Gęstwiny

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

Gęstwiny

23 paź 2011, 17:56

Było to ta część lasu, obrośnięta przez największe drzewa, które swoimi wielkimi koronami przysłaniały promienie słońca, które chciały dotrzeć do lasu. Ściółka leśna obrośnięta jest młodymi drzewami, oraz licznym mchem.

Koshi miał dużo szczęścia, albowiem dotarł do Lasu zaledwie kilkadziesiąt sekund po wstaniu słońca. Mimo tego jego ciało było bardzo poparzone, a on sam był na krawędzi śmierci. Na ostatnich siłach położył Aliyah na miękkim mchu. Był dzień, więc temperatura była stosunkowo wysoka, nawet w miejscu zasłoniętym przez promienie słońca. Chwilę po położeniu jej ściółce padł parę metrów dalej, tracąc przytomność.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

14 sty 2012, 23:51

Charm tropił swój cel– wilka– przez jakiś czas, choć było to na prawdę trudne. Wiatr nie pomagał w zlokalizowaniu zwierzyny, więc czasami trudno było określić w którą stronę iść… Mężczyzna chciał złapać ofiarę, ale nie pragnął zgubić się w tym ogromnym, gęstym lesie– oczywiście mógł wrócić po swoich śladach, ale nie wiedział, czy jego zapach utrzyma się na swoim miejscu do czasu, gdy on zwierza dopadnie i zabije.
W końcu jednak zobaczył… Biały, ledwo widoczny na śniegu, wilk leżał nieruchomo. Charm zatrzymał się w pół kroku ze zdziwienia, ale po chwili opanował się i ruszył ostrożnie w kierunku ciała.
Było martwe– to nie ulegało żadnej wątpliwości. Ale kto zabił właściciela? Obejrzał dokładnie wszystkie szczegóły, ale nic nie znalazł… Jakby z wilka życie po prostu uleciało.
*To musi być magia* – to był jedyny sposób wytłumaczenia tej sytuacji, inny nie przychodził mu do głowy– *Wilk ewidentnie nie żyje! A śladów brak! Co innego by to mogło być?*
Charm tak bardzo przejął się obecną sytuacją, że przestał zachowywać się jak drapieżnik, przestał być czujny. Zapach człowieka, wilka i wampira uderzył w niego z nienacka.
Skoczył na równe nogi i przygotował szpony. Rozejrzał się i szybko dojrzał, nie jednego, a dwa białe wilki przy jakimś człowieku. Wampir stał z drugiej strony.
– Kim jesteście?! Czy to wasza sprawka? – spytał ostro, choć nie podejrzewał, aby oni to zrobili. W końcu poczuł ich zapach dopiero po chwili, wcześniej ich tu nie było– tak jak jego.
W tych lasach czai się coś innego… coś potężnego!
Ale nie wiedział czego spodziewać się po obcych, którzy przecież byli w tak gęstym lesie o tej porze! Człowiek miał ze sobą włócznie, więc może też na polowanie? A on– Charm– jest wilkołakiem, jak mogą na niego zareagować? Musi być ostrożnym.
Bacznie obserwował obcych, by w każdej chwili móc na czas się obronić.
Nie miał pojęcia kim oni są, ani co stało się z śnieżnym wilkiem, ale jedno jest pewne– wzruszając dziś na polowanie, gotów był na mniej, lub bardziej wymagająca wysiłku walkę, ale nie był gotów na coś takiego. Cokolwiek zabiło wilka– posługuje się magią, a z magią nie ma żartów. To coś może też ich obserwować…
Awatar użytkownika
Posty: 45
Rejestracja: 04 sty 2012, 21:24
GG: 39679869
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1351

