Fontanna

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Niniel
Posty: 1038
Rejestracja: 27 lut 2011, 18:10
GG: 7112066
Karta Postaci: viewtopic.php?t=170

Fontanna

05 mar 2011, 23:58

~Sporych rozmiarów fontanna była umieszczona na środku placu nieopodal głównego rynku. Miała w sobie elementy kryształu, a fakt, że była podświetlana magicznym światłem, tylko dodawała jej uroku. Odblaski odbijały się od kryształowych elementów i padały na taflę wody. Kamienne posągi przedstawiające ryby, ludzi, centaury i elfy, ustawione w samym środku fontanny, były jednocześnie źródłem wypływających strumieni wody.~

* * *

Níniel przyprowadziła tutaj Kelio nie znając lepszego miejsca na nocną popijawę. Wokół nich panowały niemal egipskie ciemności, tylko w oddali nieliczne okno w domach świadczyły, że są jeszcze ludzi którzy nie śpią, oraz oczywiście spektakularna fontanna.
Dziewczyna usiadła na jej brzegu i wyjęła zza płaszcza butelkę winę. Wskazała towarzyszowi miejsce obok siebie.
Wzrok utkwiła się wodzie… Niebieskie odblaski światła potrafiły wywrzeć naprawdę spore wrażenie. Było w tym coś przyciągającego wzrok i czarującego.
W milczeniu otworzyła butelkę i wypiła kilka łyków, podając ją potem wiedźminowi.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

04 sty 2013, 09:03

MG

Kryształ, tak jak i pięć reprezentacyjnych postaci, nie przejął się całym tym wydarzeniem. Nadal rozszczepiał resztki światła, docierającego doń, tak jak one nadal stały niewzruszenie i wpatrywały się przed siebie. Fontanna zawsze była i zawsze będzie obojętna na to, co dzieje się w jej pobliżu. Tak przynajmniej mógł pocieszać się złodziej, który został upokorzony przed swoim celem i sztucznymi istotami, pilnującymi go. Jak dobrze, że nie mogą nikomu o tym opowiedzieć…
Sprytny, przestępczy umysł na całe szczęście nakazał mężczyźnie odegranie małej szopki w odpowiednim momencie. Gdy tylko przestał się poruszać zza drzew wyskoczyły dwie niskie postacie. Były lekko poddenerwowane – rozglądały się na boki, najwięcej uwagi poświęcając samej fontannie, oraz szeptały do siebie coś bardzo szybko i niezrozumiale. Gdyby nie to mogłyby zostać niezauważone przez kogoś, kto miał głowę w wodzie, a nawet prawie że pod wodą.
Maszerowały obok siebie, przebierając nóżkami z prędkością, jaka mogła by zawstydzić przeciętnego pełnowymiarowego mieszkańca miasta. Gdy mijały Zelera, jedena z postaci wskazała na niego palcem i chciała oddzielić się od tamtej. Lecz została powstrzymana, przyciągnięta i objęta drobnym ramieniem. Odwracała głowę jeszcze kilka razy, zanim oboje zniknęli za budynkiem. Całości towarzyszyła żywa wymiana zdań.
Gdy dźwięki ucichły, a przez jakiś czas nie zapowiadało się, by znowu ktoś tamtędy przechodził, Zeler mógł wreszcie odetchnąć. Powstał, ociekcjąc wodą i trzęsąc się z zimna. Wiatr w tym momencie mógł być dla niego dużo bardziej uporczywy, niż tuzin karlich kochasiów, wyskakujących parami zza krzaków, budzących się do życia.
Spojrzał na martwy obiekt zainteresowania kobiety z karczmy. Miał spore, kuszące rozmiary i był przymocowany jakoś do samego czubka architektonicznego tworu. Podszedł i ponowił poprzednie próby. Był jednak ostrożniejszy, zważał na równowagę i pewne zabezpieczenie przed upadkiem.
Kamień nie współpracował.
Biały kruszec trzymał go bardzo silnie, jakby był jego częścią. Ba, jakby byli jednością, mimo iż wykonane z innego materiału. Zeler musiał coś wymyślić, jeśli chciał mieć go jeszcze przed porankiem. Bo szarpaniem niczego nie wskóra. To było pewne.
Jedyna pewna rzecz tej nocy…
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

