Kryjówka „Grota Szulerstw”

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

Kryjówka "Grota Szulerstw"

25 kwie 2011, 20:36

OPIS:
W jednej z bocznych uliczek, w piwnicach starej kamienicy mieści się kryjówka Flecher'a i jednocześnie jego skład dokumentów, informacji i pieniędzy, które Łupieżca wyciągnął zazwyczaj poprzez hazard lub nie do końca czyste interesy.
Do kryjówki prowadzi ukryty, za jedną ze ścian w piwnicy, tunel. Po przejściu tunelu dociera się do sporych rozmiarów pomieszczenia, które wygląda jak miejsce urzędowania jakiegoś badacza. Znajduje się w nim wiele półek i segregatorów z księgami i dokumentami, kila krzeseł, spore biurko oraz 2 sofy. Ziemię przyozdabia duży perski dywan, a ściany – kobierce z różnymi dziwnymi scenami, które nijak nie wiązały się z historią Leviathan'u. Dodatkowo na tyle, za biurkiem znajdują się mosiężne drzwi, które prowadzą do laboratorium, w który to natomiast Łupieżca przeprowadza badania na umysłach ludzkich.
-------------------------------------------------------------------------------

Na fabule:

Flecher wszedł do wnętrza swego gabinetu, a gdy to zrobił, dwójka ludzi pijących i leżących sobie do tej pory na sofach, które znajdowały się pod ścianami, powstali nieco zaskoczeni.
Sz-sz-szefie… wróciłeś… – powiedział mężczyzna stojący po prawej stronie, trzymał w ręku butelkę z rumem, a na jego twarzy malowało się lekkie przerażenie połączone ze zdziwieniem.
Nie… nie sądziliśmy, że zjawisz się jeszcze dzisiaj, skoro do tak późna cie nie było, więc… – powiedziała pośpiesznie kobieta stojąca po lewej stronie, ale Enigma przerwała jej.
…więc zrobiliście sobie libację alkoholową i zbiliście przy okazji moją kryształową kulę z Sarh'khadosh. Świetnie… – dziewczyna podeszła do biurka i schyliła się by podnieść, leżącą pod ów biurkiem, zbitą, kryształową kulę.
Oh… To była bardzo stara pamiątka. Mam nadzieję, że odpracujecie mi to – dziewczyna spojrzała na dwójkę siepaczy.
Tak jest! – Zawołali we dwójkę i czekali na baczności na rozkaz.
Zaniesiecie przerobiony dokument w sprawie 'Budzącego Trunku' do osoby, której nazwisko widnieje na dodatkowej stronie umieszczonej w dokumencie.
Tak jest! – odpowiedzieli jeszcze raz.
Tylko najpierw otrzeźwiejcie – 'podróżniczka' rzuciła się na fotel, stojący przy biurku i chwyciła w dłoń fajkę z dziwnymi zdobieniami, po czym włożyła ją do ust, lecz nie po to by zapalić, lecz po prostu od tak, jakby była to zabawka i chwyciła do rak kolejny dokument. Pomachała prawą nogą dając siepaczom znak, że mają się wynosić i tak Flecher zabrał się do roboty, kiedy tylko usłyszał, że szepty w tunelu ucichły.

