Płytki strumień

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Płytki strumień

24 cze 2011, 21:34

Leśny strumyk płynie krętą drogą niemal przez cały Las Cieni, miejscami jest węższy, miejscami szerszy, a czasem nawet całkiem głęboki. Z reguły jednak charakteryzuje się swoją płytkością. Woda w strumieniu jest zimna i oczyszczająca, chociaż w najciemniejszych zakamarkach lasu… nikt nie powinien był jej pić.

Niniel pojawiła się w okolicy na swoim gniadym koniu. Ubrana była zupełnie inaczej niż pięć lat temu. Porzuciła swoją białą suknię na rzecz wygodnych, skórzanych i bawełnianych ubrań, lepiej chroniących ciało i nadających się do jazdy konnej. Przez ramię zarzucony miała łuk, a białe włosy spięte były w kucyk.
Siedziała wyprostowana w siodle, oglądając spokojnym wzrokiem okolicę. Drzewa rosły tutaj gęsto i miały grube pnie, otoczenie zdawało się być nie dotknięte przez żadne humanoidalne ręce. Chylące się ku zachodowi słońce świeciło jeszcze żółtym blaskiem, który przebijał się przez zielone liście, wytwarzając spokojna i bajkową atmosferę.
Niniel spuściła nieco wodze Gniadka, pozwalając mu się napić ze strumienia. Koń opuścił głowę i zanurzył chrapy w wodzie. Dziewczyna tymczasem klepnęła go bo boku, zauważając w brązowym futrze pojedyncze, białe włosy.
Cóż, był to koń którego kupiła przed pięcioma laty i miał już swój wiek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

29 cze 2011, 14:35

Oh tak…? – zapytała tylko niepewnym głosem, wbijając wzrok w ścieżkę przed sobą. – Syn Boga? Ciekawe…
Cóż, uznała to bardziej ciekawe niż swój bezpośredni kontakt z Boginią. Nie przyszło jej do głowy, że może ten cały Amrothu nie jest częścią Bogini tylko oddzielnym i samodzielnym istnieniem. Ale nawet gdy on nie jest Nią, a tylko… Powiedzmy, służy jej, nie powie jej chyba raczej tego, czego sama Bogini nie chce zdradzić?
Chciałaby z nią teraz porozmawiać i poprosić o wskazówkę, ale nawet gdyby Liliah była w pobliżu, Bogini nie zawsze odpowiadała na wołania. A jeszcze rzadziej odpowiadała na pytania.
Nie potrafiła się zdecydować. Stanęła w końcu w miejscu i odwróciła się, ponownie nerwowo przeczesując włosy – widocznie weszło jej to w nawyk i robiła to nieświadomie. Spojrzała na Serghio a z jej oczu można było wyczuć niepewność.
Nie wiem… Nie wydaje mi się, że jest to coś, czego Ona chce – odparła w końcu, jednak jej głos zdradzać brak pewności.
Chcąc oddalić potrzebę odpowiedzenia na męczące ją pytanie mruknęła, odrywając od niego wzrok:
Nie odpowiedziałeś gdzie zamierzasz spędzić noc. Robi się ciemno, może powinniśmy spotkać się innym razem.
Zdawała sobie sprawę, że to ucieczka przed decyzją. Trudno.
Awatar użytkownika
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

