Fontanna

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Fontanna

05 mar 2011, 23:58

~Sporych rozmiarów fontanna była umieszczona na środku placu nieopodal głównego rynku. Miała w sobie elementy kryształu, a fakt, że była podświetlana magicznym światłem, tylko dodawała jej uroku. Odblaski odbijały się od kryształowych elementów i padały na taflę wody. Kamienne posągi przedstawiające ryby, ludzi, centaury i elfy, ustawione w samym środku fontanny, były jednocześnie źródłem wypływających strumieni wody.~

* * *

Níniel przyprowadziła tutaj Kelio nie znając lepszego miejsca na nocną popijawę. Wokół nich panowały niemal egipskie ciemności, tylko w oddali nieliczne okno w domach świadczyły, że są jeszcze ludzi którzy nie śpią, oraz oczywiście spektakularna fontanna.
Dziewczyna usiadła na jej brzegu i wyjęła zza płaszcza butelkę winę. Wskazała towarzyszowi miejsce obok siebie.
Wzrok utkwiła się wodzie… Niebieskie odblaski światła potrafiły wywrzeć naprawdę spore wrażenie. Było w tym coś przyciągającego wzrok i czarującego.
W milczeniu otworzyła butelkę i wypiła kilka łyków, podając ją potem wiedźminowi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Jezebel
Posty: 92
Rejestracja: 24 lip 2012, 22:07
Karta Postaci: viewtopic.php?p=31602#31602

26 wrz 2012, 21:31

Już miała zapytać Hevana o coś jeszcze, zapewne o jakieś osobiste sprawy, kiedy przed nimi wyrósł nieduży człowieczek. Wyglądał na dziecko, ale czy można być czegokolwiek pewnym w obecnych czasach? Wysłuchała spokojnie dialogu, który wywiązał się pomiędzy Fappelem, a jej nowym towarzyszem.
Fap, Fap, Fap… przykro mi, że w twoich oczkach wyglądam jak ktoś całkowicie bezbronny. Wydaje mi się, że powinnam poradzić sobie z przeciwnikami, jeśli będą twojego wzrostu. -westchnęła nieco teatralnie. Nie chciała zabrzmieć zbyt pewnie siebie, dlatego dodała ten fragment o wzroście przeciwników. Było oczywiste, że gdyby wyruszyli na pomoc Fappelowi, pokierowałaby biegiem wydarzeń tak, żeby cała zasługa spłynęła na Hevana. Ba, pomiędzy wbijaniem komuś obcasa w jakąś część ciała, a grzmotnięciem kogoś po głowie parasolką, z pewnością znalazłaby chwilkę, aby odegrać damę w potrzebie, aby dzielny wojownik mógł się wykazać spiesząc na ratunek.
Pomimo tego, lekceważący stosunek Fapa sprawił, ze odmówiłaby mu pomocy, gdyby wcześniej Hevan się nie zadeklarował. W tym wypadku postanowiła wziąć w tym udział, bo kto wie, do czego to doprowadzi?
Tak, możesz na nas liczyć. A o mnie się nie martw. -za długo zajęłoby tłumaczenie dzieciakowi, ze ona i Hevan zamienili ze sobą zaledwie kilka zdań w karczmie, tak więc dała sobie spokój.– Prowadź nas na miejsce!
Awatar użytkownika
Hevan
Posty: 244
Rejestracja: 16 paź 2011, 19:26
Karta Postaci: viewtopic.php?t=899&highlight=hevan