15 sty 2012, 13:00

Atmosfera była napięta, człowiek śledząc wilki dotarł do newralgicznego punktu, w którym oto stał naprzeciw prawdziwej bestii, wilkołakowi. Krew zmroziła się w jego żyłach, nie od zimna, bo był dobrze odziany na ową okoliczność, ale ze strachu. Bał się owego stworzenia. Sam, zaledwie ze swoimi pupilami, uzbrojony w broń, którą nie umiał walczyć. Co prawda miał przy pasie swój miecz, ale czy była by to skuteczna broń na potwora?
Wilki zaczęły ujadać, w momencie kiedy ów wilkopodobny odezwał się. Oskar szybko je uspokoił i czekał na reakcję. Uważnie przysłuchał się odgłosom. To była ludzka mowa, on mówił!
Wbił uchwytowy koniec dzidy w ziemię, tak by wilk odebrał to jako brak agresji w jego stronę. Wilki w tej samej chwili usiadły przy swym panu, lecz były napięte i gotowe do ataku, gdyby zwierz zbliżył się nadto.
Człowiek nie był w stanie dostrzec postaci wampira, stojącego z drugiej strony wilkołaka.
Zastanawiało go jedno, czemu wilk pochylony jest nad śniegiem w tym miejscu. Przyjrzawszy się, dostrzegł podobnego wilka do swoich. "To dziwne, przecież one pochodzą daleko z północy" pomyślał.
– Jestem tu sam, z mymi wilkami i nie wiem o co Ci chodzi.
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

16 sty 2012, 00:37

Wampir szedł dalej w kierunku przeciwnym do nieznajomych. Żadne bodźce nie docierały do niego. Widział i słyszał tylko śnieg, który chrupał po jego zimnymi stopami. Nie myślał o niczym, wydawał się być nieumarłym ożywieńcem wykonującym rozkazy dla nieznanego pana.
Ręce jego były opuszczone, całkiem luźne. Jedynie mięśnie nóg pracowały, by nieść jego ciało dalej… Maska, która ukrywała cały smutek była opuszczona na dół.
Czy to było jego karą? Nie wiedział. Jedyne co go dziwiło, lecz było mu obojętnym to obecność demona, który jakby mu odpuścił… Dalej miał w uszach ten przesycony złem szept, lecz nie był on taki zły. Im dłużej go słuchał, tym bardziej wydawało mu się, że rozumie co bestia z otchłani próbuje mu przekazać.
W jego umyśle zagościła myśl… A może? Może uciekła? – myślał. Był przecież wybrykiem natury, czymś niewiadomym, Enigmą…
Podniósł dłoń do twarzy, lecz błyskawicznie zorientował się, że ma założoną zasłonę… Czubkami palców pogładził ją, jakby była ciałem ukochanej, której tak mu brakowało. Chciał raz jeszcze móc ją zobaczyć… przytulić… wyznać uczucie…
Szedł przed siebie, topiąc się we własnych myślach, niczym dziecko w szklance wody…

z/t Wybaczcie za zamieszanie. Aleks będzie miał mniej roboty teraz. Powodzenia i przepraszam raz jeszcze.
Awatar użytkownika
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

16 sty 2012, 17:33

MG:

Sytuacja zagęszczała się coraz bardziej. Charm poważnie zaniepokoił się znalezionymi zwłokami wilka. Nie miał bladego pojęcia, co mogło zabić zwierza, mógł tylko snuć pewne przepuszczenia. Obwinił magię. Nie wiadomo, co się czai w tej części kniei. Istnieje możliwość, iż mieszkają tutaj bestie o usposobieniu magicznym, lecz nie można być tego pewnym. Opoka zagrożenia otoczyła Charma, jego niepewność emanowała. Powinien jak najszybciej opuścić ten obszar i udać się z powrotem w bezpieczniejsze tereny łowieckie. Możliwe, iż jest następny w kolejce.
Myśliwy niespodziewanie usłyszał brzmienie sowy, która wylądowała na pobliskiej gałęzi potężnego drzewa. Pomruki ptaka potęgowały napięcie. Ciągle czuł się obserwowany jakoby w każdej chwili mogłoby coś wyskoczyć wprost na niego z zarośli.
Nagle usłyszał kroki, bez wahania odwrócił się ku hałasowi. Z cienia drzew wyjawiły się najpierw dwie postacie – dwa białe wilki. Po chwili pojawił się człowiek trzymający dzidę w ręku. Spotkanie nie należało do najprzyjemniejszych. Przybysz wystraszył się inteligentnej bestii stojącej przy zmarłej zwierzynie. Był gotowy do ucieczki, a jeśli trzeba to do walki.
Charm po chwili przemówił wrogim głosem. Potwierdziło się, iż nie jest dziką bestią, ale rozumną istotą, która jest równie zakłopotana, co człowiek. Oskar nie rozumiał o czym mówi wilkołak.
Obu bohaterów nieświadomie znalazło się w pułapce. Charm nie potrzebnie tropił wilka, ale to nie jego wina. W końcu nie mógł przewidzieć takiego rozwoju wypadków. Nie zmiana to, bowiem faktu, iż nie powinno ich tu być.
Nastała cisza. Sowa, co jakiś czas wydawała z siebie głośne odgłosy. Wydawała się widzem w teatrze. Czekała na niespodziewany rozwój odgrywającej się sztuki, obserwując grających aktorów.
Znikąd, przerywając grobową cisze, zawyły wilki. Ptak odleciał, zostawiając tym samym zdesperowanych bohaterów. Wilki zawyły raz jeszcze, a wycie było głośniejsze niż przed chwilą. Charm wyczuł zbliżającą się sforę. Nie wiedział, ile bestii nadchodzi, ale na pewno nie było ich mało. Tylko on mógłby teraz uciec w miarę szybko, by uniknąć zagrożenia, ale musiałby zostawić Oskara na pastwę stada. Był potężny, mógłby walczyć, ale czy byłoby to najlepsze rozwiązanie? Gdyby wygrał, to prawie na pewno odniósłby rany po walce. Zostałby osłabiony, a krew z pewnością przyciągnęłaby kolejnych drapieżników, którzy cierpliwie czekają na słabych niemogących się obronić.
