Przytułek dla umysłowo chorych im. Falgnusa Godnergville’a

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

Przytułek dla umysłowo chorych im. Falgnusa Godnergville'a

07 maja 2011, 18:50

Szpital, a właściwie jego pozostałości stoją niedaleko centrum Wolenvain, ale w takim miejscu, gdzie nie mieszka dużo osób. Teren należący do przytułku jest dość duży, a to ze względu na to, że to właśnie tutaj zsyłano wszystkich chorych na umyśle. Budynek był podzielony na trzy części: Pierwsza, główna część, w której załatwiało się wszystkie papierkowe sprawy miała dwa piętra, ale nie była zbyt duża. A te dwie pozostałe części to są połączone ze szpitalem długim na 5 metrów korytarzem, gdzie sprowadza się właśnie pacjentów. Jedna z tych części była dla osób "lekko" chorych, a druga dla poważniejszych przypadków. Obydwie części nie różniły się niczym, no może poza ochroną, jaka tam kiedyś pracowała. Gwoli ścisłości: Budynek A był od ciężkich przypadków, a budynek B od lżejszych. Swego czasu różniły się tylko ilością zatrudnionych pracowników. Każdy pokój był jednakowy, 7x7 metrów, wysoki na 3 metry, cały obity materacem. Oraz w każdym budynku była sala, w której chorzy mogli się spotykać.
To miejsce dalej by prosperowało, gdyby nie wielka ucieczka pacjentów w roku 355EF. Nie udało się żadnego uciekiniera złapać, jedynie pozostawione zwłoki tych słabszych. Można się domyślać, jak to miejsce zamieniło się w wylęgarnie dla szczurów, pająków, ale "psychiatryk" ma też swoje tajemnice…

//To jest miejsce fabularne dla mojej nowej postaci. NIE JEJ MIESZKANIE.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

05 lut 2012, 15:22

"Anima". Charakterystyczne imię dla charakterystycznej osoby. W pewnym sensie pasowało, przynajmniej zdaniem Darriana. Przynajmniej przestała być dla niego bezimienną postacią. Nie było jednak czasu na odpowiedź ani żadne "Miło mi poznać" z racji że zaczęło się robić ciekawe. Najpierw kamień który odbił się od .. niczego potem dziwne wibracje, jeszcze dziwniejsze dźwięki i otwarcie się drzwi do trzech części przytułku. Logika kazała iść do części administracyjnej, szukać zapisków o pacjentach czy rejestrów osób odwiedzających jeśli takie istniały (podpowiedź dla tych co tam wleźli) ale wbiegło już tam kilka osób a "Anima" nie wyglądała jakby była w nastroju na nadmiar towarzystwa.
*I tyle z bycia dobrym i chęci pomocy. Kula u nogi.*
Budynek dla pacjentów z lżejszymi dolegliwościami nadal pozostał chyba bez żadnych gości prócz regularnej grupki zwykłych ludzi którzy rozbiegli się po wszystkich trzech częściach przytułku wiec w tym przypadku to on był dobrym wyborem. Pół-elf czując swoją towarzyszkę łapiącą go za ramię uznał że jest z nią gorzej niż przypuszczał dlatego nie tracąc czasu zaczął iść w stronę budynku dla "lżejszych przypadków" aby po chwili przekroczyć jego próg. Nie wszedł on tam jednak tak po prostu. Przekroczeniu progu towarzyszył telekinetyczny impuls skierowany na cały budynek zawierający wiadomość – "Ide po Ciebie, czymkolwiek jesteś.". Jeżeli miał rację i za wszystko odpowiadał któryś z pacjentów to dodatkowy głos w głowie powinien takiego kogoś rozproszyć na tyle by nie działał z pełna skutecznością przez jakiś czas. Oby.
Awatar użytkownika
Dahhard
Posty: 634
Rejestracja: 11 lis 2011, 12:15
Lokalizacja postaci: Kanały
GG: 25113951
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1010

