodźmy… – wyszeptał zdziwiony jeszcze szybką przemianą wampirzycy. Zniknęli w szczelinie prowadzącej do Jankowego domostwa. W czasie przeciskania się przez tunel wampir był z siebie dumny. Ściągnął do domostwa wampirzycę. Uczennicę? Może. Wspólne łowy, nagonki… Cóż to by była za zabawa!
Znaleźli się w ponurym, ciemnym pomieszczeniu, który prowadził do kilku mniejszych. Stało tam kilka foteli nadgryzionych przez ząb czasu, z szafkami i innymi ocalonymi sprzętami było podobnie.
Janko przybrał na powrót swą cielesną formę i podszedł do jednej z szafek. Dwie spore butelki posoki napotkały jego spojrzenie. Oblizał wargi, po czym złapał jedną. Do ręki wziął wytworne, przemycone zapewne z miasta szklane kielichy. Nalał do każdego szczodrze czerwonego napoju, po czym podał jeden z nich dla wampirzycy skłaniając lekko głowę. Wystawił w jej kierunku swój kielich, jakby oczekiwał, że ta uderzy w niego swoim.
– Zdrowie wampirów i reszty nieruchawych! – wzniósł toast, wolną ręką zaś wskazał jej fotel naprzeciwko.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 cze 2011, 20:57

Podążyła w swej mglistej postaci za wampirem. Minęli ciemny tunel, by znaleźć się w sali, urządzonej według starej mody, z równie starymi meblami, które musiały pamiętać czasy młodości swego gospodarza.
Kiedy arystokrata zmienił się na powrót i ona przybrała formę cielesną, która jakby wyszła ze skondensowanej mgły.
Westchnęła głośno podziwiając wnętrze urządzone gustownie, gdzie każdy szczegół był dopasowany do reszty. Staroświecki wystrój, a i magia czasu sprzętów napawały ją oddechem minionych wieków.
Wampir podał jej kielich, zachwycając nienagannymi manierami. Odebrała naczynie i niepewnie uniosła go i przystawiła do kieliszka wampira stukając nim ostrożnie. Zrobiła to intuicyjnie, wyczuwając zamierzenie krwiopijcy.
Skorzystała też z zaproszenia i lekko, z gracją godną wampirzycy, opadła na fotel i przytknęła naczynie do ust. Po chwili zasmakowała w wybornej krwi, która mile połechtała jej podniebienie…
– Wyśmienite. Czyja to krew, panie? – wciąż nie poznała imienia właściciela zamczyska.
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

05 cze 2011, 21:08

– Czy to istotne? – rzekł po upiciu drobnej ilości napoju przekrzywiając lekko głowę, lecz odpowiedział wkrótce na pytanie– Krew ta należała do jakiegoś mężczyzny, pijanego mężczyzny. Człowiek został wyrzucony z karczmy… I, cóż, trafił na mnie. Wprawdzie głodny nie byłem, ale mnie zaatakował i… trochę się zagalopowałem. Miał skończyc się na ogłuszeniu jegomościa, a niestety skończyło się przecięciem jego wielkiego brzucha. Szkoda. – mruknął wampir – Ale, ale! Gdzie moje maniery! Nie przedstawiłem się pięknej pani! Hrabia Jando de Mandolin, dla przyjaciół, oraz nieprzyjaciół, Janko. Tudzież Jankes, jak niektórzy mnie nazywają, droga panno Nikol – skłonił się teatralnie, po czym upił kolejny łyk posoki. Najwyraźniej zaczął flirtowac z wampirzycą. Zdecydował, że będzie to miłym urozmaiceniem od rozmaitych gwałtów czy używania mocy uroków. A i na pewno rozrywką. Pamiętał jeszcze, chociaż nieco mgliście, czasy kiedy to żadna dziewczyna nie była mu obca… Czasy, kiedy jeszcze żył.
Gdy kobieta usiadła, on również zasiadł w fotelu. Cóż, szlachetnie urodzony zachowywał się nonszalancko w stosunku do kobiet od zawsze. Po śmierci nic się nie zmieniło. No, może z owego uroku nie korzystał cały czas, ale często. Nie ma to jak arystokracja.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 cze 2011, 22:54

