Dzielnica portowa

Centrum Wolenvain obejmuje swoim zakresem przede wszystkim zabudowę powstałą wokół ogromnego, największego w Autonomii rynku, czyli wszelkiego rodzaju oberże, karczmy, sklepy, łaźnie, zamtuzy, słynny uniwersytet oraz legendarną, poelficką Wieczną Bibliotekę.
Sa
Anonymous

Dzielnica portowa

08 lut 2011, 22:52

W zapomnianej przez mieszczan dzielnicy portowej znajduje się wylęgarnia wszelkiego rodzaju zwyrodnialców, rzezimieszków. Prawdopodobnie właśnie tu w najciemniejszych zakamarkach miasta mieści się siedziba gildii złodziei. Śmierć jest tu stałą bywalczynią zbiera plony z zakrwawionych ulic za dnia jak i nocy. Dzielnica zdominowana przez ponure twarze ludzi którzy zapomnieli dla czego żyją, snujących się po zakamarkach ze znikomym wyrazem twarzy, wyrazem tęsknoty do lepszego życia. Nieodzowny jest tu smród ryb rozpościerający się od portu po zniszczonych mieszkaniach tutejszej ludności. Każdy opuścił by to miejsce przy pierwszej nadarzającej się okazji.
Obecnie ta lokacja jest pusta.
Awatar użytkownika
Horn
Posty: 56
Rejestracja: 09 sty 2012, 16:32
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1425

06 maja 2012, 22:17

Kapitan z głośnym hukiem wleciał w stertę drewnianych kartonów w pierwszy lepszym zacienionym zakątku portu. Horn nie miał ochoty na podchody, szczególnie po takim wysiłku. Od dziecka stawał się gniewny i impulsywny gdy walczył bądź wykonywał jakąkolwiek pracę fizyczną. Gwałtowność aż w nim wrzała, gotowa eksplodować.
Szybkim krokiem podszedł do leżącego i łapiąc go za gardziel podniósł na wysokość swojej twarzy. Nie minęła chwila a w jego brzuch wymierzone zostało potężne uderzenie. Automatyczny skłon ułatwił następujący cios w twarz, który przy okazji uwolnił z uścisku wątpliwego rywala. Agallo nienawidził zabaw w przesłuchania czy tortury, zawsze uważał to za haniebną metodę pobierania informacji, dlatego też ze swoim więźniem chcieć będzie uwinąć się gibko. Wyciągnął nóż, przypięty do cholewki buta, jednocześnie lewą ręką sięgając po prawą dłoń nieszczęśnika. Podniósł ją tak, by ręka kapitana była wyprostowana, po czym wbił go w grabę, a jednocześnie przebijając na wylot usadowił w zewnętrznej drewnianej ścianie magazynu, pod którym właśnie urzędowali. Tak oto unieruchomiony człowiek był gotów do udzielenia odpowiedzi, na pytania, dla których zatopiono cały statek wraz z załogą.
Odpowiesz mi grzecznie na wszystkie pytania – Zaczął nad wyraz spokojnie i powoli – Albo upierdole ci jaja i poderżne gardło. – Dodał już mniej subtelnie.
Spojrzał głęboko w oczy pirata wzrokiem, który pochłaniał wszystkie jego myśli i utwierdzał go w przekonaniu o prawdziwości wypowiadanych przez wojownika słów.
Gdzie w Wolenvain gromadzą się Północni? – Zapytał. – Odpowiedz, że nie wiesz, a pożegnasz się z wizytami u portowych dziwek.
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

