Laboratorium Darayawusa

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Darayawus
Posty: 168
Rejestracja: 19 kwie 2011, 23:40

Laboratorium Darayawusa

30 kwie 2011, 13:06

Duży magazyn przerobiony na warsztat i laboratorium. Wykupiony na własność przez krąg Virtuti'Oleiz, oddany pod pieczę Darayawusa. Magazyn wygląda z zewnątrz na zaniedbany i nie przyciąga wzroku na dłużej. Z przodu została postawiona przybudówka, pełniąca rolę niewielkiego sklepiku. Właściciel nie zadbał jednak o żadną reklamę, skupiając się całkowicie na swojej pracy. Jedynie szyld z wyrysowanymi dwoma kołami zębatymi pozwala zorientować się w celowości istnienia budynku.
Obrazek

Wnętrze budynku jest w o wiele lepszym stanie, niż można by się spodziewać po jego zewnętrznym wyglądzie. Zostało ono podzielone na kilka najważniejszych pomieszczeń, zgodnie z ich przeznaczeniem. A więc na parterze znajduje się sporej wielkości pomieszczenie służące za generator prądu, oraz hangar w który testowane są i przechowywane wszelkie prototypy. Na piętrze pierwszym znajduje się kilka pomieszczeń przemianowanych na wszelkiej maści warsztaty i laboratoria, w których spokojnie mogło by znaleźć pracę kilkunastu ludzi. Drugie piętro zaś to kwatery prywatne właściciela, a więc sypialnia, łazienka i gabinet w którym w specjalnych księgach prowadzona jest archiwizacja wszelkich wynalazków. Cały magazyn oświetlony jest lampami elektrycznymi. Ponadto z pobliskiej studni za pomocą pompy została doprowadzona bieżąca woda.

___


Młodzieniec któryś już raz zamyślił się, wyglądając przez okno ze swojego gabinetu, znajdującego się na drugim piętrze. Wciąż nie mógł uwierzyć że tak szybko udało mu się zorganizować to, o czym marzył właściwie od początku swej podróży.
-Zaiste potęga pieniądza nie zna granic…– Nad swoimi wynalazkami zaczął pracować właściwe od momentu wykupienia tego budynku, jednak jednocześnie musiał koordynować pracę wykonywaną przez robotników. Później zaś zaczęło się szaleństwo zakupów, dzięki czemu Daray miał teraz w pobliżu wszystko, czego potrzebował do tworzenia. Nie zmarnował ani grama złota, które otrzymał od Allena. Przez ten cały rozgardiasz nie zdążył jednak zrobić wiele, prócz uzupełnienia amunicji i poskładaniu niewielu prototypów, których można było użyć jedynie w warunkach laboratoryjnych. Teraz jednak, gdy wszelkie prace budowlane zostały zakończone, a generator prądu działał na pełnych obrotach, mógł wreszcie zająć się czymś ciekawszym…. Daray ponownie spuścił głowę, kierując wzrok na schemat umieszczony przed nim na biurku. To miała być pierwsza broń, którą stworzy. Zwinął schemat i ruszył do drzwi, a następnie po schodach na pierwsze piętro…
W warsztacie rusznikarskim szybko się odnalazł. Nie było jednak w tym nic dziwnego, bowiem sam przecież go zaprojektował. Teraz jednak nie myślał o tym z dumą, by wziąć się do pracy. Rozwiesił schemat na jednej ze ścian i zabrał się do żmudnej
roboty…

___

W parę godzin udało mu się spreparować wszystkie części potrzebne do złożenia broni. Teraz pozostało poskładać ją, tak jak dzieci składają budowle z drewnianych klocków. Daray ponownie wsadził bolący od głębokiego rozcięcia, palec do ust. To właśnie po pierwszych przygodach z rzeźbieniem w drewnie zdecydował się że cała konstrukcja będzie metalowa. Co prawda kowal był z niego żaden, ale doskonale umiał wytwarzać części potrzebne do produkcji broni. W końcu miał za sobą lata praktyki…
Chłopak zaczął powoli składać broń, myśląc już o przygotowaniu dla niej amunicji. Na schemat nie musiał już wcale patrzeć, bowiem zdążył już wyuczyć się go na pamięć. Właściwie teraz jego ręce wykonywały wszystko mechanicznie i nawet sam nie wiedział kiedy w jego rękach znalazła się gotowa broń – strzelba. Właściwie nie można była to już prawdziwa strzelba, a jej mniejsza modyfikacja. U niego w kraju mawiało się na to obrzyn, choć nikt nigdy nie próbował stworzyć go od podstaw. Zawsze przerabiano go do tej postaci… Cóż trzeba być pionierem w każdej dziedzinie…
Darayawus zmęczonym krokiem powlókł się do biurka obok, gdzie już czekało nań już multum kulek różnej średnicy, gotowych do nabicia różnokolorowych łusek. Zapowiadała się długa noc…

