Zarośnięte jezioro

Bogaty w słoneczne polany i leśne strumyczki Las Cieni potrafi ukazać się również ze swojej jasnej strony. Jednak im dalej na południe, tym mroczniej i niebezpieczniej.
Awatar użytkownika
Posty: 70
Rejestracja: 21 paź 2011, 17:44
Karta Postaci: viewtopic.php?p=14628

Zarośnięte jezioro

23 paź 2011, 20:56

Na pierwszy rzut oka w tym miejscu znajdują się bagna. Jest to nieporozumienie– wokoło znajduje się sporo drzew i zwierząt typowych dla każdego lasu. Brak płynącej wody sprawił iż jezioro zaczęło wyglądać jak największe moczary– pokryte trzciną i wodną trawą. O dziwo takie miejsce służy niektórym zwierzętom jako wodopój. Na przykład tej biednej sarnie zaatakowaniej przez Xardiasa w celu konsumpcji. Żmij powoli połknął w całości zwierzę, po czym odpełznął w stronę nasłonecznionej polany by spokojnie strawić posiłek. Kwas żołądkowy szybko upora się ze zdobyczą i po upływie paru godzin po sarence nie zostanie ślad. Xardias liczył na spokojny odpoczynek na leśnej polanie. Po chwili zamknął swe olbrzymie ślepia i zaczął spokojnie drzemać. W okolicy słychać tylko jego donośne syczenie…
Obecnie w tej lokacji znajdują się:
Posty: 1147
Rejestracja: 06 lut 2011, 20:50
GG: 42238913
Karta Postaci: viewtopic.php?t=30

28 lis 2011, 10:07

Lecia i leciał i leciał aż w końcu doleciał do celu z głośnym pluskiem. Jeziorko buchnęło małym strumieniem wody od siły uderzenia z ciałem Gałgara, ten poszedł pod wodę na dwa metry, nie wiedział że takie mogą być skutki zderzenia. Używając skrzydeł wyleciał jak najszybciej z jeziorka które już powróciło do dawnego stanu. Wylądował gdzieś kawałek dalej od nich i zaczął z siebie strzepywać resztki wody jakie osadziły się na jego łuskach, odbijające się światło od łusek i do tego kropelki na nich dawały coś na wzór tęczy. (Gałgar ma tęczowe łuski OMG)
– Oj nie denerwuj się tak.
Sru, nagle się pojawił leżąc na encie plecami do jego pleców
– To był tylko efekt mojej teleportacji, i żaden płyn tylko światło w jego wyniku. To powinno już zniknąć bo efekt jest oślepiający z bliska ale krótkotrwały.
Teraz pojawił się w swojej starej formie znowu dyndając do góry nogami na gałęzi drzewa
– A i nie powinieneś nikogo nazywać Wynaturalizowane śmieciami bo każdy z nas powstał z matki natury, no może oprócz demonów i nieumarłych z tym to się zgodzę, ale skoro stworzyła nas matka natura to czy nie powinniśmy trzymać u niej w domu harmonię? I to już nie jest wina innych ras tylko ludzi, że ją niszczą tylko po to by zajmować nowe tereny, to jest zupełnie bezsensu.
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