05 lut 2012, 15:24

Chłopak podszedł bliżej. Zauważył tam krasnoluda i chłopaka oraz kilku innych śmiałków, którzy usiłowali wrzucić kamienie do wnętrza budynku. Niestety ich wysiłki nic nie dawały, jeden z rzuconych kamieni trafił w okno, ale cóż z tego skoro jakaś niewidzialna siła, odbiła go z powrotem. Nikt nie odważył się do niego podejść. Mag bardziej niż kamieniem zainteresowany był samym oknem, które w nienaturalny sposób, jakby odbiło rzucony dość mocno kawałek głazu. Niektórzy z gapiów widząc co się właśnie wydarzyło błyskawicznie się oddaliło. Zapewne przestraszyli się dziwnej siły i nie chcieli mieć z nią nic wspólnego. Po jakimś czasie przed przytułkiem zostali tylko najśmielsi, którzy najwyraźniej mieli za nic to co wydarzyło się chwilę temu. Dahhard trwał tam również licząc, że wydarzy się coś jeszcze. Nie był tam sam było tam wielu nietypowych osobników, którzy zapewne przybyli tutaj z tego samego powodu co mag. Nagle alchemik poczuł, że ziemia pod stopami, jakby wibrowała, a każdy z budynków przytułku zaczął wydawać z siebie bardzo dziwne odgłosy. Cóż cokolwiek to było jak szybko się zaczęło tak samo prędko zakończyło. Samo zajście zaniepokoiło chłopaka, który zaczął rozglądać się wokół siebie starając się znaleźć przyczynę tego dziwnego zajścia. Niestety niczego nie zauważył. Widział tylko zdziwione twarzy ludzi, którzy stali tutaj razem z nim.
Ni stąd ni zowąd drzwi każdego z budynków przytułku zaczęły otwierać się, ale czyniły to bardzo powoli, skrzypiąc przy tym dość mocno. Promienie słońca nie były w stanie oświetlić wnętrza budowli, toteż znajdując się na zewnątrz można było dostrzec jedynie mrok, ciemność, której przebić nie było wstanie nawet światło słoneczne. Jedna z zapłakanych kobiet, przypuszczalnie matka któregoś z zaginionych dzieci, gdy tylko zobaczyła otwarte drzwi od razu wyprostowała się i ruszyła do środka. Mąż nie był w stanie jej powstrzymać. Dahhard na razie nie robił nic, wpatrywał się w ciemność wewnątrz budynków, jakby chciał tam coś zobaczyć…
Reszta ludzi ruszyła za nimi. Niektórzy podzielili się na dwie grupy i weszli do środka. Chłopak dostrzegł jak elf przekracza prób budynku administracji, a za nim młody chłopak, który nie wyglądał na dużo młodszego od maga. Uciął sobie jeszcze pogawędkę z wilkołakiem, który wszedł za nim do środka. Dahhard pomyślał, że też powinien udać się do wnętrza budynków, które musiały skrywać jakąś tajemnicę, której sekret młody mag zapragnął poznać. Nie zważając na nic udał się za wilkołakiem, elfem i małym człowieczkiem do środka budynku administracji. Starał się zbliżyć do nich na tyle, by się nie zgubić, by miał kogoś pod ręką w razie niespodziewanego zdarzenia. Było ciemno, a to bardzo utrudniało poruszanie, cóż musiał zdać się na swój instynkt. Szedł krok w krok za wilkołakiem.
Awatar użytkownika
Cinamone
Posty: 138
Rejestracja: 03 gru 2011, 17:00
GG: 21184602
Karta Postaci: viewtopic.php?p=18221#18221