Dodane po 3 godzinach 32 minutach

Minęło już sporo czasu, a dwójka siepaczy wróciła, spotykając Amelie układającą do kupy trójwymiarowe puzzle, a których wypisane były znaki języku podziemia.
Szefie, wybacz, że przerywamy, ale robota wykonana. – Powiedział siepacz mężczyzna, kładąc na biurku zapakowany w papieru, jakiś owalny przedmiot.
Oczy kukły zatrzęsły się w czaszce a Flecher zmusił ciało do oderwania się od dotychczasowego zajęcia i poczęcia rozpakowywania paczuszki.
Tak… Świetnie się spisaliście – dziewczyna odwinęła papier, a pod nim znajdowała się wysoka, owalna szkatułka. Otworzyła ją i o to w rękach Flecher'a znajdowała się perła, lecz nie jakaś tam zwykła perła, ta perła zmieniała co chwilę kolory, czasem stawała się przezroczysta, aby po chwili posiąść wszystkie kolory tęczy.
Flecher wiedział do czego służył ów przedmiot. Kula Zniewolenia była jego ostatnim kluczem do sukcesu w badaniach, dzięki niej mógł ostatecznie pochłonąć swoją nosicielkę, a wraz z tym zdobyć zdolność dowolnego rozporządzania mocami nawet w tym ciele. Mógł przestać być ograniczanym przez świat powierzchni, ale… coś mu nie dawało spokoju. Czuł jakby podświadomość mówiła mu, by nie próbował, by zaprzestał na tym stanie. Łupieżca zaśmiał się wewnętrznie, uważał, że to tylko lęk przed nieznanym. Już wyczuwał to podniecenie, zaraz dokona tego nad czym tka długo pracował. Odesłał wcześniej siepaczy, a ci posłusznie, dzięki kontroli umysłu, opuścili kryjówkę.
Amelie otwarła telekinezą mosiężne drzwi bez klamek i weszła do laboratorium. Dookoła stała masa pojemników wypełnionych cieczami, a w nich pływały zarówno całe istoty jak i ich części. Łupieżca przyszykował miejsce na stole operacyjnym. Położył perłę na odpowiednio przygotowanym wcześniej piedestale i rozkazał ciału zdjąć kaptur. Dziewczyna zamknęła oczy i skupiła swe myśli.

{Inner Chamber}

"Witaj w miejscu twych smutków, rozterek, radości, przemyśleń, wyzwań, odważnych i tchórzliwych decyzji, źródle natury twego dobra i zła" – brzmiał napis na suficie tej dziwnej komnaty. Flecher – jako Łupieżca – rozejrzał się po tym miejscu przypominającym grobowiec. Ruszył w kierunku jedynego wyjścia.
Stój![/b[ – rozległ się niezidentyfikowany głos z mroku korytarza, który znajdował się przed Łupieżcą. – Zarówno ty, jak i twój splugawiony byt, nie możecie przejść.
Daruj sobie tą mowę-trawę. – Rozbrzmiał głęboki głos Łupieżcy – Ani ty, ani żaden byt z tego miejsca, nie będą mnie ograniczać. – Łupieżca ruszył naprzód, a tuż przed nim, korytarz rozjaśniał się by gasnąć metr za nim. Wydawało się jakby to pomieszczenie ciągnęło się w nieskończoność i o to nagle bez przejścia przez jakiekolwiek drzwi, znalazł się w kolejnym pomieszczeniu, było ono pełne czarnych róż, ich kolce były ogromne, zresztą jak i same kwiaty, które osiągały rozmiary o wiele większe od dłoni dorosłego mężczyzny. Zdawały się być gotowe do ataku w każdej chwili.
Kolce wystrzeliły w kierunku Flecher'a, lecz ten niewzruszony zatrzymał je w przestrzeni, za pomocą siły swej woli, by przejść kawałek dalej i pozwolić im zderzyć się ze sobą. Szepty… szepty, nieustanne szepty w języku, którego nie rozumiał, poczęły rozbrzmiewać w całym pomieszczeniu. Zdawały się lamentować i przeklinać go, jednakże Łupieżca ruszył dalej, by pojawić się nagle, pomimo braku jakiegokolwiek przejścia, w kolejnym pomieszczeniu. Podłoga tego pomieszczenia była taflą wody. Łupieżca spojrzał w dół, lecz było już za późno, zaczął tonąć w głębinach podłoża, jakby go pożerało. Woda uspokoiła się po pochłonięciu Flecher'a i zdawała się znów podłogą z lustra, by nagle pokryć się mieszanką czerni i fioletu. Łupieżca wysunął się na powierzchnię jakby stał się lżejszy od tej substancji pod nim i nie był ów substancja zamoczony. Ruszył dalej wgłąb tego dziwnego świata.
Wreszcie dotarł do celu swojej podróży, pomieszczenia, które wyglądało jak kryształowa grota, pełna tych kryształowych włóczni wystających z ziemi, ścian i sufitu, jakie Flecher często spotykał w swoich rodzinnych stronach. Nie kojarzyły mu się dobrze, lecz nie zmieniało to faktu, że kompletnie zignorował ten widok i podszedł bliżej kryształowego łoża, w którym leżała, odziana w szkarłatny strój odpowiadający kolorystycznie kryształom, Amelie. Łupieżca przyglądał się dziewczynie, gdy nagle rozległy się głosy dochodzące zewsząd, odbijające się od ścian pomieszczenia:
Nie powinieneś!
Stój, za nim będzie za późno!
Nim wzejdzie świt… pożałujesz!
Ostrzegam cię.
To co czynisz to nie pogoń za celem, to głupota!
Przestań! Przestań! PRZESTAŃ!!
Łupieżca poirytowany uwolnił impuls swych myśli:
Zamilczcie, potępieni! To co tu się dzieje, nie jest waszą sprawą! Odejdźcie, próbujcie dalej się wydostać i tak nie pozwolę uciec waszym umysłom. Nie próbujcie mnie powstrzymać, nie uchronicie jej przed pożarciem. Staniemy się jednością. Kiedy posiądę zrozumienie sposobu patrzenia ludzi na świat, będę mógł… będę mógł zakończyć ten etap gry zwycięsko!
Macki bestii zawarczały i wydała z siebie przeraźliwy ryk, po czym ów macki chwyciły coś niewidocznego unoszącego się nad Amelie i mocno trzymając to 'coś', poczęły to pożerać.
Jednakże, coś poszło nie tak, pomieszczenie zatrzęsło się niespokojnie, a głosy znów odezwały się wrogo. Flecher chciał przerwać, lecz było już za późno.