29 cze 2011, 16:19

Szedł spokojnym krokiem za dziewczyną wsłuchując się w każde jej słowo, kiwając czasami głową. Ni to dla potwierdzenia, że ją słyszy, ni to do siebie. Nagle coś go wzdrygnęło. Wyczuwa cztery punkty magiczne. Dlaczego wcześniej nie zwrócił na to uwagi? Czwarte "coś" było zaraz nie daleko nich, jednak dziedzic wyczuwając to od początku, nie zwrócił uwagi, czyli, musiało to być z Niniel. Liliah? Odwrócił się nagle, ale kota nie zauważył. Spojrzał na Niniel i uśmiechnął się, jakby nic się nie stało. Ruszył dalej.
Ona chce? Muszę się przyznać, że nie rozumiem…
Dziedzic faktycznie nieco się pogubił. Same wywody Niniel nieco go zdziwiły, chciała znać odpowiedzi na boskie kaprysy, a teraz mówi jeszcze coś innego. Serghia jednak bardzo zastanawiało dlaczego ona mówi tylko o jakiejś Bogini? Co z innymi Bogami? Nie wierzy w nich? Miał ochotę po prostu wyrzucić z siebie całą ciekawość, jednak nie mógł. Mimo wszystko postanowił postawić krok dalej.
Dlaczego cały czas mówisz o jakiejś Bogini? Co z innymi Bogami?
Spojrzał jej w oczy z ciekawością i lekką irytacją. Nienawidził czegoś nie rozumieć, nie pojmować, szczególnie, że chodziło niejako o sprawy z nim powiązane.
Mogę nie spać, obojętne mi gdzie spędzę noc, jednak jeżeli chcesz to odejdę.
Nie miał ochoty, jednak tego wymagała grzeczność. Patrzył jej twardo w oczy, nie tak jak ten dziedzic sprzed pięciu lat, który bawił się w dziecko, ten tutaj był dorosły i wiedział czego chce. A chciał choć trochę wyjaśnień.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

02 lip 2011, 11:41

Zapadła no, słońce schowało się już nie tylko za drzewami, ale i za horyzontem, otaczał ich przyjemny półmrok.
Niniel zignorowała pierwsze pytanie, przy drugim zaś okręciła się w jego stronę i przystanęła na chwilę. Wbiła swoje turkusowe oczy w twarz rozmówcy.
Bogini… To wszyscy bogowie – odpowiedziała bez wahania w głosie, natychmiast. – Ludzie mogą wierzyć, że jest wiele bogów, ale pomyśl jak nierealne to jest. Tyle istot z władzą absolutną? – Dziewczyna mówiła szybko i jakby w podnieceniu – może się trochę zapomniała, lecz widać było w niej pasję. – Wielbiąc boga ogniska domowego, wielbisz Ją. Wielbiąc boga handlu – wielbisz Ją. Wody – Ją. Lasów – też Ją. Wielbisz w końcu stwórcę…
Niniel zamilkła na krótką chwilę, jakby się nad czymś zastanawiając.
Oczywiście jest wszechmogąca i może pojawiać się nam w wielu postaciach, może dlatego błędne przekonanie, że jest ich wielu. No i do tego nie sądzę by miała jakąś wyszczególnioną płeć – po prostu mi objawia się pod postacią kobiety w bieli.
Cisza. Niniel nie rzekła już ani słowa, wyznała wystarczająco wiele Serghiowi. Nie żałowała jednak, wierzyła, że ta wiedza nie przyda mu się nazbyt a poza tym ufała mu.
Obróciła lekko głowę by na niego nie patrzeć.
Jeśli wyjaśnisz mi coś więcej o tej Twojej organizacji to rozważę propozycję na poważnie – dodała cichszym głosem.
Awatar użytkownika
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

02 lip 2011, 20:57

Serghio analizował jej słowa bardzo dokładnie, kiwając czasami głową, w której wybuchł prawdziwy huragan. Wiele sprzeczności ścierało się ze sobą. Sam nie mógł się z tym uporać.
Co o tym sądzisz?
Kiedyś Bóg na pewno nie był pojedynczy, wraz z odejściem naszego kreatora, ktoś tam na górze mógł przejąć wszystko. Ona może mieć rację. Oczywiście nie licząc tego, który siedzi tam na dole i obmyśla jak dokuczyć stworzeniom boskim i samemu bogu i/lub też bogini…
Czyli ona może mieć rację.
Serghio w tym zamieszaniu nie spostrzegł nawet, że opuścił głowę. Podniósł ją nagle i spojrzał twardo w oczy Niniel. Wpatrywał się chwilę.
Możesz mieć rację, jednak…
Przeszedł kilka kroków w bok wpatrując się w ziemię, by znów przystanąć i patrzyć na towarzyszkę.
Moja rasa i mój ród, nie wywodzimy się od Twojej Bogini. Naszym kreatorem był Bóg, który zostawił nam cząstkę mocy i odszedł, co dowodzi temu, że niegdyś Bóg nie był jeden.
Patrzył na nią takim wzrokiem, który nie tylko zdradzał niesamowitą pewność siebie, ale także nie przyjmowanie zaprzeczeń. Z resztą, dowody były niezbite.
Skoro twierdzisz, że Bóg jest jeden i jest to kobieta, to ja także mam z nią pewien układ…
Amrothu twierdził, że ten układ powstał bardziej z inicjatywy bogów niż dziedziców, gdyż Ci obawiali się wielkiej mocy na ziemi, toteż postanowili ją wykorzystać do swoich celów.
W Szepcie, oprócz wzajemnej pomocy i wsparcia, możesz liczyć na to, że w Wolenvain, czy nawet na kontynencie, nie będzie się działo coś, co nie będzie Ci na rękę, my dbamy także o swoje interesy. Na zgromadzeniach ustalamy co trzeba zrobić, by na Leviathanie panował taki porządek jaki nam się podoba.
Nie dodał, że robią to "po cichu", jednak stwierdził, że nie musi. Przecież ktoś z nich nie wyjdzie na środek miasta i nie zabije króla, głośno krzycząc, że chciał stworzyć nagonkę na wampiry, która nie odpowiada wampirom będącym w jego organizacji.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

