Gęstwiny

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

Gęstwiny

23 paź 2011, 17:56

Było to ta część lasu, obrośnięta przez największe drzewa, które swoimi wielkimi koronami przysłaniały promienie słońca, które chciały dotrzeć do lasu. Ściółka leśna obrośnięta jest młodymi drzewami, oraz licznym mchem.

Koshi miał dużo szczęścia, albowiem dotarł do Lasu zaledwie kilkadziesiąt sekund po wstaniu słońca. Mimo tego jego ciało było bardzo poparzone, a on sam był na krawędzi śmierci. Na ostatnich siłach położył Aliyah na miękkim mchu. Był dzień, więc temperatura była stosunkowo wysoka, nawet w miejscu zasłoniętym przez promienie słońca. Chwilę po położeniu jej ściółce padł parę metrów dalej, tracąc przytomność.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

23 paź 2011, 18:34

Uczepiła się Koshiego kurczowo, kiedy zniósł ją w powietrze. Wrzasnęła, kiedy na wysokości ją podrzucił. Jak mogła ufać 'demonowi', od którego biła aura mroku, który nawet ona wyczuwała.
Zupełnie już oprzytomniała, ale w takim stanie trzymał ją wysoki poziom adrenaliny wywołany strachem. I jedynie on. Zmusił organizm do pracy, reagowania i spostrzegawczości, wykorzystując jakieś zapomniane zapasy energii, które kurczyły się w szybkim tempie.
Wlecieli, czy niemal spadli, pomiędzy wysokie drzewa, które skutecznie zasłaniały bezchmurne, letnie niebo. Kiedy wreszcie ją położył, zaczęła oddychać. W locie zaniechała tej czynności.
Jakże wspaniałym było uczucie ziemi pod nogami. Patrzyła za Koshim, który dziwnie szedł, gubiąc krok. Aż w końcu, jak przystanął, tak padł. Najpierw na kolana, a potem legł jak długi.
Aliyah zastygła w bezruchu. Patrzyła na niego z lekkim przestrachem zmieszanym z kroplą obrzydzenia. Błoniaste skrzydła napawały ją właśnie tym uczuciem.
Podniósłszy się na czworaka poczłapała do nieruchomego mężczyzny, nie bardzo wiedząc co z nim zrobić. Dopiero teraz dostrzegła rozległe poparzenia. Zaiste był demonem z cieni.
Uklękła przy nim, rozglądając się dokoła, szukając w głowie jakiegoś rozwiązania z tej patowej sytuacji… Czy nie lepiej było przemienić się w panterę i zwiać?
Wtedy też przyszło jej to do głowy. W chwilę potem nad Koshim pochylała się pantera, dosyć niewielka jak na przedstawicielkę tego gatunku. Zimnym językiem polizała go po ranie. Jak wiadomo…ślina zwierząt leczyła lepiej niż niejedne środki medyczne…
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

23 paź 2011, 18:49

Koshi będąc nieprzytomny śnił o nowo poznanej znajomej. Stał na polanie na której niegdyś zginął od szponów starca. Na środku polany starał Aliyah. Na przeciw niej w odległości dwóch metrów stał Enigma we własnej osobie. Po chwili wykonał szarżę uderzając ją w brzuch. Mimo, iż był to sen jego twarz pokrył grymas bólu. Następnie jego senna kopia stanęła za Aliyah i jednym ruchem skręciła jej kark, śmiejąc się przy tym w wniebogłosy. Ciało dziewczyny upadło na ziemię, a Koshi obudził się głośno dysząc. Leżał on na brzuchu. Twarz jego wtulona była w grubą warstwę mchu. Koshi opierając się na ramionach obrócił się na zdrowy bok. Przed swoimi oczami zobaczył panterę, tą samą w którą zamieniona była jego nowa znajoma. Widząc ją zapytał:
– Jeste-eś cała? – jego ton był równie słaby jak jego ciało. Wiedział, że lot aż do lasu był głupotą. No ale cóż, wiedział, że tylko tutaj będą bezpieczni. Rana piekła jak cholera. Przypomniał sobie, że pantery nie umieją mówić. Przybrał korektę i powiedział:
– Pokiwaj głową jak nic Ci nie jest. Póki co chyba nie możesz mówić – po czym uśmiechnął się promieniście.
Awatar użytkownika
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