27 wrz 2012, 23:37

Mały człowiek w jednej chwili stał się w oczach Hevana kimś na miarę bohatera. Było w nim tyle zapału, i dziecięcej niewinności… zastanawiał się kiedy on, i reszta dorosłych ro utraciła. Może, gdyby więcej było ludzi takich jak ten młodzieniec, inny byłby porządek świata. Lepszy. Może.
Albo był po prostu chory, z braku porządnego posiłku i czystej wody miał halucynacje, co było jeszcze mocniejszym argumentem żeby wyruszyć z pomocą. Nie jego wyimaginowanemu królestwu, lecz temu tu obecnemu młodzieńcowi.
Hevan przyjął bardziej dumną postawę, i dobrał słowa bardziej pasujące do sytuacji.
Moja niewiasta stać będzie u mego boku bezpieczna, jakoby chowała się za granitowym murem. Mój miecz i moje ramie nie pozwolą zbliżyć się przeciwnikowi na wyciągnięcie ostrza, tak więc niebezpieczeństwa nie ma.
Chyba wyszło dość dobrze. Medyk spojrzał tylko przelotnie na Jezebel, czy może troszkę nie przesadził, chciał się również upewnić czy dalej grają w tę samą grę.
Nie dajmy twoim sługą cierpieć, czas nagli, ruszajmy więc jak najprędzej w drogę!
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

28 wrz 2012, 19:39

MG

Kobieta zapewniał młodzieńca o tym, że nie jest taka bezbronna na jaką wygląda. Chłopak naturalnie skinął głową na znak zrozumienia, nie chcąc jej urazić, jednak nie wierzył Jeazbel bowiem ojciec uczył mówił mu za swojego życia wielokrotnie, że kobieta jest stworzeniem delikatnym i trzeba je chronić. Jednak rozumiał, że będąc damą rycerza, który zaoferował swoją pomoc nie chce pokazywać słabości. "Taka odważna z niej kobieta"…pomyślał przez chwilę i zazdrość chwilowa w nim się zrodziła. Miał bowiem nadzieje, że i kiedyś on znajdzie sobie wybrankę serca która nie opuści go pomimo zagrożenia. Ach te dziecięce, a raczej młodzieńcze fantazje. Lecz koniec! Mimo radości silił się na poważnie wyglądającą minę. Schował zbity gwoździami drewniany miecz, a następnie poprowadził za sobą i Jezbel i Havena. Wkrótce znikli z centrum i pokierowali się na obrzeża…


->>Temat, do którego was przenoszę jeszcze nie powstał. Zrobię to w ciągu 24h od tego posta, a linki powysyłam wam na PW]
3 x zt [Fap, Heven, Jezbel]
Awatar użytkownika
Ari
Posty: 454
Rejestracja: 21 lip 2012, 12:39
GG: 11650866
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2036

23 paź 2012, 18:25

MG

Urlos chciał zobaczyć najpiękniejsze miejsce w Wolenvain, dlatego Łajza musiał wybrać coś, co najbardziej mu się w mieście podoba. Nie było to proste, ponieważ wychowywał się w tym mieście. Każdy kamień każda droga, każdy śmieć w rynsztoku – wszystko kochał i nienawidził zarazem. Po chwili zastanowienia, Łajza doszedł do wniosku, że fontanna będzie najlepszym wyborem.
Mama mówiła, że jakiś świr ją budował, ale całkiem dobrze mu wyszło. -opowiadał po drodze do jednej z atrakcji miasta.– Woda niby czysta, ale niesmaczna. No i trza uważać, czy jakiś strażnik nie patrzy.
Łajza rozglądał się bacznie, czy nie zbliża się nikt podejrzany. Istniało ryzyko, że spotkani w dzielnicy portowej ludzie będą chcieli ich dorwać, jednak się na to nie zanosiło.
Gdy dotarli na miejsce, Urlos mógł obejrzeć najpiękniejsze miejsce w Wolenvain, oczywiście według Łajzy. Feeria barw, która zalewała placyk dookoła fontanny robiła wrażenie. Wywoływały ja kryształy będące wchodzące w skład fontanny. Rzeźby, kolory, perlista woda, wszystko było dopracowane w każdym calu. Widać w tym było rękę elfa, wszak nie kto inny, jak elfi artysta wykonał ten element miasta.
Chyba muszę iść do domu, panie Morain. Rodzice się będą martwić, chyba. Zostanie pan jeszcze w mieście? Mogę kiedyś pana odwiedzić?
Awatar użytkownika
Urlos
Posty: 289
Rejestracja: 21 sie 2012, 20:51
Lokalizacja postaci:
GG: 8392405
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2165