07 maja 2012, 13:29

Kapitan przyczynił się do tego, iż pudła rozpierzchły się we wszystkich kierunkach. Szybko rzucił się do ucieczki, ale że właśnie wygodnie leżał na brzegu, toteż pełzał do tyłu, wciąż spoglądając na Agallo i próbując się podnieść. Nie zdołał uciec za daleko. Nie doszło nawet do szarpaniny, bo wojownik chwycił jego prawą dłoń, uniósł do góry i impetem przybił do drewnianej ściany, która była przeszkodą, jaka zatrzymała mężczyznę od dalszej ucieczki. Jucha popłynęła niczym strumyczek po dłoni nieszczęśnika, a ten pochwycił ją prawie drugą ręką i zawył z bólu.
– Kurwa! Sukinsy– – Przerwał w momencie, gdy pojął, że jest już na kompletnie przegranej pozycji.
– Nie mam pojęcia o czym mówisz – wybronił się, stękając wciąż z powodu upierdliwego bólu dłoni. Wtedy jednak groźba Horna przybrała na sile a ostrze zbliżyło się do krocza kapitana. Ten przemyślał sobie całą sprawę bardzo szybko i niczym poparzony wykrzyczał:
– Dobra, dobra! Wszystko powiem! – spoglądał jak stal się cofa i zaczął mówić. – Nie wiem kto was przysłał, ale listy mówiły, że nikt nic nie wie na temat tego co tu robimy. Jestem tylko zwykłym przemytnikiem. Obiecali sporą sumkę, kiedy byłem na północy, za przewiezienie tej bandy tutaj. Dali mi okręt, nową załogę i ochronę, ale wszystko spieprzyliście – w jego wypowiedzi było aż nadto pretensji, ale skończył z nimi i przeszedł do sedna. – Dostaliśmy znak – czerwone, zdobione "T" i imię wspólnika – Bantto. Po robocie miałem się zgłosić do niego po zapłatę, nie zna mnie, możesz równie dobrze pójść ty, szukaj pod Linkoskoczkiem albo Czarnym Kotem, mówił, że będzie na zmianę przebywał tu i tu. Poznasz go po symbolu na rękawicach. Więcej nie wiem. Świetnie, że uratowałeś mi tyłek, ale mogłeś nie ciąć mi ręki… – znów dodał z pewną dozą pretensji, po czym zawył, bo przypomniał sobie o szczypiącym bólu – Kurwa… na Bogów, przez ciebie stracę rękę.
Awatar użytkownika
Horn
Posty: 56
Rejestracja: 09 sty 2012, 16:32
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1425

07 maja 2012, 17:04

Zabawne jak mężczyźni skłonni są do współpracy gdy pod nóż weźmie się ich przyrodzenie. Groźba ucięcia ręki, palców, uszu czy nawet nogi – żadna nie będzie tak skuteczna jak właśnie takowa "z jajem". Horny nadal mierzył wzrokiem pirata, a był to wzrok przepełniony goryczą morderstwa. Lata w wojsku nauczyły go jednak panować nad gniewem i gasić go gdy sytuacja tego wymaga.
Ostatnie zdanie wypowiedziane przez kapitana wymalowało na twarzy Agalla zmieszanie. Wprowadziło go ono w stan głębokiego zastanowienia czy najpierw skrócić go o zawartość krocza i później zabić, czy może jednak od razu przejść do sedna. Zaczął jednak od energicznego wyjęcia ostrza z drewnianej ścianki i wytarcia splamionej krwią klingi o płaszcz kapitana. Po wykonaniu tejże czynności dbającej o ogólną higienę i czystość szpady złapał i zacisnął dłoń na policzkach pirata, tak jak to zwykły robić ciotki i babcie przy pierwszej lepszej wizycie u swych krewniaków.
– To twój szczęśliwy dzień przemytniku. Stracisz tylko jaja. – Rzucił z soczystym uśmiechem, który w swej promienności zawierał tonę ironii i tajemniczej satysfakcji. Powiedział to tylko po to by zobaczyć jaka będzie reakcja nieszczęśnika, by choć trochę podbudować się i sprawić by w przyszłości pokorniej dobierał prace.
Żwawym ruchem prawej ręki zamachnął się i z mocnym impetem uderzył w jego twarz, powodując złamanie nosa i utratę przytomności. Niewielkie szkody w porównaniu do stracenia swych diamentów i życia. Litość to wspaniała rzecz, która w przyszłości może produktywnie zaowocować. Dlatego też szarmanckim ruchem, Horn, nałożył kaptur na głowę i udał się w kierunku baru.



