Kryjówka „Grota Szulerstw”

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

Kryjówka "Grota Szulerstw"

25 kwie 2011, 20:36

OPIS:
W jednej z bocznych uliczek, w piwnicach starej kamienicy mieści się kryjówka Flecher'a i jednocześnie jego skład dokumentów, informacji i pieniędzy, które Łupieżca wyciągnął zazwyczaj poprzez hazard lub nie do końca czyste interesy.
Do kryjówki prowadzi ukryty, za jedną ze ścian w piwnicy, tunel. Po przejściu tunelu dociera się do sporych rozmiarów pomieszczenia, które wygląda jak miejsce urzędowania jakiegoś badacza. Znajduje się w nim wiele półek i segregatorów z księgami i dokumentami, kila krzeseł, spore biurko oraz 2 sofy. Ziemię przyozdabia duży perski dywan, a ściany – kobierce z różnymi dziwnymi scenami, które nijak nie wiązały się z historią Leviathan'u. Dodatkowo na tyle, za biurkiem znajdują się mosiężne drzwi, które prowadzą do laboratorium, w który to natomiast Łupieżca przeprowadza badania na umysłach ludzkich.
-------------------------------------------------------------------------------

Na fabule:

Flecher wszedł do wnętrza swego gabinetu, a gdy to zrobił, dwójka ludzi pijących i leżących sobie do tej pory na sofach, które znajdowały się pod ścianami, powstali nieco zaskoczeni.
Sz-sz-szefie… wróciłeś… – powiedział mężczyzna stojący po prawej stronie, trzymał w ręku butelkę z rumem, a na jego twarzy malowało się lekkie przerażenie połączone ze zdziwieniem.
Nie… nie sądziliśmy, że zjawisz się jeszcze dzisiaj, skoro do tak późna cie nie było, więc… – powiedziała pośpiesznie kobieta stojąca po lewej stronie, ale Enigma przerwała jej.
…więc zrobiliście sobie libację alkoholową i zbiliście przy okazji moją kryształową kulę z Sarh'khadosh. Świetnie… – dziewczyna podeszła do biurka i schyliła się by podnieść, leżącą pod ów biurkiem, zbitą, kryształową kulę.
Oh… To była bardzo stara pamiątka. Mam nadzieję, że odpracujecie mi to – dziewczyna spojrzała na dwójkę siepaczy.
Tak jest! – Zawołali we dwójkę i czekali na baczności na rozkaz.
Zaniesiecie przerobiony dokument w sprawie 'Budzącego Trunku' do osoby, której nazwisko widnieje na dodatkowej stronie umieszczonej w dokumencie.
Tak jest! – odpowiedzieli jeszcze raz.
Tylko najpierw otrzeźwiejcie – 'podróżniczka' rzuciła się na fotel, stojący przy biurku i chwyciła w dłoń fajkę z dziwnymi zdobieniami, po czym włożyła ją do ust, lecz nie po to by zapalić, lecz po prostu od tak, jakby była to zabawka i chwyciła do rak kolejny dokument. Pomachała prawą nogą dając siepaczom znak, że mają się wynosić i tak Flecher zabrał się do roboty, kiedy tylko usłyszał, że szepty w tunelu ucichły.

Dodane po 3 godzinach 32 minutach

Minęło już sporo czasu, a dwójka siepaczy wróciła, spotykając Amelie układającą do kupy trójwymiarowe puzzle, a których wypisane były znaki języku podziemia.
Szefie, wybacz, że przerywamy, ale robota wykonana. – Powiedział siepacz mężczyzna, kładąc na biurku zapakowany w papieru, jakiś owalny przedmiot.
Oczy kukły zatrzęsły się w czaszce a Flecher zmusił ciało do oderwania się od dotychczasowego zajęcia i poczęcia rozpakowywania paczuszki.
Tak… Świetnie się spisaliście – dziewczyna odwinęła papier, a pod nim znajdowała się wysoka, owalna szkatułka. Otworzyła ją i o to w rękach Flecher'a znajdowała się perła, lecz nie jakaś tam zwykła perła, ta perła zmieniała co chwilę kolory, czasem stawała się przezroczysta, aby po chwili posiąść wszystkie kolory tęczy.
Flecher wiedział do czego służył ów przedmiot. Kula Zniewolenia była jego ostatnim kluczem do sukcesu w badaniach, dzięki niej mógł ostatecznie pochłonąć swoją nosicielkę, a wraz z tym zdobyć zdolność dowolnego rozporządzania mocami nawet w tym ciele. Mógł przestać być ograniczanym przez świat powierzchni, ale… coś mu nie dawało spokoju. Czuł jakby podświadomość mówiła mu, by nie próbował, by zaprzestał na tym stanie. Łupieżca zaśmiał się wewnętrznie, uważał, że to tylko lęk przed nieznanym. Już wyczuwał to podniecenie, zaraz dokona tego nad czym tka długo pracował. Odesłał wcześniej siepaczy, a ci posłusznie, dzięki kontroli umysłu, opuścili kryjówkę.
Amelie otwarła telekinezą mosiężne drzwi bez klamek i weszła do laboratorium. Dookoła stała masa pojemników wypełnionych cieczami, a w nich pływały zarówno całe istoty jak i ich części. Łupieżca przyszykował miejsce na stole operacyjnym. Położył perłę na odpowiednio przygotowanym wcześniej piedestale i rozkazał ciału zdjąć kaptur. Dziewczyna zamknęła oczy i skupiła swe myśli.

