Gęstwiny

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 396
Rejestracja: 03 wrz 2011, 23:53
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=642

Gęstwiny

23 paź 2011, 17:56

Było to ta część lasu, obrośnięta przez największe drzewa, które swoimi wielkimi koronami przysłaniały promienie słońca, które chciały dotrzeć do lasu. Ściółka leśna obrośnięta jest młodymi drzewami, oraz licznym mchem.

Koshi miał dużo szczęścia, albowiem dotarł do Lasu zaledwie kilkadziesiąt sekund po wstaniu słońca. Mimo tego jego ciało było bardzo poparzone, a on sam był na krawędzi śmierci. Na ostatnich siłach położył Aliyah na miękkim mchu. Był dzień, więc temperatura była stosunkowo wysoka, nawet w miejscu zasłoniętym przez promienie słońca. Chwilę po położeniu jej ściółce padł parę metrów dalej, tracąc przytomność.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

20 sty 2012, 15:41

Charm miał nadzieję, że mężczyzna go zrozumiał i wpadł na jakiś genialny plan. W końcu miał dwa wilki, a ktoś musiał je oswoić… *Ależ, czemu ja się oszukuję! Przecież tę dwójkę oswajał pewnie kilka tygodni, jeśli nie miesięcy! A tutaj mamy całą sforę i kilka minut!* – wilka dopadła chwila zwątpienia.
Jego podejrzenia okazały się słuszne. Choć człowiek rzeczywiście go zrozumiał, a nawet był przygotowany– wilki nic sobie nie zrobiły z jego mięsa… Nie dały się ogłupić!
Tym gorzej dla myśliwych, którzy za chwilę mieli zostać pożarci, gdyż wybrali się na polowanie w nieodpowiednim czasie i miejscu!
Wilki się poruszały… Łaziły to w jedną stronę, to w drugą, cały czas warcząc agresywnie. *Coś tutaj jest nie tak…* Widać było, że sfora ma ochotę rzucić się na nich i pożreć na miejscu, teraz, już, bez chwili zwłoki! Ale jednak tego nie zrobiły… Nadal krążyły wokół nich– to w prawo, to w lewo, w prawo, lewo, prawo… I tak bez końca, aż w głowie się kręciło! W końcu zrobiły krok do przodu!
*Nie dobrze… Czas zwłoki się kończy…* Ich kroki były powolne, staranne, ciche, jakby miały zaskoczyć myśliwych.
Aż w końcu się zatrzymały! Kilka kroków przed Charmem… Podniosły łby w górę i…
Później był już tylko ból! Potężna dawka decybeli wprost do mózgu wilkołaka! Jego ciałem wstrząsnęła potężna fala bolesnych wibracji, od czubka głowy, po śródstopie! Jego oczy mimowolnie zamknęły się w szczelnym uścisku, kolana ugięły się pod wpływem wstrząsu, a łapy bez efektu zasłaniały uszy… Głowa miała za chwilę eksplodować, gdy nagle… Cisza! Jakże błoga cisza! Nic, żadnego wycia, warczenia, pomrukiwania sowy, która wcześniej wróciła na swą gałęz, by przyglądać się przedstawieniu. Tylko szum… Głośny szum, który bynajmniej nie był szumem wiatru!
Wszystko działo się jakby w zwolnionym tempie… Wilk nie zdawał sobie sprawy z tego, co się dzieje. Zapomniał o obecności człowieka, wilków, sowy…
W końcu zauważył kątem oka, jak wilki powoli oddalały się od siebie, tworząc pustą dziurę w kręgu, jakby komuś robiły miejsce!
Charm powoli wstał z ziemi… Nadal słyszał tylko szum, który powoli cichł.
Choć nie miał najmniejszej ochoty węszyć za czymkolwiek lecz i tak jakiś smród dotarł do jego nosa. Smród czegoś… czegoś, co na pewno nie było tylko wilkiem…
Nagle to zobaczył… wielki, czarny wilk, dużo większy niż pozostałe. Wyróżniał się na ich tle czarną, krótką sierścią.
*To nie jest wilk…* – ta myśl pojawiła się w głowie Charma, jak alarm, ostrzegając przed niebezpieczeństwem.
Z obrzydliwego, bardziej psiego, niż wilczego pyska, obserwowały go dwa srebrne ślepia. Zbliżał się powoli, majestatycznie, z pianą na ustach, jakby chciał od razu rzucić się na Charma… Właśnie, miał wrażenie, że obserwuje tylko jego, na człowieka nie zwracał najmniejszej uwagi!
Wilki traktowały go, jak swego władcę… ale nie, jak samca alfę, tylko prawdziwego pana! Pochylały swe białe pyski przed jego czarnym cielskiem!
Ten wzrok… Srebrne dyski miały w sobie coś… magnetycznego i paraliżującego. Charmowi wydawało się, że nic więcej nie istnieje, tylko te ślepia! Nie mógł się poruszyć, by tylko nie stracić ich z pola widzenia!
Szum umilkł, ustępując miejsca dźwiękowi odlatującej sowy… a pozatym… cisza! Ale tym razem naturalna. Wilki nie ośmieliły wydać z siebie najmniejszego dźwięku, jakby w obawie, że tamten rzuci się i na nich!
W końcu przybysz dotarł do wilkołaka, zatrzymując się tuż przed nim. Jego ślepia przenikały całą istotę Charma, jakby chciały zniszczyć go samym wzrokiem! Szukały byłego miejsca gdzieś tam, wewnątrz jego umysłu!
Czy to inteligencja każe mu ocenić atuty i słabości przeciwnika, czy instynkt kieruje jego wzrok tak głęboko, by przerazić i zwiększyć szansę na wygraną?
Charm nie miał pojęcia, choć widząc, że pozostałe wilki traktują swego pana z czcią, przekonywał się powoli do tego pierwszego.
Jeżeli w tych srebrnych oczach czaiła się inteligencja– ich szansę na przeżycie odrobinę wzrastały. Być może udałoby mu się przekonać bestię, by rozeszli się w pokoju, bez rozlewu krwi…? Choć biorąc pod uwagę fakt, iż krew już została rozlana…
A jeśli to tylko potwór– przewagą Charma byłaby właśnie inteligencja.
W umyśle wilka układał się pewien plan. Być może uda mu się pokonać bestię w walce? Gdyby tylko reszta wilków się nie wtrącała, gdy ich władca walczy… Z jednym potężnym potworem miał jakieś szanse wygrać, ale z całą sforą– żadnych.
*Co robić? Próbować rozmowy, czy walki?* To drugie wykluczało pierwsze, ale nie na odwrót. Jeśli rozmowa by nie poskutkowała, zawsze mógł jeszcze walczyć.
Więc zadecydował…
– Spokojnie władco białych wilków… Przybywam tutaj jedynie w celu zdobycia pożywienia… Niestety, zanim zacząłem polowanie– ktoś zajął się jednym z Twoich podopiecznych! – odezwał się, mając nadzieję, że przybysz jednak jest inteligentny, choć piana, lecąca z jego pyska mówiła co innego.
Jeżeli nie uda się porozmawiać, Charm gotów jest bronić się, tnąc swymi ostrzami, celując w szyję napastnika, jednocześnie trzymając pazury i zębiska tamtego z dała od swojej szyi. *Oby tylko reszta nie wtrącała się w walkę "wodza"*
Awatar użytkownika
Posty: 45
Rejestracja: 04 sty 2012, 21:24
GG: 39679869
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1351