28 lis 2011, 13:13

Woda faktycznie, nie miała już ostrego pomarańczowego koloru, było to skutkiem wchłonięcia substancji przez organizmy w jeziorze. Lecz nadal woda nie była normalna. Elf był zadowolony z efektów swojego czaru, bo przyniosły zamierzone efekty.Przez umysł Zika przeszła myśl, że przydało by się mu serce enta. Myśl tą wybiło nagłe pojawienie się na drzewcu Gałgara. Zik nie chciał poznawać ich bliżej, ale wiedział, że osoby które mu zaufają, będzie łatwiej wykorzystać, a miał jeszcze jakiś czas tu zabawić.
– Zdradź nam swe imię strażniku. – nazwał go strażnikiem, bo pomyślał, że to wzbudzi jego sympatię.
Elf zaczął zachowywać się, jak gdyby innych tu nie było. Rozebrał się z górnej części odzieży, odsłaniając znak domu ulokowany na jego prawej łopatce. Czarna niczym węgiel skóra elfa, mogła by maskować go w nocy, bez najmniejszych problemów, ale jego włosy mogły by go zdradzać. Elfy w swojej istocie były majestatycznie zbudowane, wielu ludzi niejednokrotnie zgubiło swe serce dla spiczastouszych, wydawał się być egzotyczny, dziki, ale jego zachowanie zdradzało, iż jest bardzo dumnym.
Zaczął powoli coś robić przy ziemi. Laską swą nakreślił duże koło, w którym zaczął jeszcze rysować jakieś tajemnicze znaki. W środku zaś ulokował szczyptę pyłu, który wyjął z sakiewki. Był to pył z magicznej skały otaczającej wioskę Zika, jego pobratymcy prowadzili liczne eksperymenty nad tą skałą, ale tylko Zik potrafił ją wykorzystać w praktyce. Skała ta stanowiła świetne źródło energii, dla dowolnego rytuału. Ilość proszku mieściła się na paznokciu elfa. Odsunął się od okręgu, a z jego dłoni wydobyły się trzy ciemne kręgi, które wirowały w różnych kierunkach. Ciemna maź wypłynęła z najbliższego okręgu w stosunku do rytuału. Maź otoczyła naziemny krąg i uformowała ścianę.
– Enue da elgos, na ero boo.– Gałgar mógł się zastanawiać, cóż to za język, bo nie przypominał on elfickiego, a był to język znany tylko klanowi mrocznych elfów.
Zik wypowiedział inkantację, a wielki zielony płomień buchnął zza ściany. Elfa odrzuciło lekko do tyłu. Fala ciepła ogarnęła okolicę.
– Kanaela, dear na nitshi zuk.
Po kolejnych słowach elfa, płomień zmalał do wysokości mniej więcej jego kolana, Dawał on przyjemne ciepło i oświetlał okolicę zielonym światłem widocznym tylko dla elfa. Teraz wziął on kilka patyków leżących na ziemi i zrobił stelaż na ubrania, które suszył przy ogniu.
Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 21 paź 2011, 22:48
Karta Postaci: viewtopic.php?t=962

04 gru 2011, 21:34

Pureus wędrował leśną ścieżką w poszukiwaniu świątyni opisanej przez Niniel. Zdał sobie sprawę, że zabłądził i już chciał zawrócić, gdy poczuł dziwny impuls. Dreszcz przeszedł przez jego ciało sprawiając ze przez chwilę stał bez ruchu jak by nasłuchiwał. Zdał sobie sprawę, że to ta sama energia co wcześniej, jednak teraz była znacznie mocniejsza. Pośpiesznie ruszył w kierunku z którego emitowana była moc. Ku jego zdziwieniu im dalej szedł tym mniej było drzew a w dodatku teren nieznacznie się obniżał. Zrobił jeszcze kilka kroków i w oddali zobaczył oczko wodne, odbijające promienie słońca niczym lustro. Nagle schował się za drzewo, widząc drzewca i jakiegoś człowieka stojących tuż przy bajorze. Nie miał ochotę na konfrontację z kimkolwiek. Już miał zrezygnować i odejść, lecz ujrzał mrocznego elfa wykonującego dziwne ruchy kosturem. Pamiętając rytuały, których uczył się jako młodzieniec zrozumiał, że mężczyzna chce przywołać ogień. Czyżby ten elf był z jego klanu? Wszystko na to wskazywało a gdy zobaczył tatuaż na jego łopatce zrozumiał, że odnalazł kogoś z plemienia. Nabrał pewności siebie, co było wyczuwalne w jego aurze i zaczął iść w kierunku zgrupowania. Gdy był już dostatecznie blisko, potknął się i byłby upadł gdyby nie drzewo o które się oparł. Fakt ten był jednak niezauważalny dla innych, toteż nie zwolnił kroku.
Podszedł do grupy i rzekł:
– Witajcie. Czy coś się stało?– Ton jego głosu był obojętny, bo tak na prawdę nie miał ochoty na rozmowy z nikim innym niż elfem. Zwrócił na niego swój wzrok, oczekując odpowiedzi.
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

04 gru 2011, 21:52

Czas, jak by zdawał się nie mieć litości i dłużył się niemiłosiernie. Magiczny ogień był w całości podporządkowany Zikowi. Jego ubranie szybko wyschły, a kiedy miał zamiar się ubierać, poczuł ciepło, którego od dawna nie czuł. Odwrócił się, a jego oczom ukazała się smukła postać o siwych włosach. Przypominał mu, jego gatunek. Przyjrzał się mu dokładniej, kiedy ten wypalił ze swoim pytaniem.
– Teraz to już nie ważne. Kim jesteś? – odparł z zaciekawieniem Zik. Teraz widział wyraźnie, iż jest jego gatunku, co pokrzepiło go. Włożył suchą już odzież na siebie i kontynuował dialog.
Skierował swą dłoń ku ogniu i wypowiedział zaklęcie:
– Nenu….
Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 21 paź 2011, 22:48
Karta Postaci: viewtopic.php?t=962