23 paź 2011, 19:51

Cofnęła łeb i zastrzygła uszami, patrząc na niego kocio żółtymi ślepiami. Przysiadła, owijając łapy ogonem i skinęła łbem. Oczywistym było, że rozumiała, co do niej mówi, lecz odpowiedzieć nie mogła.
Jej spojrzenie powędrowało ku ranom i odruchowo oblizała się się, błyskając przez moment białymi kłami. Nie wiedząc, co począć i na co mogłaby się przydać, przyglądała mu się w tej kociej postaci. W cieniu drzew jej sierść była doskonale czarna.
W postaci pantery czuła się bezpieczniej. Zawsze mogła uciec na drzewo. W pogotowiu miała też pazury i kły, przeciw którym ciężko było się bronić. Nacisk szczęk był miażdżący, a rany szarpane głębokie i śmiertelne. Mimo, że Aliyah lekceważono ze względu na jej drobną postać i brak wykształcenia, w tej postaci stanowiła potężnego wroga. Lub sojusznika.
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

23 paź 2011, 20:03

Koshi uśmiechnął się na widok skinięcia pantery. Położył się na brzuchu, po czym używając ramion usiadł, zapierając się rękoma z tyłu. A więc jeszcze mu nie ufa – pomyślał, kręcąc głową…
– Wiesz gdzie jesteśmy? Mogę odstawić Cię z powrotem tam, gdzie byliśmy, lub w inne miejsce… Ale dopiero nocą. Nie dowiedziałem się jeszcze czemu nagle zasłabłaś… Nie musisz mi tego wyjaśniać, bo widzę, że nadal mi nie ufasz… Nie musisz być w tej formie, jakbym chciał już dawno byłabyś martwa… – powiedział zmarnowanym tonem. Był zmęczony nieufnością pantery…
Awatar użytkownika
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

23 paź 2011, 21:12

Powiodła za jego ruchami wzrokiem, po czym wstała i przedreptała w kółko. Robiła to bezszelestnie i z ogromną płynnością ruchów. Podeszła do miejsca, w którym leżały jej rzeczy – broń i odzienie. Ten drobny szczegół świadczył o jednej wadzie zmiennokształtności. Pozbawiona dostępu do ubrania, Aliyah za nic nie przemieni się w człowieka…
W przeciągu kilku sekund, kiedy rozległo się migotliwe światełko, które ją otuliło, na miejscu pantery znalazła się na powrót ta sama dziewczyna, poprawiając materiał, który robił za coś na kształt spódnicy.
Taka…pewność siebie…może zgubić – powiedziała, wahając się między słowami, jakby szukając odpowiednich. – To zbyt wiele magii tak na mnie działa. Za dużo jej użyłeś – zdradziła, podchodząc bliżej. – Sam się wyleczysz? – wskazała wzrokiem na plecy Koshiego. – Quien eres? Kim jesteś? Dlaczego miałam cię odszukać? – zmrużyła oczy. – Dlaczego miałabym ci zaufać?
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

23 paź 2011, 22:12

Koshi rozbawiony był słowami dziewczyny. Podszedł do niej i stanął w odległości mniej więcej dwóch metrów. Uśmiechnął się i spojrzał w jej piękne, szmaragdowe oczy. Tym razem nie zamierzał tworzyć więzi, która i tak byłaby słaba. Ciepłym tonem zaczął prawić:
– To nie pewność siebie… Nie pamiętasz jak słaba byłaś? – popatrzył na rozległe oparzenia – Te złe kalkulacje kiedyś mnie zabiją – westchnął – To nic. Powinno zagoić się w ciągu kilku dni… Wiesz kim jestem… Nie wiem czemu miałaś mnie odszukać, nie wiem nawet kto Ci to zlecił, ani jak mnie znalazłaś… – westchnął po raz kolejny – Powiedziałem Ci, że było tysiąc sytuacji w których mógłbym Cię zabić…
Awatar użytkownika
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

24 paź 2011, 21:44

Ściągnęła brwi, a jej twarz miała nabrać w ten sposób złowrogiego wyrazu, natomiast bardziej przypomniała naburmuszoną dziewczynkę.
Nie wiem co cię tak śmieszy? – prychnęła, krzyżując ramiona na piersi. – Gospodarz karczmy, w której byłam. Nie wiem, czemu mnie…wybrał. Ale pozwolił spać w twoim miejscu. – zabawnie i pokracznie dobierała słowa. – Nic więcej nie wiem.
Podeszła bliżej i jej złość zmieniła się w coś na kształt troski.
Za kilka dni? Może mogłabym jakoś pomóc? Skoro nie planujesz mnie zabijać…
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