23 sty 2012, 07:22

sorki, byłem w domu bez neta i sorka za jakość, nie mam chwilowo czasu, a jestem po dość małej dawce snu i właśnie uciekam na zajęcia
Oskar był skołowany, nie rozumiał, czemu wilki nie połasiły się na mięso. Nie rozumiał również, dlaczego jego pupile uciekły. Może to i dobrze, przynajmniej będą bezpieczne. Oskar był zwykłym człowiekiem, cała ta sytuacja przerastała go. Jedyne co zrobił to odłożył dzidę powolnym ruchem na ziemię, tak by była w zasięgu ręki. Przygotował się do ataku, by jednym sprawnym ruchem dobyć miecza i wykonać cięcie.
Stało się coś dziwnego, wilki po mimo małej odległości nie atakowały, a rozstąpiły się, a zza nich wyszedł wielki bydlak. Wyglądał groźnie, Oskar nie chciał z nim zadzierać. Potwór zdawał się ignorować go. Charm próbował kontaktować się z bestią, a człowiek chciał wyczytać myśli zwierzęcia.
Awatar użytkownika
Posty: 1189
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

23 sty 2012, 15:20

MG:

Wódź sfory oglądał Charma uważnie. Srebrzyste ślepia nadal paraliżowały swym wejrzeniem, ale coś się zmieniło. Wzrok nie był już wściekły, pełny morderczych intencji. Stał się spokojniejszy chociaż nadal tkwiła w nim iskierka, która w każdej chwili mogła się rozpalić w niekontrolowany płomień. W oczach potworach można zarejestrować jeszcze jedną cechę. Świadomość każdego słowa wilkołaka.
Czarny warknął, a wilki z pokorą znacznie się odsunęły od dwójki bohaterów. Pętla rozproszyła się, Oskar i Charm poczuli ulgę. Nie są już naciskani z każdej możliwej strony, znów mają przestrzeń, którą mogliby wykorzystać. Nie mogą tylko zapomnieć, iż nadal ich życie stoi na włosku. Przywódca sfory stał blisko gości lasu. Ślepia przestały wysyłać złe intencje ku kierunku gości, stały się pogodne. Cała złość gdzieś wyparowała. Stworzenie wyprostowało się przyjmując majestatyczną pozę. Pysk był lekko skierowany ku górze, oczy obserwowały bohaterów z góry. Chce pokazać swą wyższość i wszechwładze w tym miejscu.
Oskar próbował spenetrować głowę Czarnego. Nagle coś wygoniło go z umysłu bestii. Bestia zaś spojrzała na człowieka szyderczym wzrokiem.
– Marny człeku, nie próbuj swych sztuczek – głos rozbrzmiał w głowie dilera. To była telepatia.
– Czego tutaj szukacie? Czemu naruszacie to miejsce? Czemu zakłócacie mój spokój?! – telepatyczne zdanie dotarło do obu bohaterów.
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