{Reality}
AAAAAAAAGHHHHH!!! – Dziewczyna wrzasnęła i padła na ziemię, uchwyciła się dłońmi za twarz. Teraz karmazynowe rękawiczki pokryły się szkarłatem krwi. Ciało 'podróżniczki' krwawiło z oczu, ust i nosa.
Jak… Jak do diabła do tego doszło…!? Cholera… Niemożliwe… Nie powinno się tak stać. Miałem perłę! Miała być kluczem! Do diaska…! Uszkodziłem je… – fala gniewu i przerażenia zalewała Łupieżcę, gdy wypowiadał w swoim umyśle wszystkie te słowa.
Dziewczyna spoglądała na swoje dłonie, cała się trzęsła. Kałuża krwi uformowała się na podłodze. To było może śmieszne, ale Flecher uspokoił się nieco i w tej chwili pomyślał o tym, że Takei na pewno wykorzystałby w sensownym celu całą tą wylaną krew. Grymas bólu zniknął z twarzy Enigmy i zastąpił go uśmiech, potem szerszy, aż w końcu dziewczyna zaczęła śmiać się raczej psychicznym rodzajem śmiechu.
Spokojnie. Zaraz pozwolę się jej zregenerować. Po prostu się przemienię… – W tym momencie Flecher przeraził się, ale ciało po prostu wstało, opuściło laboratorium, zamykając za sobą mosiężne drzwi.
Nie mogę… Nie mogę się przemienić… Nie mogę… – Dziewczyna trzęsła się, by nagle wybuchnąć szalonym śmiechem po raz kolejny. Ruszyła ku wyjściu z kryjówki, po drodze, z powodu utraty tak dużej ilości krwi, podpierała się o ściany, by w końcu rzucić się pędem w stronę wyjścia.
Wybiegła z kamienicy i ruszyła naprzód zakamarkiem.
[z/t]

-------------------------------------------------------

Flecher wpadł do swej kryjówki, na krótką chwilę, bo ubrania, które miała na sobie wcześniej Amelie, skończyły podarte i okrwawione. Przebranie się stosownie co do sytuacji? Nie, to nie było w stylu Flecher'a, który o modzie to nie za wiele wiedział. Zatem zarzucił na siebie to co kolorystycznie pasowało, po czym pędem opuścił kryjówkę i udał się na zamek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

04 paź 2011, 22:11

Trochę to nieelegancko pisać post pod postem, ale ta akcja toczy się w sporej odległości czasowej, więc warto ją jakoś mocniej oddzielić.