Diler i myśliwy muszą wymyślić jakikolwiek logiczny plan. Stanie w miejscu jest najgorszym rozwiązaniem. Sfora się zbliża.
Chmury zasłoniły księżyc, który dawał niewielkie światło. Zapanowała ciemność.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

16 sty 2012, 19:06

Atmosfera była napięta– przybysz nie wiedział, czego wilk od niego chce, więc był niewinny. To musiało być coś innego… Tak jak podejrzewał.
Wcześniej nie zwracał zbytniej uwagi na wycia wilków w oddali– mieszkali tu, po prostu. Ale było tak do tej chwili– usłyszał jakieś poruszenie, coś zleciało z gałęzi nad nimi, widocznie czymś przestraszone. Niemalże w tej samej chwili wilki dały o sobie znać znacznie bliżej, niż poprzednio– wraz z wyciem pojawił się mocny zapach, który wskazywał, że jest ich więcej, niż jeden, czy dwa. Mogło ich być o wiele więcej! Jedno jest pewne– były głośne, więc nawet bez węchu Charma, mężczyzna musiał wiedzieć o ich obecności.
*Ilu ich? Jak blisko? Dam radę walczyć? Może lepiej uciekać?* Te pytania krążyły w umyśle wilka z zawrotną prędkością.
Mogło ich być o wiele za dużo, jak na wilka z pazurami i odrobiną magii, oraz człowieka z dzidą plus dwa psy. W tej chwili zaczął się bać– o wilki, widać oswojone, oraz nieznajomego. Nie może ich zostawić!
-Są blisko! Lepiej wracaj tam, skąd przybyłeś!– zwrócił się do obcego. Nie wiedział, czy go posłucha. Nie uśmiechało mu się walczyć samemu z wilkami, ale nie mógł też pozwolić, by ktokolwiek zginął w jego obecności! Samemu dał by radę zbiec, ale nie uciągnąłby za sobą mężczyzny. – Może dam radę je powstrzymać! Chyba, że masz coś innego do zaproponowania?
Nie miał pojęcia, czy tamten go słyszy, a tym bardziej, co ma do powiedzenia. Wilk odwrócił się w stronę odgłosów zwierzyny i w oczekiwał na to, co ma się wydarzyć.
Jeśli mężczyzna zaproponuje coś lepszego, Charm zrobi wszystko, by tylko mu pomóc. Jeśli nie– będzie starał się odgrodzić wilki od człowieka, atakując swoimi szponami i robiąc szybkie uniki przed paszczami swych dalekich kuzynów, by obcy mógł się spokojnie wycofać. W ostateczności użyje swej mocy– oślepi wilki, w czym pomoże mu ciemność, jaka zapanowała nad lasem, i ruszy biegiem w stronę powrotną, łapiąc tamtego pod pachę, mając nadzieję znaleźć jakieś taktyczne miejsce, skąd mógłby się bronić, a zarazem zdobyć to, po co tutaj przyszedł– martwą zwierzynę. Oby tylko on nie był tą zwierzyną!
Awatar użytkownika
Posty: 45
Rejestracja: 04 sty 2012, 21:24
GG: 39679869
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1351