23 sty 2012, 21:21

Po swych słowach Charm zauważył, iż wilka opuściła ta dzika nienawiść, jaką wcześniej widział w jego oczach. Teraz natomiast, choć nadal czujne, wypełniał je spokój. Wydawało się, jakby bestia zrozumiała jego słowa i porzuciła chęć mordowania. Chwilę późnej, czarny wilk zawarczał na swych "poddanych", którzy od razu się oddalili. Czarny jednak nie poruszył się ani o krok, nadal był w bardzo bliskiej odległości od Charma.
Zrobiło się lżej, swobodniej, napięcie się zmniejszyło, acz jeszcze nie minęło całkowicie. Nie należy ignorować siły przywódcy tak wielkiej watahy! To, że dał im troszkę miejsca, nie oznacza, że im ufa! W takiej sytuacji było to wręcz niemożliwe!
Jednak wódz zdecydowanie zmienił swą postawę. Nie okazywał już wrogości, jego oczy się nieco rozpogodziły. Choć nadal pokazywał swą wyższość, prostując się i patrząc na nich z przechylonej w górę głowy. Chciał pokazać, kto tu rządzi, a Charm nie miał najmniejszej nawet ochoty temu przeczyć!
Ich sytuacja się poprawiła. Och, nawet bardzo! Śmierć nie zagląda im już tak głęboko w oczy, choć nadal ich czujnie obserwuje, by w odpowiedniej chwili zebrać swoje żniwo. W każdym momencie on, bądź mężczyzna, mogli popełnić jakiś tragiczny błąd, który przeważy szalę po stronie śmierci!
W pewnym momencie w głowie Charma pojawił się głos… potężny dźwięk, który układał się w słowa. A brzmiały one: "Czego tutaj szukacie! Czemu naruszacie to miejsce? Czemu zakłócacie mój spokój?!" Czyżby to wilk do niego mówił?! Słyszał, że niektórzy potrafią porozumiewać się drogą umysłową… Mnich nawet mu o tym wspominał, ale wilk nigdy nie nauczył się wysyłać komuś tą drogą słów.
Ale niedawno coś mu się przytrafiło… Jakiś czas po tym, gdy jego przedziwni goście– dwie kobiety,driada i człowiek– uciekły z okolic jego chatki, usłyszał pełne poczucia winy zdanie, wypowiedziane przez kobietę. Coś jak "Byłam w stosunku do niego niegrzeczna". Wtedy myślał, że to jego własne myśli, choć lekko zdziwił go kobiecy głos. Szybko przestał się tym interesować.
Teraz jednak stanowczo trzeba było się tym przejąć, gdyż spojrzenie wielkiego, czarnego wilka mówiło, iż to są jego słowa, że wymagają odpowiedzi.
– Ja, Charm – zaczął wilkołak, powoli wskazując na siebie łapą z niekompletną liczbą szponów – przybyłem tutaj, by zapolować i zdobyć pożywienie… Potrzebowałem je sprzedać. Zbyt daleko jednak zawędrowałem w tę ciemną noc, prowadzony tropem tego wilka. – wskazał tą samą łapą nieruchome ciało białego wilka kilka metrów dalej – Gdy tutaj dotarłem, zobaczyłem, jak leży bez ruchu…
Wilk nie wiedział, co jeszcze może powiedzieć. Miał nadzieję, że czarny przywódca pojął jego słowa. Szczególnie nie chciał mieć kłopotów z powodu martwego wilka, którego przecież nawet nie tknął– poza ogólnym badaniem.
Nie wiedział, czy człowiek też słyszał słowa przybysza. Nie wiedział też, czy nie zrobi czegoś pochopnie i nie skieruje na nich z powrotem gniewu bestii. Zresztą… pewnie głupi nie jest, a jak zdążył wcześniej zauważyć, kombinować potrafi.
Oby wyszli z tego cało… dopiero co tutaj przybył– nie mówiąc, iż celem jego był odpoczynek– a już wpakował się w takie niebezpieczeństwo… *No nieźle, nieźle. W nocy, do nieznanego, ciemnego lasu! Czys ty oszalał Charm! -zbeształ się w myślach– Już mogłem zapolować na te… jeże! A nie gnać, jak ten idiota, w głąb mrocznych gęstwin!* Ale cóż… było już za późno. Teraz trzeba mieć nadzieję, iż czarny wilk okaże się istotą o wiele bardziej inteligentną od niego… a może nawet wspaniałym sprzymierzeńcem na przyszłość…
Ech, wystarczy, aby ich nie pozabilał!
Awatar użytkownika
Posty: 45
Rejestracja: 04 sty 2012, 21:24
GG: 39679869
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1351