05 lis 2012, 03:27

Zamyślony, prowadzony przez chłopaka centaur nawet nie zauważył, że dotarli na miejsce. Fontanna, której piękno było magicznie wspomagane tylko wywołało u Urlosa skrzywienie ust na wzór szyderczego uśmiechu. Urokiem miasta było to, że nawet piękno musiało mieć swoje miejsce. Co prawda na stepach fontann nie budowano, ale w Alne była grota, której piękno według morain przyćmiewało każdy element konstrukcji przed nim.
Okoliczne drzewa przypominały Urlosowi dom. Ironiczne, bo w na stepach drzew nie ma, a w samym Alne są tylko te hodowane przez szamanów – ukryte w ogrodach przyświątynnych.
Czas wracać do domu. Mam nadzieję, że po decyzji Rady nie będę musiał tu spędzić ani chwili dłużej. Myślę, że ludzie Wolenvain zasługują na pomoc, ale Rada nie jest gotowa. Wojna stworzyła zbyt duże piętno na nich, by mogli zaufać.
Westchnął cicho ze smutku i tęsknoty. Potem usłyszał, że Łajza go opuszcza, spojrzał na niego ciepłym, surowym ojcowskim wzrokiem i pochylił się lekko.
Cny i odważny mości panie Łajzo, zawdzięczam ci życie. Zawsze będziesz mile widziany w moim towarzystwie. Jeśli kiedykolwiek ty, lub twoja matka będziecie czegokolwiek potrzebować, na pewno mnie znajdziesz. – przerwał na chwilę jakby się wzruszył, ale szybko kontynuował. – A jeśli mnie nie będzie w Wolenain, wówczas wejdź na najwyższą wierzę w mieście i módl się by wiatr przywiał do mnie twoje myśli i prośby. Pamiętaj, że drzemie w tobie moc, jeśli będziesz mocno wierzyć z pewnością cię usłyszę, nie ważne gdzie będę. Cuda czyni tylko nasza wiara – zapamiętaj to. A teraz uciekaj.
Klepnął lekko chłopaka w ramię i się odwrócił. Nawet nie zauważył jak słońce chyliło się ku zachodowi, dopóki nie oświetliło jego twarzy czerwienią filtrowaną przez liście na gałęziach drzew. Rozglądał się dookoła, szukał miejsca na sen. Wiedział, że nie zmieści się do tych małych oberży ludzi, a w stajni nie chciał spać. Jednocześnie jeśli opuści miasto, Rada może potraktować to inaczej niżby chciał.
Spostrzegł drzewo przy wgłębieniu muru. Dobre miejsce by nie zostać spostrzeżonym w nocy przez straż, czy poszukujących go ludzi. No i przede wszystkim nikt go tam nie obrabuje, co prawda miał lekki sen, więc w razie niebezpieczeństwa powinien się obudzić, ale nigdy nic nie wiadomo.
Ruszył w wybrane przez siebie miejsce, upewnił się czy spełnia warunki. Tak, było idealne. Noc zapowiadała się ciemna i bezdeszczowa, co było dobre, ale również zimna. Dlatego rozwinął z tobołków ciepłe, długie futro. Jeden koniec zarzucił na zad, z drugiego zrobił kaptur. Oparł się o drzewo krzyżując ręce, stawy dolnego tułowia przestawił tak, by mięśnie odpoczywały.
Zmrużył oczy.