Wiedźma ciągnęła barda za rękę w biegu, aż w pewnym momencie zatrzymała się, by go puścić. Odwróciła się w jego stronę, uśmiechając równie szyderczo co wcześniej, jakby miała złe plany nie tylko co do niego, ale i wszystkich na około. Spojrzała na niego, jakby się upewniała, że idzie wciąż za nią, po czym odezwała się:
Jeszcze mały kawałek drogi. Prawie jesteśmy na miejscu.
Kroczyła dziwacznie, rozłożyła ręce na boki i gibała się, próbując niby to utrzymać równowagę, ale szła prostą drogą. W końcu zakręciła w boczną uliczkę. Następnie wkroczyła do pobliskiej kamienicy, cały czas upewniając się, ze Grey idzie za nią, by zejść schodami do jej piwnic, to właśnie tam zatrzymała się przed zwyczajną, choć bardziej wyblakłą niż reszta, ścianą, zaczęła obmacywać ją ręką, jakby czegoś szukała, aż w końcu wcisnęła mały bloczek, powodując że dało się słyszeć uruchomienie jakiegoś mechanizmu. Złapała za powstała wyrwę i pociągnęła ścianę w swoją stronę, z trudem, lecz jednak, kamienny blok przesunął się odsłaniając przejście, tunel prowadzący w głąb. Wkroczyła w mrok, wydając przy tym na tyle głośne dźwięki kroków, by Grey mógł za nią podążać i o to w końcu znaleźli się wewnątrz zupełnie innego od reszty kamienicy pomieszczenia. Było tu sporo kurzu, gromadził się między innymi na perskim dywanie, na sofie stojącej pod ścianą, na samych ścianach, na biurku i fotelu, które stały na końcu pomieszczenia, oraz na księgach zwojach i półkach.
Wiedźma podeszła do biblioteczki i otrzepując z kurzu, wyjęła z niej, po krótszej chwili szukania, stary zwój.
Zdecydowanie straszny tu bałagan – powiedziała na głos, jednakże bardziej do siebie niż do towarzysza. Studiowała zwój i w końcu zwinęła go z powrotem w rulon.
Flecher wiedział już jak ma poprowadzić całą operację, bo rytuałem raczej nazwać tego nie mógł. Ułożył już pewien plan, wystarczyło tylko, że Grey zgodzi się na jego warunki, pytanie czy tak właśnie będzie?
Wiedźma wskazała mężczyźnie, by usiadł w sofie, co sama także uczyniła.
Teraz mogę cię wprowadzić w szczegóły. To moja stara kryjówka, tutaj nikt nie powinien nas znaleźć, właściwie to nikt nie wie o jej istnieniu – Uśmiechnęła się do niego zawadiacko.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

04 paź 2011, 22:48

Kondycja nie była mocną stroną barda, toteż już u celu nie czuł nóg, a powietrze łapał z zapalczywością wampira wysysającego krew. Cel wędrówki był niczego sobie, tajemna kryjówka w środku miasta! A Flecher mówiła że nie zna zbyt dobrze tego miejsca. Widać dawniej była w tym mieście kimś istotnym.
Kimś istotnym z kryjówką jak dla seryjnego mordercy.
Greyowi po plecach przeszedł dreszcz. A jeśli to jakaś psychopatka?
Nie, teraz jest najgorszy moment żeby się poddać.
Krok po kroku podążył za kobietą w mrok, poruszając się zupełnie po omacku.
Sama kryjówka, chociaż zaniedbana, nie wyglądała jak typowa melina psychopaty, co trochę barda uspokoiło. W pomieszczeniu było nawet kilka książek, ot zaskoczenie.
Nie zwlekając Grey usiadł na sofie i z niecierpliwością zaczął mówić.
Miejsce całkiem niezłe, ale przejdźmy do rytuału. W końcu po to tutaj przyszliśmy, prawda?
Dyskretnie przeciągnął po flecie i sztylecie za pasem. Ciężko było przewidzieć co go teraz spotka, a broń pod ręką zawsze dodawała otuchy.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