04 sty 2013, 14:36

Zeler smutno westchnął i spojrzał się do góry. Nad jego głową widniało tysiące migoczących gwiazdek jakby śmiejących się z jego niepowodzenia. Mimo iż wciąż było zupełnie ciemno, spodziewał się, że niedługo słońce może już zacząć wychodzić znad horyzontu. Zastanawiał się w jaki sposób mógłby usunąć ten cholerny kryształ z fontanny. Już wiedział, że własną siłą nic nie zdziała. Potrzebowałby albo więcej siły albo dobrego pomysłu. Na to pierwsze nie miał w tej chwili co liczyć, tak więc pozostawała mu tylko druga opcja. Mógłby chociażby spróbować utrącić owy kryształ mieczem, jednak uważał, że weźmie to pod uwagę dopiero jako ostateczność.
Teraz postanowił ubiec się do magicznych sztuczek, których kilka znał.
Stojąc tuż przy krysztale złapał tuż pod nim, za jego podest. Sytuacja wymagała zarówno skupienia jak i uwagi. Postanowił zastosować swoje zaklęcie Rozgrzanie, dzięki czemu miał nadzieję, że będzie w stanie ogrzać kamień, który stałby się bardziej delikatny i miękki, przez co mógłby spróbować go skruszyć lub ułamać.
Starał się skupić duże ilości swojej energii magicznej pomiędzy jego dłońmi, powoli, lecz stale ogrzewając kamień, który dotykał. W ogrzewaniu takich rzeczy jak stal czy kamienie nabrał wprawy jeszcze w swojej rodzinnej wiosce, w której aby przyspieszyć swoją pracę, już jako nastolatek korzystał ze swojego talentu magicznego i ogrzewał stal do obróbki lub kamienie, które dobrze trzymały ciepło w zimowe wieczory.
Po pięciu minutach stwierdził, że podejmie pierwszej próby ułamania podestu. Jedną rękę położył nieco pod kamieniem, pchając go lekko do góry jak i do przodu, a drugą rękę usadowił po przeciwnej stronie na wypadek, gdyby kryształ miał ochotę na kąpiel i chciał z pluskiem skoczyć do wody.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

04 sty 2013, 16:01

Da'ran zmierzał w kierunku fontanny. Rozmyślał o zakonie, o prostym zarobku, o Azurze. Jego nowej szacie. Na początku chciał się udać w spokojne miejsce. Był w centrum Wolenvain. Najbliższe ustronne miejsce to fontanna. Było już ciemno gdy Da'ran dotarł do obiektu. Wyglądała pięknie. Wspaniale oświetlona fontanna z pięknym kamieniem szlachetnym zamocowanym w widocznym miejscu… ale, ale, było w tej fontanie coś, co zakłucało jej piękno. Da'ran zmrużył oczy, aby lepiej się przyjżeć. Tam był jakiś człowiek. Da'ran odsuną się w cień, aby nie zostać spostrzeżonym przez tajemniczego jegomościa.

Oglądając poczynania czarnej postaci Da'ran uświadomił sobię, że nie przybyła ona tutaj z dobrymi intencjami, co więcej chciał ukraść kryształ! Da'ranowi nie podobał się jegomość. Nagle postać wpadła do wody. Da'ran zaśmiał się cicho. "Jaki niezdara" pomyślał.
Postać podjeła kolejne próby zdobycia kamienia.

Da'ranowi nie chciało się dłużej czekać. Zdjął łuk, nałożył strzałę na cięciwę i wyskoczył z ukrycia. Znalazł idealnie za Zelerem. Miał nałożony na głowę kaptur i czerwoną chustę.

Wpatrując się w twarz Da'rana można było dostrzec tylko parę zielonych oczu błyszczących pod kapturem.

Broń była wycelowana w Zelera. Zaraz jak wyskoczył, krzykną:

– Kim jesteś i po co tu przybyłeś?!