Z/T DO LINOSKOKA!
Awatar użytkownika
Fleczer
Posty: 754
Rejestracja: 16 kwie 2011, 21:48
GG: 6850576
Karta Postaci: viewtopic.php?p=7484#7484

19 maja 2012, 01:12

MG Post

Podsumowanie:

Sesja zakończona śmiercią niemalże całej brygady uderzeniowej, ostał się jedynie Horn.
Biorąc pod uwagę jego wytrwałość i zaangażowanie do samego końca oraz sporą wyobraźnię przy pisaniu postów obdarowuję sumą 20 PCh.

Sesja zakończona.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

09 cze 2012, 22:45

MG


Powóz zaprzężony w dwie siwe klacze suną się nocnymi, pustymi ulicami miasta. Chociaż, bardziej niż na powóz wyglądało to wszystko na przyczepę, taką, w jakiej woziło się przestępców z tą różnicą, że drewniane ściany przyozdobione były żłobieniami w roślinne motywy. Winogronowe pędy oplatały zabejcowane drewno z którego wnętrza wydobywały się kobiece śmiechy i perliste głosy, nie należące w każdym bądź razie do więźniów…Bo to nie one nimi byli.
Powóz dojechał do portu, w którym nie było tak pusto jak w pobliży centrum miasta. To tu wieczorami ściągali handlarze i kieszonkowcy, jak i inne postacie mniej lub bardziej ciekawe.
Nikt specjalnie nie zwrócił uwagi na powóz. Dlaczego? Ostatnimi czasy często tu przyjeżdżał nocami, będąc przy tym wypełniony kobietami, kurtyzanami, które podtrzymywały swoich spitych klientów na statek niepozorny, a następnie zabierały ich w nocny rejs rozkoszy…Wszyscy mężczyźni obecni w porcie tej późnej nocy z zazdrością patrzyli na tegorocznych szczęśliwców. Wśród nich był i Herubin, który nieprzytomny kompletnie, utrzymywany w pionie przez dwie kobiety trzymające go pod ramię był transportowany wraz z czwórka innych mężczyzn początkowo na pokład, a następnie pod…
Nikomu jednak nie przyszło do głowy, że kobiety, które zgrabnie i wprawnie przenosiły mężczyzn wcześniej ich sparaliżowali i otumanili medykamentami, a teraz nieświadomych tego co się właściwie działo, przenosili na pokład statku i odpływali w ciemność nocy…
Herubin oddalał się od Wolenvain, aż ostatecznie znikną z miasta. Co najlepsze nie był tego nawet świadomy słodko sobie śniąc o koniach…

/Herubin zt/
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

10 cze 2012, 02:28

MG


Kobiecina nie poszła z elfem, jednak wyjawiła mu adres, pod którym można jej szukać, jak i przekazała naszkicowany portret męża w ręce Kotetsu. Czuła lekkie już zrezygnowanie usiłując nawiązać jakikolwiek kontakt z ludźmi bytującymi w dzielnicy portowej. Nie chciała po raz kolejny uczestniczyć w tej wymianie zdań z tymi ludźmi. Mimo wszystko różnice klasowe dawały o sobie znać.
W każdym bądź razie elf sam zaszedł do tej niechętnie odwiedzanej dzielnicy za dania i jeszcze rzadziej odwiedzanej wieczorami. Oczywiście odwiedzanej przez ludzi porządnych. Bo ci mniej porządni i nieprawi bytowali tu ciągle. Nawet teraz popołudniu. Było ich mniej, lecz ciągle gdzieś się czaili.
W cieniu uliczek rozstawione były stragany ze złowionymi z rana rybami, które wypatroszone oblegały straganiki wypełniając przy okazji, duszne ulice swym "aromatem". Tragarze krzątając się biegali z załadunkiem na statki, bądź z rozładunkiem szli w kierunku miasta ciągnąc wózki załadowane różną żywnością bądź dobrami. Większe ilości jeszcze przewoziły wozy, które manewrowały leniwie wśród ludzi, i nie-ludzi uważając przy okazji by nikogo nie skrzywdzić.
W dalszej jeszcze części, gdzie dzielnica ta licha miała swój początek, a którym był sam port, było wielu kupców o bardziej lub mniej podejrzanym wyglądzie. Skupionych w większe lub mniejsze gromadki. Większość z nich znajdowała się na molo, przy swoich statkach. Przed wejściem na owy przybytek, na wielkiej beczce, niestety pustej, siedział typowy pijaczek bawiący się swoją manierką. Był bosy, przyodziany w brązowe, lekkie spodnie, cerowane już kilkukrotnie na lewym kolanie. Koszulę w kolorze bieli tarzającej się w błocie, miał luzem zarzuconą na bark, tym samym pozwalając by słońce traktowało dalej już i tak ciemną skórę. A było dopiero wczesne lato!
Nic dziwnego, że nikt z kobietą schludną i zadbaną nie chciał tu rozmawiać na poważnie. A czy z elfem będzie inaczej?
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 451
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