05 lut 2012, 15:26

Cinamone jeszcze kilka razy spojrzała na torebkę, gdy nagle jej uwagę przykuł odbijający się od powietrza kamień. Zauważyła, że wszystkie pomieszczenia zostały otwarte, a najdzielniejsze osoby zaczęły powoli do nich wchodzić. Wciąż nie widziała nikogo znajomego, aczkolwiek starała się wszystkich dokładnie podpatrzeć, by móc wybrać dla siebie najlepszą grupę.
Emilka! – zawołała byłą towarzyszkę, jednakże nie zauważyła reakcji, gdyż puchata kotka była już w środku. Miała w głowie pusty mętlik, a przed oczami wciąż wiernego półwampira. Z nadzieją siedziała jeszcze przez chwilę, chciała, by on również tu przybył, by podszedł, poznał ją i przytulił.
Dosyć, nie mogę tak bezczynnie siedzieć. Nie chcę pomóc, chcę po prostu przeżyć przygodę – wymamrotała sama do siebie, a następnie szybkim i pewnym krokiem ruszyła w stronę drzwi. Postanowiła wybrać wrota dla administracji z jednego powodu – wyglądały najbezpieczniej. Zwolniła krok, zawahała się jeszcze na chwile, gdy delikatny wiatr pchnął ją do przodu. Weszła, lecz niczego nie widziała i niczego nie słyszała. Całkowicie straciła kontrolę nad swym ciałem, jej nogi szły równo z jej oddechem.
Awatar użytkownika
Korgan Hylar
Posty: 35
Rejestracja: 14 sty 2012, 11:03
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1420

05 lut 2012, 16:13

To było nie samowite jak nagle kamień odbił się od okna. A raczej zaskoczenie
" hmm czyżby bariera w środku, miasta ale po co. Nie spodziewał się że może tu być jakiś mag który rozstawił barierę."
Widząc jak nagle drzwi otworzyły się najwyraźniej nie z ich prób dostanie się do środka
Gdy poczuł jak ziemia się pod nim trzęsie wiedział że ktoś się za tym kryje jakiś mag.
" Najwyraźniej było to zaproszenie do środka gdzie, najwyraźniej za porwaniem dzieci kryje się coś więcej"
Widząc jak śmielsi od niego wchodzą do środka postanowił najpierw się przygotować.
Nie patrząc na nic wyciągnął swój miecz i tarcze przyjął pozycje obronną. Po woli wszedł będąc gotowym do ataku.
Awatar użytkownika
Loope Chopp
Posty: 94
Rejestracja: 14 sty 2012, 01:16
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21676#21676

05 lut 2012, 17:05

I oto nastąpiła seria niezwykłych zdarzeń, potwierdzających tylko osobliwość tego miejsca i całej tej sytuacji. Najpierw ktoś rzucił w okno kamieniem, a ten przecząc znanym szopowi prawom fizyki, odbił się od niewidzialnej bariery i spadł na ziemię, ku ogólnemu zadziwieniu zbiorowiska. Tłum powoli zaczął się już rozchodzić, gdy Loope poczuł dziwne wstrząsy. Trudno my było uwierzyć, że mógł to być przypadek, zwłaszcza, że w następnej sekundzie magiczne bariery prysnęły jak bańki mydlane. Reakcja przerzedzonego już nieco tłumu była natychmiastowa – część z mieszkańców pognała do środka na złamanie karku.
– Idioci – mruknął cicho, kręcąc głową. Dopiero po chwili uświadomił sobie, że za chwile sam przekroczy próg tej tajemniczej placówki. On był jednak na to gotowy, nie raz już zaglądał śmierci w zaropiałe oczy. Podciągnął portki i sprawdził czy dmuchawka i ostrza są na miejscu. Coś mu mówiło, że i tym razem nie obejdzie się bez walki. W powietrzu już teraz unosił się swąd krwi. Loope wciąż stał obok długowłosego, przyglądając się w milczeniu zgromadzonym tu osobom. Zdawało się, że można tu było spotkać przedstawicieli wszelkich ras. Niektórym, których zidentyfikować nie potrafił, wolał nie wchodzić w drogę. Zresztą nie chciał wchodzić w drogę nikomu. Gdy było to możliwe dział sam, to tylko zwiększało jego szansę na wyjście z kłopotów w jednym kawałku śmierdzącego futra.
Czas zrobić swój ruch. Zobaczył, że do jednego z budynków wszedł Kotetsu i elfka z nad jeziora, nie miał teraz ochoty na pogłębianie nowych przyjaźni, pozostały więc jeszcze dwa budynki. Spojrzał jeszcze raz na ciemnoskórego jegomościa.
– Mam nadzieje, że jeszcze się kiedyś spotkamy – powiedział sam nie wiedząc dlaczego. W jego milczącym spojrzeniu było coś,w co chciało się wierzyć. Teraz musiał działać sam, przynajmniej na razie. Postanowił wybrać budynek, który jak mu się zdawało był miejscem w którym zajmowano się przypadkami lekkimi. Nie wszedł jednak drzwiami, jak pozostali śmiałkowie. Wspiął się po jeden ze ścian wdrapał się na parapet jednego z okien i zajrzał do środka. Ujrzał ten jednak tylko ciemność. To tylko spowodowało, że uśmiechnął się szyderczo. Ciemność była jego najlepszym przyjacielem, a może zresztą jedynym w tych trudnych czasach. Jedynym, któremu naprawdę ufał. Wierzył też, że jego oczy, które teraz były wystawione na światło dnia, szybko przyzwyczają się do mroku budynku. To była jego natura, samotnie kroczyć przez mrok. Zawsze przez mrok…
Awatar użytkownika
Tarnal
Posty: 138
Rejestracja: 04 paź 2011, 07:00
GG: 11616203
Karta Postaci: viewtopic.php?t=842