Jego głos zabrzmiał ostro i strzasznie. Takim tonem nigdy się nie wyrażał. Użył go teraz aby wystaszyć zbira i podkreślić swoje zdenerwowanie. Nienawidził zbirów i złodziejaszków.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

04 sty 2013, 17:57

MG

Do wschodu słońca było jeszcze daleko. Niebo nadal pochmurne, choć gdzieniegdzie pokazywały się gwiazdy. Sierp księżyca patrzył sennie znad gałęzi jednego z drzew na całą tą sytuację. Wiosna przyszła niedawno, śnieg zdążył stopnieć – przynajmniej w mieście – ale noc nadal jeszcze była królową doby.
Zeler, cały mokry oczywiście, podszedł bliżej figurek i zaczął zastanawiać się co też mógłby uczynić. Ta przygoda z całą pewnością będzie mu się śniła po nocach, jako przykład porażki. Będzie uświadamiać mu jak wiele musi się jeszcze w swym fachu nauczyć. Jak dużo będzie musiał w sobie zmienić, by osiągnąć cel.
Po pierwsze – działać, a nie myśleć. To z pewnością. Po drugie – więcej dyskrecji. Dziwne, że jeszcze nikt nie przybył i nie przerwał mu całej tej szopki. Po trzecie – więcej lotności umysłu. Musiał mieć gotową odpowiedź na każdą sytuację, bez szukania jej w głowie. Każda sekunda się liczy!
I wymyślił. Użyć swej tajemnej sztuki, by zdobyć to, co jeszcze bardziej nieopisane. Przycisnął dłonie do białego kamienia tuż nad swoją głową, by ocieplić go i ukruszyć. Dobry pomysł. Ale tylko, jeśli miał czas. Sporo czasu. Kamień to doskonały, niezwykle funkcjonalny przewodnik ciepła! Nagrzewa się bardzo długo, co było dla Zelera bardzo niekorzystne w tej chwili, ale zato trzyma ciepło jak nic innego. Jedynym, co przemawiało tutaj za wygraną po stronie człowieka, była grubość tworzywa do zepsucia. U góry była znacznie mniejsza.
Jednak i to nie pomogło. Wiatr zimny, noc, objętość całej budowli, być może i sama jej konsystencja… Zeler miał dziś pecha. Natura była przeciw niemu. Widać kryształ miał tu pozostać.
Choć i tak los nie dał dojrzeć efektom działań mężczyzny. Kamień zdążył się jedynie trochę ocieplić, gdy ujawnił się Da'ran – jednak go ktoś usłyszał. Trudno, by nie. Ciekawe tylko, czy człowiek z łukiem był jedynym w okolicy. Jeszcze tam tylko strażników brakowało.
Szczególnie teraz, po krzykach.
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

04 sty 2013, 18:28

Tak, miał stanowczo za mało czasu. Miał już dosyć tego cholernego zadania, miasta i fontanny. Było mu zimno, powoli zaczynał tracić cierpliwość i jeszcze na dodatek w najmniej odpowiednim momencie pojawił się jakiś samozwańczy obrońca sprawiedliwości, który myślał, że brzmi groźnie. Mało tego, celował do Zelera z łuku. Zeler bardzo nie lubił gdy celowało się do niego z łuków. Uważał to za nie męskie.
Pierwsze co zrobił gdy usłyszał krzyk nieznajomego przybysza, to zostawienie kamienia w spokoju i rzucenie się pod murek otaczający fontannę. Powinno to zapewnić mu ochronę, gdyby nieznajomy postanowił nagle wypuścić strzałę ze swojego napiętego łuku. Leżąc w płytkiej wodzie, Zeler przyciśnięty do murku.


