Przytułek dla umysłowo chorych im. Falgnusa Godnergville’a

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Awatar użytkownika
Ciemny
Posty: 760
Rejestracja: 14 lut 2011, 15:07
Lokalizacja postaci: Trakt Południowy
GG: 3113402
Karta Postaci: viewtopic.php?p=1099#1099

Przytułek dla umysłowo chorych im. Falgnusa Godnergville'a

07 maja 2011, 18:50

Szpital, a właściwie jego pozostałości stoją niedaleko centrum Wolenvain, ale w takim miejscu, gdzie nie mieszka dużo osób. Teren należący do przytułku jest dość duży, a to ze względu na to, że to właśnie tutaj zsyłano wszystkich chorych na umyśle. Budynek był podzielony na trzy części: Pierwsza, główna część, w której załatwiało się wszystkie papierkowe sprawy miała dwa piętra, ale nie była zbyt duża. A te dwie pozostałe części to są połączone ze szpitalem długim na 5 metrów korytarzem, gdzie sprowadza się właśnie pacjentów. Jedna z tych części była dla osób "lekko" chorych, a druga dla poważniejszych przypadków. Obydwie części nie różniły się niczym, no może poza ochroną, jaka tam kiedyś pracowała. Gwoli ścisłości: Budynek A był od ciężkich przypadków, a budynek B od lżejszych. Swego czasu różniły się tylko ilością zatrudnionych pracowników. Każdy pokój był jednakowy, 7x7 metrów, wysoki na 3 metry, cały obity materacem. Oraz w każdym budynku była sala, w której chorzy mogli się spotykać.
To miejsce dalej by prosperowało, gdyby nie wielka ucieczka pacjentów w roku 355EF. Nie udało się żadnego uciekiniera złapać, jedynie pozostawione zwłoki tych słabszych. Można się domyślać, jak to miejsce zamieniło się w wylęgarnie dla szczurów, pająków, ale "psychiatryk" ma też swoje tajemnice…

//To jest miejsce fabularne dla mojej nowej postaci. NIE JEJ MIESZKANIE.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Franeska
Posty: 56
Rejestracja: 09 gru 2011, 20:25
Karta Postaci: viewtopic.php?p=18984

25 maja 2012, 18:00

Ocenę mej prawdomówności pozostawię panu. – odpowiedziała mimochodem. Tak naprawdę nie obchodziło jej, czy mężczyzna jej uwierzył, czy też nie. Tak naprawdę tylko jego głos zastanowił Francescę, reszta.. mogła zginąć, aczkolwiek od podobnych czynów ona umywała ręce. Nie jej sprawa.
Próba wdarcia się do jej umysłu została wykryta. Nie musiała się szczególnie wysilać, aby to odeprzeć. Sam fakt dał jej jednak do myślenia. Tajemnicza osoba mogłaby jej zagrażać, jeżeli to zaklęcie było tylko ostrzeżeniem przed czymś większym. Cóż, jej odporność na magię umysłu sama działała, nawet nie musiała ruszyć powieką, aby się obronić.
Zaśmiała się tylko perliście, patrząc wzrokiem, mówiącym "na mnie takie bzdety nie robią wrażenia".
Magia umysłu. Mogłam się tego spodziewać – mruknęła cicho, lecz słyszalnym dla mężczyzny tonem. Pomyślała, że przecież nie wykrył jeszcze jej pochodzenia, ale mimo wszystko skupiła się nieco bardziej na ochronie swej świadomości.
Proooszę pana, nieładnie tak zaczynać znajomość od próby włamania do mózgu, nieładnie… – powiedziała, momentami niemal chichocząc.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