04 paź 2011, 23:20

Flecher wyczuwał te emocje, które targały bardem podczas drogi, bawiły one Łupieżcę, który zdecydowanie ubóstwiał właśnie takie pochłanianie masy przeróżnych przeczuć na raz, można powiedzieć, że się nimi karmił.
Wiedźma odłożyła zwój z recepturą na bok, po czym obróciła się w stronę swojego towarzysza.
Spokojnie. Nie gryzę. Wolę pożerać w całości. – Uśmiechnęła się do niego chytrze, po czym odchrząknęła, przygotowując się do dalszej wypowiedzi.
Powiedziałeś, że mi zaufasz… Cieszy mnie to, bo inaczej nie moglibyśmy przeprowadzić tej operacji… rytuału, nazwij to jak uważasz. – Dziewczyna wstała i ustawiła się tuż przed bardem.
Otóż sekret tkwi w wewnętrznej jaźni, w naszych umysłach. Umysł ludzki jest ograniczony, jednakże jestem w stanie odblokować ścieżki, które pomogą twojej osobie wytwarzać energię niezbędną do korzystania z magii. Nie mam pojęcia co nam z tego wyjdzie, wszystko zapewne zależy od twojej natury. – Obróciła się na pięcie dookoła i chwyciął się za podbródek, spoglądając w sufit, by kontynuować:
Musisz mi jednak pozwolić zajrzeć do swego umysłu… musisz go przede mną otworzyć. Bądź spokojny, wiem, że twój umysł jest chroniony przed oddziaływaniami z zewnątrz, moja osoba jest znawcą tej dziedziny i dane mi było się tego dowiedzieć już na początku. – Powróciła wzrokiem w jego stronę. – Wiedz jednak, że nie mam pewności czy rytuał się powiedzie, nie mam tez pewności jaki stopień magii odblokujemy. Możesz od razu potrafić używać średnio-zaawansowanych zaklęć, a możesz potrafić ledwie wytoczyć z siebie iskierkę mocy. Nie zmienia to faktu, że cena niepowodzenia czy nawet powodzenia rytuału, może być bardzo wysoka. zapytam cię, więc raz jeszcze: czy zgadzasz się? – Spoglądała na niego zdecydowanie z góry i innym spojrzeniem niż dotychczas, tak pustym, ale jednocześnie spojrzeniem jakiejś głębinowej kreatury.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

04 paź 2011, 23:51

"Na Bogów, w co ja się wpakowałem"
Grey w tej chwili zastanawiał się kim Flecher tak na prawdę jest? Przeciętny człowiek nie potrafi grzebać komuś w głowie! I to jak wymawiała "Moja osoba", zupełnie jakby mówiła tylko o ciele. Co teraz? Bard nie wahał by się, ale wiedział że sam potrafi mieszać w głowach. Zazwyczaj wyładowywał się grając, śpiewając, czy recytując. To właśnie w ten sposób– wkładając emocje we wszystko co robi nauczył się wpływać na emocje innych. Potrafił z powodzeniem rozkazywać zwierzętom, ludzi zaś rozśmieszać, a następnie doprowadzać do szaleństwa krótką melodią.
Ceną było prawie całkowite wyciszenie własnych emocji. Nic już go tak nie cieszyło ani nie przerażało. Wszystkie swoje emocje potrafił przelać na innych.
Ale czy mógł teraz odmówić? Lorven zaprowadziła go aż tutaj, więc odda się pod jej opiekę raz jeszcze.
Zacisnął pięści.
"Raz kozie śmierć"
Nie…-zaczął i się zająknął– Nie mamy czasu do stracenia. Tylko proszę cię– uważaj. Mój umysł potrafi wyrządzić na prawdę wiele szkód, choć zupełnie na to nie wygląda. Zrobiłem, za pomocą tego co potrafię, kilka paskudnych rzeczy.
Głęboki wdech.
Zgadzam się. Zaczynajmy.
Grey zamknął oczy i dał ponieść się własnym myślom. Zaatakował go natłok emocji które szybko stłumił. Następnie sam przekonał się do zaufania całkiem obcej osobie.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