[mod]Wyciągnął miecz zza pleców i zaczął się wsłuchiwać czy łucznik w płaszczu nie porusza się w jego stronę.
Ręka, w której znajdował się miecz była wyprostowana wzdłuż głowy Zelera. Mężczyzna był gotowy w każdym momencie wykonać potężne cięcie nad sobą, raniąc osobę podchodzącą do fontanny.
W przypadku, w którym nieznajomy stałby w miejscu, Zeler okrążyłby fontannę od środka, zajmując pozycję za podestem na którym stał uparty kryształ.
Nie chciał zabijać kapturnika, lecz nie miałby oporów pozbawić go życia w jakiś okrutny sposób gdyby nie miał innego wyboru. Teraz pragnął jak najszybciej opuścić to miasto. Domyślał się, że jego zlecenie było czymś w rodzaju okrutnego żartu zamożnej, znudzonej szlachcianki. Był zły na samą myśl o Jezebel, ale nie pozwolił, ale to zachmurzyło jego decyzje i osądy. W tym momencie liczyło się tylko przetrwanie. Musiał upewnić się, że przed ucieczką nikt nie będzie go gonić, a osoba celująca teraz do niego z łuku albo odejdzie, zostanie zabita lub pozbawiona broni.[/mod]
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

04 sty 2013, 20:37

Da'ran zaczą się śmiać. Ucieszyła go reakcja tajemniczej postaci, która najwidoczniej przestraszyła się go. Jednak wroga, nawet niepewnego nie można nigdy lekceważyć. Da'ran miał teraz do wyboru parę opcji. Mógł podejść do zamaskowanego, lecz wtedy musiałby spodziewać się ataku ze strony wroga. Drugą opcją było odejście… "Nie, to, to napewno nie" pomyślał Da'ran. Została jeszcze trzecia opcja. Mianowicie obejście fontanny, wciąż znajdując się w odległości około paru metrów od niej. Tak to był najlepszy pomysł. Da'ran chciał jak najbardziej zaszkodzić zbirowi. Wiedział, że zaczyna się już przedwiośnie, a woda w fontannie jest lodowata. "Zimna woda zdrowia doda" pomyślał ze śmiechem.

Po przemyśleniu wszystkich opcji, za i przeciw. Cicho okrążył fontannę. Stał teraz trochę zboku po przeciwnej stronie niż wcześniej. Widział teraz jak tajemniczy jegomość leżał w lodowatej wodzie plecami oparty o murek. Da'ran naciągną łuk ciągle celując w jegomościa leżącego w wodzie.

– Jak masz na imię? – Powiedział już ciszej niż wcześniej. – Rzuć wszystek broń którą masz przede mnie, wtedy nic ci nie zrobię. Widzę, że masz miecz, ale to pewnie nie wszystko… oddaj mi twoje bronie, a uratuje cię to przed śmiercią. Nie próbuj uciekaç, bez problemu cię zabiję.

Da'ran ucieszył się z przewagi nad wrogiem. Był w owiele lepszej sytuacji. Największą radość sprawiało mu jednak to, że przeciwnik leżał w lodowatej wodzie. I z każdą chwilą jego ciało spowolniało wszystkie procesy. Jeszcze chwila i nawet nie będzie w stanie walczyć.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

07 sty 2013, 15:44

MG

Na widok mężczyzny z łukiem, i jego słowa, nad Zelerem przejął władzę instynkt. Rzucił się w wodę tak, by biały kamień fontanny zasłaniał go przed napastnikiem. Drugi raz nie jest już tak drastyczny. Do temperatury można się przyzwyczaić, szok odczuwa się tylko za pierwszym razem. Jednak mimo wszystko zimna kąpiel w taką pogodę… na zewnątrz! – nie była czymś, co ktokolwiek mógłby traktować jako zdrowe działanie. Nie, wróć. Są istoty, które mogłyby to tak traktować. Nawet wśród ludzi się tacy trafiają. Czy Zeler do nich należał?
Da'ran zaczął powoli i cicho okrążać fontannę, by zauważyć swój żywy cel. Nie zbliżał się do niej, jedynie kroczył obok. Złodziejaszek przesunął się więc w wodzie tak, by stanąć za białymi figurkani i wyższą częścią budowli. Z całą pewnością nie został niezauważony. W zasadzie cały czas był widoczny, gdyż niemożliwym było schować się w stu procentach, wcześniej pod murkiem bez zanurzania się w wodzie, czego nie zrobił, a teraz za pięknie rzeźbionym filarem pod kryształ, grubości zwykłego pnia.
Jednak przybysz nie widział go tak, jak mógł sobie wcześniej wyobrazić. Nie mógł do niego celować, jak do zwykłego worka z sianem. W zasadzie – kto mu zabroni, nieprawdaż? Nie było jednak między nimi czystego pola, po którym strzała gładko trafiłaby w cel. Krew się nie rozlała, walka nie rozpoczęła, strzały nie zostały wystrzelone, jedynie padły kolejne słowa z ust Da'rana.
A księżyc znowu zaszedł za chmury, przez co światło bijące z kryształu nieco zmatowiało i przygasło, jednak nie zniknęło całkowicie. Wiatr nie uspokajał się i nie zamierzał przez wiele nadchodzących godzin. Przyniósł tylko z oddali czyjś krótki kaszel, który zawisł nad placem niczym kpinę z Zelera. Bo zapewne w ciągu kilku kolejnych dni sam będzie rozsiewał wokół siebie zarazki…