{Inner Chamber}

"Witaj w miejscu twych smutków, rozterek, radości, przemyśleń, wyzwań, odważnych i tchórzliwych decyzji, źródle natury twego dobra i zła" – brzmiał napis na suficie tej dziwnej komnaty. Flecher – jako Łupieżca – rozejrzał się po tym miejscu przypominającym grobowiec. Ruszył w kierunku jedynego wyjścia.
Stój![/b[ – rozległ się niezidentyfikowany głos z mroku korytarza, który znajdował się przed Łupieżcą. – Zarówno ty, jak i twój splugawiony byt, nie możecie przejść.
Daruj sobie tą mowę-trawę. – Rozbrzmiał głęboki głos Łupieżcy – Ani ty, ani żaden byt z tego miejsca, nie będą mnie ograniczać. – Łupieżca ruszył naprzód, a tuż przed nim, korytarz rozjaśniał się by gasnąć metr za nim. Wydawało się jakby to pomieszczenie ciągnęło się w nieskończoność i o to nagle bez przejścia przez jakiekolwiek drzwi, znalazł się w kolejnym pomieszczeniu, było ono pełne czarnych róż, ich kolce były ogromne, zresztą jak i same kwiaty, które osiągały rozmiary o wiele większe od dłoni dorosłego mężczyzny. Zdawały się być gotowe do ataku w każdej chwili.
Kolce wystrzeliły w kierunku Flecher'a, lecz ten niewzruszony zatrzymał je w przestrzeni, za pomocą siły swej woli, by przejść kawałek dalej i pozwolić im zderzyć się ze sobą. Szepty… szepty, nieustanne szepty w języku, którego nie rozumiał, poczęły rozbrzmiewać w całym pomieszczeniu. Zdawały się lamentować i przeklinać go, jednakże Łupieżca ruszył dalej, by pojawić się nagle, pomimo braku jakiegokolwiek przejścia, w kolejnym pomieszczeniu. Podłoga tego pomieszczenia była taflą wody. Łupieżca spojrzał w dół, lecz było już za późno, zaczął tonąć w głębinach podłoża, jakby go pożerało. Woda uspokoiła się po pochłonięciu Flecher'a i zdawała się znów podłogą z lustra, by nagle pokryć się mieszanką czerni i fioletu. Łupieżca wysunął się na powierzchnię jakby stał się lżejszy od tej substancji pod nim i nie był ów substancja zamoczony. Ruszył dalej wgłąb tego dziwnego świata.
Wreszcie dotarł do celu swojej podróży, pomieszczenia, które wyglądało jak kryształowa grota, pełna tych kryształowych włóczni wystających z ziemi, ścian i sufitu, jakie Flecher często spotykał w swoich rodzinnych stronach. Nie kojarzyły mu się dobrze, lecz nie zmieniało to faktu, że kompletnie zignorował ten widok i podszedł bliżej kryształowego łoża, w którym leżała, odziana w szkarłatny strój odpowiadający kolorystycznie kryształom, Amelie. Łupieżca przyglądał się dziewczynie, gdy nagle rozległy się głosy dochodzące zewsząd, odbijające się od ścian pomieszczenia:
Nie powinieneś!
Stój, za nim będzie za późno!
Nim wzejdzie świt… pożałujesz!
Ostrzegam cię.
To co czynisz to nie pogoń za celem, to głupota!
Przestań! Przestań! PRZESTAŃ!!
Łupieżca poirytowany uwolnił impuls swych myśli:
Zamilczcie, potępieni! To co tu się dzieje, nie jest waszą sprawą! Odejdźcie, próbujcie dalej się wydostać i tak nie pozwolę uciec waszym umysłom. Nie próbujcie mnie powstrzymać, nie uchronicie jej przed pożarciem. Staniemy się jednością. Kiedy posiądę zrozumienie sposobu patrzenia ludzi na świat, będę mógł… będę mógł zakończyć ten etap gry zwycięsko!
Macki bestii zawarczały i wydała z siebie przeraźliwy ryk, po czym ów macki chwyciły coś niewidocznego unoszącego się nad Amelie i mocno trzymając to 'coś', poczęły to pożerać.
Jednakże, coś poszło nie tak, pomieszczenie zatrzęsło się niespokojnie, a głosy znów odezwały się wrogo. Flecher chciał przerwać, lecz było już za późno.