___

Daray upadł z jękiem na ziemię, przewracając się o krzesło. Wzrok już powoli mu wracał, jednak kontury wokół ciągle były niewyraźne. W ciąż jednak niemiłosiernie huczało mu w uszach. Najwidoczniej na chwilę została naruszona również koordynacja ruchowa. Zupełnie nie spodziewał się że magnez pod wpływem specjalnego utleniacza, da aż tak silny efekt, przez co mieszanka wypaliła mu prosto w twarz. Chłopak powoli odwrócił się na plecy, wpatrując się uważnie w sufit, którego tak na prawdę zbyt dobrze nie widział… Mieszanka którą właśnie opracował, mogła mu się bardzo przydać, jeśli tylko odpowiednio ją wykorzysta…Znów zamyślił się nad tym co osiągnął. Najpierw przez nieostrożność wyżłobił dwie spore dziury w podłodze na parterze budynku. A ojciec zawsze mówił że nie ma żartów z materiałami wybuchowymi… Dzięki tym eksperymentom stworzył jednak ręczny granat… To był wielki sukces. Szkoda tylko że później prawie zrobił z siebie sito stwierdzając że dobrze by było, gdyby taki granat miotał zabójcze odłamki. A faktycznie fajnie je miotał… Zabawa z białym fosforem również nie skończyła się dobrze. Co prawda wypalił w podłodze tylko sporą dziurę, a przecież mógł spalić całą pracownie… Z chemikaliami na prawdę nie ma żartów… No a dwa dni temu prawie się zaczadził chlorkiem cyny, powodując przy okazji ogromną chmurę czarnego dymu… Jak dobrze że wcześniej stworzył maskę filtrującą powietrze, bo mogło być na prawdę źle. Darayawus powoli wstał i powlókł się po schodach na piętro pierwsze gdzie czekały na niego części do złożenia nowej broni. Co prawda niezbyt silnej, opartej na pneumatyce, ale Daray już obmyślił dla niej zastosowanie…
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

05 maja 2011, 22:42

Ponieważ Dretan i tak nie może się ruszać bez twoich poleceń – odpisuję ; P

Trzeba było przyznać chłopakowi, że refleks miał na na prawdę wysokim poziomie, co potwierdzało tylko, że kiedyś był rzeczywiście wojskowym. Ta kwestia pomagała jednak utwierdzić Flecher'a w jednym – Daray był niebezpiecznym i nieprzewidywalnym przeciwnikiem. Połączenie szybkiej oceny sytuacji i szybkiej reakcji były tutaj największą przeciwnością, a dodatkowo walka na odległość nie wchodziła w grę.
Miło, że tak się martwisz – odpowiedziała dziewczyna uśmiechając się serdecznie w jego stronę, by nagle posłać impuls myślowy, który zawrócił nóż, który, z ogromną już teraz prędkością, szarżował w kierunku pleców strzelca. W tej samej chwili dziewczyna schyliła się i w tym samym czasie pchnęła od frontu technika telekinezą na ostrze.
Między młotem a kowadłem… Może jeszcze zadasz mi bolesny cios – dziewczyna powiedziała melodyjnie, a Flecher był nawet gotowy na to, że Daray mimo wszystko może wystrzelić zanim nóż dostanie celu lub też wykonać w jakiś sposób unik – choć cała akcja trwała zaledwie parę sekund podczas, których strzelec musiałby uczynić masę różnorakich akcji – na tym polu Łupieżca miał przewagę, mógł kontrolować kilkoma akcjami jednocześnie, dzięki posiadaniu swojej kukiełki.
Awatar użytkownika
Darayawus
Posty: 168
Rejestracja: 19 kwie 2011, 23:40