* * *


Nagle Urlos zbudził się nie będąc w stanie stwierdzić co mu się przed chwilą śniło, a był pewien, że snu doświadczył. Świtało, jak przed odpoczynkiem przez liście i gałęzie delikatnie przebijało światło, tak teraz panowała lekka mgła. Nie można było stwierdzić gdzie jest Słońce na niebie, a płatki śniegu lekko prószył. Wszechobecny cienki biały dywan był dla centaura miłą odmianą od wichrów. Nabrał w dłonie kupkę śniegu z trawy i natarł nią sobie twarz, odświerzający mróz natychmiast wywołał w nim chęć do życia. Po dotychczasowym pośpiechu Rady w jego sprawie nie spodziewał się by ci spędzili noc na debacie. Wciąż był ciekaw wielkiego tyrana Wolenvainskiego – Tarretha, miał nadzieję go dziś poznać.
Rozejrzał się i zauważył, że poza ścieżkami nikt po parku nie chodził, zapewne straż. Nie musiał do tego wniosku wytężać wzroku – na śniegu wszystko było widać, a dokładnie nic, żadnych śladów. Wypoczęty przestawił swe stawy i przeciągnął się, dziś wszystko będzie jasne. Dzień był ku temu dobry, niezależnie od decyzji lichych Radnych dziś opuści to miasto i uda się ku ukochanej ziemi domowej – Alne.
Strzepał śnieg z futra okrywającego go, zwinął i przypiął do reszty tobołków. W sumie zachował się nieco nieodpowiedzialnie nie wracając do pałacu, lecz wet za wet – spędził cały dzień na niczym, zanim tamci chociażby zamienili zdania. Wolał spędzić noc bliżej natury niż gnić w zamku, w którym najwyraźniej nie był nawet mile widziany. W głębi serca czuł ciepło, miał nadzieję, że matka Łajzy nie zmarnuje daru, który od niego otrzymała, był dumny z pomocy ofiarowanej osobie na to zasługującej. Uderzył się pięściami kilka razy mocno w pierś i ruszył.
Skoro wiedział już gdzie rezyduje Rada, nie trudno było tam trafić. W pełnym galopie, który go zaledwie rozgrzewał, pędził przez miasto do zamku. Po drodze napotkał jakiegoś chłopaka, który biegł w jego stronę. Najwyraźniej był nieco zakłopotany i zszokowany widokiem morain. Urlos nieco zwolnił i zrobił okrążenie wokół chłopca kłusując, by ten był w stanie z siebie wystękać zdanie:
Rada oczekuje pana na placu treni… - tyle usłyszał, bo koniowaty popędził dalej, szczerym, ciepłym w tę zimową porę uśmiechem dziękując posłańcowi za wiadomość.
Cel – Brama twierdzy i plac treningowy.
z/t
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

03 sty 2013, 01:22

Zakapturzony Zeler wkroczył na plac, pośrodku którego znajdowała się biała, kamienna fontanna. Nie zatrzymał się, dopóki nie znalazł się naprzeciw drogi, którą tutaj przybył. Oparłszy się o ścianę pobliskiego budynku mógł bez większych problemów objąć wzrokiem cały teren, na którym znajdował się jego cel, duży kryształ znajdujący się po środku fontanny. W tym momencie nie dostrzegał nikogo, kto mógłby mu przeszkodzić w zdobyciu owego kryształu, jednak wolał jeszcze chwilę poczekać i upewnić się, że nikt nagle nie pojawi się w najmniej odpowiednim momencie. Nie chciał wszakże niepotrzebnie przelewać krwi podczas tak proste zadania jak zwykła kradzież.
Zamknął oczy i głęboko zaczerpnął powietrza. Można było już wyczuć, iż zima odchodziła szybkim krokiem z tej części świata, a na jej miejscu wkrótce miała pojawić się wiosna. Mimo to, on, człowiek kochający wolność i swobodę musiał być właśnie tutaj, w wielkim mieście, którego tak bardzo nie lubił. Chciał jak najszybciej skończyć tą robotę, otrzymać wynagrodzenie i wyruszyć w miejsce, w którym mógłby cieszyć się pełnią wolności oraz być otoczonym ludźmi, którzy owej wolności nie próbowaliby mu odebrać.
Po chwili potrząsnął głową, wyrzucając z niej melancholijne myśli. Sam siebie skarcił w myślach za tak głupie zachowanie. To nie był czas, w którym powinien myśleć o takich rzeczach. Musiał się skupić tylko i wyłącznie na bezbłędnym wykonaniu swojego zadania.
Postanowił, iż odczeka jeszcze kilka krótkich chwil, zanim weźmie się za próbę zabrania kryształu. Chciał jeszcze wszystko przemyśleć od początku i opracować ewentualny plan ucieczki w przypadku pojawienia się jakiegoś gapia lub stróża prawa.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