03 lip 2011, 12:37

Patrzyła na niego z pobłażliwym przyzwoleniem. Na pewno nie było to przyjemne spojrzenie dla kogoś, kto dobrze je zinterpretował, lecz Serghio na pewno już się dawno po niej poznał – bez względu jak szlachetną figurę sobą interpretował, nawet jego słowa nie zdołają wpłynąć na Niniel dopóki ona nie zobaczy tych dowodów na żywo. A jak na razie żadnych nie miał.
Widocznie taki był jej zamysł, obdarowała wampiry mocą po czym udała, że ich opuszcza, co znając boskie możliwości nie byłoby trudniejsze niż dla nas przełknięcie jeżyny. Ciekawe jednak dlaczego to zrobiła…
znowu zapadła krótka cisza, w której Niniel zastanawiała się gorączkowo. Nie zadawała sobie jednak pytania CZY tak było, tylko DLACZEGO. Widać była pewna siebie, lub jej wiara była tak mocna.
Powiedziałam tylko, że Bogini mi się pokazuje jako kobieta, nie sądzę by miała jakąś płeć – odmruknęła Serghiowi nieobecnym nieco głosem.
Otrząsnęła się gdy zaczął opowiadać o Szepcie. Milczała, analizując jego słowa, aż w końcu żachnęła się głośno.
Może uznasz to za śmieszne, ale jedyne czego pragnę to wykorzenienie zła. – Cisza bo jej słowach wydawała się atakować jej umysł. Czy faktycznie będzie się śmiał…? Pewnie nie, ale zdziwi się nie lada.
Wykorzenienie zła i pokój – dodała ciszej. – Bogini tego chce.
W tym momencie gdzieś z krzaków koło nich wyskoczyła jasna kocica. Opadła miękko na wielkich, puchatych łapach, i przez moment wydawało się, że spojrzała na Niniel z przyganą. Zaraz potem jednak zmrużyła oczy i otarła się o jej nogę.
Awatar użytkownika
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