25 maja 2012, 18:23

Atak.. ucieczka.. jakaś próba obrony przed tym co właśnie zrobił nie zdziwiła by go ale reakcja dziewczyny kompletnie zbiła Darriana z tropu.. ta zachichotała jakby zrobił jej jakiegoś psikusa a nie próbował się wedrzeć do jej umysłu.
– Tak samo nie ładnie chować się pod twarzą kogoś kim się nie jest. Moc jaką teraz zaprezentowałaś nie jest normalnie osiągalna dla ludzi w wieku na który wyglądasz. – Odparł dziewczynie z wyraźną pogardą podczas wypowiadania słowa "ludzi" nieobecną w reszcie wypowiedzi.
Gdyby nie zmęczenie wszystkim co się ostatnimi czasy w jego życiu działo, Pól-elf rozważył by atak bólem zmęczeniem czy strachem na swojej rózmówczyni lecz w tym przypadku nie był to najlepszy pomysł a poza tym właśnie wpisała się ona do nielicznej grupki istot które ten szanował – istot które nie poddają się jego wpływowi jak zwykła szara masa. A skoro o szarej masie to jej przedstawicielka właśnie sie w głowie Darriana odezwała kiedy ten oczekiwał na odpowiedź dziewczyny Ta sama dziewka z ulicy właśnie Cie zaskoczyła i złapała na słabości. Nie wiem czy mam się czego wstydzić w tym przypadku..
Awatar użytkownika
Franeska
Posty: 56
Rejestracja: 09 gru 2011, 20:25
Karta Postaci: viewtopic.php?p=18984

25 maja 2012, 18:42

Na słowa mężczyzny zwyczajnie wzruszyła ramionami, wciąż spoglądając na niego lekceważąco. Oparła się się o ścianę, jakby ta rozmowa miała się przedłużyć.
Na Ventusa… Czy pan naprawdę twierdzi, że ja po prostu będę stać na środku Wolenvain i wrzeszczeć o moim prawdziwym pochodzeniu? Nie jestem człowiekiem. Do tej rasy jest mi doprawdy daleko. Poza tym… Skoro mam do czynienia z kimś, kto na razie nie może mi zagrozić, to może by było ładnie się przedstawić, hę? Francesca jestem – dygnęła lekko, a na jej twarz spłynął szeroki uśmiech, tak bardzo różniący się od śmiechu, którym obdarzyła rozmówcę na początku.
Zresztą… Po co pan chciał włamać się do mej świadomości? Nie skorzystałby pan na tym, pomimo mojego nieludzkiego pochodzenia jestem zwykłą, szarą mieszkanką Wolenvain.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

25 maja 2012, 18:57

– I tak mówiąc mi że to tajemnica którą boisz się publicznie zdradzić powiedziałaś mi o wiele więcej niż oczekiwałem … Francesco. – Odparł dziewczynie Darrian po czym w odpowiedzi na jej przedstawienie się zrobił to samo mówiąc – Moje imie brzmi Darrian. Miło poznać.
Na słowach jednak się tym razem skończyło gdyż uśmiechu nie odwzajemnił a jego twarz przestała wyrażać w ogóle jakiekolwiek uczucia kiedy kierowany podobnym przeczuciem co brązowowłosa oparł się o ścianę i patrząc jej prosto w oczy zabrał głos po raz kolejny:
– Co do przyczyny tego włamywania się.. przywykłem do pewności czy to co ktoś mówi jest prawdą czy nie a widzi Panienka.. zależy mi by wiedzieć ile czasu minęło od kiedy Ci śmiałkowie weszli do środka. A nie mam zamiaru tam wchodzić i szukać. – Przerwał na chwilę jakby nie wiedząc co mówić lub zmuszając się by coś powiedzieć po czym dodał – Nie doceniłem panienki mimo że wyczułem pewien potencjał zanim jeszcze zacząłem rozmowę.
Awatar użytkownika
Franeska
Posty: 56
Rejestracja: 09 gru 2011, 20:25
Karta Postaci: viewtopic.php?p=18984