03 sty 2013, 21:27

MG

Centrum wielkiego Wolenvain – miasta niezwykłej tolerancji, której wyraźny symbol stoi niedaleko placu głównego. Na samym środku serca Autonomii – w sercu serca można by powiedzieć. Cud architektonicznego umysłu: fontanna z białego kamienia, ukoronowana kryształem oraz pięć nieruchomych, dumnych postaci skierowanych na wszystkie strony. Człowiek, centaur, krasnolud, driada i elf razem – ta rzeźba z całą pewnością mówi sama za siebie.
Noc okryła już większość miasta, ale fontanna mimo to nadal była doskonale widoczna. Widmo niepełnego księżyca, wyglądające zza pędzących podniebnych rumaków nocy, zostało przechwycone przez chciwy kruszec. Rozbite wokół fontanny, rozświetlało słabym, mającym w sobie pewien magiczny klimat, różnobarwnym poblaskiem niemały kawałek przestrzeni. Najmniejsza ilość świetlnych promieni wystarczała, by niezwykle czysta woda rozpoczęła taniec cieni, kolorów i refleksów, co bynajmniej nie było niczym naturalnym. A przynajmniej na nic takiego nie wyglądało, i bardzo dobrze. Każdemu przyda się odrobina piękna tak wyrazistego, że aż magicznego, w ponurym, pełnym walki o byt, życiu.
Zeler stał niedaleko, oparty o pobliski budynek, obserwując otoczenie. Niewątpliwie to biały kamień najbardziej przyciągał jego oczy, a raczej kryształ na szczycie przystrojonej kolorowymi światłami bieli. Jednak mimo świadomości, że cel jest tak blisko, że zachwyca swą obecnością w odległości niespełna dziesięciu metrów od jego spragnionych dłoni… Pomimo tego musiał być ostrożny. Widzieć wszystko, być czujnym, niczym wilk, polujący na swą ofiarę. Wilkowi w najgorszym przypadku cel zwieje, jego – zaprowadzi na długi czas do pewnego ciemnego, wilgotnego i ciasnego pomieszczenia.
Za sobą miał rynek, z którego nadal słychać było pojedyncze odgłosy życia miasta. Dwie główne ulice zbiegały się gdzieś tam za nim, by potem razem utworzyć kształt litery Y i pobiec w przeciwnym kierunku, niż patrzył – prosto do Linoskoczka. Po lewej droga wychodziła z fontannianego placu i biegła gdzieś za pojedyncze drzewa. Zieleń otaczała go półkolem, być może w celu podkreślenia łagodnej siły tego miejsca.
Daleko przed sobą miał centrum kulturowe: bibliotekę, operę czy łaźnie, ustępujące potem miejsca bramie do Pałacu Sprawiedliwości (widocznego za dnia nawet z tej odległości).
Wszędzie znajdowały się jakieś budynki, jak to wokół i w pobliżu rynku bywa. Sklepy, przytułki, księgarnie… Na ogół o tej porze już pozamykane.
Jednak tutaj było zawsze spokojnie. Dźwięki, dobiegające zza granicy placyku nie miały znaczenia. Czas jakby stawał w miejscu, pozwalając na zupełny relaks po wysiłku codzienności. W tej chwili w zasięgu wzroku nie było widać żywej duszy. Słychać, prócz dźwięków zza pleców, było jedynie huk wiatru, który od kilku godzin szalał po świecie.
Doskonała noc dla złodziei, można by rzec…
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