16 sty 2012, 21:48

Oskar wysłuchał wilkołaka, a w jego głowie powstał plan.
– Udaj się za moimi wilkami. – w tej samej chwili wilki oddaliły się w stronę z której przybyli, a Oskar wyjął z kieszeni swego płaszcza spory flakonik z intensywnie pachnącą cieczą.
Chciał rozlać perfumy na ich śladach, tak by woń zablokowała receptory węchu drapieżników i nie mogli ich śledzić. Dało by im to dość czasu, by oddalić się na bezpieczną odległość.
Awatar użytkownika
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

18 sty 2012, 01:30

MG:

Sfora nadchodziła, była już bardzo blisko dwójki humanoidalnych istot. Czasu było niewiele na przemyślany i wyrafinowany plan taktyczny. Musieli działać szybko i sprawnie, by nie zostać ofiarą drapieżników. Pobliskie krzaki zaczęły groźnie się trząść, uderzenia wilczych łap o ośnieżoną ziemie stawały się głośniejsze. Wszechogarniająca ciemność była ostatnim gwoździem do trumny. Warunki nie sprzyjały, były wręcz tragiczne. W tym momencie wzrok stał się bezużytecznym narządem, zostaje słuch i węch. Zaprawiony myśliwy nie powinien mieć trudności w dobrym wykorzystywaniu wszystkich pozostałych zmysłów. Nie musi polegać wyłącznie na oczach, które zresztą można łatwo oszukać. Charm dysponował o wiele bardziej rozwiniętym nosem i słuchem oraz zawsze przydającym się doświadczeniem. Wiedział, iż walka w zupełnej "ślepocie" jest wymagającym wzywaniem, nawet dla niego. Obecność człowieka zmniejszała szansę przetrwania ich obu. Nie znali się – nie wiadomo czy będą sprawnie współpracować, a sytuacja wymaga dobrej pracy zespołowej. Nawet, jeżeli uciekną, to nie zgubią tak łatwo pościgu, wilkołak podświadomie o tym wiedział. Będą ścigani przez nieuchwytną sforę, która znacznie przewyższała zdolności mobilne swych ofiar. Będą finezyjnie omijać wystające korzenie potężnych drzew w przeciwieństwie do wilkołaka, który będzie miał niemałe problemy. Może i był potężny, ale tracił na zwinności. Przez swą budowę nie jest wstanie dorównać szybkości i gracji ruchowej swych kuzynów. To było pewne – to będzie długa noc. Czy są wstanie poświęcić się, by przetrwać?
Oswojone pupile Oskara schyliły pyski i piszczały strachliwie. Bały się, było to dobitnie słyszalne. Co chwilę podnosiły łby i odwracały je ku różnym kierunkom, z których dochodziły drapieżne odgłosy. Pupilki zaczęły piszczeć głośniej.
Oboje zdanych na siebie bohaterów nie mogli odrzucić od siebie wrażenia, iż między drzewami czmychają cienie, ciemniejsze od panującego mroku. Były, co raz bliżej, smród sfory stawał się intensywniejszy.
Charm i Oskar instynktownie odwrócili się plecami do siebie. Powolnym chodem stąpali w tył. Ich plecy zetknęły się. Tupot łap był już nie do zniesienia. Z każdą sekundą hałas potęgował się.
Chmury zasłaniające księżyc, dryfowały dalej. Niczym jak statek, płynęły po nieograniczającym oceanie jakim było niebo. Za chwilę chmury przestaną zasłaniać ciało niebieskie, a światło znów zagości w najmroczniejszym zakątku Lasu Cieni.
Znów spadały na ziemie odbite promienie słoneczne, błękitna poświata pokonała mrok. Bohaterowie znów mogli widzieć. Charm w momencie powrotu klarowności widzenia, ujrzał jak niespodziewanie leciał w jego stronę wilk, który najwidoczniej skoczył na niego.
Walka o życie
Zaskoczony, ale w pewnym stopniu przygotowany myśliwy nie czekał, aż cały komplet kłów zanurzy się w jego ciele. Działał szybko, musiał tak działać, by przeżyć. W idealnym momencie wystawił dłoń ku skaczącemu zwierzowi. Schylił głowę jakoby nie chciał patrzeć na własną kończynę. W następnych sekundach, z dłoni przez chwilę wydobył się ogromny błysk, który zdołał efektywnie oświetlić wszystko w promieniu dziesięciu metrów. Tak potężna dawka światła, zdołałaby oślepić każdego. Napastnik znajdował się niecały krok, od wilkołaka. Ślepia zwierzęcia nie zdołają już ujrzeć cokolwiek w swym życiu. Straciło swój wzrok.
Uderzył pyskiem o korpus Charma. Przechylił łeb, nie zanurzył kłów w ramieniu kuzyna. Myśliwy bezlitośnie wbił swe pazury w prost bebechy wilka. Jednego mniej.
Plan Oskara, by się sprawdził, ale zaistniał problem. Obaj bohaterowie spostrzegli, jak zza drzew wychodzi duża liczebność sfory. Podejrzenie duża. Wilków było dwadzieścia pięć. Powoli kroczyły wokół przeciwników zataczając krąg. Ich ślepia rejestrowały najmniejsze drgnięcia ciał ofiar.
Oskar, Charm i dwa pupile stali obok siebie i również obserwowali. Dano, im trochę czasu, ciekawe jak go wykorzystają.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