03 lip 2011, 21:26

Serghio wysłuchał jej spokojnie, po czym pokręcił przecząco głową.
Czyli musiałaby zamienić się w mężczyznę, wampira i połączyć się z ludzkim panem lodu, by stworzyć Amrothu, który potem przez lata był szkolony przez swojego ojca, dokładnie wyczuwając jego moc, która słabła, przez to, że inni Bogowie się go bali. Następnie dał Amrothu możliwość porozumiewania się z Bogami, którzy stworzyli dla niego Amrothusa, by wypleniał zło z podziemi. Kiedy uznał, że jego syn jest gotowy, że jego egzystencja przetrwa, zszedł sam do podziemi, popełniając samobójstwo.
Przeszedł kilka kroków okrążając Niniel i kocicę. W końcu przystanął i spojrzał na najadę.
Wiesz dlaczego podziemia wciąż istnieją? Bogowie sami nie mogą ich zniszczyć, bo jeżeli, któryś tam zejdzie, to ginie. Cała magia tam ginie. Dlatego mój miecz jest odporny na magię, jest pusty, w pewnym sensie magiczny, ale bez magii. To jest sprzeczność, która nie pozwala złu go zniszczyć. Wszystko co magiczne, bądź nie, ginie. Nasz ojciec zszedł do podziemi, by zakończyć swój żywot, przed pozbawieniem go mocy przez bogów. Nie mógł przeżyć, a potem Amrothu wciąż miał kontakt z Bogami, kilkoma. Być może Twoja Bogini się kopiowała, choć wątpię. A Twoje i jej pragnienie pokoju, tylko utwierdza mnie w przekonaniu, że ona wykańczała innych bogów. Najłatwiej osiągnąć to czego się chce, jeżeli jest się samemu.
W umyśle dziedzica układanka zaczęła się powoli układać, w pewnym momencie, Serghio mógł nawet wyczuć jakby uśmiech Amrothu. Sprawa Szeptu zeszła na drugi plan, jednak nie chciał o niej zapominać.
Nie obchodzi mnie czego chcesz, organizacja zrzesza najpotężniejsze stworzenia, a według mnie do nich należysz. Jeżeli chcesz pokoju, to Ci w nim pomogę i to nie tylko ja.
Awatar użytkownika
Posty: 32
Rejestracja: 19 cze 2011, 15:33

05 lip 2011, 15:55

Morgan, razem z jego nowo poznaną koleżanką, wyszli z karczmy. Ona powiedziała, żeby on prowadził. Kapitan był zupełnie nieobeznany w okolicy. Nie wiedział gdzie można by iść.
Nie zastanawiał się długo, po prostu szedł przed siebie nerwowo rozglądając się co chwilę na boki. Miał nadzieję, że znajdzie jakieś przyjemne miejsce. Wszystkie budynki wyglądały jednak tak samo, a może raczej podobnie.
Doszli do bramy miasta. Pirat stanął na baczność patrząc się przed siebie.
-No więc… – Mówił powoli, kiedy nagle coś mu się przypomniało. -Wybierzemy się do lasu. Znam pewne urokliwe miejsce. -Po czym się uśmiechnął.
W rzeczywistości Morgan nie znał żadnego ciekawego miejsca. Przypomniało mu się tylko, że gdy szedł w stronę Wolenvain przechodził koło lasu. Ciekawe miejsce na spacer. Było to bardzo nie w stylu Morgana. Spacer? Coż zrobić.
Szli ubitą drogą. Kapitanowi spadł kamień z serca. Mógł się skupić na czymś innym, niż tylko zastanawianiem się, 'co teraz'.
Co jakiś czas darzył znajomą spojżeniem, aż doszli. Potężny las zmuszał do pokory nawet najbardziej pewną siebie istotę.
-Chodźmy więc. – Powiedział jakby sam do siebie i wszedł.
Ciężko było odnazleźć jakąś drogę w tak ciemnym lesie, jednak pirat zdał się na instynkt. Mówiąc prościej, szedł przed siebie na oślep. Słyszał jednak jeszkiś szmer. Miał nadzieję, że znajdzie leśnął polenę z jakimś strumykiem, aż w końcu…. Znalazł. "Tak!" Powiedział do siebie w duchu, a na zewnątrz uśmiechnał się tylko. Morgan od zawsze miał szczęście, także i teraz mu się poszczęściło.
-No! Jesteśmy, to tutaj.
Wspaniała okolica, mimo, że ciemny las nie wyglądał zbyt przyjaźnie, to miejsce było jakieś inne.
Awatar użytkownika
Posty: 467
Rejestracja: 23 kwie 2011, 21:21
Lokalizacja postaci: Komnaty rektora
Karta Postaci: viewtopic.php?t=477