Nikol z aprobatą i wielką przyjemnością chłonęła słowa i gesty arystokraty. Poprzez pilną obserwację uczyła się nader szybko, przyswajając sobie mowę i ruchy, nowe słowa i ich znaczenie. Dzięki zdolności empatii wpajała sobie nowe nastroje i odpowiadające im uczucia, a raczej emocje.
– Jest istotnym czyją krew się pije. Zapewne pamiętasz – niepewnie użyła tego nieformalnego zwrotu – jeszcze czasy, kiedy można było zakosztować błękitnej krwi. Teraz jest to niezwykle trudne, aby znaleźć kogoś tak czystej krwi. Na trony wstępują samozwańcy lub bohaterzy plebsu – mówiła, jakby sama pochodziła z książęcego rodu, a przed przemianą nie była nikim więcej, jak wiejską dziewką. – Na dworach roi się od bękartów pół lub ćwierć krwi. Niestety mi nie dane było nigdy smakować szlachetnego trunku.
Upiła kolejny łyk posoki i ciągnęła dalej:
– Aczkolwiek, jak wiadomo, każda krew ma swój zapach. Znam jedną krew, która pachnie rześko jak poranek, słodko jak jaśmin i chłodno jak noc. Dziwna to mieszanka, lecz niezwykle pociągająca.
Nikol, która z mężczyznami niewiele miała do czynienia, choć do tej pory tylko przedstawicieli tejże płci zdołała spotkać w Wolenvain, była ciekawa – jak wszystkiego co nowe – co oferują takie kontakty. Poddawała się więc urokowi Jankesa ostrożnie i powoli. Kto wie, co mogło z tego wyniknąć…
Awatar użytkownika
Posty: 43
Rejestracja: 26 mar 2011, 09:56

06 cze 2011, 18:24

Janko uśmiechnął się do wspomnień.
– Pamiętam jedną szlachciankę. Pamiętam… – na jego usta wysunął się zawadiacki uśmieszek.
Wychylił sporą częśc krwistego napoju, ale prawie połowa nadal znajdowała się w naczyniu. W towarzystwie damy nie mógł pic jak jakiś… Jak jakiś wieśniak! Dworskie zasady nadal go zobowiązywały – nawet, jeśli jego dworem była tylko ruina.
– Czyja krew tak zapadła Ci w pamięc, o piękna Nikol? – uśmiechnął się słodko – A co do tej aktualnej władzy… Prawda. Błękitna krew zamiera, prawdziwa śmietanka żeni się z plebejuszkami – skrzywił się teatralnie – Widocznie taka moda. Ale cóż poradzic? Jak się nie ma tego co się lubi, to się lubi co się ma – rzucił zasłyszane kiedyś hasło – Tylko my, droga panno, jesteśmy chyba jedynymi spadkobiercami szlachetnych dworskich tradycji na tych ziemiach… – nie wiadomo dlaczego, ale najwyraźniej wziął ją za arystokratkę. Coś zasłoniło mu oczy, a może naprawdę Nikol przypominała kobietę urodzoną szlachetnie?
Janka bardzo interesowała wampirzyca. Też ciekawiło go, co może wyniknąc z ich dalszych kontaktów. Z innymi osobnikami ze swojej rasy miał niewiele styczności. To znaczy wiele, lecz tylko przez krótki okres nie-życia. Może tak z dwadzieścia lat obcowania z innymi wampirami? Czegoś się tam nauczył, ale i tak nieumarli stanowili często zagadkę większą niż ludzie. Nawet dla innego wampira.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 8 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1043
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Ponczolinio
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.