25 maja 2012, 19:20

Ta, mój błąd. – ponownie wzruszyła ramionami, jakby ten fakt w żaden sposób jej nie poruszył. To że nie jest człowiekiem można było wywnioskować choćby po charakterystycznej barwie tęczówek, tak rzadko spotykanej u zwykłych ludzi. Jak będzie ostrożna, to nie wyda się z prawdziwą rasą.
Nie obchodziło ją także to, że mężczyzna nie odwzajemnił uśmiechu. Był kimś, kogo niemal nie znała. Prawdopodobnie niebawem każde z nich pójdzie w swoją stronę i jedno o drugim zapomni, w związku z czym zachowywała się jak zwykle w relacjach z Wolenvainlczykami.
W takim razie aby się upewnić wystarczyło zapytać kogokolwiek w sercu miasta. Tam wszyscy o wiedzą o tym wydarzeniu – powiedziała, wracając do tego samego, nieco lekceważącego tonu.
Ucichła na chwilę, aby stłumić chichot. W pewnym sensie Darrian ją bawił. Miała wrażenie, że na ten moment mogłaby z nim zrobić prawie wszystko, ale nie chciała tego. Po co byłby jej jakiś przypadkowy mag? Mogłaby go jedynie okraść, ale do takich czynów nie lubiła się posuwać.
Widzi pan, ja cała jestem pełna potencjału i energii – odparła, ironicznie unosząc brew.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

25 maja 2012, 19:39

Darrian po raz pierwszy nie musiał odcinać się Rinej gdyż .. oboje się zaśmiali po ostatnim zdaniu wypowiedzianym przez dziewczynę. Nie był to śmiech złośliwy a szczery, w obu przypadkach.
– No teraz to już jawna prowokacja. Nie działasz trochę za szybko? – Rzekł do Franceski a na jego ustach pojawił się lekko szyderczy ale zawsze uśmiech pod którym nadal krył się śmiech przerwany na siłę słowami.
Fakt że dziewczyna wyglądała na dość młodą może pozwalałby przypuszczać że jej się wymsknęło ale chwilowo.. raz i Rinej i Darrian mieli na pewien temat jedno i to samo zdanie i jedną myśl na jego podsumowanie brzmiącą "Jawna prowokacja". Nie znaczy to jednak że mieliby coś przeciwko takiemu rozwojowi sytuacji zwłaszcza że jeszcze chwilę temu odbyła się między nimi krótka wymiana myśli nt. fantazji..
Awatar użytkownika
Franeska
Posty: 56
Rejestracja: 09 gru 2011, 20:25
Karta Postaci: viewtopic.php?p=18984

25 maja 2012, 22:19

Reakcja Darriana na jej słowa nieco zaskoczyła dżinni, jednak wciąż miała gdzieś to, co on mówił. Rozmawiała z nim tylko z czystej grzeczności i pewnego rodzaju perwersyjnej przyjemności. Podobał jej się jego głos. Nie był jakiś szczególny, jednakże po prostu przypadł Francesce do gustu. Ten śmiech był jednak dziwny, ale… nadal intrygujący.
– Prowokacja? To nie miało tak zabrzmieć – mruknęła, trochę zła na siebie i swoją głupotę. Pod żadnym pozorem nie chciała się tłumaczyć czy usprawiedliwiać. Każdemu się może zdarzyć, tym bardziej nieprzystosowanej do stosunków międzyludzkich Francesce. Raz miała pewną przygodę, podczas której pozbyła się czegoś, czego już nigdy raczej nie odzyska, ale wtedy o ludziach i innych humanoidach wiedziała jeszcze mniej. Czy żałowała? Nie, obiecała sobie, że nigdy nie będzie żałować swoich czynów.
"Toś się wkopała, idiotko…"
Awatar użytkownika
Bruno
Posty: 124
Rejestracja: 03 lut 2012, 11:37
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1555