06 lut 2012, 17:51

Zmęczony podróżą minotaur odpoczął w karczmie i już następnego dnia – tak jak postanowił – ruszył w stronę przytułku. Wzrok mieszkańców już nie był na szczęście tak nieprzyjazny, a bardziej obojętny, przeradzając się od czasu do czasu w życzliwość. Możliwe, że ktoś rozpoznał jego spracowaną tarczę, która teraz spoczywała na jego plecach. Odnowiona, lecz wciąż ta sama, stalowymi krawędziami odbijała promienie niemrawego jeszcze słońca. Stawiał kroki w zamyśleniu, cały czas pamiętając dokładnie słowa wypisane drżącą dłonią, należące najpewniej do zatroskanych rodziców. Niepisany obowiązek pomocy nakazywał mu wręcz udanie się w tamto miejsce. W pewnej chwili z jednej z uliczek wyszło nadzwyczaj dużo osób, o minach nietęgich. Jakby coś ich wystraszyło, zmuszając do natychmiastowego odwrotu. Oczywiście Tarnala to nie poruszyło, raczej sprawiło, że wiedział już dokładnie, dokąd ma się kierować. Gdy wyczuł bardzo dziwne wibracje, mimowolnie przyspieszył kroku. Dotarł na miejsce, w oddali widząc spory budynek, trzy osobne wejścia i wchodzących do nich śmiałków. Zdziwił się, że było ich aż tak wielu, jednak nikogo nie potrafił rozpoznać. Przeszło mu przez głowę, że miło by było spotkać się znów w gronie znajomych z Wolenvain, a może nawet wspólnie wypełnić kolejną misję. Nie zwalniając, podszedł do jednego z widzów całego wydarzenia, który niechętnie streścił mu wszystko, co sam mógł zobaczyć. – A więc magia… Kolejny raz. – Burknął do siebie, usłyszawszy o tajemniczych anomaliach tego miejsca, które najpierw nie przepuszczały nikogo, by po niedługim czasie przyjąć wszystkich zebranych otwartymi.. drzwiami. – Dzięki! – Odparł jeszcze na odchodne do mimo wszystko życzliwego człowieka i postanowił nie zwlekać już z wejściem do budynku. Ostatni raz przeleciał wzrokiem po zaciekawionych jego widokiem zebranych, wypatrując kogoś zmartwionego – matki lub ojca zagubionych dzieci. Niestety, nikogo takiego nie dostrzegł, same twarze przepełnione ciekawością, ewentualnie obojętnością. Minotaur nie wiedział, że rodzice mimo wystawienia zlecenia, sami udali się na poszukiwania. Czy to był dobry pomysł? Tarnal postanowił przekonać się o tym osobiście, przekraczając jedną z masywnych bram, wcześniej gotując swoją tarczę i topór. Po wejściu, natychmiast ogarnęło go dziwne uczucie, oraz niepojęta ciemność, której nie zdołały rozświetlić nawet normalnie żarzące się mocno runy w naramiennikach. Teraz był pewien, że nie jest to zwykły, opuszczony kompleks i odnalezienie kogokolwiek w tych ciemnościach może stać się trudniejsze niż zwykle. Mimo wszystko, Tarnal jest zawziętym minotaurem, więc szybko na pewno się nie podda.
Awatar użytkownika
Hirai
Posty: 19
Rejestracja: 12 sty 2012, 17:03
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1410&postdays=0&postorder=asc&start=0