05 lip 2011, 21:34

Pirat czuł się zagubiony w mieście, którego wszak nie znał. Dawał ponieść się nogom. Wybierał zacienione uliczki, tak jak prosiła go o to towarzyszka, a kiedy wyszli za bramę niebo zaczęło różowieć. Słońce było na tyle nisko, chyląc się ku zachodowi, by nie robić dziewczynie większej szkody.
Choć korsarz nie zdawał sobie z tego sprawy, to ona nim kierowała, skręcając lekko w lewo lub prawo, wiodąc prosto umyślnie prowadziła go do Lasu, zachowując jednak pozory, a także wrażenie, że to Morgan decydował o miejscu i drodze. Była tak przejęty, że niczego nie spostrzegł. Nikol mogłaby przysiąc, że na jego czole zaperliło się kilka kropel potu, jakby obecność tak ślicznej panny bardzo go peszyła. U niej wywoływało to jedynie uśmiech na twarzy z alabastru.
Kiedy Morgan oznajmił, że znaleźli się w odpowiednim miejscu, przystanęła rozkoszując się szmerem strumyka, lecz… Prócz tego usłyszała głosy…no, może nie tyle głosy, gdyż ucichły, co oddechy osób trzecich.
Odsunęła się od pirata, by oddalić od siebie jego zapach. Dyskretnie "węsząc" wyłapała woń lodu i wodno-drzewny. Nie były to jednak aromaty, jakie posiadała krew. Ten pierwszy szybko został rozpoznany przez umysł wampirzycy, lecz drugi? Nie pochodził od ciepłokrwistej istoty.
– Chyba mamy towarzystwo. Podejdziemy? – zapytała, choć dość nierozważnie. Wszak Morgan mógł nie słyszeć odgłosów rozmowy. Nikol jednak zrobiła tak uroczą minę, że nie był w stanie się jej oprzeć. Zupełnie, jakby rzuciła na niego urok.
Tanecznym krokiem podeszła do dwójki rozmawiających.
Pierwszy jej oczom ukazał się nie kto inny jak Serghio. To od niego bił wyraźny zapach lodu. Stał wyprostowany, chyba nieco spięty, ale nadal pełen swoistego majestatu. Swoją postawą budził respekt. I pożądanie.
Serghio jednak wpatrywał się w istotę stojącą naprzeciwko. To od niej bił taki wodnisto-roślinny aromat. Nikol spojrzała w spokojną i piękną twarz białowłosej. Posiadała duże oczy turkusowej barwy.
Nikol skrzywiła się mimowolnie. Uważała się za najpiękniejszą istotę, najpiękniejszą wampirzycę Wolenvain…Różniła się od nieznajomej niemal wszystkim prócz cery nie różniącej się wiele od białego marmuru.
Iskra posiadała długie, miękkie włosy koloru gorzkiej czekolady i złociste jak piwo oczy. Twarzyczkę miała drobną, jak cała jej postać ubrana w lejący się, powłóczysty materiał, który idealnie podkreślał jej figurę, kończąc się zwiewnie przed kolanami. Cała istota Nikoli sprawiała wrażenie wiotkiej i kruchej, lecz wcale tak nie było.
Zważywszy nie tylko na jej wampiryzm, lecz także na niedawno rozbudzone źródło mocy, Magii Nicości.
– Witajcie – przywitała się grzecznie, nie kłopocząc sobie głowy tym, że najwyraźniej przerwała im ważną debatę.
Awatar użytkownika
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