26 maja 2012, 00:44

Promienie słońca od razu zaatakowały Bruna, tuż po tym, gdy ten przeszedł przez próg drzwi przytułku. Nie miał sił na podniesienie ręki, więc jedynym co zrobił było zmrużenie oczu, które samoistnie opadały już ze zmęczenia. Oparł się o framugę, by choć na chwilkę zatrzymać się i pomyśleć. Myślał nad tym, co wydarzyło się w Rebbece. Myślał o śmierci Evana i Cinamone, o tym, że ich poświęcenie poszło na marne. Śmiałkowie nie uratowali dziatwy, otrzymując w zamian artefakty zupełnie jak nagrodę pocieszenia rodem z jarmarskich gier.
Wolnym, lecz stanowczym krokiem począł kierować się po schodach w dół. Zaciskając dłoń na bryłce upewniał się o jej obecności, a drugą pomagał sobie w złapaniu balansu. Rana na klatce piersiowej, w której to egzystujący zdruzgotany mostek przestał na wszystkie sposoby spełniać swa rolę powodowała ból nie do zniesienia. Kilka kroków dalej zatrzymał się przy jednym z budynków i sięgnął do kieszeni, z której sterczała kartka. Saviano przeczytał jej tekst i z krzywym uśmiechem pozwolił jej upaść na ziemię. Ostatnim czego teraz chciał było przyjmowanie "roboty" od elfa przestępcy.
W żyłach pulsowała nienawiść, a serce przepełniała gorycz. Niepewnym krokiem ruszył przed siebie, w kierunku domu.
Awatar użytkownika
Darrian
Posty: 733
Rejestracja: 06 sty 2012, 20:04
Lokalizacja postaci: Oko i Powieka
GG: 10643412
Karta Postaci: viewtopic.php?p=21226#21226

26 maja 2012, 09:37

*Czas się zabawić. Należy mi się.* – Pomyślał Darrian kiedy zakłopotana dziewczyna zaczęła zaprzeczać że w cale nie miała tego na myśli i .. faktycznie to tak wyglądało co w cale nie zmieniało faktu jak tą sytuację dało się odwrócić. Po ostatnich przeżyciach raczej prawa do odrobiny zabawy czyimś kosztem nikt nie mógł mu odmówić a skoro okazja sama się nadarzyła grzechem byłoby jej nie wykorzystać.
– Przejrzałem Panienkę i już uciekamy od tego? I kto tu się nieładnie zachowuje… – powiedział Pół-elf znów śmiejąc się ale tym razem ciszej, pod nosem niemalże i aby dodać swojej rozmówczyni więcej powodów do zakłopotanie zmierzył ją wzrokiem od czubka głowy po stopy dając wrażenie jakby nie tylko odebrał to jako prowokację ale wziął ją także na poważnie. Nie było to do końca prawdą gdyż zakłopotanie Franceski zdradzało że nie specjalnie o to jej chodziło ale ona o tym wiedzieć przecież nie musiała.
Awatar użytkownika
Karm
Posty: 1020
Rejestracja: 28 gru 2011, 03:55
GG: 43749373
Karta Postaci: http://www.leviathanrpg.pl/viewtopic.php?t=1310