23 sty 2012, 23:52

Nie chcę was blokować dajcie mi uciec xD
Oskar przerażony mocą jaką napotkał skulił się lekko i zamknął sam w sobie. Jego cele nie były złe, ale źle się czuł i nie potrafił się opanować. Zatrwożony mocą przeciwnika i brakiem towarzyszy, począł lekko kierować swe kroki w przeciwną stronę. Czy władca wilków pozwoli mu uciec? Nie wiedział, ale chciał choć spróbować ucieczki. Cofając się podniósł dzidę, by kontynuować odwrót.
Awatar użytkownika
Posty: 1189
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

25 sty 2012, 21:47

MG:

Spojrzenie wodza zmieniało się ponownie. Stawało się wściekłe, pełne najgorszych intencji. Ślepia powoli się czerwieniły, srebrzysty połysk znikał, a czerwona poświata delikatnie emanowała, co raz jaśniej z jego oczodołów. Przybrał postawę bojową. Nie siedział już majestatycznie, nie patrzył się już na swych gości rozumnie z niewielką dozą życzliwości. Stał na lekko ugiętych łapach, łeb skierowany lekko ku ziemi. Wydawało się, iż chciałby się rzucić na Charma. Słowa wilkołaka były kompletnie nieprzemyślane, ale szczere. Niestety, nie konwersował z osobą, tylko z bestią, która ma gdzieś szczerość obcych – tym bardziej, jeżeli są na jej terytorium.
Czarny ryknął niebezpiecznie, sfora ponownie tworzyła pętle.
– Tropiłeś me dziecię?! Czyli chciałeś je zabić! Kłamiesz, tak na pewno kłamiesz! Moje martwe dziecię nie ma ran, użyłeś plugawych sztuczek! Nie można wam ufać, obcy! – telepatyczny głos miażdżył umysł bohaterów swym gniewem i nienawiścią. Oboje zobaczyli tysiące makabrycznych obrazów, stworzonych za sprawą mocy Czarnego, które przedstawiały, co sfora robiła z nimi, gdy byli na skraju śmierci. Wilki ich jadły, gdy jeszcze żyli. Bohaterowie poczuli ten ból. Niewyobrażalne katusze. Po chwili telepatyczne obrazy znikły, ale namiastka ich pozostała. Wiedza, co się z nimi stanie, gdy dopadnie ich sfora.
Duch lasu
Wódz błyskawicznie rzucił się na Charma, który nie spodziewał się tak szybkiego uderzenia. Bestia pod wpływem swego ciężaru przewróciła myśliwego. Wgryzła się w ramie, wypruwając przy tym sporą część tkanki skórnej. Gruba skóra nie stanowiła problemu dla ostrych kłów. Wilkołak poczuł wielką siłę przeciwnika. To był istny potwór, nie zwierze. Wódz przygotowywał się do następnego ataku, prosto w szyje.
Oskar postanowił powoli się wycofywać. Uznał, iż to miejsce nie jest dla niego, a rozmowa z bestią jest bezcelowa. Bał się, ale to dobrze. Strach pokazuje granice możliwości, a tą granicę lepiej nie przekraczać. Diler, jednak tak łatwo nie ucieknie. Cztery wilki rzuciły się na niego. Miał w pogotowiu dzidę i miecz, ale zdawał sobie sprawę, że to nie wystarczy. Pierwszy napastnik skoczył wprost na niego, ale szybko zakończył swe istnieje. Oskar położył się na ziemie, wystawiając przy tym drewnianą broń. Pierwszy wilk został przyszyty na wylot. Pod wpływem grawitacji, powoli się zsuwał w dół, zostawiając krwawy ślad na drewnie. Niestety, reszta zaatakowały z różnych stron, Oskar nie miał najmniejszych szans. Leżał, a trzy wilki gryzły go niemiłosiernie w różne części ciała. Czyżby nadchodził jego koniec?
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