10 cze 2012, 03:01

W końcu dotarł do dzielnicy portowej, w miejsce które wskazała mu jego zleceniodawczyni. Unosił się tu nieprzyjemny zapach, a ludzie patrzeli na każdą nową osobę wilkiem, zastanawiając się, jakby tu zdobyć trochę alkoholu bądź pieniędzy. Kotetsu nienawidził takich miejsc, jednak nie miał wyboru, to było w tej chwili konieczne. Spojrzał na tych wszystkich ludzi z nieukrywaną niechęcią. Był to po prostu margines społeczny, ludzie którzy byli nic niewartym ścierwem. Elf stawiał kroki bardzo powoli, obserwując dokładnie najbliższe otoczenie. Wiedział, że w każdej chwili może zostać zaatakowany, więc starał się być na to przygotowany. Prawa ręka, dzierżyła jego kosę, której używał, niczym kija podróżniczego. Lewą ręką trzymał pergamin, z podobizną męża kobiety. Rozejrzał się po znajdujących się w pobliżu ludziach. Żaden z nich, nawet w najmniejszym stopniu go nie przypominał. Ale to nie było nic dziwnego, w końcu raczej nie włóczył się po prostu w okolicach portu. Kotetsu spojrzał w kierunku molo, i znajdujących się tam statków. Mimo wielu okropieństw, znajdujących się tutaj, statki były rzeczą nad wyraz piękną. Mimo, iż nie były to jakieś królewskie galery, prezentowały się bardzo przyzwoicie, i elf z przyjemnością oglądał je, unoszące się na powierzchni toni wodnej. Obserwując statki, uwagę elfa przykuł znajdujący się na molo mężczyzna, siedzący na beczce. Zapewne był to prosty pijaczyna, który być może, nie będzie w stanie nawet odpowiedzieć na cokolwiek, jednak był sam, a elf nie miał zamiaru pchać się w grupki marynarzy i kupców, krzyczących wokoło. Spokojnym krokiem zbliżył się do mężczyzny, poprawiając lecące na czoło włosy.
– Przepraszam Cię, dobry człowieku. Mógłbyś mi powiedzieć, czy widziałeś, ostatnio tego mężczyznę? – spytał grzecznie starając się sprawiać wrażenie jak najbardziej miłego, choć przychodziło mu to z trudnością. Podniósł kartkę z podobizną tak, by jego rozmówca był w stanie ją ujrzeć. Spojrzał na niego wyczekująco, oczekując jakichś dobrych wieści.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