05 paź 2011, 08:43

Rozumiem… a więc możesz uczynić i mi krzywdę, więc jesteśmy w podobnym zagrożeniu, ale w końcu układ to układ – w jej glosie czuć było, jakby chciała dodać otuchy.
A wiec rozluźnij się i staraj się przez tę, krótką chwilę, kiedy przygotowuje wszystko do rytuału… – Grey mógł usłyszeć rozbijające się szkło i ciche przekleństwa pod nosem widźmy, jednakże szybko posprzątała co nabałaganiła i chwyciła najzwyklejszy w świecie węgiel rysunkowy, przynajmniej na taki wyglądał, w rzeczywistości służył do zapisywania run na ciele ludzkim, więc najwyraźniej był już wcześniej używany do tego typu rytuałów. Kobieta zgasiął po kolei prawie wszystkie światła, zostawiając tylko jedno, znajdujące się nad sofą, tak by oświetlało ich osoby, treba było przyznać, że w tej chwili pomieszczenie straciło swój klimat, a ogień tylko jednej świecy i cień w okół mogły być w pierwszej chwili niepokojące.
Dziewczyna nachyliła się lekko nad bardem i poczęła na jego twarzy wpisywać symbole w języku, którym w tych okolicach na pewno niewielu się posługiwało.
Może trochę szczypać, ale postaraj się wytrzymać, szybko przestaniesz to odczuwać – starała się go uspokoić, by już po chwili skończyć tą część. Położyła dłonie na jego barkach, mógł w zasadzie dopiero teraz poczuć, że płyną po nich pot, więc zapewne bardzo się stresowała.
Flecher nie był przecież magiem, był niegdyś jedynie obieżyświatem, posiadał tutaj wiele rożnych ksiąg i zwojów, zastanawiał się czy nie sprzedać ich miejskiej bibliotece, tam ktoś zrobiłby z nich użytek, a sam mógłby do nich zawsze zajrzeć. Nie był magiem, a więc nie miał pewności, że odnajdzie właściwy punkt, wrota do wyzwolenia jego mocy, mógł tylko iść po omacku. Skupił się i licząc na to, że bariery, jakie na swój umysł miał założone Grey, nie uwierzą go gdzieś wewnątrz, w końcu to byłby prawdziwy problem.
W pewnej chwili oboje mogli poczuć, jakby coś ich ciągnęła, porywało do innego miejsca i tak o to stracili kontakt ze światem rzeczywistym, dosłownie po minucie.

Ponieważ następna akcja będzie się rozgrywać wewnątrz umysłu Grey'a, to chciałbym, żebyś jakoś opisał w następnym poście ten świat, bo nie chcę tu narzucać mojej koncepcji, w końcu to twoja postać, wiec ty w takich sprawach decydujesz.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

05 paź 2011, 17:50

Po tym, gdy Flecher ułożyła dłonie na ramionach Barda, Grey poczuł jakby się zapadał. Oczywiście nie ruszył się nawet o centymetr ze swojego miejsca, odczucie miało raczej charakter wewnętrzny. Coś zaczęło wciągać go w głąb jego samego, pierwszy raz w życiu czuł coś takiego. W pewnym momencie zrobiło się zupełnie ciemno, a w następnej chwili jasno. Delikatnie rozchylił powieki i rozejrzał się wokół. Bez żadnych wątpliwości było to wnętrze jego samego.
Jak okiem sięgnąć, w każdym kierunku biegła niemożliwie prosta i gładka podłoga z czystego, lekko przyciemnianego szkła, na głową zaś widniało letnie niebo, błękitne przyozdobione w kilku miejscach obłokami. Było jasno, choć nie było słońca. Grey nie czuł się tu dziwnie czy nieswojo, wręcz przeciwnie– czuł że jest u siebie.
Po chwilowych oględzinach przyjrzał się szkłu pod nogami, przez chwilę przeszedł go dreszcz. Pod szklaną taflą można było zauważyć przemykające, niewyraźne kształty.
"Emocje które tam zamknąłem"
Chwilę potem przypomniał sobie że to Flecher go tu sprowadziła, gdzie też ona się podziewa?
Usiadł i postanowił na nią poczekać. Nie spieszyło mu się.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

05 paź 2011, 19:31

[[W wewnętrznej jaźni Greya]]

Wielka, ciągnąca się w każdą stronę, oświetlona dziwnie sztucznym nieboskłonem, szklana pustynia. To ciągnęło się w okół łupieżcy przez całą drogę, drogę, którą zdawał się już pokonywać od wielu godzin, przynajmniej takie miał odczucie, czas w tym miejscu najwyraźniej nie istniał, bo zresztą nie można by było tego logicznie wytłumaczyć. Flecher przybrał postać ziemską, w zasadzie zrobił to, by w razie nagłego spotkania z Greyem, nie zaskoczyć go i przy okazji nie zdradzić swej prawdziwej postaci.
Dopiero po na prawdę ogromnej ilości czasu, bard mógł dostrzec pojawiającą się na horyzoncie postać, była to postać wiedźmy. Dziewczyna zatrzymała się kawałek od niego i wzruszyła ramionami, mówiąc:
Ciężka sprawa. Na pierwszy rzut oka wszystkie drogi są zamknięte albo raczej ich nie widać, bo w którą stronę się nie ruszy, wszystko wydaje się być takie samo. Lecz…
Kobieta przykucnęła i uderzyłą, niezbyt mocno, kilkukrotnei w podłoże.
Tędy droga. Tak sądzę. – Spojrzała świdrującym spojrzeniem na towarzysza. – Nie widzę innej opcji. Podejrzewam, że bariera ta istnieje nie bez przyczyny. – Zaczęła oglądać kształty przemykające pod szkłem. – Lecz musimy się przebić. by ruszyć dalej.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