18 sty 2012, 06:44

To stało się tak szybko… Wilki zbliżyły się w tak szybkim tempie, że Charm nie zdążył wcielić swoich planów w życie! Cofnął się o krok, jego plecy napotkały coś mniejszego, ach również żywego– był to nieznajomy mężczyzna, nie uciekł… zresztą nie miałby czasu! Obok stały dwa wilki, warcząc na zbliżające się niebezpieczeństwo. Ciemność była nieprzenikniona… tylko hałas i uderzenia smrodu wilków, spotęgowanego ich ilością, mogły wskazywać gdzie się znajdują– a były na prawdę blisko, za blisko!
Nagle zrobiło się widniej i wilkołak zobaczył tuż przed sobą zębiska swego kuzyna, który najwyraźniej także postanowił dziś zapolować. Nie marnując czasu, wyciągnął łapę i użył swojej najpraktyczniejszej umiejętności– z jego dłoni wydobył się oślepiający blask, który być może uratował mu życie! Wilk oślepiony walnął w niego, nie zadając jakichkolwiek obrażeń, i osunął się na ziemię. Charm bez namysłu wymierzył cios prosto w brzuch poległego i odebrał mu życie jeszcze zanim się podniósł.
Stali tak, oparci plecami o siebie, wilkołak i człowiek, całkowicie sobie nieznani, i bez słowa obserwowali, jak zza drzew wychodzą kolejne wilki… jak ich okrążają. Ile? 15? 20? Może 30 sztuk? Nie ważne, i tak za dużo, jak dla nich dwojga.
Trzeba było coś wymyślić, zanim reszta zechce zaatakować. Wilkołak już użył swej mocy, niestety ofiarą padł tylko jeden przeciwnik, pozostałe były za daleko. Drugi raz nie może sobie pozwolić na trwonienie energii, która ubyła ogromnie po błysku. Teraz musi zdać się na siłę fizyczną i ostrość swych niekompletnych zresztą szponów.
Nastała cisza, przerywana warczeniem sporej ilości wilków. Charm wciągnął powietrze nosem, jak to zwykł robić, w stresujących sytuacjach… Poczuł przytłaczający zapach drapieżników, który spychał na boczny tor woń człowieka… ale zaraz, tam jest coś jeszcze! Zrobił kolejny, powolny wdech, jakby smakował jakąś potrawę, tyle, że zamiast w ustach, wszystko rozgrywało się w jego nozdrzach. Wyłapał trochę jakichś ostrych śmierdzących zapachów, do tego smród wilków… Nie! Musi wyrzucić z uwagi woń sfory! Jeszcze raz… powoli… ostry zapach i… Pojawił się! Na chwilę, łagodny, smakowity, gdzieś za plecami! Coś, coś… przyjemnego. Ale skąd?
Poruszył się… przypomniał sobie o obecności mężczyzny…
– Co tam masz? Tak… pachnie…– spytał szeptem, nie wiedząc, czy człowiek dobrze go zrozumie… Jeśli to było to, o czym myślał, mogli w jakiś sposób ocaleć z tej katastrofy… a przecież wilki muszą jeść. Nieważne, czy dzikie… czy oswojone. Miał tylko nadzieję, że mężczyzna bardzo lubił swoje pupile i przygotowany był, by karmić je w każdej sytuacji.
Awatar użytkownika
Posty: 45
Rejestracja: 04 sty 2012, 21:24
GG: 39679869
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1351

18 sty 2012, 21:18

Wilki poczęły się nieco nieswojo zachowywać, w momencie, kiedy Oskar usłyszał pierwsze piski, pogłaskał wilki, by je nieco uspokoić. Były one teraz gotowe, by bronić swego pana, przyjaciela.
Wilkołak, z racji doskonałego węchu, był w stanie odróżnić woń posiadanych przedmiotów. Były to intensywne zapachy, jeden, mocniejszy od drugiego.
– Tak mam, zarówno perfumy, jak i przekąski z suszonego mięsa. Mam pewien pomysł.
Oskar, próbował nawiązać więź między nim, a wilkami z watahy. Szare, duże wilki budziły respekt w oczach mężczyzny. Chciałbym mieć kilka pupili. Gdyby jakiś zbliżył się do jego osoby, będzie próbował nakarmić go przekąskami. W razie ostateczności miał plan, by odstraszyć wilki intensywnym, nieznośnym zapachem perfum.
– Co planujesz? Może uda mi się coś tu wskórać.
Kucnął, by wilki dostrzegły, iż nie stanowi zagrożenia. Znając instynkty i zachowania zwierząt, unikał kontaktu wzrokowego. Jego ruchy stały się delikatne, wolne i przewidywalne, tak, by nie spłoszyć wilków. Swoich pupili zaś wycofał za swą osobę.
Miecz miał w gotowości, by użyć go w jednym cięciu, które będzie płynne i skierowane w szyję bestii, gdyby coś poszło nie tak i miał być zaatakowanym. Choć, walka z przywódcą miała by ogromne znaczenie, ponieważ, mógł zastąpić go. Wypatrywał największego, chciał najpierw go udobruchać, może się uda… Nie był pewien efektów, ale kilka wyjść to dobra perspektywa, jeśli któreś z nich miały by nie wypalić.
Awatar użytkownika
Posty: 1188
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

20 sty 2012, 01:06

MG:

Krąg złożony z śnieżnych wilków przemieszczał się raz w prawym, raz lewym kierunku. Bestie obserwowały swe cele krwiożerczym, ale i czujnym spojrzeniem. Chciały zaatakować, rozerwać na strzępy upolowane zdobycze, agresja wylewała się z ich ślep. Coś ich, bowiem powstrzymywało. Przypominali żołnierzy, którzy czekają na rozkazy swego dowódcy, ale kto był dowódcą?
Ta sama sowa wylądowała na wysokiej gałęzi pobliskiego dębu. Wróciła, by obejrzeć najciekawszą scenę. Cierpliwie obserwowała, co jakiś czas wydając z siebie pomruki.
Sfora niebezpiecznie się zbliżała. Małymi kroczkami ściskali pętle, warcząc przy tym zaciekle. Ich łapy delikatnie stąpały po śniegu, byli bezszelestni. Skradały się, mimo, że są doskonale widoczne. W odległości niecałych czterech kroków zatrzymały się. Przestały warczeć nieznośnie, uniosły łby w stronę księżyca. Zaczęły wyć, a ich wycie było donośne jakby dzwony świątyń biły na poranną mszę. Dźwięk przeszył uszy bohaterów był dla nich stanowczo za głośny. Pulsacyjny ból spowodowany skrajnym hałasem, przedzierał się coraz głębiej. Charm i Oskar zostali ogłuszeni. Człowiek mógłby wytrzymać, zacisnąć zęby i modlić się, by wilki nie zaatakowały po tym jak skończą swą pieśń. Wilkołak zaś przeżywał najgorsze katusze. Miał wrażenie, iż jego słuch zaraz wysiądzie. Upadł na klęczki, trzymał się łapami za uszy. Wiedział, że zaraz oszaleje. Nie wytrzyma minuty dłużej, nie da rady. Sfora ucichła.
Nastała cisza, myśliwy i diler mieli krótką chwilę aby mniej więcej wrócić do siebie. Charm słyszał nieprzyjemne szumienie, spowodowane przez za dużą dawkę decybeli. On ucierpiał najbardziej.
Trzy wilki rozeszły się, by zrobić niewielką szczelinę w kręgu. Wilkołak poczuł, że bliża się inny zapach, różnił się od wilczego. Był silny, dostawał się do każdych zakamarków jego nosa. Śmierdział, ale dało się wytrzymać.
Zza dębu, na którym zadomowiła się sowa, nadszedł duży, czarny wilk. Był o wiele wyższy od swych braci, z jego paszczy wypływała piana. Ślepia były srebrne, niczym księżyc w czasie pełni. Szedł dumnie, złowieszczo obserwował Charma i tylko jego. Każdy z wilków schylał łeb, gdy on przechodził obok nich. Z czarnego wydobywała się dziwna aura, potrafił sparaliżować samym spojrzeniem, co odczuł myśliwy. Uczucie, które zniszczyło resztki optymizmu dwójki kompanów. Pupilki Oskara nie wytrzymały, uciekły w prost czeluście kniei.
Plan człowieka nie wypalił, kawałki mięsa zostały zignorowane. Zwierzęta były wściekłe, nie miały zamiaru dać się oswoić w tak banalny sposób. Nie po tym, gdy jeden z nich został zabity. Czarny zatrzymał się niecałe pół kroku od Charma. Jego kompani nieznacznie się przybliżyli. Krąg się zaciskał, nie dało się już uciec, to było niewykonalne. Wreszcie doszło do nich, zginą. Ich szanse były znikome. Co mogli teraz zrobić, by przeżyć?
Czarny był wystarczająco blisko aby można było rzec – to nie jest wilk. Miał zupełnie inny zapach, łapy są inaczej zbudowane, pysk przypominał psi, a nie wilczy. Sierść krótka, można dostrzec czarną skórę stworzenia. O dziwo, futro nie jest czarne, jest ciemno beżowe. I te srebrne ślepia. Potrafiłby powalić najodważniejszego herosa. Przenikliwe wejrzenie, które przeszywało ciało i doprowadzało do istnych drgawek. To nie mógł być zwyczajny wzrok. Nie powodowałby aż tak ogromnego strachu w sercu. To był wzrok potwora.
Sowa odleciała już na dobre. Wiedziała jak się to zakończy.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 9 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 8 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52147
Liczba tematów: 2970
Liczba użytkowników: 1043
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Ponczolinio
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.