05 maja 2011, 23:28

Młodzieniec jednak był zbyt zajęty walką z własnymi demonami przeszłości i nawet przez myśl mu nie przeszło że nóż który odbił, może zawrócić. Tym bardziej nie podejrzewał że Łupieżca zdolny jest do ataku mentalnego. W pewnym momencie po prostu poczuł ogromny nacisk na pierś, który odrzucił go tyłu. Potem był już ogromny ból, najpierw kiedy nóż głęboko wbił się w okolicach lewej łopatki, a następnie od uderzenia w betonową ścianę. Wspomnienia momentalnie prysły, jednak nie przywróciło to Darayowi jasności umysłu. Widział już tylko parę rozmazanych kolorów i cel. Cel który należy zlikwidować a nie zwykłą dziewczynę, jak to było do tej pory… Powoli podniósł się i powłóczącym krokiem ruszył wprost na Enigmę. Rewolwer dawno wyleciał mu z ręki, jednak teraz dziwnie wolnym gestem dobył ogromnego pistoletu, który następnie jak w transie załadował sporej wielkości pociskiem i zatrzasnął aż iskry się posypały. Ciągle szedł wprost na dziewczynę, a jego oczy rozszerzyły się i dziwnie zamgliły. W głowie zaś rozbrzmiewała mu tylko jedna myśl, rozkaz powtarzający się raz za razem – zabij…zabij. Chłopak przed dezercją należał do specjalnych oddziałów, które prócz odebrania specjalnego wyszkolenia, przeszły też pranie mózgu.Szwadrony śmierci karmione specjalnymi środkami zostały wyuczone by zlikwidować cel, ignorując ból i inne bariery ciała. Daray po odstawieniu owego środka mógł funkcjonować jakoś w społeczeństwie, lecz wystarczyła spora dawka bólu, by wywołać w nim ten dziwny stan…

(Pomyślałem że im szybciej skończymy tą akcje, to tym szybciej Dretan będzie miał o czym pisać. Co zaś do owego modu, w który moja postać została wprowadzona, to wiem że nie mam tego w klimacie, ale nie planowałem tak szybko odkrywać kart swojej historii. Skoro jednak tak się to potoczyło, to nie mam wyjścia. Jutro pojawi się stosowna adnotacja w karcie z objaśnieniem i fragmentem historii.)
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

05 maja 2011, 23:56

Flecher dał już jeden krok do tyłu, był pewien, że ta prosta kombinacja, którą przed chwilą zaplanował, zadziała i zaraz będzie wystarczyło poskładać technika do kupy i omówić przywrócenie pokojowych stosunków przy kawie lub herbacie, ale Łupieżca poczuł w tej samej chwili od Darayawus'a silną chęć mordu, to nie była ludzka chęć wywołana gniewem, to było działanie niczym u maszyny. Flecher szybko zdał sobie sprawę, że sytuacja nie wygląda za wesoło i z obiadów czwartkowych nici.
Enigma zaczęła się cofać do tyłu aż dotknęła w końcu ściany. Jedyną drogą ucieczki były drzwi wyjściowe, ale jeśli rzuci się w ich stronę na pewno nie zdąży – tu Łupieżca wyobraził sobie rozpadającą się na kawałki Amelie, a opcja taka wydawała się mu bolesna ze względu na fakt, że nie może opuścić jak na razie tego ciała. Poczuł skok adrenaliny. Zaraz może się to źle skończyć, ma przed sobą maszynę do zabijania, to już nie ten ironiczny technik. Łupieżca jednak nie mógł dać się skokom dzikich i zwierzęcych ataków. Postanowił, że nie ma innego wyboru, technik był nieosłonięty, jego jedyną szansą było go sparaliżować.
Kukła otwarła szeroko usta i poczęła wydawać z siebie najpierw normalny rosnący dźwięk, który zaczął rosnąć i rosnąć, aż w końcu doszło do stanu, w którym wycie było nie do zniesienia. Była to zaledwie chwila, bo tyle wystarczyło Flecher'owi, by użyć Skowytu Banshee na pojedynczej osobie.
Kiedy ostatnie fale krzyku doszły do uszu Strzelca, ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa i w jakże nienaturalny sposób jego proces życiowy 'zakończył się'. Może i będzie to trwało krótszą chwilę, ale na tyle długą, by Flecher mógł rutynowo wycofać się z działań bitewnych pozostawiając Daray'a otoczonego wyładowaniami energii umysłowej chroniącej go przed działaniami z zewnątrz aż do czasu przebudzenia.

(Nie wiem czy mnie zaskoczysz i okaże się, że twoja postać nie ulegnie technice i zrobi z mojej papkę, więc dalszą część postu piszę dopiero pod spodem.)