24 paź 2011, 22:05

Enigmą władały dziwne uczucia. Jednego z nich dawno nie doświadczył, była to troska o kogoś, obawa, że może mu się coś stać… Koshi przypomniał sobie o starym karczmarzu, który był dla niego jak ojciec, którego zabił. Przed oczami zobaczył maga, którego tchawica zostaje zmiażdżona… Spojrzał na swoje szare dłonie, nie mógł przypomnieć sobie dlaczego stał się taki jaki jest… Obrócił się na pięcie nie patrząc orzechowowłosej w oczy, które starały się nie wyrażać troski. Koshi czuł się zdołowany z tytułu wspomnień, które go nawiedziły. Odszedł parę kroków dalej i stanął obok źdźbeł dzikiego zboża. Wewnętrzną stroną dłoni przejechał po pszenicznych "wąsach", które wydawały mu się takie delikatne… Weź się w garść! – krzyknął w myślach do samego siebie. Zacisnął pięść i zaczął mówić, nie odwracając się do zmiennokształtnej:
– A więc stary karczmarz troszczy się o mnie… – w jego głosie można było usłyszeć pretensje, które wycelował do swojej persony – Mam prośbę… – po czym ponownie obrócił się i spokojnym krokiem podszedł do Aliyah. Stanął an face nowej znajomej, znajdując się nie więcej niż pół metra od niej. Jego czerwone ślepia zdawały być się smutne, a zarazem silne jak zwykle. Wyciągnął dłoń i delikatnych ruchem pogłaskał ją bo gładkim policzku, po czym szybko cofną rękę.
– Cieszę się, że w końcu mi zaufałaś i chcesz mi towarzyszyć. Jednak nie pozwolę by stała Ci się jakakolwiek krzywda z tytułu towarzyszenia mi… – westchnął – Zamierzam odwiedzić kilka osób, które nie będą pokojowo nastawione, więc groziłby Ci niebezpieczeństwo. – Powolnym, lecz zdecydowanym ruchem zdjął opaskę na oczy, którą wcześniej związał na lewym nadgarstku. Była ona poplamiona posoką, najprawdopodobniej jego. Wyciągnął rękę z kawałkiem materiału do niej, mówiąc:
– Proszę Cię, idź do karczmarza i powiedz mu, że umarłem. Nie chcę by wiedział co się ze mną stało. Przekaż mu także, że Kacerstwo jest od dziś jego własnością. Jako dowód pokaż mu tą opaskę…
Awatar użytkownika
Posty: 166
Rejestracja: 16 paź 2011, 20:09
Karta Postaci: viewtopic.php?t=900

24 paź 2011, 22:39

Polimorfka przekrzywiła głowę, przypatrując się kolejnym reakcjom Koshiego. Niestety nie była dobra w odczytywaniu emocji innych. Sama była w tej sferze trochę…skrzywdzona i choć niektóre wartości i uczucia przychodziły jej dość naturalnie, nie potrafiłaby ich nazwać czy odpowiednio…odnieść. Także i teraz nie rozumiała zachować mężczyzny. Cóż, był dla niej zagadką…Enigmą.
Jedno, co wyczuła, to swoisty ból w jego głosie.
Kiedy stanął tak blisko, powstrzymała się przed cofnięciem. Był wysoki, dużo silniejszy i sprawiał wrażenie niebezpiecznego. Czerwień jego oczu przyprawiała ją o dreszcz. Lecz gest jaki wykonał, zaskoczył ją bardziej, niż ktokolwiek mógł się spodziewać. Jednak szybko cofnął dłoń, jak oparzony. Wiedziała, że i tak za dużo sobie pozwolił wobec niej. Zbyt wiele słabości okazał.
O mnie się nie trzeba martwić. Spadam na cztery łapy – uśmiechnęła się lekko. – Spełnię twoją…prośbę…nie będę przeszkadzać – chwyciła opaskę i pewnie zacisnęła ją w dłoni. Jej intensywnie zielone oczy patrzyły wprost w czerwone tęczówki 'demona'. Były tak tajemnicze, że trudno było wyczytać z nich cokolwiek…dobrą czy złą intencję.
Aliyah obdarzyła Koshiego jeszcze pokrzepiającym uśmiechem, a potem lekko się zarumieniła. Chcąc zamaskować zmieszanie, ścisnęła materiał i cofnęła się.
Na mnie już czas…si, me voy… – dodała.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 10 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Aleksis Bentrum, Google [Bot], Grynfa, Kerreos
Liczba postów: 52179
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.