04 gru 2011, 22:17

-… naur dal. -dokończył za ubierającego się mrocznego elfa. Ogień zaczął maleć aż w końcu znikł kompletnie nie pozostawiając nawet popiołu. Teraz był pewien, że jest z jego rodu. Nigdy dotąd nie czuł się tak jak teraz. Oto odnalazł kogoś kto powie mu gdzie jest jego rodzina, może nawet pokaże mu drogę do domu. Podszedł do niego i przyjrzał się jego twarzy. Było w niej coś znajomego, jak by widział samego siebie z perspektywy lat. Fakt elfy nie starzały się tak szybko jak ludzie lecz widać było różnice między skórą młodego elfa a wiekowego. Usłyszał krótkie pytanie i już miał coś rzecz lecz zaprało mu dech w piersiach. Nie miał pojęcia co ma teraz powiedzieć. Nie spodziewał się, że kiedykolwiek spotka kogoś spokrewnionego, toteż nigdy nie szykował się n taką rozmowę. Zebrał myśli i powiedział:
– Jestem Pureus… . Czarodziej kolegialny z Moreruk.– Wyrecytował wyuczoną formułkę i skrzywił się na samą myśl tego jak to zabrzmiało w uszach rozmówcy. Po chwili kontynuował – Mam taki sam tatuaż… . Może to oznaczać tylko jedno. Jesteśmy spokrewnieni… . – Każde słowo wypowiadał z dozą niepewności w głosie, bowiem mógł się mylić.
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

04 gru 2011, 22:39

Kiedy ten chciał odwołać ogień, jego rozmówca wszedł mu w słowo, wypowiadając równorzędnie inkantację. Zdziwiło go to, ponieważ rytuał ten sam opracował za młodu i tylko jego rodzina znała go. Kiedy wypowiedział swoje imię, Zik wpadł w trans. Imię te obijało się w jego głowie. Podszedł swym majestatycznym krokiem do elfa i chwycił go za dłoń, w specjalnym geście elfów. Trzymając jego dłoń zajrzał w jego przeszłość. Był jak otwarta książka, której pierwszy rozdział znał na pamięć. Całe jego poszukiwania przeleciały mu przed oczami, podzielił się z bratem tą myślą, te liczne potyczki, które musiał stoczyć, by dalej szukać brata. Nie tak wyobrażał sobie moment pierwszego po latach spotkania. Niemniej jednak jego radość była niepohamowana. Od dawna nie był tak szczęśliwy. Po jego policzku spłynęła zła.
– Bracie – w umyśle Preusa zagnieździła się myśl.
– Nie mów nic, wystarczy, że pomyślisz, a ja będę to słyszał w umyśle. Nie bój się, od teraz będziemy silniejsi, razem. Odpręż się i pomyśl o tym, co chciałbyś mi przekazać. – więź miedzy nimi była na tyle wyraźna iż Zik mógł widzieć dokładnie to co chciał przekazać mu Preus.
Awatar użytkownika
Posty: 79
Rejestracja: 21 paź 2011, 22:48
Karta Postaci: viewtopic.php?t=962

04 gru 2011, 23:18

Trans trwał zaledwie kilka minut, jednak na stałe wyrył w pamięci elfa wszystko to co chciał mu przekazać rozmówca. Jednak przeczucie go nie myliło, odnalazł brata. W tej chwili jego największe marzenie i dążenie się ziściło. Jednak rodzina, o której myślał, że zapomniała, cały czas go poszukiwała. Tyle lat minęło, lecz w końcu im się udało. Słowa brata wyryły się w jego pamięci, oczami wyobraźni zobaczył rodziców i wieś w której się wychowywał, nic się nie zmieniło. Z trudem hamował łzy i drżenie rąk patrząc na brata z łamiącym się uśmiechem na twarzy. Połączony umysłem z bratem próbował formułować treści, których nie był by w stanie wypowiedzieć słowami. Skupił się i wysłał bratu wiadomość:
– Może pójdziemy w jakieś inne miejsce… – Rozmowa w obecności tych tam– ruchem głowy wskazał enta i człowieka– może być lekko krępująca. Niedaleko jest świątynia, mam tam własny pokój w którym możemy spokojnie porozmawiać.
Awatar użytkownika
Posty: 62
Rejestracja: 25 paź 2011, 23:42
Karta Postaci: viewtopic.php?t=963

04 gru 2011, 23:38

Zik przystał na propozycję brata, oddalili się bez słowa od towarzystwa dziwacznych osobliwości, zostawiając ich samych sobie.
[z/t]
Awatar użytkownika
Posty: 57
Rejestracja: 31 paź 2011, 20:52
Karta Postaci: viewtopic.php?t=975

10 gru 2011, 22:07

Hayri czekała, aż coś się stanie ciekawego i znudzona czekaniem, odeszła powolnym krokiem.