{Reality}
AAAAAAAAGHHHHH!!! – Dziewczyna wrzasnęła i padła na ziemię, uchwyciła się dłońmi za twarz. Teraz karmazynowe rękawiczki pokryły się szkarłatem krwi. Ciało 'podróżniczki' krwawiło z oczu, ust i nosa.
Jak… Jak do diabła do tego doszło…!? Cholera… Niemożliwe… Nie powinno się tak stać. Miałem perłę! Miała być kluczem! Do diaska…! Uszkodziłem je… – fala gniewu i przerażenia zalewała Łupieżcę, gdy wypowiadał w swoim umyśle wszystkie te słowa.
Dziewczyna spoglądała na swoje dłonie, cała się trzęsła. Kałuża krwi uformowała się na podłodze. To było może śmieszne, ale Flecher uspokoił się nieco i w tej chwili pomyślał o tym, że Takei na pewno wykorzystałby w sensownym celu całą tą wylaną krew. Grymas bólu zniknął z twarzy Enigmy i zastąpił go uśmiech, potem szerszy, aż w końcu dziewczyna zaczęła śmiać się raczej psychicznym rodzajem śmiechu.
Spokojnie. Zaraz pozwolę się jej zregenerować. Po prostu się przemienię… – W tym momencie Flecher przeraził się, ale ciało po prostu wstało, opuściło laboratorium, zamykając za sobą mosiężne drzwi.
Nie mogę… Nie mogę się przemienić… Nie mogę… – Dziewczyna trzęsła się, by nagle wybuchnąć szalonym śmiechem po raz kolejny. Ruszyła ku wyjściu z kryjówki, po drodze, z powodu utraty tak dużej ilości krwi, podpierała się o ściany, by w końcu rzucić się pędem w stronę wyjścia.
Wybiegła z kamienicy i ruszyła naprzód zakamarkiem.
[z/t]

-------------------------------------------------------

Flecher wpadł do swej kryjówki, na krótką chwilę, bo ubrania, które miała na sobie wcześniej Amelie, skończyły podarte i okrwawione. Przebranie się stosownie co do sytuacji? Nie, to nie było w stylu Flecher'a, który o modzie to nie za wiele wiedział. Zatem zarzucił na siebie to co kolorystycznie pasowało, po czym pędem opuścił kryjówkę i udał się na zamek.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

07 paź 2011, 18:53

Zrobiła to! Co za bezmyślny czyn!
Jakim cudem chce pokonać wcielenie czystego gniewu? Za pomocą walki? Chyba żartuje. W ten sposób doda tej bestii tylko sił!
Niestety było już za późno.
Grey poczuł jak budzi się w nim gniew. Tak na prawdę pod spodem nie było żadnego potwora, to tylko złudzenie. Flecher zniszczyła granice oddzielające jego skumulowane emocje od świadomości. Bestia nie zaatakuje spod spodu– bestia budziła się w nim.
Bard poczuł jak wstaje, zupełnie jak by jego własne ciało nie należało do niego. Bo tak w istocie było– żeby całkiem nie przepaść musiał schować resztki swojego bytu gdzieś z dala od swojego emocjonalnego alter ego. Od tego momentu był obserwatorem.
Ciało Greya przez chwilę obserwowało Flechera która, niestety, nie znalazła nic pod szklaną powłoką. Następnie ruszył na nią niezwykle, jak na barda, szybkim ruchem i wyciąga sztylet. Grey nie był pewien jak skończy się czyjaś śmierć we wnętrzu jego samego, lepiej jednak było tego teraz nie sprawdzać.
Zebrał się w sobie i w ostatniej chwili przesunął rękę z sztyletem tak, że zamiast zagłębić się w karku kobiety, wbił się w szklaną tafle.
Bard miał nadzieję że Flecher zrozumie co się dzieje i jakoś sobie poradzi. Sama się o to prosiła.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