27 sty 2012, 20:08

Wilk popełnił błąd, nie człowiek, właśnie on! Jak głupiec przyznał się, że tropił członka watahy Czarnego. Szybko zrozumiał swój błąd, gdy wygląd potwora ponownie uległ zmianie. Jego dobry, spokojny stan trwał krótko… Zbyt krótko, by cokolwiek ugrać. Teraz, ponownie wściekły, jego oczy wręcz promieniowały czerwienią– kolorem agresji, wrogości, niebezpieczeństwa…
W jednej chwili ze swej dumnej postawy przeszedł do ugiętych łap i pochylonej głowy, gotowy do skoku wprost na Charma. Ryknął, a posłuszne mu wilki w jednej chwili z powrotem zacieśniły wokół myśliwych krąg.
Koniec… wrócili do punktu wyjścia. Znowu mają przed sobą warczącą sforę z wielką, wściekłą do granic możliwości bestią na czele, większą i zapewne o wiele silniejszą od reszty!
Wtem w głowie wilka rozbrzmiał okropny, pełen nienawiści głos Czarnego, oskarżającego Charma o kłamstwo, oszustwo, o paranie się plugawymi sztuczkami, mającymi zabić jego dziecię! Nie wiedział co odpowiedzieć, jak się obronić, przekonać przeciwnika o tym, że się myli… Był wręcz pewny, że potwór nie przyjąłby żadnych argumentów, że jest świecie przekonany o swej racji i nikomu nie da się przekonać o czymkolwiek, co jest z nią sprzeczne! Nie było szans! Zresztą… czasu też nie było.
W jednej chwili, tysiące wizji, obrazów, pojawiło się w głowie wilka. Zobaczył, jak sfora gryzie, żre go po całym ciele, on bezsilny, niezdolny do jakiejkolwiek obrony, leży przygnieciony przez nią całą, wierci się, lecz nic nie może już zrobić. Napastnicy rwą jego skórę na strzępy, wyrywają sierść… co tam sierść… mięso wyrywają żywcem z jego ciała! Potworny ból! Z gardła wydaje się jedynie krzyk, przepełniony niesamowitym bólem, rozpaczą, zdesperowaniem… To wszystko trwało wieczność! Ból… Nieskończony ból! Gorszy, niż ten wywołany głośnym wyciem, który miał już za sobą i o którym dawno już zapomniał… Wszystko zapomniał… Wiedział jedynie co się z nim dzieje– jest rozrywany na strzępy, nic więcej nie istnieje!
Nagle koniec… Ból minął, wizje zniknęły… Choć pozostał cień, posmak katuszy… pamięć o wszystkim, co go spotka, jeśli zaraz czegoś nie zrobi.
Znowu stał, w jednym kawałku, z pełną świadomością wszystkiego, co się wokół niego dzieje… Choć potwór nie dał mu czasu, by nacieszyć się tą pozycją– ledwo ten zdążył otrząsnąć się z realistycznych, bolesnych obrazów, a Czarny już leciał wprost na niego, z szeroko rozwartą paszczą, ukazując swe ostre, jak igły zębiska.
Charm, nadal oszołomiony, nie był gotowy na walkę… lecz musiał wziąć się w garść, gdyż nie chciał skończyć, jak przed chwilą w wizji! Leżał teraz, powalony przez wielką siłę przeciwnika, ogromne jego cielsko nie pozwalało mu się podnieść. Pysk potwora znalazł się niebezpiecznie blisko ramienia wilka… Niestety, nie zdążył nic zrobić, wielkie zęby zatopiły się w skórze, a po chwili jej kawał został wyrwany! Szybko powstrzymał chęć krzyknięcia z bólu, gdyż bestia zamierzała zaatakować jego szyję…
Wilk chciał zareagować szybko. Spróbuje uderzyć prawą łapą, z całej swej siły, przeciwnika w głowę. W przeciwieństwie do niego używał swych szponów, nie zębów.
Postara się więc, jak najsilniej uderzyć i najgłębiej wbić je w łeb bestii, podczas gdy nogami zaprze się i odepchnie jej cielsko od siebie.
Jeśli mu się nie powiedzie, spróbuje ponownie tej nocy użyć swej mocy i oślepić wroga, choć nie wiedział, czy nie będzie to dla niego zbyt wyczerpujące. Po czym uderzy szponami obydwu łap na przemian, prawą w szyję, lewą w klatkę piersiową.
Jeśli jednak mu się uda, postara się szybko skoczyć na nogi i naprzeć nań, wykorzystując energię, której nie wykorzystał na oślepienie, zada cios jednocześnie prawą łapą w szyję, lewą w brzuch przeciwnika.
Cały czas będzie czujny i gotowy na unik przed atakiem bestii.
Ten plan trzeba było już tylko wprowadzić w życie, zanim groźna paszcza rozszarpie szyję Charma!
Awatar użytkownika
Posty: 1189
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

30 sty 2012, 21:57

MG:

Trzy wilki zakończyły życie Oskara. Dorwały się do szyi, rozszarpując kłami tchawicę. Diler nie mógł oddychać, krztusił się własną krwią. Jeszcze przez chwilę walczył, próbował odepchnąć zwierzęta rękoma, wyprowadzić cięcia mieczem – bez skutku. Kolejne sekundy mijały, a on sam odpływał. Obfite krwawienie i brak powietrza, bolesna śmieć, ale ból przemijał, pozostała ciemność.
Czarny miał już dobić swą ofiarę, ale wyglądało na to, że to szybko nie nastąpi. Charm uderzył potężnie łapą o pysk bestii. Szpony wilkołaka rozcięły część skóry, w tym dotkliwie raniąc lewe oko przeciwnika. Wódź sfory odskoczył od myśliwego, już nie przygniatał go swym niemałym ciężarem ciała. Znajdował się teraz przy wielkim drzewie, dokładnie pięć metrów od leżącego. Warknął z bólu, nie był wstanie otworzyć lewej powieki. Spojrzał na wilkołaka wzrokiem rozwścieczonym do granic możliwości. Przygotowywał się na kolejny atak, powoli kroczył ku wrogowi. Obserwował jak ów wróg wstaje i wystawia w jego stronę rękę. Czarny nie był głupi – wiedział, co się zaraz stanie. Nagle oślepiający błysk ponownie rozświetlił okolicę, pokonując na krótką chwilę mrok tego miejsca. Światło oślepiło wilki, które spłoszone krążyły chaotycznie wokół siebie. Charm mógłby już zadać ostateczne ciosy wodzowi sfory, ale nie zrobił tego. Poczuł ból w okolicach stopy. Miał wrażenie, iż coś miażdży mu kości. Gdy oślepiające światło zgasło ujrzał Czarnego, który zatopił cały swój komplet kłów w jego nodze. Miał zamknięte prawe oko, przewidział ruch przeciwnika. Myślał.
Bestia silnie pociągnęła stopę do tyłu, wilkołak się przewrócił. Przygniotła ponownie przeciwnika, umięśnione łapy zahaczyły o szyje. Paszcza, niczym ostry miecz, zanurzyła się w brzuchu, powoli przegryzając kolejne warstwy skóry. Charm nie patrzył się bezczynnie, mimo katuszy, uderzył złączonymi kończynami prosto w brzuch potwora. Cios był na tyle silny, by odepchnąć od siebie bydle. Myśliwy usłyszał także trzask kości, czyżby coś się złamało?
Czarny dyszał, stał dziesięć metrów od wilkołaka. Wygląda na zmęczonego, ale nadal w oku płonie ogień, nie stracił woli walki. O dziwo jego "poddani" nie wtrącają się do walki.
Charm był cholernie przemęczony. Zaklęcie odebrało dużą część sił witalnych, nie mówiąc już o nowej ranie. Jego towarzysz nie żył, teraz dopiero ujrzał zmasakrowane ciało człowieka. Został tylko on, sam przeciw bestii i jej armii. Nawet jeżeli ją pokona, to reszta się na niego rzuci, czy dalsza walka nadal ma jakikolwiek sens? Może lepiej po prostu się poddać przykremu przeznaczeniu i odejść?
Wódz ponownie ruszył ku wilkołakowi.

