Ratusz

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.

Moderator: MG

Awatar użytkownika
Wain
Posty: 56
Rejestracja: 04 sty. 2012, 17:34
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1350

Ratusz

29 sty. 2012, 18:26

Ratusz
[/b][/color]
Obrazek
* * *
Reprezentacyjna budowla Wolenvain, po której nie widać, że miasto w jakikolwiek sposób ucierpiało w ciągu ostatnich kilku lat. Siedziba władz miejskich mieści się w centrum miasta. Jest to sporej wielkości budynek, wyróżniający się na tle innych., przede wszystkim sporej wielkości terenami zielonymi przed wejściem. Wykonany z wysokiej jakości kamienia przez najlepszych architektów, jakich kiedykolwiek gościło Wolenvain.

Sala główna na pierwszy rzut oka nie świeci przepychem, lecz to tylko złudne, pierwsze wrażenie. Ściany pokryte licznymi płaskorzeźbami, ilustrującymi dawnych władców Wolenvain oraz gobelinami, w większości czerwonymi. Całe pomieszczenia skąpane jest w półmroku, który nieco rozrzedzają niewielkie okna oraz nieliczne pochodnie.

Miejsce to jest łącznikiem między zwykłymi, szarymi obywatelami, a pałacem królewskim. Ponadto można tutaj dostać wszelkie dokumenty związane z otrzymaniem obywatelstwa Wolenvain.

Gabinet w którym przyjmował urzędnik był stosunkowo niewielki. Ściany wykonane z jasnego kamienia pokryte były licznymi gobelinami. Niemal na środku biurko wykonane z grubego, ciemnego drewna. Po obu stronach krzesła przeznaczone dla urzędnika, jak i interesantów.
* * *
Korzyści wynikające z posiadania obywatelstwa:
– możliwość prowadzenia działalności gospodarczej;
– możliwość zostania członkiem bractw kupieckich i cechów rzemieślniczych;
– możliwość kupna ziemi użytkowej w obrębie terenów podległych Wolenvain.

Wymogi zdobycia obywatelstwa:
Wszystkie poniższe muszą zostać spełnione:
– posiadanie stałego miejsca zamieszkania w obrębie miasta;
– niekaralność w obrębie miasta;
– złożenie uroczystego zobowiązania do przestrzegania obowiązujących praw i stosowania się do rozporządzeń władz miejskich.

Przynajmniej jeden z poniższych musi być spełniony:
– bycie dzieckiem prawnego związku dwójki obywateli;
– przedstawienie władzom miejskim zamożnego miejscowego protegowanego;
– uiszczenie stosownej opłaty w wysokości 50 suwerenów;
– przysłużenie się miastu w dowolny sposób.

* * *
NPC – Urzędnik:
Obrazek
Imię: Gadorf
Rasa: Człowiek
Wiek: 67 lat
Wygląd: Sędziwy mężczyzna średniego wzrostu. Zwykle ubrany w swój gruby, czerwony płaszcz ze złotymi zapinkami. Długa broda i włosy koloru mlecznego, ręczą za doświadczenie urzędnika. Twarz jego o łagodnych rysach. Zwykle spokojna.
Charakter: Gadorf jest bardzo miłym i uczynnym starcem. Można wyczuć u niego empatię. Jego słowa i ton wypowiedzi budzą zaufanie, które jest często złudne. W głębi duszy ma zakorzeniony rasizm, który jest starannie zakamuflowany. Ludzie proszący go o pomoc zwykle otrzymują ją od ręki, wszyscy inni mają z tym jednak nieco większy problem. Mimo tego stara się być obiektywny i nie żywi urazy do kogokolwiek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Basilus
Posty: 45
Rejestracja: 08 maja 2012, 17:54
Lokalizacja postaci: Skraj Lasu Cieni - brzeg rzeki
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1883