03 sty 2013, 22:29

No, koniec tego czekania, jak nikt się nie pojawił, to już się nie pojawi
Ta jedna myśl popchnęła Zelera do działania. Mężczyzna zaczerpnął głęboki oddech, przełknął ślinę i ruszył w stronę fontanny. Czuł lekki niepokój a w jego głowie krążyło mnóstwo myśli. Wiedział, że jeśli uda mu się zabrać kryształ, spowoduje to bojkot gigantycznych rozmiarów. Zastanawiał się co zrobić, gdyby pojawił się ktoś, kto pojawić się nie powinien. Wyciągnąć miecz i rozpłatać mu brzuch? A może nie zwracając uwagi na przybysza chwycił kryształ i zacząć biec ile sił w nogach? Jeszcze nie znał odpowiedzi na to pytanie. Stwierdził, że ta decyzja zapadnie w momencie, w którym będzie musiał ją niezaprzeczalnie podjąć.
Gdy w końcu stanął tuż pod fontanną, przeciągnął się i schylił by nabrać w ręce kryształowo czystą wodę, którą potem wypił. Była chłodna, w smaku niczym nie różniła się od wody pobieranej w źródłach znajdujących się w najwyższych górach. Ta krótka przerwa pozwoliła mu ostatni raz upewnić się, że w okolicy nikogo nie ma, a łyk zimnej wody pozwolił mu uspokoić skołatane myśli.
Gdy już był zupełnie spokojny, przekroczył murek sięgający bioder, który tworzył początek fontanny. Woda sięgała mu nieco powyżej kola, więc chwycił się niedużego posągu elfa aby się nie poślizgnąć.
Brodząc przez zimną wodę doszedł do środka fontanny. Jego cel był już tylko na wyciągnięcie ręki. Serce biło mu coraz mocniej a oddech był niespokojny. Przetarł dłonią pocące się czoło i zrobił kilka głębokich oddechów dla uspokojenia. To nie był czas aby dać ponieść się emocjom. Musiał teraz zachować spokój za wszelką cenę. Nie chciał wszakże poślizgnąć się i rozbić sobie głowy o któryś z posągów otaczających fontannę. Byłaby to istna ironia losu. Mógł sobie wyobrazić plotki jakie powstawałyby w tawernach, gdyby ludzie dowiedzieli się, iż zuchwałego złodzieja pokonały kilkudziesięcio centymetrowe posągi.
Lekko uśmiechnął się na tą myśl, ale po chwili owy uśmiech zszedł mu z twarzy. Powoli podniósł prawą rękę i złapał się górnej części fontanny a następnie lekko się podciągnął. Lewą ręką chwycił kryształ i korzystając z całej swojej sił nabytej podczas wieloletniego kucia mieczy i narzędzi szarpnął, mając nadzieję, iż wystarczy mu krzepy a magiczny kamień opuści swoje dotychczasowe położenie.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