Przepraszam za zwłokę. Nie miałem jak odpisać, a w międzyczasie mnie odpychała wizja walki, którą sobie szykujecie. Nie widzę siebie w prowadzeniu walki w najbliższym okresie, niestety. Wena i chęci, w moim przypadku, chodzą własnymi ścieżkami.
Ostrzegam przed decydowaniem co komu się udało, a co nie (mówię o Da'ranie, który zobaczył Zelera w swoim poście). Szczegóły, szczegóły…
Awatar użytkownika
Zeler
Posty: 153
Rejestracja: 29 gru 2012, 00:05
GG: 45832037
Karta Postaci: viewtopic.php?p=39092#39092

07 sty 2013, 16:18

Przeciwnik Zelera myślał, że przyszedł na strzelnicę. Mylił się, chociaż z drugiej strony miał rację. Problem polegał w tym, że to on był celem. Awanturnik skupił się, ignorując nic dla niego nie znaczące groźby i żądania łucznika stojącego na przeciwko fontanny. Zbierał on w tym momencie pokłady magii zebranej w jego ciele, po czym uważając iż jest gotowy, lekko się wychylił zza białych pomników pełniących funkcję jego obrońców i wyrzucił z ręki swój Mniejszy Promień Energii, mierząc w twarz wrogo nastawionego mężczyzny. Nie miał zamiaru korzystać z całej magii, którą dla siebie w tym momencie przygotował. Liczył na czyste trafienie, gdyż swojego przeciwnika miał jak na dłoni. Z tego też powodu postanowił przejść do ofensywy, co pasowało mu dużo bardziej niż chowanie się w fontannie.
Prędko wyskoczył z fontanny, starając poruszać się łukiem, aby jak najbardziej utrudnić oddanie celnego strzału swojemu przeciwnikowi. W momencie opuszczenia fontanny postanowił skorzystać z reszty przygotowanej magii, i kolistym ruchem dłoni roztoczył przed sobą Tarczę Energetyczną, mając nadzieję, iż w przypadku celnego strzału przeciwnika, uratuje mu ona życie.
Moment, w którym dotarłby do przeciwnika był momentem, w którym trzeba było użyć już obnażonego ostrza trzymanego mocno w prawej ręce. Szybkie, szerokie cięcie skierowane z prawej strony na wysokości ramienia nie miało za zadanie zabić, lecz okaleczyć przeciwnika. Po użyciu groźnych umiejętności szermierczych, Zeler wyprowadziłby frontalne kopnięcie, zapierając się o ziemię lewą nogą i przenosząc cały ciężar ciała w stronę przeciwnika, starając się powalić go na twardy bruk.
Awatar użytkownika
Da'ran
Posty: 138
Rejestracja: 13 gru 2012, 17:44
GG: 37632965
Karta Postaci: viewtopic.php?t=2372

07 sty 2013, 17:02

Da'ran próbował okrążyć złodziejaszka. Nie udało mu się to jednak tak dobrze jak sobie to zaplanował. Był trochę zawiedziony. Teraz jednak nie było czasu na rozmyślanie.