Z/T

// Warn za nieprzepisową długość postu. – Viri.
Awatar użytkownika
Posty: 659
Rejestracja: 02 mar 2011, 17:05
GG: 9442894
Karta Postaci: viewtopic.php?t=209

02 lut 2012, 11:00

Okolica spokojna, rzadko odwiedzana przez kogokolwiek nie licząc jedynie spragnionych zwierząt. Cisza zakłócana jedynie śpiewem ptaków i szelestem powiewających liści, stwarzała oazę spokoju tak cenioną nawet tu, głęboko w lesie. Spokojne czasy mijały, tylko czasem oszczędzając cokolwiek sielankowego. Dlatego można uznać, że to miejsce stanowiło dziś prawdziwą rzadkość. Niestety, i ono miało pogrążyć się za niedługo w chaosie. Pierwszym tego zwiastunem był potężny plusk, poprzedzony łomotem łamanych gałęzi, które smętnie spadły zaraz potem, zasypując sadzawkę na nowo. Wzbudziło to mimowolną panikę wśród okolicznej fauny, zmuszając ją do jak najszybszej ucieczki z miejsca domniemanego zagrożenia.
Kilka bąbelków powierza uniosło się na powierzchni wody, po czym równie szybko zamarło. Po chwili z tego samego miejsca zaczynało się coś podnosić. Na początku dwa czarne obiekty, nie przywodzące na myśl zupełnie niczego, a przynajmniej znanego komukolwiek. Były podłużne i całkowicie symetryczne, łamane w dwóch miejscach. Na razie nie ruszały się, jedynie wyciągane w górę za pomocą niewidzialnej siły na dole. W końcu wylazło coś jeszcze, pośród roślinnych resztek i mulistego dna.
Loki otworzyła w końcu oczy upewniając się, że brudna woda spłynęła z jej twarzy na tyle, by mogła bez większych przeszkód zlustrować miejsce w którym się znalazła. Wyglądało… Znajomo. Nie cieszyła się jednakże. Musiała mieć całkowitą pewność, że trafiła z powrotem.
Uklękła, znajdując się niedaleko brzegu sadzawki, której woda zalewała ją do ledwo powyżej pępka. Dłonią wyjęła kawałek liści zalegający na jej głowie, będący powodem zdenerwowania kłębowiska węży najwyraźniej niezadowolonych z takiego towarzystwa. Podniosła wzrok na połamane wokoło drzewa, których niektóre gałęzie smętno wisiały na ledwo przytrzymujących je wiązkach drewna. Najwyraźniej energia jaka otworzyła jej przejście musiała falą odbić się tutaj, co nie było dobrym znakiem. Rozejrzała się wokoło, z wolna podnosząc się na nogi. Na początku musiała znaleźć Fenrira. Z pewnością gdzieś się błąkał na ziemiach tego świata, robiąc to co zwykle gdy ich rozdzieliło. Tak i ona w tej chwili powinna trzymać się procedur, pomimo iż już ją nie obowiązywały. Załopotała nagle skrzydłami, otrzepując z nich resztę kropel wody, która ślizgała się po ich powierzchni dość swobodnie. Zamrugała przystosowując oczy do półmroku, który mimo wszystko wydawał się stanowczo zbyt jasny. Pewnym krokiem ruszyła przed siebie w kierunku bardziej stałego lądu, nadal uważając na dosłownie wszystko. Każdy szept, każdy ruch wydawał jej się podejrzany, jakby potwierdzający obecność wielu niewidzialnych przeciwników. Zwykle miała mniej czasu na myślenie, niżeli działanie, temu też wskoczyła bez problemu na pierwszą, potem na drugą, a następnie trzecią gałąź, by móc obserwować okolicę niemal niezauważona.
Pozostawało jej teraz czekać, błyskając pośród roślinnego kamuflaży parą żółtych ślepi.

Wróć do „Las Cieni”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 23 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 21 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52308
Liczba tematów: 2980
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.