07 lip 2011, 08:27

Niniel przypatrywała się bez mrugnięcia okiem swojemu rozmówcy, nie wyglądało jednak na to, żeby sobie cokolwiek robiła z jego słów. Gdy skończył już swoją krótką przemowę postanowiła podsumować ją krótkimi, jakkolwiek niesprzecznie słusznymi słowami:
Bóg może wszystko.
Jeśli chciałby wbić jej inne przekonania do głowy, musiałby najpierw obalić tę prawdę. Podkreślając wszechmoc Bogini w trybie natychmiastowym teza Serghia mogła być zalana wątpliwościami – jak można być czegoś pewnym, skoro jest się niczym w porównaniu do Stwórcy?
Bóg to nie tylko magia. W ten sposób miliony osób na Leviathanie znających nawet pomniejsze zaklęcia miałyby coś z boskości – mówiąc to, Niniel wzdrygnęła się lekko. Wizja ta nie była przyjemna. – Bóg to raczej WSZYSTKO, niż magia.
Uśmiechnęła się szerzej i nieco złośliwiej. Wiedziała, że stawia go w głupiej sytuacji, jak bowiem mógłby udowodnić jej jej błąd? Nie obchodziło jej to, ważniejsze było dla niej to, że miała rację. Mechanicznie podrapała za uchem łaszącą się kocicę.
Skoro obiecujesz pomoc to czemu nie, mogę spróbować. Ale musisz mi jeszcze wyjaśnić parę rzeczy na temat tego… Szeptu.
Postura Niniel zdawała się wyrażać pewność i obojętność na odpowiedź Serghia. Cokolwiek by nie powiedział, ona tkwiła w swoich przekonaniach. Ciekawa była czy zauważy to i odpuści sobie, czy też będzie brnął dalej.
Nie zdążył jednak odpowiedzieć, gdy spomiędzy krzewów i drzew koło nich wyłoniły się dwie postacie. Dziewczyna obróciła lekko głowę, by spojrzeć na nich spokojnym wzrokiem. Najpierw upewniła się, czy nie mają złych zamiarów – jak szybko weszło jej w nawyk, by patrzeć się w ręce nieznajomych…
Wampirzyca rzuciła jej się w oczy pierwsza. Przez chwilę Niniel czuła, jakby widziała starą siebie przez laty. Chociaż jej włosy były zawsze koloru skóry, a oczy turkusowe, to była taką samą, krucho wyglądającą pijawką w zwiewnych sukniach.
Przeżywam déjà vu – mruknęła cicho, nie przejmując się zupełnie, że nieznajomi ją słyszą.
Dopiero teraz zwróciła uwagę na drugą osobę. Wyglądał na zwykłego człowieka, a jego kapelusz przypominał jej jeden z tych pirackich. Zastanawiała się, czy była to przyszła ofiara dziewczyny obok. Ale w takim razie po co by podchodzili?
Witam – odparła swoim kryształowym i dumnym głosem.

[btw wcześniej pisaliśmy tutaj że jest noc, nie wiem czy Wam pasuje:)]
Awatar użytkownika
Posty: 691
Rejestracja: 06 lut 2011, 18:35
GG: 1667479
Karta Postaci: viewtopic.php?t=24

07 lip 2011, 15:44

Serghio czuł się jakby rozmawiał z jakąś fanatyczką, która choćby nie wiem co i tak nie zmieni swojego zdania. Trochę go to denerwowało, bo on też tego nie zmieni, a nie wiedział za bardzo jak jej udowodnić, że to on ma rację.
Pomyśl, dlaczego zostaliśmy stworzeni i po co masz miecz. Tam znajdziesz odpowiedź.
Wypowiedź Amrothu nieco go zdziwiła, nie prosił go o pomoc, a mimo wszystko przodek się odezwał, co nie należało do częstych zjawisk. Dziedzic przymknął na chwilę oczy i przeanalizował całą sytuację. Nagle, doznał olśnienia. Uśmiechnął się tajemniczo i podszedł blisko do Niniel.
Skoro może wszystko, to niech mnie zabije. Tu i teraz, niech padnę trupem, po prostu.
Żaden Bóg nie miał mocy zabić innego Boga, a że dziedzic był stworzony od Boga i posiadał jego moc, żaden inny nie mógł go zabić, Bogowie mogli strącić go do piekieł, spowodować cierpienie, czy nawet śmierć przez kogoś innego, jednak sami nie mogli tego zrobić. Szeroki uśmiech nie schodził z twarzy nadwampira, czuł tryumf, wiedział, że od tak, nagle od Boga nie zginie. Jego wyniosłe chwile przerwało nadejście obcych. Głębokie rozważania przysłoniły mu wcześniejsze ich wyczucie. Spojrzał na Nikol a potem na dziwnego mężczyznę, który zdawał się być człowiekiem. Ofiara? Nie był pewny, na partnera też nie wyglądał, choć dziedzic nie wątpił, że Nikol może mieć każdego mężczyznę jakiego zechce.
Witajcie. Co was sprowadza do niebezpiecznego lasu o tak późnej porze?
Słowa wypowiedziane z tak lubianą przez Serghia ironią. Trochę też nawiązał do spotkania jego i Nikol w źródłach, kiedy to twierdził, że dla niej są to zbyt niebezpieczne tereny. Uśmiechnął się do przybyłych.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 11 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.