06 paź 2011, 06:10

Z medytacji wyrwał go głos Flecher. Z jednej strony trochę trwało zanim przyszła, lecz nie czuł zniecierpliwienia. Na wszystko jest czas.
Grey spojrzał na swą towarzyszkę, potem pod nogi na szkło. Przejechał delikatnie ręką po szklanej tafli.
Wiesz co jest na dole?– po chwili zdał sobie sprawę z głupoty tego pytania– No tak, nie wiesz. Pod nami zamknięte są wszystkie moje emocje. Można je czasem przelotnie zauważyć, ale nic więcej. To dzięki temu można kontrolować emocje innych. Tej sztuczki teoretycznie jest się w stanie nauczyć każdy człowiek. Nie potrzeba jakichś szczególnych predyspozycji, tylko zrozumienie wokół czego kręci się świat.
Grey stał się trochę nieobecny
Przełamanie tej bariery jest bardzo niebezpieczne. A czemu? To proste. Tym co najtrudniej wygasa w ludziach jest gniew. Powiem więcej-on się mnoży. Niekontrolowany zamienia się w wściekłość, w szał. Spójrz pod nogi.
Bard pomyślał o czymś co kiedyś go rozeźliło. Sama myśl nie była istotna, istotne były emocje.
Idealnie pod nimi coś uderzyło w szklaną taflę. Gigantyczna, kilkunastometrowa dłoń zakończona potężnymi szponami rozpłaszczyła się na przejrzystej powierzchni. Chwilę później spadła znów w otchłań.
Potrzebne jest coś co wyeliminowało by tych na dole, przebicie się przez samą barierę to nie problem. Oczywiście mogę to zrobić ale skutki mogą być tragiczne dla nas obojga.
Przyszedł ten moment w którym Flecher mogła się wykazać. Ciekawe co w rzeczywistości potrafi?
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

06 paź 2011, 16:19

Mógł idealnie zaobserwować tą reakcję, po kolei ujrzeć jak jej mina ulegała zmianie, najpierw uśmiechnęła się lekko, dość pobłażliwie, potem szerzej, zatrzęsła się wydając z siebie lżejszy chichot, by w końcu roześmiać się szaleńczo na cały głos. Ten śmiech nie był przyjemny, był raczej upiorny, można nawet powiedzieć, że do niej nie pasował. Uspokojenie zajęło wiedźmie chwilę, aż w końcu odezwała się do niego z szerokim, diabolicznym uśmiechem:
Tak, wiadomym mi było, że powiesz coś takiego. Ale chyba nie słuchałeś mnie uważnie. Z mej strony padło pytanie… – Nachyliła się nad nim niebezpiecznie blisko tak, że ich twarze znalazły się tuż przed sobą. – "Czy zaryzykujesz?" Przykro mi to stwierdzać, ale jest za późno na jakiekolwiek zmiany decyzji. – Odsunęła się od niego i spojrzała w dół.
Mam plan. Po prostu zaufaj mi tak jak zrobiłeś wcześniej. Czyż do tej pory nie stała ci się żadna krzywda? – mówiła odwrócona od niego tyłem. Skupiła swój wzrok na fragmencie szklanego podłoża, by po chwili Grey mógł ujrzeć pęknięcie, potem kolejne i jeszcze jedno aż w końcu kawałek szkła pękł całkowicie, otwierając dwustronną drogę, do tego hadesu, który mieli pod sobą.
Zatkaj uszy przyjacielu! Zagraj głośną melodię, zrób cokolwiek, by mnie nie usłyszeć, a powinno nam się udać! – Wykrzyczała do niego z powagą i ekscytacją jednocześnie.
Flecher wiedział co zrobi, te istoty są jak wszystkie inne, wystarczy je unieruchomić, a potem się ich pozbyć, a im więcej na raz pochwyci swym Skowytem, tym lepiej, bard później z pewnością pomoże mu szybko uporać się z problemem.

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 12 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Infi
Liczba postów: 52163
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.