26 maja 2012, 16:08

Mimowolnie zamknął oczy, gdy tylko dotknął młota i tarczy, nie wiedząc, co takiego może go jeszcze czekać. Poczuł jakąś magię, zmianę w otoczeniu, ale nie był przecież pewien, dokąd tym razem go przeniosło. Wszystko wskazywało, że to już koniec przygody – spotkali się razem w jednym miejscu i otrzymali nagrody, o których wcale nawet nie myśleli. Ale za co? Wilk tak naprawdę nadal nie miał pojęcia, jaki był cel tej wędrówki. Nie wiedział, że chodziło o uratowanie dzieci, nie potrafił przeczytać ogłoszenia, jak pozostali. Pojawił się wtedy przed przytułkiem przypadkowo… Już nawet nie pamiętał, po co tamtędy przechodził. To, co się wydarzyło w ciągu tych kilku, zdaje się, dni, skutecznie wymazało mu to z pamięci.
Nie otworzył jeszcze oczu, bał się. Na prawdę się bał, że to jeszcze nie koniec. Przypomniał sobie, jak w pewnym momencie zwątpił. Chciał zostać tam, na pustyni, powędrować do któregoś z miast, poznać nowy świat… Co, gdyby to zrobił? Wtedy, przez jedną chwilę, wydawało mu się to całkiem dobrym rozwiązaniem. Poszedł dalej jedynie dla pozostałych, by ich nie zostawić, pomóc w dalszej wędrówce. Szczególnie Dahhardowi, z którym zżył się chyba najbardziej. Obiecał sobie go doprowadzić do samego końca. Dlaczego? Sam nie wiedział. Takie historię łączą, wspólne zagrożenie łączy, wspólna walka łączy. Pozostali, szop i półelf, do nich również czuł szacunek i bliskość, choć ten drugi go nieźle irytował. Z Loopem udało mu się kilka razy współpracować tak, jak z magiem. Poza tym też był istotą leśną. Był mu bliższy z tego względu. Korgan, krasnolud, o nim nie zapomni. Zginął, poległ wśród sieci światów, w tym niebezpiecznym labiryncie, gdzie wszystko co żyło, a nawet to, co nie żyło, próbowało ich zatrzymać, zniszczyć. Niestety, udało się odebrać jednego z nich. Korgan nigdy nie zostanie zapomniany, bo zawsze choć jeden wilk będzie o nim pamiętał. Tworzyli szaloną, nie tylko genetycznie, drużynę, ale o lepszej nie mógł marzyć. Zbyt wiele okazji do śmierci przetrwał z nimi, by myśleć inaczej.
Czuł w dłoniach swą nagrodę. W prawej masywny młot, którego waga była wręcz doskonała. Tak samo tarcza w lewej łapie. Nadal nie mógł uwierzyć, że je trzyma. Przypomniał mu się sztylet Szeraja, zostawił go gdzieś na pustyni. Na wymyślonej przez pewną kobietę pustyni. Skarcił się za nieuwagę, ale już nic nie mógł zrobić.
Na to wspomnienie, jak na komendę, Rąsia stuknęła go delikatnie w ramię kilka razy, dając znak, że może już bezpiecznie otworzyć oczy. Zrobił to… Bardzo powoli, z obawą przed tym, co ujrzy i głębokim wdechem, otworzył oczy. Stał tam, gdzie tam bardzo dawno temu, wchodząc do budynku za elfem, którego przed chwilą widział w środku. Teraz sobie przypomniał, to był on. Za nim szedł mag oraz chłopiec, którego nie widział. Mnóstwo innych istot również wchodziło do środka. Dotarło do niego. Byli na prawdę nielicznymi, którzy przetrwali. Tyle istnień oddało życie, tyle ich zostanie zapomnianych. Czy było warto? Nie, nie było. Jakiś młot i tarcza, jakaś ruda, pergaminy, instrument, miecz, czy kosa, nie były one warte tylu śmierci. Był zły, że musiał zabrać młot i tarczę, był zły, że ma je, choć nie są mu potrzebne, by zły, że… że nie chce ich zostawiać. Pragnie ich. Jakaś cząstka niego kazała się nie przejmować, przecież nie znał tamtych osób. Dlaczego miałby się nimi przejmować? Jest wilkiem, nie musi, nie powinien. A jednak, wiedział, na co byli narażeni. Mógł się jedynie domyślać, jak zginęli.
Potrząsnął głową. Nie. Nie może o tym myśleć. Musi się zastanowić, co teraz. Przed sobą widział wyjście na plac, plac, który oświetlało słońce. Było jasno i ciepło, a nawet gorąco. Czyżby to wszystko trwało tak długo? Wchodził tutaj na samym początku wiosny, gdy jeszcze śnieg całkowicie nie stopniał. A teraz? Ani śladu! Tyle czasu zniknęło z jego życia.
Popatrzył na Rąsie, która również patrzyła na niego swym jedynym, namalowanym, a jednak żywym okiem. Co robić? Dokąd iść? Pytał sam siebie, jakby oczekując na odpowiedź Szeraja. Wskazał na wyjście, co Charm zinterpretował, jako "przed siebie". Tak też postanowił. Iść przed siebie. Ruszył więc…

z/t

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 14 użytkowników online :: 0 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika
Liczba postów: 52248
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.