06 lut 2012, 18:03

Ładna mieszanina ludności. Rzekł pod nosem zakapturzony, przyglądając się zebranemu tłumowi. Hirai żałował, że sam nie spróbował starcia z zaklętymi drzwiami, no ale cóż. Przynajmniej dało się już wejść do środka. Poła płaszcza zatrzepotała lekko, pod wpływem delikatnego wiatru dochodzącego z południa. Energia w okół maga zaczęła przybierać na sile, co dało się odczuć w promieniu najbliższych kroków. No cóż, moja droga. Nie mamy zamiaru przecież pozbyć się swojej broni czyż nie? To jakże retoryczne pytanie, zostało zadane jego ulubieńcowi, który wypełzł właśnie z płaszcza i owinął się w okół karku podróżnika. W tym samym czasie dziwne rzeczy zaczęły się dziać, w okolicy czarodzieja. Spod poły jego togi zaczęły wydobywać się najrozmaitsze dźwięki, by po chwili na światło dzienne zostały ukazane cztery barczyste wilki, każdy o kolorze mocno brązowym, niczym ziemia po której stąpały. Oczy zaś posiadały krwistoczerwone i łypały nimi na znajdujących się najbliżej przechodniów.Łłłłiiiii Dało się słyszeć gwizd Ziemistego, a zwierzęta natychmiast ponownie znalazły się u jego boku, posłuszne jak baranki swemu pasterzowi. Brązowe oczy chłopaka jeszcze raz po kolei skierowały się na każde z drzew wielkich wrót. On już wiedział gdzie się uda, kiedy postawił swój pierwszy krok. Takim to właśnie sposobem, Hirai oraz jego hałastra, znaleźli się w środku budynku administracji.
Awatar użytkownika
Płonący Orzeł
Posty: 18
Rejestracja: 17 gru 2011, 10:40
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1312

06 lut 2012, 20:50

Ziemia zadrżała, jednak starzec wciąż stał niewzruszony. Tak samo zresztą jak bardzo mądra istota, która można powiedzieć go zaczepiła. Niska postać, wyglądająca zupełnie jak szop, a jednak większa i zdecydowanie mądrzejsza niż nie tylko zwykły szop, a nie jeden człowiek. Płonący Orzeł doskonale wiedział, że jego milczenie nie spowoduje żadnych negatywnych odczuć czy też myśli, Nadszop gadał na prawdę mądrze, chociaż jego słów nie było aż tak wiele. Można powiedzieć nawet, że niska postać jako jedyna wśród tu obecnych wzbudziła jako taki podziw w oczach starca.
Mimo, że stali niewzruszeni, Orzeł czuł niepokój. Wiele rzeczy już widziały jego oczy, niby w takiej magii nie było nic nadzwyczajnego, jednak w połączeniu z tym "chorym" miejscem stanowiła okropną mieszankę.
To brzmi jak zaproszenie
Pomyślał niemal od razu po otwarciu się drzwi. To nawet zaciekawiło starca. Był świadom, że w środku coś jest i to coś, tak na prawdę chce abyśmy tu weszli.
Ludzie wchodzili do budynków z czego większość poszła do archiwum. Postać Nadszopa bardzo dobrze to ujęła nazywając ich idiotami, jednak Płonący Orzeł szczerze zastanawiał się, po co niektórzy tam weszli, jeśli chcą czytać archiwa. Dotychczas wydawało mu się, że wszyscy zebrali się, aby szukać dzieci, jednak szybko doszedł do wniosku, że jego myślenie było na prawdę głupie, w końcu nie każdego obchodzi los jakichś dzieciaków. Na pewno są tu ludzie, którzy przybyli chociażby, przeżyć przygodę.
Podczas wewnętrznej rozmowy, zastanawiania się nad tym wszystkim zorientował się, że postać Nadszopa wyruszyła.
-Niebawem mnie ujrzysz– Odpowiedział.
Ruszył w stronę budynku dla przypadków lekkich, jednak dostać się do niego chciał nieco bardziej konwencjonalną metodą – wszedł drzwiami. Po chwili jego postać nie była już widoczna dla reszty ludzi.
Awatar użytkownika
Kyealan Stary
Posty: 171
Rejestracja: 21 lut 2011, 21:13