Śmierć
Awatar użytkownika
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

31 sty 2012, 18:17

Udało się… potwór już nie leżał na wilku, nie trzymał swych zębisk tak niebezpiecznie blisko szyi. Uderzenie prawą łapą uszkodziło mu oko, był prawie ślepy… Wielki, potężny stwór zlazł z Charma, choć nieco bardziej rozwścieczony… dużo bardziej! Niestety, nie udało się oślepić i prawego oka– potwór, nieco sprytniejszy, niż można by podejrzewać, zamknął je w chwili rozbłysku, który w dosyć poważny sposób osłabił myśliwego. Przynajmniej pozostałe wilki wpadły w oszołomienie.
Niestety, to był jedyny i ostatni plus, jaki miało użycie tej umiejętności ponownie… Rozbłysk nienaturalnie jasnego światła sprawił, że także i wilkołak musiał osłonić swe oczy, a robiąc to, nie mógł dostrzec, co szykuje dla niego Czarny. Gdy można było otworzyć oczy, poczuł ból w swojej nodze. Potwór ugryzł go w nią, po czym pociągnął tak, że wilk wylądował na plecach… Ponownie przygniatało go wielki, czarny kawał mięsa, raniący mu lekko szyję. To nie było wszystko, a już na pewno nie najgorsze, co Charm dzisiaj poczuł… a kto wie, co jeszcze mu się stanie?
Potwór dopiął swego– zanurzył swe zębiska w ciele wilkołaka! Na szczęście nie w szyi, wtedy pewnie byłoby już po nim… Wielkie zęby bestii wgryzły mu się w brzuch, powodując kolejną już dziś falę bólu, którego niejedna słabsza rasa by nie zniosła. Ba! Nie przeżyłaby! Skóra wilkołaka jest o wiele grubsza niż człowieka, a i tak kły Czarnego przeszły przez nią z taką łatwością, jakby to był worek siana! A co dopiero, jeśli na ich drodze pojawiłby się taki elf, czy człowiek, których skóra jest o wiele bardziej delikatna!? Nie ważne…
Wilk zareagował na tyle szybka, na ile pozwolił mu refleks, spowolniony lekkim szokiem, wywołanym nagłym bólem. Walnął z całej siły przeciwnika w to samo miejsce, które tak bardzo w tym momencie cierpiało, odpychając go od siebie na dziesięć metrów, tym samym uwalniając swój brzuch od ostrych kłów. Coś gruchnęło, trzasnęło… Czyżby złamał Czarnemu kości? Byłoby świetnie…
Charm zauważył, że nieznajomy, który z nim wpadł w tą pułapkę– nie żyje! Jego ciało było zbeszczeszczone przez paszcze białych wilków! Och, jak dobrze, że te jego oswojone zwierzaki uciekły wcześniej, jak najdalej stąd… Trzeba by je znaleźć i się nimi zaopiekować… same mogą sobie nie poradzić. Zwierze raz oswojone traci umiejętność przetrwania w dziczy…
Ach! Myśli o wilkach, podczas gdy inne chcą go pożreć! Totalnie zgłupiał! Trzeba walczyć!
Udało się zmęczyć przeciwnika, ale za cenę własnego zmęczenia… Kolejny raz nie mógł używać tej samej sztuczki, nie miał na to energii, ale i nie było po co, skoro tamten wiedział, jak się zabezpieczyć. Zostały mu niezawodne szpony oraz telekineza… której nie ośmieliłby się użyć z tak małą ilością energii. No, może w ostateczności!
Był sam, człowiek nie żył, wilki uciekły… przeciwnik wściekły, nie myślący nawet o poddaniu walki, a co dopiero o przegranej! Gotów umrzeć w walce, byle tylko pokazać obcym, kto tutaj rządzi… A on? Charm? Czy gotów był umrzeć przez głupotę? W walce? W nieznanym miejscu? Jako obcy, o którym nikt nie usłyszy?
Nie… nie jest obcy! To już także jego dom! Nikomu nie pozwoli sobą pomiatać, tylko dlatego, że ten wymyślił sobie, iż nie można mu ufać! Nie zabił tego wilka, choć chciał… O tak! Zrobiłby to z ogromną chęcią, na oczach tego, uważającego się za wszechmocną istotę, wodza! Chciał żyć w spokoju, nie miał ochoty na jakąkolwiek walkę, ale w tej jednej chwili zmienił zdanie! Żądza krwi potwora opanowała go, nakłoniła do ataku… a raczej do obrony. Do obrony swojego nowego domu!
– Nie pokonasz mnie! – krzyknął, gdy tamten ruszył na niego – To teraz jest też mój dom!!!
Po tych słowach zebrał w sobie całą swoją ostatnią energię i skoczył wprost na czarnego wilka, sprawiając, iż ich role się odwróciły. Zamierzał powalić go na ziemię, wbić szpony w szyję i wykonać serię szybkich, bezwzględnych ciosów prawą ręką, podczas gdy lewą będzie blokował wszelkie ruchy przeciwnika.
Jeśli coś mu się nie powiedzie, postara się jednak użyć swej ostatniej mocy… tej, której nie używał już dosyć dawno, a która mogła być jego ostatnią nadzieją… telekinezy. Szybko odtoczy się na bok z ciała wodza, bądź odepchnięty od niego, wykorzysta jego siłę, by odskoczyć w tył, i całą energię skoncentruje na gałęzi, z której tak dawno już temu odleciała sowa. Zamierza ją jedynie złamać, by spadła pionowo wprost na odkryte ciało przeciwnika i wbiła się weń głęboko, przytwierdzając go do ziemi. Postara się nią tak pokierować, by uderzyła właśnie ostrym końcem, by nie zboczyła z drogi…
Awatar użytkownika
Posty: 1189
Rejestracja: 29 paź 2011, 16:01
Lokalizacja postaci: Dwór Pomiędzy Spektrami
GG: 50433717
Karta Postaci: viewtopic.php?t=961

02 lut 2012, 04:48

MG:

Charm dokonał wyboru. Z bezsilnej ofiary, która chciała tylko przeżyć, stał się prawdziwym myśliwym. Jego cel był jasny – zabić bestię stojącą mu na drodze. Mentalność zmieniła się, to nie była już walka o życie. Zbliżał się pojedynek rozwścieczonych potworów chcących pozbawić tchnienia drugiego. Pierwotne instynkty budziły się w wilkołaku, który blokował je wcześniej. Nabyty spokój znikł, wszelkie inne myśli ulotniły się gdzieś, stały się nieważne.
Oba monstra rzuciły się na siebie, z wielkim impetem wyskoczyli ku sobie. Charm okazał się silniejszy, powalił Czarnego bez żadnych problemów. Zgniótł go swym namacalnym impetem i masą. Role się odwróciły, teraz on górował, a wódź leżał na ziemi. Wilkołak wyprowadził całą nawałnice ciosów, zabójczo potężnych. Wbijał szpony w różne części ciała potwora, ale nie mógł trafić w to jedno konkretne, zamierzone miejsce – szyje. Czarny wiercił się i wył z bólu, szpony wilkołaka zaczerwieniły się od krwi. Mógł ją teraz poczuć, pachniała pysznie. Z każdym kolejnym ciosem, z każdą kolejną zadaną raną instynkt drapieżcy diametralnie wzrastał. W końcu przekroczył wyznaczoną granicę, pomiędzy rozumem, a czystą, ukrytą dzikością. Charm w końcu odpłyną, dopadł go szał. Pragnienie krwi i śmierci.
Wódz był w wielce niekorzystnej sytuacji, jego stan był krytyczny. Fizycznie nie był wstanie cokolwiek zrobić, ale ukrywał ostatniego asa w rękawie. Czekał na moment, na tą jedyną okazję, gdy ich spojrzenia zderzą się.
Myśliwy wiedział, że to już nie potrawa długo. Jego ofiara była mniej żywsza, poddawała się jego ogromnej sile. Przestała się już tak wiercić, a szyja była niemal jak na tacy, tylko odpowiednio wycelować. Szpony leciały, by zanurzyć się w tchawicy, ale coś się stało.
Ich spojrzenia zetknęły się, wilkołak zatrzymał szpony dosłowny milimetr od szyi. W jego głowie pojawiło się niepojęte wycie wilka. Poddawał się mu, podobał się mu, chciał go. Dźwięk jest hipnotyzujący, docierał do najgłębszych zakamarków jego umysłu. Tam, gdzie istniała część, która jest krwiożerczym potworem nieznającym litości. Charm skierował swój pysk ku lśniącego księżycu. Zaczął wyć, a wycie obudziłoby wszystko w całym lesie. A do jego symfonii dołączyła sfora. Złowieszcza melodia opanowała knieje, każde zwierze podświadomie unikało jej przez strach.
Czarnemu udało się, nagle oparł się łapami o korpus swego przeciwnika i z całych sił pchnął go. Charm upadł, ale nadal się nie przebudził z transu. Wódź ponownie dorwał się do brzucha, naruszając świeżo zadaną wcześniej ranę. Kłami rozpruwał mięso, dotarł do wnętrzności.
Myśliwy poczuwszy wielki ból obudził się. Uczucie bycia pożeranych spotęgowało cierpienie. Krzyczał niemiłosiernie w ogromnej bezsilności i beznadziejności. Wiedział, że zginie, jeżeli nie wykona ruchu. Walił łapami prosto w Czarnego, lecz uderzenia są pozbawione mocy, która zdolna była do zadania choć najmniejszych ran. Kolejna fala bólu przeszyła go jak strzałę, dłużej nie jest wstanie wytrzymać.
Została magia. Nad nimi była gałąź drzewa, myśliwy musiał ją wykorzystać, inaczej zginie. Ostatkami swych sił wyrwał gałąź mentalną energią. Niespodziewanie stracił panowanie nad przedmiotem, leciał teraz z niemałym impetem prosto na nich. Kawał drewna uderzył wprost w łeb Czarnego. Przestał się ruszać.

Zwyciężył, ale jakim kosztem? Leżał przygnieciony ciężką gałęzią i martwym ciałem Czarnego. Stracił wszystkie swe siły z ostatnim użyciem swych nadnaturalnych zdolności. Nadchodził taki moment, iż śmierć była bliżej, niż dotychczas. Żadna jego walka niebyła tak brutalna i równie trudna jak ta. Zwyciężył, ale jakim kosztem?
Senność dopadło go, nie miał sił walczyć dalej. Widział zbliżającą się watahę, jest bezsilny. W końcu i nadeszła jego kolej – zasnął.

"Pokonałeś mnie, chwała tobie. Jam jest jednym z opiekunów tego lasu, jego odwiecznym strażnikiem. Przez wiele lat nikt nie był wstanie oprzeć się mej potędze, ale tobie to się udało. To była lekcja, chciałem przykazać ci wiedzę, obyś ją zrozumiał".

Obudził się, nadal był przygnieciony gałęzią, ale ciało Czarnego gdzieś znikło. Dwadzieścia wilków leżało wokół niego martwych. Czuł w sobie siłę, mimo dotkliwych ran.
Dziwny głos we śnie, tylko tyle pamiętał. Mógł przysiąc, iż zobaczył wielkiego, szarego wilka, który patrzył w jego stronę. Po sekundzie zwierze wyparowało jakoby nigdy nie istniało.

// Gratulacje! Pokonałeś ducha opiekuna lasu. W nagrodę otrzymujesz skóry zabitych wilków. Możesz zatrzymać też ekwipunek Oskara, mu się raczej nie przyda. Dziękuje za dobre posty jak i Twój styl. Powiem, że możesz bardziej zainteresować się wątkiem ów pokonanego ducha, bo skrywa on niejedną tajemnicę. Od Ciebie zależy, czy oczywiście ją odkryjesz, a wiedź, że warto!
Oskarze, niestety zmuszony byłem cię uśmiercić. Jakość twoich postów jak i nagłe zniknięcie w środku akcji przypieczętowało twój los.


Pch: 36

10 za dotrwanie do końca
13 za styl postów
3 za pomysłowość
10 za zaangażowanie

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 4 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 11 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Aleksis Bentrum, Google [Bot], Grynfa, Kerreos
Liczba postów: 52179
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.