07 paź 2011, 20:33

Łupieżca obserwował pęknięcie, by po raz kolejny stwierdzić, że te wewnętrzne jaźnie są zupełnie inne niż rzeczywistość, nie wolno w nich ufać nawet własnym zmysłom. Kiedy ujrzał… nic, bo nic nie wyłoniło się spod szklanej tafli, wprawił swą ludzką postać w ruch.
Wiedźma obróciła się do barda, by powiedzieć mu co myśli na ten temat, ale ten już pędził w jej stronę. Stała spokojnie, jakby liczyła na to, że ten się opanuje, a może miała jakiś inny plan? Tak czy inaczej, Grey zapanował nad sobą na tą chwilę i wbił ostrze w szkło, powodując kolejne pęknięcia, nieznaczne jednakże.
Wybacz przyjacielu, jednakże wydaje mi się, że było to nieuniknione. Sam stwierdziłeś, że się śpieszysz prawda? Wszystkie emocje, które opuściły to więzienie, one wszystkie są ci do tego potrzebne, do tego byś mógł pojąć swą naturę. – Podniosła teatralnie dłonie. – Jak chcesz uzyskać moc, kiedy w okół masz tylko pustkę? Zastanów się nad tym, możesz się oczywiście nie zgodzić, ale tymczasem zajmę się poszukiwaniem tego po co tu przyszliśmy, w końcu czas cię nagli, czyż nie? – Uśmiechnęła się do niego złowieszczo, po czym odchyliła się łapiąc spory oddech, w następnej chwili rozwarła usta, by wydać z siebie dziwaczną mieszaninę różnorakich dźwięków. Najpierw była cicha i spokojna, by następnie stawać się coraz głośniejszą i głośniejszą aż w końcu rozniosła się w okół, te straszliwie nieprzyjemne dźwięki doprowadzały do obłędu.
Jeśli Grey podda się działaniu Skowytu Banshee "umrze" na dłuższą okres czasu, by potem przebudzić się w pełni sprawnym, ale jednocześnie da Flecherowi czas na działanie.
Jeśli cała akacja się powiedzie, Flecher ruszy wgłąb świadomości Greya.

Chyba będzie mi tu robił coś w stylu MG'mowania, bo po raz kolejny się powtórzę (po co właściwie? xd), że to świat twojej postaci, więc tak jak do tej pory, ty decydujesz co się stanie.
Awatar użytkownika
Grey
Posty: 30
Rejestracja: 26 wrz 2011, 18:15

08 paź 2011, 22:09

Czy czas nagli? Raczej nie. Tutaj czas nie miał prawa bytu. To miejsce było zupełnie poza czasem i przestrzenią.
Ale Flecher mogła mieć racje. Dawno zagubione emocje miały w sobie coś dziwnego, przyciągającego można powiedzieć. Ale gdyby można było je po prostu na jakiś czas oddzielić od świadomości, a wykorzystać dopiero gdy będą potrzebne! Z własnymi emocjami hasającymi na wolności nie sposób jest sterować czyimiś, a tej umiejętności Grey nie chciał tracić.
Zacisnął mocniej rękę na sztylecie. Ciekawe jak długo wytrzyma walkę ze swoją wściekłością. Na razie szło mu dobrze, Flecher nie została jeszcze podziurawiona.
Ale wiedźma też nie spała. Jeśli Grey się nie mylił, to co robiła nazywa się "skowy banshee", potworna melodia doprowadzająca do szaleństwa. Mimo usilnych prób Bardowi nigdy nie udało się jej wykonać, nie rozumiał z jakimi emocjami się wiązała.
Znał jednak skutki jej działania i teraz już wiedział co robić. Unieruchomił swoje ciało tak żeby emocje nie przejęły nieoczekiwanie władzy i czekał w narastającej melodii szaleństwa. Dopiero gdy poczuł że zbliża się jego granica, zwolnił wszystkie mięśnie i wycofał się w głąb samego siebie. Poczuł jak jego ręce łapią się za uszy, a jego ciało opada na kolana. Ostatnim co usłyszał był trzask pękającego szkła.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