Mężczyzna przygotowany był na atak. Nie wiedział jednak czego ma się spodziewać. Czy zbir zaatakuje go magią? Czy wyskoczy z mieczem? Może strzeli z łuku? Da'ran celował cały czas w miejsce gdzie najpewniej ujży złodziejaszka. Zobaczył jak wychylał się z za murku. "Zero litości" pomyślał Da'ran i wystrzelił strzałę w kierunku zbira. Nie wiedział czy trafił, jedyne co zobaczył to lecącą w swoim kierunku kulę z magii. Odskoczył gwałtownie w bok.

Widział jak złodziejaszek wychodził z fontanny. Posłał natychmiast kilka strzał w jego kierunku. Widząc jak przeciwnik szybkim skokiem gwałtownie zbliżył się do Da'rana, zamachną się on łukiem celując w głowę zbira. Chwilę później zobaczył nóż, który najwidoczniej za cel obrał jego ramię. Odskoczył w drugą stronę mając nadzieję, że uniknie ciosu. Był już trochę zmęczony dwoma unikami. Nagle zobaczył jak jegomość z którym walczył chciał go powalić kopniakiem. Ha! Wydało mu się to śmiaszne. Da'ran świetnie radził sobie z walką bez broni, kopanie, wywalanie i walka na pięści było jego ulubionym zajęciem. To lubił. Spojżał zbirowi prosto w oczy i wymówił coś w myślach. Chwycił wroga za nogę. Trzymając ją kopną całą siła drugą na której Zeler stał. [Mod] Więcej o mojej mocy w KP. [/mod]

Jeżeli udałoby mu się przewrócić złodziejaszka natychmiast skoczyłby na niego i przyłorzył nóż do gardła, blokując nogami zamroczonego Zelera.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

08 sty 2013, 14:11

MG

Mężczyźni chcieli walki. Widocznie tak na nich działa wiek średni. Wszędzie, gdzie tylko pójdą, tam pokazują swoją broń. Zeler miał w rękawie magiczną umiejętność, Da'ran miałby łuk, gdyby go nie odkrył na samym początku. No, ale trudno schować łuk i strzały.
To nie trwało długo. Nie zdążyli nawet się dobrze rozkręcić, adrenalina jedynie skapnęła na każdego z nich, nie rozlała się po całym ciele. A właściwie… Właściwie, to rozlała. Bo choć krótka, to akcja była konkretna. Zeler wychylił się zza fontanny, rzucając w Da'rana swoją skondensowaną magią, podczas gdy ten wypuścił strzałę nieco wcześniej. Gdyby ktoś obserwował zdarzenie w spowolnionym tempie, mógłby podejrzewać, że pociski się w pewnym momencie zderzą. Leciały w niemal identycznym tempie, po tej samej trasie, z przeciwnymi zwrotami. W takiej sytuacji obydwojgu wyszłoby z tego bez szwanku.
A jednak! Los nie był dla nich łaskawy. Strzała minęła fioletową kulkę, a może na odwrót, i pognała dalej, nawet nie zajmując się ogniem. Jakby ją to nie obeszło – mam inny cel, a ty weź i zajmij się sobą, mówiła.
Zanim złodziej schował się ponownie, zanim przybysz zdążył odskoczyć, obydwoje dostali. Tamten prosto i głęboko w ramię wyciągniętej jeszcze przez chwilę ręki, ten w dłoń, dzierżącą łuk. Z tamtego, wraz z bólem, wytrysła krew, temu skóra została silnie poparzona, a łuk nieco osmolony. Oboje nie zdążyli nic więcej zrobić. Kaszel z oddali, tym razem znacznie mniejszej oddali, się powtórzył. Był nieco dłuższy.
- Co tu się dzieje!? - wydarł się po chwili nocny strażnik, który właśnie wszedł na plac - Zakłócanie porządku? - szedł w kierunku faceta z łukiem, bo niego był najbliżej. W jednej dłoni trzymał miecz, w drugiej prostą tarczę. Był wysoki, silny i doświadczony. Miał za sobą wiele lat pracy dla Wolenvain. Na pewno nie jednego już złapał i wrzucił do lochów.
Doigrali się więc.

Ostrzegałem…

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.