06 lut 2012, 21:07

Pośpiesznym krokiem czarodziej zbliżał się ku przytułkowi. Wiedział z czego słynie to miejsce. I to co zobaczył przeraziło go doszczętnie. Przerażony tłum gapiów opuszczał w szybkich podskokach to miejsce, miejsce głupców. Widział śmiałków wchodzących do środka. Nikt ze zwykłych śmiertelników nie powinien korzystać z portalów sfer. Dziwne, że chyba tutaj nikt o tym nie słyszał. Widział znikającego w drzwiach ostatniego śmiałka. "Więcej osób do uratowania niż tylko same dzieci" pomyślał. Zimno, marzną palce. Czarodziej odczuł to dosyć dosadnie, gdyż jego skostniałe dłonie zaciśnięte w okół laski dawały się we znaki. Zmarznięte zawiasy zaczęły skrzypieć drzwi powolnie się musiały zamykać. Kyealan przyspieszył kroku.
-Wolałbym nie znać końca tej historii – Pomyślał
Po czym przekroczył próg jednego z trzech portali
Awatar użytkownika
Eragos
Posty: 67
Rejestracja: 12 gru 2011, 17:54
GG: 2362384
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1247

07 lut 2012, 21:40

Protektor szedł przez miasto. Pod jego skórzanymi, ciężkimi butami skrzypiał śnieg. Na idealnie białe włosy spadały kolejne lodowate płatki, które dzięki temperaturze powietrza nie topiły się pod wpływem ciepła wydzielanego przez jego głowę.
Twarz jego była idealnie gładka, nie skażona przez jakiekolwiek emocje. Niczym kamienna ściana, mur zasłaniający jego duszę od uczuć. Szedł regularnie stawiając kroki. Ręce luźno ułożone wzdłuż ciała. Z pozoru wyglądało się dziwnie, gdyż nie wykonywał jakichkolwiek zbędnych ruchów. Był to jeden z owoców doskonałego wyszkolenia.
Gdy wyszedł z jednej z alejek ujrzał w oddali spory tłum. Pierwsza myśl podpowiadała mu, że zapewne ktoś gorzej się poczuł. Oczywiście, będąc medykiem musiał to sprawdzić. Przyspieszył nieco, by po chwili znaleźć się w chmarze ludzkiego bydła, przeciskając się przez plebs, jak przez kłosy zboża na polu, z tym że kłosy nie ważyły tak wiele.
Ku jego zdziwieniu nikt nie leżał nieprzytomny. Więc był to kolejny bezsensowny tłum debili szturmujących szpital psychiatryczny.
Eragos słyszał plotki o znikających dzieciach, lecz nie ruszało go to. Ludzka rasa wydawała mu się być plagą tej ziemi, mimo iż sam do niej należał. Już miał odejść dalej, lecz zwyciężyła nad nim ciekawość…
Skierował się do jednej z wielkich par drzwi. Obejrzał się za sobie, by raz jeszcze skierować swój pełen pogardy wzrok na idiotyczny tłum gapiów…
Nie czekając dłużej wszedł do środka budynku, który jeśli plotki mówiły prawdę, pełnił funkcję sanktuarium dla przypadków poważniejszych. Ciemność panująca w środku uniemożliwiła mu widzenie czegokolwiek, więc skupił się na odgłosach i węchu…

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 2 gości

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 20 użytkowników online :: 1 zarejestrowany, 0 ukrytych i 19 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot]
Liczba postów: 52247
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.