03 sty 2013, 23:26

MG

Mężczyzna poczuł się wyjątkowo swobodnie, nie widząc w pobliżu nikogo, kto mógłby przeszkodzić mu w tegonocnej akcji. Bardzo obiecującej akcji. Pewnie wiedział, że jakiś strażnik prędzej czy później przejdzie tamtędy, wypełniając swój obowiązek patrolowania wyznaczonych mu miejsc. Prędzej… bądź później… Czy powinien się śpieszyć? Zachowywać cicho i dyskretnie? Uciec gdy tylko usłyszy jakikolwiek szmer w pobliżu?
Pewnie tak, jednak zdaje się zapomniał o tym zaraz po zażyciu krystalicznie czystej wody i upewnieniu się, że nikt go nie widzi. Rzeczywiście, w okolicy nikt nie przechodził, więc był bezpieczny. Przynajmniej na ten moment.
Zapomniał, bo wszedł do wody jak gdyby nigdy nic i ruszył w stronę swego, drogocennego zapewne, celu. Dyskrecja i cisza – te pojęcia chyba wyleciały mu z głowy, bo hałasu robił za pięciu. Jego brodzenie w wodzie można by usłyszeć i z Pałacu Sprawiedliwości, jeśli wszędzie byłoby tak cicho, jak w tym miejscu. Jeśli w pobliżu był jakikolwiek strażnik, z całą pewnością za chwilę będzie przy fontannie.
Chwycenie się jednej z figurek było znakomitym pomysłem, bo niemal w tym samym momencie spod jego lewego buta wysunęła się ziemia za sprawą jakiegoś bardzo małego przedmiotu – jeszcze zanim zdążył pomyśleć o ironii losu. Ktoś tam coś wrzucił. Nie było czasu sprawdzać, choć pewnie był to or bądź szyling. Pieniądz. Fontanna. Odwieczni przyjaciele, czyż nie?
Dobrze, że postaci stworzone były z twardego kamienia, bo w innym przypadku głowa biednego elfa mogła by tego zdarzenia nie przetrwać. Zeler odzyskał równowagę i przystąpił do działania. Kryształ wisiał na szczycie fontanny tuż przed nim. Miał skarb tak blisko, wystarczyło tylko sięgnąć. To też uczynił. Jego prawica zamierzała podciągnąć ciało i umożliwić swej siostrze dokonanie czynu. Jeszcze chwila i będzie mógł wracać po nieco ambitniejsze zadanie. Bo czy to nie było łatwe? Zbyt łatwe?
Lewa dłoń chwyciła wielki kruszec i zacisnęła się na nim, zasłaniając odbicia różnokolorowego, przytłumionego nocą światła. Zeler wykorzystał swą siłę. Dzięki niej dłoń… Ześlizgnęła się z gładkiej powierzchni kryształu, druga z białego kamienia, a całe ciało runęło tylnią częścią w wodę, stwarzając głośny plusk.
To musiał być szok. Wszystko wydarzyło się bardzo szybko. Kryształ nawet nie drgnął tam na górze, widocznie był jakoś przymocowany. Potrzeba było większej siły, by go oderwać. I więcej czasu. A czy Zeler go posiadał?
Z lewej strony coś stuknęło, może ktoś, kto go obserwował przez cały ten czas, a może zwyczajów kot, starający się go zmusić do zejścia na zawał. Z okolicznego drzewa poderwał się jakiś większy ptak. Serce mężczyzny gwałtownie zaczęło walić, jakby ścigało się z czymś w ilości przepompowanej krwi w jak najkrótszym czasie.
Woda była zimna. Był tego świadom, gdy tylko do niej wkroczył. Teraz jednak, mokry po samą szyję, był tego bardziej niż świadom.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

04 sty 2013, 00:36

Nie mógł uwierzyć w to, co właśnie się stało. Jego plan utonął w morzu niepowodzenia tak samo, jak on zatopił się w wodzie wypełniającej fontannę. Szybko wynurzył się i zacisnął zęby. Teraz jego następne działania musiały być dobrze przemyślane i podjęte szybko. Hałas który właśnie wywołał był ogromny, dlatego spodziewał się, że zaraz przybiegnie jakiś strażnik lub ich grupa. Stwierdził, że na ucieczkę było za późno, a nawet gdyby się jej podjął można byłoby go bez problemu wytropić po mokrych śladach które by zostawił.
Odepchnął się od środkowej części fontanny tak, że podpłynął do murku kończącego fontannę. Nadal leżąc w wodzie przełożył jedną nogę przez ściankę, pod którą teraz się znajdował. Jego założeniem było to, że miał wyglądać na kompletnie pijaną osobę, która chciała zaspokoić pragnienie po wielogodzinnej alkoholowej libacji, niefortunnie kończąc jako fontanniany nurek.
Teraz pozostawało mu się wsłuchiwać w najbliższe odgłosy i wypatrywać, czy nikt nie zmierza w stronę fontanny. Jeśli w przeciągu czterdziestu sekund nie usłyszały nikogo zmierzającego w jego stronę prawdopodobnie kontynuowałby swoje próby zabrania kryształu, jeśli jednak strażnik rzeczywiście by się pojawił, powoli podniósłby się z fontanny a potem chwiejnym krokiem, udając pijaną osobę, udałby się w stronę drzew. Co by się stało, gdyby strażnik ruszył na niego z wyciągniętym mieczem? Zeler czuł się na siłach by walczyć z jednym czy dwoma przeciwnikami, lecz nie z całą uzbrojoną grupą. Nawet w przypadku jednego strażnika, najprawdopodobniej wziąłby nogi za pas i starał się zgubić stróża prawa w pobliskich uliczkach.
Jak na razie nie pozostawało mu nic innego, jak czekać co przyniesie, teraz już wiedział, złośliwy los.

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 15 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 15 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.