08 paź 2011, 22:45

Rzeczywiście stwierdzenie czas nagli było tu nie na miejscu, zapewne mieli go od groma, bo ten nie miał tu miejsca. Zatem jak długo uda się Flecherowi utrzymać Greya w stanie, do jakiego go doprowadził? Nie mógł tego wiedzieć, jednakże nie wiedział też co może go spotkać podczas dalszej wędrówki, zostanie pokonanym w tym świecie oznaczało zamknięcie w nim, a tego Łupieżca nie mógł sobie wyobrazić.
Wskoczył w szczelinę, która uwolniła emocje właściciela tego świata i od razu jego forma poczęła przeobrażać się w oryginalną. Zdecydowani tutaj wolał podróżować właśnie tak, nie był pewien co napotka na swojej drodze, a ta forma odrywała go od pojmowania ludzkiego, teraz,za pomocą siły swego umysłu, czytał informacje unoszące się w okół. Mógł ubrać je w jakąś prostszą formę więc tak zrobił, a jego oczom ukazały się masy ścieżek unoszących się w nicości, ciemnej pustce, którą z góry oświetlało światło przebijające przez szklane sklepienie. Ścieżki prowadziły do różnych drzwi. Flecher przywołał do siebie myśli na temat źródła magii, a ilość drzwi skurczyła się ogromnie, mógł teraz śmiało spróbować je otwierać. Tak właśnie dotarł do pierwszych z nich, standardowych, drewnianych z najnormalniejszą klamką, którą pociągnął swą dłonią w dół, wprawiając mechanizm w ruch. Drzwi otwarły się po woli, skrzypiąc niemiłosiernie, a skrzypienie ów rozniosło się echem po okolicy, która zdawała się nie mieć końca ani początku.
Nie wiedział co czeka go dalej, po prostu czekał przez ta długą chwilę aż będzie mógł ruszyć dalej, unikając przy okazji jakichkolwiek zagrożeń.

---------------------------------------------------------
Grey stwierdził, że rezygnuje się swojej postaci i zamierza w przyszłości założyć nową, tak więc za jego przyzwoleniem uśmiercam jego postać w tym poście i jednocześnie proszę kogoś z MG, żeby potwierdzili ten stan rzeczy.

Drzwi prowadziły do majestatycznej sali, którą otaczały dziwne, pół-istnienia, istoty, która zdawały się być i nie być jednocześnie. Czymkolwiek były, jakiekolwiek miałyby zamiary, zostały zignorowane przez Łupieżcę. Dotarł do samej wyrwy w środku pomieszczenia, był to wir pełen dziwnej substancji, której to Ilithid wolał nie badać. Było to chyba jednak pewne centrum, nie widział po za nim nic interesującego w tym miejscu, więc szybko zmienił zdanie. Ku jego zdziwieniu nie spodobało się to najwyraźniej otoczeniu, bo zaczęło ingerować w prostą formę, jaką starał się mu nadać Łupieżca. Drzwi zniknęły. A wszystko w okół poczęło się rozpadać. Obawiając się najgorszego, czyli zostania pochłoniętym przez umysł Greya – Flecher chwycił wysłał masę złowrogich myśli o przeróżnych przekazach w przestrzeń w okół siebie. Byly to różne sygnały, których opisanie jest prawdopodobnie niemożliwe z uwagi na ich specyficzną i nieporównywalną do niczego formę. Było to coś możliwego prawdopodobnie jedynie w tym świecie.

[Powrót do Rzeczywistości]

Wiedźma stała nad bardem, który wyglądał, jakby nie posiadał już czegoś takiego jak pojmowanie rzeczywistości, po prostu siedział i spoglądał pusto w przestrzeń naprzeciwko siebie. Bariera jego umysłu została ówcześnie zbombardowana przez natłok sygnałów, które to uczyniły z jego umysłu papkę. Uczucia, które drzemały w bardzie zostały pożarte przez Łupieżce nasycając jego moc. Wiedźma uśmiechnęła się szyderczo i zaśmiała szalenie.
No proszę! Zapłaciłeś chyba cenę najwyższą! – wykrzyczała do pozbawionego świadomości i dodała delikatnym już głosem – Chyba się nie udało… no cóż, nie przyjmuję zwrotów.
Słychać było, że na zewnątrz dzieje się coś dziwnego, wszystko co jakiś czas trzęsło się. Kobieta ruszyła ku wyjściu, by zorientować się w sytuacji na zewnątrz, w końcu należało wiedzieć co się dzieje, aby potem wiedzieć co zrobić. W końcu w tej chwili Flecher był w tej chwili najzwyklejszym w świecie dezerterem.

[z/t]

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 10 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 9 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52171
Liczba tematów: 2971
Liczba użytkowników: 1044
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Haarum Kebb
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.