10 cze 2012, 15:16

MG


Lichy pijaczyna bawił się i obracał drewnianą maniereczkę, która była na nieszczęście pusta już od dobrych paru godzin. Dzień dla tego człeka nie zapowiadał się kolorowo, siedział więc i czekał. Może ktoś go weźmie do pomocy przy rozładunku i parę szylingów wpadnie w dziurawą kieszeń…Może.
Te pijańskie rozważania i zamyślenia zostały jednak przerwane. Mężczyzna pachnący wczorajszo dostrzegł jak w jego kierunku zbliża się elf. Wyróżniał się on na tle ludzi. Był wyższy, typowej wątłej postury jak na swoją rasę przystało, a i kosa która co rusz wybijała rytm na brukowanym chodniku przyciągała wzrok plebsu. Ciemno-skóry również spoglądał na wielkoluda. Siadział on i patrzył na elfa tępym wzrokiem, uświadamiając sobie dopiero po chwili, że owa postać ciemnowłosego stoi przed nim. Ba! Do tego mówi i rzuca niczego sobie, przyjemny cień.
Człowiek zmrużył swoje błękitne oczy unosząc je przy tym tak, by wzrok błędny zawiesić na bladej elfickiej twarzy. Przez chwilę mogło się zdawać, że powieka mu drgnęła. Rozdziawił usta w uśmiechu nieco szczerbatym. Bowiem trzy górne zęby począwszy od lewej dwójki do czwórki zdawały się pójść gdzieś i zostawić dziąsła całkiem nagie i odpychające.
Siedzący nie zwrócił uwagi na kartkę. Nawet na nią nie spojrzał. Patrzył na Kotetsu z nijakim rozbawieniem, jakby będąc w swoim świecie.
-Może znam, może nie…to zależ od tylu czynników – Powiedział rozkładając ręce, a przy tym pocierał sugestywnie dłoń łaknąc paru monet za chociażby swoje zainteresowanie. Hah!
Awatar użytkownika
Kot'eleiven
Posty: 451
Rejestracja: 19 sty 2012, 21:40
Lokalizacja postaci: Trakt Iquański
GG: 11472512
Karta Postaci: viewtopic.php?t=1476

10 cze 2012, 16:26

Elf stojąc na molo, nie czuł się zbyt pewnie. Okolice toni wodnej mu się nie uśmiechały, a przechodzący obok marynarze, przechodzili grupkami, i nigdy nie wiadomo, kiedy któremuś strzeli do głowy jakiś głupi pomysł. Kotetsu spojrzał ze wzgardą na pijaczynę. Nie wydawał się być osobą, która ma w swoim zanadrzu jakieś szczególnie ważne informacje, toteż elf zareagował całkiem nieprzyjemnie, na wieść, iż rozmówca oczekuje zapłaty za informacje. Już na początku rozmowy, ten osobnik zaczynał go nieźle irytować.
– Posłuchaj mnie, tępy człowieku – rzekł głośno, niemalże ze wrogością, nie będąc już tym samym, miłym elfem. – Pytam się, czy widziałeś tego człowieka? – dodał po czym spojrzał pijaczynie w oczy. Brudne ciuchy, brak higieny, uzależnienie od alkoholu. Kotetsu zaczynał wątpić, czy ten człowiek wie cokolwiek. Nie miał zamiaru jednak odpuszczać, w końcu nigdy nic nie wiadomo. Zbliżył się teraz do mężczyzny, czując w powietrzu odór, który się od niego unosił.
– Jeśli zaś chodzi o czynniki – rzekł z bezczelnym uśmiechem. – To możemy porozmawiać trochę inaczej – rzekł, po czym odchylił część swojego ciemnego płaszcza, kładąc rękę na rękojeści Arkana, i wyciągając go odrobinę, ukazując krwistoczerwoną klingę. Spojrzał na niego, ruszając delikatnie kosą, pokazując, że ona także może w każdej chwili zaatakować.
Awatar użytkownika
Janina Jastrząb
Posty: 1074
Rejestracja: 13 wrz 2011, 07:40
Lokalizacja postaci: Zamczysko bandytów
GG: 36694984
Karta Postaci: viewtopic.php?t=698