Enigma upadła na kolana i dosłownie wyrzygała masę krwi na podłogę. Trzęsąc się, odwróciła głowę w kierunku golema i Flecher mógł jedynie stwierdzić, że niestety musi pozostawić Dretana w rękach Darayawus'a, by samemu ratować swoją skórę.
Awatar użytkownika
Darayawus
Posty: 168
Rejestracja: 19 kwie 2011, 23:40

06 maja 2011, 00:29

Młodzieniec istotnie upadł na ziemię, jednak już po chwili powstał i w dalszym ciągu zmierzał w stronę Podróżniczki. Nie można było zaatakować umysłu, który właściwie zaczął dziać na innych zasadach, jak i też nie można było powiedzieć że umysł Darayawusa jest pod jakimkolwiek względem przytomny. Obecnie znajdował się tam tylko cel i bezwzględny rozkaz by go zlikwidować, nim samemu zginie. Zmysły i osobowość zostały zatracone w odmentach czarnej pustki bólu…
Strzelec dotarł do klęczącej dziewczyny i machinalnym ruchem, przystawił broń do jej głowy, nieco powyżej czoła… Ostatnia sekunda żywota, połączona z tchnieniem śmierci wydobywającym się z ust człowieka, a zwiastującym rychłą i nieodwracalną śmiercią. I jeszcze ten cichutki dźwięk sprężyny napinanej przez spust broni…
Jednak ponownie tego dnia stało się coś niezwykłego. Pistolet upadł na ziemię wydając głuchy, metaliczny dźwięk a zaraz za nim na kolanach znalazł się sam młodzieniec. Z wielkim trudem odmalowywującym się na twarzy, spojrzał jak się wydawało nie na dziewczynę, a wprost na Łupieżcę.
-Nawet ty boisz się w obliczu śmierci…?– Z wysiłkiem zwalczył nieludzką chęć mordu. Nie chciał umierać jako maszyna do zabijania. Nie po to uciekał… Przez to uciekał.
-Chyba jednak… Jednak nie będę mógł pojawić się na Waszym oficjalnym zebraniu, pomimo zaproszenia… Na górze w moim gabinecie znajdziesz… Znajdziesz spory plik papierów. Zanieś go Allenowi. Będzie wiedział co z tym zrobić… Będzie wiedział że warto…– Osunął się mimowolnie, podpierając głowę na ramieniu dziewczyny. W tedy jeszcze szepnął…
-Powiedz Allenowi że Dretan nie jest jeszcze gotowy… Jeszcze nie umie myśleć abstrakcyjnie… Omijać schematów i na bieżąco formować nowych… Ciągle jest tylko maszyną bazującą na przypisanych mu rozkazach… Może jemu uda się go złamać… Mnie się nie udało.– To były jego ostatnie słowa, zawierające jakiś strzęp urwanych myśli, przeznaczonych dla nowego króla…– Z tymi słowami stracił przytomność…
Awatar użytkownika
Dretan
Posty: 38
Rejestracja: 19 mar 2011, 08:17

06 maja 2011, 07:49

"Auto-restart… wczytywanie systemu… sprawdzanie wytycznych… system w normie…"
Dretan włączył się, jego oczom ukazała się poraniona Amelie i omdlały Darayawus. Nadal jednak nie mógł się ruszać aż tu nagle.
"1399412 kod nieprawidłowy… 1399413 kod nieprawidłowy… 1399414 zgodność… użyj kodu aby złamać rozkaz "Brak ruchów motorycznych"
Mech poruszył łapą. Natychmiast znalazł się przy Daraywusie. Przyparł go lekko do ściany i korzystając z ulepszeń siły, zrobił dziurę w ścianie. Wyrwał zbrojenie i prętami unieruchomił Daraywusa. Kawałkiem materiału leżącego obok zakneblował mu usta aby nie mógł wydawać komend. Podszedł do Amelie.
"Amelie… jesteś cała? Darayawus już nie jest zagrożeniem. Co tu się stało?"
W tym momencie przyjrzał się Darayawusowi. Był znacznie poraniony i mógł się wykrwawić, podszedł do niego, wyciągnął sztylet i zabandażował ranę leżącym obok bandażem.