13 maja 2012, 17:36

Basilus powoli szedł podziwiając rozstawienie zieleni przed ratuszem. Mimo iż duszę miał żołnierza na swój sposób posiadał wrażliwość do prostego piękna roślin, których wiele było kiedyś w jego posiadłości. Sam zaczął myśleć czy być może nie przeznaczyć niektórych miejsc dla roślin. Może by to poprawiło samopoczucie jego ludzi a zarazem polepszyło sam wygląd dziedzińca. Po chwili rozmyślań wkroczył do głównej sali, która to nie zachwycała go tak samo jak ogrody. Złoił siebie w duchu albowiem nie przybył tu podziwiać kunsztu ogrodników czy architektów a załatwić sprawy urzędowe. Ruszył, więc szybciej by znaleźć odpowiedni gabinet. Zapukał grzecznie oraz odczekał aż urzędnik pozwoli wejść. Gdy to nastąpiło otworzył drzwi i ukłonił się. Gdy ten pozwolił mu usiąść uczynił to. W duchu wiedział, że nie zachowuje się jak zwykły szlachcic, ale czy szlachta również nie była obywatelami miasta? Każdego nawet szlachcica powinny obowiązywać jakieś surowsze niż teraz są zasady etykiety.
Przybyłem załatwić tu pewne sprawy, które zostały na skutek wątpliwej pamięci mojego ojca zaniechane. Chodzi dokładniej o przyznanie mi obywatelstwa. Zwę się Basilus Estogam syn Ernesta i Elieny Estoganów szlachciców spod Wolenvain. Jako ich syn przysługuje mi obywatelstwo tego miasta.
Wyciągnął odpowiednie dokumenty.
– Spełniam również inne warunki. Jestem niekaralny, jestem właścicielem Strażnicy Jastrzębia znajdującej się za miastem oraz mogę w każdej chwili złożyć odpowiednie śluby przestrzegania prawa i zasad.
Spoglądał jak urzędnik wykonuje swoją pracę i w końcu dodał.
Mam jeszcze takie pytanie. Jakie warunki trzeba spełnić by zostać radnym miasta.
Basilus uśmiechnął się złośliwie.
Awatar użytkownika
Tarnal
Posty: 138
Rejestracja: 04 paź. 2011, 07:00
GG: 11616203
Karta Postaci: viewtopic.php?t=842

13 maja 2012, 21:54

MG:
Kolejny dzień pełen papierkowej roboty nie był już dla Gadorfa udręką, jak za dawnych lat, lecz – po prostu – zwykłym, szarym dniem pozwalającym na zdobycie porządnej płacy za siedzenie przy biurku i wypisywanie dokumentów, czy załatwianie spraw interesantów, których niestety w ostatnich dniach mu brakowało. Rozmowy były czymś, czego czasem miał pod dostatkiem, a jednocześnie mi brakowało, bowiem często zaczynały się i kończyły tym samym, urzędowym tonem, którego pełno powinno być tylko w dni pełne kolejek, gdy każdą sprawę trzeba sfinalizować szybko i sprawnie. Ten poranek z pewnością nie należał do takowych, pełnych ludzkiego i nie-ludzkiego pospólstwa w ratuszu. W gabinecie Gadorfa dało się nawet słyszeć śpiew ptaków grasujących na zielonościach przed dostojnie wyglądającym budynkiem. Sam starzec uciął sobie właśnie małą przerwę od sterty dokumentów czekających na weryfikację, by posłuchać właśnie tego śpiewu, zagłuszanego jedynie przez poranny wiatr targający niedawno zazieleniałymi liśćmi ratuszowych drzew. Nadal z przyzwyczajenia trzymając swoje pióro w sposób gotowy do niemal mechanicznego wypisywania papierów, odchylił się nieco na drewnianym krześle, przymykając oczy, by bardziej skupić narząd słuchu. Pierwsze ptaki, zaprawdę piękny wydawały koncert, zwiastujący rychłe nadejście prawdziwego lata. Niestety przez zamknięte drzwi nie mógł usłyszeć kroków kierowanych w stronę jego gabinetu, toteż z błogiego stanu, w jaki wprowadził go śpiew, wyrwało go dopiero stanowcze, lecz nie-zbyt energiczne pukanie. Wzdrygnął się w pierwszej chwili, zaskoczony tak nagłym i pozornie niespodziewanym w tym momencie gościem, który na szczęście pozwolił urzędnikowi dojść do siebie, czekając na pozwolenie wejścia. – Proszę. – Odparł po głębszym oddechu i przeczesaniu ręką długich, bielutkich włosów. Gość wszedł do pomieszczenia i uprzejmym ukłonem, już z początku zdobył sobie przychylność starego Gadorfa, który bardzo chwalił sobie kulturę ludzi. Wskazał mu miejsce, po czym z poważną miną wysłuchał wszystkiego, co ma do powiedzenia, a mężczyzna coraz bardziej zyskiwał w oczach urzędnika, który ze swej natury wydawał się być bardziej pomocny ludziom, zwłaszcza wysoko postawionym. Niemniej, swych obowiązków trzymał się dość skrzętnie, toteż z miejsca wziął w ręce dane mu dokumenty, potwierdzając doświadczonym okiem ich autentyczność i ważność, jeszcze zanim gość zdążył skończyć. – Śluby nie będą konieczne, a z dokumentami nie ma najmniejszego problemu, już może się Pan czuć jak obywatel Wolenvain. – Zamaszystym ruchem zakończył sprawę od strony oficjalnej, składając swoje podpisy na stosownych papierach i zwracając wzrok w stronę Basilusa. Odwzajemnił uśmiech młokosa, który coraz bardziej mu się podobał. Być może z racji zakonu tępiącego nie-ludzi, o którym Gadorf zdążył już posłyszeć od znajomych urzędników, lub po prostu, ze względu na jego uprzejmość i zaradność w urzędowych sprawach. – Radny? To nie taka łatwa sprawa… Nie każdy godny jest zaufania mieszkańców i samego króla. W tej sprawie musisz rozmawiać z Majordomusem Tarrethem, generałem wojsk Wolenvain, a zarazem członkiem rady. – Tak, rzeczywiście ów młodzieniec przypadł mu do gustu. Nie każdego bowiem obdarzyłby tymi cennymi informacjami, choć może i powinien. – Jeśli się pospieszysz, powinieneś znaleźć go w przytułku dla rannych, w centrum miasta. Jeśli nie, zazwyczaj przebywa w pałacu, lub swoim gabinecie. A teraz, jeśli to wszystko, uprzejmie żegnam obywatela. – Zakończył miłym choć ściszonym tonem, z uwagi na cenność informacji, jakie przekazuje. Po chwili ponownie zatopił się w stercie wcześniej odłożonych dokumentów, a chwila rozkoszy, dzisiaj już nie miała zamiaru wracać.
Awatar użytkownika
Basilus
Posty: 45
Rejestracja: 08 maja 2012, 17:54
Lokalizacja postaci: Skraj Lasu Cieni - brzeg rzeki
GG: 4052074
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1883