11 cze 2012, 09:25

MG


Uśmieszek jak leniwie się pojawił, tak o dziwo szybko zlazł z paskudnej paszczy. Dłoń już nie macała się chciwie, Manierka zaś gdzieś spadła na ziemię, odbijając się z charakterystycznym dla się głosem. Dźwięk ten nie zakłócił nic, a nic mowy motywacyjnej długouchego, która rozeszła się po okolicy. Parę gapiów skierowało uważniej wzrok ku dwójce przy molo, jednak szybko wrócili do swoich obowiązków. Takie incydenty nie raz miały tu miejsce i zapewne będą miały jeszcze wielokrotnie. Ludzie, mieszkańcy tej okolicy już się przyzwyczaili, a pijaczyna zaś nagle zmądrzał z momentem w którym ostrze zabłyszczało purpurą w słońcu, a w częściej dając mało ciekawe doznania dźwiękowe…Takie charakterystyczne szuranie, jakie towarzyszy ostrzu wyciąganemu z pochwy.
Człek siedzący na beczce machał żuchwą to w górę i w dół, wzrokiem kierując to na ostrze, to na elfa. Przełkną głośno ślinę, przyłożył dłoń do twarzy, wzdychną, zabrał dłoń…I jakoby zdjął z siebie maskę znów się uśmiechał ni to inteligentnie, ni to przyjaźnie.
Ojoj…drogi towarzyszu. Coś źle zaczęliśmy tą naszą znajomość. To nic, to nic, nadrobimy. Na początek Ci pomogę i zobaczę czy znam tego człowieka. Widzisz pomogę, pomogę, charytatywnie bo dobry ze mnie człowiek…-Całość brzmiała sztucznie, wymuszenie, a do tego doprawione było nutą ironii. Właściwie gość był bardzo kłopotliwy, nic dziwnego, że siedział sam na tej swojej beczce…No ale nic, ważne było to, że choć nie chętnie z niezwykłą uwagą przyglądał się szkicowi. Język obrysował jego usta. Ćlamkną.
A wiesz…Ładniutki nawet. A tak poza konkursem, to często tu bywał. Ten, jak to tam…kupiec. Osobićie nic do niego nie mam. Czasem załatwił mi pracę przy rozładunku. – Złożył ręce na piersi, przymkną jedno oko.
– Ale jakoś…jakos go ostatnio tu nie było. Może udał się w rejs z panienkami. – Uśmiechną się szelmowsko, a jego pięty z podnieceniem wybiły parę dźwięków o ścianę beczuszki. Rozmarzonymi nieco oczyma poprawił swoje usadowienie na beczce i nachylił się w kierunku elfa, kładąc mu dłoń na ramieniu. Zagdakał, co właściwie miało być dźwiękiem lubieżnego śmiechu. Nie do końca to wyszło. Zniżył ton głosu, palcem wskazał wolne miejsce na statek.
-Widzisz, o tam, co nocy, bądź co dwie przypływa statek. A wiesz kto na tym statku? Pewnie nie wiesz, lecz ci powiem. Na tym statku piękne kobiety. Czyste, pachnące. Wchodzą na pokład, a pod ich ramionami mężczyźni, szczęśliwcy, do cholery. Hihi…I płyną oni tym statkiem, łachudry i bawią się przednie. Hihi…łachudry, nie? Hihi.

Wróć do „Centrum miasta”

Kto jest online

Użytkownicy przeglądający to forum: Obecnie na forum nie ma żadnego zarejestrowanego użytkownika i 1 gość

Zarejestruj się · ZALOGUJ


Jest 16 użytkowników online :: 2 zarejestrowanych, 0 ukrytych i 14 gości
Zarejestrowani użytkownicy: Google [Bot], Kerreos
Liczba postów: 52244
Liczba tematów: 2978
Liczba użytkowników: 1050
Ostatnio zarejestrowany użytkownik: Landis
Nikt dzisiaj nie obchodzi urodzin

Discord – czat głosowy

Uwaga – lista osób rozmawiających głosowo nie aktualizuje się na bieżąco. Konieczne jest odświeżenie strony.