W razie kiedy Daray się odknebluje lub ew. Flecher każe mu coś powiedzieć to Dretan wyłącza sensory słuchu. (czyt. staje się głuchy)

Wiem, że unieruchamianie go za bardzo nie ma sensu ale nie chce mieć problemu z jakimś "super gunem" którego ma w kieszeni
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

06 maja 2011, 16:12

Flecher czuł to podniecenie, uczucie, że zaraz padnie trupem, że glowa jego kukły rozleci się na wszystkie strony. Ujrzał w swoim umyśle ten obraz, kiedy Daray przyłożył broń do samego ciała dziewczyny. Zimno stali. Osoba Daray'a. Anioł śmierci z bronią w ręku. Flecher już czuł, jak głowa Amelie eksploduje. Palec już pociągał za spust, ta chwila trwała wiecznie – sekunda grozy zdawała się być minutą. Dziewczyna zaczęła szczękać zębami, chytry uśmiech niedowierzania przerodził się w przerażenie. Szeroko otwarte oczy spojrzały ten, wydawałoby się, ostatni raz na Darayawus'a i w tym momencie… koniec, broń upadła na ziemię, a technik upadł na kolana. tuż przed Enigmą.
Mina dziewczyny wyglądała teraz, jakby doznała straszliwego szoku. Strzelec wypowiedział swe ostatnie słowa przed opadnięciem z sił, a gdy upadł dziewczyna dalej klęczała, patrząc się ślepo przed siebie, swymi wielkimi oczami. Dopiero dłuższą chwilę po tym, jak Dretan unieruchomił mężczyznę i opatrzył jego ranę, kukła opuściła głowę, zatrzęsła się i wydala z siebie głośny, psychopatyczny śmiech.
AHAAHAHAHA!!! Wygrana! Żyję! Wygrana ze śmiercią!!! AHAHAHAHA!!! Śmierć! Przegrać ze śmiercią! JA!? AHAHAHAHA… hahaha… ha… – Dziewczyna wypluł kolejną kałużę krwi na podłogę i w zasadzie dopiero po tym się uspokoiła.
Dretanie… – dziewczyna powiedziała podnosząc się z trudem na równe nogi, co nie do końca jej wychodziło – Przynieś mi z góry spory plik papierów, to ważne dokumenty. Po prostu znajdź je i przynieś jeśli możesz.
Awatar użytkownika
Dretan
Posty: 38
Rejestracja: 19 mar 2011, 08:17

06 maja 2011, 16:34

Dretan patrzył na Amelie, nie wyglądała za dobrze.
"Dretanie… przynieś mi z góry spory plik papierów, to ważne dokumenty. Po prostu znajdź je i przynieś jeśli możesz." (Powiedziała Amelie)

"Jesteś w złym stanie… a zresztą, pewnie wiesz co robisz." (Powiedział po czym poszedł na górę.)

Priorytetem było teraz usunięcie zainfekowanej pamięci jednak teraz nie było na to czasu. Zrobi to u siebie, w chacie. Po pomieszczeniu przeleciał zielony laser.
"Szukanie przedmiotu w toku… brak…"(system)
Dretan podszedł do każdej z szafek, każdą po kolei sprawdzał aż wreszcie.
"Skan… brak… skan… brak… skan… przedmiot znaleziony"
Dretan wziął plik papieru i poszedł na dół.

"Czy to jest to o co ci chodziło? Co zrobimy z Darayawusem? Przydało by się go zanieść do osoby uzdolnionej w dziedzinie medycyny. Ale dla mnie to mógłby tu wykrwawić się na śmierć, nie jest mi do niczego potrzebny." (Powiedział z brakiem uczuć)
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