13 maja 2012, 22:41

Basilus wysłuchał słowa starego urzędnika bardzo uważnie. Czuł przez skórę, że ów człowiek wiele już widział i obeznany jest w sprawach miejskich. Być może będzie cennym sojusznikiem w przyszłości. Gdy starzec skończył skrzętnie zebrał wszystkie dokumenty. Przy drzwiach ponownie ukłonił się urzędnikowi.
– Dziękuję wielce za pomoc mości panie. Jestem rad z tego spotkania i mam nadzieję, że być może spotkamy się nie tylko w sprawach urzędowych. Życzę przyjemnej pracy.
Mężczyzna zamknął kulturalnie za sobą drzwi i ruszył w stronę wyjścia. Czuł zadowolenie z obiegu sytuacji jednak wiedział, że musi być czujny i nie spocząć na laurach albowiem zbytnia pewność siebie zawsze doprowadza do porażki. Zastanawiało go czy ów Majordomus miasta jest człowiekiem. Słyszał, co nieco o tym, że pełni również funkcję namiestnika miasta i nie chciał mieć w nim przeciwnika. A pozycja radnego byłaby dobrym startem do odzyskania pełnej władzy przez ludzi. Gdy wychodził z budynku ponownie zerknął na pięknie zadbany trawnik, drzewa i kwiaty. I znowu pomyślał, że powinien w swojej posiadłości przeznaczyć jakieś nieużytki na tereny zielone. Tak to byłby dobry pomysł. Strażnica od razu by zyskała na wyglądzie a morale by wzrosło albowiem każdy lubi przebywać w estetycznym i zarazem zielonym otoczeniu. I tak myśląc o ogrodach ruszył w stronę przytułku by poznać Majordomusa Tarretha.

[z/t]

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 3 użytkowników online: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 2 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Vereomil
Liczba postów: 52088
Liczba tematów: 2965
Liczba użytkowników: 1036
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: DrzewoBizantyjskie
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.

Live czat z adminem

Czat z administratorem – klik!
W związku z tym, że Leviathan nie znajduje się jeszcze w swym finalnym kształcie, pytania do jego administratora są spodziewane, potrzebne i oczekiwane. Jeśli masz jakieś (albo chcesz po prostu pogadać o tym projekcie), kliknięcie na powyższy przycisk otworzy nową kartę z oknem rozmowy.