06 maja 2011, 16:57

Kiedy Dretan poszedł na górę, Amelie podeszła bliżej Darayawus'a. Dziewczyna spoglądała na niego i w tej chwili zrozumiał dlaczego on czuł strach jedynie od siebie. Dlaczego nie poczuł ani krzty przerażenia od tej kukły. Przeklinał ją w duchu, głupia wypchana lalka. Flecher pokierował dłonią Amelie, tak iż uderzyła się pięścią prosto w prawy policzek. Łupieżca to odkrył, to było uczucie, którego nie doświadczył nigdy i w jego mniemaniu dobrze, że tak się nie stało. Ta durna dziewczyna została przez niego kompletnie zauroczona. Pomimo, że prawie sprawił, że z jej głowy nie byłoby nic do zbierania.
Phi… Głupia…. Spójrz na niego. Jest równie żałosny co ty, nie dziwię się ci nawet… – kukła odwróciła się, ponieważ Dretan przyniósł dokumenty i uwinął się z tym szybciej niż Łupieżca mógł przypuszczać. Odebrał plik papierów od golema i zaczął go przeglądać, przy okazji ręka dziewczyny starała się otrzeć twarz z krwi, ale płyn wypływał z ust, nosa i oczu, czyli teoretycznie zewsząd. Flecher zdawał sobie sprawę, że nawet lekkie nadwyrężanie się było teraz niebezpieczne, a musiał jeszcze użyć techniki Skowytu, która wymagała od niego znacznego poświęcenia energii.
Dziękuję ci Dretanie… – dziewczyna powiedziała i przeglądała dokument dalej, tyle, że używała jedynie lewej, nie zakrwawionej dłoni. Spojrzenie padło znów na technika, który nie wyglądał najlepiej, ale bandaż założony przez golema zdawał się tamować krwawienie, a dodatkowo nóż nie trafił najwyraźniej w żaden punkt witalny.
Nie mam pojęcia co z nim zrobić. Nie chcę by ucierpiał, bo jego pomoc bardzo nam się przyda… Jeśli możesz, po prostu uwolnij go i zanieś na górę, powinien jakoś się pozbierać.
Enigma, schowała dokumenty za pazuchę i ruszyła niepewnym krokiem w kierunku wyjścia, jednakże po wyjściu z laboratorium nie skierowała się w stronę zamku, poszła po prostu ulicami w stronę lasu, tylko tamtędy mogła dostać się do siedziby Kregu.
[z/t]
Awatar użytkownika
Dretan
Posty: 38
Rejestracja: 19 mar 2011, 08:17

06 maja 2011, 17:27

Dretan pomyślał chwilę. Zgodził się z dziewczyną a ta po chwili wyszła. Robot podszedł do Daraya i począł odginać pręty mówiąc do nieprzytomnego
"Chętnie wgniótłbym cię w podłogę <odgina pręt na brzuchu> ale twoje szczęście <Odgina pręt na szyi>, że Amelie cie potrzebuje. <Odgina resztę prętów>"

Wszedł na górę z nieprzytomnym chłopakiem i położył go na podłodze. W drodze do wyjścia zobaczył wynalazek Darayawusa, prawdopodobnie jakiś silnik. Z zamachem uderzył w urządzenie tak mocno, że podłoga lekko się wgięła a z wynalazku zostały kawałki metalu. Wyszedł z warsztatu trzaskając drzwiami kierując się do chaty.

Z/T
No, budź się śpiąca królewno ;]
Awatar użytkownika
Darayawus
Posty: 168
Rejestracja: 19 kwie 2011, 23:40

06 maja 2011, 18:57

(Właśnie straciłem spory fragment tekstu, w którym starałem się opisać w sposób dość przyzwoity chwilę takie jak, moje przebudzenie, powolne odzyskiwanie sił leżąc na ziemi, wizyta w łazience, gdzie dokładnie się obmyłem i wymieniłem opatrunek, przepierkę swoich ubrań z krwi, oczekiwanie na ich wyschnięcie, podczas gdy nagrywałem się z postawy Dretana, naprawę generatora prądu, wizytę w dobrze zabezpieczonym pokoju, gdzie trzymam swoje najcenniejsze prototypy, dokładny opis części, które mam zamiar wykorzystać do stworzenia egzoszkieletu, powstałe na podstawie Stalowego Golema, Oraz pobieżny opis jak go składam. Nie ma to jednak żadnego wpływu na czyjąkolwiek grę, więc nie będę tego opisywał drugi raz, bo zwyczajnie jestem wściekły. Krótki opis wynalazku pojawi się w moim KP, a ten post miał być jedynie fabularnym wyjaśnieniem jego powstania. Mam nadzieję że nie stanowi to większego problemu.)


___

Daray testował swój nowy wynalazek. Pancerz wspomagany był całkiem wygodny i spisywał się nadzwyczaj świetnie. Ale w końcu spędził nad nim ostatnich parę dni. Musiał się pośpieszyć, gdyż już wkrótce miała odbyć się koronacja Allena. Ciekawe czy go zaskoczy… Czy nowy Król w ogóle go pozna… Wypuścił oddech z ust, obserwując czy wizjer zaparuje. Ten nadal jednak pozwalał na pełną widoczność. System filtrów się spisywał.
-Czas wypróbować go w warunkach terenowych.– Młodzieniec powoli ruszył w stronę wyjścia… Ta powolność to była na razie jedyna wada egzoszkieletu….

[z/t]

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Rakczadra
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.